13+2
Oohh taka jestem szczęśliwa! Malutki człowiek rośnie, przerósł już swoje opóźnienie względem OM i dziś idealnie pasuje do 7.02.
7,23 cm miłości! Bryka i kopie chudziutkimi nożkami 
Gin był dziś jakiś nie w sosie. Były opóźnienia, on nawet tak się nie uśmiechał jak zawsze. No cóż, każdy ma zły dzień, ale czuję jakiś niedosyt
lubię jak mi słodzi
a tak tylko znów powiedział "o to twoja myszka" i na MOJĄ prośbę zmierzył NT. Całkiem się z tym pogubiłam i dziś powiedział że prenatalne to z testem pappa i to kosztuje... po czym mówił, że nie potrzebuję... nie wiem co o tym sądzić. Mam się bać? Nasze mamy i babcie nie miały usg i rodziły zdrowe dzieci. Nawet nie wiem co bym zrobiła, jakby okazało się, że coś jest nie tak.
W każdym razie jego pobieżnie usg i zmierzenie NT wynosiło 1,8. Niby spoko. Zaufam mu, no co mam zrobić.
Następne usg za 3 tyg. Już za tydzień pewnie będę się denerwować 
Postanowiłam zamówić detektor tętna płodu, a co mi tam. Gin w ogóle nie sprawdza tętna. Nie wiem, myślałam że tu w De jest trochę poważniej jeśli chodzi o takie sprawy, a widzę że nie przejmują się zbytnio.
Co do płci- nawet nie spojrzal gdy zapytałam. Oj zły miał dziś dzień ten mój pan Kapusta. Powiedział że za 3 tygodnie. No to czekamy. Razem z maleństwem
❤❤❤❤❤
27 dzień cyklu.
Wiecie co, tak siedzę i myślę jaka ja kiedyś byłam głupia..
Już ponad 3 lata temu jak zaczynaliśmy się starać o dziecko wszystko wydawało się takie łatwe..
W pierwszych miesiącach starań szukałam na allegro wóżka, łóżeczka itp.
Szukałam imion które by się nam podobały, uzgodniliśmy chrzestnych .
Boże jaka ja byłam głupia.!
No idiotka! Fuck!
Dobrze że się powstrzymałam od kupowania ciuszków a przeszło mi to przez myśl i ręce..
śmieszne wiem..
Ale taka byłam, myślałam że ciąża to tak łatwo przyjdzie odrazu .
Ale się pomyliłam bo moja walka trwa już przeszło 3 lata ........

zaczelam robic testy owu poki co testujaca slabsza od kontrolnej ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2017, 18:31
30 d.c, 11 d.p.o
Dzien dobry, kolejny dzień, chyba kolejny stracony cykl.
Dzisiaj temperatura 36.6, szkoda tylko ze mierzona o 3 nad ranem, bo mialam na wcześniej do pracy.
Skok piękny był, wykres jak z obrazka, test - .
Co o tym myślicie? Ja chyba położę się spać.. to był zdecydowanie męczący dzień...
33 dc. Okresu brak. Jak do poniedziałku nie przyjdzie to umówię się na wizytę u ginekolożki. Pogadam żeby skierowała mnie na badania.Chociaż może poczekać i dopiero w lipcu/sierpniu je robić, w końcu będę miała wtedy więcej czasu będąc na urlopie. Zadecyduję po wizycie u ginekologa
33 tydzień ciąży (32+0)
56 dni do porodu
35 dni do ciąży donoszonej
No dobra napiszę, wygadam się. Wczoraj byłam na wizycie. Wszystko ładnie, pięknie, szyjka krótka, ale zamknięta, ale jeszcze ja zmierzamy przez usg. Patrzę, a tam 18 mm. Z 25 mm zrobiło się 18 mm. Takie marne 18 mm.. Mój świat się zawalił. Lekarka zdecydowała, że lepiej będzie jak pójdę do szpitala po zastrzyki na płuca dla małej, żeby była zabezpieczona.
I zaczęłam myśleć. Jak to możliwe, że tyle się skróciła? Zaczęłam sobie pluć, że nie potrzebnie 2 razy na badania pojechałam, że może dlatego, że moje ciało jest takie chujowe, że nie potrafi bez problemów utrzymać ciąży. Po powrocie do domu oczywiście jak zawsze pokazałam jaka to niby jestem twarda, a tak naprawdę broda ciągle mi skakała, poszłam do łazienki i zaczęłam wyć.
A od dzisiaj leżę w szpitalu. Jestem już po zastrzyku, ktg, kroplówie z magnezem, nospie i luteinie. Powiem wam szczerze, że byłam bardzo pozytywnie nastawiona, że wszystko będzie dobrze. Było ok do momentu aż nie zaczęłam gadać z dziewczynami z sali..jedna w 26tc mówi, że ma tak długa szyjkę, że lekarz mówił, że może biegać. Druga w 32tc ma 4 cm szyjkę.. Można się domyślać, jak się poczułam leżąc pośrodku ich metrowych szyjek. Ja z moją malizną, 1,8 centymetrową.. W poniedziałek mam mieć zmierzoną szyjkę i jeśli nie będzie pogorszenia to może wyjdę. Szczerze powiem, że jest mi to już obojętne ile będę leżeć, abym tylko wytrzymała te 4 tygodnie.
I jak Boga kocham i jeśli Bóg nie ma dla mnie innych planów to przed 15 czerwca nie urodzę choćby nie wiem co.
Eech... Dziewczyny.
Nie wyrabiam.
Musimy stąd uciec. Naprawdę. Mała nie może przyjść na świat w takich warunkach. Nie-mo-że. Muszę ją chronić. Atmosfera w moim domu sięga wyżyn chujowości. Oszczędzę już sobie opowieści, cytatów itp. To też za dobrze o mnie nie świadczy. Sytuacja jest o tyle poważna, że niektórzy członkowie rodziny wprost mówią, że wiedzą, że są agresywni. Ale nie przestaną. Bo tu każdy na każdego wsiada. Syndrom obronny.
Piszę tylko po to, żeby... No właśnie... Żeby co?
Ech. Pragnę uciec z tego kurwidołka. Naprawdę. Ale nie mam gdzie. Czuję się okropnie.
Czuję się okropnie z jednego powodu... Kiedy planowaliśmy ciążę przekonywaliśmy się z mężem, że nie istnieje w życiu dobry moment. I czy mamy mieszkanie, czy nie, to niczego nie zmienia. Bo zawsze by nam czegoś brakowało. Kasy. Może zdrowia. Ktoś z nas mógłby stracić pracę. W końcu w życiu dzieją się różne rzeczy i jak się dzieją, to nikt nie pyta, czy jesteśmy na to gotowi. A nasze dziecko miałoby to szczęście, że będzie miało kochających rodziców. Z głową na karku.
Jednego nie przewidziałam.
Że nasze własne rodziny będą dla nas wrzodem na tyłku.
Gdybym to wiedziała w październiku...
Nie byłoby tego pamiętnika.
24 dzien cyklu
Pograbilam trawe. Kiedy my sie dorobimy normalnej kosiarki??
Jednak nie kupilam testu ciązowego...piersi bola jak na @......




Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2017, 20:33
4dc 2cs
Krwawienie powoli ustaje... nawet tak bardzo nie dalo mi w kosc w tym miesiacu. Nie bylo straszych boli za to straszne gastrooo! Tyle zezarlam... a normalnie moge jesc jak ptaszek:)
Dzis odpoczywam, wieczor spokojny i leniwy, z pszenicznym piwkiem bo caly weekend spedzam w pracy. Trzymam mocno kciuki za te wszystkie z Was ktore wlasnie sie zblizaja do owulacji- niech to bedzie TEN cykl!:*
15 dc
Czuje ciągnięcia w podbrzuszu, miałam poprawić po Panu doktorze wczoraj i dzisiaj, ale dzisiaj nie dam rady, nie wiem czemu ale jak mam owu to tak mnie boli w środku że te kilka dni trudno mi znieść, no cóż pozostaje czekanie.
Zaczęłam plamic więc jutro pewnie @sie rozkręci no nicwalcze dalej bo tak naprawdę znowu ja tylko walczę mąż się w tym miesiącu wogole nie przejął ma wszystko gdzieś do androloga się nie umówił chociaż był na urlopie ręce mi opadają chyba jednak będziemy mieli tylko jedno dziecko
Coraz częściej przyłapuje się na tym że jestem coraz bardziej zła na męża że to jednak jego wina i gdyby nie to już dawno mielibyśmy dziecko już zaczynam postrzegac problem naszej niepłodności nie jako nasz a bardziej jako jego a skoro on nic z tym nie zrobi to albo muszę poszukać faceta na boku na jeden numerek(żartuje oczywiście) albo będziemy mieli tylko naszego jedynaka najbardziej szkoda mi właśnie jego ;(
Wydaje mi się, że obecnie jestem spokojna, nie stresuję się. Ale może mi się wydaje. Pamiętam jak na początku starań, przy pierwszym cyklu z clo byłam tak przyjęta, może niepotrzebnie przeczytałam ulotkę... pewnego razu w środku nocy obudziłam się ponieważ było mi nie dobrze, obudziłam męża bo było mi słabo a chciałam iść do łazienki, w drodze do niej zemdlałam.
Z obecnej perspektywy wiem, że za bardzo się tym przejmowałam.
Stres to skuteczny środek antykoncepcyjnych. Pytanie czy teraz naprawdę się nie przejmuje, czy można tak całkowicie się wyluzować..
Nie mamy zarodków... 
Koniec przygody z ivf... przynajmniej pierwszej...
Dzięki za kciuki... 
Mamy drugi zabek
lewa dolna jedynka przebila sie trzy dni pozniej od pierwszego zabka. Jutro jedziemy do kliniki arelgolgicznej. Dlugo czekalismy na termin wiec nie ma odwrotu a tu mi Julian zlapal katar. Musze go dac do przedszkola wiec oby sie nie pogorszyło. .
Julian nauczyl sie liczyc do 10 w dwoch jezykach
zna kolory i uklada juz puzzle 20 czesciowe
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2017, 21:06
Ciąża zakończona 11 maja 2017
tutaj też nie zakończona. -.-'
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2017, 11:09
10dpo. Nie wytrzymalam i musialam zrobic test oczywiście negatywny... moze za wczesnie. Piersi nadal pelne ale boję się że ta małpa przyjdzie...
12dpo obudzilam się i moje piersi są niczym balony. W srodku pelno wypełnionych kanalikow... czy to objaw mojego kropka?
32dc, @ zbliża się wielkimi krokami.
Temperatura spadła. Co prawda mierzona była godzinę wcześniej niż powinna, ale już zdarzało mi się to w tym cyklu i zawsze była wyższa niż dziś. Nadzieja matką głupich.
Z drugiej strony, nie mogę doczekać się okresu. Czystej karty. Tym razem bez doszukiwania się każdego, najmniejszego objawu i zapisywania go w ovufriend. Jak to mawiacie: nowy cykl, nowa nadzieja!
Z rzeczy bardziej przyziemnych, postanowiłam ograniczyć gluten. Ponoć dieta przy Hashimoto ma bardzo dużo wpływ na przebieg leczenia. Może któraś z Was coś więcej wie na ten temat i chciałaby się podzielić ze mną swoimi spostrzeżeniami?
Chciałabym też wrócić do jogi. W końcu w zdrowym ciele, zdrowy duch. A mój ostatnio ma ze sobą duże problemy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2017, 09:20
9t4d
Wczoraj byłam na wizycie u ginekologa. Wszystko w najlepszym porządku, krwiak się wchłonął, mały ma 2,51cm, tętno 148. Przez te dwa tygodnie nadrobił różnicę w wielkości i na dzień wczorajszy miał 9t2d, więc tylko 1 dzień młodszy niż wychodzi z dnia OM 
Poranne wymioty nie ustępują, ale przynajmniej w ciągu dnia czuję się bardzo dobrze. Mam nadzieję, że do końca będę się tak dobrze czuła. Od poniedziałku wracam do pracy, bo skoro nie ma potrzeby to nie brałam L4, jeszcze się zdążę nasiedzieć w domu 
Za 2,5 tyg mam przyjść na badania I trymestru 
A najlepsze jest to, że cukier z 5,09 spadł mi do 4,43 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2017, 10:10
100 dni do porodu!!!
Moje szczęście ma już 822 gramy 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.