anemic Wielkie chcenie ... 3 listopada 2017, 13:56

Po wizycie u immunologa.
Allo-MLR- 17,4 %
HLA_C 03,06
TPO/ANTY 3740 U-ml

Dr Sydor sympatyczny, wizyta trwała tyle ile powinna, bez pospiechu (miła zmiana po wizytach u CZerwińskiej).
Tak więc, jak dr powiedział mam "imponujące NK" :D Ja ogólnie lubię imponować- widocznie mój organizm przez 31 lat tak się przyzwyczaił, że też dąży do imponowania na każdym kroku. Ale są plusy bo D. się smieje, że w zyciu nie będę miala raka bo nawet rak pancerny by nie przetrwał w tych warunkach. Takiego mam trzasnietego chłopa.
Ale do sedna. NK bardzo wysokie, robione w 1 fazie cyklu, więc w drugiej będą jeszcze większe. Nad ana nie rozwodziliśmy się zbyt długo. KIR to samo- bo takie chujowe geny mam.
Ale ogólnie z takimi NK raczej nie ma szans na ciążę.WIęc będziemy je zbijać. Wczoraj zrobiłam po raz kolejny immunofenotyp (za jedyne 390zł) dzisiak podano mi intralipid (350zł), w między czasie zrobiłam badania (210zł), za 15dni powtorzyc immunofenotypzeby sprawdzic czy po wlewach te nk w ogole spadaja. I mam nadzieję, ze będą spadać bo pozniej jakas gadka, której juz nie pamietam za bardzo, oprocz info o szczepieniach gdzie dla mnie (obliczajac z wagi) to koszt 24 tys...

Natomiast zlecił mi badanie na nietolerancje glutenu, helikobaktera i coś tam jeszcze pod kontem chorób zoładka. Bo przy hashimoto zdarzają sie własnie nietoleranje pokarmowe.

A więc transfer odwołany bo szkoda maluchów.

W razie nieskutecznosci leczenia - LIT albo IGIV.

PatuŚ Czekając na dwie kreski :) 8 listopada 2017, 07:27

35 dc 8 cykl
13 dpo

Witajcie kochane :*

Właśnie wstałam i będę powoli się szykować bo dzisiaj idę na pierwszy dzień w pracy :D
Na razie będę miała umowę zlecenie na okres próbny :) bardzo się ciesze !

Jeżeli chodzi o cykl to podchodzę do niego na chłodno :) bywały piękniejsze wykresy i nic z tego nie było :)

Uciekam się szykować :)

Miłego dnia kochane :*

Jest wynik ale beta bardzo bardzo niska ... 5,81 ale pisze ze to norma dla 3 tyg ciązy od 5,8 wiec by sie zgadzalo boze moze implantacja byla pozno i dlatego narazie zero objawow boze nigdy nie mialam bety powyzej 0,1 .. nie wiem czy sie cieszyc powtorze w poniedzialek .. wiem ze powinna byc bardz wysoka ale jak dzieciaczki sie pozniej zagniedzily to moze sie dopiero rozkreca boze oby ten moj cud trwal !! wypowiedzcie sie co o tym sądzicie .. dzisiaj 11 dpt mam nadzieje ze urosnie .. ps mysle ze implantacja była dopiero 7dpt czyli 4 dni temu wiec moze dlatego beta taka niska ..


NORMY W MOIM LAB:

3 TYDZ - 5,8-72 mlU/ml
4 TYDZ - 9,5 - 750
5 TYDZ - 217- 7138
6 TYDZ - 158 - 31795


ITD BOZE ZEBY BETA W PONIEDZIALEK UROSŁA .. CZY UWAZACIE ZE TO ZA NISKO? DLATEGO NIE MAM MOZE ZADNYCH OBJAWOW BO BETA MALUTKA I DOPIERO MOZE CO SIE DZIDZIA ZAGNIEZDZILA MI SIE WYDAJE WLASNIE ZE IMPLANTACJA DOPIERO BYŁA W 7DPT WTEDY CO MNIE TAK BARDZO MACICA BOLALA CO CHWILA I JESZCZE 8 DPT TEZ BOLALA A OD TAMTEJ PORY CISZA

Pierwszy wpis.
Ciężko go zacząć. Nasza historia jest już spora. Pewnie w kolejnych wpisach ją przybliżę.

Obecnie 32 dzień cyklu, miesiączka dotrze spóźniona obstawiam w poniedziałek.

Cykl jest taki dziwny, ponieważ wzięłam 7 zastrzyków gonapeptylu - miało być in vitro, ale odłożyliśmy to na styczeń nowego roku.
Stresująca sytuacja w pracy przyczyniła się do mojej nerwicy. Obawiam się, że in vitro w takim momencie było by chyba złą decyzją. Chce być w 100 % pewna, że to właściwy moment.

To głupie i śmieszne, bo mimo iż wiem, że mam najprawdopodobniej cykl bez owulacji, od tygodnia mam bóle miesiączkowe- tak jak zawsze przed okresem , to mam NADZIEJĘ, że może jestem w ciąży.

Ta nadzieja jest takim niesamowicie wielkim uczuciem. Wiesz, że nic z tego nie będzie a ona i tak się pojawia...

Mam nadzieję, że gonapeptyl nie namieszał w moim organiźmie bardzo. Lekarz mówił, że nic się nie stanie. Powiem szczerze spodobała mi się jego reakcja kiedy mu oznajmiliśmy, że musimy poczekać.

JoGa W dążeniu do upragnionego celu... 3 listopada 2017, 18:34

29 dc

Dziś 14dpo i czar pryska, już nie bolą mnie piersi także lada dzień @. Wczoraj miałam spadek tempki a dziś wzrost, tak jak w zeszłym cyklu. Cholera, co to może oznaczać, cały czas się zastanawiam... Spadek, później wzrost nawet przez kilka dni i spadek z @.
Wykończę się!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2017, 12:29

s1985 walcząc 30 grudnia 2017, 15:18

Dziewczyny byłam dziś na wizycie,mamy powtórkę z rozrywki w czwartek mam jeszcze podejść dla formalności na USG i skierowanie do szpitala wziąć

laira już wiemy, że chcemy ;-) 3 listopada 2017, 19:35

dziś rozwaliłam opone nówke sztuke na krawężniku, 300zł psu w dupe, ale najwiekszy problem ze drugie auto w naprawie... byłam dziś u gin, powiedział ze okres moze sie pojawic lada dzien,jak w pon nie przyjdzie @ mam zrobić bete. miałam juz jutro jechac na hcg ale nie pojade bo nie mam czym, widział małe torbiele na usg. Troche był zdziwiony ze 10 dni po dupku i nie ma okresu, badalł mnie dośc długo w stosunku do poprzednich wizyt, zatrzymał na chwile ten metalowy penis od usg i tak sie patrzył, patrzył i powiedział ze cos widać ale moze to własnie poczatek okresu. Zadawałam mu pytania o endo, a on tylko "zaraz powiem wszystko" i w koncu nic nie powiedział. Ostatnio mamy gorszy czas, tak jakby wszystko pod górę. W zasadzie to tylko pieniadze wiec nie ma czym sie tak przejmowac, ale jakoś ostatnio więcej nam nie po naszej myśłi. Najwazniejsze że pracujemy i mamy na to... lekarzowi za wizyte nie zapłaciłam, uciaszyłam się, ze oszczedze to masz babo placek...

ma_pi Demotywator 3 listopada 2017, 23:33

Po rozmowie. Dr zadowolony. Lecimy w przyszłym cyklu z kriotransferem. Mam do niego zadzwonić na początku cyklu i umówimy się na wizytę w okolicach 10 dc, czyli będzie to mniej więcej 22 listopada. Chce mnie osobiście oglądnąć. No to spoko, będę :)
Może od tego 10 dc dostanę coś na wspomaganie endometrium. Cykl nie będzie sztuczny, choć o to pytałam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2017, 23:34

chcebardzobycmama Nie poddam się. 4 listopada 2017, 05:20

18.10.2017r o godz. 19:45 urodzil sie nasz syn Oskar . Waga 3400 , dlugosc 59cm, 10punktow
Porod sn trwal 5h45min zaczynalismy bez rozwarcia poprzez przebicie wod ,myslalam ze umre...
16.10.17 r. Wstawilam sie na wywolywanieporodu . Od razu wzieli mnie na porodowke ,myslalam ze juz dzis bede rodzila :) a oni zrobili tylko jtg . Pisaly mi.sie skurcze ktorych nie czulam ,to chyba ze stresu ale nie wystarczajace by rodzic . Przeniesli mnie na sale , potem lekarz ,mialam zrobiony masaz szyjki ,bolalo,myslalam ze tez umre... lekarze mysleli ze samo ruszy ,ja tez tak myslalam wiec zasowalam w to i z powrotem po.schodach i nie ruszylo nic. Dodam ze przyszlam z rozwarciem na 1meski palec. Do konca dnia pisaly sie skurcze ktore troche odczuwalam.
Dzien drugi skurcze przestaly sie pisac,rozwarcie nie ruszylo ,poszlam na porodowke ,oksytocyna, skurcze tylko pod kroplowka ,po odlaczeniu cisza... potem znowu masaz szyjki.,do wieczora zero skurczy na ktg ,wieczorem odszedl czop.
Dzien 3 . Lekarze powiedzieli ze dzis musze urodzic. Skurczy nadal zero ,rizwarcie nie nastapilo. Po 9zabrali mnie na porodowke . Porodowka zajeta no to.na sale ,na sali podlaczyli.mi jedna kroplowke oxy ,skurcze tylko pod oksy po.odlaczeniu nie utrzymywaly sie ,potem druga kroplowke ,nadal to samo... bylam glodna bo jesc nie kazali. Potem badanie ,zwolnila sie porodowka,zrobili mi ktg. Polozna zbadala ,potem lekarz . Wg .poloznej nie nadaje sie by rodzic . Wspominaja cos o cesarce. Przynosza obiad ,lekarz jesc kaze,czyli cesarka jutro tak myslalam i ja i polozne. O 14przyszedl lekarz ,przebil wody i sie zaczelo,rozwarcie doszlo do 5cm i musieli podac mi kroplowke jakas dopieto potem ruszylo.. caly porod pod oksytocyna. Byl ze mna maz. Nie moglam rodzic na lozku bo mnie mdlilo. Skurcze przetrwlamm na pilce ,podlodze i pod prysznicem,prysznic mi pomagal,bylam tylko zmarznieta.rodzilam bez znieczulenia ,moj blad... chcialam skorzystac z gazu... jeden wdech spowodowal u mnie pawia... a potem faze.. nie widzialam meza tylko wszystko wokol niego. Przez caly porod lecialy ze mnie wody plodowe,polozne badaly mnie w skurczach... kazaly wejsc na lozko lub oddychac a ja w skurczach nie mialam sily nawet ich sluchac


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2017, 05:35

chcebardzobycmama Nie poddam się. 4 listopada 2017, 05:32

C.d
Jedna polozna to sie na mnie obrazila ,mialam skurcz a i ona sie mnie cos pyala a ja jej z bolu nie odpowiedzialam a ona : nie to nie.. beczalam z bolu ,krzyczalam ze chce cesarke ,ze umieram i ze juz nie dam rady n nawet nie wiem o co chodzilo tej babie.
Parte spedzilam pod lozkiem doslownie ,zlapaly mnie na ziemi... kazaly wejsc na lozko,urodzilam. Nie obylo sie bez naciecia . Nie slyszalam jak maly placze ,zaczelam krzyczec czy placze.. potem mi go przyniesli,syn pokazal mi jezyk:) zszywali mnie a on kolo mnie lezal, nie czukam juz nic . Malo sie ze szczescia nie pobeczalam. Po 2h przewiezli nas na sale . Bylam glodna ,byla godz 22 ,zamkniete sklepy jedyny automat . Maz przyniosl mi rogaliki z czekolada. Nie moglam ich zjesc bo czekolada ;p zjadlam herbatniki. Pol nocy mi w brzuchu burczalo. Pielegniarka napoila malego glukoza . Rano wstac nie moglam w glowie mi sie krecilo ,myslalam ze zemdleje pod prysznicem. Druga noc maly plakal bo.byl glodny a ja nie potrafilam go nakarmic . Polozne zamiast mnie nauczyc to powiedzialy ze czulosci dziecku nie okazuje bo.dziecko.placze . Dopiero trzeciego dnia przyszla polozna I nauczyla mnie karmic malego. Oskar w koncu sie najadl i byl cichutki mimo ze kolejnej nocy calej nie przespal.. w sobote wypisali nas do domu .
Szybko leci mi czas z tym okruszkiem. przybiera ladnie na wadze . W pn. Wazyl 3620:)
Teraz jest godz 5:30 pojadl i zasnal a matka sie rozbudzila I nie wie co ze soba zrobic.

A no i dzis pepek nam odpadl :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2017, 05:37

marianna Brakujący kawałek 4 listopada 2017, 08:27

Czas leci nieubłaganie. I teraz najpiekniejsze chwile, gdy samopoczucie dobre, waga jeszcze nie słoniowa choć 10 kg na plusie. I te ruchy małego w brzuchu. Niezapomniane. Gdy się budzę, głaskam brzuch, a tam za chwilę odzew od środka. Wspaniałe chwile:). Na ostatniej wizycie ginka powiedziała, ze dzidzia bardzo symetryczna, idealnie odpowiada tygodniowi ciąży 26+3, waga około 1 kg:). Melodia dla uszu. Męczą zastrzyki z Fraxiparyny ale jeszcze 98 dni wg Belly. Damy radę. Zagadnęłam ginkę jak widzi poród dużego dziecka, bo starszy miał 4,5 kg i umęczyliśmy się okrutnie przy naturalnym porodzie. Stwierdziła, że jest za porodami naturalnymi, ale gdy waga dziecka przekracza 4 kg rozsądniej zrobic cesarkę. Zobaczymy, bo do cesarki też mam obawy. Ginka jest fajna. Pamieta pacjentkę i jej historię...może dlatego, ze tak histeryzowałam na początku:(, że jest zle, ze znowu się nie udało. I tak jeszcze 3 miesiace przed nami. Wierzę, ze wszystko będzie ok. Jeszcze 3-4 dni w pracy i ide na L4. Przepracuję 28 tygodni, to chyba dość. Gdyby nie stres pracowałabym dłużej. Przy starszym byłam w pracy do końca 8 miesiąca. Dałam spokój gdy gin mnie postraszył stwierdzeniem czy chcę już rodzić. Podziałało jak kubeł zimnej wody. No cóż bardzo angazuję się w swoją prace i ją lubię. Ale dość. Wykorzystam czas w domu na załatwienie jeszcze kilku spraw dotyczacych dzidzi. I dom pomalutku muszę ogarniać, bo choć mąż sprząta to faceci robią tylko to co muszą ;p, a tematów typu suche kwiatki, kurz czy pranie to juz nie bardzo ogarniają. Nie narzekam, bo pomaga, choc się nagada prz ty przeokrutnie:).

Wczoraj beta wyszla mi 5,81 11dpt chociaz mialam podane 2 blastusie w 5 dobej. Wiem ze to bardzo malo i ze sie ludze ale nigdy nie mialam bety powyzej 0.1. Obawiam sie ciazy biochemicznej .. ale mi sie wydaje ze dopiero implantacja miala miejsce 7dpt dosc pozno czyli 5 dni temu bo wtedy przez 2 dni mialam co chwila bole macicy i jajnika.

Zrobilam dzisiaj bobo test i jest bladzioch nie trzeba sie wysilac zeby go zobaczyc moj test jest od 25.. wiec moze ta moja betka urosnie ;) moze na poczatku jest taka leniwa :P jutro powtorze test ;) jak troszke sie przyciemni to mam nadzieje ze bd dobrze ;)

Ciąża rozpoczęta 6 października 2017

Przeszlam na fioletowa strone ale z wielkim strachem poniedzialek rozwiaze wszystkie moje watpliwosci..

Zrobilam bobo test i jest bladzioch nie trzeba sie wysilac zeby go zobaczyc moj test jest od 25.. wiec moze ta moja betka urosnie ;) moze na poczatku jest taka leniwa :P jutro powtorze test ;) jak troszke sie przyciemni to mam nadzieje ze bd dobrze ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2017, 08:34

Dzisiaj żółty BoboTest wyszedł pozytywny! :)

Sheis 2 niepowodzenia 4 listopada 2017, 09:01

Na wizycie dr zrobil usg, a ja nie patrzylam w monitor, tak bardzo sie balam. Na szczęście serce bilo. Dr powiedział, ze dziecko rozwija sie bardzo dobrze. Gdzieś z boku jest maly krwiak i byc moze to z niego sa te plamienia. Ulzylo mi. Biore dodatkowo nospe 3 razy dziennie i mam odstawic Acard. Po wizycie poczulam sie szczesliwa, ale jak wrocilam do domu to zaczelam sie bac. Do wieczora jeszcze plamilam, a na koniec miałam dodatkowo malutki czerwony skrzep. Bylam przerazona ale nic nie moge zrobic. Leze i staram sie nie myslec. Dzis czuje sie lepiej, nie mam plamien poki co. Następna wizyta 14.11 chyba ze znowu cos sie wydarzy.

Wieczorem czulam sie fatalnie, poprostu chcialo mi sie ryczec i czulam ze musze z kims pogadac. I wtedy w tv byl taki reportaz o poronieniach i podali pomocne str. int. poronilam.pl oraz naglesami.org.pl. Mozna zadzwonić na.bezplatna infolinie i porozmawiać z psychologiem. Dlugo sie wachalam, az w koncu zadzwonilam. Pani powiedziała ze to normalne w mojej sytuacji ze sie boje i ze tak juz bedzie. Mam starac sie zajmowac sobie czas, filmem, rozmowa itd. Tak sobie rozmawiałyśmy i naprawdę poczulam sie lepiej, nie mam juz takiego poczucia winy, ze sie boje, mam do tego prawo. I nie jestem wariatka, poprostu przeszlam swoje i tylko ja znam ten strach. Polecam taka rozmowe jesli bedziecie czuly ze jestescie pod sciana.

Agneta Mama dwoch duchow 4 listopada 2017, 09:50

W trakcie 3mcy widac bylo wydluzanie fazy lutealnej z 9 do 13. Cos nie tak z tym ovuF, bo statystyke zrobili na ten miesiac, ze znowu 9. To nie jest srednia. Do analizy statystycznej podalam wszystkie wykresy, nie tylko pierwszy.nie podoba mi sie to. Mozna zglaszac uwagi ale nie ma reakcji na mnie. Miesiac temu oznaczylam ovulacje wg wizyty u lekarza i monitoringu cylku- uznalo to za niewiarygodne.....

graphics-sadness-663105.gif
niestety znowu się nie udało

no ale nowy cykl nowe nadzieje..no i trzeba będzie zabrać się za HSG.. łudzę się tym, że uda mi się jak innym dziewczynom, które oczekiwały na badanie i zaszły przed ..dzięki temu uniknęły tego koszmarnego badania
Czas działać! Poszperałam, poszukałam i znalazłam. Zależy mi na tym, żeby część kosztów zachodzenia poniósł nfz. Dosyć już kasy poszło na monitoringi, badania, leki a efektów nie ma.
Zapisałam się do Kliniki Leczenia Niepłodności w Katedrze Ginekologicznej przy Uniwersytecie Medycznym. Pójdę z badaniami.
Termin na 25.03. Nie jest źle. Ciekawe jaki termin będzie na badanie HSG.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2014, 15:02

alex0806 Czekając na małe szczęście 4 listopada 2017, 13:38

Cykl rozkwita w pełni. Duuużo śluzu, rozciągliwo/wodnisty, tak bym go określiła chyba. Test owulacyjny pozytywny 2 dni temu, wczoraj nieco bledszy. Także chyba coś się konkretnie ruszyło i wracam do normalności po rozpoczętym leczeniu tarczycy. Jestem naprawdę z tego powodu szczęśliwa i spokojniejsza przede wszystkim. Wiem, że przed nami pewnie jeszcze długa droga. Takie kombo, jak Hashimoto, niedoczynność tarczycy i PCOS będzie trudną przeprawą do upragnionego dziecka. Ale już chyba jesteśmy bliżej niż dalej, tak chcę myśleć :) Ochoty na <3 w tym cyklu jest tyle, że normalnie mam zakwasy po naszych wyczynach :D Nigdy czegoś takiego nie czułam. Jak zwierzyłam się z tego mężowi to tylko się zadowolony podśmiechuje, ale wiem, że też jest z tego powodu bardziej nakręcony. Ostatnie starania przebywają w mniejszej presji, mniej jest też stresu i nerwów. Jak się nie uda - będziemy próbować dalej. Z taką myślą przewodnią chcę teraz funkcjonować.

Dwa dni temu założyliśmy z mężem akwarium. Niewielkie, bo tylko 30 l, ale mamy dzięki temu nowe, wspólne hobby. Zaczynaliśmy od jednej rybki, niebieskiego bojownika. Dzisiaj kupiliśmy mu różnokolorowych towarzyszy, dopasowanych tak, żeby nic im nie zrobił :) Jest naprawdę pięknie. Patrzenie w akwarium jest dla nas obojga bardzo relaksujące. Myślę, że to początek fajnego hobby. Chciałam futrzaka, typu królik albo chomik, ale mąż stwierdził, że rybki będą mniej problematyczne. Bo mamy psa, beagle, który futrzaka mógłby po prostu traktować jak obiekt do polowań.

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 4 listopada 2017, 13:56

Z pamiętnika niecierpliwej.. Przeryłam internety i znalazłam takie oto cudo dotyczące rozwoju zarodków.. Brzmi dość logicznie..

2-3 dniowe:

1dpt .. Embrion się dzieli
2dpt .. Embrion staje się blastocysta
3dpt .. Blastocysta wychodzi z otoczki
4dpt.. Blastocysta zaczyna wczepiać się w ściany endometrium
5dpt.. Proces implantacji się rozpoczyna, blastocysta zaczyna „zakopywać” się w endometrium
6dpt.. Proces implantacji jest kontynuowany i zarodek wnika głębiej w endometrium
7dpt.. Zarodek jest już zaimplantowany
8dpt… Zaczyna być produkowane HCG
11dpt… HCG jest na tyle dużo, ze można spokojnie..

Jeżeli transferowano 5 dniowa blastocyste :

1dpt.. Blastocysta wychodzi z otoczki
2dpt.. Blastocysta zaczyna wczepiać się w ściany endometrium
3dpt.. Proces implantacji się rozpoczyna, blastocysta zaczyna „zakopywać” się w endometrium
4dpt. Proces implantacji jest kontynuowany i zarodek wnika głębiej w endometrium
5dpt. Zarodek jest już zaimplantowany
6dpt… Zaczyna być produkowane HCG
9dpt… HCG jest na tyle dużo, ze można spokojnie zrobić sikacza

Siedzę, głaskam się po brzuchu i gadam do kruszynki, że będę dobrą mamą, żeby ze mną została.. Modle się i znów się głaskam.. Objawów tak na prawdę to nie mam żadnych.. Kłuje mnie brzuch i mam zgagę, ale mam na to bardzo logiczne wytłumaczenie.. G. zwariował i mnie zdrowo karmi, warzywka, owocki, ble, ble ble.. A ja w ogóle nie mam na nie ochoty i przegryzam te jego owocki czekoladowymi cukierkami, stąd zgaga.. Wczoraj miałam też uczucie gorączki, ale to również jest normalne przy takiej dawce progesteronu jaki dostaje.. Najgorszy jest zastrzyk prolutex.. Boli jak cholera w miejscu wkłucia około dwóch dni.. Boli mnie już cały brzuch.. Staram się leżeć, czytam, oglądam durne programy w telewizji i głaskam brzuch.. Jest zupełnie inaczej niż poprzednim razem.. Jestem raczej spokojna, nie płaczę co chwila.. Chciałabym już wiedzieć.. Polecieć na betę codziennie, żeby sprawdzać czy to już.. Transferowali trzydniowy zarodek, zatem z tego co znalazłam najwcześniej wyjdzie coś około 9dpt.. Lekarz kazał zrobić badanie 10dpt.. Ale czy ja tak długo wytrzymam?

bertha Drzewo nadzei... 4 listopada 2017, 13:57

Beta negatywna... :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)