Marudaruda Największe pragnienie. 13 lutego 2018, 07:40

Teściowa dzwoniła dzisiaj z wynikami, kwas foliowy mi spadł znacznie i jest w normie (10,9 przy normie 3-17), homocysteina też w normie na szczęście (7,3 przy normie 5-12), ale najbardziej mnie zmartwił ten testosteron :( Bo znowu strasznie wzrósł i jest największy ze wszystkich wyników z ostatnich miesięcy (0,830 przy normie 0,084-0,481, ostatnio było 0,58 :(). Muszę koniecznie ten inozytol zacząć pić i ten zmetylowany kwas kupić i łykać...
Wczoraj odebraliśmy Ersa i to było trudne doświadczenie - mały dwa razy nam wymiotował, potem dałam mu pół tabletki, w które się na szczęście zaopatrzyłam, i było lepiej. Najgorzej jeszcze z tym sikaniem i ma problem z piciem wody. Ale myślę, że do wszystkiego się przyzwyczai!

34 tydzień ciąży...

Czuję się praktycznie cały czas zmęczona. Od kilku dni nie wychodzę z domu. Do 13-14 leżę sobie w łóżku - nie chce mi się gotować (wczoraj zamówiłam pizzę). Boli mnie kręgosłup (szczególnie dolna jego część) i czuję się nie zdarna. Nie zliczę nawet razy kiedy coś mi upadło na podłogę, kiedy się ubrudziłam (wszystko ląduje na brzuchu- który o dziwo nie rośnie w tak ekspresowym tempie jak w drugim trymestrze) i ile razy uderzyłam się o wystające przedmioty czy kanty np. łóżka czy szafki. Tak sobie wyobrażałam ostatnie tygodnie, choć po udanych tygodniach (zakupowy szał, non stop gdzieś jeździłam czy łaziłam) miałam wrażanie że będę miała znacznie więcej energii i sił. No trudno - może mi minie i dziś ruszę się na jakieś zakupy (lodówka świeci pustkami...). Jestem spokojniejsza od kiedy wiem, że większość wyprawkowych spraw jest zapięta na ostatni guzik (kupiłam pampersy, majtki do porodu, choć tylko 2 sztuki oraz wkładki poporodowe). A dzidzia? Cóż jakby się uspokoił - rusza się nieco mniej niż dawniej, choć co dzień kopniakami daje znać, że wszystko jest Ok. Pozostaje czekać aż w końcu go poznamy :)

Marudaruda Największe pragnienie. 13 lutego 2018, 11:12

Strasznie mnie zmartwił i zdenerwował ten dzisiejszy wynik testosteronu... Zaczęłam szukać informacji i znalazłam... M.in. wit. D, którą suplementuję od 2 tygodni podnosi poziom testosteronu. Cynk, który dostałam od Mi, też podnosi poziom testosteronu (na szczęście zdążyłam wziąć 1 tabletkę). Chyba chciałam za dobrze, a przekombinowałam z suplementami :(
Od dzisiaj koniec samowolki, zostawiam sobie tylko do picia mio-inozytol i kompletnie nic więcej nie biorę! Dzisiaj ostatni raz kiedy wzięłam wit. D, inozytol będę pić na maxa i za jakieś 2 tygodnie znowu zbadam poziom testosteronu. Akurat przed wizytą u ginekologa. Oby to było od tego!

Dooti Czekając na cud... 14 lutego 2018, 11:04

14t 5d

Od dwóch dni jestem na l4, trochę je przyspieszyłam ze względu na przeziębienie. I tak do tej pory bardzo dobrze się trzymałam, w pracy co chwilę ktoś chory, smarkający i kaszlący, a jak nie koleżanki z pracy chore to ich dzieci i tak w kółko. Zwolnienie mam wystawione przez lekarza rodzinnego, w przyszłym tygodniu mam wizytę u mojego ginka wiec wezmę wtedy kolejne. Ogólnie poza zatkanym nosem i krwotokami z nosa nic mi nie dolega. No może jeszcze męczą mnie zaparcia, ale wcinam suszone śliwki i jest dużo lepiej.
Z niecierpliwością czekam na jakieś oznaki bytności małego lokatora w moim brzuchu, czekam na to smyranie, plumkanie. Póki co nic, ale mąż twierdzi, że jak przyłoży ucho do mojego brzucha to słyszy szuranie i plumkanie i to na pewno nie są jelita bo jelita to on umie odróżnić. Dobrze, niech mu będzie ;)

laira już wiemy, że chcemy ;-) 13 lutego 2018, 12:39

wczoraj jak mówiłam nic, bo jechał do pracy, w domu masa ludzi, zero nastroju z mojej strony, jeszcze matka wymysliłą żeby ja do dentysty zawieśc. Dziś? sami w domu, ciepłe łóżeczko, mój humor kiepski -on mówi, że chce. Wzięłam prysznic. Potem śniadanie, mój humor lepszy, rozmowa normalna. Za godzinę wychodzę do pracy... masa czasu. Mój M. wypier****ł. Strasznie pilnie musiał jechac kupić sobie kamizelkę do pracy. I umówić rtg... w ch*j pilne. Jak zobaczyłam, że się ubiera to mnie strzeliło. Po minie wyczytał, ze znów jestem zła, wiec "przed wyjściem jeszcze zdarzymy". Podziękowałam za łaskę... Nie chciał się kochać dla dziecka tylko dla swietego spokoju. Skoro tyle czasu sie nie udawało to przecież mała szansa że od jednego strzału znów się uda. Kazałam mu jechac świadoma tego, który dziś dzień cyklu ;/ jego zachowanie zupełnie przeczy temu co mówi o dziecku. Teraz to już sama zaczynam miec wątpliwości. Testy LH allegrowe to gówno.

14 tydzień i 6 dni

Dzidziuś wyjada ze mnie wszystko ;) !

Mdłości i wymioty na szczęście ustąpiły ale to dzięki tabletka.
Jem już dużo więcej i nawet trochę podjadam w pracy ale co z tego jak waga spadła o -7 kg i nie idzie w górę wcale!

Brzucha nie ma ( wyczuwam powiększona macice ale ciąża nie jest jeszcze widoczna )
Od wczoraj trochę dokuczają mi bóle brzucha, nie jest to raczej coś niepokojącego ale uczucie do przyjemnych nie należy.

I mam ochotę zadrapać się!!! Jejku jak piersi swędzą ! To jakiś koszmar! Oczywiście od początku ciąży smarowałam się oliwkami ale coś czuje ze najwyższa pora sięgnąć po cięższy asortyment i zaopatrzyć się w kremy przeciw rozstępom.

Może polecacie jakiś specyfik który działa cuda a chociaz niech łagodzi swędzenie ?

Ps. Czekam z niecierpliwością na pierwsze ruchy Maleństwa <3

60 cykli za nami - kawał czasu.

W kwietniu rozszerzamy diagnostykę o immunologię, ponieważ genetyk dopatrzyła się mutacji w tym zakresie. Generalnie potwierdziła słowa mojego tajnego eksperta w dziedzinie ganetyki ale dodała kilka rzeczy od siebie. Powiedziała mi też, że jestem ciekawym przypadkiem klinicznym ponieważ część wyników genetycznych nie potwierdza się z rzeczywistością np mam dwa silne geny otyłości i była w ogromnym szoku jak jej powiedziałam ile ważę (a ostatnio jeszcze schudło mi się więc 57,7kg to raczej nie jest nadwaga). Mówi że to bardzo rzadki przypadek, że ludzie z tym genem w 99 % są grubi noi mam gen odpowiedzialny za słaby łeb do alko a ja raczej mam mocną głowę

Badania do wykonania:

przeciwciała p/ plemnikowe
alloMLR
immunofenotyp
KIR,
test cytotoksyczny
mikroflora bakteryjna


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2018, 01:10

Marlena Szukając motyla. 13 lutego 2018, 14:16

8t3d

Byłam dziś u gina na wizycie, maluch ma już 2,19 cm a serduszko puka 174 uderzeń na minutę :)
Rączki są, nóżki są. Nawet trochę się maluch powiercił :) Wszystko wygląda jak najbardziej prawidłowo. Teraz wizyta za 4 tyg, akurat w 2 urodziny Milenki :)
A ja czuję się znakomicie, choć trochę mnie to przed wizytą niepokoiło. Czasem jakiś odruch wymiotny ale rzadko i wzdęcia. To tyle z moich objawów.
Teraz oby wytrzymać te 4 tyg i będzie trochę bardziej spokojnie. Mniej strachu.

Marlena Szukając motyla. 13 lutego 2018, 14:16

8t3d

Byłam dziś u gina na wizycie, maluch ma już 2,19 cm a serduszko puka 174 uderzeń na minutę :)
Rączki są, nóżki są. Nawet trochę się maluch powiercił :) Wszystko wygląda jak najbardziej prawidłowo. Teraz wizyta za 4 tyg, akurat w 2 urodziny Milenki :)
A ja czuję się znakomicie, choć trochę mnie to przed wizytą niepokoiło. Czasem jakiś odruch wymiotny ale rzadko i wzdęcia. To tyle z moich objawów.
Teraz oby wytrzymać te 4 tyg i będzie trochę bardziej spokojnie. Mniej strachu.

ma_pi Demotywator 13 lutego 2018, 14:50

Na razie zgodnie z planem. Dziś była pierwsza dawka intralipidu - 3 dc.

anemic Wielkie chcenie ... 13 lutego 2018, 15:27

11 tydz + 5 dz. już?

Mdłości, które przeszły - wróciły. Utrzymują się już kilka dni. Dzisiaj rano o mało nie zwymiotowałam, ten stan trwa. Wegetuję z miską przy łóżku. Nadal problem z jedzeniem, najchętniej żywiłabym się warzywami i owocami.

Psychika ma się dobrze. W niedzielę siarczyście pokłóciłam się z D. Oczywiście, jak się okazało, kłótnia jest z mojej winy i te złości mi zaszkodzą. Więc w ramach cichych dni nie odzywam się w ogóle i udaję, że nie widzę jak umiera na przeziębienie.
W piątek mam urodziny więc raczyłabym mu wymyślić coś godnego bo inaczej sama wyjadę na weekend.
Moja wina. Kanalia.

Wybrałam lekarza, u którego będę prowadziła ciążę. Zastępca ordynatora z ginekologii, z sąsiedniego miasta. Z resztą w ogóle planowałam tam rodzić. Zdecydoałam się też na położną. Ale wystarczy się do niej zgłościć w 5-6 msc. Jeszcze nie zdecydowałam tak do końca czy całkiem urwię się z kliniki czy będę się "pokazywać" przy okazji odstawiania leków. Pogadam z dr Piekarz na wizycie 23.02

W poniedziałek mamy prenatalne. I w sumie będę robić tylko USG chyba, że lekarz zasugeruje coś innego. Zastanawiałam się nad testem Pappa, ale nie wiem czy jest sens. U nas w rodzinie raczej nie ma obciążeń, a sam ten test to podobno głównie statystyka- cokolwiek to znaczy i w razie niepewności lepiej zrobić NIfty, choć nie biorę takiej opcji pod uwagę :)

Brzuch raz jest raz nie ma, chyba na razie bardziej wynika to z zatwardzeń, które chwilami męczą bardziej. Ale i tak powoli muszę myśleć o nowych spodniach bo nie będę Dzieciaka ściskać :D

W związku z przesiadywaniem w domu, brakiem seksu, kłótniami z D. trochę się zapuściłam. Więc czas się zabrać za siebie, w tym tyg odwiedzam fryzjera, przyszły kosmetyczka. Z racji urodzin - ładny ciuch. No i nowe okulary potrzebuję.
Po urodzeniu Dzieciaka - brwi i usta premanentne :D



Szybka notka odnośnie lekarzy:

Ortopeda:
Na wstępie się zdenerwowałam, dlaczego? Zalecił żeby jeszcze nie pracować, żeby kolano spokojnie jeszcze odpoczęło, no ok czyli L4, tak ale doktorek mi go nie wypisał mam się zgłosić do rodzinnego a bo ponieważ on nie ma w praktyce wystawiania L4. Ok co dalej, zaniechać kule, nie chodzić z nimi i ortezę również.
Skierowanie na rehabilitację, tam okazało się, że nie można ot tak zaniechać ortezy i kul jeżeli kolano dalej boli a co gorsze, pacjent czuje że coś jest nie tak z kolanem.
Wniosek: Skierowanie do ortopedy i szukamy innego lekarza.

Skierowanie do szpitala.
Byłam dzisiaj umówić termin pobytu w szpitalu i co? Najpierw muszę zaliczyć przychodnię ginekologiczną. Nie mam kompletnie, żadnych badań. Na wstępie markery nowotworowe, podczas wizyty u ginekologa ustalimy datę zabiegu i w zależności od wyników markerów będzie to szybko lub normalnie.

Rodzinny:
Jutro wizyta. Co muszę załatwić? L4, świstek na rehabilitację (musi być na specjalnym papierku), może uda mi się wysępić skierowanie na Markery :D niby tylko ok 27 zł badanie no ale po co płacić jak można grzecznie zapytać czy jest możliwość :)

I co ja jeszcze chciała? Chyba tyle...

Daty wizyt:
14.02. godz 10:20 rodzinny
15.03. godzina 10:00/12:00 ginekolog (szpital)

Badania do wykonania:
Glukoza, mocz, morfologia (z poprzedniej wizyty u gina), CA 125

Dziś skończyłam 32 lata. Miały to być pogodne, radosne urodziny. Ja miałam być w dwupaku. Mieliśmy wszyscy usiąść przy torcie i kawie, śmiać się i wspominać cały ten rok co przeleciał.

Jest smutek... Brakuję teściowej, brzuszka, tortu, kawy a przede wszystkim radości. Uleciała cała wraz z minionym rokiem. Choroba robi ze mną co chcę. Męczą mnie różne dolegliwości. Jednak nie poddaje się. Jeszcze mam nadzieję, że w przyszłym roku będziemy siedzieć przy tym torcie z maluszkiem na rękach. Każdy będzie zdrowy i radosny...

Z dobrych rzeczy - jakoś z mężem się pogodziliśmy. Mamy jeszcze do siebie pewien dystans, ale rozmawiamy normalnie, spokojnie. Ja pracuję od dwóch dni. Jestem zmęczona bo to praca fizyczna. Dodatkowo stres bo każda praca jest stresująca. Brnę jednak do przodu. Nie mogę siedzieć i użalać się nad sobą. Robię swoje. Ostatnio już nawet nie zaglądam na of. Dobrze mi to robi :D

PatuŚ Czekając na dwie kreski :) 13 lutego 2018, 21:20

Witajcie kochane :*

Trochę mnie nie było, trochę się zmieniło...
Ojciec już nie pije chociaż tyle... I aż tyle...
Ogólnie do tej pory jakoś sobie dawałam rade z niepowodzeniami z ciążą, w sumie na nic nie liczyłam bo od września nawet u lekarza nie byłam, po drodze zaliczyłam ostre zapalenie pęcherza...
Ale dzisiaj jest najgorszy dzień w moim marnym życiu ;(
Chce mi się wyć, ryczeć, krzyczeć i nie wiem co jeszcze ;( ból rozdziera moje już i tak pokaleczone serce na kolejne kawałki...
Siostra od M jest w ciąży... Jest mi tak źle z tym a nie powinno, ale nie potrafię inaczej ;(
Jak jakaś koleżanka zaszła w ciąże to po prostu unikałam jej, aby się nie dołować...
A teraz mam ją unikać przez 9 miesięcy ?! NIEWYKONALNE

ZABIJCIE MNIE TERAZ !!
Zero nadziei...

PatuŚ Czekając na dwie kreski :) 14 lutego 2018, 12:41

Tak podle i złe to jeszcze nigdy się nie czułam...
W nocy nie mogłam spać myśli mnie zabijaly w momencie, gdy próbowałam zamknąć oczy... ciągle płakałam... dobrze, że miałam przy sobie swojego pupila on trochę ukoil mój ból...
Anakin - myślę że nie będę potrafiła cieszyć się tym, za każdym razem jak o niej pomyślę łzy same lecą... wiec jak mam się cieszyć w jej towarzystwie ?? Nieosiągalne... w dodatku u M w domu przez najbliższe 9 miesięcy nie będzie innego tematu jak ten.. wiem ze nie dam rady tego przetrwać...
Nie wiem co mam robić dziewczyny...

Furiatka Third time is a charme 13 lutego 2018, 21:49

Już wiem, że narkoza zaburza mi persytaltykę jelit. Wczoraj zaraz po zabiegu czułam się świetnie. Zjadłam śniadanie i od razu zaczęły się boleści. Co posiłek, to niesamowite kłucie w brzuchu. Dzisiaj już jest lepiej. Żołądek i jelita jeszcze pobolewają, ale gazy schodzą (if you know what I mean ;)). Ostatnio po laparo miałam dokładnie to samo, przeszło po kilku dniach. Oczywiście w międzyczasie naczytałam się o objawach hiperki i w sumie nie mogę jej na 100% wykluczyć. Zobaczymy, jak jutro będzie z samopoczuciem.
Z labu nikt nie dzwonił, ale też nie zapowiadali, że będą dzwonić. Z jednej strony fajnie by było wiedzieć, co tam u jajec, ale z drugiej strony, czy ta wiedza, w jakikolwiek sposób mi pomoże. Staram się być zen. Czwartek już pojutrze.

bondzik007 wszystko będzie dobrze 14 lutego 2018, 08:11

28dc. Około 12dpo nie wiem dokładnie.
Na teście biel.. no tak.
Przecież byłoby za pięknie..
Teraz tylko czekam do piatku-soboty na wredna @!

Już chwilkę popłakałam i chyba jest ok. Podziwiam dziewczyny które starają się tyle miesięcy. Jesteście naprawdę mega silne! Trzeba brać z Was przykład.

Mam nadzieję że moje łyżeczkowanie pozwoli mi spokojnie zajść w ciążę..

Za resztę dziewczyn testujących jeszcze w lutym i tych serduszkujących, trzymam mocne kciukasy <3

edit. 15:18

Zapowiadał się fajnie ten cykl, mimo tych dziwnych dolegliwości: bóli brzucha, kłucia jajników, bóli krzyża. Było tyle serduszek.. i to naprawdę nie z przymusu, tylko z chęci bo nie tylko w owulację.. Dzisiaj jeszcze od rana mnie mdli i nic nie jem. Nawet nie mam ochoty wody pić. Chce mi się płakać. Czuję się grypowo, mam 37,4temp i boli mnie głowa więc wszystko możliwe. Do tego pobolewa brzuch ale teraz już wiadomo że na @...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2018, 15:21

Kingusia:) Wygrać z upływem czasu.... 14 lutego 2018, 08:12

14dpo

Czas wolno płynie jak się na coś czeka :(

Zrobiłam test- wyszło to samo co wczoraj, trochę mnie to martwi czy nie powinien być z każdym dniem ciemniejszy...?

Już jutro popołudniu wszystko będzie jasne... Badania w labo. :)
nie mogę się doczekać.

Coś mnie boli gardło:/

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 14 lutego 2018, 10:16

19tyg+5dni

Dzieki dziewczyny za komenty! Tak wiec bylam wczoraj u lekarza (nie u swojej zwyczajowej, tylko u pierwszej-z-brzegu wolnej lekarki). No i… powiedziała, ze niepotrzebnie odstawialam duphaston, bo ten lek takie sytuacje trzyma w ryzach. Zapisala mi go znowu (2x dziennie). Szyjka OK. No i znow uslyszalam, ze moja bardzo drobna budowa ciala i duza ‘ciasnota’ w srodku sprzyja niestety takim akcjom. Oczywiscie mam sie super oszczedzac no i na aerobik raczej nie pojde do konca ciazy... Ah i jeszcze dala mi globulki, bo nie podobala się jej wydzielina z pochwy. Tu ma miejsce troszkę obrzydliwa historia, bo wlozyla mi wziernik i mowi ‘o jejku, ile wydzieliny, czy ja tego nie widze/czy mi to nie przeszkadza’. A ja zgodnie z prawda, ze raczej nie (nie mam dziwnych uplawow, nie mam tez dużej ilości sluzu (jedna wkladka na dzień mi wystarcza). I wtedy ona wyjela ten wziernik a on był z przezroczystego plastyku i miał wbudowana taka jakby ‘lyzeczke’ i… była pelna obleśnego sluzu! Skad ona to wyjela??? Sory za taki opis, ale az mnie wzdrygnelo i mowie jej, ze nie musiala mi tego pokazywac =D az do teraz się wzdrygam na sama myśl! Tak wiec… ciesze się, ze poszlam i mam nadzieje, ze dupek mi pomoze… Ah lekarka była bardzo mila (bylam u niej pierwszy raz) ale lekko mnie ‘wkurzyla’ mowiac co chwila ‘to jeszcze mala ciaza’, ‘posłuchamy tetna, ale nie wiem czy się uda, bo to mala ciaza’. A we mnie się gotowalo :o) bo ta ciąża jest dla mnie WIELKIM CIĄŻYSKIEM a nie ‘małą ciążą’ :o) No!!!

Z innych wieści z frontu: dopadla mnie bezsenność i to taka okrutna. Do tej pory miałam problemy ze snem w niektóre noce teraz wygląda na to, ze już w kazda noc… Wczoraj nie zmruzylam oka przez cala noc. Cos, co nie zdarzylo mi się nigdy wcześniej w zyciu. W ciągu dnia tryb zombie. Nie przeszkadza mi sama niemoznosc spania (wtedy wstaje, czytam ksiazke, pije melise) ale w nocy dopadają mnie najgorsze, najczarniejsze myśli a to często konczy się placzem… Męża nie budze, no bo biedak wstaje do pracy i tak siedze z tymi stresami przez długie godziny :o( Noc tak działa, w ciągu dnia, za jasności na ogol udaje mi się jako/tako utrzymywać te zle emocje w ryzach. Eh… Martwie się o tego mojego zwierzaka za każdym bolem brzuszka. Mowie mu, ze go kocham i co będziemy robic razem jak już kiedyś w końcu wyjdzie, i ze będę wytrzymywać jego placz i grymaszenie… Ale teraz niech on mnie slucha i niech rosnie zdrowy i dorody :o)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)