Bajka jak na karuzeli... : ) 16 sierpnia 2013, 09:48

dziś jestem jakoś tak pozytywnie nastawiona... może dlatego ze weekend dłuższy :)) humor dopisuje i chciałabym abyście jeśli to możliwe również wypoczywały bez stresu i nerwów każdy taki dzień napewno każdej z nas się przyda :)
Narazie tempka się utrzymuje na stałym poziomie, pomyślałam ze może coś z termomentrem nie tak bo od paru dni taka sama :)dziś zafunduję sobie dłuuugi spacer z ukochanym :) bo pogoda piękna za oknem i Wam równiez polecam... przekazuję dużo dużo pozytywnej energii... co nas nie zabije to napewno wzmocni :) ściskam

frutka :) 16 sierpnia 2013, 09:48

prawie dwa tygodnie temu złapałam zapalenie pęcherza..jestem już drugi tydzień na lekach, bo pierwsze mi nie pomogły. Kończę brać drugie, dawka zabijająca chyba wszystko (mam nadzieję, że nie tylko te dobra bakterie, ale też te, co powinny), czuję się po nich jakbym była nieświadoma i w pół śpiąca..
Może to lepiej, że poprzedni cykl był bezowulacyjny - nie musiałam się zastanawiać czy jestem w ciąży czy nie jak zaczynałam brać leki.
Ostatnio wśród znajomych cały czas rozmowy o ciąży itd., a bratanica mojego męża ostatnio przy teściach spytała czy w ciąży nie jestem bo mam większy brzuch.. :) hehehhehe a ja tylko przytyłam :) na szczęście teściowie nie podjęli wątku, co mnie zdziwiło - albo im mąż coś powiedział, albo sami się zreflektowali, żeby nie nagabywać..
wśród znajomych wszyscy myślą, że ja czekam na skończenie pisania pracy i dlatego sie nie staramy..trochę mnie to wkurza, bo jesli już obronie tą pracę a nie zajdziemy w ciążę, to oczywiście będzie na mnie że postawiłam na karierę i teraz to moja wina, bo zwlekaliśmy... no ale cóż, ludzi nie zmienię, ich gadania też nie, mam to głęboko w d..

mitaka 9 cykl 16 sierpnia 2013, 11:00


cykl bez mierzenia, bez testów, bez monitoringu być może nawet bez seksu

CYKL pt. nie zależy mi i jest mi z tym dobrze :)

frutka :) 16 sierpnia 2013, 11:26

biorę proxacin - to nie antybiotyk ale chemioterapeutyk (cokolwiek by to nie znaczyło) - z tego co czytałam działanie ma jak antybiotyk tylko zrobiony inaczej (tak zrozumiałam, ale ja chemikiem nie jestem)

No tak, można się było tego spodziewać. 11 dc i infekcja wirusowa. Bardzo lekki ból gardła i mały katar, ale ból głowy i mięśni oraz stan podgorączkowy. To chyba nie są odpowiednie warunki do poczęcia...

ja mysle nad wszystkimi nami ktore tak bardzo chca a nie udaje sie a te co nie chca to pik i w ciazy zlosliwosc jakas czy co wczoraj odezwal sie moj byly facet z ktorym bylam 10 lat ale Dzieki Bogu rozstalam sie kazdy film czy opowiesc o policjantach jest prawdziwa sama na wlasnej skorze przekonalam sie o tym choc rozstanie nie jest taka prosta sprawa jak w normalnym zwiazku teraz mam jazde psychiczna ale nie ma fizycznej nazywa mnie jałowa d...choc to on nie chcial dzieci bo co na to mama choc ma prawie 50 lat a teraz wina tego ze nie mielismy dzieci spada na mnie jakie to wszystko porabane choc moze ma racje nadal nie mam dzieci i moze jestem jałowa kurde czyzbym znowu wpadala w sidla jego ponizania

Ech - wyjeżdżając z kraju wykupiłam ubezpieczenie zdrowotne i zadowolona z siebie myślałam, że wszystko mi pokrywa - ale okazało się, że jest praktycznie bezużyteczne, bo "ciąża to nie choroba" i za wizyty w tej sprawie nie zwracają - przysługuje mi zwrot za jedną wizytę związaną z zagrożeniem zdrowia przez ciąże no i ewentualny "przedwczesny poród" jak to ładnie ujęli, ale oczywiście też do określonej kwoty. Badania krwi, hormonów, wizyty kontrole i usg z mojej kieszeni. A jak przetrwam pierwszy trymestr pojawi się spory finansowy problem badań prenatalnych. Ech...

Już wydałam w szpitalu ok 1300zł a wiem o ciąży zaledwie 16 dni!!!

Bye bye @.
Wczoraj bylismy nad morzem. Spacerowalismy przy brzegu, lezelismy na plazy. Zjedlismy sobie obiad i sluchalismy krzyku mew.
Taki spokojny dzien.
Dzis sama w domku, zajmuje sie obrabianiem zdjec z naszego weekendu. Ladne wyszly.
Musze sie czyms zajmowac bo inaczej leze na kanapie i walkuje po raz kolejny ostatnie wydarzenia.
Jutro zaczyna sie weekend. Moje Kochanie bedzie ze mna. Mam wielkie szczescie, ze go mam. Jest taki cierpliwy i dziala na mnie uspakajajaco. Bardzo kocham tego mojego mezczyzne i nie wyobrazam sobie nas jako cierpiacych i nieszczesliwych ludzi.
Nasz zwiazek byl zawsze bardzo radosny. Od samego poczatku. Nigdy sie nie klocimy. Jak nasze zdania sie roznia to potrafimy o tym porozmawiac i znalezc rozwiazanie. Nawet teraz , znajdujemy codziennie cos co nas rozsmiesza - i to w nas kocham. Czuje, ze to mi daje obecnie sile.
Widze nas usmiechnietych,, otoczonych biegajacymi dookola z piskiem malymi istotkami i ... psem.
Zanim zaszlam w ciaze, przechadzalismy sie po jednym ladnym miasteczku, w pewnym momencie pokazalam mojemu maly domek mowiac, ze fajnie by bylo jakbysmy o taki sie postarali. On na to: Kochanie, a gdzie zamieszka nasze siedemnascioro dzieci?
Tak sobie to przypomnialam, to bylo kochane, tym bardziej, ze w tym okresie nie rozmawialismy jeszcze o zalozeniu rodziny.

No i się nie wyspałam :P w nocy wstawałam do kotka, uważałam żeby go nie przypuczyć jak się będę obracać i tak jakoś wyszło że nie spałam za dobrze... Przynajmiej wiem że jestem gotowa na dzidzie :)

WZRUSZAJĄCE ... aż się popłakałam czytając to

- Cześć. Proszę, nie rozłączaj się!
- Nie mam czasu na twoje gadanie, czego chcesz?
- Jestem w ciąży, czwarty miesiąc…
- I po co mi to mówisz? Nie potrzebuję teraz dodatkowych problemów, usuwaj!
- Lekarz powiedział, że za późno… Co mam robić?
- Zapomnieć mój numer!
- Jak to zapomnieć? Halo! Halo!
Abonent czasowo niedostępny…

3 miesiące później.
- Cześć mały!
- Cześć! Kim jesteś?
- Twoim aniołem stróżem.
- A przed kim będziesz mnie strzec? Przecież jestem bezpieczny tutaj i chcę tu zostać.
- Śmieszny jesteś. A jak tu będziesz żył?
- Dobrze! Tylko mama płacze codziennie…
- Nie martw się, mały, dorośli cały czas mają jakieś problemy. Śpij więcej, zbieraj siły, będą ci potrzebne.
- Widziałeś moją mamę? Jaka ona jest?
- Pewnie, przecież zawsze jestem blisko ciebie. Mama jest piękna i bardzo młoda.

3 miesiące później
- Cholerny brzuch! Wyglądam jak wieloryb! Butów nie mogę zawiązać, żeby to szlag trafił!
- Aniele, jesteś tu?
- Jestem.
- Mama dzisiaj bardzo się złości… Płacze od rana i kłóci się sama ze sobą…
- Nie zwracaj na to uwagi. Gotów zobaczyć jak jest na świecie?
- Chyba tak, ale bardzo się boję. A jak mama jeszcze bardziej się zdenerwuje, gdy mnie zobaczy?
- Coś ty! Na pewno się ucieszy! Jak można nie kochać takiego malucha jak ty?!
- Aniele, a jak tam jest? Poza brzuchem?
- Teraz mamy zimę, świat jest biały, a z nieba lecą miękkie białe płatki. Niedługo sam zobaczysz.
- Aniele, jestem gotów!
- No to w drogę, mały! Czekam na ciebie.
- Aniele, boję się!
- O cholera jak boli! Pomocy! Chyba rodzę! Cholerny ból!!!
Maluch przyszedł na świat szybko, bez pomocy, bez świadków. Pewnie bardzo się bał, że mamę będzie bolało.

Dobę później, wieczorem, na obrzeżach miasta, w pobliżu małego osiedla.
- Nie gniewaj się na mnie, synku. Czasy teraz takie… Sama sobie nie poradzę… Kto mnie z tobą zechce… Ja mam całe życie jeszcze przed sobą, a tobie jest wszystko jedno, po prostu zaśniesz i już…
- Aniele, a dokąd mama poszła?
- Nie wiem, nie martw się, zaraz wróci.
- Aniele, a czemu masz taki dziwny głos? Płaczesz? Aniele, proszę, powiedz mamie, że mi tu bardzo zimno!
- Nie, mały, nie płaczę, wydawało ci się, zaraz przyprowadzę twoją mamę! Tylko nie zasypiaj, płacz, płacz głośno!
- Nie mogę płakać, Aniele, bo mama kazała spać…

W tym samym czasie, w domu na małym osiedlu.
- Nie rozumiem! Dokąd ty się wybierasz?! Ciemno już, mróz! Gdzie cię niesie? Całkiem ci odbiło po tym szpitalu! Kochanie, tysiące par nie mogą mieć dzieci i jakoś sobie z tym radzą!
- Proszę cię, ubierz się i chodź ze mną.
- Dokąd?!
- Nie wiem dokąd, po prostu czuję, że muszę dokądś pójść. Zaufaj mi, proszę!
- Dobrze, ale po raz ostatni! Po raz ostatni się ciebie słucham!
Z domu wyszła para. Pierwsza szła kobieta, dość szybko. Za nią podążał mężczyzna.
- Kochanie, mam takie wrażenie, że wiesz dokąd idziesz.
- Nie uwierzysz, ale coś prowadzi mnie jak po sznurku… czuję, jakby ktoś ciągnął mnie za rękę…
- Przerażasz mnie! Obiecaj, że zadzwonimy do twojego lekarza! Musisz wziąć zwolnienie i odpocząć.
- Cicho! Słyszysz? Ktoś płacze…
- Jakby dziecko…
- Mały, płacz głośniej! Mama się zgubiła, ale zaraz cię znajdzie!
- Aniele, gdzie byłeś? Wołałem cię! Bardzo mi zimno!
- Byłem po twoją mamę. Jest już całkiem blisko.
- To rzeczywiście dziecko! Całkiem zmarznięte! Szybko, szybko, biegnij z nim do domu! Kochany, dziecko spadło nam z nieba!

- Aniele, moja mama ma inny głos…
- Przyzwyczaisz się, mały. To głos twojej prawdziwej Mamy.

frutka :) 16 września 2013, 22:24

Dzieci się rodzą, w ciążę zachodzą....
Boże mój - pomóż...
W środę wizyta - aż strach się bać...Cudu nam trzeba...

biedronka1982 W poczekalni 16 sierpnia 2013, 16:59

"Jeśli od roku (a jeśli masz powyżej 35 lat od 6 miesięcy) bezskutecznie starasz się o dziecko nie zwlekaj dłużej, zgłoś się do lekarza i poproś o zlecenie wykonania badań ogólnych zarówno przez Ciebie jak i Twojego partnera. Minimum badań, które powinniście wykonać to: analiza nasienia (badanie plemników), monitoring owulacji (sprawdzenie czy owulacja występuje), pomiar stężenia głównych hormonów we krwi (określenie rezerwy jajnikowej), badanie ultrasonograficzne macicy i jajników oraz histerosalpingografię (HSG – badanie drożności jajowodów i jamy macicy)."

Przetlumaczyc na niemiecki, zapamietac i powtorzyc pani ginekolog: " eine Analyse des Samens (Sperma-Test), die Überwachung des Eisprungs (um zu sehen, ob der Eisprung stattfindet), die Messung der Konzentration der wichtigsten Hormone im Blut (die Bestimmung der Eierstock-Reserve), eine Ultraschalluntersuchung der Gebärmutter und der Eierstöcke und der HSG (HSG - Tubendurchlässigkeit Test-und Gebärmutterhöhle)."


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2013, 17:16

MomToBe Kochana Kruszynko.. 16 sierpnia 2013, 16:59

Kruszynko nareszcie JESTES !!!

Cudowna niespodzianka,tak bardzo sie ciesze !! Rosnij zdrowo !!

Znowu sama, bo mąż pojechał do rodziców, by zawieźć ich w końcu na ten cmentarz. Wprawdzie wczoraj byliśmy razem na krótkiej wycieczce w okolicach teściów i proponowałam mężowi, żeby ich zabrać i potem odwieźć do domu, (a później mieć czas tylko dla siebie), ale nie zgodził się. Twierdził, że jeśli nie wstąpimy do nich, będą niezadowoleni, więc chciał tego uniknąć. Byliśmy wprawdzie w niedzielę 4.08, mąż był sam w ten czwartek, ale teściowa oczywiście odczuwa deficyt spotkań, zatem mąż musiał jej telefonicznie tłumaczyć dlaczego ja nie przyjadę. Byliśmy wówczas w sklepie, więc zajęło mu to dobre parę minut, gdyż mama nie przyjęła chyba tego do wiadomości. Czekałam obok niego, a słysząc to musiałam głęboko oddychać, by złapać stan równowagi wewnętrznej. Koniec końców mąż udał się w odwiedziny, aczkolwiek nie obeszło się bez haseł: "Co by Ci się stało jakbyś pojechała". Zapewne nic, pomijając fakt, że przez tą infekcję nie czuję się najlepiej, co trochę uniemożliwia mi pracę i obniża koncentrację, a stresów też mam już dość. Zapowiedziałam zatem, że jeśli wróci ze złym humorem po raz kolejny i zepsuje nam wieczór, pójdę po walizki, spakuję jego rzeczy i poproszę, by pojechał tam, gdzie stracił swój dobry humor, a wrócił do domu jak już go odzyska. W międzyczasie zaś zadzwonię do teściowej zapytać o fenomen ich wpływu na dobre samopoczucie syna. A wszystko ze stoickim spokojem tej złej synowej. Otwarta pozostaje jeszcze kwestia niedzielnej wizyty, bo jak znam mego męża i teściową, już ją zaplanują. Niestety - nie jadę. Potrzebuję spokoju i nie mam zamiaru słuchać niezbyt przemyślanych niekiedy aluzji.

biedronka1982 W poczekalni 17 sierpnia 2013, 23:00

Zbyt duzo alkoholu i po nastroju. Szlak by to!
Jak zwykle sie upil. Chyba czas przyznac, ze te jego problemy z orgazmem to przez alkohol. Zapytacie, dlaczego brne w zwiazek z alkoholikiem i do tego chce z nim dziecko? Bo mam juz 31 lat!!! Jestesmy razem od 7, gdzie ja mam teraz czas na szukanie milosci? Zwlaszcza, ze znalazlam ja 15 lat temu. Ale to oddzielna historia.
Teraz zostaje mi jak zwykle tylko placz. Czesto placze po serduszkowaniu. Bo juz od dawna nie robie tego z milosci. Z przyjemnoscia tez przestalo to miec zwiazek. Chodzi mi tylko o dziecko...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2013, 23:31

Kurcze, 11dc a tu cały dzień brązowe plamienia :( Pewnie będzie bezowulacyjny (miewam cykle bezowulacyjne średnio 2 razy w roku). Tak czuję bo oprócz plamień bolą mnie jajniki, a zazwyczaj do 15dc nic takiego się nie dzieje. Jestem zła bo liczyłam na ten cykl - nawet wróciłam do mierzenia temperatury :/ eh... i zajdź człowieku w ciążę jak tu zawsze coś...

Zainstalowałam sobie suwaczek z baybyboom.pl i jestem według niego na samym początku 7 tygodnia a według ovu w 8 tygodniu - 7 tyg i 2 dni. Jest też spora różnica w opisach co się dzieje z dzieckiem - według ovu powinno mieć już 1,5cm ale chyba bardziej racje ma babyboom 6mm bo niedawno Maleńswa nie było nawet widać. Ech... fajniej było myśleć, że to już 8 tydzień :/ chcę jak najszybciej skończyć ten nerwowy pierwszy trymestr.

Jak to jest? Jak się to wylicza?

No już wszystko zrozumiałam, na szczęście jest ok, jestem w 8 tygodniu - 20 września wkraczam w drugi bezpieczny trymestr i tego będę się trzymać :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2013, 10:09

Kolejny cykl zakończony, trwał 25 dni - wiem że dla wielu dziewczyn to krótko , ale dla mnie to milowy krok do przodu. Tylko 4 dni i aż 4 dni :) Zauważyłam że po wyregulowaniu prolaktyny , objawy pmsu były dużo łagodniejsze, miałam tak podobnie w czasie przyjmowania castagnusa. Zupełnie nie czułam piersi, które wcześniej przyjmowały gigantyczne rozmiary(jak na mnie) i bolały przy choćby najmniejszym dotknięciu. Nawet stanik mnie raził i marzyłam o tym żeby go tylko wreszcie zdjąć, nie powiem były fajne, duże i bardzo jędrne , niemal jak silikony ale co z tego kiedy sprawiały taki ból. Psychicznie też jakoś łagodniej, miałam wczoraj chwilę że wszystko mnie drażniło, ale nic po za tym a wcześniej w pmsie , płakałam, krzyczałam , łapałam doły. Są więc powody do zadowolenia, dostałam zalecenie żeby kontynuować leczenie aż do pozytywnego testu ciążowego lub przez pół roku jeśli ciąży nie będzie. Wychodzi na to że to będzie ta druga opcja , bo moje Słońce nie ma szans na powrót, przepadł mi jak kamień w wodę , nie ma zastępstwa dla niego. Jestem zła, na jego szefa że tak wszystko na jego głowę zwalił i nie pomyśli że też mamy jakieś życie. Jest mi też smutno, czuję pustkę ,bo mój świat od dwóch lat kręci się jak Ziemia , wokół Słońca... mojego Słońca :)Bardzo mi go brakuje , już nawet abstahując od starań o dzidzie , po prostu żeby był , żebym mogła sie obok niego obudzić , przytulić itd tych wszystkich zwyczajnych chwil , których nie docenia sie kiedy są zawsze

bilibili starania o trzecią kruszynkę :) 17 sierpnia 2013, 10:29

Kochane wczoraj przezyłam jeden z fajniejszych dni w ciąży :) jesteśmy w połowie 8 miesiąca i za sprawą sesji brzuszkowej w łodzi poczułam się cudnie :) świetna atmosfera, cudna współpraca, 0 tremy - po prostu każdemu polecam !!!! At Górscy :) cudnie! już nie mogę się doczekać tych cudnych zdjęć :)

Wczoraj niestety nic z serduszkowania. Mąż wrócił od rodziców z potężnym bólem głowy i z tego powodu nawet wymiotował. Wprawdzie miewa często takie migrenowe bóle głowy, ale zauważyłam, że bardzo źle jest tylko w sytuacjach dużego stresu. Nie wiem więc co mogło się zdarzyć, nie dopytuję, by go bardziej nie stresować. Dałam mu ziołową tabletkę na uspokojenie i obudził się w dobrej formie. Ja jestem niestety w nieco gorszej, gdyż dowiedziałam się wczoraj, że teść nadal rozpowiada jakieś kłamstwa w swojej miejscowości. Tym razem na moich rodziców. Wyszło to całkiem przypadkiem, a widzę, że rodzicom jest bardzo przykro. Wszyscy chcieliśmy, by nasze kontakty były poprawne. Nie było przecież żadnych nieporozumień, ani niczego, co mogłoby w jakikolwiek sposób obrazić teściów. Przeciwnie: zarówno ja, jak też rodzice staramy się im (nieładnie się wyrażę) "włazić do tyłka", ale nikt nie docenia dobrych zamiarów i wszystko jakoś wychodzi odwrotnie. W trakcie tych kilku zaledwie dni obecności przy robotach budowlanych teść był ciągle zły, nie odzywał się do nikogo, a wręcz niezbyt ładnie odnosił się do mojej mamy. Wstyd mi, bo ja nie potrafię tego zmienić. Jest mi przykro z powodu tych głupot, które rozpowiada. Po pierwsze dlatego, że rodzice się o tym dowiedzieli. Po drugie, że nie ma w tych słowach ani ziarenka prawdy. Najbardziej żal mi, że wszystko co mój tata robi na naszej budowie, teść przypisuje sobie. Zupełnie tego nie rozumiem. Co chce przez to osiągnąć? Może chce, by ktoś wreszcie go docenił, a nie kpił jak teściowa? Nie wiem już, przecież za każdym razem mu dziękuję, że pomógł. Staram się być uprzejma choć w uszach dźwięczą mi ciągle te kłamstwa i fałsz. Mam ochotę z nim poważnie porozmawiać, zapytać o co chodzi. Powiedzieć, że wszystko wiem i tego nie mogę zaakceptować. Cierpią na tym zupełnie niewinni ludzie, a inni mają niezły ubaw słysząc o tych nieprawdziwych newsach. Wiem jednak, że ta rozmowa będzie miała tylko jeden finał: będzie kazał mi się wynosić. Będę tą złą, ale nie pozwolę pomiatać innymi. Co to za rodzice, którzy krzywdzą własnego syna? Po co to wszystko? Mąż niestety nie podejmie z nimi dialogu, a oni muszą wiedzieć, że mam świadomość tego, co się dzieje. Na męża nie liczę w tej kwestii. Może gdyby powiedział: zmienicie się, albo nie będę przyjeżdżał - to miałoby to swój efekt. Nie zrobi jednak tego dla mamy. Ja również tego nie oczekuję, ale musimy jakoś to rozwiązać. Jak widać, dobrocią się nie da...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)