No i nie ma prądu
.....
No dobra, koniec użalania. Co prawda wstałam o 7.30 (babcia), ale za to dzień będzie dłuższy! Szkoda też, że doktór okazał się być za granicą i będzie dopiero w poniedziałek. Zaskoczył mnie ale w sumie ja i gaszek odwaliliśmy kawał dobrej roboty w nocy. Jeśli jajko zdążyło się wykluć, to na bank się już gotuje!
Doleciałyśmy bez problemów. No może z kilkoma, których nie warto wspominać bo od dziś nastawienie jedynie pozytywne, relax i laczki. Babcia wymiata, była hitem lotniska Pyrzowice i sprawiła że stałam się dumna - nie dość że przeżyła to jeszcze zdawała się to wszystko znosić dzielnie!!!
- Daleko jeszcze??? - pierwsze co powiedziała 30 min od domu.
- Ja wcale nie czuję, że jedziemy - to ju w połowie lotu
- Matko droga ja nic nie słyszę! Ogłuchłam!! - a to już lądowanie; starałam się jej wytłumaczyć co robić jak jej się uszy zablokują ale za chiny nie wie o co mi chodzi...
- Jak tu fajnie, czym grzejecie??? - usłyszałam po wejściu do domu.
No cóż, wróciłam do swoich ciepłych krajów, do mojego raju na ziemi, do mojej miłości życia. Mam bacie przy boku, nie muszę się martwić jak sobie radzi sama w Polsce. Seks z pańciem był absolutnie nie do opisania. Dawno się tak blisko oboje nie czuliśmy, mimo że jesteśmy ciągle razem, to wczorajsza noc była mega razem.
Chyba będzie mnie teraz chętniej puszczał samą do Polski. Chociaż tak raz na ruski rok 
Jestem w domu i już niebawem się do was odezwę.
Zrobie tylko babci kawę 
Hej kolejna chora sytuacja. Stoję na poczekalni oczywiście wysłana pacjentami po brzegi kilka osób starszych chociaż przewaga był młodych mężczyzn i kilkanaście młodych kobiet zapytałam pięknie o kolejkę byłam o fiu fiu no i oczywiście nie obyło się bez obserwacji mojego brzuszka czułam te wszystkie ślepska jakbym była jakaś trędowata po około 20minutach czułam jak zaczyna boleć mnie kręgosłup podpierałam się o ścianę zaczęłam kołysać się na boki spacerować po korytarzu i tak mijały minuty już na końcu stałam z dość niefortunną pozycją bo przechyloną ku przodowi z tyłkiem wypiętym i opartym o ścianę. Kilka osób zapytało się mnie gdzie jest wyjście więc pokazałam im drogę, panie które były na poczekalni wychodziły co jakiś czas na papieroska wracając zagadywały, ale dzisiaj dużo osób kilka mężczyzn wychodziło i wracało, a ja stoję i stoję. Po jakiejś dobrej przestanej godzinie wchodzi starszy schorowany Pan. Miał coś z okiem takie zakrwawione kulał bardzo kulał na prawą nogę coś się mnie zapytał, ale już dokładnie nie wiem co, po czym zapytał się : A PANI NIE CHCE SOBIE USIĄŚĆ ??? oczywiście odmówiłam tak mi się żal tego Pana zrobiło i powiedziałam: Dziękuje, ale niech Pan sobie usiądzie. Z zadowoleniem w głosie i takim po miłowaniem usłyszałam DZIĘKUJĘ PANI TO JA SOBIE USIĄDĘ BO MAM TĄ NOGĘ..... i przerwałam mu dodając: SPOKOJNIE NIECH PAN SOBIE USIĄDZIE. Znowu wszyscy patrzyli na mnie nie wiem w sumie dlaczego przecież nic złego nie zrobiłam i pozwieszali głowy. Dochodziła już moja kolej jakieś wredne babsko zamiast powiedzieć że jest za tą panią to kiwała głową w moją stronę i mówiąc do drugiej osoby. Po czym za chwilę się odzywa TERAZ PANI ?? ja mówiłam, że TAK.No i zaczęła się żalić że głodna bo śniadania nie jadła, a ja w głowię sobie myślę i w głębi duszy zaczęłam się śmiać ŻE JA TEZ NIE JADŁAM NA DODATEK JESTEM W CIĄŻY.Plecy tak mi zastygły w tej pozycji przechylonej ku przodowi więc zastanawiałam się jak tu się wyprostować no ale nic lecę, a raczej idę trzymając się za plecy na badanie och jak przyjemnie było sobie usiąść na 3 minuty STWIERDZAM, ŻE POLSKI NARÓD TO WIELKIE CHAMSTWO, za grosz w nich człowieczeństwa i wyrozumiałości.
Dzisiaj z rana powitał mnie paskudny spadek temp.
Jestem ciekawa co będzie dalej...
15+1
Zaczal sie 16 tydzien.
Boli mne brzuch, prawie przez caly czas, przewertowalam caly internet - to jest na tym etapie normalne.
Macica zaczyna mi uciskac na przepone i czasem nie moge zlapac oddechu - coz trzeba sie przyzwyczaic.
Ciuchy robia sie za ciasne, spodni nie dopinam do konca, ale jeszcze wchodze (tylko w 2 pary), sweterki za obcisle, zle sie w nich czuje.
Dzisiaj sprobuje po pracy cos upolowac nowego do ubrania.
Wczoraj powiedzialam calej blizszej rodzince (bratu, chrzestnej, rodzice wiedzieli juz wczesniej) o Malenstwu - wszyscy mega szczesliwi. Wslalalm im maila ze zdjeciem - wszystkie kobiety na zdjeciu widza "ewidentnie dziewczynka", wszyscy mezczyzni "jaki sliczny chlopiec". W pracy az sie poklocili i chcieli przyjmowac zaklady.
Nastepne badanie 19.09 moze wtedy sie dowiem kto u mnie mieszka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2013, 10:43
Modlitwa o zdrowe potomstwo:
Panie Jezu, proszę Cię z miłością za to powierzone mi życie,
które noszę w łonie. Z pokorą dziękuję, że wybrałeś mnie jako narzędzie Twojej miłości.
W tym pięknym oczekiwaniu pomóż mi żyć w nieustannym zawierzeniu się Twojej świętej woli.
Daj serce matki: czyste, mocne i hojne.
Ofiaruję Ci wszystkie obawy o przyszłość: lęki, niepewności, oczekiwania względem dziecka, którego jeszcze nie znam. Spraw, aby narodziło się zdrowe, oddal od niego wszelkie zło fizyczne i wszelkie niebezpieczeństwa duszy.
Ty, Maryjo, która poznałaś niezliczone radości świętego macierzyństwa, daj mi serce zdolne do przekazania wiary żywej i gorącej. Uświęć moje oczekiwanie, błogosław moją cichą nadzieję, spraw, by owoc mego łona, wzrastał w łasce i świętości.
Przez Chrystusa, Twego Boskiego Syna.
Amen.
Modlitwa o dar macierzystwa:
Maryjo, Matko Jezusa!
Pod swoim sercem nosiłaś Zbawiciela świata.
Dzięki łasce Ojca naszego w niebiosach poznałaś,
czym jest radość i ból macierzyństwa.
Znasz moje imię. Znasz moją udrękę i smutek.
Z ukochanym małżonkiem nie możemy doczekać
się upragnionego dzieciątka.
Wierzę, że dziecko przychodzi na świat,
dlatego że tego chce Bóg.
Dlatego z głęboką wiarą i ufnością
błagam Cię o wyproszenie u
Stwórcy łaski macierzyństwa.
Amen.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2013, 10:20
Jesteście nieocenione..tu zawsze mogę wejść, wygadać się, popłakać..a Wy wszystkie to rozumiecie jak nikt inny.. 
Pocieszycie, wesprzecie..dodacie otuchy i od razu jakoś lepiej na sercu..
Bardzo Wam dziekuje dziewczyny za wsparcie i komplementy dotyczace zdjec 
Dzis juz jest lepiej. Tylko mam mieszane uczucia co do tego psychiatry, ktory jest przemilym panem ale nie wiem czy bedzie mogl mi pomoc.
Dlaczego tak mysle? Po pierwsze: zawsze sama wychodzilam z trudnych okresow , po drugie: to jest zaloba i tak jak powiedzial - na to nie ma lekarstwa - trzeba przez to przejsc, po trzecie - w pewnym momencie rozmowy zaczal sie dziwic dlaczego moj ginekolog mnie do niego przyslal, wytlumaczyl mi ze nie widzi tu problemu medycznego. Byl bardzo spokojny i serdeczny ale nie jestem pewna czy chce sie mna zajac. Nie wiem, czy to nie byla sugestia, zebym raczej poszla do psychologa porozmawiac o tym wszystkim. Nie wiem. Mamy spotkanie za trzy tygodnie ale nie bylo mowy o terapii. Nawet powiedzial, ze gdybym poczula sie lepiej, to zebym zadzwonila do niego i anulowala spotkanie. Na koniec obiecal przekonujacym glosem, ze wszystko minie na wiosne, zebym mu zaufala.
Wlasnie sobie przypomnialam, ze zwrocil uwage na cos bardzo waznego, a mianowicie - moja babcie. Powiedzial, zebym wziela z niej przyklad bo moja historia bardzo przypomina jej przejscia. Pierwsze dziecko ( dziewczynka) zmarlo na serce majac pol roczku. Drugi urodzil sie moj wujek. Trzecie byly blizniaki, ktore poronila w trzecim miesiacu ciazy. Czwarta byla moja mama. Piatym dzieckiem jest moj drugi wujek. A za szostym razem znow bliznieta ale ciaza zostala przerwana. Pan psychiatra poradzil, zebym spojrzala na zycie mojej babci, czy pomimo tych wszystkich tragedii udalo jej sie stworzyc szczesliwa rodzine i dozyc do poznych lat w spokoju. Odpowiedz jest: TAK. Nadal jest szczesliwa Mama a teraz juz Babcia i Prababcia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2013, 11:15
Ehh dzisiaj dół jak Wielki Kanion Kolorado
Jestem prawie na 100% przekonana, że owulacja mi wypadła w 17 dc i nie rozumiem dlaczego ovu nie zaznaczyło mi do dzisiaj jej na wykresie. Temperatura 36,48 a więc nadal na wyższym poziomie no i brak jakiegokolwiek śluzu. A mam doła bo małżonek dopiero dzisiaj wraca i przegapił owulację. Nie zapowiada się nawet, żeby był na następną bo znów będzie miał wyjazd do Belgii
Rozpacz
Nabyłam wczoraj zapas testów owulacyjnych i ciążowych - były w Superpharm po bardzo dobrej cenie! Najbliższe 2 cykle poświęce dokładnej obserwacji ciała - muszę sprawdzić co się dzieje i czy mam owulację.
''Już był w ogródku, już witał się z gąską;
Kiedy skok robiąc wpadł w beczkę wkopaną,
Gdzie wodę zbierano;
Ani pomyślić o wyskoczeniu.''
Tak z lekka humorystycznie na dzień dzisiejszy wygląda nasza sytuacja-krążek usunięty wczoraj, z powodu silnej akcji skurczowej macicy, leki do odstawienia. Koło północy skurcze silne, regularne dość, co ok. 5 min. Myślałam,że będzie coś z tego a tu CISZA!!!
Więc wypada mi zanucić :
''Jeszcze dzień najwyżej dwa, wszystko się odmieni.
Nie odnajdziesz w swoich snach, zimy i jesieni.
Jeszcze dzień najwyżej dwa, wszystko się odmieni.
Ty zrozumiesz ile jest nieba tu na ziemi.''


Jestem dziś w radosnym humorze, Alutko szykuj się, mama, tata i braciszek czekają w pełnej gotowośći!!!
cdn...
Trzymajcie kciuki dziewczyny, pozdrawiam!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2013, 11:42
"Niechaj się wreszcie - sen mój - spełni...
Że w swoje - wezmę Cię - ramiona.
By w mym OGRODZIE przysiąść w nocy...
By się - melodią słów - uraczyć...
Tak pragnę spojrzeć w TWE OCZY,
Tak bardzo pragnę Cię zobaczyć.
Przybywaj więc - niech serce moje...
Tak się - czekaniem - nie zadręcza...
Bo gdy będziemy już - WE DWOJE...
NIEBO - ozdobi - BARWNA TĘCZA."
Beyonce,
Nawet nie wiem czy to przeczytasz pewnie dostajesz co dzień miliony takich wiadomości ale chciałam Ci powiedzieć, że dzisiaj po raz kolejny zobaczyłam Cię w "Life is but a dream". Już kilka razy widziałam ten reportaż ale od ostatniego razu moje spojrzenie na to co tam mówisz bardzo się zmieniło.
W maju byłam na Twoim koncercie w Warszawie (Polska) i to co tam się stało naładowało mnie niesamowitą energią. To było spełnienie moich marzeń. wszystkim znajomym opowiadałam, że w 100% zrekompensowałaś mi fakt, że nigdy nie było mi dane być na koncercie mojego największego idola- Michaela Jacksona. Jesteś tak wspaniałą kobietą, inspiracją dla mnie i wielu wielu innych dziewczyn. Ale dzisiaj Ty, Twoja muzyka i to co mówisz i robisz nabrały dla mnie zupełnie nowego wymiaru.
Tydzień temu straciłam dziecko, poroniłam w 8 tygodniu.
Chyba skądś to znasz prawda? Od zeszłego czwartku moje serce codziennie pęka na miliony kawałków i zupełnie nie mogę sobie z tym poradzić. Nie umiem pisać takich pięknych piosenek więc ta wiadomość do Ciebie to taka trochę moja terapia.
Wszyscy wokoło pocieszają mnie, że wszystko jeszcze będzie dobrze, jestem młoda, zdrowa całe życie jeszcze jest przed nami. Ale strach, który czuję kompletnie mnie paraliżuje. Cały czas się boję, że nawet jeśli znów znajdę w ciążę ponownie ją stracę. Fakt, że mój mąż, który jest dla mnie całym światem mógłby mnie zostawić dlatego, że nie mogę spełnić jego największego marzenia - dania mu dziecka - kompletnie mnie blokuje.
Moje życie ma sens tylko dlatego, że on jest ze mną.
Twoja historia napełnia mnie nadzieją, że jeszcze wszystko ułoży się tak jak tego pragniemy.
Mam nadzieję, jeszcze kiedyś usłyszeć Cię na żywo. Może będę już wtedy z moim dzieckiem...
Dziękuję dziewczyny za wsparcie :* Dzisiaj juz mi zdecydowanie lepiej. Walki ciag dalszy.
A więc zrobiłam TO - zapisałam się na laparo... początek pazdziernika w Zabrzu... czuje strach, ale macie racje to kolejny (a moze ostatni) krok do bycia mama... niech mi wszystko sprawdza, naprawia
i niech rok 2014 bedzie MOIM rokiem... i rokiem urodzenia mojej coreczki, badz synka. Maz chce synka, a mi sie marzy coreczka 
Dzis znow mysle pozytywnie, choc wiem ze beda w tym miesiacu pewnie takie dni kiedy znow bede miala kryzys, ale ciesze sie, ze tu trafilam i ze sa osoby, ktore przezywaja to co ja.
Kochane bardzo Wam dziękuje za rady, dotyczące tego czym możemy się z N. faszerować. : )
Zaopatrzyliśmy się w witaminki; kwas foliowy, magnez, witamina B6.
Idąc za Waszą radą mój mężczyzna kupił sobie AndroVit.
Akurat tak pięknie się złożyło, że miał wizytę u lekarza i zapytał się przy okazji o ten lek.
No i ponoć na pewno nie zaszkodzi
kwestia tylko tego ile tych witamin jego organizm przyswoi.
Tak więc dziękuje :*
Mam nadzieje, że to kolejny miały kroczek do sukcesu : )
Moje zycie nie moze byc proste i poukladane, o nie!
Z kursu na prawko na razie nici. Spojrzalam na stan konta i sie przerazilam! To, co tam jest, na pewno nie wystarczy nawet na najmniejsza rate za kurs!...
Poza tym szefowa wyladowala w szpitalu, a ja znowu potrzebuje jej podpisu i to na poniedzialek. Owszem, da sie ja zastapic, ale akurat nie teraz, bo dokladnie dzis nasze biuro sie przeprowadza...
Plan na weekend za to jest taki, ze przydaloby sie codziennie po porzadnym serduchu. Metoda na ksiezniczke srednio dziala, znowu musze stawac na rzesach, zeby do czegokolwiek doszlo. Nie powiem, zebym miala specjalna ochote sie wysilac, ale, jak juz kiedys stwierdzilam, moje ewentualne dziecko bedzie naprawde DOPRACOWANE. Pracuje nad nim ciezko i dlugo!
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2013, 15:59
A więc tak dziś byłam w szkole
Zaczełam technik informatyk I semestr i równoczesnie chodze na BHP ( III semestr) . I BHP kończe w styczniu
A to z tego względu że mam rente rodzinną..
A propo moich uczuć dziś mnie jakos dół złapał że sie nie uda....
Witam Kochane po jakże długiej nieobecności!!!
Mam wieści a więc zacznę od początku...:
byłam we wt u ginki w PL na prywatnej wizycie dostałam skierowanie na badanie Bhcg bo endomtrium wskazywało wczesną ciążę! na dzień następny bylam na badaniach a wizytę kolejną miałam w czwartek oczywiście z wynikami na których wyszło, że beta wynosi 142,60
a wiec 3-4tydz.ciąży ale na czwartkowej wizycie nie widziała jeszcze żadnego jajeczka powiedziała mi że ovu mogła sie przesunąć i ciąża nie bedzie miała 7 tyg tak jakby wychodziło z obliczen a bedzie duzo mlodsza
dzisiaj robiłam pre-test i wyszedł ++
jestem przeszczęśliwa!!!!!! kolejna wizyte mam w czwartek 19.09 i mam nadzieje ze w koncu cos zobaczymy
Mozecie mi powiedziec czy ktos mial taka sytuacje? ze beta tyle wynosila a ciazy nie bylo albo byla to wczesna ciaza blizniacza? prosze o porady:)
Pozdrawiam :*:*:*
Jak co dzień zrobiłam wczoraj test ovu i w końcu pojawiła się druga kreska, prawie tak mocna jak kontrolna. Radość mi te kreski sprawiły ogromną, bo w ubiegłym miesiącu w ogóle nie było drugiej
Zastanawiałam się już czy przypadkiem nie kupiłam na allegro jakiś trefnych testów, ale nie! Jest piękna druga kreska w końcu
))
Wprawiło mnie to w dobry nastrój. Może nie być tego żadnych efektów, ale szanse są zdecydowanie większe niż wtedy kiedy ciągle jest tylko 1 krecha. Więc dzisiaj zapowiada się pracowity dzień
Wczoraj w ten deszczowy ponury dzień wzięłam się za czytanie trzeciej części Greya 
Mąż w pracy a ja... zamknęłam się w sypialni pod kocyczkiem z książką i herbatą z cytryną 
Przepłakałam pół książki 
FRAGMENTY:
"– Co to znaczy? – Napięcie niemal mnie dusi.
Podnosi na mnie wzrok. Spojrzenie ma poważne.
– Cóż, pani Grey, to znaczy, że jest pani w ciąży.
Że co? Nie. Nie. Nie. Kurwa. "

Na tym fragmencie ryczałam jak bóbr,ponieważ gdy leżałam w szpitalu a mój mąż siedział przy mnie cały dzień i też był zmęczony (na sali leżałam sama)
więc zamknęliśmy drzwi włączyliśmy telewizor i mój mąż położył się obok mnie
iii leżeliśmy tak wtuleni na łóżku szpitalnym nie wiedząc czy nasza fasolka przeżyje 

"– Nie zostawię cię. Przekimam się w fotelu.
Patrzę na niego gniewnie, a potem przekręcam się na bok.
– Śpij ze mną.
Marszczy brwi.
– Nie mogę.
– A to czemu?
– Nie chcę ci zrobić krzywdy.
– Nie zrobisz. Proszę, Christianie.
– Masz kroplówkę.
– Christianie. Proszę.
Widzę, że ta propozycja jest dla niego kusząca.
– Proszę. – Unoszę kołdrę, zapraszając go do łóżka.
– Pieprzyć to. – Zdejmuje buty oraz skarpetki i ostrożnie kładzie się obok mnie. Delikatnie mnie obejmuje, a ja kładę głowę na jego piersi. Całuje mnie w głowę. – Myślę, że siostrze Norze nie spodoba się taki układ – szepcze konspiracyjnie.
Chichoczę, po czym milknę, gdy w klatce piersiowej czuję przeszywający ból."

"– Postaram się być dobrym ojcem – szepcze mi do ust.
– Postarasz się i ci się uda. I spójrzmy prawdzie w oczy: nie masz wielkiego wyboru, ponieważ Fasolka i ja nigdzie się nie wybieramy.
– Fasolka?
– Fasolka.
Unosi brwi.
– Ja myślałem o imieniu Junior.
– No to niech będzie Junior.
– Ale Fasolka mi się podoba. – Uśmiecha się do mnie nieśmiało i całuje raz jeszcze."
czekamy na Ciebie fasolko 
jesteś dla nas całym światem
"– Poszukajmy mamusi. Chowa się w trawie.
Ted uśmiecha się promiennie, zachwycony nową zabawą, i rozgląda się po łące. Bierze Christiana za rękę i pokazuje miejsce, w którym mnie nie ma. Chichoczę. Kładę się szybko, zachwycona tą zabawą.
– Ted, słyszałem mamusię. A ty?
– Mamusiu!
Prycham, słysząc władczy ton syna. Jezu, taki podobny do ojca, a ma dopiero dwa latka.
– Teddy! – odkrzykuję, wpatrując się w niebo i uśmiechając od ucha do ucha.
– Mamusiu!
Chwilę później słyszę ich kroki i najpierw Ted, a za nim Christian wyłaniają się z wysokiej trawy.
– Mamusia! – piszczy mój synek i wspina się na mnie.
– Hej, maleńki! – Tulę go do siebie i całuję jego pulchny policzek. On chichocze i też mnie całuje" 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2013, 10:56
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.