asiastokrota Wszystko było zaplanowane.... 1 października 2017, 20:40

Czuję spokój, dawno się tak nie czułam. Mam nadzieję że napisanie tego pamiętnika jest faktycznym zakończeniem tamtego etapu. Jestem szczęśliwa, nie do końca spełniona ale szczęśliwa.

asiastokrota Wszystko było zaplanowane.... 1 października 2017, 21:12

Od zakończenia starań minęły 4 m-ce. Miesiące spokoju, bez lekarzy, badań, rozmyślania, bez leków, zbierania kasy. Bez presji. Bez planowania ;)
Nie wyobrażam sobie naszego życia bez dziecka... taka jest prawda. Zaczęliśmy temat adopcji. Już podczas starań podjęłam temat. Emek nie chciał słuchać, nie był gotowy. Poprosił o czas do namysły, czas do września. Wrzesień nadszedł, ni z tego ni z owego Emek zaczął temat adopcji. Myślałam że nie myśli, że zapomniał. A jednak. Nie jesteśmy zdecydowani na 100%, mamy mnóstwo wątpliwości, obaw i lęków. Spróbujemy jednak. Jako pierwszy krok postanowiliśmy skierować na rozmowę z rodziną adopcyjną. Umówiliśmy się z rodziną z naszego miasta. Mają 4 adoptowanych dzieci, troje nastolatków i cudownego 3-letniego Aniołka. Spotkaliśmy się z nimi w zeszłym tygodniu.

islanegra Nadzieja to plan... on ziści się nam? 1 października 2017, 21:39

27dc - 9dtp

Koszmaru ciąg dalszy. Nie mam siły już pisać. Wstrzymałam się z sikaczem, bo stwierdziłam, że nie dam rady zmierzyć się z jego wynikiem:( Tak strasznie potrzebuję tych zarodków... Zaklinam los, by mi pozwolił je zachować. Niestety czuję dziwne kłucia w górnej części macicy, a w nocy miałam nawet wrażenie, że czuję bóle na @:(

Jutro rano lecę zbadać progesteron. Oby okazał się na wyższym poziomie niż ostatnio.

elinkagd Starania o drugie dziecko 2 października 2017, 10:01

Potrzebuje się wygadać. Czuje źle psychicznie, umysłowo. Przez starania na dzwonek akurat w te dni, znowu mnie dobija jak jakiś czas temu. Nawet podczas seksu chciało mi sie płakać, bo jak można się kochać bez chęci, ochoty na to a akurat teraz tak mieliśmy obydwoje. W sobotę z rana był zastrzyk Ovitrelle no i wskazania lekarza do współżycia przez 3 kolejne dni. Ochoty brak i tak na gwizdek. Ja pierdziele wykańcza mnie to. Mój M, że mam go rozochocić a mnie kurde kto rozochoci no przecież ja tez muszę mieć warunki sprzyjające. Po tych przymusowych serduszkowaniach po prostu bym chciała odpuścić, widocznie nie jest nam przeznaczone mieć drugie dziecko. ALE NIE POTRAFIĘ, NIE MOGĘ!! Wiem, że to nie jest poważna przyczyna żeby się nie starać, ale mój stan psychiczny wskazuje na poczucie spadku wartości samej siebie.
Moje dziecko wczoraj po spacerze ze znajomymi, którzy maja dwoje dzieci, powtarzało, że jego kolega ma brata a ja nie, szkoda... Rozwaliło mnie to. Ja nawet bym chciała mieć dziecko dla niego, że on miał rodzeństwo, żeby nie musiał wychowywać się sam.
A na badaniu USG w sobotę (11dc) 2 jajeczka 24mm i 22mm po jednym w każdym jajniku. Endometrium 14 mm.

zmudka karuzela uczuć 2 października 2017, 20:11

11 dc monitoring

Dobre wieści. Aromek zadziałał jak należy :) Na usg pojawiły się 2 pęcherzyki 16 mm i 12 mm.
Następny monitoring w piątek 6.10

Piramidaszczescia Rozpad psychiczny 2 października 2017, 08:37

Przedostatni cykl stracony, poprzedni bezowulacyjny, ale obecny na szczęście z potwierdzona owulacja zapisalam sie w tym cykli na monitoring bo sie przestraszylam, kolejnej torbieli.
Wszystko działa jak powinno z ❤ trafiliśmy idealnie pozostaje czekac na efeky . ;)
Lekarz zalecił luteine na wypadek niewydolnego ciałka zółtego .
Zobaczymy co bedzie . W kazdym razie to moj ostatni cykl jak sie nie uda to poddaje sie. Trudno

alegzi w pogoni za .../ zawieszamy 2 października 2017, 09:04

...

Wczorajsza niedziela... szkoda, że już się skończyła. Byliśmy w zoo. Nie dość, że pogoda nam dopisała to jeszcze humory. W końcu ubrałam długą spódniczkę. I pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy kiedy się w niej zobaczyłam "kobieto, powinnaś częściej nosić spódnice i sukienki". Nie wiedziałam, że będę się w niej, aż tak dobrze czuła. Nawet P. co chwilę mi mówił, że ładnie wyglądam. Za tydzień jadę na zakupy :)
Po zoo pojechaliśmy na małe zakupy. W gruncie rzeczy okazały się dużymi zakupami, ale co zrobić. Na kolację zrobiliśmy sobie meksykańskie jedzonko, fajitas. Pyszności.
Mieliśmy w planach obejrzeć jakiś film, ale zbliżała się już 24. Także położyliśmy się do łóżka z uśmiechami na twarzy.
Bardzo, bardzo miła niedziela za nami. Myślałami jestem już z kolejną.

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 2 października 2017, 09:17

6dpt - walczę sama ze sobą, z własną bańką. Po ujrzeniu małej brązowej plamki w piątkowy ranek walczę, żeby się nie nastawiać na pozytyw. Ostatnio plamienia nie było, po dwóch pierwszych transferach (tych z gorączką) delikatne plamienie się pojawiało. Do tego mam delikatne bóle brzucha i czuję się chora, ale gorączki nie mam. Mimo tony progesteronu nie przekraczam nawet 37 stopni. Czuję się też jakbym miała chorobę dwubiegunową - raz wyję, a raz się cieszę jak dziecko i do tego zrobiłam się opryskliwa dla rodziny (oprócz Męża). Co się z tym robi? Jak się wyciszyć i nie nakręcać?

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 14 października 2017, 18:56

Wczoraj późnym wieczorem moja znajoma urodziła córeczkę,widziałam zdjęcia i zrobiło mi się ciepło na sercu:-)
jak ten czas szybko leci jeszcze nie tak dawno dzwoniła do mnie z info,że jest w ciąży a tu pstryk i już urodziła.Moja ciąża pewnie też tak szybko zleci dlatego chce się cieszyć każdym jej dniem,wiem że pod koniec nie będzie to łatwe dojdą dolegliwości ostatnich tygodni,skurcze przepowiadające,doszukiwanie się oznak zbliżającego się porodu...

PatuŚ Czekając na dwie kreski :) 2 października 2017, 11:49

38 dc 7 cykl

11 dpo

Witajcie kochane :*

Dzisiejszy poranek był ciężki, nie umiałam wstać z łóżka jakiś tak mi źle było :/ śniadania za bardzo tez nie zjadłam bo zaraz brzuch mnie rozbolal...
Miłego dzisiaj nie poszedł do pracy idzie do lekarza :)

Byliśmy zawieść ostatniego kotka z miotu do schroniska bo nie daliśmy rady znaleźć mu domu :( popłakałam się strasznie nie lubię takich miejsc są bardzo smutne :(

Zżera mnie lekko ciekawość co tam się dzieje i najchętniej zrobiłabym test ale będę cierpliwa i poczekam do soboty :)

Miłego i słonecznego dnia wam życzę kochane :*

asiastokrota Wszystko było zaplanowane.... 2 października 2017, 12:10

Ja jestem spokojna a Emek "wymyśla" problemy. Śmieje się, że jest odwrotnie niż przy ivf. Codziennie rozmawiamy o obawach, lękach głównie Emka ;-) Ja boję się tylko jednego, że nas odrzucą, znajdą jakiś powód i nie przejdziemy procedury. Po za tym spokój. Jest to dla mnie nowe uczucie....

NaszŚwiatWśródWas To dopiero początki. 2 października 2017, 12:36

No i po pięknej pogodzie nic już nie zostało . Siedzę, zaglądam za okno i zastanawiam się kiedy w końcu zacznie lać bo zbiera się od rana. Aż czuć napięcie.
Dziś intensywnie odczuwam lewy jajnik i pachwinę ... chyba @ już powoli daje o sobie znać. Przypomina. Żebym przypadkiem nie wpadła na pomysł że przez przypadek jeszcze zanim zaczęliśmy się strać może się już udało. No ale ja jestem z tych bardzo niecierpliwych i najlepiej jakbym zaszła w ciąże tylko o niej myśląc nie ważne czy podczas @ czy w dni niepłodne ... Teraz zaraz :) W sumie to co miesiąc od kiedy tylko zaczęło mnie drapać z tyłu głowy, że może czas na dziecko miałam tą lekką nadzieję że coś będzie. Ale moja praktyczna strona brała górę - jak możesz być w ciąży skoro może i się przed tym nie bronimy ale M tego nie chce.. Tak jakby w mojej głowie działał środek anty ( zawsze miałam w głowie "przecież nie zajdziesz w ciąże jeżeli on jeszcze tego nie chce") no ale też raczej staraliśmy się omijać owulację i dni płodne .
No nic tak na prawdę jeszcze wszystko przed nami :) Już się nie mogę doczekać !
Wydaje mnie się że jeszcze zanim zaczęłam się troszkę obserwować miesiące mijały szybciej ... jakbym miała @ za @...a teraz te miesiące się tak dłużą ...

ma_pi Demotywator 2 października 2017, 12:57

W sobotę 30 września rozpoczęłam immunosupresję. Nie ma zatem odwrotu. W przyszłym cyklu histeroskopia, a jeszcze w następnym transfer - koło 27 listopada. Mam tylko nadzieję, że wynik histeroskopii czegoś nie opóźni, choć jakoś bardzo się tego nie obawiam. To nie pierwsza histeroskopia, więc nie spodziewam się wielkich kłopotów.
Powiedziałam Mężowi, że to nasze ostatnie in vitro. Powiedziałam to bardzo stanowczo, bo też i taką decyzję podjęłam. W wypadku niepowodzenia w grę wchodzi już tylko adopcja zarodka.
Mam jeszcze komórki, mąż jakieś plemniki też, tylko co z tego. Jeśli nie powiedzie się z tymi zarodkami, które jeszcze mamy zamrożone, to nie widzę już szans powodzenia. Na te ostatnie transfery wyciągamy przecież najcięższe działa, zwłaszcza na ten najbliższy. Immunosupresja, histeroskopia, intralipid, atosiban, mocniejsza heparyna, może neupogen.

Natomiast bardzo zaskoczyła mnie reakcja Męża na moje słowa. Już nie raz mi mówił, jeszcze przed 3. in vitro, a już przed 4. cały czas, żeby może skończyć z tym wszystkim. Że się o mnie boi. A ja ciągle powtarzałam, że przecież teraz się uda. Może tak tylko mówił, a w środku chciał kontynuacji ivf, tak samo jak ja.
Gdy tym razem ja powiedziałam, że już więcej stymulacji nie przejdę, jak zwykle skwitował wszystko słowami, ze zrobimy tak, jak ja chcę. Tylko dlaczego odwrócił wzrok i spuścił głowę????


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2017, 12:59

Odebrałam wyniki :
Tsh - 1,52
Prolaktyna - 17,59
Cytologia :
3584fsw.jpg
Zalecenia: macmiror complex 500 przez przynajmniej 4 dni. Nastepnie ewentualnie moge stosowac co 2-3 dni probiptyk np lactovaginal.

islanegra Nadzieja to plan... on ziści się nam? 2 października 2017, 16:04

28dc - 10dpt

Progesteron dzisiaj rano wyniósł 31.10 ng/ml. Czyli praktycznie nie zmienił się od piątkowego pomiaru, a chyba przy ciąży powinien rosnąć? Poza tym doszła przecież Luteina 3x1 w ciągu doby:( Teraz mam już Luttagen 3x1, Lutinus 3x1, Luteinę 3x1 i zastrzyki z Prolutexu. Makabra. Do tego ciągle czuję jakby (tfu tfu tfu) zbliżała się @:( Smutno mi. Strasznie smutno:(((


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2017, 16:05

Kasiekkul Póki co wciąż jedna kreska... 2 października 2017, 16:27

15 tydzień

Ogarnia mnie panika. Zwłaszcza nocą - nie mogę spać a myśli same wędrują wokół wyprawki i innych spraw. Wiem, że to jest za wcześnie, ale ja już martwię się jak my za to wszystko zapłacimy... Wózek, łóżeczko, maxi cosi - remont pokoju i mnóstwo drobiazgów od ubranek poprzez kocyki, pościele, kołderki i inne cuda... To ogrom pieniędzy, a ja chciałabym bardzo móc wybierać i cieszyć się zakupami... W pierwszej ciąży byłam studentką - nie miałam własnych pieniędzy... wyprawkę w całości dostaliśmy po dziecku koleżanki mojej mamy... Możliwości wyboru - zerowe... Kupiliśmy tylko wózek, który w ogóle mi się nie podobał - po prostu mama zaprowadziła nas do komisu, w którym były trzy wózki na krzyż... Dziś chciałabym móc zapewnić drugiemu dziecku taki super start i samemu cieszyć się wyborem wózka, kupić piękny kocyk... koszty jednak tego wszystkiego ostatnio nieco zbiły mnie z pantałyku... Liczyłam i liczyłam, a przecież drugie dziecko nie może czuć się gorsze - muszę być pieniądze także dla niego, na jego potrzeby i zachcianki... To wszystko bardzo trudne. Wiem, że narzekam a nie mam do tego podstaw - sama pragnęłam drugiego dziecka, oboje pracujemy i sądziłam, że mamy wystarczająco środków - dziś nie jestem o tym co do tego taka pewna... W dodatku podejrzewam, że moja firma zaniżyła mi znacznie wypłatę na zwolnieniu lekarskim. Przez to mój stres sięga niebotycznych rozmiarów. Idę spać ok. 22-23, budzę się w nocy i nie śpię - w myślach krzyczę na księgową, obrażam się na prezesa naszej firmy lub wygrywam w totka... Nie wiem czy to kwestia hormonów, ale naprawdę ostatnio nie jestem w najlepszej formie...

3 dzień cyklu



A więc, dzisiaj odwiedziła mnie siostra z 7 miesięcznym synkiem a moim chrześniakiem :)
Wymęczył mnie, nie mógł spokojnie usiedzieć, wszystko go interesowało, między innymi piloty :P
Kochany taki <3


Szukam pracy, ale coś mi nie idzie ..


Wczoraj siedziałam z moim przy filmie i tak rozmyślałam,
przypomniałam mu, że w tamtym roku na jarmarku bożonarodzeniowym obiecał mi że na następne święta będę w ciąży... tak było...
A on mi odpowiedział --> i będziesz, słowa dotrzymam .
Od razu mi się tak jakoś milej zrobiło, ufam Mu. :)
Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi <3 <3 Kochany Mój <3 :*


Jery, niech ta miesiączka mi się już skończyyy ..
Fakt, że miałam tylko 2 dni a teraz są takie małe plamienia, ale wolę poczekać żeby być całkiem czysta :)

Aczkolwiek mój już nie może się doczekać kiedy będziemy się kochać, nie ukrywam że ja też :D :D



Dzisiaj oglądałam zwiastun filmu LISTY DO M 3 :)
Jerrryy, za nie długo święta :D
Wariuje ! Nawet włączyłam dzisiaj piosenki świąteczne, głupek.

Ogólnie mam dobry humor :D



Jutro jedziemy podpisać umowę na orkiestrę i fotografa z kamerzystą :)
Ślub i wesele 13.10.2018 :)

12 t 2 d
No więc my po usg prenatalnym :)
dzidzia tak fikała że lekarz ledwo co mógł zbadać ale się udało. dziecko jest o 3 dni większe niz termin ostatniej miesiączki ale to nie problem :) serduszko super bije, kość nosowa prawidłowa, narządy prawidłowe :)
jestem taka szczęśliwa.
nie wiemy co będzie bo dzidzia była bokiem i się wierciła.

alegzi w pogoni za .../ zawieszamy 2 października 2017, 20:03

...

Już od dłuższego czasu 'ta" myśl chodzi mi po głowie. A może... a może tak rzucić pracę i robić to co się kocha? To co przynosi spełnienie i wywyołuje uśmiech na twarzy? A może by tak otworzyć własną działalność?? Sprzedaż miodu w słoikach oraz miodu jako preznt na ślub czy urodziny? Jest przy tym duuużo pracy, ale może warto teraz kiedy człowiek jest młody, pełen energii i pomysłów.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2017, 20:15

Izape_91 Szycioterapia - po 3 latach jest! 3 października 2017, 20:04

17 dc

Podsumowując zaliczyłam w tym tygodiu już 3 wizyty u lekarzy. A mianowicie:
wczoraj u chiruga, na szczęście wszystkie badania wyszły dobrze, i nic nię będziemy robić. Dopiero jak sytuacja z łazienki się powtórzy, to wtedy mam się szybko do niego zgłosić i będziemy coś dalej działać.

Dzisiaj byłam u endokrynloga i ginekologa.
Zacznę od endo. Zwolnilam się z pracy 20 minut żeby zdążyć do lekarza i co? Obok przyhcodni wszystko rozkopane a ja głupia zaparkowałam auto na parkingu przy przedszkolu, przy którym był zakaz parkowania, jedynie dla pracowników było pozwolenie brrrr.... No i ja inteligentka nie mając wyjścia tam zaparkowałam i poleciałam do lekarza bo miałam najbliżej... Po 15 minutach wracam, a tam parking zamknięty i brama na kłódkę... Nikogo w środku już nie było, i tak mój samochód stoi sobie daleko ode mnie... Eh. Głupia jestem! A powiem Wam że przewidziałam tą sytuację, ale nie ! Bezmózg ! Rano muszę zapierdzielać na parking i zabrać auto...
Sama wizyta ok. Brałam dawkę 50, bo wiedziałam, że przepisana przez nią 37,5 nie da rezultatu bo ją już brałam. No i udawałam głupią, żeby nie urazić jej dumy endokrynologa. NO wynik mam ładny, więc zostajemy przy tej dawce. Najlepsze jest to, że to jej mąż mi wypisuje dawki jakie chce : P no ale tego już nie mówiłam. Zastanawiała się skąd ja miałam te 50 haha :P Wstyd trochę... Powiedziałam jej że biorę bromka po 1 tabletce, kazała zmiejszyć do 0,5 tabletki...

Ginekolog- w 10 dc byłam na monitoringu :
lewy jajnik pęcherzyck 23 mm
prawy jajnik pęcherzyk 15 mm
endometrium 7 mm

W niedzielę chyba była owulka to coś czułam. Dzisiaj byłam podejrzeć jajka i sytuacja przedstawia się następująco:
-lewy jajnik niepęknięty pęcherzyk 23 mm
-w prawym widać, że jestem po owulce - pęcherzyk 32 mm z
endometrium 10,3 mm

Wydaje mi się, że mam wieczną owulację z prawego jajnika : O
Lekarz zalecił HSG, no i będziemy robić w przyszłym cyklu, trochę się boję... Kazał się skontaktować z nim na początku miesiączki i będziemy robić zabieg ok 10-12 dc. Trochę sięboję, no ale nic... Lepsze to, niż nic nie robienie...
Fasolko, czy ty kiedyś do nas zawitasz???

Mam wrażenie, że owulka była w niedzielę, po 18 czułam ból z prawej strony, byłoby dobrze, bo seruszko było przed 17, więc może i coś by z tego wyszło.
Kupiłam ovarin i biorę, zobaczymy czy cokolwiek zadziała.
Odstawiłam ziola ojca Sroki, nie chciałam przesadzić. Kurcze jak to jest, że u niektórych coś zadziała od razu, a u niektórych w ogóle.

Mieliśmy mieć dziś wizytę w ab ovo w lublinie, ale odwołali i tak byśmy nie dali raczej rady, więc chyba dobrze się stało.

Powoli chyba tracę nadzieję. Wydaje mi się, że to nigdy nie zadziała. Nigdy nie będę mamą. Jestem młoda, powinno się udać, a jest na opak. Stosuje różne suplementy, przecież dbam o siebie, a tu co? nic kompletnie. Jak się nie uda to, to chociaż chcę zmienić pracę, potrzebuję jakiejś nowości. Dookoła ciągle tylko wiadomości okolejnych ciążach, jak na złość, no i tak będzie jeszcze trochę, "taki wiek".
Oczywiście podczas spotkania rodzinnego był temat dzieci. Tylko się uśmiechnęłam jak ciotka się nas czepiła. Kuzynka wiedziała chyba o co chodzi. I tak siedziałyśmy dwie przy stole, ona z córką i ostatnio po poronieniu, a ja bez żadnego dziecka, nawet bez ciąży, nawet bez poronienia. Wiem, głupio piszę, ale żeby chociaż zaskoczyło kiedykolwiek, a u nas nic. Od ponad roku, od 14 cykli nic się nie dzieje.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)