Czy dobre to nie wiem, ale napisze jakie brałam/biore:
suplementy: inofolic/inofem do owulacji, femibion/fertilcere/omega med (naprzemiennie, czyli co dziennie jeden z nich), witamina d3k2mk7 2000j.m (przed ciążą 3x1, w ciąży 1x1-miałam niedobór), kwas foliowy zwykły 0,4 (3x1, a w ciaży ginekolog wypisał mi receptę na 5mg i biorę 1x1)
leki: acard, encorton (od pierwszego dnia cyklu i teraz również), metformax, clexane (od pozytywnego testu), eutyrox25mg 1x1)
suplementy dla męża: profertil i prostimen (wg ulotki od paru miesięcy do zajścia w ciążę) - rewelacyjnie poprawiły parametry nasienia)
zero używek dla obojga, zdrowe odżywianie w miarę możliowści dla męża a ja dieta o niskiem ig dodatkowo
29 DC, 12 DPO.
Kolejny dzień, cisza z okresem. Może i nie przyjdzie?
W sob mamy imprezę więc i tak test trzeba będzie kontrolnie zrobić.
Dziennik pokładowy:
146 dc, 20th week - finish him!
Po pierwsze, kochane Ciotki - dziękuję za całusy i w ogóle. :*
Po drugie - no to się długo nie pocieszyłam... historia zatoczyła koło. Złapało mnie jakieś przeziębienie. Wczoraj rano obudziłam się z kwaśnym posmakiem w gardle, większość dnia czułam się rozbita i jakby w gorączce, choć nie było mi gorąco. Jako winowajcę obstawiam fakt, że przez ostatnie dni latamy jak głupki załatwiając milion papierkowych spraw, a mnie pogoda zrobiła w jajo i zrezygnowałam na jeden dzień z czapki. Dziś rano miałam to samo, choć brak typowego bólu. Po nocy "ściągnęłam" sobie jakby z zatok trochę żółtej wydzieliny (sorry za opis) i obstawiam, że to po prostu organizm walczył przez sen. Modlę się, żeby to się nie pojawiło w ciągu dnia, jak na razie czysto. W przeciwnym razie... matko, nie wiem! Internet mówi, by biec do lekarza. Nie wiem, co robić. A ja się tak cieszyłam, że przez najbliższe tygodnie spokój! By to szlag... Uzbrojona w leki z serii Prenalen czekam na rozwój wydarzeń leżąc w łóżku. Maleńka, trzymaj się! Tak bardzo Cię przepraszam... 
Po trzecie - wczoraj byliśmy u notariusza i kiedy czytał treść aktu, poczułam powagę sytuacji. Zasadniczo... tak, możemy powiedzieć, że oficjalnie jesteśmy właścicielami mieszkania. Wow. Do mnie jeszcze nie dociera. Dzisiaj jedziemy podpisać jeszcze jeden papier w banku i pozostaje czekać na wypłatę pieniędzy dla developera. Nie poczuję chyba tego tak do końca, dopóki nie dostaniemy kluczy.
Także tego... trzymajcie kciuki za mój katar. W sensie, by se poszedł, przebrzydluch. 
edit.
Ach, no tak... zapomniałam! Moja rodzina... no mistrza ma, naprawdę.
Pomijam fakt, że kwestia imienia to sprawa wiecznie włączająca we mnie agresję ("błagam, tylko nie nazywaj tak...", "wiesz, jak mi się to kojarzy? ŹLE. nie dawaj tak!", "NAPRAWDĘ chcesz tak nazwać dziecko? ja nic nie mówię... ale NAPRAWDĘ?"), tak ostatnio mój mąż, chociaż było mu naprawdę wsio jedno, co noszę pod sercem, dostaje od wszystkich... kondolencje. "Może następnym razem się uda i będzie syn, nie martw się. Grunt, żeby zdrowe było!".
I wiecie co? Jak mówię, żeby skończyli pierdolić, to słyszę, że... jestem niewdzięczna i mam ze sobą jakiś problem.
Dziękuję, dobranoc.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2017, 12:09
Oj dawno nie pisalam.
Dzis 30t+1d.
Mielismy dzis scan, ale to tylko i wylacznie z powodu ciazy po in vitro. W 36 tygodniu bedzie kolejny (czwarty na NHS). Inne dziewczyny maja tylko dwa.
Maly rozwija sie prawidlowo. Wazy prawie 1,6kg. Glowke ma jeszcze w gorze.
Mnie przybylo prawie 10,5kg.
Ogolne samopoczucie dobre. Jedyne na co moge narzekac to bol spojenia lonowego.
Jeszcze pracuje. Ale zostalo mi tylko kilka dni, bowiem 8go marca zaczynam juz urlop (za ten i przyszly rok, lacznie 41,5 dnia), a macierzynski 8go maja. Troche mi smutno z powodu odejscia z pracy. Poki co nie wyobrazam sobie samotnego siedzenia w domu przez 2 miesiace. Ale pewnie przywykne:-)
W 28 tygodniu mialam w szpitalu podany zastrzyk Anti D (14.02.17)
W muszelkach Twoich dłoni
Ocean śpi spieniony
Więc przystaw je do ucha
I słuchaj, słuchaj
A gdy otworzysz dłonie
Na każdej białej stronie
Zobaczysz mapę życia
Więc czytaj, czytaj
A dłonie tak bezbronne
Unosi życia prąd
Jak białe brzuchy ryb
Gdy gna je wodna toń
Ławice białych śladów
Ktoś był i walczył z nurtem
A teraz gna w niepamięć
Wciągany w wiry kutrem
Więc mocno ściskaj pięści
Jak gdybyś chciał na krótko
Zatrzymać małe serce
Co jest jak chwiejna łódka.
Kocham Cię Synku najmocniej na świecie. W takie dni jak dziś doceniam jeszcze bardziej, że mam Ciebie. Ty, który kochasz bezinteresownie (i mam nadzieję, że tak będzie zawsze) i rozczulasz moje serce.. Twoje małe rączki, które przytulają i buziaki.. i Twoje śliczne niebieskie oczka, pełne ufności.. Jak tego wszystkiego nie zepsuć? ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2017, 15:13
Dziś idę do nowej Pani gin 
Nowej - starej
bo znam ją i ją lubiłam. Kiedyś do niej chodziłam, a później z różnych względów nie chodziłam.
Pewnie mi powie, że muszę iść na badania i będę znów miała mnóstwo badań do zrobienia...
właśnie mi się zbliża pora płaczliwa - mam nadzieję, że się nie popłaczę u niej 
Po połówkowych i jednocześnie wizycie:
Mikołaj stał się dziewuchą
i to dość sporą, bo waży ok 520 g
(choć lekarz na USG mówił że 555 g, w kartę wpisany mam ten mniejszy pomiar - nie wiem, któremu wierzyć
). Najpierw było dokładne USG, lekarz pomierzył wszystko dokładnie, obwody główki, długość kości udowej, obwód brzuszka, sprawdził narządy wewnętrzne - wszystko idealne, ilość wód płodowych prawidłowa. Potem oglądanie dla przyjemności - namęczył się lekarz, żeby sprawdzić płeć, niestety dzieciaczek wcisnął się w moje spojenie łonowe i pokazał środkowy palec
doktorek stwierdził, że dziś niestety dzieciątko nie współpracuje, ale stawia na dziewczynę, bo jest złośliwa już od samego początku 
Potem badanie na fotelu - lekarz zobaczył, że szyjkę macicy mam za miękką jak na ten tydzień ciąży, postanowił zmierzyć długość - USG dopochwowe. Szyjka 37 mm, wiec długość ok - w międzyczasie spróbował jeszcze raz podejrzeć płeć i oto jest - mała ślicznie rozłożyła nóżki i pokazała szparkę - już na 1000% 
Co do szyjki - tragedii nie ma, bo najważniejsze że jest zamknięta i długa. Ale na początku jego mina naprawdę mnie przestraszyła.. Pytał, czy nie odczuwam żadnego ciągnięcia w dół, jakiegoś gniecenia w brzuchu. No nic nie mam - nawwet brzuch już tak często mi się nie stawia, odkąd biorę magnez. To podobno też dobry znak. Będziemy ją monitorować na każdej wizycie dokładnie, na razie mam się oszczędzać, nie dźwigać, nie przeciążać się. Gdyby jednak jakieś takie odczucia się pojawiły to nie czekać do wizyty, tylko jak najszybciej do niego przyjść, ewentualnie na szpital. Mam nadzieję, że jednak nie będzie takiej potrzeby i szyjka będzie się ładnie trzymać.
Kolejna wizyta: 6 kwietnia.
4 dpo
Czekamy, czekamy. Mąż mocno wierzy w to, że się udało. Ja trochę mniej, ale jego entuzjazm mnie rozczula 
Niech ten czas szybciej leci...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2017, 16:58
Powoli zbliża się koniec bieżącego cyklu. Mam nadzieję, że wszystkie paskudztwa się wykończyły i mogę rozpocząć walkę juz bez większych obaw. Niedługo zrobi się trochę cieplej i sloneczko zaświeci i będzie troszkę milej ... Umowa w pracy powoli dobiega końca a ja nie wiem co robić, planować jakąś nową czy ud się i pójdę na zwolnienie. Sama nie wiem. Nie lubię podjmować decyzji, zawsze się długo zastanawiam i rozmyślam i smaa nigdy nie wiem co wybrac.
Zbliża się koniec pierwszego cyklu starań. Poprzedni spisuję na straty, bo w połowie rozłożyła nas grypa...
Od razu z grubej rury - mierzenie tempki, testy owulacyjne itp. Nie śmiejcie się, ale zaraz po dniach płodnych miałam taka myśl: Jestem w ciąży! W.I.E.M to!
Teraz już nie jestem taka pewna
napewno nie czuję się "ciążowo", ale też nie na @. Właściwie to chyba szukam podświadomie tych objawów fasolkowych

Będę testować w poniedziałek - trzymajcie kciuki, może się uda!
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2017, 20:11
Owufriend od 3 dni pokazuje mi zielone światło. Nie do końca w nie wierzę no ale poszaleć z mężem i dzisiaj nie zaszkodzi, pytanie tylko czy będzie miał ochotę po powrocie z pracy? Obiecałam dzisiaj sobie że nie będę naciskać jakby co bo przecież ma to być dla nas czas przyjemny☺
pomyślicie ... Ona tu nie pasuje ! Co ona tu robi?? Ma troje dzieci ,a my?? my nie mamy nawet jednego !! Co ona wie o niemożności w zajscie w ciąże??Co ona wie o pragnieniu macierzyństwa??? Ano ?! Trochę wiem ...ale od początku 
W 2004 wyszłam za mąż i od lipca START o nasze upragnione maleńswto ... Miałam 20 lat nie miałam internetu baaa nawet komputera
nie wiedziałam nic o pęcherzykach ciążowych itp na początku nie było jakiegoś mega zaangazowania ot sex i tyle ... czekałam cierpliwie na ciąże ROK intensywnych starań i nic !! Hmm cośjest nie tak !! Poszłam do gina na nfz - nie dostałam skierowania na zadne badania jedynie mąż miał zbadać nasienie ZBADAŁ ! wszystko ok .
Ja dostałam luteine i vit E tyle ...Cykle miałam raczej zawsze regularne . No nic był lipiec 2005 i z ta vit e i luteina szliśmy dalej ...Jużz coraz wiekszym stresem ,myślami że kurcze cośjest nie tak ... Grudzień ósmy grudzień dokładnie ... pamiętam jak dziś dostałam @ stroję choinkę i płaczę
boję się ,że moje dziecko nigdy nie zobaczy choinki ,Swiąt ... ,że nigdy nie zostanę mamą
4 stycznia ---29 dc @ nie przychodzi ON kupuje mi test
pierwszy w życiu test / nigdy nie miałam możliwości go zrobić bo zawsze o czasie przychodziła @ a często wczesniej ... są!! są 2 kreski .Radość! Zero myśli ,że moze być coś nie tak ... nie znam tego pojęcia .Ciąża = Dziecko i tyle wiem ... 14 stycznia gin juz prywatnie ,Usg - MÓWI ,że wszystko ok i kaze przyjść za miesiąc. Ok ! widzę na fotce czarne kółeczko i jestem przekonana ,że to mój dzidziuś ... Nie świadoma niczego cieszę się kazdym dniem i tak do 16 lutego kiedy to zaczęłam plamić ;( zadzwoniłam do tej gin i mówię ,że plamię i boli mnie brzuch -każe wziąść nospę i przyjść w sobotę tj 18.02 -jak się umawiałyśmy ... czekam do tej soboty i krwawie coraz mocniej krwawie ...Siedzę w kolejce i czekam ze 2-3 h ,zwijam sie z ;( bólu ;( w końcu przychodzi moja kolej ... usg "bardzo mi przykro ciąża obumarła" no cóż ... bardzo to przeżyłam,ale czas leczy rany - każdy mówił ,że sie zdarza i trzeba próbować dalej...
18 listopad 2006 - kolejne dwie kreski na teście ... teraz był już tylko strach radość owszem tliła się ,ale cośnie pozwalało się cieszyć
4 grudnia pierwsze usg - jest pęcherzyk ale bez echa zarodka a to już 47 dc ... mimo tego lekarz daje nadzieje ... mówi ze jeszcze może sie pokazać ,że czasem tak bywa ,że może jest gdzieś schowany ... każe przyjść 19 grudnia jesli oczywiście będzie krwawienie to wcześniej ... jest 19 grudnia błągam Boga o serduszko o rozwój mojej ciąży - niestety brak echa zarodka ;( lekarz mówi ,że dopoki nie ojawi sie krwawienie nie bedzie mi robił zabiegu -nadziei już nie ma to poronienie chybione tj zatrzymane
nie było to puste jajo bo był pęcherzyk żółtkowy poprostu zarodek obumarł na bardzo wczesnym etapie
1.01.2007 krwawienie ostre bóle ja wiem co się dzieje ... widzę to na własneoczy ;( do szpitala jadępo wszystkim na zabieg
wszystko odbywa sie szybko 23.00 zabieg - godz 14,00 dnia następnego powrót do domu ... Wracam pusta w srodku - ogromna pustka w sercu i paniczna niemoc i pytanie ...Co się dzieje ??? to już drugi raz ?!?! Dlaczego ??????
zaczeliśmy się badać
zrobilismy kariotypy -prawidłowe
hormony -ok / p-ciała antykardiolipinowe ok / atpo ok /tozoplazmoza ok / wszystko było ok!!! Przyczyny brak !!!
Kolejne starania od czerwca 2007 - i znów grudzień 29 dc dokładnie - są!! znów są dwie kreski !! Radość ogromna /cykle już były z duphastonem/ ale znów paniczny strach !!
4 stycznia usg - jest pęcherzyk ,alebez zarodka - lekarz uspokaja -ze na tym etapie to normalne ,że zarodka nie widać ... był to 33dc - 5 stycznia robię bhcg - mam już internet wiem więcej
3026 chyba ok ... ale zeby cokolwiek wiedziec robię kolejna 9 stycznia wynik 3650 facet w laboratorium powiedział ,że przyrost jest zły,że ciąża nie rozwija sie ... weekend przede mną - coś strasznego - jeden wielki płacz i lament! co sie dzieje o co chodzi??? W pn jedziemy do gina na potwierdzenie wyroku 44dc / lekarz robi usg - ja cała zaplakana - aon do mnie no i czemu płaczesz " ta ciąża jest żywa" tych słów nigdy nie zapomnę !!! Nigdy !!!! Moja dziewczynka ma już 9 lat
Jest mądrą cudowną osóbką 
urodziłam we wrzesniu 2008 - gdy Niunia miała 7 miesięcy w kwietniu 2009 zaszłam w kolejną ciążę - raz zaryzykowaliśmy - pamiętając poprzednie starania byłam przekonana ,że tak szybko nam nie pójdzie - ale poszło -
w styczniu 2010 urodził sie nam Synuś
i tak sobie żyliśmy
coś tam przebąkiwałam o trzecim ,ale mieliśmy plan ,że postaramy się jak dostanę umowe na czas nieokreslony
zawsze miałam owulacje wczesnie ok 9-13 dc więc 20 dc zawsze był bezpieczny - nie tym razem
wrzesień 2015 -ciąża
i tym sposobem w maju 2016 urodził się kolejny syneczek:) oczywiście będąc w ciąży wiedziałam ,czułam ,że to moja ostatnia ciąża i starałąm się ją przeżyć jak najpiękniej i przyznam ,że tak było - to był cudowny czas
no,ale w styczniu z/w kolejny raz ujrzałam 2 kreski -szczęśliwa nie byłam - alepo kilku dniach przyjełam na klatę
niestety gdy juz sie oswoiłam okazało się ,że to była ciąża biochemiczna ... wiem 4 dziecko podchodzi pod patologię już ,ale ja tak bardzo chcę !!!!!!!!!!! Chcę i tyle!!!!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2017, 23:01
Jesteśmy po wizycie. Zdecydowaliśmy, że podchodzimy do IVF. Przez najbliższy cykl mam brać tabletki anty, żeby wyciszyć jajniki. Niestety endomenda znowu zaczyna siać spustoszenie, więc tym bardziej nie ma na co czekać. w drugim cyklu stymulacja, pobranie komórek i, jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, transfer jakoś w połowie kwietnia. Nie sądziłam, że to może dziać się tak szybko. Nawet sama procedura okazuje się tańsza, niż zawsze mi się wydawało, choć oczywiście nadal nie są to grosze. Martwią mnie jedynie te rosnące torbiele. Myślałam, że pozbędę się tego cholerstwa po laparo, a tu wielka kupa. No nic, trzeba po prostu działać i co ma być to będzie. Chociaż nie ukrywam, że jak siedziałam dzisiaj na fotelu podczas usg, to modliłam się, żeby gin powiedział mi, że jestem w ciąży - jakby nie wiadomo co mógł tam wypatrzyć 9 dpo...
A tak poza tym dziś kątem ucha usłyszałam, że jedna z koleżanek w pracy jest w ciąży. Najpierw pomyślałam, jakie to niesprawiedliwe, ale potem naszła mnie refleksja, że tak naprawdę nie mam pojęcia, jaką ona drogę ma za sobą i czy łatwo jej przyszła ta ciąża, czy może była poprzedzona długą walką. Próbuję nie zazdrościć, ale to strasznie trudne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2017, 21:35
31tc
Coraz bliżej 
Po dzisiejszej wizycie, szyjka lekko krótsza, no ale, dziecko tyje, czas mija, a matka się za bardzo nie oszczędza jednak... No i w rezultacie mamy 17mm. Nie tak źle jeszcze
Iza szybko podejrzana, nie wiem ile waży, co u niej to wiem zawsze, bo ona się CIĄGLE rusza
A jak nie to akurat ma czkawkę. Nadal magnez, luteina, koniecznie żelazo, bo wpadłyśmy w anemię, waga u doktorka pokazała... 61kg
czyli tyle co z Zosią tydzień później. Ale fakt, że jest mi już super ciężko, a tu końca nie widać 
Zosia. Wczoraj byłyśmy na rytmice i na basenie, nie chciała wychodzić, a potem przespała calutką noc i dopiero nad ranem zwaliła się do mnie i pospała jeszcze do 8
Pogoda nieciekawa, już nie jest tak ładnie niestety. Mokro, zimno bleeeee.
Przedwczoraj wywaliła się w wannie i przywaliła nosem, aż poszła farba. Ryk okrutny, tatuś wziął na ręce, ja tamowałam krew papierem toaletowym i mówię do niej "nie płacz tak, bo zobacz jak krewka leci", a ona natychmiast ucichła zafascynowana, potem mi zabrała papier i sama zaczęła wycierać nos!
Dzisiaj byłyśmy u bliźniaków, są już tak samo wysokie jak Zosia! Koniec z oddawaniem Gabi za małych rzeczy po Zosi
Ale w połowie dnia Zosia zrobiła się nieznośna, nie wiem czy się zaczęła źle czuć czy się zmęczyła, ale histerię mi odwaliła, a potem resztę dnia jęczała i popłakiwała o wszystko 
Zus przysłał wczoraj pieniążki i już kupę kasy zostawiłam w rossmanie. Była promocja na mleko Zosi, na pieluchy, do tego kupiłam soczki, owoce, sobie maziadło do paszczy, kupuję mniej więcej raz na 3/4 miesiące, więc staram się nie oszczędzać na sobie zbytnio... No i się kulamy jakoś. Muszę zapłacić za marzec za rytmikę, za basen, rachunki, ehh, wszystko się rozejdzie standardowo
Teraz oby do tego 34tc.
no i jest. beta 40,25 
2 dc.
Pózna noc:
Nooo tak. Wczoraj się pospało 15h, a teraz oczy w sufit... za 4h muszę wstać. Cudnie!
Ranek:
Jeszcze tylko 5h..... dzisiaj wychodzę o 13
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2017, 08:44
mam dziwne plamienie.
Nigdy w sumie nie plamiłam, a tu teraz 5 dni przed miesiączką takie coś. Mam nadzieję, że to zwiastun okresu i bedę mogła iść do Gina spokojnie po miesiączce, bo poki co to termin miesiączki i wizyta u Gina się pokrywają 
Edit*
wszystkie objawy okresu mam
- migrena - jest
- mega bol brzucha - jest
- nudnosci - sa
- rozwolnienie - jest
wszystko oprocz samego krwawienia
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2017, 09:06
30 DC, 13 DPO.
Dziś temperatura dalej wysoka 
Po pracy kupuję test i jutro rano testujemy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2017, 07:44
Jestem po kolejnej wizycie. Pani doktor powiedziała, że wyniki mam super, przyplątała się tylko jakaś bakteria w ilości nielicznej, ale to nie problem, dostałam tabletki i szybko ją wyleczymy. Jeśli chodzi o Amh, to według lekarza jest w normie, mam spory zapas jajeczek i Pcos raczej nie mam, bo brak jakichkolwiek objawów, cykle regularne, wyniki też ok. Od przyszłego cyklu rozpoczynamy stymulacje (to na prawdę już 😨). Wykupiłam już leki, nie wiem jeszcze jak ja będę robić te zastrzyki, nie wiem czy mój mąż będzie wsparciem, bo boi się igieł 🙈 jestem z niego i tak dumna, że tak dzielnie znosi pobieranie krwi, dzisiaj czeka go ostatnie.
Nikomu nie mówiliśmy, że zaczynamy procedurę, chciałabym uniknąć pocieszania jeśli się nie uda (mam nadzieję, że pocieszanie nie będzie konieczne).
Teraz byle wytrwać do okresu, chyba pierwszy raz od dawna będę z niecierpliwością wyczekiwała rozpoczęcia nowego cyklu.
Esperanza Mia bardzo dziękuję za kciuki.
TYDZIEŃ 34 !!!
+/- 48 dni
+/-7 tygodni !
+20kg
+102cm w obwodzie brzuszka 
Wizyta za 19 dni 
Nie dochodzi do mnie, że poród zbliża się wielkimi krokami, zostało nam ledwie 6 tygodni do terminu porodu, a TYLKO 3-4 tygodnie do ciąży donoszonej - oczywiście jeśli masz ochotę kochanie moje to możesz się nawet za 2 tygodnie pojawić na świecie, masz moją zgodę 
Już prawie wszystko gotowe czeka na przyjście naszego największego szczęścia. W tym miesiącu kupujemy wózeczek no i łóżeczko i wszystko będzie gotowe 
Czas zabrać się za pakowanie torby dla maluszka
Bo moja czeka na mnie już od 5 tygodni 
Dzisiaj dziecię jest wyjątkowo aktywne, chyba świętuje swój nowo rozpoczęty tydzień 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2018, 18:49
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.