Tamalka Moja historia 17 lipca 2017, 11:29

14 lipca 2017

Wizyta partnerska o 11:15: test PCT oraz omówienie wyników badań (moje dotychczasowe OK, czekamy na wyniki męża - rozszerzona analiza nasienia oraz fragmentacja DNA)

PODSUMOWANIE WIZYTY W KLINICE

Wyniki męża - kiepskie.
Analiza nasienia:
Morfologia: 3% (było 2%, norma od 4%)
Ruch postępowy: 12% (było 16%, norma od 32%)
Ruch całkowity: 27% (było 32%, norma od 40%)
Żywotność: 51% (było 50%, norma od 58%)
Fragmentacja DNA:
DFI: 36% (do 15% - bardzo dobry potencjał do zapłodnienia, 15-25% - dobry, 25-30% - umiarkowany, od 30% - niski / "wręcz zerowy")

Przy takich wynikach (biorąc pod uwagę głównie fragmentację) szansa na powodzenie inseminacji to 1-2% (naturalnie jeszcze mniej).

Mąż nie dostał leków/suplementów; wg androloga leczenie farmakologiczne nie ma sensu, należy skupić się na ograniczeniu sportu i zmianie diety na bogatą w antyoksydanty.
Zalecił wizytę u urologa (31.07, godz. 16:30).

Test PCT - niezdany (prawdopodobnie ze względu na problemy z plemnikami)
Test na wrogość śluzu wygląda jak pobranie wymazu do cytologii. Współżyliśmy 6 godzin przed pobraniem próbki (wg lekarza powinno to być 2-8 h, w internecie znajduję też inne zakresy). Lekarz oddał od razu próbkę do analizy i wynik dostałam po skończonej wizycie.

Ponadto na wizycie lekarz wykonał USG - pęcherzyk jeszcze nie pękł! (a OF wyznaczyło owulację 11.07, eh) Dzisiaj czuję kłucie w lewym jajniku, więc może "zaraz" pęknie.

Generalnie... pozostaje czekać na CUD.

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 17 lipca 2017, 11:56

8dc
@ już się skończyła od dziś zaczynam startanka oby się udało:-)
fajnie by było gdyby to była już ostatnia @ na dłuuugie miesiące
Dziś jest brzydka pogoda i chce mi się spać chyba zaraz się położę na trochę


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2017, 16:09

Ciąża rozpoczęta 26 czerwca 2017

etola Runął mi świat... 17 lipca 2017, 13:15

To już TEN DZIEŃ :) jestem w szpitalu i do rozwiązania (mam nadzieję) szczęśliwego zostanę. Mam twardy brzuch w nocy co się przebudzę. Skurczów jak na razie nie ma:( Cieszyłabym się niezmiernie z rozwiązania drogami natury, ale rzeczywistość może być zupełnie inna:(Zobaczymy jak Mały się zmobilizuje Mam też ostatnio dziwne wrażenie że tak się obrócił że nie znajduje się już w kanale rodnym. Czekam obecnie na badanie przez lekarza. Ktg w porządku:)

agusiaw Kobieta-nie-mama 17 lipca 2017, 14:05


No i mamy powtórkę z rozrywki...

1 dc :(

Kolejny miesiąc starań spisany na straty.
Skąd brać siły na dalsze starania ? Zaczynam tracić nadzieję...

Agar88 Czekając na największy skarb 17 lipca 2017, 15:02

Ciąża rozpoczęta 9 czerwca 2017

Panie Boże i Matko Maryjo czuwajcie nad Nami


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2017, 16:26

Dziękuję wszystkim za gratulacje z mężem strasznie się cieszymy choć synkowi na razie nic nie mówimy
Wizytę mam zaplanowana na pierwszy tydzień sierpnia nie wiem jak do niej wytrzymam

Teraz jeszcze mam dylemat z wybraniem witamin ciążowych podczas starań brałam jedynie kwas foliowy ale teraz pasowałoby się przeżycia na jakieś witaminki możecie mamusie mi pomóc i polecić jakieś dobre witaminki?

31dc,bez najmniejszych plamień,bez @,bez wyczekiwanej drugiej kreski na teście ciążowym,bez jakichkolwiek oznak ciążowych,bez nadziei na to,że TO JUŻ TERAZ.
Pora wrzucić na pełen luz,pora na zrobienie sobie przerwy ,pora na seks bez wyliczania dni,bez czekania i wyczekiwania,pora by zacząć żyć bez żalu,bez wyrzucania sobie,że coś,kiedyś zaniedbałam,na cieszenie się tym co mam,na "życie pełną parą",pora by przestać wypisywać żale w pamiętniku.
Nie będę miała co tu teraz wypisywać.Chyba znam przyczynę nie zachodzenia w ciążę i muszę poczekać na to co przyniesie czas,czyli na terminy usuwania zrostów,na to,czy da się je usunąć i na to,co będzie potem.
Jestem zmęczona takim "zachodzeniem" bez pozytywnych efektów,zbyt długo tutaj tkwię,zbyt dużo emocji i rozgoryczenia,a przecież mam dla kogo żyć,mam się czym cieszyć.A to trzecie dzieciątko,przyjdzie kiedy przyjdzie na to czas.Może to nie jest jeszcze ten właściwy czas?może mam się nie spodziewać?nie wyczekiwać?Może,kto to wie...będzie jak będzie.
Kiedyś jeszcze tutaj wrócę,może po laparo i po HSC napiszę co i jak,może jeszcze kiedyś napiszę tutaj o swoim Cudzie:)
Teraz pozostanę na etapie podczytywania co u Was,kibicowania Wam,żebyście wszystkie w końcu zaszły w ciążę i urodziły pierwsze,drugie,trzecie ...kolejne dzieci.Czekam na wieści od Was kiedy pojawią się Wasze ciąże i dzieciaczki,które już niedługo mają się urodzić,chętnie poczytam też co u tych mamuś,które mają już swoje maluchy.Ten czas tu na ovu,nie był straconym czasem!Poznałam cudowne osoby i dzięki Wam doszłam do tego punktu w jakim jestem teraz.Wspieram Was kochane i myślę o Was,mam nadzieję,że nasz kontakt się nie urwie,ja pamiętnik póki co pozostawiam, a do Was będę zaglądała.
Nie powiedziałam jeszcze ostatniego zdania,więc "kiedyś" tutaj zapiszę jeszcze jakieś ciekawostki:)

Acha,może któraś z Was orientuje się,czy to krwawienie po HSG,organizm mógł "pomylić" z @?czy mogło się coś tak pomyrdolić w organiźmie,że nie mam @???

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 17 lipca 2017, 17:57

położyłam się na godzinkę i od razu lepiej się czuję:-)szkoda tylko że pogoda taka byle jaka:-(Zastanawiam się czy nie zrobić sobie testu ovu tak kontrolnie żeby porównać do tamtego.Bardzo bym chciała mieć już ovulkę a tu trzeba czekać

etola Runął mi świat... 17 lipca 2017, 18:37

Też jestem w szoku, że to już:) Przecież niedawno robilam test ciążowy:) W usg wszystko w porządku Malutek waży około 3300 - 3400g, ale trzeba brać jeszcze pół kilograma zapasu bo koleżanki rodziły właśnie o tyle większe dzieci. Szyjka skrócona, rozwarcie 1,5 cm, skurcze leniwe. Podczas usg miałam kilka skurczy i zalecono mi ponowne ktg. Leżałam podłączona blisko sali porodowej. A tam rodziła jakaś kobieta. Łzy mi poleciały gdy usłyszałam płacz jej nowonarodzonego dziecka:) piękne
Nie mogę też z jednej strony doczekać się tej chwili z drugiej bardzo się boję bo ta droga usłana różami to nie jest
Dziękuję za zaciśnięte kciuki:)

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 17 lipca 2017, 18:51

Ciąża zakończona 17 lipca 2017
O 9.27 przyszedł na świat nasz drugi syn Michał. Lekko nie było, dostał tylko 3 punkty i musieli mu pomóc złapać pierwszy oddech. Ale teraz musi już być coraz lepiej <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2017, 18:44

Kinia16 Chciałabym cudu 17 lipca 2017, 20:01

Za bardzo się cieszyłam i dzisiaj bez kłótni się nie obyło, coś mnie dzisiaj wszystko drażni :(

Dziś gin-kontrola na szybkiego, szyjka tak jak wczoraj, długa i zamknieta. Tylko mam się oszczędzać, bo mały faktycznie naciska na nią mocno...
No i dupa z aktywnym urlopem. Mi to w sumie "wsio rybka", ale jedziemy 10 osobową grupą i trochę dziwnie będzie, gdy oni chcą gdzieś, a ja nie dam rady. Męża też mi troszkę szkoda. Umówiliśmy się, że gdzie możemy- jedziemy autem.
Chciałam się teraz spakować, załadowałam pół walizy i bum BÓL. Nie ustałam. Muszę leżeć.
Dzieciaczku, przestań mnie tam dziubać, tam jest zamknięte na cztery spusty jeszcze przez 3-4 miechy! :)
Boję się teraz tego wyjazdu... boję się, że coś przeoczę, mały objaw i stanie się jakaś zła rzecz :/ nadal nie umiem uwierzyć w swoje szczęście, uwierzę gdy będę je tulić w ramionach.

W tym cyklu zaczęliśmy clo. Jutro miałam mieć z samego rana monitoring, a dziś wiadomość od gina, że sorry jednak idzie na urlop...i kurde obdzwoniłam co się dało nigdzie mnie ot tak z dnia na dzień nie przyjmą...od jutra robię jeszcze testy. Muszę jakoś wyłapać moment owulki, żeby zdążyć z luteiną. Ehh.

Agar88 Czekając na największy skarb 18 lipca 2017, 08:44

09.07.2017 (31 dc)
Zrobiłam test i wyszedł negatywnie
Od 10.06.2017 do 15.07.2017 odchudzałam się. Fakt @ nie przychodziła, ale myślałam, że może przez to, że się odchudzam. W czwartek (13.07) byłam nawet oddać krew - 450 ml. Było mi trochę słabo, ale pomyślałam, że to przez to oddawanie krwi.
15.07.2017 (37 dc)
Byłam u fryzjera na farbowaniu włosów. Wracając kupiłam test, tak dla upewnienia się, bo szłam na imprezę. I moim oczom ukazała się druga kreska. Ale jak to? Tysiące pytań. Przecież cykl był stracony. Byłam przed wyjazdem w piątek u mojej pani gin w 15 dc - jajeczka nie urosły (jedynie 12 i 13 mm po Clo). Nie możliwe. Nie jadłam kwasu foliowego, bo się poddałam. Jedynie bromergon jadłam. Morze alkoholu na wczasach wypiłam, opalałam się w słońcu i dodatkowo jeszcze później 2 imprezy były, na których był alkohol.
16.07.2017 (38 dc)
Znów zrobiłam test i znów dwie kreski. Zaczynam jeść kwas foliowy.
17.07.2017 (39 dc)
Dzwonię do mojej pani gin czy jeść ten bromergon, bo jestem w ciąży. Pani gin zdziwiona, bo przecież był monitoring cyklu, to jajeczka musiały się wystymulować w późniejszym czasie.
Robię bete - wynik 734,5 mIU/ml, co odpowiada 5 tygodniowi.
18.072017 (40 dc)
Nasikałam mężowi na test - wyszła druga kreska. Ale cały czas nie są te drugie kreski mocne.

Boję się.

Objawy:
- brzuch pobolewa (myślałam, że zbliża się okres, a u mnie to normalne, że mnie boli),
- mam mrówki w lewej ręce,
- w buzi rano kapeć,
- w mpk do pracy były mi duszno mega,
- często chodzę siku, ale połączone jest to, że mi się pić chce cały czas,
- wieczorem drażliwe sutki,
- nie mogę leżeć na boku na łóżku, bo od razu mi słabo i jedna pierś przyciska drugą.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2017, 08:34

7 dpo
Temperatura tradycyjnie w wyższych strefach, ale nie ma szaleństwa dającego nadzieję.

Gdybym zobaczyła w tym cyklu II kreseczki na teście, to robiłabym fikołki z radości i zaczęłabym drżeć z niepokoju, czy się uda przetrwać 9 miesięcy, ale...
Właśnie to ALE, jeżeli pojawiłaby się @ to też odetchnę z ulgą. Mamy zaplanowane wakacje "wylotowe" a gdyby nam się udało, to na pewno bym do samolotu nie wsiadła.
Marzy mi się ciąża, a w drugiej kolejności marzy mi się odpoczynek.
Tak czy siak, mam na co czekać i coś się wydarzy na pewno :)

Pomału zaczynam chyba odczuwać mdłości na razie wygląda to tak że odczuwam ucisk na żołądku dziś rano wybudził mnie i nie mogłam usnąć już, zobaczę czy się w najbliższych tygodniach rozwiną.
Wszystko zniosę tylko abyś rósł zdrowo robaczku

Marti... Goniąc czas 18 lipca 2017, 10:20

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


chce mi sie krzyczec!!!!!!!!!!!11


ale to z radosci :DDDDDDD


wiem, ze zostaje w pracy. przerzucaja mnie bardziej na prace projektowa (wiec za rok, moze nie byc projektu do pracy). Ale to oznacza, ze ten czas mozemy w pelni poswiecic na ukladanie naszego zycia, planow i spokojnym staraniu sie o zielonego groszka!!!!!


najchetniej wyszlabym z pracy, upila ze szczescia i nic nie robila kolejny tydzien.

nikomu nie zycze takiego poczucia niepewnosci. normy stresu wyrobilam chyba za ostatnie 8 lat zatrudnienia........


jest dobrze. ulga. i miejsce na zajecie sie prowadzeniem normalnego zycia.

milego dnia!

Jestem po punkcji... i w sumie na tym zakończyłam procedurę. Stymulowałam się książkowo, pobrano mi 19 komórek, z tego 16 dojrzałych dobrej jakości. 10 zamroziłam (jak Dżoana he he), 6 wzięto do zapłodnienia. I niestety 5 sie w ogóle nie zapłodniło, 1 zarodek przestał się rozwijać w 3 dobie. I zostałam z niczym. Jestem wściekła. Pani w laboratorium powiedziała, że nasienie było bardzo złej jakości. A my chodziliśmy w tej samej klinice do androloga przez 7 miesięcy i zapewniał nas , że wyniki są dobre i do in vitro w zupełności się nadaje. Więc jakim cudem komórki się w ogóle nie zapłodniły? Brałam pod uwagę to, że zarodki mogą przestać się rozwijać, lub transfery się nie powiodą, ale tego co się wydarzyło się nie spodziewałam. Czuję się trochę oszukana przez klinikę. Bo po pierwsze pomimo, że zapłaciłam za pakiet 9800 to wciąż musiałam robić jakieś dopłaty za leki, za badania. W sumie procedura wyniosła nas 15000zł, co prawda zwrócą nam 3900, ale czują do nich lekki dystans.
Wrócę tam, bo mam jeszcze 10 komórek, które planujemy zapłodnić z dawcy, ale pewnie poszukam innej kliniki. Czuję się tak bardzo rozczarowana, powiem nawet, że nie tyle niepowodzeniem co postawa kliniki, której tak zaufałam. Ciągłe podnoszenie kosztów, dopłaty i te zapewnienia androloga. Teraz robię sobie przerwę, już nie podejdę do następnej procedury na wariackich papierach tak jak teraz, przygotuję się lepiej pod każdym względem.

Lapi84 Fasolko chodź tu do nas :) 18 lipca 2017, 12:33

Jutro zaczynamy 19 tydzień i tak sobie pomyślałam, że już od dobrego tygodnia czuję naszą księżniczkę, z każdym dniem coraz wyraźniej - najcudowniejsze uczucie jakie kobieta może sobie wyobrazić! M. też próbuje się z Tobą przywitać Kochanie, ale chyba dopiero dziś rano poczuł Twoje delikatne pukanie w brzuchol :-)

Dziś też, po raz trzeci, niedługo po przebudzeniu zaobserwowaliśmy takie cuda: nagle czuję napinanie się brzucha, tuż pod pępkiem, i pojawia się wyraźne wybrzuszenie, jakby wypychająca się od środka piłeczka.
Za pierwszym razem (14.07) było to symetryczne, ale dwa kolejne razy - tj. wczoraj i dziś wyraźna asymetria, na prawo od linii pośrodkowej ciała. Najpierw myślałam, że macica zaczęła się ćwiczyć (nic nie boli, nic dodatkowego się nie dzieje, mija 30s i mamy stan wyjściowy), ale dziś zaczęłam się zastanawiać, że może to nasza ruchliwa Perełka robi sobie gimnastykę? Hmmm... Za 6 dni mamy wizytę u naszego lekarza więc nie omieszkam zapytać.

Mój mały włochaty potwór waży już 35kg! I jest naprawdę silny! A ma dopiero 6msc :-) kocham wariata do utraty tchu! :-) Teraz 'opala się' na balkoniku, na którym swoją drogą dobrze, że się jeszcze mieści :-P

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)