Po kilku miesiacach w koncu sie udało 
Do dzis z Nazyczonym nie mozemy uwierzyc ze sie udało ;p
zrobiłam test 11 grudnia patrze eee nic nie ma ale mowie do mojego ty patrz jest blada kreska
My oczy wielkie ok. to robimy jeszcze jedne i patrze mocna dwie kreseczki 
Wspaniały prezent mamy na swieta ;*
Ale dopadło mnie zmęczenie i zniechęcenie. Zaległam w łozku i lece na pysk. I chyba walne tym pyskiem o poduszkę zaraz.
Zniechęcenie- nie chce mi się nawet chałpy udekorować pod święta. Zawsze to lubiłam i miałam tematycznie zgodnie z porami roku czy okazjami. A teraz mi to wisi jakoś.
W poniedziałek muszę pojechać po prezenty świąteczne i zrobic juz grubsze zakupy.
W poniedziałek zrobię też betę. W zasadzie będzie to już 6dpt i myślę sobie, że powinno już coś wyjść. A lutinus mi się konczy więc we wtorek odwiedziąłbym klinikę.
We wtorek tez jedziemy z pracy do teatru. NOsz kurwa juz nie mieli co wymyslić. W sumie nie byłby to taki problemy gdyby nie fakt, że do teatru w dresie nie pojade. Moja cera nigdy nie była promienna i piękna, ale teraz, chyba po tym sterydzie, to mało powiedziane, że straszna. Gorsze jest to, ze nic nie chce mi sie z tym zrobic
Dziś kolejny monitoring. Mam trzy dojrzałe pęcherzyki. Od 26 do 28 mm, endometrium 11 mm. Jestem już po zastrzyku i ekhm... No i czekamy dwa tygodnie na test, być może właśnie zrobiliśmy trojaczki
Ale jeśli mam być szczera to szczerze wątpię, nie z taką słabą morfologią. Zrobiłam też tsh. A i dlaczego dostałam w końcu ovitrelle ? Bo poszłam do innego gina na usg. Skonsultował się z moim, a jakże. Nie można było od razu mnie posłuchać a nie czekać aż mi pęcherzyków narośnie ?
Dokładnie rok temu nasz świat się zawalił.. 16 grudnia 2016 usłyszeliśmy informację, że serduszko naszego Aniołka przestało bić... Cały czas na Ciebie czekamy Skarbeńku
Ciąża rozpoczęta 14 grudnia 2015
4dc
Mąż wrócił do domu na 3 tygodnie
jak ja się ciesze 
Starania pełną parą czas zacząć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2017, 12:06
27 dc.
Temp spadła.
Ból podbrzusza na @. Zawroty głowy, mdłości i zmęczenie czyli typowe przedmiesiaczkowe objawy.
Oby okres przyszedł jutro to przynajmniej w sylwka nie będę umierać 
Kolejny dzień dobiega końca, kolejny wręcz tydzień. Czas bardzo szybko gna do przodu, za tydzień już święta. Kolejne święta, na które kolejny raz nie mam ochoty. Chętnie bym się położyła spać i obudziła jak już będzie po ! 
Co u mnie ? hm... nic 
Od zabiegu minęło już ponad 45dni, od tego czasu nic się nie zmieniło. Miesiączka przyszła 30 dni równo od poronienia, kolejna wypada w Święta Bożego Narodzenia...ehh
Ponadto strasznie mi wypadają włosy, stosuję różne preparaty ale chyba to nic nie pomaga - mam nadzieję, że chociaż część ich zostanie. Zawsze miałam bardzo grube, mocne i twarde włosy a teraz została ich garsteczka, w dodatku są miękkie, cienkie i jednym słowem byle jakie.
Dziś jestem jakaś obolała, wszystko mnie boli, kłuje, szczypie (plecy, pachwiny, podbrzusze, kości) Czyżby aura tak na mój organizm działała??? 
Ubrałam choinkę, robię grzane wino z sokiem malinowym, pomarańczą i goździkami i idę się relaksować przed ekranem telewizora przy świetle migających lampek choinkowcyh 
Dziś w nocy przyszła na świat nasza córeczka, całe 120g
Łzy leją się jedna za drugą, ale gorąco wierzę, że przyszły rok przyniesie nam więcej dobrego. Już starczy tego doświadczania, starczy smutku i łez.
W czwartek pogrzeb, malutka idzie do grobu moich ukochanych dziadków, lżej mi ze nie będzie sama. Nigdy o niej nie zapomnimy, zawsze zostanie w naszych sercach. Przeżycia straszne, ale jakby nie bylo, to zawsze będzie nasza córeczka. Oby nikt więcej za szybko do niej nie dołączył, bo czuje ze więcej nie uniesiemy.
Jestem nowa. Za mną 2 poronienia. Od początku 2024 leczymy się w Gyncentrum w Katowicach. Diagnoza: Niewydolność ciałka żółtego. MTHFR. Hashimoto. Brak 3 KIR-ów. Stymulacja owulacji( Lametta, Ovitrell, Accofil, Duphaston). Od stycznia 2025r. Czeka nas inseminacja
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2024, 13:34
Ciąża zakończona 16 grudnia 2017
5dc / 16 cs
Dziewczyny ja na jakiś czas się żegnam
chce odpuścić bardzo a z ovufriend się nie da dlatego podjęłam decyzję że Was opuszczam. Nie na zawsze ale na miesiąc chociaż a jak się uda to i dłużej
. Trzymajcie się cieplutko i życzę każdej upragnionych dwóch kresek
. Mam nadzieję że jak wrócę to zobaczę tu informacje o nie jednej ciąży i że ja też będę mogła pochwalić się ciąża
.
30dc.
Jutro mija tydzień odkąd odstawiłam luteinę, okresu brak. Jakieś objawy? Bolące sutki juz gdzieś od 1.5 tyg, kłucia w podbrzuszu, bóle jak na @. Przyjdzie czy nie przyjdzie? Tak bardzo byłby udany prezent na swięta... czekam do piatku następnego tygodnia - jak nie przyjdzie -testuję!
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2017, 23:46
I znów jestem po tej stronie, a chwilowo to chyba po żadnej 
Wczoraj w nocy przyszła na świat nasza córeczka, całe 120g
Łzy leją się jedna za drugą, ale gorąco wierzę, że przyszły rok przyniesie nam więcej dobrego. Już starczy tego doświadczania, starczy smutku i łez.
W czwartek pogrzeb, malutka idzie do grobu moich ukochanych dziadków, lżej mi ze nie będzie sama. Nigdy o niej nie zapomnimy, zawsze zostanie w naszych sercach. Przeżycia straszne, ale jakby nie bylo, to zawsze będzie nasza córeczka. Oby nikt więcej za szybko do niej nie dołączył, bo czuje ze więcej nie uniesiemy.
Od samego rana chce mi się płakać, czyżby PMS już się ujawniał? Nadal całe ciało mnie boli, i dosłownie nie mam ochoty na nic. Muszę się wybrać na zakupy prezentowe przed świętami ale tego też mi się nie chce 
a jeszcze czeka mnie przygotowywanie jutrzejszych zajęć...coś nie mam ostatnio sił i nastroju.
Dobrej niedzieli !
Ojojo ale mnie tu długo nie było, nawet swój wykres zaniedbałam 
Nie mierzyłam temperatury, nie sprawdzałam szyjki, dosłownie nic...
Nowa praca pochłonęła mnie całkowicie. Sporo nowych wiadomości, nowych zagadnień, umiejętności, sporo problemów - bo to praca w sekretariacie w szkole także zawsze ktoś, coś chce
Myślałam, że to "łatwa praca" niestety okazało się, że dużo mnie jeszcze nauki czeka
Ale to nic, najważniejsze, że do pracy teraz idę z uśmiechem 
36tc (35t0d)
9 MIESIĄC!!!
Już za chwileczkę zacznie się odliczanie
Dokładnie w Sylwestra wejdę w 38 tydzień i ciąża będzie donoszona, potem mogę nawet myć okna i stosować babcine metody na wywołanie porodu hehe
Trochę jest niepokój, ale trochę też już nie mogę się doczekać mojej Córeczki 
Łóżko gotowe, pokoik gotowy, torba spakowana. Za tydzień Święta i mój Mąż też już nie chlapnie sobie nic więc będzie spokój
Sylwester z Dwójką czy tam z Polsatem w domciu i bardzo się z tego cieszę. Przez te 8 miesięcy zero alkoholu i ogólnie takie poczucie odpowiedzialności spowodowało, że rozważam w ogóle abstynencję po porodzie
Nie brakuje mi tego i nie rozumiem w tej chwili kobiet, które zaraz po zakończeniu karmienia marzą o lampce wina czy tam papierosku, skoro tyle czasu dawały radę bez tego - dowiem się sama na własnej skórze.
Przyznam się, że przez całą ciążę kupiłam tylko jedne spodnie ciążowe i jeden stanik
Resztę dostawałam od mamy czy siostry, jakieś takie większe bluzki czy kurtki i dałam radę do dziś
Nawet na Święta uda mi się wcisnąć w starą kieckę więc będzie mniej wydatków 
A to my 36 tc 

Kilka dni temu w telewizji śniadaniowej emitowany był reportaż. Rozmowa dotycząca niepłodności. Myślę, że "horror jednej kreski" dobrze zna niejedna kobieta starająca się o dziecko... --> Negatywny test ciążowy
1 dpo... Wydaje mi się, że to nasz 27 cykl starań - czyli w sumie tyle, ile trwają trzy ciąże.
Dzisiaj rano temperatura skoczyła do 36,86 - i pomyślałam: wow, ale duży skok, może się udało! A zaraz potem: ja pier***dolę, ale jestem głupia. I w sumie racja - bo cuda może i się zdarzają, ale jakoś nigdy nie u mnie...
Ostatnio trochę obserwuję siebie z boku. Niestety, zmieniłam się w totalnego smutasa. Z większością znajomych nie mam już kontaktu, mocno ograniczyłam kontakt z najbliższymi przyjaciółmi, a ostatnio nawet z rodziną nie daję rady rozmawiać. Czuję się dobrze tylko przy moim M., najlepiej zaszyta w domu pod kocem. Z dnia na dzień jest gorzej i wiem, że to skutek niepłodności - bo prostu totalnie wycofałam się z życia. I ciągle myślę, że wrócę do normalności, jak tylko będę w ciąży. A jeśli nigdy nie będę, to czy zostanie mi tylko bycie takim samotnikiem? Chyba tak - bo nie umiem rozmawiać z osobami, które mają dzieci/ są w ciąży itp.
Z M. też nie jest idealnie. Nadal nie podejmujemy tematu inseminacji/ in vitro. Mam różne myśli... Co, jeśli on nie będzie chciał podjąć leczenia? Mamy próbować kolejne lata bez skutku? A może powinnam się z nim rozstać i zrobić sobie in vitro za granicą? Czy w ogóle jest taka opcja? Czy warto wszystko zniszczyć i zostać całkiem sama, żeby mieć dziecko? A może zmienić faceta - nieważne, że nie będę go kochała, może zrobi mi dziecko? Dziwne są te myśli i kiedy patrzę na mojego M., to mam wyrzuty sumienia. Ale czy on też je ma, uniemożliwiając mi zajście w ciążę? Jak namówić na inseminację i pewnie na in vitro faceta, który nie lubi trudnych tematów i stara się wszystko odłożyć w czasie na jakąś nieokreśloną przyszłość? Upewniam się w przekonaniu, że czekanie nic tutaj nie da - a wszystkie próby rozmowy kwituje tym, że ciągle o tym mówię... Zostaje mi czekanie na cud...?
Czuję się osamotniona, nie mam z kim porozmawiać o tym, że nie możemy mieć dziecka. Budzę się rano i chcę tylko przetrwać kolejny dzień - niech nadejdzie wieczór. Może znowu przyśni mi się, że trzymam w ramionach noworodka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2021, 07:48
Ustaliliśmy, że robimy skromne święta. choinka symboliczna, mało żarcia bez szalenstwa. Tym bardziej, że Wigilię spędzimy sami (jesteśmy 10 lat razem, a pierwszy raz będziemy tylko w dwójkę), Boże Narodzenie jedziemy do mojego Brata, a w Szczepana D.ma dyżur, bratowa też idzie do pracy, więc spędzę go tylko z Bratem, Siostrą i Chrześniakiem. No, ale dzisiaj zrobiliśmy wyprawę po choinkę. W pierwszym sklepie zgodnie z planem oglądaliśmy małe choinki, ale, że D. się ofoszył, że nie będzie woził "swoim volvo" doniczek (....!!!) pojechalismyna rozeznanie dalej,Pod leroy, zostawiając "plan" dlaeko z tyłu i kupiliśmy chyba największą i najpiękniejszą choinkę. A, że w życiu takiej choinki jeszcze nie mieliśmy to musieliśmy dokupić bombki
W opinii D. bombki muszą być malowane i zdobione, a nie takie zwykłe. Tym oto sposobem, święta będą jednak na bogato 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.