i po weselu... weekend imprezowy, co prawda bez alkoholu ale wytańczony do utraty tchu
tak maksymalnie, super już dawno się tak nie bawiliśmy:) nie udało mi się zmierzyć temperaturki bo jak wyszlismy ok 5 nad ranem to przed 6 położyliśmy się spać ale pewnie skok był niezły :)i dopiero wróciliśmy bo wesele pareset km dalej 
weekend uważam za mega udany:D a rano ... praca ojtam ojtam
Dziękuję Wam moje kochane za troskę. Leki nie działają,boli już jeszcze bardziej.Nie mogę się schylić,ani brać rąk do góry.Przy schylaniu ucisk się nasila na tyle,że trudniej złapać oddech.Jak jutro nie będzie poprawy idę do lekarza ponownie.Przy myciu pleców nawet żebra mnie bolały przy mocniejszym przycisku i czasami czuję mrówienie w okolicach karku.O pływaniu nie ma mowy,nie dałabym rady.
A ja dzisiaj dostałam kwestionariusz dotyczący badania zaangażowania pracowników w naszej firmie. Pytania boskie. Niektóre dosłownie powaliły mnie na kolana. My jako pracownicy mamy możliwość oceny działań naszych kierowników i zarządu. Wszystko anonimowo. Ale sobie poszaleje i wyleje żale w tej ankiecie..... 
Umieram, nadszedł dla mnie czas armagedonu
Wczoraj to się trochę pospieszyłam z tą @ bo to było tylko plamienie, które zauważyłam w mojej nieustajęcej wędrówce do toalety i tyle. Dzisiaj o 6.00 obudził mnie tak potworny ból brzucha jakiego nie czułam od dawna. Nie wiem co się dzieje, okresu dalej nie było,zaczął się dopiero później. Pamiętam te bóle i nie chce żeby wracały. Piewszą miesiączkę dostałam strasznie wcześnie mając 9 , prawie 10 lat , będąc jeszcze kompletnym dzieciakiem, którego nawet nikt łaskawie nie zawiadomił o takiej możliwości, więc naturalnie byłam w szoku. Wdałam się w babcię bo ona też zaczęła tak wcześnie.Moja mama i siostra zaczeły swoją przygodę mając lat 12 ,więc pewnie mama myślała że mam jeszcze czas, a tu coś takiego. Wtedy jeszcze było ok, @ występowała nieregularnie i była słabiuteńka ale już w wieku lat 14 zaczął się koszmar. Niejednokrotnie opuszczałam lekcje w pierwszy dzień armagedonu , bo byłam niezdolna do niczego. Rozrywający ból , który sprawiał że czasem robiło mi się słabo i czułam że zaraz zapadnę w niebyt zemdlenia. Mając 18 lat miałam już tego serdecznie dość i poszłam do ginekologa , który przepisał mi tabletki anty i problem minął. Żyłam sobie spokojnie i kiedy odstawiłam tabsy w 2007 roku , to już nawet o tym zapomniałam i to przecież 6 lat , w którym nic się nie działo. @ przyłaziła, coś mnie tam lekko pobolewało ale dało się wytrzymać nawet bez tabletek przeciwbólowych. Już w tamtym miesiącu nie było tak różowo ale teraz to był dramat. W domu tylko ibuprom i ketonal , ale ból jest tak straszny, jakby moje oba jajniki jednocześnie miały eksplodować rozrywając cały brzuch na strzępy. Nie zastanawiałam sie długo, wziełam tabletkę- pomogło. Z jednej strony staram się cieszyć , może mój organizm wreszcie dochodzi do stanu sprzed antykoncepcji, troche długo mu to zajęło ale niech będzie, z drugiej zaś przeraża mnie myśl o takiej męczarni. No- spa niestety nigdy na mnie nie działała , choćbym i 10 tabletek zjadła to nie pomaga. D..będzie dopiero w czwartek- czemu mnie to nie dziwi? Owszem jestem trochę zawiedziona, miałam go już dzisiaj przytulić ,całować , zrobić mu masaż i przygotować pachnącą kąpiel z wysoką pianką a tu nic z tego. Trudno , to tylko dwa dni i tak umieram z bólu więc może to i lepiej. Mam więcej czasu na gruntowne porządki, taki minusik życia bałaganiary z pedantem. Wymyśliłam już dla niego obiad, bo zawsze na jego przyjazd staram się robić coś nowego. Będą roladki z kurczaka , faszerowane papryką , neapolitańskie krokiety ziemniaczane , fasolka szparagowa z masełkiem i kilka sosów- oby wyszło.Chce go już tu mieć , chce utonąć w tych jego pięknych zielonych oczach , poczuć pod palcami miękkość jego skóry, wdychać jego zapach. Nie znam drugiego takiego mężczyzny , którego zapach tak by mnie odurzał, zniewalał..Miłość jest piękna i choć nasza jest trudna , przez wieczne rozłąki to staram się cieszyć tym że mimo tych dwóch lat z hakiem już , nie tracę swojej fascynacji. Czysta radość a nawet euforia z możliwości obcowania z ukochaną osobą. Cieszę się jego widokiem, dotykiem, zapachem i smakiem , całą sobą - niech to trwa ..Taka jestem , jeśli czegoś pragnę to całą sobą i tak też potem jest całe życie. Tak było z psem ,którego pragnęłam a nigdy nie miałam i kiedy się pojawił to mimo 13 lat razem, nadal cieszę się patrząc jak się wygłupia, uwielbiam jego pluszowe uszka i wiecznie zimny nosek.. Moje Słońce też jest taką radością i myśle że jeśli kiedys na świecie pojawi się moje dzieciątko to zapadnę w tą miłość i radość jeszcze głębiej..... o rety znowu to samo, ovu mnie wylogowało ale przychytrzyłam skubańca , po prostu zrobiłam wstecz szybko skopiowałam notkę i włala;) optymizm mnie nie opuszcza
i już 30 tydzień Naszej Oli w brzusiu
ciażę przechodze pomyślnie nie zapeszając. A co u Was dziewczyny ?
Przepraszam że się nie odzywam ale nie mam czasu bieganie po ogrodzie za córka w 100% mnie wykańcza poza tym muszę pilnować aby na budowie nie przeszkadzała a to oczywiście najlepsza zabawa
ja okresu jak nie miałam tak nie mam idę tutaj na wizytę bo co innego mogę zrobić. Bardzo się boję że coś będzie nie tak le zobaczymy ciazy też nie ma bo Beta z krwi się nie myli .....
Dziewczyny czy macie zaufanie do Pink Testów??? Wstałam, zrobiłam test. Kreska testowa jest nawet mocniejsza od kontrolnej!!!!! Jezu boję sie jeszcze cieszyć, bo w nocy tak bardzo bolał mnie brzuch na okres...
betę mogę zrobić w mieście oddalonym o 40 km, to może jutro. Martwi mnie bardzo ten ból brzucha, bo w nocy był już nieznośny. Tak ma być? Zrobię dziś jeszcze jeden test, bo jeszcze w to nie wierzę
Wczoraj z mężem byłam na Rodzinnych Dniach Fiatach
Bawiliśmy się super, dużo chodziliśmy tylko pod koniec dnia trochę mnie kręgosłup na dole bolał, ale po przespaniu całej nocki przestało.
Dziś idziemy z mężem na Warsztaty "Moda na brzuszek" do Katowic nie mogę się doczekać 
14+4
Wrocilismy z urlopu. Bylismy w srednich gorach i bylo cudownie, dlugie wedrowki "gorskie" max 600 mnpm, codziennie basen, kondycja poprawiona, Maluchowi tez chyba na dobre wyszlo.
10 minut temu powiedzialam szefowi ze jestem w ciazy, reakcja: "no nie znowu" (ostatnia kolezanka ma dziecko 3,5 roczne), powiedzial, ze prywatnie sie cieszy bardzo (sami 20 lat po slubie nie moga sie dziecka doczekac, wiec pewnie takie informacje tez go troche bola).
Kolezanki w pracy przyjely informacje bardzo dobrze (wiekszosc ma dzisiaj urlop, wiec musialma powiedziec tylko 4 osobom), wiec nie jest zle.
Co do mnie, to czuj sie dobrze, nadal zadnych dolegliwosci, czasem sie martwie czy wszystko jest ok, bo nic nie czuje, ale brzuch rosnie wiec pewnie jest ok.
Szkoda, ze nie wymyslono przenosnych USG, bo ja najchetniej podgladalabym tego Malucha non stop.
Drugi też pozytywny!!!!!!!!!!!!!!!! Boże, jak ja się cieszę!!!!! Zrobię mężowi niespodziankę jak wróci z pracy!!!! Wiecie tylko Wy
i ja oczywiście
Zmolestowałam już lekarza, twierdzi, że ból jest ok, bo macica się rozciąga
Mam nadzieję...
W środę kolejna wizyta u nowego lekarza. Postanowiłam chodzić do lekarza poprzez NFZ. Chodzenie prywatnie wcale nie znaczy lepiej, a jak mi zaśpiewali badania z krwi na ponad 400 zł, bo z prywatnej praktyki lekarz, to postanowiłam to zmienić.Od tego będę miała za darmo.Poza tym co z tego że skończyłam 35 lat i badania prenatalne należą mi się za darmo, u tego prywatnie nie ma za darmo, bo on nie pracuje w państwówce. 15 lat płacenia składek i nic się człowiekowi nie należy choćby z powodu ciąży.
Brzuszek już się ładnie zaokrągla i to ogromnie mnie cieszy. Zaczęły dawać o sobie znać mdłości, jakaś paskudna zgaga, zaczęłam coś cały czas podjadać, żeby jej nie czuć.
A wczorajszy dzień minął mi b.b. sennie. Zasnęłabym wszędzie, w kościele, na ławce w parku, nawet na stojąco
)
No i po weselu. Jak nam się nie chciało isc tak bawiliśmy się swietnie. Udalo nam się nawet wygrac konkurs i zgarnąć flaszke! Orkiestra wpadla nam do gustu czułam jakby grali tylko dla nas-bardzo się polubiliśmy. Zadedykowali nam nawet piosenke:-)))I zaprosili na sylwestra gdzie graja. Bylam jakas taka zestresowana wiec postanowiłam się wyluzować i pilam. Za to na drugi dzień masakra nie wiem czy to z picia czy z jedzenia ale straszny bol zoladka miałam i biegunka. Cos strasznego..nie miałam ochoty pojsc na poprawiny. Ale tabletki mnie poratowaly. Pol poprawin przesiedziałam na dworze bo nie mogłam czuc zapachu jedzenia.. Co później zostało skomentowane przez mikrofon(pan z orkiestry). I znow dedykacja dla Marcina i Iwony którzy jeszcze dziś nie tańczyli-myslalam ze się zapadnę pod ziemie. A swoja droga bardzo przystojny ten pan prowadzący!!!
Jestem wyluzowana przestalam ciagle myslec o dziecku co ma być to będzie..
Mąż poszedł się wykąpać i przyszedł nagusieńki wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni
aaa dzisiejsze
serduchowanie to było takie: że zacisnęłam nogi żeby mąż nie mógł głęboko się wcisnąć
i jak już było po
to powiedziałam mu że bałam się o kropka żeby go fujarką nie strącił (bo może się udało) a mój M odpowiedział "myślałem że to taka gra"
hi hi hi
To już 9 tydzień!
Od ponad dwóch mocniej zauważam, że moje ciało nie należy już tylko i wyłącznie do mnie. Moje nienarodzone zawładnęło totalnie moją gastryką. Przez 24 godziny mam mdłości, bóle głowy, zawroty, brak zachcianek spożywczych, zero wigoru, jestem otępiała i senna. Nigdy nie miałam przetłuszczających się włosów, a od kilkudziesięciu dni jest to moja zmora! Pojawiły mi się wypryski na czole i nie umiem sobie z tymi nowościami poradzić.
Najgorsze jednak jest złe samopoczucie. Nie umiem się tak jak na początku cieszyć z tego, co mnie spotkało. Niedogodności i ciągłe wyzucie z energii przesłaniają mi radość z rosnącej kulki w brzuchu.
Chudnę i marnieję w oczach, a miałam być tyjącą promienną ciężarówką...
dzień cyklu...hmm, który to dzień cyklu..? Aaa, tak: 26 
Od wczoraj lekkie plamienie bo progesteron odstawiłam dzień wcześniej niż powinnam, a to mój chytry plan żeby ciotka z nami nie jechała na wczasy.
Zobaczymy..skoro już (zapewne) musi przyjść to niech wypier...nicza przed wyjazdem. hih Ach..nie wierzę! Urlop. Rewelacja! Tzn my to ciągle jeżdzimy, pędzimy tu i tam, a potem z powrotem ale co innego pęd z prędkością światła, co innego tysiące kilometrów samochodem - bo to też lubimy .. a co innego taki prawdziwy, naładowujący akumulatory urlop. Woda, słoneczko na niebie, Słoneczko obok. 
Jak małpiszon się pospieszy to może jeszcze zahaczą o wyjazd potencjalnie płodne dni.
Ale nie narzucam na siebie presji. Nie to nie. I tak 25.09 mamy wizytę w wyspecjalizowanej poradni/klinice , a jak wiadomo - ponowny wzrost ciśnienia i presji będę miała od stycznia. Teraz, do końca roku nie specjalnie super hiper trzymam kciuki. Ale...oczywiście próbujemy. A pomimo tego , że nie trzymam jakoś super kciuków to i tak z szybkością światła różne myśli przebiegają przez głowę. Np dziś, jak tylko się obudziłam pomyślałam : "Hmm, a może to implantacja
:D" Ta naiwność i ślepa nadzieja są rozczulająco rozbrajające. Ciśnie się też na usta słowo "głupie" ale co tam. Lepiej być w stanie rozczulającym niż głupim.
Ha! Opowiem Wam co nam się przytrafiło w środę.
Mamy duży samochód, busika, więc w naszym miasteczku, w okolicy mieszkanka, w którym mieszkamy ciężko jest o duży, pojemny garaż. Więc zawsze jak ruszymy samochód to potem trzeba polować na "białe miejsce". Czyli bezpłatne. Są też "niebieskie" ale co 2 h trzeba schodzić i wrzucać monetę. Nie wiem, czemu nie ma opcji zapłaty z góry np za 5-6h no ale,ok - takei są zwyczaje w Hiszpanii.
W pn ruszaliśmy samochód, odwieźliśmy siostrę do jej miasta bo zaczęły się studia. Na marginesie powiem, ze wydoroślała, bez spódnicy mamy jest o wiele fajniejsza i normalniejsza, także szybko i przyjemnie minęły te 3 miesiące jej pobytu z nami. Skoro ruszyliśmy samochodów, stracilismy białe miejsce i we wtorek było polowanie. Co rusz głowa z okna, lub rzut oka z balkonu - jest czy nie? Idąc po południu z mężem na siłownię krzyknęłam : "Zoooobacz kochanie! Białe, białe!" I pędem rzuciłam się przez całą ulicę, zeby stanąć na wolnym miejscu, poczekać aż przymaszeruje mąż i polecieć po samochód. Dosłownie leciałam jak struś pędziwiatr. Bo to takie upierdliwie, co 2h chodzić i wrzucać monetę w głupi parkometr. Więc OK - mamy białe. To był wtorek.
W środę mąż wrócił nieco padnięty z pracy, dałam mu więc po obiadku odpocząć, coś tam pooglądał, pospał chwilę i ok 17:30 zaczęłam wiercić dziurę w brzuchu:
"idzieeeemy, iidzieeemy?Jak nie chcesz to ok, ale ja muszę iść. Każdy dzień to kilka mililitrów tłuszczyku mniej"
a mąż na to:
"eeeee, ale jak kooocham oponka!Don't kill moja oponka" - rzecz jasna chodzi o moją oponkę na brzuchu , wiecie prawda? 
Tak więc, ok 18 w końcu przekupiłam męża do wyjścia, pakując mu rzeczy na siłownię no i 18:15 wyruszylismy z domu. Wycodząc z bramy jest dobry widok w lewo i w prawo na całą, dosyć długą ale spokojną ulicę. Wzdłuż chodnika, czyli też wzdłuż 5-piętrowych zabudowań ciągną się białe miejsca do parkowania, czyli te darmowe. Spojrzeliśmy w lewo, zobaczyliśmy nasz samochód (czerwony,największy i dla nas najpiękniejszy rzecz jasna
) a przy nim pełno ludzi, 3 policjantów, 3 strażników miejskich.
I nasza pierwsza myśl: "o kuuuurde!co jest! Przeciez to białe miejsce. Może ktoś nas stuknął!!!?" Jak nas zobaczyli to zaczęli machać i krzyczeć "szybko, szybko".
Dobiegliśmy do samochodu z niewyraźnymi minami no i co się okazało....?
Że z 3ciego piętra skoczył jakiś chłopak, próbując się zabić. Ale pech/szczęście chciało, że spadł na nasz samochód
Haaah, dobre prawda? Na szczęście nic mu nie jest. Oprócz złamanej nogi i ręki wszystko z nim ok. Gdyby nie nasz dzielny, samochodzik albo chłopak byłby martwy, albo sparaliżowany. A wiecie co w tym najśmieszniejsze? Ten chłopak jest Polakiem. 
Przez 3 lata w Hiszpanii, jeszcze nie zebraliśmy się na przerejestrowanie samochodu a że nikt nas nie pogania to nam się nie spieszy...więc całą historię możnaby było podsumowąć tak:
Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, w malutkim hiszpańskim miasteczku, pewnemu Polakowi życie uratował Polski samochód. 
Mniej śmieszna kwestia, jest związana z tym czy zapłacą za naprawę (prostowanie wgiętego dachu, wymiana pękniętej szyby) no ale... to nie nasza wina, ze spadł na nasz samochód nie?
Brat tego chłopaka prosił jedną pielęgniarkę żeby wzięła od nas numer bo chce nam naprawić samochód, ale jakoś od piątku (kiedy to mąż dał jej numer) aż do dziś nikt nie zadzwonił. Jesli nie zadzwonią do 16-17 to będę musiała się skupić i podejść tam pogadać. Nie możemy dłuzej czekac z naprawą bo w sobotę rano wyjeżdżamy.
Eech, nie lubie takich akcji. Gdyby to byl Hiszpan to mąż by gadał a tak to muszę ja. blee Co powiem?
"ach przykro mi że pani syn skoczył, ale chciałabym pogadać o naprawie naszego samochodu"
No ale..zobaczymy.
Hihi nasza sława tutaj rośnie
Hiszpański lekarz, który mówi po polsku. Jedyny czerwony bus, który prowadzi zawsze długowłosa blondyna. A teraz jeszcze bus ratuje życia podobnie jak mąż tej blondyny. Plotka już ogarnęła całe miasteczko. Będą pewnie za nami tęsknić jak stąd wyruszymy pod koniec maja 2014 . Fajne miasteczko...wiadomo, ze dom twój gdzie serce twoje. Ale wolałabym na stałe mieszkać w nieco większym mieście. Tu nawet nie ma kina
No ale za to jakie ciekawe rzeczy się dzieją.
Uff........... Muszę trochę ochłonąć. Po pierwszej radości oczywiście przyszły pierwsze obawy: czy wszystko jest ok? Czy to nie ciąża pozamaciczna? Czy uda mi się szczęśliwie donosić dzieciątko? Tyle się przecież naczytałam na OVU tych smutnych historii, tyle poronień, a u mnie przecież nie ma jeszcze takich szczególnych objawów. Na USG raczej nie będzie nic widać, lekarz powiedział, że pozytywny test w zupełności wystarczy, nie trzeba bety. Już bym najchętniej wzięła luteinę, by tylko wszystko było ok. Wiem, że muszę się uspokoić i nie mogę się stresować, ale prawdą jest co napisały dziewczyny kiedyś: że wszystkie obawy zaczynają się dopiero po + na teście ciążowym. Zgadzam się z tym. Teraz trzeba wymyślić w jaki sposób przekazać mężowi tą wiadomość. Pewnie w to nie uwierzy, bo wczoraj tak ryczałam, że boli mnie brzuch i nic z tego, a darłam się okropnie jak widziałam niemowlęta w telewizji. Sama siebie nie mogłam zrozumieć, bo przecież zaakceptowałam, że ten cykl do niczego. W końcu zapytał, a skąd wiesz czy nie jesteś w ciąży? Odparłam: bo wiem, boli mnie brzuch. I na to: a byłaś kiedyś w ciąży, że wiesz jak to będzie? I przyznałam rację, w nocy za to strasznie bolał mnie brzuch, więc stwierdziłam, że nie ma po co robić testu i tak będzie negatyw. Zrobiłam go dla formalności jak pojechał do pracy (stwierdziłam, że wieczorem napiję się wina, a lepiej wiedzieć czy mogę) i jak zobaczyłam, że kreska się od razu pokazała, to się spociłam ze stresu! Nadal w to nie wierzę. Wg ovu poród przypada na 13 maja. Mój Kochany Ojcze święty wiem, że to Twoja zasługa!!!!! Matko Boska Fatimska czuwaj nad nami i miej nas w opiece!!!!!
Aaa..z tego wszystkiego zapomniałam Wam pokazać na co dziś przypadkeim trafiłam w sieci. Widziałyście już takie cudo?

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2013, 11:03
Rano wizyta w szpitalu, odebranie wypisu i znów wszystko wróciło...
Zrobiłam tez badanie TSH po 15 będę miała wyniki, tak bardzo chciałabym żeby było mniejsze... No i może dostanę wyniki badania histopatologicznego naszego Aniołka.


Robaczko-plemniczku zrób dziure w jaju płodowym i wskakuj do środka
czekam...
OKRES PRZEDZARODKOWY 
1. Okres jaja płodowego (od 0 do 14 dni)
Ten okres rozpoczyna się w chwili połączenia komórki jajowej z plemnikiem,
kończy w momencie inplantacji zapłodnionej komórki jajowej w śluzówce macicy.
Charakteryzuje się małą wrażliwością na czynniki szkodliwe przenoszone z krwią matki
(tytoń, alkohol, leki), jednak dużą wrażliwością na czynniki bezpośrednio działające
na zarodek (promieniowanie RTG, elektro-magnetyczne).
2. Okres rozwoju listków zarodkowych (15-21 dni)
Rozpoczyna się w momencie implantacji zapłodnionej komórki jajowej w śluzówce macicy;
kończy w momencie powstania trzech listków zarodkowych
Bardzo duża wrażliwość na czynniki szkodliwe
- powodują powstanie wielu wad równocześnie co najczęściej jest przyczyną obumarcia płodu;
lub
- organizm dziecka jest w stanie zastąpić uszkodzone komórki nowymi, w związku z czym
dziecko rodzi się całkowicie zdrowe.
Wyczytałam u Doriany więc jestem spokojna że do 14 dni używki nie ma wpływu na zarodka, całe szczęście bo już zaczynałam mieć wyrzuty co do picia alko 
Dziękuje Dorianko humor poprawił mi się odrazu 

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2013, 13:06
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.