Dzisiaj jeden z cięższych dni. Każdy cieszy się, że już weekend. A ja już mniej. W weekendy bardziej odczuwam brak męża w domu i jakąś taką smotność. Cała moja rodzina mieszka w innej części Polski tutaj jest tylko rodzina męża :( Nie mam się do kogo zwrócic właśnie w trudniejszych dla mnie chwilach.
Koniec. Trzeba się otrząsnąć i zabrać do pracy. Miłego dnia dla wszystkich.

Co za cholerna ironia, jak zwykle zastanawiam się czym ja się tak naraziłam na górze że robi mi takie psikusy ;) Dzisiaj miał wrócić mój pan , ale oczywiście będzie dopiero we wtorek. Co też do końca nie jest pewne , mam już takich scen za sobą całe mnóstwo. Początkowo strasznie się tym emocjonowałam, płakałam, złościłam się -cała ja :P Jak widać człowiek potrafi się do wszystkiego przyzwyczaić i na dzień dzisiejszy ,wcale mnie to nie rusza. Będzie we wtorek ,w pierwszy dzień cyklu , bo przecież w naszym Ovuświatku nie ma dni miesiąca czy tygodnia , czas mija w dniach cyklu, podzielonych jak rok kalendarzowy na pory. @ czyli porę zimowo-deszową, wiosenny okres przedowulacyjny, piękne dojrzałe , gorące lato owulacji i jesień -oczekiwań, lub zbierania plonów. Te którym się udaje przechodzą już do innej strefy czasowej. Przyjedzie w pierszy dzień @ , co począć? Moze to i dobrze? Po tych wszystkich dniach zawirowań między nami ,będzie wreszcie szansa porozmawiać normalnie, na żywo , zniknie opcja offline ,która jest opcją ucieczki od problemów. Trzeba je będzie wreszcie rozwiązać. A sama @ da nam szanse rozmowy , nie zakłóconej wyrzutem endorfin po tak oczekiwanym seksie. Wyjechał pod koniec lipca , tyle czasu przymusowego postu to koszmar, a mi trudno na dzisiaj ocenić czy część moich pretensji i rozterek nie jest właśnie spowodowane tym brakiem fizycznego kontaktu. Uwielbiam te momenty i chyba nigdy mi się nie znudzą. Te chwile , kiedy wchodzi do domu z walizką, patrzy na mnie jak głodny na ciastko z kremem , całuje i oboje aż drżymy z tego głodu siebie..Piękne.. potem jest już gorzej :D bo po kilku dniach ,wprowadzania swoich rygorystycznych zasad porządku w mój rozstrzepany świat ,zaczynam zauważać , że te wieczne wyjazdy nie działają na naszą korzyść. Chciałabym żeby już nie musiał wyjeżdżać ale z drugiej strony boję się tego , bo wiem że to spowoduje kolejne małe problemy. Po co się jednak martwić na zapas, cieszymy się z małych przyjemności, życie jest za krótkie na wieczne zamartwianie

witam :)
niestety @ zbliza sie wielkimi krokami, do wieczora zawita na dobre...
trudno, znow rozpoczynam nowy cykl, kurcze to juz bedzie 28...
oj tam, 30 ide do lekarza i to juz bedzie pewnie ostatnia wizyta u niego, a pozniej juz zapisuje sie do kliniki, chyba ze jeszcze wyniki meza sie poprawia. ale mimo to i tak sie zapiszemy. ja nie płacze przy kazdej @, ale dusze zal w sercu i rozmyslam co jeszcze jest nie tak.
teraz wysle jeszcze meza na badanie testosteronu, niech to zrobi, przeciez nie zaszkodzi :)
a moze doradzicie mi jakie hormony powinien jeszcze zbadac, zebym gotowe wyniki zaniosła do lekarza? licze na Wasza pomoc kochane :) <3

Agi Radość.. 7 września 2013, 10:37

I zostaliśmy sami syn męża wyleciał do domu do Anglii zobaczymy się na święta..
Będzie luźniej w serduszkowaniu ;) czas zebrać siły bo za parę dni się zacznie.. :D i z kończy pomyślnie !!!

To początek drogi, pewnie dlatego jest tak ciężko, ręce drżą, płakać się chce. Tylko co to zmieni? My zrobiliśmy co mogliśmy, reszta w rękach natury i Boga. Jutro niedziela, pójdę się pomodlić - pomoże, ulży. I żeby Was to nie zmyliło, że ja taka kościółkowa jestem, bo do niedawna nie byłam. Po prostu chyba w życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, że chce się zbliżyć do Boga, porozmawiać z Nim, wyżalić się, być pod Jego opieką. Taki moment przyszedł i dla mnie. Poczułam taką wewnętrzną potrzebę...

caffe Leśny zakątek :) 7 września 2013, 11:11

Bajko, ja jestem pod stałym monitoringiem. W tym cyklu byłam na początku, ale gin stwierdził, ze bezowulacyjny i nie ma sensu przychodzić. Od nowego cyklu czyli nie wiem od kiedy (czy od dzisiaj, czy od jutra - bo mam brunatne plamienia i zgłupiałam) mam pierwszy raz wziąć clo + pregnyl. Także nie pomogę Ci odpowiadając na pytanie jak się czułam :) Mam nadzieję, ze obie będziemy się czuły dobrze :)
A jak Ty po clo sie czułaś?

caffe Leśny zakątek :) 7 września 2013, 11:43

Dodzwoniłam się do gina. Póki nie ma krwawienia to mam brać luteinę. Jesli się pojawi, to mam rozpocząć liczenie nowego cyklu.

biedronka1982 W poczekalni 7 września 2013, 13:21

Cala ta sytuacja ma jeszcze drugie dno. Klientka lubego. Niby nic, ale ostatnio jakos przypadkiem mnie do niej zabral, a ta akurat bez stanika sie opalala! Wkurzylo mnie nie tyle to, ze byla topless - kazdy ma prawo robic u siebie, co chce. Ale te jego durne teksty. On bowiem uwaza ze bylo to wyatkowo zabawne! Wydaje mu sie, ze jestem zazdrosna. Wiem, ze nie mam o co, bo jest wierny jak pies. Ale mu nie odpuszcze, bo smial sie z tego wszyszkiego smiac!


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2013, 13:25

caffe Leśny zakątek :) 7 września 2013, 14:53

No to @ się rozkręciła na "bogato", czyli mimo że wzięłam rano luteinę, traktuję dzisiejszy dzień jako 1dc. Chyba, ze się mylę to niech mnie ktoś wyprostuje :P

madzik55 Moje nowe dziecko 7 września 2013, 15:16

żoną się bywa - matka zostaje się na zawsze.

I dziś z głupia zrobiłam test po obiedzie, jakież było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam dwie kreseczki, jutro rano powtórzę test...

Ewelina23 Czekanie az sie uda 9 września 2013, 13:21

Dzis jest 19 dzien cylku a ovu nie wyznaczyl owulacji to troche dziwne przy 29 dniowym cyklu . Juz rozne mysli mi przychodza do glowy . moze mi sie miesiaczka przesunie a razem z nia owulacja . :(:(:(

Zapomniałam napisać że u mnie wszystko dobrze. USG poszło super tzn moje maluszki zdrowe.
Wczoraj poczułam chyba pierwszy ruch jednego bobaska.
samopoczucie coraz lepsze, nie wymiotuje ale jeszcze mnie mdli.

Jak zwykle macie rację kochane dziewczyny... Jasne, lepiej się nie nakręcać, a może nawet zrobić test. Nie chcę się po prostu po raz kolejny rozczarować, jakoś lepiej przyjmuję @ niż test z 1 kreską. Testy robię prawie co miesiąc od czerwca 2012. Przez pierwsze miesiące nawet nie przejmowałam się wynikiem. Wtedy staraliśmy się spontanicznie, nie ustalając dokładnie dni płodnych. Wprawdzie lekarz powtarzał, by starać się od razu po odstawieniu antykoncepcji (gdyż wtedy jest największa szansa na ciążę), ale tyle się czyta o tym, że trzeba odczekać min. 3 miesiące. Nie oznacza to, że się zabezpieczaliśmy. Nie. Wtedy jeszcze nie czułam takiego parcia na macierzyństwo. Próbowałam sobie to jakość racjonalnie wytłumaczyć, że jeszcze trzeba dokładnie wyleczyć bakterie, że czeka mnie rezonans i neurolog właściwie zalecał odłożenie starań na później. Powierzyliśmy to Panu Bogu w nadziei, że będzie wiedział, na jaką ścieżkę życiową nas wprowadzić. Pomimo wszystko gdzieś tam w świadomości tliła się myśl, że może ta kolejna spóźniająca się miesiączka to będzie ciąża, a wszystko się jakoś ułoży. Gdy dowiedziałam się o braku bakterii rozpoczęliśmy poważne starania. Jak dziś liczę, zaczniemy niebawem 6 cykl. Zaczniemy, bo dziś bardzo pobolewa mnie brzuch i czuję, że @ to tylko kwestia kilku najbliższych godzin. Nie wiem dlaczego jest mi tak smutno. Przecież w zasadzie już na samym początku spisałam ten cykl na straty. Nie wiem czy tak długa faza lutealna może oznaczać, że wcale owulacji nie było? Wiem tylko, że coraz mniej w nas nadziei, że kiedyś się uda. Już nawet o tym nie rozmawiamy, bo każde z nas chyba coraz bardziej wątpi. Czuję, że tracę nad wszystkim kontrolę, że te wszystkie problemy mnie przerastają. Na każdej płaszczyźnie mojego życia pojawia się jakiś kłopot, którego nie umiem pokonać. Powinnam przecież być świadoma możliwych problemów z zajściem w ciąże. Wielu lekarzy utwierdzało mnie w tym przekonaniu już od 18 roku życia. I choć to pamiętam, to dopiero teraz dociera do mnie, że przez te wszystkie lata nie wierzyłam; nie chciałam wierzyć, że to prawda. Wiem, że pewnie wiele z Was może sobie pomyśleć o co mi właściwie chodzi, bo przecież wiele jest na tym forum dziewczyn, które nie liczą już cykli, lecz lata starań. Przepraszam, może mam dziś zły i płaczliwy dzień. Sama nie wiem...

Dzisiaj zakupiłam kwas foliowy. Będę go łykać tak na wszelki wypadek. Wiem, że wiara w to że w tym cyklu się uda jest dość... naiwna, no ale co ja poradze, że jednak wierzę w to.
Widocznie pragnę tego dziecka bardziej niż na początku przypudzczałam.

Miałam taką chęć na borówki... Mężuś leciał do sklepu, więc podpowiedziałam, żeby skoczył do warzywniaka i kupił jakieś owocki, a w szczególności borówki. Mężuś wraca ze sklepu, a ja po minie widzę, że borówek dla mnie nie ma :( buuu... Na pocieszenie wybrałam sobie czerwoniuśką, soczystą nektarynkę i zjadłam ją ze smakiem. Tyle, że zaraz po tym zrobiło mi się nie dobrze. I bądź tu człowieku mądry i zrozum swój organizm :-/

dziś siedziałam sobie w ogrodzie u cioci a sąsiadka z boku była w swoim ogrodzie na ławeczce ze swoim 2 miesięcznym synkiem miałyśmy ten sam termin :( i tak patrzyłam na niego i próbowałam sobie wyobrazić jak by wyglądało moje życie gdyby Nastusia była z Nami .... w okuł mnie pełno koleżanek albo z noworodkami albo w końcówce ciąży .... są dni że już nie mogę !!! jak chodziłam w ciąży to byłyśmy w 8 .....5 już urodziło 2 na dniach no i ja chodzące nieszczęście :( ..... Niby mam twardy charakter to prawda i nieźle sobie radzę no ale jak widać jestem tylko człowiekiem i nie raz wymiękam....

Nowy termometr elektryczny kupiony .... dziś rano mierzyła tym rtęciowym .... masakra jakaś najpierw 5 min jednym i okazało się że nie działa, potem drugim też pół działającym :( ale w końcu się udało 3 .... 15 min żeby zmierzyć tępke szok!!!!

Rzeczywiście, mam ostatnio podły nastrój. Złożyło się na to wiele czynników. Jedyne co mnie choć trochę cieszy, to fakt, że w tym tygodniu w końcu wymurowaliśmy drugą kondygnację domu. Już coś widać. To piękne, jak marzenia pną się w górę, jak na twoich oczach rośnie miejsce, w którym tyle chcesz przeżyć. Tyle radości i smutków, tyle pięknych chwil wspólnego życia rodzinnego. Niby to tylko mury, ale czuję tam już swoje miejsce. Tak, czuję, ale tylko ja. I to właśnie częściowa przyczyna mojego nastroju. Nie wiem już kto w naszym związku ma silny PMS: ja czy może mąż. Ciągle się o coś czepia, a to, że sklepienia z cegły, a to, że murarz uciążliwy. Nie mam już siły do walki z tym wszystkim. I to właśnie prawda, że czujemy się silniejsze wtedy, kiedy chociaż w jednej sferze naszego życia coś układa się pomyślnie. Problemy z zajściem w ciążę, bardzo słabe zdrowie, problemy z teściami, kłótnie z mężem, sprawia, że brak mi siły do dalszej walki. Dziś jakoś szczególnie smutno. I pewnie spokojnie czekałabym na ten okres, gdyby nie to wszystko, co się wokół dzieje. Tylko w tym upatruję jeszcze jakiś właściwy sens, przynajmniej w tym momencie. Czasami czuję, że ta odpowiedzialność za budowę spada na mnie. Ja załatwiam to, tamto, ja pośredniczę w ustaleniach, a wg męża ja miałam decydować jakie będą sklepienia. To jest całkowicie absurdalne... Jestem tylko kobietą, nie muszę być kompetentna we wszystkich sprawach. Dlatego tak mi teraz ciężko, ale wiem, że to tylko kilka dni i przejdzie. Ten przedmiesiączkowy nastrój sprawia, że jestem dziś okropnie płaczliwa i czekam, aż wstanie nowy, piękniejszy dzień; dzień, w którym wszystko będzie choć trochę łatwiejsze...

Za tydzień mamy rocznicę ślubu. Najpierw z mężem ustaliliśmy, że pójdziemy na kolację do restauracji. Po czym mężowi przypomniało się, że idzie do pracy na 2 zmianę i nic z tego... Chociaż można było pomarzyć. Postanowiliśmy, że ja w sobotę wszystko naszykuję, a w niedziele będziemy świętować.
Odebrałam wynik na obecność chlamydii. Na szczęście jej nie mam. W tym tygodniu muszę zrobić wszystkie badania z krwi.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)