PatuŚ Czekając na dwie kreski :) 15 maja 2018, 12:41

15 cykl
1dc

Witajcie kochane :*

@ przyszła po raz kolejny po 30 dniach jestem z tego bardzo zadowolona :)
Za tydzień w poniedziałek zapisałam się do Pani ginekolog na podglądanie cyklu, zobaczymy co tam się dzieje :) mam nadzieje ze wszystko będzie w porządku i jak M wróci to się uda :)
Wszystko zaczyna powoli się ładnie układać i dzięki temu mam chęć do życia :)
Napisze po wizycie co tam u mnie dzieje się :)
Trzymajcie kciuki :*

Miłego dnia :*

13 tc (12tc+2)

Wypadałoby coś naskrobać w pamiętniku, bo dawno tego nie robiłam. Podczas starań wyobrażałam sobie, że jak już zajdę w upragnioną ciążę, to codziennie będę pisać o swoich odczuciach i będę miała super pamiątkę. Rzeczywistość jednak jest taka, że ciężko codziennie pisać o fatalnym samopoczuciu, mega mdłościach i niskim ciśnieniu. Na szczęście wszystko powoli ustaje i czuję się co raz lepiej.

Dzisiaj poczułam, że jeansy powoli robią się ciasne i kupiłam sobie kilka par legginsów, w tym 2 pary ciążowych (ja z tych zdecydowanie niesukienkowych). To właściwie mój pierwszy jakikolwiek zakup ciążowy (nie licząc segregatora i witamin). W związku z tym, że za chwile mija już I trymestr, co raz częściej zaczynam myśleć o porodzie, gdzie, jak i w ogóle. Nie mam kompletnie koncepcji, w którym Gdańskim szpitalu mam rodzić. Wcześniej, bez wahania wskazałabym na Zaspę m.in. dlatego, że blisko, ale po stracie Zośki i pobycie w tym szpitalu mam mocno mieszane uczucia. Niby położne cudowne i to one właściwie odbierają poród, ale lekarze to kompletna porażka (przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń). Zupełnie nie mam dylematów pt. "czy rodzić tam, gdzie pracuje mój lekarz prowadzący" bo moja Pani doktor nie pracuje w żadnym szpitalu. Czasu na szczęście jeszcze mnóstwo i koncepcja może zmienić mi się jeszcze 100 razy.

Za 2 dni idziemy na pierwsze usg prenatalne i oczywiście nie mogę się już doczekać, aby zobaczyć naszego dziecia, pazury jednak wszystkie już z nerwów oczywiście obgryzione, a co.

Pinka. Piąty transfer 15 maja 2018, 16:42

Odkad poronilam licze tygodnie, w ktorym moglabym juz byc w ciazy. Siedzac w pracy mysle o tym ze nie powinno mnie w niej byc :(. W tym czasie powinnam sie przygotowywac mentalnie do porodu. Ogarnia mnie zlosc.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2018, 17:09

inaa Mama,Tata i ...? 15 maja 2018, 19:21

31%

12t+4d

Jacie dawno nie pisałam.
Znowu mam obawy przed badaniem prenatalnym buhuhuhu, które mam w czwartek.
Dzidziu żyjesz tam? :(

Nie mam już z tydzień żadnych objawów, a jak na złość przyplątało się choróbsko i jakoś za wolno odchodzi. Boże czemu nie wymyślili czegoś mocnego dla cieżarnych?? Eh trzymajcie kciuki

Chwilę temu...

Na luzaka sprawdzam sobie wyniki zleconych badań. W sumie ciekawi mnie ANDRO, bo dr narzekał że mam za wysokie męskie hormony, reszta to przecież pro forma, z reguły są ok, a tu SURPRISE...


TSH 4,370 µIU/ml (0,270 - 4,200) !!!!!!!!!!!! :( ;( :(

FT4 1,37 ng/dl (0,93 - 1,70)

Androstendion 2,77 ng/ml


Jutro dzwonię do dr i zapytam, czy mogę sobie zwiększyć Euthyrox. Wcześniej zażywałam w tygodniu 4x50 i 3x75, a teraz po 50/dzień i miałam TSH ok 0,8. Więc zastąĄAanawiam się czy takie w sumie niewielkie zmniejszenie dawki mogło wywołać taki skok????

Co jest kurna nie tak ze mną? :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2018, 21:12

Persi Pamiętnik Persi 17 maja 2018, 18:03

Dawno mnie mnie było, a przez ten czas dużo zmian. W kwietniu poddałam się operacji usunięcia endometriozy, jak się później okazało IV stopnia. Jestem bardzo zadowolona z opieki i samego zabiegu, gdyż wszystko miało trwać 2-3 godziny, ale okazało się, że mam dużo zmian. Lekarz porządnie się przyłożył i starał się wszystko wyrwać. Ostatnio wyszła mi bardzo wysoka prolaktyna po obciążeniu (51 krotny wzrost) i od wczoraj biorę Bromergon. Jak na razie ze skutków ubocznych zauważyłam szum w uszach i poranne osłabienie.
Plan na najbliższe dni? Bromergon i plany urlopowe. Mam nadzieję, że miły wyjazd w ciepłe miejsce poprawi nasze samopoczucia a tym samym zwiększy szanse na zajście w ciąże.

Marti... Goniąc czas 15 maja 2018, 21:38

Dzwonilam do poloznej, z ktora mam umowe. Prawdopodobnie czeka mnie przenoszenie ok tygodnia. Jutro termin, zatem jade na IP. Zrobia mi ktg, usg, samolot i prawdopodobnie decyzja o powrocie do domu. Hospitalizacja wskazana od 41 tyg, jesli nic niepokojacego sie nie dzieje.


Tesciowa przyjechala dzis pomoc nam z psem. Udalo sie ja przekonac. Ale jesli zostane odeslana, to bez sensu, zeby u nas siedziala..no chyba, ze zechce. Takze wszystko sie moze jeszcze okazac i zmienic. Ja nie czuje, zebym miala dzis rodzic w nocy... wiec pewnie sprawdzi sie tzw "plus / minus 10 dni od wyznaczonego terminu porodu".... Anakin, trafilas w samo sedno. Jak na tykajacej bombie ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2018, 21:40

zocha88 Przeczekać 15 maja 2018, 21:43

Jakoś nie mogę się zebrać do pisania. Rzadko tu zaglądam. Zaznaczam sobie co nieco na wykresie, wpisuję wagę, sprawdzam który to tydzień ciąży. I tyle.
W sobotę minęło pół roku. Pół roku temu zmienił się mój świat i ja sama. Smutny to był dzień, myśli poszybowały w kierunku szpitala. Jak powiedziałam o tym mężowi, to się popłakałam. Wszystkie dzieci, które miały przyjść na świat przed naszym już są. Cała szóstka. Zdrowe, żywe. A mi żal, bo czuję jak bym ja swoje Dziecko zawiodła. Nie urodziłam go. Nie dałam rady. Jako jedyna.
Wczoraj był 7t4d. To w tym dniu straciłam ciążę. Pojutrze idę do lekarza i najbardziej zastanawia mnie to, czy nasze Dziecko żyje. Czy ŻYJE. Boję się, że życie po raz kolejny zrobi sobie ze mnie jaja.

zocha88 Przeczekać 25 kwietnia 2018, 21:05

Ciąża rozpoczęta 22 marca 2018

Po dzisiejszym dniu jestem totalnie wypompowana, ale bardzo usatysfakcjonowana, że udało mi się wszystko ogarnąć. To było jakieś apogeum: załatwianie kontraktu na tonery dla wiceprezesa, platforma, zamówienia, faktury, WZ-etki, serwisy, zatowarowanie. No dramat jakiś.
A dzisiaj czułam się naprawdę fatalnie, brzuch na dole rwał mnie jak nigdy :/. Nie wiem czy to jest spowodowane zastrzykiem na owulację, czy bardziej Duphastonem. Niby wcześniej miałam taką mieszankę, ale nie przypominam sobie takiego bólu brzucha w drugiej fazie cyklu. I to nie jest ból taki skurczowy czy kłujący, tylko mocno ciągnący.
Najgorsze jest to, że w pracy nie mogę pozwolić sobie na chwile słabości. Ogólnie jestem osobą bardzo skrupulatną, dokładną i skupioną, a złe samopoczucie zaburza moją wydajność, co mnie wkurza. Kolejne dni wcale nie zapowiadają się lepiej, może na piątkowych targach troszkę odpocznę. Prezesi zawiesili mi wysoko poprzeczkę, czasami mam wrażenie, że specjalnie dokładają mi obowiązków, żeby zobaczyć na ile mnie stać.
Dzisiaj nawet nie wzięłam szydełka do ręki, nie mam siły... Na szczęście wszystkie projekty "na już" są skończone i szydełkowanie to teraz tylko relaks :), w planach jest Masza, szydełkowy byczek i bluzeczka, tylko jeszcze nie wiem jaka :)

Siedzę na toalecie... Słyszę delikatne chlup, a zaraz potem: 'Poookaż kupę!'. Witku, zrobiłam kupę, ale chcę jeszcze posiedzieć bo może jakaś inna kupa jeszcze będzie. Mój asystent ma nie do końca przekonaną minę, ale chwilowo skupia się na nakładaniu pasty na szczoteczkę. Aaaaaaaa - podnoszę wzrok i widzę co jest przyczyną tragedii: pasta zamiast na szczoteczkę trafiła na rękę. Zerkam na miejsce gdzie jest... gdzie powinien być papier i przypominam sobie, że rolka została w sypialni bo przecież rano moja mała ośmiornica próbowała nałożyć Fenistil na miejsce gdzie ugryzła mucha. I trzeba było czymś te hektolitry Fenistilu wytrzeć. A więc jesteśmy w czarnej, nomen omen, du... Cała nadzieja w moim synu (nadal patrzącego zdegustowanym wzrokiem na rękę umazaną pastą i gotowego wszczynać dalszy alarm). Synku, potrzebujemy papier. Pamiętasz gdzie jest? Tam gdzie mama śpi. Przyniesiesz? Przyniesie! Idzie i wraca z 3 listkami papieru. Ścieram pastę z jego łapki - jeden kryzys z głowy. Nadal jednak jestem 'ukiblona'. Przyniesiesz jeszcze papieru? Pędzi. Tylko duużo synku! Przynosi. Wystarczajaco. Jest git. Wstaję, a mój asystent rzuca się do muszli na oględziny. 'Aaaaale kuuuupa!' Fuj? - pytam. Fuj! - słyszę potwierdzenie. I dźwięk spuszczanej wody. Tym razem moja latorośl pomija czyszczenie kibla szczotą i wraca do małej szczoty czyli szorowania zębów. W poniedziałek byliśmy u pani dentystki. Udało nam się wytłumaczyć Młodemu, że pasty nakładamy MAŁO. Więc nakłada mało. Zapomnieliśmy powiedzieć, że nakładamy raz, a nie 10 razy. Młody jest absolutnym entuzjastą mycia zębów. Kilka dni temu w ramach kary... poszedł spać... bez mycia zębów. Paradoks... Sama wizyta super, zęby zdrowe i najważniejsze - ssany kciuk nie narobił szkód (a tego się bałam). Napisałabym więcej, ale Młody cały czas obrabia pastę i jeśli go nie powstrzymam zje całą tubkę... cdn.

Marti... Goniąc czas 16 maja 2018, 10:56

No wiec jestem na izbie przyjec. Rejestracja super. Siedze na ktg. Oczywiście trafilam na polozna co mnie opierdolila, ze jestem na IP a nie w przychodni na gorze na planowanym ktg. Jakim kurrrr... planowanym. Postepuje zgodnie z tym co mi powiedzial lekarz i polpzna wczoraj przez tel. Nigdy nie lezalam w szpitalu. Nigdy nie rodzilam. Ciekawe co bedzie dalej. Poczatek malo przyjemny. Zero informacji oczywiscie co mnie czeka itp. Kazala mi sie polozyc i wyszla. Domyslam sie, ze z godzine przynajmniej bede lezec. Ale nie wiem. Bo po co informowac. A ja zanim zdazylam ogarnac mysli zostalam sama

Dilegua, o notte! tramontate, stelle!
Tramontate, stelle!
All'alba vincerò!
Vincerò! Vincerò!

Sheis 2 niepowodzenia 16 maja 2018, 12:44

Ciąża zakończona 11 maja 2018


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2018, 12:45

Sheis 2 niepowodzenia 16 maja 2018, 13:12

KONIEC CIAZY w skonczonym 40 tygodniu

Wlasnie leze na łóżku, a obok niewinnie, acz bardzo czujnie spi maly Julian.

Kontynuujac poprzedni wpis...

Tak jak kazali spakowalam sie szybko i pojechalismy do szpitala. Powiedzialam, ze chcialabym.dostac znieczulenie w kregoslup podczas porodu, a oni ze.nie maja takiej uslugi bo za mało anestezjologow, zalamalam sie. Zostalam zbadana i polozona na patologi ciazy, gdzie zrobiono ponownie.ktg, wyszlo ok. Wieczorem rowniez w normie. W nocy ok 3 zaczely mi sie skurcze. Nieregularne, nie byly zle. Nie moglam juz zasnac. Od godziny 7 rano skurcze byly juz regularne i mnie bolalo dosyc mocno, ale jeszcze bylam w stanie.chodzic i funkcjonowac, mialam 4-5cm rozwarcia, zawiezli mnie na badanie,.mowilam ze.dziecko moze byc duze i boje sie ze jestem.za waska.i.mialam byc mierzona, lekarze powiedzieli ze nawet 4 kg dziecko urodze naturalnie, a mojego dr nie bylo, wiec musialam poddac sie ich opinii,.chociaz.bardzo sie balam, ze nie dam rady. Zostalam przeniesiona na porodowke ok 10, skurcze wciaz regularne. W tym dniu w moim szpitalu bylo pelno porodow i czekalam na sale porodowa do 14. W tym czasie mialam.juz 6 cm.rozwarcia, moj narzeczony.bardzo mi pomagal. Ulge czulam tylko pod prysznicem. Jak juz lezalam na sali porodowej to czas jakby sie zatrzymal,.na początku wydawalo sie ze pojdzie szybko bo rozwarcie postepowalo, mimo ogromnego bolu nie darlam sie, tylko w ciszy przezywalam skurcze trzymajac za reke mojego narzeczonego. Musielismy wykonywac rozne cwiczenia zeby porod.zaczal postepowac. Pani dr włożyła mi reke i polecialy wody. Najgorsze byly momenty gdy podczas skurczy wkladala mi rece zeby szyjke.zbadac i cos tam.jeszcze robila.zeby porod zaczal.postepowac. Zatrzymalo sie na 9 cm rozwarcia, bol tak silny, ze w.momentach skurczy nie wiedzialam co ze soba zrobic, ok 17 zaczelam plakac i blagac o cesarke. Zupelnie stracilam.motywacje do porodu, dziecko nie chcialo wstawic glowki do kanalu, wszystko stanelo, polozna powiedziala ze.moze.to jeszcze potrwac kilka godzin, a ja juz nie.moglam zniesc tych okropnych boli. Ciagle blagalam.ja i Pania doktor.o.cesarke, nie wierzylam ze w koncu cos sie zmieni. Dr powiedziała, ze mam.robic cwiczenia, co potegowalo bol.jeszcze bardziej. O godZinie 18 wciaz.blagajac o cesarke zjawil.sie moj ginekolog, Boze.jak sie ucieszylam, odrazu zdecydowal o.cesarce. Pani doktor jeszcze aby raz kazala mi przec, a ja nie umialam,.bo nie mialam.jeszcze skurczy partych, a ona z pretensjami do.mnie jakbym specjalnie nie robila. Na szczescie po tym wzieli mnie.na.cesarke i o 18:50 urodził sie Julek. 3700g i 57cm 10pkt.

Moje odczucia w chwili,.gdy wyjeli mi dziecko, były dziwne. Cieszylam sie, ale nie docieralo to do mnie. Nie czulam wielkiego.wzruszenia, nawet nie myslalam o tym ze..go zaraz zobacze. Poprostu lezalam i odpoczywalam. Teraz go kocham bez pamieci, ale to wszystko przyszło na.drugi dzien. Podziwiam każdą kobiete, która rodzila naturalnie. To jest KOSZMARNY bol i ja napewno przy kolejnej ciazy bede brala.cesarke.

Powodzenia wszystkim kobietkom. Tyle jeszcze chcialam.napisac, ale mam chaos mysli i malo czasu, bo.mlody pewnie zaraz sie obudzi. Trzymajcie sie kochane, kazda kobieta jest bohaterka, bo.porod to straszna mordęga, tortury i nie wiem co jeszcze. Papa


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2018, 13:14

Marti... Goniąc czas 16 maja 2018, 13:59

Wszystko ok.
Ktg, usg, samolot.

Kontrola ktg za 2 dni. Odeslana do domu.
Badanie ginekologiczne najbardziej bolesne w życiu.... myslalam, ze polamie paznokcie na opaciu. Badała mnie kobieta. Czy Wy tez macie tak zle doświadczenia z kobietami ginekologami? To moje 4 badanie przez kobiete . Faceci ginekolodzy jakos delikatniej podchodza do sprawy.... wg mnie

Szarusia Cierpliwości Kobieto!!! 16 maja 2018, 19:08

Dziękuję Wam dziewczyny za wszystkie komentarze :) Posłuchałam Waszych rad i umówiłam Męża na badanie nasienia. Szybko, bo już w ten poniedziałek... Póki co stresu brak.
16 dc, przyszły tydzień w pracy zapowiada się intensywnie więc szybko zleci i na myślenie nie będzie czasu.
Wczoraj widziałam chyba z 10 ciężarnych, jak grzyby po deszczu... :)

ma_pi Demotywator 16 maja 2018, 20:00

Monitoring nr 1 - 11 dc: endometrium 8,9 mm, lewy jajnik czysty, prawy jajnik pęcherzyk dominujący 19 mm. Wszystko gra.
Jutro koło 18.00 zastrzyknę sobie ovitrelle, który sobie sama zaordynowałam. Leży w lodówce od czasu poprzedniego krio, to po co ma się zmarnować.

13dc
Kolejny dzień a ja padam na twarz ale tak padam, że nie mam siły nawet wracać autem do domu. Dziś myślałam, że zasne za kierownicą.Ostatnie dni w pracy są dla mnie dość umyslowo męczące, znów szkole ludzi, znów gadam 8 godzin jak katarynka, nawet nie sądziłam, że to może być takie męczące. Nie wyobrażam sobie nauczycieli, którzy muszą gadać tak przez 300 dni w roku non stop to samo:P masakra, to nie dla mnie. Generalnie wracając poczułam nie dość, że mega zmęczenie, to dodatkowo głód w jednej sekundzie dosłownie. Zaczęły mi się trzasc ręce znów, dosłownie ledwo szłam do domu, poczułam ogromny spadek cukru i miałam ochotę spaaac i pozrec słonia na Już, na teraz. Jak wparowalam do domu to jadłam zimną zupę z gara prosto z lodówki, w drugiej ręce sucha bulke:D A mój mąż jeszcze mi podał frytki i kurczaka, którego dla mnie zrobił bo zapomniał, że ugotowałam zupę dzień wcześniej:P zjadłam wszystko, zupę z gara, frytki z kurczakiem i tą suchą bułkę:D poczułam się spełniona:D haha
Ale tak serio to te spadki cukru zdarzają mi się jak nie zjem porządnie w ciągu dnia. Najgorsze są te mroczki przed oczami to zmęczenie i nogi z waty. Ale jak zjem to po 15 min przechodzi.
Z innej beczki... byłam u Endo.mam zwiększyć dawkę Letroxu do 75. Ponoć moja tarczyca jest za mała i dlatego mam niedoczynność. Kontrola za 6 tyg.

Przez to zmęczenie nie mam siły na serduszkowanie:( energio wroc! Libido jest ale brak siły, chce spać:(


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2018, 22:34

Plany są planami a życie jest życiem
Dnia 18.04.2018r. Rozooczął się cykl który nas zaskoczył. Chwila uniesienia i tak oto 10.05 w 22dc zobaczyliśmy dwie słabe kreski
Dzień później beta 21,87
14.05 w dzień spodziewanej miesiączki dwie grube kreseczki.

Tak oto po dwóch latach starań o córkę tym razem wpadliśmy za PIERWSZYM razem.
Cieszymy się, że tak się stało i czekamy na juniora.
widzimy się 25.01.2019r.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2018, 17:58

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)