EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 14 października 2017, 22:37

W akcie desperacji postanowiłam okraść Męża i przy okazji siebie ze wszystkich oszczędności i kupić nowy samochód. Tak żeby poczuć, że mi w życiu też coś wychodzi. Rozsądek wziął górę i do wszystkiego się przyznałam, ale plan był zacny.

OjMaryś Mania stara się o kolejną fasolkę 14 października 2017, 23:11

Witamy w 17 tygodniu ciąży.
Hormony szaleja niesamowicie raz placze za chwile jestem wsciekla potem znów łapie dół by za sekunde umierać ze szczęścia. To sie nazywa niestabilność emocjonalna. Wspolczuje wszystkim którzy muszą mnie znosić.
Ruchy dziecka odczuwam codziennie. Z każdym dniem coraz mocniej jednak najwyrazniej gdy siedze lub leżę na wznak. Tatuś też je niedługo poczuje wiem to bo dzisiaj ja poczulam ruch na dłoni nie powiem ze to kopnia raczej takie musniecie. Caly czas teraz pływa chyba lubi belly tak samo jak ja ;)
Pomalutku zaczynamy kompletować wyprawke.
Wciąż marzeniem zostają bliźnięta i chyba sama sobie zaczynam wmawiać ze lekarz na usg nie widzial drugiego bobo a szczerze rozum wie ze ciąża pojedyncza. Mimo ze doktorka mowila ze na 90% syn ja nie jestem teho pewna wciaz mam wątpliwości i bardziej czuje sie jakbym miała mieć córkę. W poprzednich ciazach intuicja mnie nie zawiodła. Jak będzie tym razem? Okaże się ;)
Dziś mamy sobotę we wtorek wizyta :) nie mogę się doczekać :)

Elcia0211 Kiedyś musi się udać... 14 października 2017, 23:11

Potrzebne są szare dni 
potrzebne niechciane łzy 
potrzebne milczące sny 
do szczęścia są potrzebne 
potrzebny jest ból i strach 
potrzebny zwątpienia czas 
jak noc, która po to jest 
by słońce mogło wschodzić 


To nic, że oczy pełne łez 
i tak nadejdzie nowy dzień...

22dc

Wedlug mojej aplikacji okres powinnam mieć za tydzien. Nie wiem czemu mam wrazenie ze go dostanę, ze w tym cyklu nic z tego.. moze i dobrze? Od nowej miesiączki zaczynam brać luteinę, oby wyregulowała mój cykl. Od kilku dni biorę rowniez OVARIN, moj gin znalazl w gabinecie kilkanascie próbek i mi dał zebym brała.. ogólnie? Zapracowana trochę jestem. Serduszkujemy co 2 dzień, albo co 3 jak mamy ochotę. W tym tygodniu poswiecilam trochę czasu dla siebie, byłam u fryzjera, u kosmetyczki .. mam zrobione rzęski i pazurki także czuje się super :) troche piersi zaczynają mnie bolec, czyli pewnie @ nadchodzi.
Miłej niedzielki kochane ja w pracy do 13 a potem poł dnia wolnego.. ❤❤❤❤

Fuma Foch Napro -ostatnia nadzieja Fumow Fochow 15 października 2017, 15:40

119nt40.jpg


Modlitwa matki po poronieniu dziecka

Boże, mój Ojcze, czas upływa, a mnie łzy napływają do oczu, w sercu mam wielki ciężar... Ty dobrze wiesz, jak bardzo czekałam na urodziny tego dziecka, cieszyłam się każdym dniem jego życia w moim łonie. Świadomie i dobrowolnie nie robiłam niczego przeciwko niemu ani przeciw jego życiu, a jednak... stało się...! Umarło, zanim mogłam je zobaczyć, przytulić, nakarmić; zanim mogło ono zobaczyć świat i twarze swoich rodziców.
Wierzę jednak, że to dziecko żyje u Ciebie i jest szczęśliwe. To powinno mnie uspokajać, tym bardziej, że nie było w tej śmierci mojej winy, bo nie miałam złej woli.
Jednak szatan korzysta z mojego smutku, próbuje uderzać w moje serce i wchodzić między mnie a Ciebie, mój Ojcze Niebieski! Chce koniecznie wzbudzić we mnie wyrzuty sumienia, że może czegoś zaniedbałam, za mało się oszczędzałam, nie podjęłam jakiegoś leczenia… Przez to chce wejść między Ciebie i mnie, wzbudzić lęk, rozgoryczenie, poczucie życiowej pustki, chce mnie odciągnąć od modlitwy. Boże, nie pozwalaj mu na to!
Przezwyciężając tę „chmurę”, która mnie otacza i dusi, z pewnym wysiłkiem modlę się do Ciebie:
Dziękuję Ci, Boże, za tak krótkie życie ziemskie tego maleńkiego dziecka. Przecież było wystarczające do tego, by zdążyło sobie ono zasłużyć na szczęście wieczne! Wielbię Cię w wypełnieniu się Twojego Ojcowskiego planu wobec niego i w Twojej decyzji, by właśnie w tej, a nie w innej godzinie, posłać Anioła Śmierci po jego duszę. Ty wiedziałeś, co jest dla niego najlepsze, i to właśnie otrzymało z Twej miłości i dobroci. Umierając, uniknęło okazji do grzechu i pokus szatana. Jest święte.
To dziecko jest moje, bo mi je dałeś, ale o wiele bardziej jest Twoje, mój Ojcze i Dawco Życia. Czym jest moja miłość do niego wobec Twojej? Ty je kochasz milion razy bardziej! U Ciebie jest bezpieczne i szczęśliwe, i będzie bez końca. Ufam Tobie!
Pozwól mi, Boże, spotkać moje dziecko w chwale Nieba, a teraz wysłuchaj jego modlitw, które zanosi do Ciebie za swoimi bliskimi. Na jego prośbę napełnij moje serce swoim pokojem. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2017, 15:55

Fuma Foch Napro -ostatnia nadzieja Fumow Fochow 15 października 2017, 16:08

13yjn02.jpg

Dominisia883 Wyczekujemy dwóch kreseczek... 15 października 2017, 11:17

25 dc / 13 cs
Zrobiłam test i oczywiście negatywny. @ powinna przyjść jutro. Zero bólu piersi, zero bólu brzucha. Czasem tylko coś tam zakluje i tyle. Może za wcześnie jeszcze na test? Ehh co ma być to będzie. Czekam... :)

Dzień Dziecka Utraconego <3
"Nie płacz kochana Mamo
ja patrzę na Ciebie co rano.
Jak tylko oczka otworzę
i skrzydła anielskie rozłożę
to zaraz lecę do Ciebie
pomimo, że jestem tu- w Niebie
Lecę, by Ciebie utulić,
do serca mego przytulić
głaskać Twe włosy rozwiane
i skleić serce złamane.
I znajdziesz mnie w listku na drzewie
I wiatru ciepłym powiewie
I w jasnym słońca promieniu
I w ptaku co siadł na ramieniu.
W tatrach i szumie morza
W tęczy łuku, barwnym jak zorza
W tatusia czułym uścisku
Bo jestem tak bardzo blisko...
I śpiewam Ci liści szelestem
I kocham - przy Tobie jestem
W zachodzie i wschodzie słońca
Ja będę z Tobą do końca..."

Sheis 2 niepowodzenia 15 października 2017, 12:36

Wczoraj miala kryzys. Caly dzien lezalam, bolal mnie brzuch od czasu do czasu. Wieczorem czulam bol jak na okres i wzielam Nospe forte. Wystraszyłam sie ze to zly znak i cos sie zaczyna dziac. Dzisiaj rano zwymiotowalam i caly czas mam nudnosci wiec chyba z ciaza jest ok skoro mam objawy. BrZuch mnie boli mniej, to takie uczucie sciagania, pieczenia. Musze wytrzymac do srody do wizyty. Chwilami sie boje, a chwilami jestem szczesliwa. Ciezko sie wyluzowac. We wtorek moj narzeczony wyjezdza na.prawie 2 tyg. Nie wiem jak bez niego dam rade sama. Najchętniej wrocilabym do pracy ale te nudnosci mi chyba nie pozwola. Dostanę na glowe sama w domu. Juz nie wiem co mówić w pracy ze tak dlugo mnie nie ma. Potrzebuje alibi na.jakieś 2 tyg jeszcze. Dzisiaj sie ladnie ubralam i wymalowalam, zeby sie lepiej poczuc i planujemy spacer popołudniu. Musze sie odstresowac. Poza tym ostatnio wygladam jak strach na.wróble ciagle w dresie albo pizamie z miską na wymioty pod pacha. Moj luby jeszcze ode mnie ucieknie

sylwia1985 WRESZCIE PO TYLU MIESIACACH SIE UDALO 24 października 2017, 01:20

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

Wczoraj zrobiliśmy badania podstawowe z krwi i moczu oraz badania na wszelkie wirusy. Mąż zestresowany pobieraniem krwi ;) już o 5 rano pobudził wszystkich, zatem o 7 byliśmy gotowi do drogi. Męski, zupełnie dla mnie niepojęty stres związany z upuszczaniem krwi sprawił, że oczywiście wieczorem musieliśmy pojechać odebrać wyniki, bo ciekawość sięgała zenitu. No skoro już musiał być tak torturowany, to chociaż niech przekona się, że wszystko dobrze ;)
Oczywiście, że wszystko wyszło dobrze, do późna, przy kieliszku wina było wielkie porównywanie wyników sprzed roku, dwóch lat i jeszcze wcześniejszych. Och, jakże był dumny z siebie :)
U mnie też ok. Wyszło, że musiałam w przeszłości złapać wirusa CMV i to zanim poznałam męża, bo wynik w klasie igg był pozytywny. Zatem mam przeciwciała przed tym paskudztwem.
Teraz po latach przypominam sobie incydent bólu wątroby, wysokich enzymów wątrobowych...Ale byłam młoda, jakoś szybko przeszło. Uroki pracy w służbie zdrowia, a wówczas miałam bezpośredni kontakt z pacjentami.
Teraz czekamy na wyniki cytologii i chlamydii.
Dziś też zamówiłam w aptece Zoladex, jutro będzie do odbioru. Za tydzień w poniedziałek wizyta ze wszystkimi wynikami.
Nadmiar jodu opuszcza mój organizm, czuję się coraz lepiej. Chyba po DHEA jestem dość pobudzona. Niby fajnie, mnóstwo energii....noo, ale nie cały czas.... Jakoś staram się rozłożyć te wszystkie suplementy na cały dzień, a spodziewam się, że dojdzie tego jeszcze więcej.

zmudka karuzela uczuć 15 października 2017, 18:27

Never in my arms.... always in my dreams [*]

Zastanawiam się skąd mogła się u mnie wziąć ta bakteria?
Nie przypominam sobie,żebym coś takiego przechodziła tzn żebym miała taki ból dołu,parcie na pęcherz i ból tak jakby bioder,nerek,pachwin.
Wymazy robiłam dwa tygodnie temu,nic mnie jeszcze wtedy nie bolało.
Byłam tylko po antybiotyku na przeziębienie.
Czyżby osłabiony antybiotykiem organizm,tak się dał zawładnąć bakterii?
Czyli w ciągu dwóch tygodni ,dwa antybiotyki.No nieźle.
Od wczoraj biorę antybiotyk,a od dziś dopiero czuję się naprawdę źle.
Więc jednak dobrze,że gin nie zbadał mi drożności.

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 24 października 2017, 01:20

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy tam tez historia drugiej ciazy :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2017, 20:59

Banelova Nowy etap w staraniu :) 16 października 2017, 10:08

14DC
12DC byłam na monitoringu. Okazało się, że urósł drugi pęcherzyk. W prawym jajniku 24mm i 18mm, czyli dwa pełnowartościowe. Od razu w klinice dali mi zastrzyk na pęknięcie.
Endo podskoczyło do 7mm.
Z mężem działamy. Nie mam pojęcia, kiedy jaja pękną. W sobotę dziwnie bolał brzuch, dziś dziwnie boli. Wykres nie mówi zupełnie nic...
Jest dziwnie, więc pewnie nic z tego. Ale to dopiero pierwszy cykl :) Za pierwszym razem nigdy się nie udaje.

JoGa W dążeniu do upragnionego celu... 16 października 2017, 11:06

11dc

Okazuje się, że mam zbyt krótką fazę folikularną.
Zwiększona dawka metforminy, która podobno ma mi pomóc w wydłużeniu pierwszej fazy.
Póki co jest dobrze (w 11dc jeszcze niskie temperatury).
Lekarz odbudował trochę tą moją nadzieję ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2017, 11:07

Dzis mam wizyte u lekarza za kilkanascie minut. Wynik estradiolu niski 56. Obawiambsie ze moze w tym cyklu wczesniej mialam owulacje, ale mam nadzieje ze przed ... przeciez dzis 15dc. Zobaczymy po wizycie co to bedzie.

No juz po wizycie, i niestety... w przyszlym miesiacu bede sie starala, poniewaz jestem juz po owulacji.
Wiec tylko za badanie estradiolu policzone zostalo... moglam isc do innej lekarki pod nieobecnosc mojego lekarza, ale nie wiedzialam ze bede miala tak wczesnie owulacje i ze mozna na zastepstwo isc.... ahh trudno . Oby nastepny cykl byl udany ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2017, 13:31

Ciąża zakończona 13 października 2017


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2018, 15:56

No niestety 13.10 dostalam plamien w pracy. Zwolnilam sie zadz do meza on rowniez sie zwolnil. Poszlam o 16:00 do GP mialam akurat umowiona wizyte. Ona dala mi skierowanie na scan. Dziecko mialo 1 cm, wygladalo na 8 tydz, a z OM powinien byc 10 tydz i 2 dzien. Nie bylo akcji serca :( Wrocilam do domu, rano 14.10 stracilam naszego Okruszka :( Dzis bylam w szpitalu sprawdzic czy cos zostalo. Ale jest czysto, tylko plamie. Lekarz powiedzial ze mozemy po pierwszej @ sie starac. Ale ja nie chce na razie. W styczniu jedziemy do Zakopanego umowie sie do ginekologa, zrobie badania. Za pierwszym razem mylalam, ze to przypadek. Teraz moze tez, ale musze sie zbadac zeby miec czyste sumienie, ze zrobilam wszystko co mozna. Tutaj dopiero po trzecim poronieniu robia badania. Dobrze,ze mam Olusia on daje mi duzo sily <3

Długo się zabierałam za ten pamiętnik. Nigdy nie byłam dobra w pisaniu, tym bardziej jeśli chodziło o przelewanie swoich uczuć na papier. Teraz myślę, że to dobra forma uwolnienia swojego umysłu. Ale od początku, a raczej od najważniejszego :)
10 października podjęliśmy decyzje (a raczej ja podjęłam), że umawiamy się na wizytę do Kliniki Niepłodności Bocian. Przetrzęsłam wszystkie fora w poszukiwaniu informacji. Natknęłam się na zdjęcie doktora N., którego odwiedzili rodzice z dzieckiem. Udało im sie z in vitro. Następnego dnia wizyta. Kombinowanie w pracy z wolnym. Na szczęście mam dobra koleżankę, która wie o wszystkim i chętnie się zamieniła. Oczekiwaliśmy na swoją kolej, nerwy mnie zjadały do tego stopnia, że musiałam odwiedzić toaletę. Biada temu kto wchodził po mnie. :)Poczułam się o wiele pewniej i spokojniej gdy w drzwiach ukazał się doktor N., którego zdjęcie oglądałam dzień wcześniej. Skoro tamtej parze pomógł to może i nam??? Pan doktor przeprowadził z nami wywiad. Opowiedziałam o lekach, które biorę na tarczycę. Zaskoczony był dużym kompletem badań, które były w normie. Stwierdził, że trochę przeszliśmy. Ja... wbijałam od czasu do czasu paznokcie w rękę, żeby się nie rozpłakać. W końcu zaprosił mnie na fotel. Usg. Diagnoza - zespół policystycznych jajników mimo dobrych wyników badań. Na jajnikach mnóstwo małych pęcherzyków w tym na prawym torbiel 2 cm. Nasza szansa na dziecko jest jak wygrana w totolotka. Możemy mieć 2-3 dzieci albo nie będziemy mieć wcale. Możliwe, że moje jajeczka nie dojrzewają, bo do owulacji dochodzi, pęcherzyki też pękają. Pan doktor zaproponował in vitro. Bardzo sie ucieszyłam, bo po to przyszliśmy. Czekałam tylko aż on sam to zaproponuje. Trochę mi ulżyło, że coś wykryto. Wiem na czym stoję. Boję się tylko czy komórki będą dojrzałe do zapłodnienia... :(
Wykonaliśmy od razu w klinice brakujące badania plus kariotyp. Dużo pieniędzy jak na jeden rzut 2 200. Część wyników już mamy jest ok. teraz do końca tygodnia musimy czekać na posiewy, cytologie, chlamydie. Oby wszystko było w normie. Jesteśmy tak blisko a zarazem tak daleko.
W moim otoczeniu najbliższe osoby są w ciąży. Najśmieszniejsze jest to, że za pierwszym razem udało im się zajść. Na poczatku bardzo płakałam, gdy dowiadywałam się o kolejnych ciążach. Czułam niesprawiedliwość dlaczego to nie ja moge dostąpić tego zaszczytu... Zaczęłam regularnie się modlić, odmawiam różaniec. To pomaga. Kolejne wieści o ciążach przyjmuje ze spokojem. Myślę, że Bóg wystawia mnie na próbę czy się po kolejnych porażkach od niego nie odwrócę. A tak niestety był przez te 2,5 roku. Modlitwy o ciążę, przychodził okres, płacz, niesprawiedliwość, obwinianie Boga. A to przecież nie o to chodzi. To on dodaje mi siły każdego dnia, dzięki niemu moje serce nie rozpada się na milion kawałków każdego miesiąca gdy dostaję okresu. Może w końcu mi się uda zajść w upragnioną ciążę.
Pierwszy raz czekam na okres. Zaczniemy wtedy stymulację i przygotowania do in vitro.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2017, 17:16

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)