Już nie ma się co łudzić, że moje wyniki to jakaś pomyłka. Jestem chora i tyle, tylko jeszcze nie wiem na co i jak to się skończy.
Koło 21 mam dzwonic do lekarza i zobaczymy co dalej. Wiem tylko tyle, że z takimi wynikami w ciąże nie zajdę a przecież wszystko na tym świecie sprowadza mi się do tego. Nic innego się nie liczy.

Dzisiejsze wyniki w 2 dniu cyklu:
TSH 0,009 [norma 0,27-4,2]
Ft3 14,39 [norma 2-4,4]
Ft4 3,45 [norma 0,9-1,7]
Anty TPO 80,21 [norma 0-5,6]

Fsh 4,51
Lh 4,15

Anuśla Musisz dać życiu szansę 18 stycznia 2020, 14:58

Drugi podgląd. Dzisiaj w klinice jakaś nerwówka, nie wiem o co chodzi, ale pielęgniarki szeptały i jedna mówiła, że ona już sobie nie będzie strzępiła języka, nie wiem o co cho. Były i transfery i punkcje i inseminacje i podglądy. W związku z tym miałam usg u innego lekarza niż mój prowadzący. Ale babka ok. Jest w dalszym ciągu 10 pęcherzyków, są już duuuże, punkcja w poniedziałek o 10:30. Pielęgniarki zdenerwowały się chyba też tym, że nikt mi nie powiedział, żeby zrobić morfologię, aptt i resztę potrzebne do zabiegu. Mój dr chyba zapomniał, nie wiem. W każdym razie mam zrobić je w niedzielę jak się uda, a jak nie, to w poniedziałek rano w klinice , no i nie będziemy czekać na wyniki z punkcją. No cóż, to już nie mój problem. Jednak zawsze miałam te wyniki w normie, miałam przecież dwie operacje w ciągu roku plus histero. Estradiol w 5 dniu stymulacji wynosił 670, ponoć bardzo dobrze, o proga ja głupia nie zapytałam, ale zbadam sobie jeszcze jutro razem z tą morfo, a co.
Pisałam już na forum, ale powtórzę i tu. Mój mąż jest "mistrzem" small talków. Takim "mistrzem", że szukam dziury w podłodze, żeby się schować. Do historii już przeszedł jego tekst do kelnerki, kiedy z kumplem wybrali się na obiad i piwko:
- Ładny dzień, prawda? A my, wie pani, na obiadek sobie przyszliśmy, bo na l4 siedzimy.............................................

Co odpowiedzieć na takie teksty, nie wiem. Tak więc nasz gin ignoruje jego teksty totalnie, patrzy się tylko w monitor i myśli, a ja się modlę, żeby zatkał już japę. Ale ta inna gin dzisiaj chyba miała mega ubaw, bo jak wyszłam z łazienki i kładłam się na usg to mówi do mnie z uśmieszkiem:
- Słyszałam, że sobie dzielnie poradzili państwo z zastrzykami.
- Taaak...
- Bo mąż, wie pani, całą zasługę sobie przypisał.
- Ahaa..............
Buehehehehe co za chłop. Ale fakt faktem, był podział ról, on przygotowywał zastrzyki, ja je robiłam. W ogóle jakoś tak bezstresowo przeszłam tę stymulację, że dzisiaj nie nastawiłam budzika i M. mnie budzi o 6 rano: zastrzyk!
Generalnie był to tydzień, przez który cały czas oglądałam Wiedźmina, nie myślę więc za dużo, bo mam platoniczną miłość - Cavilla, który odgrywa główną rolę. Kupiłam też książkę i czytam!

Dzisiaj 2 ostatnie zastrzyki: ovitrelle i cetrotide. Mamy problem, bo umówiliśmy się ze znajomymi na obiad i potem ping ponga i oni potem chcą iść na miasto. A my mamy zastrzyki na 22:00. Jak im odmówić? Muszę wymyśleć, że mnie coś zbiera. Nie lubie kłamać, ale nie chcę mówić o ivf. Wie tylko garstka osób i tak jest dobrze.

Ze skutków ubocznych to jedynie suszy mnie strasznie. Jakieś zaburzenia elektrolitów po ovaleap mogą wystąpić wg ulotki, więc chyba to normalne.

Koszty:
Wizyta z usg i pobraniem krwi: 170 zl
Ovitrelle i cetrotide: 165 zl
Badania przed zabiegiem: 66 zl


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2020, 10:44

W ten wigilijny poranek wiem, że nie dla mnie dziś radosna nowina... zrobiłam test ciążowy, głupia ja! Ale nie będę się dołować, Bóg się rodzi! Wesołych świąt życzę wszystkim. Aby te swieta obeszły się bez przytyk ciotek i teściowych, bez pytań zaczynających się na słowo Kiedy....?
Życzę nam staraczkom abyśmy w przyszłe świeta były mamami, a wszystkim mamom pociechy ze swoich maluszków i oczywiście wszystkim życzę pięknych, rodzinnych i spokojnych świąt!

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 8 listopada 2018, 11:14

Przeczytałam gdzieś, że dzieci w wieku mojego syna powinny zaliczać kilka drzemek dziennie po 1,5-2h każda. Ktoś chyba chce mnie wpędzić w depresję, z której dopiero co się wygrzebałam, bo mój syn śpi po 30-40 minut co 1,5-2h.

***
Mysza89, my celujemy w fotelik sirona z i-size od cybexa, oceny w ADACu ma dobre :)

Druga beta 215,10
Kurwa...
:(

[62 dni pozostało do wizyty w klinice]
Przyjaciółka zasypuje mnie milionem zdjęć swojego maleństwa. Ja wiem, że ona sie cieszy, zresztą i ja cieszę się, że jej się wreszcie udało, zasłużyli na to. Męczyli się dłużej niż my na dzień dzisiejszy. Też nie było kolorowo. Ale jednak mimo wszystko mogłaby wykazać więcej empatii, bo nie jest mi łatwo patrzeć na to maleństwo... bo też bym chciała móc takiego kruszynka tulić i nawet uspokajać jak płacze... :( przecież doskonale pamięta jak to było jak oni się starali i jak im nie wychodzi i jak przeżywała każdą porażkę.... i serce mi się kroi na pół, bo z jednej strony uwielbiam takie maluszki i jak tak patrzę to chętnie bym porwała, a z drugiej strony odzywa się taki żal, smutek i pragnienie bycia matką... Ech... trzeba przetrwać ten gorszy okres. Podejrzewam, że będzie dużo gorzej jak sie spotkamy na żywo... cóż...
@ dopiero za 2 tygodnie, a mnie od owulacji bolą cycki. Sutki właściwie. A tak naprawde to jeden. Prawy :| dziwne uczucie. W ogóle mój organizm szaleje odkąd wróciły mi owulacje - chyba nie może się przestawić na taką zmianę :P i raz mnie bolą cycki, raz mnie boli podbrzusze, raz jajniki (wszystko oczywiście w okresie poowulacyjnym, żebym mogła sobie trochę nadziei porobić). Tak więc nie nakręcam się, bo nie ma sensu. Poczekamy grzecznie na @ i zobaczymy, raczej przyjdzie. W tej kwestii mnie od roku nie zawodzi :]

little_mess Maleńki sens życia. 4 sierpnia 2018, 08:14

To uczucie, kiedy nawet laska w grze ''Hero Zero'', reklamowanej na facebooku, jest w ciąży, a ja nadal nie.

Ostatnio miewam coraz częstsze ataki paniki. Jakiś dziwny, ciężki do opisania lęk, zaciska pięści na moich wnętrznościach i nie chce odpuścić nawet na kilka chwil. Zdaję sobie sprawę, że potrzebuję terapii. Ale nie takiej, na którą zostałam skierowana w kwietniu. Potrzebuję czegoś konkretnego, żeby móc się pozbierać i odzyskać choć cząstkę prawdziwej siebie. Obudzić się pewnego dnia i powiedzieć sobie samej: jest dobrze, jest pięknie...
Dziś ledwo zwlekłam się z łóżka do pracy. Po wczorajszej 12 jestem zmęczona psychicznie i fizycznie. Nie rozumiem, jak można w taką pogodę obsadzać zmiany 12 czy 16-godzinne. Wiatrak ciągle mieli powietrze, ale niewiele to pomaga. Słońce wdziera się przez ogromne okna i szklane drzwi. Komputer, ksero, monitory z kamer wokół hotelu i lodówka z napojami za plecami dostarczają na bieżąco milion gorących fal.

Nie wiem, dokąd wiedzie mnie droga u boku K. Nie potrafię odgonić tych myśli od siebie, wracają jak natrętne komary do zapachu krwi w parną letnią noc. Kłótnie znikąd i o nic, poczucie osamotnienia w zwykłej codzienności. Czasem myślę, że K., mimo 29 lat na karku, jest mentalnie 12-latkiem. Konsola, rower, mecze, wylegiwanie się w łóżku z telefonem w ręce. Ostatnio wyszliśmy wieczorem na spacer, przysiedliśmy w jednym z parków na ławce i czekaliśmy na czerwony księżyc. On cały czas wisiał oczyma w wynikach meczy na mobilnej aplikacji, śledzącej te wszystkie rozgrywki. Nie mam 5 lat, nie obrażam się, nie milczę, mówię mu o tym wprost. Ale nic nie dociera, nic nie trafia... Zostaje niemoc i frustracja.

Nie staramy się. Już nie tylko o dziecko, ale chyba o siebie też nie. Po dziesiątej sprzeczce w jednym tygodniu, mam dość proszenia o jakąś odrobinkę czułości czy nawet miłości. Odpuszczam. K. upiera się, że przecież mi je daje i okazuje. Może ja tego nie widzę? Może faktycznie chciałabym zbyt wiele, hmm, zbyt spektakularnie? Ale czy leżenie w objęciach drugiej osoby, bez telefonu w ręku, to jakiś mega wyczyn? Chyba nie...

Mimo wszystko, chciałabym, żeby Wasz dzień był bardziej radosny i żeby słońce zawsze świeciło w Waszych duszach. Ściskam każdą z Was, która to czyta.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 4 sierpnia 2018, 08:37

Obudziłam się dziś strasznie smutna. Snila mi sie koleżanka, ktora spodziewa sie dziecka. Bralysmy ślub w tym samym roku. Wstałam dziś z dziwnym przeświadczeniem, ze to moja wina, że nie możemy mieć dziecka. To mój organizm w jakiś sposób je odrzuca. Dlaczego? Dlaczego ja muszę zawsze mieć pod górkę?

ansien Udało się? 4 sierpnia 2018, 08:49

Dowiaduję się się w końcu udało mi się zajść w ciążę. Hurra!
W 12 tygodniu informacja, że są dwa serduszka, jeszcze bardziej cudownie! Po kilku minutach kolejna informacja- najtrudniejszy przypadek ciąży bliźniaczej- jednokosmówkowa jednoowodniowa.....
i teraz radość z dwóch serduszek i przerażenie, że może nie być żadnego.
Nie potrafię pokonać tego strachu, a przez to również stresu.... ;(

Lady_E , 4 sierpnia 2018, 09:52

13tc (12t+4d)
Ostatnie USG 14tc (13t+0d)

Według wielkości maluszka jestesmy juz w 2 trymestrze. Według 1 USG jeszcze nie ) I nie wiem jak to teraz liczyć...

Cycki mnie nie bola od wczoraj i juz sie martwię :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2018, 09:53

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 4 sierpnia 2018, 11:13

Witam z podwórka. Emil spi w wózku. Ja sie martwie, ze on malo je. Wczoraj polozna stwierdziła, ze przybiera na wadze ale powoli... Przystawiam go co chwile (o ile nie spi). Bo jak spi to max 5min possie a to zadne jedzenie (wg poloznej). W dzień jeszcze jakos ta szarpanina idzie, ale dziś w nocy np odpuscilam o 5 próbę wybudzania i wyciskania piersi(bo co 2h probowalam). Obudzilam meza, by dal mu z butli (odciagniete). Ale ja chce zegnac laktator:o/ no i mąż od pon do pracy wraca i tez będzie musiał sie wyspac...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 4 sierpnia 2018, 12:20

Hmmm przyjechali rodzice meza i moje zamartwianie sie tyn, ze E. malo je skwitowali "kiedys sie dzieci nie wazylo, dziecko je ile potrzebuje, zaglodzic sie nie da, przestań sie przejmowac". Moja mama tez mowila, ze kiedy ja i moj brat bylismy mali, to nikt o wadze nie mowil. Moze sie zastosuje do tego? Synek nie placze, siusia i kupka, wiec chyba tragedii nie ma? A do gardla mu przeciez wlewac nie vede?

Jakiś błąd się wkradł. Ciąża dzisiaj potwierdzona ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2021, 15:35

Furiatka Third time is a charme 4 sierpnia 2018, 17:21

Dziękuję dziewczyny, że wciąż tutaj ze mną jesteście i mnie czytacie :*.
Anemic, cały czas czytam i kciukam za bezbolesne rozwiązanie.
Miśkowa, jak tam maleństwo? Jak się czujesz w roli mamy?
Oczywiście nie byłabym w stanie wytrzymać do poniedziałku z kolejnym testem, więc wynik powtórzyłam dzisiaj i jest ładny przyrost - 12 dpt beta na poziomie 320 :). Zmartwił mnie trochę progesteron. Dzisiaj jest 26,2, tydzień temu był 20,34. Nie wiem, czy to prawidłowy przyrost. Ja z tym progiem jakaś oporna jestem. Napisałam smsa do gina, którego już pewnie dzisiaj wpieniam kolejnym pytaniem. Pierdzielę, od tego jest, żeby reagować. Mam prolutex w zapasie, więc w razie co mogę szybko zadziałać, niech mi tylko da znać, czy jest potrzeba.
Schizuję się poza tym, bo od wczoraj pobolewa mnie lewa pachwina i ból momentami promieniuje. Raz do kolana, raz do stopy, raz wydaje mi się, że to nerka. Nie wiem, jak to interpretować. W sumie jak zobaczyłam wynik dzisiejszej bety, to jakby się uspokoiło, więc może to na tle stresowym. Aha, oczywiście pół nocy dzisiaj nie spałam. Niby nie czułam zdenerwowania, ale podświadomość jednak robi swoje. Oszaleję do poniedziałku. Teraz życie od bety do bety.

Edit: Gin odpisał, że progesteron w normie, więc pozostaje mi mu wierzyć i wrzucić na luz.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2018, 17:33

anemic Wielkie chcenie ... 4 sierpnia 2018, 20:23

Haneczka daje dziś popalić, wpycha nogi gdzieś pod żebra, mam wrażenie, że mi je wyłamie. W nocy okropny ból pleców, brzuch twardniał, trochę się przestraszyłam, ale teraz jest ok.
Mam trudności z oddychaniem, podczas drzemki spuchła mi... 1 stopa.
Udało mi się trochę ogarnąć mieszkanie, co uznaję za całkiem niezły wyczyn.

Ostatnimi czasy nic tu nie pisze oprócz narzekania.

Za to z D. prawie sielanka :D Jest zainteresowany, zaangażowany, pakował torbę do szpitala. Załatwił już urlop od 20.08 więc nie będę panikować, że go nie ma :D
To by było na tyle.

WTOREK 12 DC - podejście do 2go kriotransferu


Po wizycie w klinice. Jest średnio dobrze. Przy suplementacji estrofem em 3x2mg, endometrium ma 8,3 mm. Za to śluz wypełnia wszystko, zalewa macicę, szyjkę macicy i pochwę.
Zwiekszyłysmy dawkę estrofemu i dostałam rozpis progesteronu od piątku.
W poniedziałek rano pomiar progesteronu. We wtorek transfer. Przed transferem i po kroplówka z Atosibanu.
Taki plan...

5cs, 13 dpo
Piszę tu, bo to już standard, że jak zrobię wpis do pamiętnika z nadzieją że może tym razem się udało, to za chwilę pojawia się @. Jeśli ma przyjść to wolałabym żeby przyszła od razu.
Plus jest taki że w tym cyklu faza lutealna będzie miała na pewno minimum 12 dni. To już dobry wynik. Pierwsze cykle po porodzie zaczynałam od 6-7 dni fazy lutealnej. Teraz to wygląda coraz lepiej :)

5885ff03d57e66fdmed.jpg

Bez starań, bez stresu, zupełnie nieoczekiwanie. Nasze życie znowu wywraca się do góry nogami ❤️

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 13 sierpnia 2018, 17:18

USG nerek powtórzone, bobas nie ma miedniczki pozanerkowej tylko poszerzone kielichy w obu nerkach. Jestesmy po wizycie u nefrologa prywatnie, na nfz jeszcze czekamy. Mamy powtórzyć usg u radiologa dziecięcego i zdecydujemy czy potrzebne będą kolejne badania, czy będziemy tylko obserwować sytuację, bo u bobasów takie nerki często same się wyrównują. Jakby tego było mało mamy skok i ledwo żyję bo synek jest marudny i nie daje się odłożyć.

.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2018, 09:19

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)