Czesc dziewczyny. Może jesteście w stanie doradzic . Moja lekarka zaproponowala wykonanie laparoskopii z chromoskopia (podejrzenie endometriozy), ale prosila abym rozwazayla również wykonanie sono hsg. Jakie jest Wasze doswiadczenie ? co jest lepsze?
Ona:
1. Badanie hormonów, krwi - 550 zł VITALABO
2. Usg piersi, cytologia - PZU
3. Kariotyp 399zl +7zl INVICTA 05.09.2020
4. Nosicielstwo Streptococcus agalactiae 39+39zl INVICTA 05.09.2020
On:
1. Badanie nasienia z morfologią 2x = 280 zł INVICTA
2. Konsultacja z urologiem - PZU
3. Konsultacja z lekarzem ch. zakaźnych 300 zł
4. Posiew, antybiogram 70zł
5. Urolog-androlog - PZU.
6. Kariotyp 399zl + 7zł INVICTA 05.09.2020
7. mutacje AZF 399zl+7zł i CFTR 349zl+7zł INVICTA 05.09.2020
MY:
1. INVICTA Pierwsza konsultacja - 250 zł, w cenie usg i konsultacja online.
Czekamy na wyniki. W planie urolog.
i po siłowni
..... fakt tylko godzinka bo nie chcę się przemęczać ale się zmobilizowałam
!!!!! teraz trzeba posprzątać ..... mój psiak był na spacerze z dziadkiem ....nie chciałybyście go widzieć w jakim stanie wrócił
cały czas leje !!!!
Dzisiaj paskudna pogoda za oknem. Na pewno nie wpływa pozytywnie na naszą aurę. Dlatego wszyscy w pracy chodzą jacyś podminowani. Ja też zresztą, bo jak pomyślę o tym, że po pracy mam iść do lekarza po orzeczenie potrzebne do prawo jazdy to aż mnie skręca. Już widzę całe mokre nogawki i buty, rozmazany makijaż i skręcone od wilgoci włosy, które teraz jeszcze wyglądają dość przyzwoicie.
Dobrze, że obiad gotowy i nie muszę jeszcze w garnkach dzisiaj siedzieć 
No i to by było na tyle z cieszenia się moim panem, wczoraj wieczorem zadzwonił jego szef. Pilny wyjazd do Niemiec na 4,5 dni , oczywiście w najbardziej płodnym okresie. Potem był standard , moja złość i niechciane łzy cisnące się do oczu. Ostatecznie wyluzowałam, przypomniałam sobie to wszystko nad czym pracowałam w ostatnim czasie. Spokój i nic na siłe, widać to nie mój czas, jeszcze nie ta pora. Usilnie włożyłam sobie do głowy kawałek po kawałeczku odpowiednie myślenie. Przecież nawet nie wiem czy owulacja u mnie występuje i nie miałam zamiaru tego nawet sprawdzać w tym cyklu, po się więc denerwować. W październiku kończy się mój abonament i raczej go nie będę przedłużać nie chce mi się , jestem troche jak balon z którego uleciało powietrze ....Przed wyjazdem D. zapytał jeszcze kiedy mam mieć te cudowne dni w cyklu powiedziałam mu zgodnie z prawdą że to lada moment , jutro może pojutrze ..zapytał "I co teraz?" a co ja do jasnej cholery miałam mu na to odpowiedzieć ? Nic, trudno , życie ..jego żart że zostawi mi nasienie w słoiku bardziej mnie zdenerwował niż rozśmieszył ..humorek jak pogoda ..
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2013, 11:35
Dziś zdecydowałam się pracować z domu. Nie ma sensu codziennie jeździć 40km w jedną stronę, żeby popracować trochę na kompie, popisać na Ovu i podrukowac kilka kartek. Te kilka telefonów też mogę wykonać z domu, jak i całą resztę. Mam nadzieję tylko, że szefu jak się dowie, nie będzie miał nic na przeciwko.
- Jak chcesz to weź okulary i chodź na TV bo będzie 'Na dobre i na złe' - namawiam babcię na telewizję teraz bo jak dzieciaczki przyjdą po szkole to zaatakuje kanał disnejowski.
- Jaaak?
Odkąd pamiętam zamiast 'słucham?' albo 'proszę?' babcia wybiera ich odpowiednik 'jak?' oczekując powtórzenia pytania. No to powtarzam to samo, ale wolniej, akcentując sylabami co chcę jej powiedzieć. Sąsiedzi już chyba mają dosyć dublowania moich zdań, pytań i pojedynczych zwrotów...
- A ty co będziesz robić?
- Pracować
- Jak?
- PRA-CO-WAĆ!
- No to prasuj.
Uczę się cierpliwości prowadząc dialog z babcią, tłumacząc gaszkowi polskie nawyki, wstając w nocy do dzieci i załatwiając biurokrację na Cyprze. Uczę się też spokoju i opanowania widząc jak babcia kładzie obrusiki na płytę elektryczną i podlewając sztuczne kwiatki. Podchodzę, tłumaczę, akurat z kwiatka śmieje się ze mną. Dużo mnie to doświadczy zanim mały gnojek przyjdzie na świat... Jestem bardzo cierpliwa jeśli chodzi o ciążę. Wierzę, że Bóg już niebawem pokaże mi kolejny krok w życiu. Do zweryfikowania Jego planu mam zapas testów, których nie zawaham się użyć już za 12 dni. Czekam na dwie kreski. Cierpliwie...
Dzięki ci Boże za stan cierpliwości. Uczę się każdego dnia...
Matko zaś to samo .... co miesiąc to gorzej....jestem niby 5 dni po owulacji a już zaczynam test robić.....i po co tak wcześnie????po to żeby zobaczyć 1 kreche ...... buuuuuu
Już jakiś czas temu odkryłam, że parzyste lata są dla mnie szczęśliwsze niż nieparzyste. Tym sposobem rok 2009 był jednym z najgorszych dla mnie lat. Tym sposobem obroniłam mgr nie w 2009 jak to było planowane a w 2010, tym sposobem wzięłam ślub w 2012, który był do tej pory najcudowniejszym rokiem w moim życiu.
Obecnie jest wrzesień, do końca "złego" roku zostało niespełna 4 miesiące. Gdzieś tam w głębi duszy czułam, że nie uda mi się urodzić w 2013 roku z powodów wyżej wymienionych. Mocno wierzę, że 2014 będzie kolejnym najszczęśliwszym rokiem mojego życia. Pytanie tylko czy los trzyma dla mnie obie przyjemności jakimi jest zajście w ciąże i urodzenie na 2014 czy pozwoli mi z tej pierwszej cieszyć się jeszcze w tym roku.
Pomijając pechowość lat to lubię wrzesień, więc byłoby cudownie gdyby udało się w tym miesiącu ( z resztą jak w każdym poprzednim
) ale w tym byłoby jeszcze bardziej wyjątkowo. Dopiero teraz zauważyłam, że owu miałam w 4 rocznice rozpoczęcia naszego związku
(której ze względu na ślub już niezbyt obchodzimy). Ahhh niech to będzie szczęsliwa owu. Okres planowany jest na 29.09. Mam nadzieję, że nie przyjdzie!!
Nareszcie w domu! Po megastresowym dniu w pracy, czekal na mnie luby z obiadkiem! Jak ja kocham tego faceta! Zreszta wczoraj tez sie dzielnie spisal. Co prawda poszlam na latwizne i dokonalam najzwyklejszej samoobslugi, ale nie powiem, zeby mu sie nie podobalo! 
Dzis damy sobie chwile przerwy, bo na moje oczko juz jest po godzinie zero. Ale jutro, kto wie?... 
The show must go on! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2013, 14:12
Porada dnia:
"Starając się o dziecko nie zapominajcie o sobie! Oto kilka walentynkowych rad:
1. Przypomnij sobie Wasz najpiękniejszy wspólny moment, opisz go na pięknej kartce i podaruj swojej drugiej połowie w prezencie. Spróbujcie wspólnie powrócić do tych wspomnień. A może nastroi to Was na coś więcej?
2. Wygospodarujcie trochę czasu i spędźcie go razem aktywnie. Wspólny trening, wspinaczka lub kurs tańca pomogą Wam spojrzeć na siebie nowym, świeżym okiem. Wysiłek doda Wam więcej sił witalnych i wprawi Was w dobry nastrój.
3. Odkryjcie wzajemny masaż stóp – dotyk stóp pozytywnie wpływa na cały organizm, relaksuje i odpręża ciało i umysł. Po kilku wspólnych sesjach masażu poczujecie poprawę samopoczucia, a wzajemny dotyk zbliży Was do siebie jeszcze bardziej.
4. Jesteście już trochę zmęczeni wiecznymi rozmowami o zajściu w ciążę? Nie rozmawiajcie na ten temat przez kilka dni. Nic a nic. Każdy potrzebuje trochę przerwy!
5. Nie poprzestawajcie na Walentynkach - wyznaczcie sobie dziś wspólny przyjemny cel do realizacji w najbliższym czasie. Co powiesz o regularnych cotygodniowych randkach przez następny miesiąc lub rozpoczęciu pisania wspólnego bloga? Eksperci są zgodni, że im więcej przyjemnych rzeczy pary wspólnie robią, tym szczęśliwsze są ich związki w dłuższym okresie czasu."
LUBIE TO!
No byłam u lekarza.Niestety muszę brać antybiotyk bo mam zakażenie gardła i rozpulchnienie gardła przez to.Dlatego tak boli i nic nie pomagało,ani pastylki,ani żadne płukanki a nawet spray który brałam przy ostrej anginie...Antybiotyk brać przez tydzień i potem zgłosić się na kontrole cukru.
mam kochanego męża dostałam piękny bukiet czerwonych róż.. Niby tylko kwiatki ale aż się.uśmiecham jak patrze na nie.. Później poszliśmy na plażę już fajnie ciemno było;) szum fal a może spokojne.. Miło spędzony wieczór;)
no i po wizycie
dostałam clostilbegyt i estrofem
w piątek mam powtórzyć prl po obciążeniu
1.10 jadę na usg zobaczymy co tam się zaczyna dziać
czy jaja rosną
no jestem bardzo ciekawa 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2013, 08:39
Zrezygnuje chyba z zażywania Prenatal probaby, od wczoraj zaczęłam sie czuć bardzo zle po ich wypiciu, nie dobry mają samk i jak je wypije robi mi sie niedobrze. Zostane przy wiesiołku i kwasie foliowym. Ale mężusiowi cały czas bede podawać
czy któraś z dziewczyn stosowała kiedys te witaminki, jakie były wasze doświadczenia po ich zażywaniu ?
W tym cyklu właściwie cały czas mam wrażenie, że idę pod wiatr, a już patrząc na te 6 miesięcy starań, to w ogóle nie mam złudzeń. Wszystko mówi, wskazuje na to, że o ciąży mogę sobie co najwyżej pomarzyć, a ja ciągle brnę w to dalej, idę pod ten wiatr, pod górkę i ciągle staram się wierzyć. Ale jak wierzyć, kiedy raz po raz czuję kolejne ciosy ? Mam wrażenie, że wszystko jest przeciwko mnie, jak to możliwe ?
Wczoraj poczułam się gorzej. Zaczęło mnie boleć gardło, głowa, poczułam, że mam zatkany nos, ale nie przejęłam się tym zbytnio, mówi się trudno, jakoś będzie trzeba się podleczyć. Dziś jednak od samego rana biegałam do toalety, chociaż praktycznie nie piłam. Przy oddawaniu moczu bolało coraz mocniej, aż zauważyłam krew. Pędem poleciałam do lekarza, na szczęście ludzi w przychodni dużo nie było, więc w miarę szybko zostałam przyjęta. Diagnoza - zapalenie pęcherza, ale jutro mam jeszcze zrobić badania. Doktor przepisał mi lek (którego nie można używać będąc w ciąży), dał L4, zalecił ciepłe kąpiele, odpoczynek i dużo płynów.
Tak więc jestem w 13 dc i mogę zapomnieć o możliwości zajścia w ciążę w tym cyklu. Cykl spisany na straty. Ewentualne współżycie jest niezalecane z powodu bólu, utrudniania leczenia i szkodliwości dla poczętego dziecka. Takiego zakończenia naszych starań nie spodziewałam się.
W czwartek idę na kolejny monitoring. Może ginekolog powie mi coś pocieszającego... nie wiem, albo że owulacja dopiero będzie się zbliżać, albo że ten lek nie będzie miał aż tak daleko idących skutków... ech, sama siebie oszukuję i próbuję pocieszyć. To już przesądzone. Mąż w styczniu wyjedzie za granicę, a ja tu zostanę i będę wyć do księżyca, że nic z naszych planów nie wyszło. Co ja gadam - już teraz chce mi się wyć.
Podsumowanie 6 miesięcy starań:
1. Nie udało się zajść w ciążę.
2. Kuzynka w ciąży.
3. Bliska koleżanka w ciąży.
4. Moje zapalenie pęcherza i cykl oddany walkowerem.
cały dzień mnie mdli ..... hmmmm czy to dobry znak czy kolejna moja wkrena??? oby nie ;P
Porada dnia
Starając się o dziecko nie zapominajcie o sobie! Oto kilka walentynkowych rad:
1. Przypomnij sobie Wasz najpiękniejszy wspólny moment, opisz go na pięknej kartce i podaruj swojej drugiej połowie w prezencie. Spróbujcie wspólnie powrócić do tych wspomnień. A może nastroi to Was na coś więcej?
2. Wygospodarujcie trochę czasu i spędźcie go razem aktywnie. Wspólny trening, wspinaczka lub kurs tańca pomogą Wam spojrzeć na siebie nowym, świeżym okiem. Wysiłek doda Wam więcej sił witalnych i wprawi Was w dobry nastrój.
3. Odkryjcie wzajemny masaż stóp – dotyk stóp pozytywnie wpływa na cały organizm, relaksuje i odpręża ciało i umysł. Po kilku wspólnych sesjach masażu poczujecie poprawę samopoczucia, a wzajemny dotyk zbliży Was do siebie jeszcze bardziej.
4. Jesteście już trochę zmęczeni wiecznymi rozmowami o zajściu w ciążę? Nie rozmawiajcie na ten temat przez kilka dni. Nic a nic. Każdy potrzebuje trochę przerwy!
5. Nie poprzestawajcie na Walentynkach - wyznaczcie sobie dziś wspólny przyjemny cel do realizacji w najbliższym czasie. Co powiesz o regularnych cotygodniowych randkach przez następny miesiąc lub rozpoczęciu pisania wspólnego bloga? Eksperci są zgodni, że im więcej przyjemnych rzeczy pary wspólnie robią, tym szczęśliwsze są ich związki w dłuższym okresie czasu.
Fajne:))
DZIEŃ DOBRY MOJE SŁOŃCA !!
Dzisiaj tempa poszła w górę, ale tak jak już pisałam.... wiem że trzeba być dobrej myśli
itp itd , ale ja tam na wszystko biorę poprawkę.
ALE WAM WSZYSTKIM MOJE KOBIETKI ŻYCZĘ SAMYCH SZCZYTÓW W TEMPKACH I ZIELONYCH ZAKOŃCZEŃ 
MIŁEGO DNIA !!!
A dziś cały dzień pękałam z pożądania
taką miałam ochotę. Na męża czekałam do godziny 16
byla to dla mnie jak cała wieczność.Kiedy wkońcu wrócił i wszedł na góre przywarłam go znienacka do ściany zaczęłam go całować
a mój M pomrukując, pogłębił pocałunek, pożerając moje usta w taki sposób, że zrobiłam się mokra i boleśnie nabrzmiała. Dziś było wyjątkowo. Inaczej niż zwykle... ORGAZM wstrząsał moim ciałem, rozchodząc się po całym ciele. Ach chce jeszcze
moje twarde sutki wyją z tęsknoty chce jeszcze 

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2013, 20:12
nie ma to jak dowiedzieć się od koleżanki, że w tym dniu co miałyśmy razem owulację i w tych samych dniach starałyśmy się ona zaszła w ciąże a ja nie
(
dół jak cholera 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.