26 dc 15 dpo
Brzuch mnie cały czas ćmi. Test ciążowy dzisiaj też negatywny
29dc
13dpo
Może to głupie ale czuję się ciążowo zupełnie jak przy pierwszym aniołku, tak samo tkliwe piersi taki sam śluz, brzuszek jakbym połknęła tonę powietrza....eh a może mi się to wszystko wydaję. Może to moja wyobraźnia pracuje...eh ratunku.
Czytałam dzisiaj artykuł o ciąży urojonej. Okropna sprawa jak bardzo można chcieć zostać rodzicem, że się oszukuję samą siebie. Troszkę mnie to przerosło jak na dzisiejszy dzień.
Zaczynam nowy miesiąc na początku bez mierzenia temperatury. Jak na razie mam olewający stosunek do tego cyklu, zobaczymy na jak długo 
Hania zrezygnowala z drzemki o 9. Wiec przed 12, druga drzemka, zlosci sie ze zmeczona, zupa z fochami,pampers z fochami,moje wc z fochami. Pije pare lykow mleka i koniec, prezy sie kopie musze ja odlozyc, a ta glupawki dostaje, ucieka z lozka. Myslalam ze zasnie sama. Gdzie, glupnie pol godziny, po czym w ryk bo musi zasnac przytulona. Powinnam.isc cos.ogarnac,ale siedze jam zabi nad nia i nie chce mi sie ruszyc.
Doskwiera mi też ból krzyża w okolicach dolnych
Zapomniałam zdać relacji z ostatniej wizyty 
ach ta skleroza 
A więc Nikola ważyła wtedy 1148g i lekarka stwierdziła, że ma owsiki bo się ciągle wierci i wierci 
Hehe ciekawe po kim? 
Wizyty już będę mieć co 3 tygodnie. Coraz bliżej rozwiązania...
Z innych wiadomości to nic nie przytyłam od ostatniej wizyty 
a tu macie buźkę Niki 

Boję się jutra rana... boję się że tempka dalej będzie spadać... 
Ostatnie kilka dni są dla mnie koszmarem. Mój chrześniak skończył szkołę srednia. Po tym wiadomo albo studia albo praca. Miał jechać na studia do łodzi ale stwierdził że woli gdzie indziej bez problemu dostał się do Poznania. Popierałem go w tym pomyśle choć wszyscy byli przeciwko. Później stwierdził że jedzie do Anglii. Wiadomo biorą najlepszych z siostrą byliśmy pewni że go nie przyjmą. A jednak. Tydzień temu dostał pozytywną wiadomość oczywiście wszyscy byli przeciwni, tylko ja go wspierałam że to jego furtka do przyszłości. Wkoncu rodzice się zgodzili. Aż tu nagle informacja w piątek że wyjeżdża już w ten wtorek. Tak szybko ....
Świat mi się nagle zawalił. Mój kochany Krzyś wyjeżdża. Moje oczko w głowie. Można powiedzieć że całe życie byłam blisko niego. Jak się urodził miałam 16 lat mieszkałam obok siostry zajmowałam się nim pomagałam sis. Potem wspólne wakacje, spacery, odbieranie z przedszkola ze szkoły. Byliśmy bardzo zżyci. 7 lat temu przeprowadziliśmy się z rodzicami w inne miejsce ale i tak spotykaliśmy się raz w tygodniu. Po dzień dzisiejszy tak było. On w moim domu czuł się jak u siebie. Wczoraj ryczalam, dziś był u mnie w pracy wydrukować bilet też mu się łezka zakręciła. Po pracy poszłam do pożegnać i wyję jak bóbr.
Cieszę się że z każdej strony otrzymał pomoc finansową. Ja mu dałam 400 zł + pościel. Nie za wiele ale zawsze coś. Gdyby nie ivf dałabym mu więcej. Siostra mi płakała że wychowała syna a on wyjeżdża teraz został jej ostatni syn. Ale pustka zostanie. Tamten chłopak tez jest super ale nie miałam z nim takiego kontaktu jak z Krzysiem.
Jaja on ma odwagę jechać sam nikogo nie znając w obce rejony nawet nie wiem czy mieszkanie znalazł bo nie chce nikomu prawdy powiedzieć.
Najgorsze że przyjedzie dopiero za 1,5 -2 lata może na 18 swojego brata.
Moja sis jest zrozpaczona muszę jej Tera pomagać choć sama nie jestem lepsza
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2019, 17:22
Mój ginekolog stwierdził, że upłynnienia nie można sprawdzić na własną rękę... pozostaje wizyta u androloga. Jak ja wytrzymam do 16.10..... przed wizytą chcemy powtórzyć badanie. Może coś się zmieni?
Byłam na tych hormonach troche wyjaśniło. W ciazy nie jestem, ale i prolaktyna nie jest tragiczna. Ogólnie wyniki mieszczą sie w normie fazy lutealnej czyli owulacja była, jak przyjdzie okres to się okaże jak dawno. Możliwe że była tego 50 dnia, ale to by było nawet dobrze, gorzej jak była dwa dni wcześniej. No ale tego nie wiem do testy wytrzaskałam.kupie teraz pakiet 100szt.
Rano wyrzuciłam test do kosza w łazience. Wieczorem po kąpieli z ciekawości wyciągnęłam i zerknełam.wiem, wiem, nie powinno się tak robić...dostrzegłam cień cienia. Pewnie to moje wielkie chcenie płata mi figla ale taka malutka iskierka się tli, która nie daje się zgasić...
A zapomniałam napisać, że brzuch mam lekko twardy
39t1d
O matko, to juz za kilka godzin!!!!!!!!
U mnie jest jeszcze czwartek, prawie wpol do dwunastej. Dopiero sie polozylismy do lozka. Sprawdzalam jeszcze torby, kapiel, golenie (przerabane z tym brzuchem) itp.
Przez caly dzien bylam w przedziwnym stanie. Stres mnie zzeral. Ale jak tylko maz wrocil z pracy odetchnelam. Ciesze sie kiedy jest przy mnie. Juz sie stresuje, ze nie bedzie go ze mna jutro w nocy. Ale moze nie bedzie az tak zle.
Tyle wyczekiwania, przygotowan a dzis stwierdzilam, ze jak to? Przeciez nie czuje sie do konca gotowa. Zupelnie jak przed matura. Ten odruch, czego by sie jeszcze nauczyc, o czym poczytac...
No nic, odwrotu przeciez nie ma;-) Jutro juz bedziemy prawdziwa rodzina:-)
Dziekuje bardzo za wsparcie i pamiec. Odezwe sie jak tylko bede mogla.
No i stało się. Nie wytrzymam dłużej ciąży koleżanki...i to tak na 102%...ledwie stukną jej 3 m-c, a ja już nie daje rady. Ciągle tylko paplanina o tym jak to całe dnie spędza na necie i tylko jeździ co chwila do paczkomatu. Ciuszki, grzechotki i inne cuda wianki. Jak to niewiele czasu trzeba aby zapomnieć jak to jest być po tej drugiej stronie
Próbowałam delikatnie zasugerować, że na prawdę ciężko mi tego słuchać, ale nastąpiła chwila oburzenia jak to powinnam się cieszyć ich szczęściem. Pozostał mi tylko dyplomatyczny uśmiech.
Ciągle o tym myślę, stresuje się, stres nie pomaga w zaciążaniu, stresuję się tym, że się stresuje, kółko się kręci...masakra.
Od jakiegoś czasu mam jakieś dziwne wrażenie, że owulacji nie ma. Już 3 cykl po domniemanej owulacji ciało nie daje żadnych objawów takowej. Piersi nie bolą, jajniki nie dokuczają itp. Chyba jednak wybiorę się do gina. Może dostane ten osławiony i cudotwórczy clo...
39t2d
05.05.17 nadszedl ten dzien. Spac oczywiscie nie bardzo moglam. Na siku chyba z 6 razy wstawalam. Mam jeszcze pol godziny do wstania z lozka, ale sennosc juz dawno odplynela. Stres mniejszy niz wczoraj.
Trzymajcie kciuki. Dzis nasz wielki dzien:-)
24 d.c, 5.d.p.o
Dzień dobry, dzień dobry
Piątek oznacza dzień wolny od pracy. Plany? Takie tam życie typowej kobiety, posprzątać, odkurzyć i ogólnie doprowadzić wszystko do ładu. Ten cykl w porównaniu do ostatniego, jest mega na luzie, bez stresu. Pierwszy był dla mnie strasznie stresujący. Pewnie jak wiele z was, na początku nie dociekałam co, kiedy, jak i po co. Dla mnie cykl zaczynał się okresem i kończył okresem, owulacja wiedziałam, że kiedyś tam jest i tyle. I pewnie jak niejedna z Was, myślałam, że uda się za pierwszym razem. Ale wiecie co? Dostrzegam też tego pozytywy. O ile nie każdy powinien mieć dzieci, bo jak się patrzy na co niektóre pseudo kobiety to aż się pięści zaciskają, to normalna kobieta z krwi i kości przynajmniej czeka na to zielone kółeczko jak na coś wspaniałego. Jest więcej czasu na to, aby poukładać sobie wszystko w głowie, przemyśleć. A co najważniejsze, zadbać o siebie
. Polecam Wam zacząć już teraz. Wiem po sobie, że My kobiety zawsze wolimy zrobić coś dla kogoś niż dla siebie. A co z nami? Weźmy prysznic przy świecach, nałóżmy sobie maseczki, zadbajmy o siebie i dajmy sobie chwile cennego odpoczynku i relaksu. Ja dzisiaj tak właśnie zamierzam zrobić. Oczywiście najpierw muszę posprzątać
Potem pojedziemy z moim do sklepu, zrobimy zakupy i oczywiście zajedziemy do drogerii po jakieś dobra dla twarzy i ciała
A teraz kochane moje, odpalam dzień dobry tvn i idę robić kawusie. Ah jak ja kocham Kawę
.... Przesyłam Wam troszkę słoneczka i trzymam za Was wszystkie kciuki. Wiedzcie, ze macie moje wsparcie

Kolejna ciężka noc za mną. Znowu miałam problemy z zasypianiem, a w nocy obudziłam się cała zlana potem, bo jakiś koszmar miałam
. Nie wiem od czego to się dzieje
Zaburzenia snu, koszmary i do tego od kilku dni albo ciagle coś mi leci z rąk, albo przesole i przepieprze jedzenie, albo ciągle czegoś zapominam. Normalnie tak jakbym zakochana była...
Podbrzusze nadal pobolewa tak jak poprzednie dni. Apetyt dzisiaj mam niemilosierny. Sama nie wiem co bym zjadła, ale to pewnie przez zbliżając się okres, bo tempka dzisiaj znowu spadła co mnie mega zdolowalo
. No nic widać tak ma być.
21 dc
9 dpo
Spałam dziś źle. Budziłam się co chwilkę, biegałam do wc mimo, że nie piłam jakoś dużo na noc.
Za to humor mam lepszy 
Upiekłam sobie na pocieszenie czekoladowe ciasto gryczane. Z czekolady i kaszy. Dobre, niezbyt słodkie, sycące, wilgotne.
W tym tygodniu mimo powrotu do pracy żyję sobie w miarę bezstresowo i powoli.
Zajęłam głowę, wypożyczyłam dwie książki. Od wczoraj czytam "Mężczyźni, których kochałam". Ciekawe.
W książce poruszany jest temat starań o dziecko. Kumple śmieją się z faceta, który siedzi jako jedyny na imprezie trzeźwy, bo żona nie pozwoliła mu pić - z powodu złej jakości spermy. I poruszają temat zmian w seksie po ślubie, bo że z kochankami czy nawet narzeczoną/przed staraniami jest inaczej, a później to już tylko dostaje w wybrane dni cyklu.
I wtedy pomyślałam, że to faktycznie może być dla faceta frustrujące. Nawet jak nie powie, to w środku to tłamsi i powoli gaśnie w nim radość z życia, staje się niewidzialny, nieatrakcyjny.
Kobieta się martwi, czy w zagnieżdżeniu igraszki nie przeszkodzą, ale chyba nie, bo wątpię aby miliony osób posiadających potomstwo nad tym się w ogóle zastanawiało.
Postanowienie na dziś: nie zaniedbywać męża.
Tak, tak, mamy maj. Termin za równo 3 tygodnie. Choć mam nieodparte wrażenie, że może Staś pojawi się wcześniej. Nie miałabym nic przeciwko. Ciąża jest już donoszona (37 t + 1 d).
Odliczam dni z niecierpliwością. Ostatnie dni ciągną się jak flaki z olejem, a pogoda nie pomaga. Gdyby chociaż można było wyjść na spacer. A tu pada i pada.
Wyprawka skompletowana. Za tydzień wizyta u lekarza no i zobaczymy czy szyjka się skraca, czy Staś jednak będzie uparciuchem po matce i będzie siedzieć nawet do 42 t?
4 DC
Trochę mnie tu nie było, ale to dlatego, że weekend majowy sprzyjał odcięciu się na chwilę od wirtualnego świata. Sprzyjał też nie myśleniu, choć gdy przyszła @, zabolało jak co miesiąc.
Ale przecież to dopiero początek maja! Wierzę w cuda, w tym miesiącu, jak nigdy.
Zbliża się nasza pierwsza rocznica ślubu, marzymy o takim prezencie.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.