31+6,koniec 32 tygodnia do porodu zostało...57 dni. O matko. Im częściej zdsje sobie sprawę jak to blisko to mnie to przeraża,ale i bardzo ekscytuje
dla Kordianka mam nowy wózek-używany,ale inny niz ten to co kupiłam w styczniu-odziwdział mi się. Ten nowyma piękny chabrowy kolor i szare elementy ❤ także ten ponaranczowo-czarny sprzedaję. Zrobiłam juz pierwsze dwa prania dla Kordianka-ubrankana 50 i 56,pieluchy,czapeczki i masa kocycków
mam jeszcze do uprania rzeczy na 56,62 i dalej
i zorientowałam się,że moja koszula do spzitala z rozcięciami gdzieś albo ją oddałam albo sie zagubiła i muszę zakupić nowe
z dwie na pewno. szlafrok do szpitala musze wyprać i zamowoć wkładkę do fotelika dla noworodkow
musze na kartce spisać co mi jeszcze potrzebne jest bo zapomnę. Zamawiamy tez komode dla Lilci-chlopaki bedą mieć wspólną a Lilka osobną.
Jesli chodzi o dzieciaki to jest nawet ok. Ja mam okropnego nerwa ostatnio i lepiej ze mną nie podejmować dyskuji bo zjadan żywcem. Lilka znowu ma faze na spanie z nami
ale mam misterny plan. Niebaeem rezygbuję z pracy i wezmę się za porządki w garderobie i zrobię miejsce na rzeczy z pojemnika na pościel, rozmontuje nasze łoże, zafoliuje i poczeka sobie na lepsze czasy a Oni bedą mieć pokój z naszej sypialni a my w salonie na narożniku będziemy spać z najmłodszym. tzn Kordi bedzie spał w kołysce. taki mam plan zobaczyny co z niego wyjdzie. A wracają do dzieci to chodzą do żłobka dają mi się zregenerować, gorzej na wieczór,bo ich usypianie mnie czasami drażni. Trwa to za długo. Ale nic. dzisiaj ubieram ich ciepło bo mamy 20 stopni i buszują do 19 na dworzu. Mają sie wyszaleć. Oliś dalej ledwo mówi,najlepiej idzie mu słowo koło i pi(śpi),papa, i ciuciu(ciuchciuch)
ale pokaże,gdzir jest mama,tata,Lilka,babcia,dziadek,tv ;)widać,żr jest z nim kontakt,ale nie mówi... zaczynam sie stresować i znowu muszę przysiąść przy nim. Lilka ma okropną fazę i wszystkiego się boi. Masakra
gdyby mój mąż byl w pełni sprawny to byn się nie denerwowała,ale za dużo jest na mojej głowie 
Staram się nie zagłębiać w temat jego powrotu do sprawności,bo wiem,że jak ja bede na wylocie to on bedzie juz sprawny....oby.
Buziaki
Tsh 2.65
Prolaktyna 397,3
Glukoza 5.4 mmol/l
Jak widać tsh spadlo:) prolaktyna w normie, glukoza niby też ale ostatnio gin mi mówił że jeśli ciąży będę mieć taki cukier to od razu kieruje do diabetologia, bo normy w ciąży są dużo bardziej restrykcyjne i że jestem w grupie ryzyka. Tylko nikt mi nie chce jakoś zlecić w dalszym ciągu testu obciąża ia glukoza... eh. Jutro wizyta u Endo, zobaczymy co powie.
Dni płodne bardzo blisko, nie wiem czy nie już bo miałam dziś taki wodnisto mleczny sluz ale nie wiem czy to sluz plodny. Raczej czekam na ten rozciagliwy. Szyjka zamknięta i jeszcze chyba twarda. Jeszcze nie robię testów owu. Zdarzyłam już siebie poobserwowac i mniej więcej wiem żeby zaczynać jak pojawi się rozciagliwy sluz. Wcześniej nie ma sensu. Owulacje u mnie są dość nieregularne raz 14dc raz 17 raz 20... :p biorę inofem, w zeszłym miesiącu po nim po raz pierwszy czułam że naprawdę mam owulke. Ból jajnika czułam bardzo mocno.
15 cykl
1dc
Witajcie kochane :*
@ przyszła po raz kolejny po 30 dniach jestem z tego bardzo zadowolona 
Za tydzień w poniedziałek zapisałam się do Pani ginekolog na podglądanie cyklu, zobaczymy co tam się dzieje
mam nadzieje ze wszystko będzie w porządku i jak M wróci to się uda 
Wszystko zaczyna powoli się ładnie układać i dzięki temu mam chęć do życia 
Napisze po wizycie co tam u mnie dzieje się 
Trzymajcie kciuki :*
Miłego dnia :*
13 tc (12tc+2)
Wypadałoby coś naskrobać w pamiętniku, bo dawno tego nie robiłam. Podczas starań wyobrażałam sobie, że jak już zajdę w upragnioną ciążę, to codziennie będę pisać o swoich odczuciach i będę miała super pamiątkę. Rzeczywistość jednak jest taka, że ciężko codziennie pisać o fatalnym samopoczuciu, mega mdłościach i niskim ciśnieniu. Na szczęście wszystko powoli ustaje i czuję się co raz lepiej.
Dzisiaj poczułam, że jeansy powoli robią się ciasne i kupiłam sobie kilka par legginsów, w tym 2 pary ciążowych (ja z tych zdecydowanie niesukienkowych). To właściwie mój pierwszy jakikolwiek zakup ciążowy (nie licząc segregatora i witamin). W związku z tym, że za chwile mija już I trymestr, co raz częściej zaczynam myśleć o porodzie, gdzie, jak i w ogóle. Nie mam kompletnie koncepcji, w którym Gdańskim szpitalu mam rodzić. Wcześniej, bez wahania wskazałabym na Zaspę m.in. dlatego, że blisko, ale po stracie Zośki i pobycie w tym szpitalu mam mocno mieszane uczucia. Niby położne cudowne i to one właściwie odbierają poród, ale lekarze to kompletna porażka (przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń). Zupełnie nie mam dylematów pt. "czy rodzić tam, gdzie pracuje mój lekarz prowadzący" bo moja Pani doktor nie pracuje w żadnym szpitalu. Czasu na szczęście jeszcze mnóstwo i koncepcja może zmienić mi się jeszcze 100 razy.
Za 2 dni idziemy na pierwsze usg prenatalne i oczywiście nie mogę się już doczekać, aby zobaczyć naszego dziecia, pazury jednak wszystkie już z nerwów oczywiście obgryzione, a co.
Odkad poronilam licze tygodnie, w ktorym moglabym juz byc w ciazy. Siedzac w pracy mysle o tym ze nie powinno mnie w niej byc
. W tym czasie powinnam sie przygotowywac mentalnie do porodu. Ogarnia mnie zlosc.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2018, 17:09
31%
12t+4d
Jacie dawno nie pisałam.
Znowu mam obawy przed badaniem prenatalnym buhuhuhu, które mam w czwartek.
Dzidziu żyjesz tam? 
Nie mam już z tydzień żadnych objawów, a jak na złość przyplątało się choróbsko i jakoś za wolno odchodzi. Boże czemu nie wymyślili czegoś mocnego dla cieżarnych?? Eh trzymajcie kciuki
Chwilę temu...
Na luzaka sprawdzam sobie wyniki zleconych badań. W sumie ciekawi mnie ANDRO, bo dr narzekał że mam za wysokie męskie hormony, reszta to przecież pro forma, z reguły są ok, a tu SURPRISE...
TSH 4,370 µIU/ml (0,270 - 4,200) !!!!!!!!!!!!
;( 
FT4 1,37 ng/dl (0,93 - 1,70)
Androstendion 2,77 ng/ml
Jutro dzwonię do dr i zapytam, czy mogę sobie zwiększyć Euthyrox. Wcześniej zażywałam w tygodniu 4x50 i 3x75, a teraz po 50/dzień i miałam TSH ok 0,8. Więc zastąĄAanawiam się czy takie w sumie niewielkie zmniejszenie dawki mogło wywołać taki skok????
Co jest kurna nie tak ze mną? 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2018, 21:12
Dawno mnie mnie było, a przez ten czas dużo zmian. W kwietniu poddałam się operacji usunięcia endometriozy, jak się później okazało IV stopnia. Jestem bardzo zadowolona z opieki i samego zabiegu, gdyż wszystko miało trwać 2-3 godziny, ale okazało się, że mam dużo zmian. Lekarz porządnie się przyłożył i starał się wszystko wyrwać. Ostatnio wyszła mi bardzo wysoka prolaktyna po obciążeniu (51 krotny wzrost) i od wczoraj biorę Bromergon. Jak na razie ze skutków ubocznych zauważyłam szum w uszach i poranne osłabienie.
Plan na najbliższe dni? Bromergon i plany urlopowe. Mam nadzieję, że miły wyjazd w ciepłe miejsce poprawi nasze samopoczucia a tym samym zwiększy szanse na zajście w ciąże.
Dzwonilam do poloznej, z ktora mam umowe. Prawdopodobnie czeka mnie przenoszenie ok tygodnia. Jutro termin, zatem jade na IP. Zrobia mi ktg, usg, samolot i prawdopodobnie decyzja o powrocie do domu. Hospitalizacja wskazana od 41 tyg, jesli nic niepokojacego sie nie dzieje.
Tesciowa przyjechala dzis pomoc nam z psem. Udalo sie ja przekonac. Ale jesli zostane odeslana, to bez sensu, zeby u nas siedziala..no chyba, ze zechce. Takze wszystko sie moze jeszcze okazac i zmienic. Ja nie czuje, zebym miala dzis rodzic w nocy... wiec pewnie sprawdzi sie tzw "plus / minus 10 dni od wyznaczonego terminu porodu".... Anakin, trafilas w samo sedno. Jak na tykajacej bombie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2018, 21:40
Jakoś nie mogę się zebrać do pisania. Rzadko tu zaglądam. Zaznaczam sobie co nieco na wykresie, wpisuję wagę, sprawdzam który to tydzień ciąży. I tyle.
W sobotę minęło pół roku. Pół roku temu zmienił się mój świat i ja sama. Smutny to był dzień, myśli poszybowały w kierunku szpitala. Jak powiedziałam o tym mężowi, to się popłakałam. Wszystkie dzieci, które miały przyjść na świat przed naszym już są. Cała szóstka. Zdrowe, żywe. A mi żal, bo czuję jak bym ja swoje Dziecko zawiodła. Nie urodziłam go. Nie dałam rady. Jako jedyna.
Wczoraj był 7t4d. To w tym dniu straciłam ciążę. Pojutrze idę do lekarza i najbardziej zastanawia mnie to, czy nasze Dziecko żyje. Czy ŻYJE. Boję się, że życie po raz kolejny zrobi sobie ze mnie jaja.
Ciąża rozpoczęta 22 marca 2018
Po dzisiejszym dniu jestem totalnie wypompowana, ale bardzo usatysfakcjonowana, że udało mi się wszystko ogarnąć. To było jakieś apogeum: załatwianie kontraktu na tonery dla wiceprezesa, platforma, zamówienia, faktury, WZ-etki, serwisy, zatowarowanie. No dramat jakiś.
A dzisiaj czułam się naprawdę fatalnie, brzuch na dole rwał mnie jak nigdy
. Nie wiem czy to jest spowodowane zastrzykiem na owulację, czy bardziej Duphastonem. Niby wcześniej miałam taką mieszankę, ale nie przypominam sobie takiego bólu brzucha w drugiej fazie cyklu. I to nie jest ból taki skurczowy czy kłujący, tylko mocno ciągnący.
Najgorsze jest to, że w pracy nie mogę pozwolić sobie na chwile słabości. Ogólnie jestem osobą bardzo skrupulatną, dokładną i skupioną, a złe samopoczucie zaburza moją wydajność, co mnie wkurza. Kolejne dni wcale nie zapowiadają się lepiej, może na piątkowych targach troszkę odpocznę. Prezesi zawiesili mi wysoko poprzeczkę, czasami mam wrażenie, że specjalnie dokładają mi obowiązków, żeby zobaczyć na ile mnie stać.
Dzisiaj nawet nie wzięłam szydełka do ręki, nie mam siły... Na szczęście wszystkie projekty "na już" są skończone i szydełkowanie to teraz tylko relaks
, w planach jest Masza, szydełkowy byczek i bluzeczka, tylko jeszcze nie wiem jaka 
Siedzę na toalecie... Słyszę delikatne chlup, a zaraz potem: 'Poookaż kupę!'. Witku, zrobiłam kupę, ale chcę jeszcze posiedzieć bo może jakaś inna kupa jeszcze będzie. Mój asystent ma nie do końca przekonaną minę, ale chwilowo skupia się na nakładaniu pasty na szczoteczkę. Aaaaaaaa - podnoszę wzrok i widzę co jest przyczyną tragedii: pasta zamiast na szczoteczkę trafiła na rękę. Zerkam na miejsce gdzie jest... gdzie powinien być papier i przypominam sobie, że rolka została w sypialni bo przecież rano moja mała ośmiornica próbowała nałożyć Fenistil na miejsce gdzie ugryzła mucha. I trzeba było czymś te hektolitry Fenistilu wytrzeć. A więc jesteśmy w czarnej, nomen omen, du... Cała nadzieja w moim synu (nadal patrzącego zdegustowanym wzrokiem na rękę umazaną pastą i gotowego wszczynać dalszy alarm). Synku, potrzebujemy papier. Pamiętasz gdzie jest? Tam gdzie mama śpi. Przyniesiesz? Przyniesie! Idzie i wraca z 3 listkami papieru. Ścieram pastę z jego łapki - jeden kryzys z głowy. Nadal jednak jestem 'ukiblona'. Przyniesiesz jeszcze papieru? Pędzi. Tylko duużo synku! Przynosi. Wystarczajaco. Jest git. Wstaję, a mój asystent rzuca się do muszli na oględziny. 'Aaaaale kuuuupa!' Fuj? - pytam. Fuj! - słyszę potwierdzenie. I dźwięk spuszczanej wody. Tym razem moja latorośl pomija czyszczenie kibla szczotą i wraca do małej szczoty czyli szorowania zębów. W poniedziałek byliśmy u pani dentystki. Udało nam się wytłumaczyć Młodemu, że pasty nakładamy MAŁO. Więc nakłada mało. Zapomnieliśmy powiedzieć, że nakładamy raz, a nie 10 razy. Młody jest absolutnym entuzjastą mycia zębów. Kilka dni temu w ramach kary... poszedł spać... bez mycia zębów. Paradoks... Sama wizyta super, zęby zdrowe i najważniejsze - ssany kciuk nie narobił szkód (a tego się bałam). Napisałabym więcej, ale Młody cały czas obrabia pastę i jeśli go nie powstrzymam zje całą tubkę... cdn.
No wiec jestem na izbie przyjec. Rejestracja super. Siedze na ktg. Oczywiście trafilam na polozna co mnie opierdolila, ze jestem na IP a nie w przychodni na gorze na planowanym ktg. Jakim kurrrr... planowanym. Postepuje zgodnie z tym co mi powiedzial lekarz i polpzna wczoraj przez tel. Nigdy nie lezalam w szpitalu. Nigdy nie rodzilam. Ciekawe co bedzie dalej. Poczatek malo przyjemny. Zero informacji oczywiscie co mnie czeka itp. Kazala mi sie polozyc i wyszla. Domyslam sie, ze z godzine przynajmniej bede lezec. Ale nie wiem. Bo po co informowac. A ja zanim zdazylam ogarnac mysli zostalam sama
Dilegua, o notte! tramontate, stelle!
Tramontate, stelle!
All'alba vincerò!
Vincerò! Vincerò!
Ciąża zakończona 11 maja 2018
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2018, 12:45
KONIEC CIAZY w skonczonym 40 tygodniu
Wlasnie leze na łóżku, a obok niewinnie, acz bardzo czujnie spi maly Julian.
Kontynuujac poprzedni wpis...
Tak jak kazali spakowalam sie szybko i pojechalismy do szpitala. Powiedzialam, ze chcialabym.dostac znieczulenie w kregoslup podczas porodu, a oni ze.nie maja takiej uslugi bo za mało anestezjologow, zalamalam sie. Zostalam zbadana i polozona na patologi ciazy, gdzie zrobiono ponownie.ktg, wyszlo ok. Wieczorem rowniez w normie. W nocy ok 3 zaczely mi sie skurcze. Nieregularne, nie byly zle. Nie moglam juz zasnac. Od godziny 7 rano skurcze byly juz regularne i mnie bolalo dosyc mocno, ale jeszcze bylam w stanie.chodzic i funkcjonowac, mialam 4-5cm rozwarcia, zawiezli mnie na badanie,.mowilam ze.dziecko moze byc duze i boje sie ze jestem.za waska.i.mialam byc mierzona, lekarze powiedzieli ze nawet 4 kg dziecko urodze naturalnie, a mojego dr nie bylo, wiec musialam poddac sie ich opinii,.chociaz.bardzo sie balam, ze nie dam rady. Zostalam przeniesiona na porodowke ok 10, skurcze wciaz regularne. W tym dniu w moim szpitalu bylo pelno porodow i czekalam na sale porodowa do 14. W tym czasie mialam.juz 6 cm.rozwarcia, moj narzeczony.bardzo mi pomagal. Ulge czulam tylko pod prysznicem. Jak juz lezalam na sali porodowej to czas jakby sie zatrzymal,.na początku wydawalo sie ze pojdzie szybko bo rozwarcie postepowalo, mimo ogromnego bolu nie darlam sie, tylko w ciszy przezywalam skurcze trzymajac za reke mojego narzeczonego. Musielismy wykonywac rozne cwiczenia zeby porod.zaczal postepowac. Pani dr włożyła mi reke i polecialy wody. Najgorsze byly momenty gdy podczas skurczy wkladala mi rece zeby szyjke.zbadac i cos tam.jeszcze robila.zeby porod zaczal.postepowac. Zatrzymalo sie na 9 cm rozwarcia, bol tak silny, ze w.momentach skurczy nie wiedzialam co ze soba zrobic, ok 17 zaczelam plakac i blagac o cesarke. Zupelnie stracilam.motywacje do porodu, dziecko nie chcialo wstawic glowki do kanalu, wszystko stanelo, polozna powiedziala ze.moze.to jeszcze potrwac kilka godzin, a ja juz nie.moglam zniesc tych okropnych boli. Ciagle blagalam.ja i Pania doktor.o.cesarke, nie wierzylam ze w koncu cos sie zmieni. Dr powiedziała, ze mam.robic cwiczenia, co potegowalo bol.jeszcze bardziej. O godZinie 18 wciaz.blagajac o cesarke zjawil.sie moj ginekolog, Boze.jak sie ucieszylam, odrazu zdecydowal o.cesarce. Pani doktor jeszcze aby raz kazala mi przec, a ja nie umialam,.bo nie mialam.jeszcze skurczy partych, a ona z pretensjami do.mnie jakbym specjalnie nie robila. Na szczescie po tym wzieli mnie.na.cesarke i o 18:50 urodził sie Julek. 3700g i 57cm 10pkt.
Moje odczucia w chwili,.gdy wyjeli mi dziecko, były dziwne. Cieszylam sie, ale nie docieralo to do mnie. Nie czulam wielkiego.wzruszenia, nawet nie myslalam o tym ze..go zaraz zobacze. Poprostu lezalam i odpoczywalam. Teraz go kocham bez pamieci, ale to wszystko przyszło na.drugi dzien. Podziwiam każdą kobiete, która rodzila naturalnie. To jest KOSZMARNY bol i ja napewno przy kolejnej ciazy bede brala.cesarke.
Powodzenia wszystkim kobietkom. Tyle jeszcze chcialam.napisac, ale mam chaos mysli i malo czasu, bo.mlody pewnie zaraz sie obudzi. Trzymajcie sie kochane, kazda kobieta jest bohaterka, bo.porod to straszna mordęga, tortury i nie wiem co jeszcze. Papa
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2018, 13:14
Wszystko ok.
Ktg, usg, samolot.
Kontrola ktg za 2 dni. Odeslana do domu.
Badanie ginekologiczne najbardziej bolesne w życiu.... myslalam, ze polamie paznokcie na opaciu. Badała mnie kobieta. Czy Wy tez macie tak zle doświadczenia z kobietami ginekologami? To moje 4 badanie przez kobiete . Faceci ginekolodzy jakos delikatniej podchodza do sprawy.... wg mnie
Dziękuję Wam dziewczyny za wszystkie komentarze
Posłuchałam Waszych rad i umówiłam Męża na badanie nasienia. Szybko, bo już w ten poniedziałek... Póki co stresu brak.
16 dc, przyszły tydzień w pracy zapowiada się intensywnie więc szybko zleci i na myślenie nie będzie czasu.
Wczoraj widziałam chyba z 10 ciężarnych, jak grzyby po deszczu...
Monitoring nr 1 - 11 dc: endometrium 8,9 mm, lewy jajnik czysty, prawy jajnik pęcherzyk dominujący 19 mm. Wszystko gra.
Jutro koło 18.00 zastrzyknę sobie ovitrelle, który sobie sama zaordynowałam. Leży w lodówce od czasu poprzedniego krio, to po co ma się zmarnować.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.