Ledwo zywa. Magiczne mikstury już nie działaja czas wybrać się do lekarza

Weekend, weekend i po weekendzie. Jutro do pracy, nowy tydzień przede mną, ciekawego co nowego przyniesie poza harówką w pracy. Życzę Wam wszystkim aby nowy tydzień w tym nowym miesiącu dla każdej z Was zaczął się dobrze.

Weekend, weekend i po weekendzie. Jutro do pracy, nowy tydzień przede mną, ciekawego co nowego przyniesie poza harówką w pracy. Życzę Wam wszystkim aby nowy tydzień w tym nowym miesiącu dla każdej z Was zaczął się dobrze.

Weekend, weekend i po weekendzie. Jutro do pracy, nowy tydzień przede mną, ciekawego co nowego przyniesie poza harówką w pracy. Życzę Wam wszystkim aby nowy tydzień w tym nowym miesiącu dla każdej z Was zaczął się dobrze.

Dzisiejszej nocy nie mogłam usnąć, calutką przepłakałam P. w pracy, a ja mega doła złapałam :( jeszcze głupia włączyłam sobie serial a tam oczywiście co? kobieta w ciąży, jej radość jak zobaczyła dwie kreski, wspólna radość z partnerem. Gdyby jakaś apteka była otwarta to bym pewnie poleciała po test choć i tak wiem, że by była jedna kreska. Za bardzo się w serial wciągnęłam, a może już mam dosyć znowu widzę kobiety z brzuszkami lub z malutkimi dziećmi to mnie już przerasta, a na dodatek następna dziewczyna w pracy jest w ciąży, a to ja miałam być następna :( wszystko jest do bani... jeszcze te moje fochy o byle gó..o :( w sobotę wzięłam wolne w pracy ale to i tak za mało żeby odpocząć :( w tej chwili by mi się przydał urlop niestety już wykorzystałam :( czasami pobolewa mnie brzuch jak przed @ i już głupia się cieszę, że może jestem w ciąży.. P. mówi żebym tak nie myślała już tyle razy mi to powtarzał, a ja nie potrafię przestać. Już tak bardzo chciałabym mieć przy sobie maleństwo, kruszynkę... powinnam się położyć ale próbuje dodzwonić się do gina żeby się umówić (ostatnia wizyta odwołana z powodu @) może się w końcu dodzwonię...

No i już w domu po urlopie. Za szybko się skończył, nie nacieszyłam się. Muszę jeszcze wykombinować jakiś wyjazd nad morze nim wrócimy do Polski.

Powrót nie obył się bez przygód.
Znajomy z Facebooka, którego na oczy nie widziałam, zapytał mnie kiedyś o wodospady w Chiang Mai. Potem zapytał kiedy będziemy w BKK to napisałam, że 1.09 przejeżdżamy i wtedy on zaprosił nas na swoje tajskie wesele. Nie wiele myśląc zgodziłam się.

No i tu zaczęło się szaleństwo - pociąg miał 2h opóźnienia i o 8.00 byliśmy w BKK a ta impreza zaczynała się o 8.00 i trwać miała do 14.00. Szaleńczo wylecieliśmy z pociagu, kupiliśmy bilety na wieczór z Bangkoku do Chiang Mai. Przepakowaliśmy graty i daliśmy do przechowalni, metro - poszukiwanie sklepu otwartego w niedziele rano - bo nie mieliśmy odpowiednich ubrań a to ważne dla Tajów. Tesco - 10min poszukiwań pierwsze lepsze długie spodnie i koszula, dla mnie sukienka zakrywająca ramiona. Przebieralnie zamknięte, nic przebieramy się na środku sklepu. Może być, bierzemy. Lecimy na SkyTrain, potem nim całe miasto, potem taksówka. W międzyczasie padł mi telefon a taksówkarz nie umiał trafić. Ciuchy mieliśmy w torebkach aby nie przepocić tego na tym upale. Liczyłam, ze przemkniemy się po cichu do toalety i się przebierzemy. No i okazało się, że to wesele jest na środku ulicy. Taksa się zatrzymała. 120 Tajów - gości weselnych zamarło i patrzyło się jak zażenowani wygramolmy się z taksi. No ale jakoś przecisnęliśmy się do toalety przebraliśmy i jak gdyby nigdy nic wtopiliśmy się w tłum. Niestety większość tradycyjnych uroczystości była rano a nam udało się dotrzeć dopiero na 12.00 ale mamy zdjęcia z tradycyjnego błogosławieństwa i z młodą parą :) Usiedliśmy i nawet nie za bardzo coś zjedliśmy bo o 13.00 nagle wszyscy wyszli a firma kateringowa posprzątała :P O 13.15 nie było śladu imprezy :P. Na szczęście Pan młody ugościł nas bardzo miło w domu :)

Nadal mam regularne mdłości, zwłaszcza wieczorem. I chyba za dużo jem. Mam wrażenie, że non stop ale inaczej te mdłości mnie wykańczają :(

Trochę pobolewa mnie dziś brzuch i to takie skurcze. Może to przez stres przed jutrzejszym usg. Już tyle na nie czekam. Potwornie boję się rozczarowania.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2013, 07:42

Ewunia A czas ucieka.. 2 września 2013, 08:47

Mój organizm wariuje. Rano podczas mierzenia tempki byłam pewna, że będzie skok. A tu spadek z 36,55 na 36,35. Nic nie rozumiem. Ból owulacyjny był w sobotę rano, śluz już wczoraj z bardzo rozciągliwego zmienił się na wodnisto-kremowy.. Ale tempka nie potwierdza owulacji.. Teraz znowu zaczął mnie boleć jajnik. Czy mogło być tak, że sobotni spory wysiłek w górach (zrobiliśmy ponad 20 km) zahamował owulkę i mój organizm przygotowuje się do niej jeszcze raz? Może daje mi szansę na poprawę kiepskiej ilości serduszek w tym miesiącu?;-)
Czekam na jutrzejszy pomiar..


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2013, 08:47

Chyba zwariuje!
byłam dzisiaj u gina wszystko ok tyle że w macicy jest pęcherzyk puki co nie widać czy to ciąża czy to krew jest za wcześnie...pobrano mi krew na Bete HCG mam jutro dzwonić do12 powinny być wyniki.
Ale jak to możliwe że test ciążowy nie wykrył ciąży czy mam jakieś felerne testy...? Kupiłam na allegro 10sztuk za 6.90zł. bardzo czułe...coś tu jest nie tak! To pewnie krew :(

misiaa Niech spełni sie marzenie... 13 stycznia 2014, 17:31

14dc pierwszy raz zobaczyłam te paprotki :)mxax.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2014, 17:45

Chyba zwariuje!
byłam dzisiaj u gina wszystko ok tyle że w macicy jest pęcherzyk puki co nie widać czy to ciąża czy to krew jest za wcześnie...pobrano mi krew na Bete HCG mam jutro dzwonić do12 powinny być wyniki.
Ale jak to możliwe że test ciążowy nie wykrył ciąży czy mam jakieś felerne testy...? Kupiłam na allegro 10sztuk za 6.90zł. bardzo czułe...coś tu jest nie tak! To pewnie krew :(

Dzisiaj wstałam z bardzo dobrym humorem. Po weekendzie się mega zrelaksowałam. Cały dzionek spędziłam z mym lubym, na rozmowach, spacerach i to naładowało mnie pozytywnie. Hymm... i nie wiem, czemu ale przeczuwam, że w tym miesiącu nie ujrzę dwóch kreseczek. Wszystko we mnie ucichło. Pogodziłam się z tym. Co ma być to i tak będzie. Nie jesteśmy w stanie na to wpłynąć. Jeśli się nie udało za pierwszym razem - trudno, można było to przewidzieć, ale nie poddam się :) A jeśli okaże si, że będzie dzidzia to będę skakać pod sufit :)

Życzę Wam kochane staraczki pozytywnego nastawienia i no stres - będzie dobrze, wierzę w to!
Pozdrawiam Was ciepło :-*

jutro wyjeżdżamy do PL więc to dodatkowy stres bo jak coś jest nie tak muszę wracać do Austrii:(

jest prawie 11 a ja nadal nie dodzwoniłam się do gina, no cóż może to był zły pomysł żeby z samego poniedziałku dzwonić ;) ale nie poddam się będę próbować dalej w końcu muszę trafić :) swoją drogą na melodyjka jest denerwująca ;)

Klaudia93 starania po stracie córeczki 9 grudnia 2013, 21:53

noo i @ odchodzi.. od jutra serduszkujemy :D w srode jestem umowiona z ginem.. Ten cykl bedzie nasz!!!

Ehh 21dc a ovu owulki nie wyznaczyło. Sama już nie wiem co mam myślec. Jeden miesiąc bez monitorowania cyklu i jestem w kropce. Do tej pory owulke miałam około 15 dc i w tym cyklu też miałam objawy owulki ale tempka nie skoczyła. Dzisiaj też jest niska. Zaczęłam sobie wkręcać bardziej optymistyczną wersję że przy implantacji też spada chociaż prawda jest taka, że przed odstawienie wszelakich tablet rozlegulowałam się...

Cześć kochane! :)

Dziś mój 29 dzień cyklu. w środę planowa @. Nie nastawiam się już na zbyt wiele... Temp. spadła o kolejne 0,5 (36,90).
Przede mną niebawem ostatni egzamin na studiach. Powinnam się zacząć uczyć a to wszytko tak bardzo mnie rozprasza. Coś mi się wydaje, że moje życie ostatnio toczy się od mierzenia temp. do mierzenia temp. Jakaś masakra... :(

Czasami też wydaje mi się, że po prostu za bardzo chcę i dlatego jest jak jest.
Takie życie...

Dobra.

Łapię powietrze choć niespokojnie. Mam wrażenie, że w żyłach zamiast krwi płynie kawa. Czarna, gorąca, z jedną łyżeczką cukru, rozpuszczalna.

Starsza gaszka już regularnie budzi się w nocy i spać nie może. Nie że koszmary, nie że gorąco. Chce jej się siku a potem już spać "niet". Za każdym razem jak jest u nas, nalega żeby z nią zasnąć, najlepiej na całą noc, a jak nie, to chociaż tak długo, aż tata wróci z pracy. Ale co z tego jak wtedy budzi się i spać już "niet’’? Mam wrażenie, że szuka tak jakby schronienia, miłości, bezpieczeństwa... Martwi mnie to. Bo nie tylko JA nie spię, ale ONA też bidok się męczy. A młodsza do niej jak dzień do nocy. Na dworze mogłaby spać. Z kotem i komarami.

Wieści oświadczynowe rozeszły się w tempie weekendowym. Wszyscy przyjęli je z zadowoleniem, a nawet zdarzył się ogrom braw na rodzinnych urodzinach wczorajszej nocy. Chaiałbym rozumieć co im powiedział gaszek, bo może wcale nie powiedział o zaręczynach? Ale wtedy z jakiego powodu mieliby brawa bić? Niby gadali mi do ucha bla bla bla żegnając się, ale nie załapałam czy to gratulacje czy życzenia spokojnej nocy. Kiwałam tylko głową jak idiotka, dziękując po swojemu. Nawet nie miałam czasu jeszcze o tym z gaszkiem pogadać, bo same z dziećmi wróciłyśmy do domu.

Dziś rano byłam u lekarza. Dostałam Femarę na stymulację owulacji 2x dziennie przez 5 dni, a gaszek Andrositol - na stymulację plemików. Mam wrócić 13go z pełnym pęcherzem i po stosunku. Pewnie będzie mi robił usg. Dziś nie zrobił nic więcej.

Moja temp stoi w miejscu wiec wszystko wskazuje na cykl bezowulacyjny. Wiec czekam na następny cykl. Jestem zla ale bynajmniej nie mam zadnych nadzei na ten cykl. A tak odciagalam ten sex żeby było większe prawdopodobieństwo na zapłodnienie.. Moje zycie traci sens!! Wczoraj się dowiedziałam o zaręczynach mojego brata pewnie do 2 lat będzie slub. I wcale się nie zdziwie jak oni bedza mieli swoje pierwsze dziecko wcześniej od nas. Zalamka. JESTEM W CZARNEJ DUPIE NIC MI SIE NIE CHCE!!!! Wiem ze przez to ze nam się nie udaje cierpi nasz związek i maz. Bo ja o niczym innym nie mysle. I nie potrafie! NA sobotnim ognisku były 2 ciężarne. I i tak mi tam było zle bo nie miałam o czym z nimi rozmawiać. W pewnym momencie wzielo mi się na placz i chciałam wrocic do domu. Chyba jest już ze mna bardzo zle. Mój maz mnie nie rozumie on tylko ma swój garaz i swoje auta. Nie interesuje go jak mi jest zle uważa ze ja przesadzam. W sumie to już nawet nie chce mnie sluchac..Chce zmienić swoje zycie a nie potrafie..
Boze niech się już zmieni ten okres mojego zycia. Niech nabierze barw i radości. Ile jeszcze będę mam czekac? CZy dam rady?

kookana1987 NASZE MAŁE WIELKIE STARANIA... 2 września 2013, 13:24

No cuz...i po wizycie ktora byla nasza ostatnia nadzieja :/ na naturalne poczecie potomka.
Teraz przygotowujemy sie do in vitro, to nasza jedyna szansa aby zostac rodzicami gdy to sie nie uda bedziemy myslec dalej...

Hmm... troche sie boje tego calego procesu, badan itp. ale damy rade - MUSIMY!
Ciekawe jak to bedzie, ile potrwa caly proces i ile to bedzie kosztowac :/ ?? jak narazie mam tysiac pytan... ale mam nadzieje ze pierwsza wizyta z ginekologiem w tym temacie wszystko mi wyjasni :)

a moze naturalnie sie uda...ciagle w to wierze

Oj, dziewczyny pewnie nic z tego nie będzie. Jak widać, brzuch boli mnie już 6 dzień i to mega okresowo. Śluz biały z odcieniem żółtego i jest go dość dużo, co mnie bardzo dziwi, bo zawsze przed było bardzo sucho. Ani cienia krwi. Jeśli @ przyjdzie jutro, jak przewiduje, ovu to obalę teorię mojego lekarza, że testy owu są do niczego i u mnie się nie sprawdzą :) Teorii, że wcale nie mam owulacji już zaprzeczyłam :) I tak jest w miarę dobrze, bo okresy się powoli regulują. Czekam więc dalej na @, a czuję, że już coraz bliżej.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)