Ostatnio znowu jest mi źle/ciężko/smutno/płaczliwie/nerwowo...
dlaczego?
-bo minęły dwa lata od poronienia,a ja nadal grzebię się w diagnozach co do problemu,szukam,wykrywam co rusz to nowe przeszkody...i jak na razie są one nie pokonane,
- bo nie wiem kogo/czego się już czepić,kto by mi pomógł,
- bo nie wiem czy w ogóle będzie ktoś mógł mi pomóc,czy będę mogła zajść w ciążę i urodzić,
- bo czas tak cholernie spieprza,a wizyty u lekarzy/zabiegi/operacje są odległe,
- bo wątpię,brak mi pozytywnego myślenia,
- bo tęsknię...taaaak wiem,że te wszystkie ciążowe dolegliwości mogą być zmorą,że są nie przespane noce,zmęczenie,kolki,ząbki,kupki itp,ale mimo wszystko tęsknię za tym cudownym niemowlęcym zapachem,dotykiem maleńkiego ciałka,uśmiechem,głosem,tupotem maleńkich stópek itp.
Przez prawie dwa miesiące potrafiłam poukładać sobie w głowie,żeby nie rozmyślać/nie analizować,że jak będzie,tak będzie ...ale to wszystko znowu przestało działać.
Więc postanowiłam poszukać dalej,zobaczyć co na to lekarze,co i czy w ogóle można zrobić,nie chcę czekać do grudnia bo nie wiem,czy lekarz,który miałby mi robić laparo,będzie mógł zająć się problemem z macicą,a co jak poczekam i okaże się,że niestety ale on się tym nie zajmuje?napisałam do niego meila z pytaniem w tej sprawie,ale już trzeci dzień czekam na odpowiedź...
Więc jutro mam wizytę u gina/specjalisty od niepłodności - pokażę mu dotychczasowe badania/wyniki i pogadam,co można zrobić,jak on to widzi,czy on może jakoś mi pomóc.
13 września umówiłam wizytę u gina w Bytomiu,skoczę sobie z 200km na konsultację.To jeden z ginów polecany przez moją gin w sprawie laparo,przeglądałam jego stronę i skusiło mnie też to,że zajmuje się operowaniem endometriozy...nie wiem czy ją mam,ale skoro mam zrosty,to cholera wie,akurat będę miała wynik z biopsji endometrium,więc ze wszystkimi wynikami/badaniami skonsultuję się,a nóż okaże się,że on może/na co liczę/zrobić mi laparo wcześniej niż w grudniu?
Jeszcze szukam,jeszcze podrążę,posprawdzam...
1dc
Moglabym dostac wczoraj @ale tylko lekkie plamienia byly. 11dc do lekarza to wychodzi sobota... dzis zadzwonię i umowie sie aby terminu nikt mi nie zajal bo krocej otwarta klinika mam nadzieje ze uda mi sie na ten dzien wizyte zaklepac, bo inaczej ten cykl moze byc wtedy zmarnowany :'( trzymajcie kciuki!
28dc
Nadal nie ma @, ciagle jakies plamienie. To juz 6sty dzien plamien/brudzenia. Not good. And WTF? Krew, o ktorej pisalam wczoraj, juz nie wrocila. I byla dziwna. Nie taka miesiaczkowa (ciemna i ze sluzem, skrzepami) tylko jasna, czerwona jak po skaleczeniu. Dzis od rana skurcze brzuszka i bylam PEWNA, ze @ zaatakuje przy wizycie w toalecie (czesto tak jest) ale nie... troche brudny papier (braz/roz). Z tego wynika, ze w tym miesiacu wiecej mialam dni cieknaco-brudzacycj niz czystych... eh.
15 cs
7 dc
Tak się rozpędziło, że stała się środa.
Wczoraj wzięłam ostatnią lamettę (już dni mi się mylą) Encorton ciągnę dalej. Póki co jakiś większych skutków ubocznych brak. Bałam się, że będzie gorzej bo w ulotkach tak straszyli, że zaprzestałam czytania do końca.
Parę razy bolała mnie głowa (do zniesienia) i z 2 razy miałam lekkie zawroty głowy, czułam się jakbym wypiła za dużo.
A nie piję wcale. Nic. Nie zamierzam leczyć dodatkowo wątroby 
Jajniki trochę łaskotają, ale nie cały czas.
Jedyne co mnie zaniepokoiło, to krwawienie, które pojawiło się wczoraj w nocy po
Nie wyglądało na pozostałość @ bo był świeże i wyglądało jak z uszkodzenia.
Psychicznie jestem teraz spokojniejsza. Wczoraj widziałam dwóch patoli (bo inaczej ich niestety nie nazwę), przed cukiernią: tatuś piwka, mama na oko 7-8 mieś ciąży z lodem i fajką w drugiej ręce, a dziecko na oko 2 latka z rozbieganym wzrokiem krążyło wokół nich. Chyba nieświadome jeszcze w jakim środowisko dorasta.
I co. Tacy ludzie nie martwią się, jak styl życia wpływa na plemniki i resztę. Czy zagnieżdżenie zarodka się uda. Byćmoże są nawet nieświadomi procesów.
A dzieci mają.
Na cholerę ja się przejmuję?
Kusi mnie teraz by pomyśleć: niech się dzieje, co chcę. Zaufam, że będzie dobrze.
I nie będę czytała forów. Bo tam można odnieść wrażenie, że ciąża to rzadki cud, IUI nikomu się nie udaje, a jak się uda to właśnie jest cudem i w ogóle najlepiej zrobić milion innych badań. Głowa mi pęka, nie czytam. Bo to chyba też od razu negatywnie człowieka nastawia. Nie chcę teraz czuć się na utraconej pozycji.
Chcę po prostu zajść w ciążę, przeżyć ją w szczęśliwie i w spokoju, urodzić zdrowe dzieci.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2017, 09:29
7 t 4 d
Hej, byłam wczoraj na IP lekarz mnie zbadał zrobił USG. powiedział że nie widzi krwawienia, że to takie brudne upławy, dał luteinę. Na usg fasolka zdrowa ma 1 cm 6 mm i słyszałam serduszko
rozmiar odpowiada 7 t 1 d więc w miarę w normie 
także jestem spokojna, a dziś jakby czyściej.
5 dc 7 cykl
Witajcie kochane :*
Rozmowa z M była udana
Pogadaliśmy o staraniach, badaniach i wyjeździe. Pracy mam nie szukać do wyjazdu bo po prostu się nie opłaca, chociaż mój M dąży do tego żeby ja nie pracowała, ale ja jakoś tego nie widzę oszaleję w domu 
M idzie na pewno na badania, chociaż przyznał się, że się obawia
nie dziwie mu się i powiedziałam mu o tym, że też się boję, ale jestem przy Nim
Nie wiem czemu myśli, że jak wina stoi po jego stronie to go zostawię
Boli mnie to bo mogłabym dla niego góry przenosić 
Podjęłam decyzję co do HSG i wybiorę się na ten zabieg, a może to będzie to 
Z dnia na dzień czuję się coraz lepiej 
Miłego dnia kochane :*
Beta 22,7. Aktualnie najpiękniejsze 3 cyfry na świecie
W weekend jedziemy na SUMMER CARS PARTY i chyba cała nasza paczka się dowie dość wcześnie o naszym szczęściu
Przed chwilą dzwoniłam do małża z informacją, że tak jednak jesteśmy w ciąży
Ten jego krzyk w słuchawkę i najsłodsze kocham Cię, pogadamy w domu 
Trzeci dzień przyjmuję luteinę, bo dziś wykres pokazuje 36 dzień cyklu. Przerażające jest to, że człowiek ma nadzieję. Wiecie jak to jest zapewne. Nie robię testu, bo narobiłam ich się już dość dużo i nie mam zamiaru znowu widzieć bieli. Zresztą R jak zawsze nawet nie bierze pod uwagę, że coś mogło zaskoczyć. Cycki raz bolą a raz nie, brzuch tak samo. Czekam i czekam na tą @ i niech już przyjedzie jak ma przychodzić, a nie robi zbędne nadzieje. Na dniach myślę, że pojadę szukać kiecki ślubnej
W 4 salonach już byłam i niestety lipa
A wielkich wymagań przecież nie mam!
R sam od siebie powiedział, że jeszcze w tym roku chce iść na badania nasienia, a od przyszłego zaczynamy się starać z pomocą lekarzy. Dopytywał nawet co i jak. Jestem w szoku 
Jeśli @ przychodzi w terminie wszystko jest ok, nie rozpaczam, nie załamuję się. Jest normalnie. Ale kiedy znowu go nie mam, zaczynam się nakręcać. I jest źle. Cycki przestały mnie boleć, właściwie pobolewały może przez dzień lub dwa, od luteiny chce mi się rzygać, nie wiem kiedy przestać ją brać. Często chodzę sikać, ale pewnie mi się to tylko wydaje. Chce zrobić test, żeby wiedzieć. Może by negatyw, chcę po prostu kurwa wiedzieć. Nienawidzę tego. Chcę normalne @ w terminie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2017, 12:12
3 cykl, 2dc
Cześć!
Dzisiaj jestem jakaś spokojniejsza w środku, trochę minęły mi negatywne myśli z wczoraj. Chyba pierwszy dzień nowego cyklu zawsze będzie najgorszy. Mam nadzieję, że nie będzie tych cykli zbyt wiele, chociaż zaczynam się godzić z myślą, że pisane jest mi długie oczekiwanie.
Umówiłam się na następny tydzień do ginekologa. Traktuję to jako wizytę kontrolną, na które zresztą chodziłam zawsze raz do roku. Porobię podstawowe wyniki i cytologię. Zobaczymy, czy wszystko wygląda ok czy może na pierwszy rzut oka coś jest nie tak. Mam nadzieję, że będzie ok i wizyta mnie uspokoi.
Moje postanowienie to przestać obsesyjnie myśleć o ciąży, braku ciąży, dzieciach, przeglądać durne artykuły na te tematy i poświęcać temu mniej czasu niż to potrzebne. Oby się udało!
I po wizycie. Jestem pozytywnie zaskoczona. Stomatolog pięknie mi jedyneczkę zaleczyła
Umówiłam się na kolejną wizytę.
Dziś pierwszy dzień cyklu.
Kolejnego cyklu.
Już nawet nie liczę, który to z kolei.
TSH zbite do 1,33.
W piątek wizyta u mojej ginekolog-endokrynolog, na którą czekam z niecierpliwością. Mam nadzieję dostać skierowanie na laparoskopię.
I powiem jej, że chcemy już kompletować dokumenty do in-vitro. Nie chcę się bawić w inseminacje. Ta jedna (nieudana... nie było owulacji) zupełnie wystarczy. A może po laparoskopii uda się naturalnie? Myślę o tym, ale boję się.
Kolejnego rozczarowania.
Kolejnych łez.
Kolejnego bólu.
A może w piątek dr przekona mnie, że jednak warto podejść do kolejnych IUI... Na ten moment mam mieszane uczucia. Najzwyczajniej w świecie szkoda mi czasu. Z drugiej strony - co nagle to po diable.
1dc
I po problemie. @ pojawila sie po poludniu. Dobrze, bo juz sie strasznie meczylam. Bolal mnie brzuch, marzylam zeby ktos mnie uderzyl zeby w koncu "ruszylo". Czyli kolejny cykl krotszy, bo 27dniowy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2017, 15:39
Plakac mi sie chce. Nie dlatego, ze nie wyszlo ale dlatego, ze ten cykl (tak hucznie dzis rozpoczety) spisany na straty ze wzgledow logistycznych... przez szybszą @ na nic moje wyliczenia... eh, a lata leca 
34t6d
Ale czas leci.. już jutro 35tydzień i ròwno dwa tygodnie do ciazy donoszonej.
Wczoraj na usg Oskarek wazyl 2299g,az sie doktor śmiał że fajna waga bo dwie dwòjki,dwie dziewiatki:P
Brzuch w tym tygodniu opadl,zauwazylam to ja,zauwazyl maz,przyjaciolka,polozna.. zaczynam sie bac oby za wczesnie nie urodzic. Chcialabym malego donosic do 38tyg przynajmniej.
Z wyprawki szpitalnej dla malutkiego wszystki juz mam ,dla siebie musze dokupic laktator,jeszcze jedna koszule do karmienia i podpaski poporodowe . Torba jeszcze nie spakowana ale chyba w nastepnym tygodniu zaczne pakowac ,niech stoi w kacie na wszelki wypadek. Jeszcze dwa tygodnie i bede jak bomba tykajaca 
A wczoraj moj synek znowu na usg buziaka zaslonil,chyba nie chce zeby matka go podgladala i pokazac sie chce dopiero przy porodzie
)
Skurcze.. jeszcze takich nie mam mocnych ,czasami cos tam mnie ukłuje leciutko. 18wrzesnia mamy pierwsze ktg.
Jutro na 17lece do szkoly rodzenia,jak porodowka bedzie wolna to bedziemy ogladac . No iiii jutro juz bede miala zel do porodu.
Czytam opinie na forum i postanowiłam pić dwie saszetki dziennie Inofenu. Jeśli u potencjalnie zdrowych dziewczyn jednak saszetka czasem nie dawała efektów, to u mnie z PCO nie spodziewam się cudów i zaryzykuję
Tsh 1.78 (norma 0.27- 4.2)
Progesteron 27.33 (norma dla fazy lutealnej 5.82-76.9)
Prolaktyna 401.2 (norma 127-637)
Wszystko na zielono.... co mogę jeszcze spr z podstawowych badan? Nasienie będzie w ciągu 3 tyg badane.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2017, 20:46
Aaa wynik progesteronu wyklucza ciążę. Dla pierwszego trymestru zaczyna się od 35 do 141
Także @ będzie bez zludzen
Ciąża rozpoczęta 1 sierpnia 2017
Dzisiaj zrobiłam dwa testy, wyszły pozytywne nadal nie mogę w to uwierzyć. Tak bardzo się cieszę ale z drugiej strony się boję bardzo dopóki lekarz nie potwierdzi.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.