Lilly_Ana Czekając na cud 3 marca 2018, 14:08

Dziś przyszła @. Zaczynamy nowy cykl. Dajemy sobie ostatnią szansę z Aromkiem. Potem będę musiała odpocząć od stymulacji. Mam nadzieje że teraz będzie już ok.

Siedzę w pracy, wiele się nie dzieje. Obejrzałam na FB 4 odcinki FAJTEREK na profilu Ewy Chodakowskiej. I tak sobie myślę że te dziewczyny wykonały kupę fajnej roboty. I jednocześnie napawa mnie smutek, bo trochę się zaniedbałam. Głównie przez starania o dziecko, bo gdzieś z tyłu głowy było że mogło się udać więc nie będę ostro ćwiczyć bo zaszkodzę. I tak z mc na miesiąc. Nie staję nawet na wagę. Pewnie pokazuje 70 kg!
Ten rower mnie ratuje ale nie jem zbyt dobrze. Niby nie dużo ale słodycze, pieczywo i masło! Ser żółty...

Postanawiam:
Jak w tym cyklu się nie udało. To na 3 mc zawieszam starania i biorę się za siebie! Nie chcę dużo ale 7 kg bym chciała schudnąć. I osiągnę to!

Do terminu porodu pozostało 10 dni.

Dziś jest jeden z tych dni, kiedy czuję się jak jedna, wielka pokraka.
Bolą mnie plecy, ledwo się podnoszę i ogólnie czuję się do dupy fizycznie jak i psychicznie. Podmalowałam się co nieco,aby nie przeżywać koszmaru jak przez przypadek spojrzę w lusterko, bo wtedy to już dół totalny...

Na dodatek wymyśliłam sobie pierogi ruskie na obiad. Lubię lepić bo to mnie odpręża, ale chyba nie dziś... No nic, jakoś dam radę bo twaróg ma termin do jutra.

Co do porodu ,to zaczynam się niecierpliwić.
Parę razy w nocy miałam dość mocne bóle,ale mijały. Poza tym nie były to regularne skurcze, tylko jeden,wielki ból jakby miesiączkowy x10 albo badanie hsg.
Twardnienie brzucha jest w miarę regularne co 10-11 min, ale mam tak od dawna i nic się nie dzieje.

No nic. Będę czekać na rozwój sytuacji.

Tydzień temu zaliczyliśmy ostatnią wizytę u gina. Mały ważył 3100 według usg,a według lekarza trochę więcej. Cyknął mu fotkę z której widać,że Młody jest podobny do tatusia ;)

Lekarz powiedział,że więcej mi nie jest potrzebny i kazał się wstawić do szpitala w dniu spodziewanego terminu, ale chyba najpierw tam zadzwonię i się zapytam,czy mam przyjechać, bo nie uśmiecha mi się jechać tylko po to,aby zostać odesłaną do domu bez choćby zbadania szyjki.

Popisałabym jeszcze, ale nic mi się nie klei ,więc idę zamulać :)

AleksandraW Udało się! cud ! 31 lipca 2017, 12:30

samotna żona. meza widze dopiero 11.08. i jak my sie mamy normalnie starać skoro widzimy sie tak rzadko. lece dziś do apteki. polować na ovarin. mam nadzieje ze torbiel już odpuściła. nie wiem czy siofor na pcos mogłby wyleczyć te moją torbiel. nie mogłam nigdzie znaleźć informacji co do tego.

Ciąża zakończona 27 lipca 2017


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 sierpnia 2017, 11:08

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 31 lipca 2017, 13:20

Kurde, myslalam ze juz plamie... ale jednak nie... cos tam troche "cieknie" ale nie brudze. Chociaz moze to przez wczorajsze przytulanki... ehhh, juz sie pogodzilam z mysla, ze nic nie bedzie a teraz znow nadzieja sie rozbudza... not good


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2017, 13:09

Cześć.

Obiecywałam Wam, ale chyba nie dam rady. Mowa o opisie mojego pobytu w szpitalu i opisie porodu. Aż do godziny zero spisywałam wszystko w telefonie, każdą jedną myśl. Już po dwóch dobach miałam referat. Znacie mnie. Moje wpisy sprzed szpitala są napakowane pierdołami. Tylko teraz było inaczej. O wiele. Dotarłam z zapisami do pierwszych skurczów, będąc pełna wiary, że napiszę historię z happy endem, ale porodu nie jestem w stanie opisać... po swojemu. Rozumiecie? Ja. Nie jestem w stanie opisać czegoś, co przeżyłam. Nigdy w życiu nie doświadczyłam takiego stanu. Boję się, że to wspomnienie (dziękuję Bogu, że to właśnie już przeszłość...) kiedyś mnie dopadnie.

Powiem Wam wprost. To, co się wydarzyło, było czymś najgorszym (pomijając oczywiście nagrodę za poświęcenie), co spotkało mnie w całym życiu. Postanowiłam, że nie udostępnię nigdzie tego, co pisałam podczas pobytu. Pierwszy raz są to zbyt intymne myśli. A po drugie... Takie "bogate" opisy działają na mózg. Do cholery, czytają nas inne ciężarne.

Nie mniej jednak... Opiszę Wam tylko na sucho, co się stało, bo głowy w piasek też chować nie chcę, a dotychczas pisałam Wam tylko w komentarzach.

Zanim zaczął się poród spędziłam w szpitalu 6 długich dni, podczas których zaliczyłam 3 indukcje, bezskutecznie - cewnik foleya i dwie oksytocyny. Miała być czwarta, mieli mi przebić pęcherz płodowy, ale uchroniło mnie przed tym zatrzęsienie rodzących na porodówce - po prostu zabrakło na nas czasu. Dodam, że moje dziecko ważyło ponad 4kg, nie chciało zejść nisko a moja szyjka nie reagowała na żadne wspomagacze, była jak z betonu. Odmówiono nam cesarki, stwierdzając brak wskazań. W końcu, w nocy z ostatniego dnia 42 tc na pierwszy dzień 43, bóle przyszły same. Rozwarcie poszło nawet szybko i nie było już czasu na jakiekolwiek znieczulenie. Mała dalej nie chciała zejść - wyciskano ją za mnie pogłębiając dziwne pozycje porodowe i grzebiąc przy szyjce na bolesnych skurczach - byłam bliska postradania zmysłów. Udało się dojść do bóli partych, ale pomimo wytężenia wszystkich sił, jakie mi zostały, nie dałam rady jej wypchnąć. Tętno zaczęło spadać. Szybko zostałam nacięta i użyto kleszczy, wręcz wyrwano malutką ze mnie, robiącą smółkę, w zielonych wodach. Pierwsze dni były ciężkie. Nie pomagał fakt, że po porodzie zemdlałam z powodu kiepskich parametrów krwi - zaliczyłam jedno przetaczanie po omdleniu w łazience.

Być może dla niektórych z Was to nadal zbyt pojechany opis... Przyszłe rodzące bardzo przepraszam.

Ten temat urwijmy na tym etapie. Chciałam tylko zaznaczyć, że jest mi przykro z jednego powodu - traumatyczność tych wydarzeń przyćmiła fakt, że moja córeczka jest absolutnie pięknym, kochanym i niewyobrażalnym cudem, dla którego... przeszłabym jeszcze raz to samo, gdyby tylko ktoś mi kazał. Jest największą miłością, jaka spotkała mnie w życiu. Ani razu, odkąd położono mi ją pierwszy raz na brzuchu, nie pożałowałam, że powołaliśmy ją do życia. Nasze pierwsze spotkanie, ze względu na okoliczności, było nieco odarte z magii - inaczej wyobrażałam sobie ten moment. Miałyśmy być my, jakiś wszechświat zredukowany do tych kilku centymetrów sześciennych, w których wzajemnie się do siebie tulimy, a także mąż zaglądający nam z uśmiechem przez ramię. Był za to mój rozdzierający krzyk, szok i mówione, choć bez wzruszenia, zapewnienia, że tak bardzo cieszę się na jej widok... Na nic więcej nie było mnie stać.

Właśnie, mąż. Matko, jak debilne wydają się teraz wszystkie moje żale, jakie do niego nie miałam... Jestem póki co na etapie wdzięczności, że był przy porodzie, ale z przewagą poczucia wstydu. Podczas porodu bowiem zamieniłam się w zwierzę. Wijące się, obłąkane z cierpienia. Jest mi przykro, że mnie taką widział. Nie mniej - takie sytuacje dopiero pokazują, jak głęboka jest relacja między ludźmi. Ilość wsparcia, jaką od niego dostaję, jest ogromna. To, jak zaangażowany jest w opiekę nad małą, jest nieocenione. Od pierwszego dnia w szpitalu jest ze mną każdego dnia, od rana do późnej nocy. A i tak patrzy na mnie z czułością i całuje w czoło. Przetrwamy wszystko.

A to nasza kochana córeńka, krótko po przyjściu na świat:

6tag_300717_122133.jpg

Zobaczymy, kiedy jeszcze uda mi się odezwać. Póki co... Uczymy się siebie!


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2017, 15:51

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 31 lipca 2017, 14:37

Wlasnie przeczytalam na belly opis rzeznickiego porodu... to... ja juz moze podziekuje:)

Czy ja jestem w ciąży? Po raz pierwszy pomyślałam tak bo jeszcze nigdy żaden test nie pokazał mi bladej drugiej kreseczki. Dziś miałam rano dylemat czy testować stwierdzilam że jak temperatura będzie w miarę wysoko to zatestuje i była. Włożyłam więc test wyjelam 1 kreseczka odłożyłam i poszłam do łóżka za chwilę pomyślałam a sprawdzę jeszcze raz i co widzę druga kreskę której jakoś mocno nie trzeba się doszukiwać widać ją golym okiem. A ja jedyne testy jakie mam to te z allegro którym do końca nie wierzę. Poszłam kupiłam clearblue i teraz myślę kiedy testować. Dziś lub jutro termin @ fajnie by było doczekać do soboty ale nie wiem czy dam radę. Chciałabym wiedzieć czy się udało czy nie. Póki co zachowuje się tak jakbym w ciąży nie była. A co z objawami? Nie mam ich właśnie pierwszy raz też nie skupialam się na nich bo uznałam że to niemożliwe. Jedynie dziwne jest to że jeszcze nie bolą mnie piersi a zawsze bolały już na te 5 dni przed @. Mam za to dziś wrażliwe sutki trochę jakby szczypaly. I czuje już tak naprawdę od owu lekkie ukłucia w jajnikach ale są krótkie i wydaje mi się że w innych cyklach też zdarzało się że się odzywały. 2 dni temu czułam też tak jakbym miała dostać @ taki typowo ciężkie podbrzusze. Nie wiem sama co będzie. Chciałabym być w ciąży chociaż w ogóle ciężko mi nawet myśleć że by się udało ciężko w to uwierzyć

20dc / 10 cs
Miałam w tym cyklu sprawdzić sobie progesteron.. i co? chyba nie sprawdzę bo mam tak pokręcony cykl, że szkoda gadać... Zawsze wszystko regularnie 28 dni jak w zegarku a teraz? Wykres wskazał owulację w 10 dc i chyba tak było bo po pierwsze wskazuje na to temperatura po drugie śluz a po trzecie miałam w okolicy tego dnia bóle owulacyjne, które zawsze mam wyraźne i teraz też tak było...Wyliczyłam sobie że skoro cykl 28 dniowy to 7 dni przed @ będę 2 sierpnia (Pani doktor zaleciła sprawdzenie progesteronu 7 dni przed @) i na ten dzień załatwiłam sobie wolne w pracy.. wszystko ładnie pięknie ale przez to że owu była wcześniej to wykres wskazuje że @ powinna przyjść 3 sierpnia.... jeśli tak będzie to progesteron sprawdzać dzień przed @ chyba nie ma sensu.... :( Jeju nie wiem sama co robić... Nie znam się na tym kompletnie. Jeśli @ faktycznie przyjdzie 3 sierpnia to w sierpniu 7 dni przed @ wypadnie akurat w mój urlop to pięknie ale jeśli jednak wykres się pomylił i @ przyjdzie 9 sierpnia to będę już po urlopie i wolnego nie dostane.... i koniec końców progesteron sprawdziłabym dopiero we wrześniu... No i chyba tak zrobię. To nie ucieknie a przynajmniej wakacje spędzę na luzie bez badań i lekarzy :).

Wczoraj zanotowałam spadek temperatury.. hmmm czyżby implantacja? :D Dziś temperaturka wróciła do góry :). Trzymaj się w górze temperaturko !! :D. Zawsze po owu odczuwałam bóle w podbrzuszu, ciągnięcia itp albo sobie wkręcałam a w tym cyklu jakoś bardziej wyluzowana jestem chyba choć nie do końca oczywiście no i uwaga: Nie odczuwam żadnych objawów poza bólem piersi przy dotknięciu zwłaszcza.Dopiero dziś delikatnie mnie coś zakuło z lewej strony rano i po południu z prawej i to by było na tyle ;). Oczywiście nie wliczam tego że chodzę nerwowa i ospała ale to u mnie norma przed @ ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2017, 17:18

6dc

I @ już się kończy :) jakoś na ten cykl nastrajam się bardzo pozytywnie, nie wiem czemu :P takie głupie przeczucie, że jeszcze w tym roku się uda :D a może nawet w tym cyklu? :D takie moje małe marzenia :D
W pracy nadal kiepsko :( fajnie mi sie pracowało i z chęcią chodziłam do roboty, a tu nagle bach! Wielkie spięcie, kierowniczka obrażona na wszystkich i tak mija każdy dzień. Trochę smutno, bo mam fajne osoby w pracy, ale to właśnie dowodzi jak jedna osoba może zepsuć atmosferę. Mój wielki plan - po urlopie szukam nowej pracy! A co! :D

20 dzień cyklu

Witam po 3-tygodniowym detoksie od OvuFriend :) Zaglądałam tu czasem żeby zanotować pewne rzeczy na wykresie, ale temperatury w tym cyklu nie mierzę. Także nie wiem nawet kiedy była owulacja - jeśli była...?! Nie wiem czy wróciłam do Was w lepszym stanie psychicznym - tak jak obiecałam. Myślę, że od nieudanych starań mam już na stałe zrytą banię i są to zmiany, których nie da się już cofnąć. Wiem, że brzmi to wręcz komicznie, ale naprawdę czuję, że z moją psychiką dzieje się coś złego.

U ginekologa w tym cyklu nie byłam. Olałam monitoring i problem torbieli niejasnego pochodzenia na moim jajniku. Zrobiłam sobie odpoczynek od wszystkiego. Jedynie mąż miał wizytę u urologa. Doktorek uważa, że wyniki nasienia nie są bardzo złe, są jedynie trochę pogorszone ze względu na tryb życia męża (papierosy, nadwaga, siedząca praca). Przepisał jakieś ziółka i suplement dla mężczyzn, ale jeszcze tego nie wykupiliśmy. Powiedział, że przy takich wynikach jak najbardziej jest szansa na uzyskanie ciąży drogą naturalną. Mąż ma powtórzyć badania za około 3 miesiące. Poza tym jeśli chodzi o męskie sprawy to - zdaniem doktorka - wszystko jest dobrze. Nie ma też ŻPN, których się obawiałam.

Poza tym żyjemy sobie powoli, jednak nie mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa :(

Witam, no to tak aby przyszykować się na wrzesień... może ktoś pomoże mi w interpretacji moich badań... Mam wizyte we wrześniu jak wszystko ok będzie... także nie doczekam się.

TSH 4,380
Eutyreoza (0,270-4,200)

FT4 16,54
Eutyreoza (12-22)

anty-TPO 11,49 [0-34]

Anti-Mullerian Hormon(AMH) 9,08 (TŁUSTYM DRUKIEM) [0,672-7,22]
Kobiety z PCOS

HBs Ag ujemny

anty-HCV ujemny

Rubella IgG 64,59
niereaktywny <10,00
reaktywny >_10,00(większy bądź równy)

Toxo IgG <0,130
niereaktywny <1,00
niejednoznaczny [1,00-2,99)
reaktywny >_3,00 (większy bądź równy)
Toxo IgM 0,25
niereaktywny <0,80
niejednoznaczny [0,80-0,99)
reaktywny >_1,00 (większy bądź równy)

Może ktoś miał już te badania i wie czy to dobrze czy źle choć tylko AMH jest tłustym drukiem... hmmm sama nie wiem czy są dobre czy nie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2017, 17:58

Kinia16 Chciałabym cudu 1 sierpnia 2017, 21:18

Niestety przyszła @. Bardzo daje o sobie znać, bo zwijam się z bólu i jestem nie do życia.. Jeszcze dzisiaj po pracy zaczęłam robić sałatki z cukini w słoiki i ogórki w musztardzie bo mój M sobie zazyczyl to dopiero skończyłam. Oczywiście mi pomógł, kochany :). Jest trochę smutkow, ale zazwyczaj gorzej to znosiłam. Może tak miało być bo mam umowę do końca sierpnia i uda się w tym nowym cyklu? To by było szczęście od Boga <3. Od 14 sierpnia mamy urlop z M, może wyluzujemy bez tej pracy itp i się uda :)

Agiii37 Do trzech razy sztuka 31 lipca 2017, 18:37

4+6

Dzisiaj piłam bardzo dużo wody tak mi się chciało pić w pracy wypiłam około 2,5 litra, co zauważyłam że jak zawsze mi puchły nogi to dzisiaj nie w ogóle, wcześniej nie cierpiałam pić wody, nie mogłam się tak nastawić, zobaczę jak będzie jutro, pojawiły sie tez niewielkie nudności w ciągu dnia, narazie nie mam apetytu jem normalnie, tzn 5 posiłków co 3 godziny.
Ogólnie to nie czuję wcale jakbym była, ciągle się martwię czy wszystko będzie ok, żeby tylko dziecko było zdrowe, tego obawiam się najbardziej, jutro będę miała wyniki bety też dostaję do głowy że pewnie nic z tego że za niska itp, ale w piątek po teście trochę się uspokoiłam.
Jutro tez się dowiem kiedy mam następną wizytę ale pewnie w następnym tygodniu.
Wczoraj czytałam pamiętniki ciążowe, takie to piękne, nie mogę się doczekać kiedy poczytam swój:)

PatuŚ Czekając na dwie kreski :) 31 lipca 2017, 18:59

3 dc 6 cs (pełną parą)

Kochane staraczki !

Dzisiaj kolejna wiadomość o ciąży przyjaciółki no czy kiedyś i mnie to spotka ! Było mi okropnie przykro bo się nawet nie starali tylko czysta wpadka :( niesprawiedliwość...
Dzisiaj rano po zwolnieniu wreszcie wstałam jakaś taka spokojna i mniej zestresowana :) Czyli to była dobra decyzja :D
Najbardziej mnie zastanawia @ dzisiaj przez cały dzień było małe plamienie to aż dziwne, dzwoniłam do lekarza bo na dzisiaj miałam wizytę, ale przesunęłam ją na 7 za tydzień i zobaczymy co się tam dzieję.
Mam ogromną nadzieję że ten cykl będzie tym szczęśliwym, mamy urlop odstresujemy się i może wtedy się uda !
Sama trzymam za to ogromnie kciuki :D

Teraz siedzę czekam na M i popijam małą lampkę wina ;)

Miłego wieczoru kochane :*

20dc / 10cs

No to pięknie... łapie mnie jakieś choróbsko a na dworze ponad 30 stopni :D. Zatkany nochal, kaszel, ból głowy i stan podgorączkowy...byle wyzdrowieć do 12 sierpnia bo w czasie urlopu być chorym to nic fajnego raczej :(

Moje C Y C K I !!! Bolą jak diabli :/ Jak nigdy, ale to pewnie zasługa luteiny.

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 31 lipca 2017, 20:41

3dpt
Objawów brak, ale też niczego się nie doszukuje. Do transferu podeszłam na względnym luzie,bez nastawiania się ani na tak, ani na nie. Wiem, że zrobiłam wszystko co mogłam i teraz przyszło czekać na odpowiedniego zarodka.

Kinia16 Chciałabym cudu 31 lipca 2017, 20:46

Temperatura spadła dzisiaj, teraz wieczorem pojawiło się plamienie, @ pewnie się rozkręca. Zaprzestalismy jeździć do lekarza na jakiś czas i mieliśmy dać sobie luz i na spokojnie to wszystko robic. Ale co ja zrobiłam? Oczywiście znalazłam ovufriend.pl i musiałam codziennie mierzyć temp, robić testy owulacyjne i się znowu nakręca. Nie idzie wgl wyluzowac się i nie myśleć o tym.. :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)