[11:04:26] LISSA: to juz sie pogodziliscie ? 
[11:04:29] JA: tak
[11:04:32] JA: 
[11:04:44] JA: dzieci mielismy wczoraj i jakos tak samo wyszlo
[11:04:51] JA: ale wczoraj dostawalam wszystko co chcialam 
[11:04:54] JA: WSZYSTKO!!!! 
[11:06:02] LISSA: piniondze cza bylo brac, piniondze!!!
Ze tez do licha na to nie wpadlam......
I po testowaniu. Oczywiście standardowo-wynik negatywny
Nawet nie jest mi smutno, tylko zaczyna mnie denerwować to wszystko. Miałam dużą nadzieję w tym cyklu: temperatura pięknie szybowała, owulka jak malowana, serduszkowania na miejscu. Eh... pewnie nie obędzie się jednak bez lekarza
Nie mam już cierpliwości. W dodatku na NFZ w tym temacie niewiele da się zdziałać, o ile w ogóle dają jakiekolwiek skierowania na badania. Zostaje klinika prywatna. A tam owszem-sami specjaliści, tylko co z tego skoro wizyta 170 zł, a o bardziej specjalistycznych badaniach nawet nie wspomnę. Nawet pomijając aspekt finansowy, dodatkowy problem to terminy. Pracuję od pon do pt prawie codziennie od 7 do 19. Przeprowadzenie monitoringu przy takiej organizacji czasowej było wyczynem. Nie wiem co mam z tym wszystkim robić ...
Zagadka wyjasnila sie szybciej, niz myslalam. Otoz te moje mdlosci zwiazane byly z butami sasiadow! Wystawiaja je na klatke i smierdzi nie do wytrzymania!!!
A ze czlowiek na dziecko czeka, to sobie reszte dospiewal, nadinterpretowal i zaszedl jak zwykle w urojona!
Dobrze, ze da sie to jeszcze w zart obrocic! 
Nastepne starcie juz za pare dni! Bedzie atak!
Bron w postaci testow owulacyjnych przygotowana.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2013, 16:58
Dziś nie wytrzymalam -zrobiłam kolejny test. I wyszedł pozytywny. Pojawiła się taka bledziutka kreseczka, ale jest! Nie mogę w to uwierzyć! Jutro rano zrobię drugi, dla pewności. Dziś robiłam go około 13. Aż mężowi pokazalam, on oczywiście nic nie zauważył w pierwszej chwili. Jutro rano się okaże, no i w środę do lekarza. Oby wszystko było dobrze. Na obiad oczywiście była zupa ogórkowa:) jakoś tak wyszło.
ale jestem oszolomiona i szczęśliwa, chętnie bym już o tym wszystkich poinformowała ale zaczęłam na 100% pewności. Aż mnie język swierzbi;) buziaki Kochane
dzisiaj robilam test ciazowy to moj 29 dc i oczywiscie negatyw
nie mam juz sily na ta ciagla walke o to zeby zostac mama 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2013, 18:29
15 dc
relacja z wizyty u gina:)
Wiec tak Endo ma 8 cm:) w prawym pęcherzyk 21,4 x 18,3 a w lewym 24,4 x 23,9 lewy i prawy pęcherzyk do pęknięcia
Testów owulacyjnych jednak nie kupiłam
. Nie będę się niepotrzebnie nakręcać. Miałam w końcu trochę odpuścić
. Poczekam na wyniki męża.
Nie ma co się łudzić - tym razem nic z tego...
Wróciłam w sobotę wieczorem z urlopu. Nie było mnie prawie 3 tygodnie. Samopoczucie róznie, nadal wymiotuje. Ale bywają tez już lepsze dni. Ale bardzo szybko się męcze, samo wieszane prania muszę rozkładać na 2 razy. W domu bałagan.
Wczoraj po zakupach(nie dzwigałam) wieczorem zdychałam, tak mnie miednica bolała.
Brzuszek już widać(jakoś szybko) muszę nosic lużne rzeczy bo mnie ciśnie.
Koniecznie muszę zmienić ginekologa, byłam wczoraj i nie dał mi L-4. W piatek idę do innego.
Co jest zaskokujące mam bardzo dobre wyniki badań. Ja z wrodzoną anemią - mam teraz krew w normie. hehhe.
Jeśli chodzi o to ze to bliźniaki- już trochę się do tego przyzwyczaiłam.
Ale nie do końca pogodziłam. Jak by nie było trochę wywraca to moj świat do góry nogami.
Nawet z tak przyziemnych ale ważnych: nowy samochód bo jakiś 7 osobowy wan. Jakiś dziwny wózek- drogi i brzydki. Dwa łóżeczka. Dwa razy wiecej miejsca. Na razy wiecej pieluch i innych pierduł. Na szczęscie ubranka dostane. A i moj plan karmienia rok piersią chyba legnie w gruzach-choć mam jeszcze nadzieje że podołam tylko na cycku jak najdłużej.
Ale cieszę się BARDZO. I chcę aby to była dziewczyna i chłopak.
DZIŚ W PRACY - buuuu. Ale narazie czuje się w miarę ok. Tylko mam stresa bo zbieram się aby o mojej ciązy zakomunikować. Oj jak nie lubie się tak uzewnętrzniać w pracy. Jak ja własnej matce jeszzce nie powiedziałam. Wie tylko mąż i 2 zaufane osoby.
A mój Mariusz to by odrazu chciał wszystkim gadac.
Brakowało mi was!!!
Kolejny cykl trwa...
Nasza nierówna walka z moim organizmem zaczęła się już prawie 2 lata temu... Gdy doszliśmy z mężem do wniosku, że jesteśmy gotowi na dziecko... Najpierw zaczęło się zwykłymi nadziejami... A potem im więcej czasu zajmowały nam starania tym coraz większą odczuwałam potrzebę zajścia w ciążę...A z każdym kolejnym cyklem coraz bardziej się nakręcałam na nią... A potem negatywne testy wpędzały mnie w rozpacz... Ciągle wizyty, badania... Na szczęście z mężem wszystko w porządku, ale ja... PCO, brak owulacji... Poprzedni cykl stymulowany Clo i Dupkiem nie powiódł się... Owu nie było... Ale teraz w cym cyklu Owu była(pozytywne testy, i ginekolog), Staranka w odpowiednim czasie również były... Ale chyba znów się nie udało... Czekam z testowaniem jeszcze z 5 dni... A potem jak zawsze pozostanie mi czekać na tą wredną @...
Ale muszę pamiętać póki @ nie ma jest nadzieja...
Hej dziewczyny, rano kreseczka też słabiutka, ale beta zrobiona, czekam do 13 na wynik. A jutro rano lekarz.
tak się boję tego wyniku, a co jeśli się to wszystko okaże pomyłką, ta kreseczka była taka bledziutka, dziś słabsza nawet niż wczoraj a test był bardziej czuły. No nic wszystko wyjaśni się w południe.Znowu czekam...Dziś jeszcze ostatni castagnus połknęłam i schowałam do szuflady. Teraz tylko zostaje kwas foliowy. Myślę, jak tu się z pracy wyrwać po ten wynik...
Stres, czyli strefa psychiczna obojga partnerów, to jedna z przyczyn, mających wpływ na problemy pary z zajściem w ciążę. Oprócz stresu są oczywiście inne czynniki, które eksperci oskarżają o wpływ na kłopoty z zajściem w ciążę:
– zaburzenia hormonalne
– wady i nieprawidłowości narządu rodnego
– czynniki odpornościowe
– czynniki genetyczne i neurologiczne.
Skąd ten stres, który wpływa na zajście w ciążę?
Jest wiele czynników stresu, które nakładają się na siebie i które mogą blokować funkcje fizjologiczne odpowiadające za poczęcie dziecka. W zajściu w ciążę nie pomaga na pewno:
– nagromadzenie obowiązków
– ciągły pośpiech
– świadomość bezlitośnie upływającego czasu
– naciski bliskich osób.
Bardzo wiele zależy od samych partnerów, czy zmienią swoje nastawienie i nawyki, mając jako cel doczekanie dziecka, czy też będą popadać w bezsilność.
Co zrobić, by zajść w ciążę?
Spróbujcie zmienić sposób myślenia. Bo pozytywne nastawienie jest drogą do sukcesu. Nie należy skupiać się na dążeniu do posiadania potomstwa tu i teraz, by za wszelką cenę zajść w ciążę.
Znajdźcie chwile tylko dla siebie. Organizujcie czas tak, aby wystarczało go na wypoczynek, ale też realizację swoich pasji. Chwile spędzone na wyjeździe cementują związek i pokazują to, co jest najważniejsze w posiadaniu potomstwa, że dziecko jest efektem miłości, a nie odwrotnie. Radość, odprężenie i poczucie szczęścia to sprzymierzeńcy w odblokowaniu pokładów energii, która pomoże w zajściu w upragnioną ciążę.
Wspierajcie się we wszelkich działaniach, bo najważniejsze są dobre relacje ludzi, którzy się kochają. Dialog, który spowoduje, że nie będziecie czuć się samotni w swojej bezsilności, da wam poczucie mocy i oparcia w partnerze.
Skupcie się na relacjach z resztą otoczenia. Nie ma sensu zaprzątać sobie głowy bojaźnią o jutro czy zastanawianiem się, czy robicie coś źle i ile winy związanej z problemem zajścia w ciążę leży po waszej stronie. Psychika jest delikatną sferą, a jej higiena powinna być tak samo ważna, jak prysznic brany rano. Nauczcie się żyć w zgodzie ze sobą i dla siebie, a będziecie odbierani przez otoczenie jako osoby pogodne, świadome swojej wartości i otwarte na dialog.
Zadbajcie o to, co jecie, bo „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Oprócz zwrócenia uwagi na to, co kładziecie na talerz (przepisy na sześć dań zwiększających płodność), a co jest istotne dla witalności i płodności kobiet oraz mężczyzn (przeczytaj, jak poprawić jakość plemników), którzy chcą zajść w ciążę, ważne jest też stworzenie odpowiedniej atmosfery przy stole: warto celebrować posiłki, dbać o estetykę nakrycia, bogactwo przypraw i aromatów pobudzających zmysły.
Prowadźcie aktywny tryb życia. Już sam spacer powoduje lepsze dotlenienie organizmu, szybsze krążenie krwi, pobudzenie sił witalnych, a przede wszystkim pozwala na odreagowanie trudów codzienności. Doskonały jest jogging, marsze, jazda na rowerze. Bardzo odprężająco działają na umysł i ciało pływanie, zajęcia z jogi, tai-chi, pilatesa oraz taniec. Znajdźcie na to dwie–trzy godziny w tygodniu i kilka chwil codziennie rano lub wieczorem. Dlaczego? Bo brak ruchu sprzyja min. chorobom serca, cukrzycy, a także starzeniu się DNA, które jest nośnikiem informacji genetycznej dla naszego malucha.
http://babyonline.pl/jak-zajsc-w-ciaze-trudnosci-z-poczeciem_artykul,7023.html
Plusem tego, ze jeszcze nie zaszlam , jest to, ze moglam sobie dzis zrobic pazurki!
Tyle sie naczytalam, ze opary akrylow i innych zeli szkodza maluchom, ze w ciazy sobie kosmetyczke odpuszcze. Ale to jeszcze nie dzis, na razie ciesze sie nowiutkim frenchem. 
Nalezalo mi sie po tych wszystkich stresach i kolejnym dniu chaosu i podwojnego zapierniczu w robocie!
Poza tym znowu mi slodkie smakuje i wszyscy w pracy szczesliwi, ze znowu da sie mnie uspokoic czekoladka! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 września 2013, 15:33
Mam wyniki Beta 22 - czyli wg normy 3-4 tydzień.
Wczoraj poprosiłam P. żeby kupił test miałam przeczucie, że tym razem udało się, nie przeszkadzało mi nawet to, że była @ parę dni temu. Kupił ale od razu postawił mnie na nogi, powiedział żebym poczekała do następnej @ bo tylko niepotrzebnie się znowu zdołuje. Miał rację. Powiedział, że będziemy walczyć
Kocham go za jego pozytywne myślenie. No i dzięki niemu dzisiaj wstałam z myślą o walce
Dziewczyny walczmy, bądźmy cierpliwe uda się w odpowiednim czasie
Walczmy tym bardziej, że pogoda za oknem sprzyja "takiemu" spędzaniu wolnego czasu, za oknem zimno, mokro, pochmurno, a my w cieplutkim łóżeczku przy ukochanym mężczyźnie warunki idealne
lecę walczyć
życzę wszystkim powodzenia, żebyśmy i my doczekały się spacerów z dziećmi, swoją drogą jak teraz nam się uda to po urodzeniu będzie już ładnie, ciepło za oknem więc idealna pogoda na spacery
Buziaczki kochane
Witamy, jeszcze w jedno-paku;)
Czas dłuży się okropnie...tak bym chciała już przytulic tego szkrabka, co skrobie i wierga dniem i nocą naokragło;)
Hm...jeszcze chwila, od dziś 2 tygodnie do usunięcia krążka...skurcze mam okropne, mam nadzieję że pójdzie sprawnie.
Jeszcze tylko wesele szwagra w niedzielę...moja kreacja przypomina wór pokutny, ale jakoś... zupełnie mnie to nie wzrusza...
14 dni...tylko to się liczy...
Ponieważ nie za bardzo jeszcze ogarniam te skoki temperaturki mam do Was kilka pytań. 
Kiedy temp. zazwyczaj spada na @?
Dopiero w dniu @ czy raczej już wcześniej?
i jaka mniej więcej jest temp. w pierwszy dzień @?
z góry dziękuje 
Miłego DNIA! 
Oj ja też cieszę się, że jest miejsce gdzie wszystkie możemy się dzielić swoimi spostrzeżeniami, obawami, ale również radościami i miłymi chwilami...
My nie możemy się poddawać :)I ciągle musimy mieć nadzieję na nasze maleńkie cudy 
A odpowiadając Tobie Dunia: Ja chyba mam to lżejsze Pco. Na brak owulacji na razie dostałam od lekarza Clo w połączeniu z Duphastonem. Na razie "odpukać" nie zrobiły mi się torbiele... Bo tak za bardzo lekarze nie zwracali do tej pory na to moje Pco...
Są są jak narazie trzy psiaczki
latam co 5min i zaglądam do mojej suni, a one pełzają po budzie i popiskują tak słodko
hii hii teściowa powiedziała że czeka na powrót mojego męża (a jej syna oczywiście) i na pępkowe
ale mnie radość rozpiera
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.