Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 20 lipca 2017, 07:43

Staram sie obserwowac sluz (temp poki co nie mierze, bo za duza schiza), ale to nie jest latwe! W 13dc bylo wilgotnawo i kochalismy sie. W 14 i 15 dniu bylo sporo sluzu (naprawde sporo) ale nie byl idealnie przezroczysty. 16dc-wodnisty. Dzis (17dc) cos co wyglada jak idealnie plodny sluzik ale strasznie go malo. Dodam, ze moje szanse na zaciazenia sa slabe ze wzgledu na rzadkie wspolzycie... ale o tym innym razem. Teraz rozkminiam czy z przytulanek w 13dc moze sie cos wykluc.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 20 lipca 2017, 08:49

Przegladam pamietniki. Sporo tu historii ze szczesliwym zakonczeniem...

13 cs
15 dc
3 dpo

Z wieści pokładowych - w tym cyklu bolały mnie jajniki. Lewy i prawy, na zmianę, czasem na raz. Teraz cisza. Wzięły się w końcu do roboty?

Mam wynik wymazów - wszystko dobrze. Kamień z serca. Oczywiście zdążyłam się wcześniej naczytać/nasłuchać, jak ciężko wyplewić taką ureoplazmę. I samo czekanie na wynik wymazu też rozciąga wszystko w czasie.

Czyli póki co wszystko z planem. Tuż przed pierwszą rocznicą ślubu będę miała hsg. Ciekawe, czy mam drożne jajowody.

Mąż twierdzi, że nie powinnam teraz o tym myśleć, tylko zająć się wyborem płytek. Ma rację, ale gdybym wcale o tym nie myślała i była lekkoduchem, nie zaciągnęła nas na badania to pewnie pierwsze kroki podjęlibyśmy w grudniu.

Powstrzymałam się za to przed zakupem testów ciążowych w Rossmanie - nie skusiła mnie nawet promocja.

Starania o dziecko uczą człowieka cierpliwości. I wytrwałości, mimo niepewności. Bardzo budujące jest dla mnie, kiedy widzę na ovufriendzie dziewczyny zachodzące w ciąże po długich staraniach :) Happy endy się zdarzają!

Temperatura nieśmiało szybuje w dół, nawet piersi mnie w tym cyklu nie bolą, nadziei nie mam, ale umówiłam się na przyszły tydzień do prof. Jerzak, zobaczymy, co mi powie. Po powrocie z urlopu wizyta u prof. Kwiatkowskiej (reumatologia), a dzień po niej wizyta kwalifikacyjna w Invimedzie. Przynajmniej czuję, że coś działamy. Ciekawe jak to wszystko udźwigniemy finansowo, ale tym będę się martwić później.

Zaczynają się upały, nawet fajnie :)

Edit do poprzedniego wpisu: może nie napisałam tego wystarczająco jasno - był więcej niż jeden test z 2 kreską. Na większości musiałam się przyglądać, na 1 nie. W 11 dpo testy były 3 i na wszystkich coś było, w 12 już kreski zaczęły blednąć... Nawet dziś 3 dni później jeden z 3 dziś zrobionych testów ma lekko widoczną kreskę - ale pozostałe już nie. W ciąży byłam, może przez krótką chwile ale byłam... w najlepszym przypadku mam ciąże biochemiczną w najgorszym w jajowodzie.

Edit 2: testy z 4 różnych firm mialam - na każdym w pewnym momencie coś bylo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2017, 11:35

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 20 lipca 2017, 10:33

14 tc (13t0d) II trymestr :)

I tak to szybko zleciało, I trymestr już za nami :) Czas na małe podsumowanie:

Na początku minusy:

- Mdłości, mdłości i jeszcze raz mdłości - na szczęście bez wymiotów, ale męczące jak cholera;
- Brak apetytu na cokolwiek, na początku tylko bułka z twarożkiem była dla mnie do przełknięcia;
- Zmęczenie, senność, brak kondycji, zadyszka, brak koncentracji;
- Ciągłe zamartwianie się i stres, czy wszystko jest ok, czy plamienie to coś groźnego, czy serduszko bije, czy dzidzia się rozwija...

No i plusy :)

+ Wielkie zmiany w moim życiu - 19 maja widok dwóch kreseczek na teście przewrócił mój świat do góry nogami... Na szczęście! Czekałam na to 2 lata!
+ Radość mojego Męża, rodziców i siostry gdy im powiedzieliśmy :) Moja radość, że mogłam podzielić się swoim szczęściem, gdy największe zagrożenie minęło :)
+ Widok mojego Maluszka na usg... Bijące serduszko... Wyciągnięta do nas - RODZICÓW - rączka :) Bezcenne piękne i wzruszające chwile <3
+ Świadomość, że niebawem będę mogła zostawić pracę na jakieś 1,5 roku i przestać skupiać się na klientach, celach, oczekiwaniach, gaszeniu pożarów w trudnych sytuacjach w korpo... Będę w spokoju mogła kompletować wyprawkę dla mojego Dzieciątka i czekać na jego przyjście na świat :D
+ Rosnący brzuszek, który codziennie uświadamia mi, że rośnie we mnie moja kochana Istotka <3

Oby ten kolejny trymestr obfitował tylko w pozytywne wiadomości, bardzo chciałabym się nim cieszyć bezgranicznie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2017, 10:23

PatuŚ Czekając na dwie kreski :) 21 lipca 2017, 22:20

Dzisiejszy dzień był znosny,chociaż miewalam różne nastroje od śmiechu po płacz. W dodatku dzisiaj byłam z wizytą u teściowej, co nie było pocieszające z powodu jej naciskania na dziecko. Czy ona nie rozumie ze sama już bym chciała zafasolkowac i być najszczesliwsza kobieta na ziemi? Wizyty u niej bywają dla mnie frustrujące i nie lubię ich.

Dziś mamy wg OM 7t3dz.
Kropek większy 15,9mm, wg usg 8t0dz czyli starszy niż wynika z daty transferu, kropek mniejszy 13,4mm wg usg 7t4dz czyli idealny wiek wg transferu. Serduszka ok 148/150. Są dwuowodniowe! czyli bardzo dobrze.
Krwiak już praktycznie opróżniony. Mogę wstawać, nie muszę ciągle leżeć! :)
Dr G odesłał mnie już do lekarza prowadzącego ciążę.

2cgouir.jpg


nf5r0o.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2017, 19:47

s1985 walcząc 20 lipca 2017, 20:17

8-10 dpo dziś zeszłam z ostatniej nocki i zaczęłam prawie miesięczny urlop, oczywiście nie obyło się żeby ja w tak późnym dpo muszę zrobić test bo kocham napawać się wypatrywania drugiej kreski. Oczywiście coś tam na teście wypatrzyłam ale to było popołudniu,jutro rano zrobię dwa :-D

efta historia jak ich wiele... 20 lipca 2017, 21:42

33 tydzień (32+4)

Wizyta u dr na nfz

Lekarz miał zacząć przyjmować od 7:45 a ja miałam 3 numerek. Wzięłam pod uwagę , że przed wizytą trzeba iść do położnej na wizytę (pomiar ciśnienia, waga, posłuchać serduszka, itp.) przyjechałam do przychodni 15 minut przed przyjsciem lekarza do pracy, a wiec z dużym zapasem czasowym, a położna z okienka mnie opierdzieliła, że jestem za późno. Zgłupiałam. Pytam a co lekarz już kończy przyjmować? cos pomyliłam.... ona , że nie ale ciezarne powinny przychodzić wcześniej. Olałam babsko, No kurde a nie byłam wcześniej...?? Łącznie na wizytę czekałam ponad 40 minut, a franca mi że przyszłam za późno. Ja nie wiem demencja starcza kobiete już dopadła czy co?

Na wizycie u położnej ok. Na wadze 81kg czyli równo kilo wiecej niż rano w domu ale ważyłam się w ubraniach i butach, raczej wszytko się zgadza. Według ich wagi od 9 tygodnia ciązy przytyłam 4kg.
Ciśnienie ok. serduszko ok.

U lekarza jak zawsze na luzie. Zrobił usg takie jakieś błyskawiczne, czułam niedosyt. Zadałam kilka pytań międzyczasie mała pokazała twarz. moj lekarz ma zwykłe usg wiec obraz bez rewelacji ale usta widziałam wyraźnie. śliczne malenkie usteczka. w innym kształcie niż u synka. zakochałam się ;)
Na koniec jeszcze zapytałam o przepływy pępowinowe. Stwierdził, że nie trzeba sprawdzać, bo mała przyrasta prawidłowo. Powiedziałam, że ze względu na pierwszą ciąże chciałabym to sprawdzić. Dopytał o wagę synka, bo oczywiscie nie pamietał, że mały zatrzymał sie i przestał rosnąć pod koniec ciązy. Tak wiec na moje życzenie sprawdził i wyszło, że wszytko ok.
Bardzo mnie to cieszy.

Mała ma już przekroczone 2 kg. Kawał ciała :)
Spytałam kiedy kolejna wizyta, powiedział, że za miesiąc... Za miesiąc to bede w 38 tygodniu..Matko ten to się nie chce przepracowywać. Powiedziałam, że bede szybciej bo boje się, że mała też przestanie rosnąc. No to się zgodził żebym była za 3 tygodnie.
Jak dobrze, że chodzę jeszcze prywatnie do ordynatora z innego miasta....

Wczoraj pod prysznicem wyczułam, że wylazł mi hemoroid. Szlak by to, wiem że to w ciązy często się zdarza ale liczyłam, że mnie to ominie, bo nie mam problemów z wypróżnianiem... :/ pierwszy raz mi taki prympel z odbytu wystaje, blee, kupiłam dziś maść bezpieczną w ciązy, mam nadzieje, że w miarę szybko się wchłonie czy tam pęknie i że nie bedzie mi dokuczał. Lekarz polecał robić nasiadówki parowe z naparu kory dębu. No już widzę, jak kucam nad miską z gorącą wodą. Może jak bym spuchniętym wielorybem nie była to może ... ale w obecnej sytuacji z pewnoscią takich ćwiczeń uprawiać nie będę!
Oby maść pomogła.


W styczniu z okazji swoich urodzin tzn w prezencie od męża zamówiłam sobie pierścionek.
miałam już do kompletu kolczyki, łańcuszek z wisiorkiem i bransoletkę - srebro z oczkiem z czerwonej cyrkonii- brakowało mi tylko pierścionka. po 7 miesiącach, po kilku upomnieniach, że nadal czekam w końcu doczekałam się telefonu ze sklepu , pierścionek dotarł. Czekałam tylko 7 miesięcy. haha śmiech na sali. Dziś pojechałam go kupić. Chyba w ramach rekompensaty pani wyczyściła mi pozostałe srebro z kompletu, które miałam na sobie zupełnie za darmo. Miło :) Jestem zadowolona.

agusiaw Kobieta-nie-mama 20 lipca 2017, 22:29


Wizyta u androloga przebiegła pomyślnie. Lekarz powiedział, że wyniki badań M. nieznacznie odbiegają od normy. Ma brać suplementy,nie sprecyzował jakie, może, któraś ma jakieś sprawdzone ? Noo i mamy działać, bo szanse są duże.

Androlog zasugerował też mojemu M., że powinnam wybrać się do psychologa, bo być może problem siedzi w mojej głowie...

Dziennik pokładowy:
289dc, termin+8 dni spóźnienia


Co tam u Was? Bo u mnie doszła wieczorna zgaga. A stopy to mi tak spuchły, że wyglądam jak muminek! No i oczywiście piszę w nocy, bo znów nie mogę spać. Który to już tydzień, jak nie daję rady spokojnie zmrużyć powiek?

To mój przedostatni wpis przed porodem. Przejrzałam wszystkie moje wypociny z ostatniej strony i aż dziw bierze, że ktoś tu wchodzi i komentuje - w końcu na ile różnych sposobów można pisać, że z moim ciałem nic się nie dzieje, w moim życiu nic się nie zmienia a ja z czarnej rozpaczy wpadam w ekscytację nad nadchodzącym wydarzeniem i na odwrót? :) No ale dobrze, zaakceptujmy to. Najwyraźniej tak wygląda umysł przeterminowanej ciężarówki, jak się ukroi kawałek czaszki i zajrzy do środka. Nie jestem pod tym względem jakoś wyjątkowa i nie umiem wyłączyć emocji, sorrki! Zwłaszcza, kiedy każdy ból, dyskomfort czy wrażenie obu naraz ustawiają mózg w trybie czuwania.

Za parę godzin meldunek w szpitalu. Zupełnie szczera z Wami będę - nie spodziewałam sie takiego finału. Któż to wie, co tam na mnie czeka. Ale wiem jedno - w ostatnich dniach po KTG zaczęłam się bardzo mocno oswajać z wizją indukcji, a nawet z cesarskim cięciem. Podejście zmieniło mi się o 180 stopni - jeszcze parę tygodni temu raczej nastawiałam się na poród naturalny. Teraz, kiedy moje ciało milczy jak zaklęte i zdaje się być totalnie niegotowe a moja córcia to raczej klops, nie wyobrażam sobie, z jej gabarytami, zmuszać jej do przeciskania przez wąski, totalnie niedojrzały do porodu kanał rodny. No i znieczulenie. Chyba poproszę o nie zawczasu. Jeżeli poród zacznie się sam a w szpitalu będą mnie raczej obserwować niż szprycować środkami na wywołanie, to też super. Ale raczej potraktuję to jako miły prezent od losu. Nie uda się - trudno. Chcę zaufać personelowi, wbrew historiom, które mrożą krew w żyłach. Coś, nad czym cholernie ciężko muszę popracować w ciągu najbliższych godzin - uwierzyć bardzo mocno, że daję radę najlepiej jak umiem, moje ciało nie jest jakieś felerne i wszystko dobrze się ułoży. To nawet ważniejsze niż skakanie na piłce i chodzenie po schodach.

I tak zupełnie poważnie - pojadę tam z uśmiechem na ustach. Możecie uznać, że mnie porąbało, ale mam już serdecznie dość atmosfery w domu - wydzwaniających telefonów "czy już?!", mojej matki, która panikuje bardziej niż ja i która, gdy tylko wołam męża po jakiś bzdet, już wpierdyla się z pytaniem "co się stało, czy to wody?!" i w ogóle samej odległości do miasta i szpitala. Chętnie tam pojadę i oswoję się z tamtejszą rzeczywistością. Nawet mi do głowy nie przyjdzie, żeby się szybciej wypisać.

Życzcie nam proszę powodzenia.
W następnym wpisie poproszę Was mocno o wsparcie.
A jeszcze kolejny wpis będzie niebieski. :)


PS. Mąż wpadł na szatański pomysł, aby wszystkim węszycielom sensacji pytającym, czy aby już nie wyklułam, wysłać odpowiedź, że tak, a do tego w pakiecie... zdjęcie czarnoskórego noworodka. Aż zaklaskałam, ale nie wiem, czy jestem na tyle wyluzowana. :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2017, 01:40

gozik "Miłość na szkle" po stracie 21 lipca 2017, 07:03

14dc, 18cs, 5cpp

Objawy Męża ustępują po antybiotyku, choć nie jestem pewna czy przypadkiem on jedynie nie zalecza objawów...Dlatego tak sobie myślę,że Męża wyślę na posiew moczu w sobotę rano plus może posiew nasienia.
Zastanawiam się nad tym pregnylem, bo w zeszłym cyklu temperatura poszybowała w górę dzień po i jakoś tam się utrzymywała na wyższych poziomach przez parę dni. A teraz jestem chyba ze 2 dni po zastrzyku i ona sobie bardzo powoli rośnie. Niby wiem,że po zastrzyku do owulacji może dojść do 72h po zastrzyku, ale ten cykl różni się mega od poprzedniego.W tym cyklu raczej nic z tego nie będzie.
Jedyne na co się nastawiam to wizyta w klinice niepłodności w poniedziałek - pokładam w niej wielkie nadzieje, a pewnie i kasę ;P

Dziś wstałam o 3.00. Nie mogę spać. Nie wiem dlaczego... Zasypiam szybko, ale nad ranem zaraz się budzę. teraz jestem mega zmęczona, ale zasnąć nie mogę. Martwię się strasznie, czasem ogarnia mnie lęk. Nie wiem dlaczego ale aż ściska mnie ze strachu w gardle... Może to przez stres związany z remontem. Od maja remontujemy łazienkę - wciąż się nie skończyły prace, non stop wychodzą fuszerki i błędy wykonawcy... Jak widzę krzywe kafelki, krzywo położony silikon, odrapaną nową wanną (są cztery zadrapania, bo ... of course coś spadło majstrowi) to płakać mi się chce. Do tego wciąż burczy mi w brzuchu. Non stop. Zjadłam śniadanie i znów burczy... Objawów ciąży brak. Dalej wydaje mi się bardzo abstrakcyjny poród w marcu....

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 21 lipca 2017, 08:13

Pobolewa mnie z prawej strony (brzuch). Zawsze tylko z prawej. Jakiekolwiek klucie, szarpanie, ciagniecie (jak zwal, tak zwal) zawsze tylko z prawej.

4t6dz do objawów dołączyły:

-uderzenia gorąca nagła gorąco mi się robi i poty mnie oblewają
-zawroty glowy

Kinia16 Chciałabym cudu 21 lipca 2017, 08:30

Dzisiaj temperatura mi spadła. Pierwszy raz mierze, choć tyle już się staramy o dziecko i jeszcze za bardzo nie ogarniam tego kiedy powinna być wyższa a kiedy niższa.

8 tydz
Plamienia ustały, także myślę, że już będzie wszystko ok :) Byłam Dziś w laboratorium zrobić badania(
alloprzeciwciała odpornościowe, Morfologia krwi, glukoza na czczo, mocz, VDRL, HbsAg, HCV, HIV, Toxo IgG, Toxo IgM, Rub IgG) które lekarz mi zlecił, wyniki we wtorek :)

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 17 października 2020, 19:13

Fajny Dzień:)
Rano pospalismy A raczej odespalismy bo Oluś spał 22-24 niespokojnie. A o 5:30 obudził się cały przesikany (stąd kręcił się w nocy). Przestałam,dałam mleko i pospalismy do 7:20 :) szybki trening,śniadanko,buszowanie w kuchni,ogarnianie i pojechaliśmy załatwiać. Oluś w trakcie usnal więc spokojnie się wszystko udalo;) w domku obiadek- domowe frytki, rybka,warzywa . Oluś zjadł zupkę warzywną z buraczkami😍 A później cała miskę makaronu z warzywnym spaghetti :)
Popołudnie to zabawy i duuuuzo przytulaskow-Oluś bardzo mamowy dziś i zazdrosny! Jak Pola się przytula to leci też się przytulać,wspina się na mnie 🥰 Kocham ich :)

MakoMary86 Póki jest nadzieja 21 lipca 2017, 12:18

4 tydzień 4 dzień - 33 dzień cyklu

Nienawidzę mieszkania w bloku w lato. Ogólnie to blok ma 2 ogromne plusy: zawsze ciepła woda i nie trzeba palić w piecu centralnego ogrzewania. Śmiejcie się lub nie, ale tylko 2 razy paliłam w piecu. W obu przypadkach nieumiejętnie i cały dym poszedł na dom. Musiałam wietrzyć więc przy okazji wywiewało ciepło, które zrobiłam :-/Kiedyś muszę się wreszcie nauczyć.
Niestety w lato lepiej mieszkać w domu (no chyba, że masz klimatyzację w mieszkaniu). Zawsze można się skryć w najchłodniejszym pokoju lub nawet łazience. W ostateczności, jeśli dom posiada podpiwniczenie, piwnica wydaje się wybawieniem. Wiem to z doświadczenia - w lato najlepiej siedzieć w letniej kuchni w piwnicy.

Objawy ciąży: Doszła niewielka rwa kulszowa. W poprzedniej ciąży też się z nią męczyłam, ale na późniejszym etapie - koło 7-8 tyg. Póki co na szczęście nie przeszkadza bardzo. Da się wytrzymać. Niestety wiem, że będzie gorzej. Na rwę w ciąży nie ma lekarstwa. Trzeba przeczekać aż macica pójdzie w górę i przestanie uciskać nerw.

Staram się myśleć pozytywnie, ale jest ciężko. Chyba nieco odetchnę po 1 usg prenatalnym czyli do 12-13 tyg czeka mnie masa stresu.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)