Drogi pamiętniku!! Wlasnie wracam z pobrania krwi. Wyniki ok 15 denerwuje sie prze okropnie nie wiem jak skupie sie w pracy.. Niestety moja intuicja mówi mi ze nam sie nie udało w tym cyklu.. Piersi są lekko ciężkie ale nie bola tylko przy dotyku je czuje.. Szyjka nisko lekko otwarta średnio miękka czyli jakby na @.. Co do mdłości to mam je lekkie.
. Czas cierpliwości mnie czeka.. Mąż także sie denerwuje bo bardzo by chciał abu w końcu nam sie udało i zebysmy byli nareszcie pełną rodzina.. Trzymaj kciuki oby Bóg dal mi to szczęście i je czasem nie zabral mi..
Trzeba sobie jakoś głowę odciążyć od myślenia o tym beznadziejnym cyklu, który się nie pokrywa z diagnozą lekarza, więc postanowiłam zrobić pierwszy raz kartacze z mięsem. Mam nadzieję, że jednak obiad będzie 
Śniła mi się dzisiaj moja zmarła babcia. Zawsze "wróżyło" to coś dobrego. Mam nadzieję, ze i tym razem tak będzie.
No i stało się!
Dużo myślałam, czytałam wszędzie gdzie tylko się dało i postanowiłam zacząć mierzyć temp. od dzisiaj czyli od 24 dnia cyklu. Mam nadzieje, że nie zakuci to moich późniejszych pomiarów.
Wstałam o 7 rano co było dla mnie nie lada wyzwaniem, ale motywacja jest dość silna, żeby dać radę
. Termometr pokazał mi 37,10 moja pierwsza myśl to oczywiście "choroba", która jak zwykle przyszła w idealnym dla siebie momencie.
Chyba nie pozostaje mi nic innego jak poczekać na rozwój wydarzeń. Uświadomiłam sobie też, że jeszcze mnóstwo pracy przede mną w poznaniu i zrozumieniu swojego ciała.
Miłego dnia :*
28.08.2013
Może to się wydać dziwne ale czuję, że doszło do zapłodnienia, że moje maleństwo właśnie szuka dogodnego miejsca do osiedlenia się na najbliższe miesiące... Tak bardzo tego pragnę... Do miesiączki jeszcze jakiś tydzień. Nie chcę by się pojawiła. Ze zniecierpliwieniem czekam na jej brak. Muszę uzbroić się w cierpliwość. Piersi są takie wrażliwe, no ale to normalne przed miesiączką, nic nadzwyczajnego. To będzie dla mnie taki długi tydzień... Czekamy.

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2015, 15:50
Mój Maz chodzil ostatnio nabuzowany i nie zadowolony.. A wszystko przeze mnie:-(( Bo ja niemam ochoty na sex a ostatni stosunek był ponad tydz temu. Po prostu może brak ciąży na mnie tak działa ze się blokuje! Tez jest mi z tym ciężko ale postanowiłam się przelamac. I wczoraj było przytulanko ale krótkie byle ze plemniczki trafily do srodka. Mam nadzieje ze następny seks będzie już lepszy. Mój facet potrafi zrobić wszytsko aby mi się zachciało a ja dalej zimna jak lod.. To jest straszne chyba powinnam na jakies pare miseicy dac spokoj. Najlepiej bym mu powiedziała żeby zrobić sobie przerwę w seksie ale on się na pewno nie zgodzi..
Wczoraj odwiedzila mnie moja dobra kolezanka. Bylysmy same podczas rozmowy i myslalam ze zapyta jak tam starania. A ona nic. Bo ona się nie stara i nie wie przez co ja przechodzę. I wiem ze ona myśli ze zajście w ciaze to tak chop i gotowe. Z reszta jej men już mi zasugerowal(nie fajnie) ze jakby on mnie przeleciał to zaraz będę w ciąży.. Ci którzy się jeszcze nie straja nie maja zielonego pojęcia jak to jest.. Szkoda ze niemam takiej osoby bliskiej która by mnie wspierala i w jakiś sposób mogla mnie zrozumieć. Ale mam Was i wiem ze chociaż czasem tu zaglądacie. I napiszecie mile słowa które potrafią pocieszyć. Tak się ciesze ze udało mi się tu trafic.
Dziś 23 dc. Objawów wskazujących na potencjalną ciążę brak. Czuję nieco piersi i jest mi trochę niedobrze, ale to dlatego, że ciągle jestem głodna. Jak już przygotują sobie coś do jedzenia, to niestety wcale nie mam na to ochoty. Męczę się ostatnio z dziwnymi dusznościami. Czekam na charakterystyczne dla okresu przedmiesiączkowego bóle bóg i krzyża, bo dotychczasowe ustały całkowicie. Nawet jajników już tak nie czuję. To dobrze. Może Pan Bóg oszczędza mnie już, planując kolejny cykl. Mam więc nadzieję, że to może nie jest torbiel, zresztą dziwne, by pojawiła się nagle na obu jajnikach. Może rzeczywiście doszło do owulacji i podrażniło i tak słabe wg lekarza jajniki. Oby tylko to nie było nic poważnego, bo mam już bzika na myśl, że znowu mam wylądować w szpitalu. Wizja przyszłego cyklu też zbytnio mnie nie cieszy. Lekarz twierdzi, że konieczny jest monitoring. Jasne, w poprzednim cyklu już miałam. Z racji tego, że mój ginekolog jest w poradni tylko raz w tyg., dał mi skierowanie na oddział. Okazało się, że panie położne nie wiedzą co to monitoring i musiałam tłumaczyć, bo była to dla nich czarna magia. Każdy kolejny dyżurujący lekarz tylko stwierdzał u mnie PCO, kierując od razu na laparoskopię z koniecznością przebicia pęcherzy i sprawdzenia drożności. Wprawdzie pęcherzyk zniknął, ale widziałam, że lekarz z przymrużeniem oka podchodzi do ewentualnej ciąży. Nie byli dla mnie przyjemni, pewnie gdyby wsunąć im kopertę mówiliby inaczej, ale cóż - wystarczy, że przez ostatnie kilka miesięcy do ginekologa chodziłam co tydzień bądź dwa i to prywatnie, co nadszarpnęło nasz budżet. Nie wiem czy chcę przechodzić przez to po raz kolejny, te dziwne kpiny itd. Czułam się bardzo upokorzona, a przy ostatnim USG miałam ochotę stamtąd uciec. Nawet jeśli doszło do owulacji, to w takich stresujących warunkach zapłodnienie nie jest możliwe. Muszę więc przemyśleć propozycję monitoringu. Z jednej strony dowiem się czy jest ok, czy pęcherzyk pęka, a jak nie - podadzą Pregnyl. Z drugiej zaś za wiele mnie to kosztuje. Muszę się zastanowić, mam jakieś 14 dni, bo jeszcze ok. tydzień do okresu, a lekarz kazał się pojawić w 7-10 dc nowego cyklu, o ile nie będzie dzidziusia. Tak więc mój Dzidziu przyjdź, uratuj mamę przed gronem tych wszystkim konowałów. Proszę... Nie zostawiaj mnie samej...
pisze szybko z pracy - bylam u lekarza i powiedzial ze mam zle wyniki cytologi - wyszlo mi ze mam na szyjce macicy komorki ktore sa odpowiedzialne za raka szyjki macicy.Powtorzyl tzn pobral mi wymaz i wyniki za 2 tygodnie jesli sa lagodne to co pol roku mam sie zglaszac i sprawdzac a jesli zlosliwe to polozy mnie do szpitala gdzie pobiora mi wycinek z szyjki i jak wyjda zle wyniki to usuniecie szyjki macicy- jestem przerazona - Boze tak chce byc mama
nie wiem co robic to beda najdluzsze 2 tygodnie mojego zycia... powiedzial ze szyjka jest miekka i ze napewno jakis zabieg bedzie konieczny ale jaki to sie okaze.... to dla mnie cios 
Mdlosci mdlosci i po mdlosciach! Za to lanie jak ta lala. Nawet nie wiem, ile razy bylam dzis w toalecie, bo mi palcow do liczenia zabraklo! Do tego wech mam jak u psa, co na lotnisku narkotykow szuka! Wszystko mi smierdzi, siedze w pracy przy otwartym oknie (gdzie ja to z reguly zmarzlak jestem). Ale cholerna temperatura rosnac nie che i owu mowi, ze prawdopodobienstwo pozytywnego testu to tylko 18%!
Z ciekawostek: kumpela, z ktora w czerwcu pilam na spotkaniu z okazji pozegnania innej kumpeli, powiedziala mi dzis, ze jest w 4 miesiacu ciazy! I z kim ja teraz bede pic z okazji 10-lecia firmy, ktore ma byc we wrzesniu?! 
Ovu wyznaczyło mi owulację 9dc , moim zdaniem wcale jej nie było
Dzisiaj jest 9 grudnia pogoda paskudna , więc leże na łóżku, bo Basia ma drzemkę i rozmyślam czy nam się uda w tym cyklu , czy pojawi się owulacja czy jak w wcześniejszym będzie jej brak. Do spodziewanej ovu został tydzień mam nadzieję ,że moje cykle nadal są REGULARNE , ale kto to wie . Codziennie robię testy aby poznać swój cykl na nowo .
Drogi Pamiętniku!!!
Kciuki dziewczyn nie pomogły beta poniżej 5 czyli w ciąży nie jestem... Muszę słuchać swojego serca które mi podpowiadało że nie udało się nam.... Trzymam się dzielnie choć łzy mi popłynęły po policzkach... Mąż gorzej to przyjął niż ja... Ale następny cykl jest Nasz czuje to że tym razem się nam uda... Smutaśna się zrobiłam ale przejdzie mi jutro... Po dzisiejszym pryszczu już wiedziałam.. Dziwne te mdłości które mam nadal.... Na następny dni płodne winko i działka może to pomoże boję się że zablokuje się jak ostatnim razem gdzie nie mogłam 6 miesięcy w ogóle zajść... Musze przestać o tym ciągle myśleć.... Postaram się najmocniej jak tylko będę mogła aby nie myśleć non stop o dziecku...
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2013, 15:06
12+6
Badanie przezeirnosci karkowej: 1.35 mm, wiec OK, no ale wyniki badania krwi dopiero w piatek, a one podobno sa tak samo wazne, wiec trzeba jeszcze troche poczekac.
Widzialam 2 nozki, 2 raczki, oczy, nosek, kregoslup, mozg, serce.
Plci nie bylo szans stwierdzic.
Dziecko jest barzdo gleboko, wiec USG brzuszne nic nie pokazalo (nawet nie wykryloby ciazy), wiec musialo byc USG popochwowe, troche bolalo i pani doktor musiala go troche popchac zeby sie Maluch poruszyl, bo na poczatku sie schowal, ale jak do poprosila zeby sie jej ladnie pokazal to sie ladnie pokazal - grzeczne bedzie.
Ciezki dzien za mna, jeszcze do 17 w pracy.
Z tego stresu zapoimnialam PINu do karty i nie moglam zaplacic za to badanie, jedna pielegrniarka cos sie rzucala, ale druga powiedziala, ze mam przyniesc jutro i sie nie stresowac, bo w ciazy sie nie mozna stresowac i ze przeciez wie gdzie mnie szukac wiec wie ze przyjde. Wstyd, no ale naprawde do teraz sobie tego PINu nie moge przypomniec
14 dc, tempka pędzi w górę a owulki ani śladu. A ja zamiast się załamywać to mam rogala od ucha do ucha
. Co te hormony ze mną robią
3 dzień na autopilocie. Dzieci wróciły z wakacji, szał. Szefu przyjechał na tydzień więc batem nas gania po biurze, szał. Rodzinne wystawy obrazów, szał. Rodzinne urodziny w ten weekend- robie desery, szał. Kuleżanki przyjeżdzają z Polski na wakacje, szał. Ja lecę do Polski i najprawdopodobniej przywiozę ze sobą bacię, szał. Jak ja to ogarnę? Miałam dziewczynom wyremontować pokój, nie zrobiłam prawie nic. Miałam dla babci uszykować pokój, nie zrobiłam prawie nic. A roboty mam po uszy, czasu na fejsbuka wcale, a na owu wchodzę może ze 3 razy dziennie na 5 min. Szału ni ma z czasem wolnym. Jestem zabukowana praktycznie do końca listopada. A jak szefowi powiedziałam, że chciałabym jechać do Polski to skrzywił nos jakbym bąka puściła. Chyba nie chce, żebym leciała. No cóż, jaka szkoda... Bilet już zabukowałam...
Nie było kiedy porozmawiać o naszych zaręczynach z nikim poza 1dną siostrzenicą i kilku znajomymi na fejsbuku. Ale za to było kiedy pańciowi oświadczyć się po raz drugi. Wczoraj w nocy. Poprosił o moją rękę i akceptację małżeństwa - ku ich absolutnie niewyobrażalnej uciesze -swoje córki, a że pierścionek był w zmniejszeniu to odebrali go wspólnie i ustalili, że mi się oświadczy po pracy. I tak nie spały aż do 1szej, aż tata wróci, utwierdzone w przekonanu, że ja o niczym nie wiem. No i mieliśmy powtórkę z rozrywki "will you be my wife?” Ohh Ahhh „YES< YES< YES” dziewuszki się ukochały w zachwycie, ja skakałam jakbym dostała prezent na święta, a potem już mieliśmy FAMILY HUG i ta family znowu spała całą czwórką razem. Najniewygodniej na świecie... Ale razem!
Jak nie było, to nie było. Jak już się zaczęło, to chyba w ten weekend przy całej rodzinie oświadczy się po raz trzeci, ha ha.
A ja nadal nie opisałam jak to dokładnie było za pierwszym razem...
cdn.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 sierpnia 2013, 18:43
Mój organizm mnie zaskakuje. Mam bóle podbrzusza prawie takie jak przed okresem, piersi też bolą. Miała tak któraś z Was przed owulką??
Dziś miałam rozmowę o pracę w przychodni ginekologicznej.
Od poniedziałku zaczynam okres próbny. O ironio losu, będę zajmować się przyszłymi mamami, robić USG, i w głębi serca się kulić ze smutku, że mnie jeszcze to szczęście nie spodkało...
Wiem że to okrutne co piszę, ale tak człowiek już jest skonstruowany...
I kolejny dzień w którym na teście brak drugiej kreski a @ nadal nie ma!
Przechodzę okres kiedy to chcemy zdecydować się na klinikę! Boję się że 2 ciąża w którą mogłabym zajść będzie znowu chora i znowu stracę dziecko!
Co robić jestem rozdarta na strzepy! chce dziecka... 
Tempka skoczyła!
sama nie mogłam w to uwierzyć patrząc na termometr, byłam przekonana, że znowu spadnie. Tak się zastanawiam czy robić jutro ten test czy nie? Detektor dziś pokazuje 68% szans na wykrycie ciąży. @ miała dzisiaj przyjść, ale dzięki Bogu nie przyszła, choć od wczoraj ganiam do wc, bo ciągle mi się wydaje, że dostałam:) tak mi mokro i mam wrażenie, że mnie zalewa, ale patrzę i nic. Może jeszcze odwlekę do piątku i jak jutro nie przyjdzie to zrobię? Sama nie wiem, kusi mnie już jutro zrobić. Mam regularne cykle i jak sobie wyliczę, tak @ przychodzi, więc to, że dziś nie przyszła napawa mnie optymizmem (choć jeszcze dzień się nie skończył). Jak myślicie, powinnam zaczekać do piątku czy już testować?
No to skończył się pierwszy cykl po laparoskopii, trwał 40 dni, więc stosunkowo długo jak na mnie. Niestety gdyby nie luteina to pewnie nie dostałabym nawet tej miesiączki. Miesiączka przyszła dzień przed pierwszą rocznicą ślubu. Chociaż mój wykres nie wyglądał pięknie, miałam nadzieję, że zrobię mężowi niespodziankę. Szkoda, że nie wyszło. Niedługo wizyta, więc może będą jakieś wieści, nowe badania, prognozy... na razie tylko zastanawiam się dlaczego miesiączka, która już praktycznie się kończy jest taka uboga... bardziej plamienie niż krwawienie... trochę bólu, ale pewnie przez wysiłek zdobywania szczytu Śnieżki.
Dlaczego ciągle zadajemy sobie takie pytania: dlaczego? a może jednak? czy któraś też tak ma?
Co zrobić żeby o tym nie myśleć?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.