25 TYDZIEŃ !!!
111 dni do naszego spotkania :)

Parsleyek Waiting4 - Pamiętnik Staraczki 31 grudnia 2016, 17:51

Tak. To już ostatni dzień roku 2016. Czas wspomnień, przemyśleń, podsumowań i postanowień. Może tym razem warto zastosować plan pt. „Nic nie planować”? --> Ostatnia kartka z kalendarza

Biotech Spełnić największe marzenie :D 30 grudnia 2016, 11:40

Badanie nasienia męża z października:

Czas upłynnienia < 60 min
Objętość 2,6 ml [>1,5]
pH 8,5 [>7,5]
kolor prawidłowy
lepkość zwiększona

Komórki okrągłe 1,2 ml/ml [<5]
Leukocyty <1 ml/ml [<1]

Ruch plemników:
- ruch postępowy 78 % [>32]
- ruch całkowity 81 % [>40]
- brak ruchu 19%
Aglutynacja I stopnia ( <10 plemników tworzących skupiska, wiele plemników wolnych)

Liczba plemników 44,4 mln [>15]
115,45 mln/ejakulat [39]

Plemniki żywe 93 % [>58]
Plemniki martwe 7 % [<30]

Morfologia wg kryteriów Krugera:
Plemniki o prawidłowej budowie 8% [>4]

Także wszystko ładnie, poza lepkością. Dlatego staram się po stosunku leżeć przynajmniej godzinkę, aby nasienie miało czas się upłynnić. Mąż od kiedy poznał wyniki spermiogramu mówi o sobie "reproduktor". Szczerze mówiąc mi też spadł kamień z serca, gdy je zobaczyłam, bo po cichu podejrzewałam, że to może być przyczyną niepowodzeń.

Dziś zrobiłam badanie progesteronu 6 dni po owulacji. Podejrzewam, że może być zbyt niski do utrzymania ciąży. Okres zawsze zaczyna mi się plamieniem. A od ostatniego staranka już od paru dni krwawię :( Choć możliwe, że to nadżerka, o której myślałam, że już jej nie mam. Zobaczymy, wyniki progesteronu dziś wieczorem.

14 DC

Wczoraj dopiero o 21 wyszedł pozytywny test ovu.

Jajniki bolą od wczoraj.

Dziś owulka albo jutro. Stawiam na dziś.
Jakoś ochoty na serduszkowanie nie mam, może wieczorem mi się zachce.
Ogólnie jestem zmęczona. Wczoraj po obiedzie miałam wielkie mdłości od Metformaxu.
Jutro będzie tydzień jak go biorę.

Nie wiem ale jakoś negatywnie jestem nastawiona na ten cykl.
Najważniejsza że nie przeżywam go jak kiedyś. Bez emocji na luzie. I o to chodzi.
Zaczynam myśleć, że jakby już mi nie zależało.

Dziś przedłużyli mi umowę o pracę do 31.12.2017
nawet nie było to dla mnie zaskoczeniem. Czułam że tak będzie. .
Powinnam się cieszyć, ale tego nie robię.
Jakby mi nie przedłużyli by pewnie beczała.
Co mi jest


chyba robię się obojętna.

Jutro Sylwester mamy jechać na wiejską zabawę. Tylko nie chce mi się. Nie mam ochoty się bawić gdy w sercu czuję ból i rozczarowanie, że znów się nie udało. Biorę luteinę więc @ przyjdzie później bo miała się pojawić dziś. Spodziewam się jej jutro albo w przyszłym tygodniu.Już nic mnie nie cieszy mam doła. Nic ale to nic mi się nie chce.Najbardziej boję się migreny po tych wszystkich hormonach. Czy wytrzymam ten ból jak będę funkcjonować? Czuję że @ jest blisko bolą mnie piersi, mam huśtawkę nastrojów. Kłuje mnie prawy jajnik i już czuję ten specyficzny ból w nogach. Po @ powtórka z rozrywki Clo i Estrofem w tych samych dawkach. Myslałamze dostanę po 2 tab 2razy dziennie ale nie gin jest ostrożny. Smutno. W połowie cyku jak zauważę sluz płodny mam się zgłolosić na badanie śluzu z plemnikami czy czasem nie jest wrogi. Myślałam ze tego uniknę ale niestety. Co mi przyniesiesz Nowy RokU?? Nadzieję, Radość a może tylko rozczarowanie???

Beta 178,3...boję się cieszyć

Dziękuję za wszystkie ochy, achy, gratulacje i kciuki ;)

czuję się całkowicie nie ciążowo i tylko bHCG mi to tym przypomina :)

Dziś 11dpt i piękna bHCG - 566,20 <3 przyrost 184,1%

Biorąc pod uwagę że ciąża z której był Staś była początkowo bliźniacza a beta była niższa i przyrost mniejszy to śmiem twierdzić że teraz czekają mnie bezsenne noce i bolące sutki we wrześniu ;)


Dziś byłam także i mojej psychiatry, sama zaproponowała L4 i tak do 20 stycznia spokojnie czekam na serduszkową wizytę ;)
no no co wy, nie wytrzymam do 20 stycznia ;) 17 wybiorę się już z nastawieniem na serducho <3

w tym roku los dał nam dwójkę dzieci. Ciąża ze Stasiem była wyjątkowa i wierzę że ta ciąża będzie równie wyjątkowa - najbardziej wyjątkowa bo skończy się porodem naszej zdrowej córeczki (tak tym razem obstawiam małą księżniczkę)

Nadia83 Może kiedyś... 30 grudnia 2016, 16:09

Ach ten mój lekarz ... zawsze daje mi ogromną nadzieję, jak nie w ten sposób to spróbujemy inaczej :-). Zawsze po wyjściu z gabinetu pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Cudotwórca :-)

Dziś 16 dc i pęcherzyk na prawym jajniku 20 mm - SUPER. Wg gina pęknie jutro albo pojutrze sam - jest tego pewien, a ja mu ufam, nie mam wyjścia ;-)

A jak się nie uda to trzeba udrożnić jajowody bo może tam jest problem. Jak nie zajdę w ciążę po 3 miesiącach to inseminacja. Tego najbardziej się boje, nie wiem dlaczego.

No cóż, mam plan na najbliższe kilka miesięcy. Chociaż wolałabym go nie realizować i po prostu zajść w ciążę w tym cyklu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2017, 18:00

Biotech Spełnić największe marzenie :D 30 grudnia 2016, 16:17

progesteron 14,99 ng/ml w ok 6 dpo

Normy w laboratorium to:
Faza folikularna 0,31 - 1,52
Faza lutealna 5,16 - 18,56
Po menopauzie 0,08 - 0,78
Ciąża 1-trymestr 4,73 - 50,74
Ciąża 2-trymestr 19,41 - 45,3

Niby ok, ale czy na pewno wystarczy do utrzymania ciąży?

Nigdy nie robiłam podsumowań końcoworocznych ani postanowień na nowy rok. Nie wiem dlaczego, pewnie nie miałam takiej potrzeby. Dziś natomiast cieszę się, że ten rok dobiega końca. Przyniósł nam wiele smutku. Zaczął się w miarę dobrze, zmieniłam lekarza, byłam w klinice i wierzyłam, że ten specjalista doprowadzi nas do upragnionej ciąży. W międzyczasie udało nam się pozyskać mieszkanie (malutkie i nie własne bo z TBS ale przynajmniej nie musimy płacić potwornych kwot za wynajem) i mąż wskoczył na zastępstwo za koleżankę co pozwoliło nam troszkę odetchnąć finansowo, a i on mógł skończyć swój doktorat. Znowu zmieniliśmy lekarza który tchnął w nas ogrom nadziei. Później jednak zaczęło się co raz bardziej psuć. Źle mi się układały relacje z promotorem i innymi współpracownikami/doktorantami, wszystkie te stresy i wiadomości o kolejnych ciążach doprowadziły mnie do nerwicy więc wylądowałam u psychiatry. Dobiły wyniki męża które odarły mnie z wszelkich nadziei na naturalną ciąże przez co między innymi popsuły się nasze relacje. Okazało się że mamy zupełnie różne poglądy na sprawy związane z dziećmi, mieszkaniem, finansami. To był cios poniżej pasa. Po drodze były jeszcze małe rodzinne smutki. Chciałabym wierzyć, że nadchodzący rok będzie lepszy ale nadzieja chyba mi się skończyła. Boli mnie wiele spraw i nic mi nie daje ukojenia, nic nie sprawia że czuję się lepiej. Czy może być jeszcze gorzej? Pewnie może.

Jutro jedziemy na pogrzeb. Pogrzeb synka naszej koleżanki, który miał zaledwie 7 miesięcy. Chandra i smutek dopadają mnie na całego.

Postanowień noworocznych nie robię. Mama zawsze powtarzała: człowiek planuje, Pan Bóg kreśli. Może rozwiązaniem jest życie z dnia na dzień?

Sheis 2 niepowodzenia 30 grudnia 2016, 20:39

Tuz przed Swietami moj kiepski nastrój sięgnął apogeum. W wigilie jak wracałam od rodziców płakałam jadąc autem. Chyba z niemocy czułam ogromną pustkę i żal że to wszystko mnie spotyka. Jednakże przez święta miałam dobry nastrój chyba dlatego że spędziłam je w gronie rodziny i przyjaciół.

Dzisiaj dostałam okres. Wiedziałam że się nie uda w tym cyklu. Podczas starań jakoś nie miałam ochoty na nic i byłam zrezygnowana. Teraz trochę żałuję że Odpuściłam. Kolejny cykl i będzie stracony bo mój narzeczony wyjeżdża. Dopiero w lutym będzie okazja. Jest mi smutno.

W lutym wyjeżdżamy na krótkie wakacje. Mimo że bardzo boję się latać zabukowaliśmy bilety. Ten wyjazd to daje mi radości jak sobie o nim pomyślę czuję w środku szczęście. Niestety są takie chwile gdy łzy napływają mi same do oczu i płaczę przez pół wieczoru. Wspomnienia Tak bardzo bolą. Niestety nie da się cały czas nie myśleć i nie tęsknić. Kolejni znajomi spodziewają się dziecka. Jak tak dalej pójdzie to nie będziemy mieli się z kim spotykac.

roletka Łódką do Groszka... 31 grudnia 2016, 18:18

Moje Pszczoły <3 <3
https://zapodaj.net/3936f1406f2d0.jpg.html
https://zapodaj.net/e9cef2689b64c.jpg.html

Mam nadzieję że się dobrze wyświetlają :-)

ana7722 Nie jest łatwo... 31 grudnia 2016, 18:21

Ciąża zakończona 31 grudnia 2016

Zrobilam wczoraj wieczorem test ciazowy bo piersi bola mnie mocniej niz zazwyczaj przy duphastonie, test negatywny. Rano wstalam i jeszcze raz na niego spojrzalam i oglym okiem widac cos dziwnego, jakby kreska ale jakas jasna. Pojechalam na bete jednak wynik nie pozostawil zludzen. Ile jeszcze....

dawno nie pisałam, na ovifriend też rzadko wchodzę. dzis 40dc okres się spóźniał do dziś .Plamienie i ból brzuch pewnie jutro będzie okres .Zaołożylam grupę zakupowa na platformie lokalny rolnik. Gdzie można kupić zdrową żywność prosto od rolnika. Zbieram chętnych w mojej okolicy wywieszam ogłoszenia i rozdaje ulotki mam już 23 osoby a potrzebuje min.50 żeby grupa wystartowała i można było złożyć pierwsze zamówienie. Wiec taka odskocznia od pracy zawodowej i od starań.

po świętach waga bez zamian 86,9 kg jadłam normalnie to co wszyscy ale uważalam na ciata ale troche makowca i serniczka mamy zjadłam

jakaś grypa żołądkowa się przyplątała i taki efekt że stałam dziś nawadze i było 85 kg tyle dobrego że mnie przeczyściło...

atena1987 Wszystko po 10.07.2016 30 grudnia 2016, 21:09

Matka kocha swoje dziecko,
czuje radość gdy jest zdrowe.
Gdy odchodzi, traci wiarę,
że radości przyjdą nowe.
Niepojęte są wyroki,
niepojęte drogi Pana.
Chciałam dziecko mieć przy sobie,
teraz jestem całkiem sama.
Sama w żalu tak ogromnym,
nie rozumie nikt co czuję.
Trudno iść przez życie całe,
kiedy serce się buntuje.
Czy nadejdzie kiedyś pokój,
kiedy spojrzę w przód bez strachu?
Zawsze już tak będzie chyba,
aż miękkiego zaznam piachu.
Obok mego spocznę dziecka,
duszą będę już daleko.
Tam gdzie szczęście, radość wielka,
tam gdzie czeka moje dziecko...

roletka Łódką do Groszka... 30 grudnia 2016, 22:15

Święta,święta i po świętach :)

Pszczoły w czwartek skończą 11 miesięcy!! i zaczniemy wielkie odliczanie do roczku, strasznie smutno mi się robi jak pomyślę że moje niemowlaczki staną się małymi dziećmi, czasu zatrzymać nie potrafię i chyba nie miałabym serca. Zuzia chodzi już przy meblach, stoi sama bez trzymania się, ostatnio nauczyła się robić papa i brawo moja kochana <3 no i w końcu wyszedł jej pierwszy ząbek i oficjalnie pożegnałam boje bezzębne maluchy :) Tomuś siada, raczkuje i powoli widać że przymierza się żeby wstać, ząbki u Tomka w liczbie 4 które zrobiły wielki nalot i wyszły w przeciągu tygodnia! Namęczył się biedny. Ogólnie maluchy są wesołe, rzadko ale jednak zdarza się dzień taki jak dziś że Tomi większość dnia spędził na jęczeniu. Przed świętami przenieśliśmy już młodzież do ich pokoiku, bałam się że moje noce staną się koszmarem ale oni dzielnie przesypiają całe noce :) o rodzeństwie nie myślimy i raczej myśleć nie będziemy, muszę się wybrać do gina po jakąś antykoncepcje bo cykle są jakie są co tylko stresu mi daje

Sosenka jak nie zapomnę to wrzucę zdjęcia moich Pszczół :)


Trzymam kciuki za wszystkie staraczki, te które mają ciężką drogę do macierzyństwa pewnie mają dość tego typu stwierdzeń, ale na prawdę warto walczyć, jeśli oczywiście jest jak bo czasem niestety drogi się kończą &&&&&&

chcebardzobycmama Nie poddam się. 11 stycznia 2017, 23:08

Nie chcę by ktoś wiedział,że staramy się o dzidzię,dlatego ,że chcę uniknąć tych pytań od osób trzecich "kiedy zajdziesz w ciaze" "kiedy w koncu to dziecko" same wiecie... żyłabym w gorszym stresie niz jestem . Staram sie unikac alkoholu ale ciage tez odmawiac nie.moge . Mysle ze jeden kieliszek wina czy piwa orzed owulacja nie zaszkodzi..jak myslicie ?

roletka Łódką do Groszka... 30 grudnia 2016, 22:15

Święta,święta i po świętach :)

Pszczoły w czwartek skończą 11 miesięcy!! i zaczniemy wielkie odliczanie do roczku, strasznie smutno mi się robi jak pomyślę że moje niemowlaczki staną się małymi dziećmi, czasu zatrzymać nie potrafię i chyba nie miałabym serca. Zuzia chodzi już przy meblach, stoi sama bez trzymania się, ostatnio nauczyła się robić papa i brawo moja kochana <3 no i w końcu wyszedł jej pierwszy ząbek i oficjalnie pożegnałam boje bezzębne maluchy :) Tomuś siada, raczkuje i powoli widać że przymierza się żeby wstać, ząbki u Tomka w liczbie 4 które zrobiły wielki nalot i wyszły w przeciągu tygodnia! Namęczył się biedny. Ogólnie maluchy są wesołe, rzadko ale jednak zdarza się dzień taki jak dziś że Tomi większość dnia spędził na jęczeniu. Przed świętami przenieśliśmy już młodzież do ich pokoiku, bałam się że moje noce staną się koszmarem ale oni dzielnie przesypiają całe noce :) o rodzeństwie nie myślimy i raczej myśleć nie będziemy, muszę się wybrać do gina po jakąś antykoncepcje bo cykle są jakie są co tylko stresu mi daje

Sosenka jak nie zapomnę to wrzucę zdjęcia moich Pszczół :)


Trzymam kciuki za wszystkie staraczki, te które mają ciężką drogę do macierzyństwa pewnie mają dość tego typu stwierdzeń, ale na prawdę warto walczyć, jeśli oczywiście jest jak bo czasem niestety drogi się kończą &&&&&&

Czas na podsumowanie minionego roku, kolejnego całego roku z comiesięcznymi nadziejami na zajście w ciążę.

Teraz już wiem, że spieprzył mi ten rok beznadziejnie jeśli chodzi o dojście do celu, o znalezienie przyczyny.Znowu jestem jakby na początku drogi...

Nie tak to do cholery miało być!!!Nie o to mi chodziło, żeby zaliczyć 4 lata prób zajścia w ciążę, 2 poronienia, skakanie od lekarza do lekarza,żeby dopiero dziś trafić do lekarza, który zauważy problem.

Ok, jedna pani doktor, zauważyła rok temu, co mogło być powodem poronienia, czyli został znaleziony zespół antyfosfolipidowy. Ale kolejne wizyty i u tej pani doktor i u kolejnych dwóch ginekologów, były O DUPĘ ROZBIĆ!!!Słyszałam, że wszystko jest ok, że pęcherzyk ładnie rośnie, że na pewno była owulacja, że progesteron jest ok, że muszę tylko wyluzować i DUPA.Uwierzyłam i przeczekałam kolejny rok.Rok , który w moim wieku wcale nie służył na samoistne poprawienie płodności.

Lekarz u którego byłam 19.12 dał mi receptę na CLO, który miałam zacząć brać od 2dc i miałam przyjechać na monitoring ok 10dc. I tyle, więcej nie nie wyjaśniał.

Dziś byłam na wizycie u ginekolog - naprotechnolog, na wizycie byliśmy razem z mężem.Wizyta trwała z godzinę, bardzo miła i sympatyczna pani ginekolog przeprowadziła wywiad, obejrzała uważnie wszystkie moje wyniki, wypytała o to jak wyglądają cykle, czy mam plamienia przed lub po @.Po pierwsze zwróciła uwagę na bardzo niski progesteron!!!Jej zdaniem na każdym wyniku, który robiłam, był za niski.Plamienia przed @ mogą świadczyć o niedomodze lutealnej, plamienia po @ o jakiejś bakterii!
Zrobiła mi usg i stwierdziła, że jak na 24dc endometrium jest za cienkie.Więc co z tego, że był ten pęcherzyk w 13dc. Niby owulacja była, bo jest ciałko żółte, ale jak takie marne endometrium, to i tak dupa!

Zalecenia mam takie:
1.łykać olej z wiesiołka na początku kolejnego cyklu, na zwiększenie śluzu
2. ok 12 - 14 dc przyjechać na monitoring - trzeba sprawdzić jak będzie wyglądał pęcherzyk i endometrium
3.mam zrobić badanie progesteronu i estradiolu w 5,7 i 9 dniu po owulacji
4.jeśli endometrium będzie ok, a wyniki hormonów marne to dostanę na pewno coś żeby je wzmocnić
5. jeśli endometrium będzie liche to też dostanę coś żeby je wzmocnić
6. jeśli endometrium i hormony będą ok to będę musiała zbadać czy nie mam jakiejś bakterii, chociaż pani doktor coś mówiła, że trudno się ją bada, więc możliwe, że dostanę antybiotyk, ale to pod koniec kolejnego cyklu, tak żeby już w następnym być po antybiotyku.

Pani doktor powiedziała, że owszem te moje owulacje mogą być marne, ale przez niski progesteron/niedomogę lutealną lub jeśli są, to przez liche endo, są problemy, ale nie przez IO.Powiedziała, że ten mój poziom insuliny, wcale tak nie wpływa na te owulacje, mówiła że miała pacjentki z dużo wyższą insuliną i zachodziły w ciążę.

Więc jestem na początku drogi, od nowa.Zaczynamy szukać przyczyny i działać z lekami.
Clo mam absolutnie nie brać, bo wpływa na śluzówkę tak,że jest ona jeszcze cieńsza, a skoro dziś miałam 6,5mm to nie mogę mieć jeszcze mniejszej.
Dopiero jak zrobię badania i będzie wiedziała na 100% w czym jest problem to dostanę odpowiednie leki na wzmocnienie owulacji, na jajeczka no jeśli trzeba będzie na endometrium.

Zanim się w naszym kraju dojdzie do diagnozy to musi minąć sporo czasu.Zatem zaczynam Nowy Rok od szukania przyczyny/diagnozowania się.I już zrozumiałam,że ani ból owulacyjny ani celowanie z działaniem w owulację, w moim przypadku wcale nie wiążę się z byciem w ciąży.

Mam nadzieję, że w końcu znajdzie się ta konkretna przyczyna i sposób jej pokonania.Tylko teraz wyć mi się chce i krzyczeć, dlaczego dopiero teraz, po kolejnym roku, ktoś zwrócił uwagę na moje wyniki.Czuję jeszcze większą presję czasu!Czuję, że stałam w miejscu, że zrobiłam 10 kroków w tył, bo do cholery wyniki progesteronu pokazywałam lekarzowi na początku tego roku.

A dziś w 24dc boli mnie dół brzucha tak, jak na @, po badaniu na gaciach pojawił się brunatny śluz, więc czyżby to ta niedomoga lutelana???

Wszystkim zaglądającym tu do mnie staraczkom,w tym sobie również, życzę szybkiego zazielenienia się w Nowym Roku, pokonania wszystkich trudności związanych z problemem niepłodności,by skończyły się wszystkie niepowodzenia i zmartwienia związane z naszymi staraniami,by czas służył nam, byśmy były płodne jak najurodzajniejsza ziemia (choć tu ciśnie mi się na język coś innego, ale z grzeczności nie napiszę) mocnych i zdrowych ciąż.Byśmy w Nowym Roku cieszyły się , niech zmartwienia pozostaną w tym starym, trudnym roku!Kochane trzymajmy się i walczmy, aż wywalczymy!!!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)