Dżoana89 Rodzina w budowie 11 lutego 2018, 17:53

Nie ogarniam moich jajeczek, rosną w zastraszającym tempie. Jeśli ufać testom owulacyjnym, to owulacje mam już za sobą, a co za tym idzie z jutrzejszego IUI nici. No trudno, nie rozpaczam jakoś wyjątkowo, widocznie tak miało być, tak chciał Bóg. W kwestii starań mamy za sobą już tak wiele rozczarowań, tak wiele dni oczekiwania, że kolejna dokładka nie robi większego znaczenia. Cierpliwość, dzisiaj tego uczy mnie Bóg. Nie teraz, poczekamy więc.

24DC

dzięki dziewczyny za dobra słowa jak i krytykę. bo każde słowa biorę pod uwagę.
Baty też pomagają, bo człowiek się uczy na błędach i musi umieć wyciągnąć z nich wnioski.
Wczorajsza sytuacja mnie przerosła, po raz pierwszy w swoim życiu miałam spotkanie ja kontra kolega.
Jakoś nigdy nie myślałam ż do takiej rozmowy dojdzie, może gdybym wcześniej była na to przygotowana tam by sie to nie potoczyło.
Wiem jedno dla mnie to był szok, taki atak na mnie, a ja próbowałam uciec wydostać się jak najszybciej z klatki.
Wiem że źle zrobiłam. Mogłam mu tylko pogratulować, powiedzieć mu ze kiedy nadejdzie pora i mnei to samo spotka co córkę.
Wiem jedno 2 raz takiego błędu nie popełnię.

101015 już po raz kolejny mi pomagasz, dzięki Ci, wiem że jestem trudnym przypadkiem, ale sama wiesz jestem do Ciebie podobna. Ale powiem Ci jedno walczę ze soba i wygram tak czy siak.

dziś jestem zadowolona i to bardzo moja koleżanka ujrzała dziś 2kreseczki bo długim staraniu, to podniosło mnie na duchu. Że mi tez się uda :)

Czuję że mój organizm jest wyciszony, jest taki jaki być powinien, jestem gotowa do wali. Teraz albo nigdy. Zaczynam niedługo stymulacje i wierzę ze do czerwca mi się uda :)

Jestem pełna nadziei, czuję że stymulacje mi pomogą, czuję że to ten czas, koniec ze zmartwieniami i smutkami, muszę je odrzucić. Muszę wierzyć ze się uda :)
Nie wiem czemu ale intuicja mi ciągle mówi o czerwcu jak to był przełom. Chciałabym aby to była prawda.

Już mnie mnie obchodzi że mam umowe na czas próbny do marca. To Bóg wyznaczy dzień nie ja :)




Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2018, 13:29

Elcia0211 Kiedyś musi się udać... 10 lutego 2018, 14:07

Chyba nabylo się szczęścia. W poniedziałek zrobiłam progesteron wynosił 21,03. Progesteron z wczoraj to 15,70. Mam zalamke dosłownie mówiąc....

13cs 11dpo
14vgpaq.jpg

Na 22.20 w piątek byliśmy z mężem w kinie. Do domu wróciliśmy koło 1 w nocy. Byłam zrobić siku i patrzę, a tam jasnobrązowo na wkładce. Od razu ciśnienie 200/100, że to przedwczesny okres, że skróciła mi się faza lutealna. Mieliśmy się kochać z mężem (bo byliśmy na Greyu :) ), ale po tym widoku wkładki wszystkiego mi się odechciało.
Źle spałam, mierzenie temperatury było w mega stresie, no i spadła do 36,81. Z jeszcze większym strachem szłam rano siku, bo po takim wieczornym plamieniu rano zawsze już był normalny okres. A tu prawie nic. Lekko różowy kolor na papierze. Koło 10 rano już nie było nic. Normalny słomkowy śluz na wkładce i niewiele go. Przyjaciółka, która jest w 20tc, mówi że miała plamienia implantacyjne i że ma nie świrować, bo mogę być w ciąży.
Ja na spokojnie poczekam do jutrzejszej temperatury. Zobaczymy...
Nadzieja umiera ostatnia...

Marti... Goniąc czas 10 lutego 2018, 16:38

jakos nie mam ostatnio weny do pisania.

tydzien minal pod tytulem zakupy, sprzatanie, jedne warsztaty.
Akurat z warsztatow jestm dumna, bo dotyczyly wlasnorecznego szycia mskotki przytulanki. uadlo mi sie uszyc sowe, ktora jesli nie spodoba sie jako zabawka, to na pewno na ktoryms etapie sprawdzi sie jako poduszka, bo wyszla dosyc sporych rozmiarow. gdybym umiala tutaj wrzucac zdjecia, to chetnie bym sie pochwalila, ale nie mam pojecia jak niektore dziewczyny wstawiaja foty do pamietnikow. (jesli wiecie, to sie podzielcie ;p )

nie moge doczekc sie jutra. kolega z mezem wywoza na dzialke kanape, ktora tymczasowo wstawilismy do pokoju Olenki. wiec jak tylko rozluzni sie miejsce, bede mogla polozyc dywan, ktory juz przyszedl do domu i zobaczyc efekt koncowy polaczenia zaslon w kolorze kukurydzianym z dywanem (z motywem skormnych drzew z kilkoma zoltymi, niebieskimi i zielonymi listkami oraz kilku ptaszkow), fotelem bujanym (ktory odziedziczylam po kolezance) wylozonym mieciutka imitacja bialego futra. W polowie marca powinny przyjsc mebelki i to juz bedzie koniec urzadzania pokoju. na marzec/ kwiecie planujemy zakup reszty wyprawki (akcesoria/pielegnacja). co do wozka, podjelismy decyzje, ze kupimy uzywke. jakby nie bylo gondola wystarczy na max 6 miesiecy, a spacerowka kolejny rok.a potem i tak tak wiekszosc rodzin sprzedaje wozki dalej.

tkaze powolutku do przudu.

czuje sie ogolnie dobrze. boli mnie niezmiennie kregoslup jak sie napracuje/nachodze. ciezej mi sie schylac, bo brzuch coraz wiekszy. ale ogolnie jest ok ;) odliczamy do maja :)

Marti... Goniąc czas 10 lutego 2018, 16:38

jakos nie mam ostatnio weny do pisania.

tydzien minal pod tytulem zakupy, sprzatanie, jedne warsztaty.
Akurat z warsztatow jestm dumna, bo dotyczyly wlasnorecznego szycia mskotki przytulanki. uadlo mi sie uszyc sowe, ktora jesli nie spodoba sie jako zabawka, to na pewno na ktoryms etapie sprawdzi sie jako poduszka, bo wyszla dosyc sporych rozmiarow. gdybym umiala tutaj wrzucac zdjecia, to chetnie bym sie pochwalila, ale nie mam pojecia jak niektore dziewczyny wstawiaja foty do pamietnikow. (jesli wiecie, to sie podzielcie ;p )

nie moge doczekc sie jutra. kolega z mezem wywoza na dzialke kanape, ktora tymczasowo wstawilismy do pokoju Olenki. wiec jak tylko rozluzni sie miejsce, bede mogla polozyc dywan, ktory juz przyszedl do domu i zobaczyc efekt koncowy polaczenia zaslon w kolorze kukurydzianym z dywanem (z motywem skormnych drzew z kilkoma zoltymi, niebieskimi i zielonymi listkami oraz kilku ptaszkow), fotelem bujanym (ktory odziedziczylam po kolezance) wylozonym mieciutka imitacja bialego futra. W polowie marca powinny przyjsc mebelki i to juz bedzie koniec urzadzania pokoju. na marzec/ kwiecie planujemy zakup reszty wyprawki (akcesoria/pielegnacja). co do wozka, podjelismy decyzje, ze kupimy uzywke. jakby nie bylo gondola wystarczy na max 6 miesiecy, a spacerowka kolejny rok.a potem i tak tak wiekszosc rodzin sprzedaje wozki dalej.

tkaze powolutku do przudu.

czuje sie ogolnie dobrze. boli mnie niezmiennie kregoslup jak sie napracuje/nachodze. ciezej mi sie schylac, bo brzuch coraz wiekszy. ale ogolnie jest ok ;) odliczamy do maja :)

Że już po owulacji? I to z lewego jajnika? Wchodzę w drugą faze cyklu, za 14 dni powinna przyjsc @.

13 dc

Stwierdziłam, że nie liczę już cykli, mija nam 18 miesięcy starań, bezowocnych. Myślę, że nie będziemy mogli mieć dzieci. Powoli nawet się z tym godzę. Czuję się gorszą kobietą przez to. Wiem, że to może głupie, ale tak jest. Jestem zwyczajnie gorsza, nie potrafię urodzić dziecka. Łukasz bierze witaminy, sam z siebie. Cieszę się, ale chyba to co ja już przeżyłam, to dopiero on zaczyna... Ja już powoli się pogodziłam, że się nie uda.
Miałam jechać na monitoring, ale po co. Owulak jak wyjdzie i tempka skoczy wtedy będę się zatanawiać kiedy zacząć brać luteinę, bo wezmę w tym cyklu, spróbuję. Nie sądze, żeby to coś dało, ale kto wie.??

Wymaz z pochwy wyszedł dobrze, nie mam bakterii. Teraz czekać tylko na MUCHĘ. Pewnie będzie w przyszłym tygodniu... Mam nadzieję, że wyjdzie dobrze, ale z drugiej strony mam też nadzieję, że wyjdzie źle... Nie wiem dlaczego, ale oprócz morfologii 0% cały czas wydaje mi się, że wina leży też po mojej stronie.

Staram się coś zrobić ze swoim życiem, coś co sprawi że mimo wszystko będę cholernie szczęśliwa. Będę się cieszyć każdym dniem. Z mężem. Mam dość tego dołowania się, tej pracy którą toleruję, ale która nie przynosi mi nic, co by mnie cieszyło. Nuda. Chcę zacząć coś zmieniać. Na lepsze. Jestem szczęściarą, że mam takiego wspaniałego męża. Kocham Go i wiem, że razem możemy stworzyć coś fajnego. Jak minie trochę czasu to myślę, że zdecydujemy się na adopcję. Już teraz mam wiele wątpliwości, ale przecież one towarzyszą nam zawsze... chciałabym dać jakiemuś dziecku dom. Ja wiem, że nie każdy się nadaje na rodzica adopcyjnego, ale zawsze gdzieś tam była we mnie ta myśl... od zawsze. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale musimy poczekać jeszcze jakieś 4 lata. To przecież nie tak długo. Po drodze może się wiele wydarzyć przecież :)

10+2 tc
Wczoraj byliśmy na kontroli u lekarza. Pojechaliśmy do profesora, który prowadził moją pierwszą ciążę, wyleczył mnie z bakterii i zrobił laparoskopię.
Dzidziuś cudowny, obie rączki trzymał na główce i lekarz stwierdził "cóż za frasobliwe dziecko" :)
Blizny po odklejonej kosmówce jeszcze są widoczne i nadal mam się oszczędzać. Pomalutku też schodzimy z gigantycznej dawki luteiny dopochwowej. Profesor nie ma nic przeciwko lekarce napro, zgodził się z nią w kwestii luteiny i tego, że dała mi zwolnienie i kazała leżeć, kiedy były krwiaki.
Dostałam też skierowanie na badania prenatalne, usg genetyczne + pappa. W poniedziałek będę dzwonić, może nawet uda się na NFZ.
Będąc w domu czuję się o wiele lepiej. Mdłości są, ale coraz mniej upierdliwe, głównie wieczorem atakują. Piersi bolą coraz mniej, są tylko mocno wrażliwe. Jestem wyspana i wypoczęta, nigdzie się nie spieszę. Wszystko już zdalnie przekazałam koleżankom, zatem mam czyste sumienie, choć nie wszyscy są tego samego zdania ;) Ale syty głodnego nie zrozumie. Moje dziecko jest dla mnie najważniejsze, a nie humor jakiejś panci i jej panika "co będzie z nami". Ja myślę o tym "co będzie z moim dzieckiem". Włączył mi się drugi raz tryb matka i jak tygrysica czy lwica skoczę w ogień za młodymi ;)
Potwierdzam regułę, że brzuszek szybciej wyskakuje w drugiej ciąży. Nie da się go ukryć już, no chyba, że w kiecce przypominającej namiot.
Na wadze na razie +1 :)
Staram się odżywiać zdrowo, ale pewnie brak ruchu robi swoje. Jeszcze te dwa, trzy tygodnie jakoś wytrzymam. Oczywiście wychodzę na delikatne spacery, ale zaczyna mnie powoli nosić. Generalnie nie wyglądam kwitnąco, jestem blada i mam podpuchnięte oczy :) Ale wiem, że jeszcze trochę i to minie, wróci power i apetyt :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2018, 18:38

Dżoana89 Rodzina w budowie 10 lutego 2018, 19:59

Powoli zbliża się to, do czego od pewnego czasu dążymy. Ostatnio nie udało się, bo pęcherzyk pękł bardzo szybko, o wiele za szybko. Teraz wiele wskazuje na to, że znów może tak być. IUI mamy zaplanowane na poniedziałek po południu, wczoraj na monitoringu było tłuściutkie jajeczko wielkości 18mm. Biorąc pod uwagę to, że moje komórki jajowe bardzo szybko rosną i dojrzewają, czuję, że owu może przyjść w niedziele wieczorem, bądź w nocy. A wiec znowu za wcześnie. Tym razem nie zamierzam rozpaczać jeśli tak się stanie. Bo będzie to dla mnie wyraźny znak, być może od Tego z Góry by tego nie robić, by jeszcze poczekać, bo to nie ten czas? Biorę to co mi zsyła Bóg, muszę wreszcie zacząć doszukiwać się tego co chce mi powiedzieć.
Marzę o dziecku, robię wiele by pojawiło się w naszym życiu. W tym cykl również przykładam się do tego, sumiennie wypełniam zalecenia lekarza - z mojego punktu widzenia, nic nie zaniedbałam przed IUI, jeśli więc owulacja pojawi się wcześniej, do kogo mogę mieć pretensje? Widocznie tak ma być.
Z moim K. kryzys zażegnany. Ostatnia kłótnia, to były najdłuższe ciche dni w historii naszego związku - 3 długie, samotne doby. Kamień spadł mi z serca, że wszystko wróciło na swój tor, że znów jest między nami pięknie. Kocham go, on kocha mnie. Wierzę, że ta miłość kiedyś zaowocuje.

No i @ przeszła dziś 1dc smutno bo miałam nadzieję,zawsze ja mam idealnie wbiliśmy się w owulke był po owulacji jednodniowy spadek no i dupa
Mąż twierdzi że źle na nas mieszkanie w którym mieszkamy działa ale mi się wydaje że to tylko wymówka no ale za miesiąc wprowadzamy się do naszego nowego domku więc nie będzie już wymówki
Wprowadzamy się do domku gdzie jeden pokój będzie pusty...przykro bardzo nie tak miało być w marcu miałam rodzić i mieliśmy być już w czwórkę

Marti... Goniąc czas 10 lutego 2018, 22:01

dzieki zielono_mi :)

testuje wstawianie zdjec.
oto moja krzywa sowa, ktora sama wydziergalam :D

ciekawe czy link zadziala

http://images83.fotosik.pl/989/f76be06e1ff3af62med.jpg


ja wiem, ze daleko jej od sklepowej jakosci, ale naprawde wlozylam w nia duzo serca ;p


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2018, 23:03

Marudaruda Największe pragnienie. 10 lutego 2018, 22:36

Zrobiliśmy dzisiaj zakupy dla Ersa. Kupiliśmy smycz, legowisko, treserki, karmę, miski, kilka zabawek... To co niezbędne na pierwsze tygodnie. Byliśmy w kinie z teściami, na komedii, i to chyba był jeden z najlepszych dni ostatnio. Naprawdę się odstresowałam, chociaż raz. Martwi mnie tylko, że wkoło co chwilę ktoś choruje... I to nie są błahe sprawy, a poważne diagnozy, od których często zależy życie. Przy takich sprawach moje problemy wydają się być mikroskopijne... Przecież ja tylko nie mogę mieć dziecka... Podczas, gdy inni budzą się z myślą, że udało im się złapać kolejny oddech...

Marudaruda Największe pragnienie. 10 lutego 2018, 23:21

Najlepsza wiadomość od kilku tygodni! Podczas sprawdzania szyjki przy kąpieli zauważyłam delikatne plamki krwi. Oby to się rozkręciło, chociaż wiem, że z takim endometrium nie mam na co liczyć. Niech to będzie chociaż porządne plamienie...!

niedokoncaidealna Nasze małe marzenia 12 lutego 2018, 22:25

Jestem w ciąży. Szok niedowierzanie mega radość. Jest pięknie.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 11 lutego 2018, 12:38

Wczoraj podczas sprzątania znalazłam naszą kartkę z nauk przedmałżeńskich. Były tam takie pytania, na które osobno się odpowiadało i to była kartka M. i było tam pytanie: Kiedy planujesz mieć dziecko. M. wpisał 2017 lub 2018 rok. Zrobiło mi się strasznie przykro. Czas szybko leci, za chwilę nawet na 2018 rok się nie załapiemy.

Wczoraj obudziłam się z bólem jajników, takim typowo przedokresowym. Dzisiaj 9dpo, czyli do okresu 5 dni. Już się nawet nie łudzę...Ale za to M. przekonał się do inseminacji, więc nadchodzący cykl będzie ostatnim cyklem starań przed przygotowaniami do IUI.

Kurczę, mnie sie czasami wydaje, że my się źle kochamy. Pewnie to bzdura, bo lekarz nam powiedział, że nie ma złych i dobrych sposobów, bo człowiek już tak jest zaprojektowany, że to jest naturalne.

Próbowałam już leżenie z nogami do góry, nie sikałam, nie myłam się. Teraz stwierdziłam, że to jednak durne i po prostu leżę 20 minut, a potem się myję. Sama już nie wiem, jak uważacie?

W każdym razie wydaje mi się, że jak się zrobi tę inseminację, to takich problemów nie ma, bo się wstrzykuje to nasienie głęboko i to mi się wydaje pewny sposób.

Emocje opadły,więc inaczej spojrzałam na sprawę ...Czuję,że jakiegoś ważnego elementu brakuje w tej mojej układance.
Skoro mam trzy choroby z autoagresji,to ewidentnie szwankuje mi immunologia!!!
Wyczytałam gdzieś,że badania na zespół antyfosfolipidowy robione jakiś czas po poronieniu,magą wyjść potwierdzająco ale nie koniecznie - mi akurat wtedy dr Anna stwierdziła,że to to.Może być i tak,że robione po jakimś znowu dłuższym czasie mogą wyjść ok,a jednak może nie być tak ok.Wyczytałam też,że jeśli jest problem z NK,to właśnie wtedy mogą być ciąże biochemiczne - miałam po poronieniu 3 lub 4 razy,że może być wtedy niską betą,która nie rośnie - miałam 50 spadła do 10,2 urosła do 3 i koniec,ostatnio było 9 i koniec.Może być i tak,że komórki się kiepsko dzielą,że zarodki są słabe,że serduszko słabo bije - u mojego maluszka w 7tc biło 119 i tu pani dr Anna stwierdziła,że to też wskazuje na problem z autoagresją/immunologią.
Tylko,że zmieniłam lekarzy i już żaden tym się nie zajął.
Może warto by się znowu wybrać do dr Anny?Swego czasu,ona wspomniała,że może trzeba będzie wprowadzić steryd...
Może to jeszcze nie chodzi o moje stare komórki?może to wina tych NK których nie sprawdzałam,ale jeśli szwankuje immunologia,to potrzebny jest steryd...

14t3d.

Impreza 18-stkowa była mega ♡

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3f836c2c3cc8.jpg

-13 dc-
Dziwny ten cykl, wykres do dupy, testy do dupy.. Zawsze mam test pozytywny i owulację w 12 dc, natomiast wczorajszy test uznałam za negatywny (zdjęcie):
a1fc6f65e39c8c88med.jpg
Jednak robiąc dziś kolejny, stwierdzam, że tamten jednak zaliczę jako pozytywny, bo był ciemniejszy niż dziś. Może to wynikać z tego, że musiałam kupić tańsze badziewie, bo w 6 różnych aptekach nie mieli żadnych testów (!), a w 7-ej tylko jakiś za 16 zł, który z braku laku kupiłam.
Może też być tak przez to, że nie dałam rady i wzięłam 3 tabletki ibuprofenu wczoraj :( Cały dzień miałam taki ból zatok, że bez Ibupromu Zatoki bym nie wytrzymała. Wiem, że ibuprofen hamuje owulację, ale wymiotowałam z bólu i nie dałam rady bez nich :( Teraz nawet jeśli mi skoczy tempka, to nic nie będzie znaczyło, bo czytałam, że ibuprofen zaburza owulację w ten sposób, że pęcherzyk nie uwalnia dojrzałej komórki jajowej, a pomimo to przekształca się w ciałko żółte. Chyba muszę spisać ten cykl na straty. Byle mi się nic nie poprzesuwało, bo chciałam do tej nowej ginekolog trafić między 2-5 dc, tak ponoć jest wskazane.. Fingers crossed.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2018, 13:37

13 tydz
12+3

Tęcza po burzy

W piątek byliśmy na badaniach prenatalnych. Uznali mi skierowanie (dołączyłam wyniki badań potwierdzających nieklasyczny wpn) i badania połówkowe też będą na nfz. Chociaż tyle :) Bo dojście do tego momentu kosztowało trochę monet, a miesięcznie wydajemy na ciążę około 1000 zł. Niedługo będzie mniej, bo odpadnie intralipid.
Ale najważniejsze - wszystko wyszło w porządku. Odetchnęłam z ulgą, bo przed badaniem dostałam do przeczytania pouczenie, że jedno na 100 dzieci rodzi się z wadą, że w moim wieku szansa na dziecko z Zespołwem Downa to 1:900 z hakiem, a obawa że zaszłam w ciążę bez obstawy lekami i leczenie wdrożono, gdy organonegneza już trwała i endokrynolog koniecznie kazał dać znać po badaniu prenatalnym co wyszło dało mi do myślenia - jak zwykle za dużo.
Po uwzględnieniu wyników z usg, ryzyko ZD szacowane na 1:4800 a pozostałych trisomi <1:20 000. Czekam jeszcze na wyniki testu pappa.

Badanie super - mąż siedział wpatrzony jak sroka w ekran i wypatrywał serduszka, główki, nóżek. Widzieliśmy jak maluch się wiercił i machał nóżkami, zakładał nogę na nogę i generalnie się wypiął tyłkiem tak, że lekarka wykonująca badanie kazała mi "kaszleć" i go to nie ruszało bo ciężko było cokolwiek zmierzyć. Pukała głowicą w brzuch i też nic. Niewzruszony leniuszek spał. I dlatego też płeć została dla nas tajemnicą. Za ta maluch wyszedł "większy" niż z wieku ciążowego o 3 dni. A u mojego gina na usg pokazuje, że jest 2-3 dni młodszy.
Za to mamy serię zdjęć usg, 3 ujęcia 3d oraz filmik.

Co do samopoczucia - mdłości raz są, a raz nie. Już miałam chwalić się, że czuję się lepiej aż tu po tygodniu wszystko mi wróciło. W piątek zaliczyłam 3 ciążowego porannego żyga. Mam nadzieję, że to koniec sensacji :)
1z6tcfc.jpg

Do tego obserwuję dziwne zjawisko - nie tyję jeszcze a rosnę. Tzn na wadze ciągle około 62 kg a obwody nie pozwalają komfortowo mieścić się w spodnie - stąd dzisiaj zrobiłam małe zakupy w H&M. Kupiłam spodnie, legginsy i bluzkę - wyszło prawie 200 zł ;/ Reszty poszukam na allegro. Chyba.
Ale za to mega wygodne, w końcu nic mnie nie uciska. I ubrania nie są workowate, po zakupie doczytałam, że spodnie to model super skinny więc pewnie pochodzę w nich max do końca drugiego trymestru. Bo jestem pewna, że dupa mi urośnie. Na bank.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2018, 17:45

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)