Dziewczyny ! 22,39 U/l 
30.08.2018 - 18 dzień cyklu
Ten wpis nie zacznę od siebie... Nie tylko mnie życie rzuca kłody pod nogi. Moja mama od jakichś 3 lat przebywa na świadczeniu przedemerytalnym, posiada I grupę inwalidzką ze względu na chorobę kręgosłupa no i od jakiegoś czasu rozglądała się za pracą...taką właśnie na pół etatu. Trafiło się idealnie, miała zacząć od nowego miesiąca. Dziś poszła robić badania, nic skomplikowanego, zwykłe EKG. Tu wszystko w porządku, ale przy badaniu przez lekarza medycyny pracy...wyczuł u mojej mamy dziwne zmiany w okolicach podbrzusza - podejrzewa dwa mięśniaki...wielkościowo każdy jak piąstka..... No i zaczął się stres, szybkie umawianie wizyty u ginekologa. Nie wiem czy zrobiłam dobrze, poleciłam swoją Panią Doktor. Wizyta w poniedziałek, ale do poniedziałku to czeka nas jedynie strach i czarne myśli.... Oby to nic groźnego, oby obeszło się tylko na naszym strachu... Tyle razy słyszy się, że nie bez przyczyny należy chodzić przynajmniej raz w roku na kontrolę, ale sama wiem jak to jest. Po porodzie nie śpieszyło mi się do lekarza...ech, nie potrafie o niczym innym myśleć....
Teraz trochę o mnie...dziś zrobiłam kolejny test owulacyjny i wyszedł w końcu pozytywny. Z jednej strony mam ochotę rzucić wszystkie te testy, mierzenie temperatury i branie wspomagaczy i zdać sie na los, ale mimo wszystko chciałabym mieć jakiś wpływ na szczęście. Mam ochotę pierwszy raz porobić badania, żeby upewnić sie, że tym razem wszystko OK....ale sama nie wiem co robić .... 
Co za dzień!!!!!!!!!!!!! Tyle trzeba poukładać w głowie.
Ale jestem - ja skupiłam się na negatywnych aspektach a mój mąż na pozytywnych. Ale ogólnie trochę kamień z serca. Byliśmy w OA i nasz staż małżeński nie jest przeciwwskazaniem aby zacząć się starać. Dwa - możemy dostać kwalifikację do dzieci do 2 lat. Trzy wcale się nie czeka na kursy pół roku. Cztery - na dziecko czeka się 2 lata - to się potwierdziło.
Nie mam żadnych wątpliwości co do adopcji.
Byliśmy u doktora. Potraktował nas uczciwie. Rozwiał pare wątpliwości. Powiedział, że patrząc na całokształt słabo odpowiadałam na stymulację a nic na to nie wskazywało, że tak będzie, że wyniki świadczyły, że powinnam osiągnąć super wyniki. Czy to jednak wszystko w mojej głowie jest?? No to muszę dalej chodzić do psychologa, coś spróbować przestawić w głowie. No i doktor podejrzewa jednak genetykę. Że dziwi się, że żaden z tych super zarodków nawet nie liznął bety. No nie fajnie, nie fajnie. Że sporadycznie miał pary, którym udało się w czwartym cyklu leczenia. Ja sądzę, że jak trzecie nie wyjdzie to ... bez sensu.... Aktualnie nie zniechęca do trzeciego podejścia. Zalecił lek wspomagający od października i żeby zgłosić się w grudniu. Jak, jaK, jAK, JAK sobie ułożyć w głowie podejście nr 3, które tak naprawdę jest ostatnim (realnym) podejściem i szansą?!?!?! Przecież to niemal jak pójście (chciałam napisać iście heh)na szafot??? Może ja się jakimiś lekami powinnam naszprycować przez 3 miesiące??
Zdarzały się sytuacje tzw pod ścianą. Na studiach, byłam raz w sytuacji, że cudem uniknęłam skreślenia - zdałam coś nie tyle w ostatnim terminie a nawet poza. Może ja zawsze jestem osobą ostatniej szansy? Co będzie po nieudanym trzecim cyklu. Czy będzie kusić czwarte podejście?
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2018, 17:32
Przemily dzien. Byla u mnie kumpela z córką starsza o 2m-ce od Zwierza. Jakos ogarnialysmy dzieciaki i gadalysmy jak najete. Fajna ta jej córeczka, taka już kumata, śmiejąca sie i fajnie sie ja trzyma, bo "sztywna" i nie trzeba główki podtrzymywać. Wkrotce i u nas tak bedzie mam nadzieje. Po tej dobrze przespanej nocy bylam pelna energii caly dzien! Jutro stres: sama musze jechać do przychodni na usg bioder... Obym ogarnela... Z dzieckiem tak ciezko sie wybrac gdzies na konkretna godzinę... A to jesc, a to kupa siebie tez musze ogarnąć. Dodam jeszcze, ze stresuje mnie sama jazda autem z malym...
39+0
Od 16.00 jesteśmy w szpitalu mam mieć wywoływany porod, ze względu na ciśnienie.
Z Olkiem również miałam wywołany, ale był to 40+0, więc w dzień terminu. Wtedy trwało to 16 godz teraz mam nadzieję na szybszą akcję
Dzień 9 Nowej przygody.
29dc- owu. Po maratonie,wakacjach i wszystkim. Nic nie kapuje,ale czułam ją.
Dziś 5dpo a ja od tej pory mam mega wzdęcie i problemy jelitowe wrr. Teraz popracowałam,położyłam się i czuję ciągnięcie w pachwinach -nie fajne to.
Tempka w granicach 36.4-37 (czasem).
Pozostaje czekać. Jutro jadę na morfologie i progesteron chociaż boje się rozczarowania (mimo że cykl spisalam na straty). 6.09 mam gina.
Pola jest po pierwszej wizycie u dentysty. Byla baardzo dzielna i zadowolona 
Prócz tego łobuzuje,gada i je 
Ostatnie dwie soboty byliśmy na basenie- Polka to uwielbia
Coś jest znowu nie tak. Strasznie mnie wszystko swędzi!!! Co robić?? Endo dopiero za 3 tygodnie a ja po 1 dniu już mam rany i sińce od drapania. To chyba od tego thyrozolu ale po 3 tygodniach stosowania? Już prawie tydzień biorę zwiekszona dawkę. Wcześniej bulo Ok a tetaz to? Jest w ulotce jako skutek uboczny świąd. Co zrobić? Przecież nie mogę tego odstawić od tak. Zaraz zwariuje. Próbuje zasnąć od 2 godzin ale swędzenie mi nie pozwala.
18 DC 3 DPO
Detox 8/30 
No i jest sukces owulacja w 15 dc!! Syoer ze sie unormowalo
balam sie ze bede miec 40 dniowe cykle.
Wkurzylam sie na ubranka z 5 10 15 bo kupilam kilka szt na wyprzedazy juz na rozmiar 80. Synek teraz nosi 74 z pepco a z lidla 74/80 i te s lidla jeszcze sa luzne. Dobrze ze zamowilam tylko po 3 szt body z dl rekawem i krotkim bo sa tak zanizone ze teraz nalemu zakladam i sa w sumie na styk
a ja myslalam ze te bedzie mial na pazdziernik. Takze zakupy nie udane. Gdybym nie obciela.metek to bym wymienila na rozmiar wieksze a tak to juz nie wymienie. Trudno. To tak ku przestrodze.
Teraz rozmiar 86 bede kupowac w pepo albo smyku. Chociaz smiesznie ze body ma na 80 a pajacyki na 74 no ale te rozmiary sa dziwne. A i dresow nie polwcam bo maja strasznie waskie i ciasne gumy w pasie... Masakra.
Dzisiaj mamy 59dc. Piersi bolą, temperatura 57,08, a okresu wciąż nie widać.
"Bezsenna noc"
36dc.
Obudziłam się po 2 w nocy (siku), no ale skoro pierwszy poranny mocz, to trudno będzie ten. Okazało się, że drugi test miał czułość 20...
No ale dobra zrobiłam i nic, pusta. Odłożyłam i poszłam się położyć ale poczułam, że chyba okres dostanę więc się jednak wróciłam założyć podpaskę. A tu niespodzianka. Bladziutka kreseczka. Ale widoczna. Żadne zwidy. Postanowione, jadę na betę się upewnić.
Rano pokazałam mojemu M. Kazał mi podejść do tego na spokojnie. Bo ostatnio było jak było. Ale wiadomo trzeba zrobić krew i wiedzieć na 100%.
Przez te wcześniejsze poronienia nie umiemy się cieszyć. Normalna para by sikała ze szczęścia przy pozytywnym teście. A u nas od razu są wątpliwości czy znów nasze szczęście będzie tak krótkie.
Ale chcę się cieszyć choć tym dniem. Tym, że po tych miesiącach leczenia, zabiegów udało nam się. Nie wiem, co dalej będzie. Tyle wątpliwości. Czy dostanę się do lekarza, czy ten wyjazd za granicę jest dobrym pomysłem. Czy mam sama sobie kupić heparynę i już ją brać czy czekać na decyzję lekarza. Czy to na prawdę się dzieje? Nie mogłam zmrużyć oka całą noc.
Jedyne pocieszenie w tym, że przecież Bóg ma na to wszystko plan więc On wie co robi. Trzeba po prostu umieć żyć z wszystkim co daje. Jestem pełna nadziei, że da nam życie.
Oczywiście to nie koniec na dzisiaj bo na pewno po wynikach dam znać :*
Emocje buzują, łzy ciekną.
Pierwszy dokument zdobyty.
Plan działania jest.
Smutny plan 
Siedzi mi w głowie co powiedziała pani dyrektor OA, że ivf rozumie ale już adopcje komórki jajowej, dawcę, AZ to już nie...
Ja chyba w to się nie będę pchać (nigdy nie wiadomo) ale przeciwna z natury nie jestem.
Ale dziś dwie dramatyczne historie od ludzi słyszałam. Ma-sa-kra.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2018, 17:33
Dzisiaj kolejne badania, które poleciła mi zrobić przyjaciółka będąca ginekologiem. Żeby być sprytniejszym niż lekarz i od razu przyjść z kompletem badań i rozpocząć czym prędzej diagnostyke i ewentualne leczenie.
SHBG - Globuliny wiążące hormony płciowe
PRL - PROLAKTYNA
T - TESTOSTERON
E2 - ESTRADIOL
Wyniki po 15:00.
Mój M. mówi żebym poszła je odebrać dopiero przed wizytą u lekarza. Żeby się nie denerwować ewentualnie złymi wynikami.
Ma dużo racji i ciesze się że jest rozsądną stroną związku w tym momencie 
Zaczynamy 14 tydzień ciąży, czyli 2 trymestr!
Wyprowadziłam się z mieszkania do mamy, bo remont i syf mnie przerósł. Wrócę najprawdopodobniej w przyszłą niedziele. Jutro będę musiała pojechać do Gdańska, bo mam wizytę u ginekologa. To będzie pierwsza wizyta razem z mężem. Mam nadzieje, że dziecko nie będzie spało
Zrobię kolejny podjazd z pytaniem o płeć
Kurcze sporo osób na tym etapie już wie, nie mogę się doczekać
Brzuch jakby wybujał. Kupiłam wczoraj pierwsze spodnie ciążowe. Udało mi się dorwać w lumpie w bardzo dobrym stanie czarne jeansy z H&M, dałam za nie 4 dyszki, zamiast 150zł. Muszę się tam przejść jeszcze raz po dostawie
Kupiłam też leginsy ciążowe w Lidlu i sporo bluzek z zapasem w brzuchu.
Nie wiem jak wygląda sprawa na wadze. Patrząc na to ile ważyłam kilka dni temu to powinnam mieć max 1kg na plusie. Jutro się zważę przed wizytą jak będę w domu. Ponoć od teraz waga ma iść do góry w szybkim tempie.
Jeżeli chodzi o dolegliwości 1 trymestru to nie mogę narzekać. Minął mi on naprawdę dobrze. Mdłości miałam krótko i słabe. Nieco więcej spałam, ale nigdy nie kładłam się w dzień, bo nie miałam takiej potrzeby. I ogólnie jestem chyba w gronie szczęściar pod tym względem
Jedyny objaw stricte ciążowy to to, że kawa przestała mi smakować. Ale powoli zaczyna wchodzić coraz lepiej.
Nie mam co pisac, bo nic sie nie dzieje. Cudownie! Emil konczy dzis 2 m-ce. Duzo spi a ja odpoczywam. Bo nie musze gotowac ani nic ogarniac. Siostra meza rodzi na dniach drugie dziecko. Na prezent zamowilam jej fotokocyk Snap the Moment. Super sprawa:o)
Wczoraj Młody budził się dwa razy,a dziś do 5tej 3 razy a potem spał po 50min do 9tej...cos sie zepsuło z naszym spaniem po szczepieniu.Dzis czuję się tak jak by coś mnie przejechało
zastanawiam się czego to jest kwestia.Czy to wina zębów,ktore jeszcze się nie do końca się przebiły, czy szczepienia, a może coś mu dokucza.Zapisalam nas dzis do pediatry-niech spojrzy w gardło, nosek, uszy i niech powie czy wszystko ok.Wtedy będę spokojniejsza.Zastanawiam się czy nie dać mu na noc przeciwbolowy lek-moze jednak to kwestia dziasel.Zapytam lekarza co on na to...
Bromergon chyba działa, piersi nie bolą już tak bardzo i @ przyszła ostatnio po 27 dniach.
Ostatnio wiele się dzieje, nie mam czasu myśleć o dziecku. Stało się trochę przykrych rzeczy.
Moja babcia leży w szpitalu, przeszła ciężką operację. Oby teraz wszystko szło ku lepszemu. No i by chodziła. Jeśli ktoś to czyta, to proszę o modlitwę o zdrowie dla mojej babci i w podziękowaniu za udaną operację.
Wróciłam od ogólnego. Nie jestem w stanie tego przetrzymac aż przejdzie. Swędzą mnie nawet powieki. Dostałam zastrzyk w dupsko na odczulanie, wzięłam tabletkę odczulająca z apteki i już jest mi trochę lepiej. Ogólny zmienił mi thyrozol na metizol i kazał zmniejszyć dawkę 2x 10 mg. To tyle. Teraz liczę, że przejdzie całkiem. Do endo spróbuje się dodzwonić ale wątpię czy się uda. Znalazłam tez termin do innego endo na wtorek ale powiedziałam o tym ogólnemu i w sumie powiedział, że raczej lekarz nic nowego mi nie powie bo tu nie za bardzo jest co zdobić. Ogólny powiedział , że może to za duża dawka i jak dalej będzie mnie metizol uczulał to zejdziemy do 5 mg i najwyżej będziemy stopniowo zwiększać i obserwować. Na ta chwile dziękuje Bogu, że swędzenie ustaje. Spróbuje zasnąć i odespać noc.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2018, 10:58
dobrze, ze pamietnik można pisac za darmo/ bez łaski.... i płacenia milionów ;/
wczoraj pojechałam na USG genetyczne, bardzo się stresowałam, lekarz pokazywał różności: gdzie nóżka, żoładek, półkule mózgowe, nosek, wątroba powiedział, ze parametry w normie
to ucieszyło bardzo podobnie jak obserwowane ruchu maleństwa (czkawka i fikołki;-) ma już prawie 7cm jak mandarynka;-) widziałam obraz 3d kręgosłupa, ale nie pomyslałam zeby zapytac o obraz dzieciątka w 3d, chociaż mogło by wygladac jak mały ufol
na 99% dziewczynka, trochę załowałam, ze M. tego nie widział, ale chciałam iść sama (żeby móc w spokoju obgryzać paznokcie:-), on jeszcze zdąży zobaczyć
ale zdjęcie bardzo go ucieszyło. Załatwiam jeszcze kilka spraw w pracy, w poniedziałek sie okaże ile pieniazków wpadnie na konto, już pozabierali mi różne dodatki i co tylko można.
Ze stresu nie spalam cala noc. Dodam, ze ja jestem baaardzo swiezym kierowca i jazda samochodem GDZIEKOLWIEK to siódme poty u mnie. A co dopiero z dzieckiem, do przychodni, na konkretna godzine. Ale musze się przelamywac. W każdym razie nocka zarwana. Stres+młody kupe robil co 5min (czy tylko moje dziecko nie ma nocnej przerwy w kupkaniu?)… Rano jedna myśl „kawa mnie uratuje”. I co? I jajco! NIE BYŁO PRADU!!! Myslalam, ze oszaleje!!! Brak pradu=winda nie działa (na szczesce wozek maz mi zapakowal do auta wieczorem). Targanie fotelika to tez wysiłek. W hali garażowej ciemno jak w d****. No ale jakos udało nam się dojechać. W kolejce było milion osob… Zalamalam się. Na szczęście usg bioder trwa 30 sekund i szybko szlo. Jakos wrocilisy do domu. Pradu NADAL NIE BYŁO!!! A mój organizm chciał KAWY! Cale szczęście, ze kumpela z osiedla miała dzisiaj wolne, wiec poszlam do niej. Wydoilam 2 wielkie kubly i pozarlam gore cukierkow (ze stresu). I ze 2h pogadalysmy, wiec troszkę lepiej mi się zrobilo.
Obserwacje z przychodni:
*wszystkie dzieciaki odstrojone (jeansiki, kapelusiki, apaszki) – a mój w spranym używanym pajacu zdobycznym
*matki z manicurem, z makijażem etc a ja ledwo zywa z plamami pod pachami…
*wszystkie kobiety usmiechniete, spokojnie tula dzieci, a ja nerwowo zerkam do wozka, czy Zwierz aby się nie obudzil…
Co do ku*** nedzy jest ze mna nie tak?
Plusy tego wszystkiego: usg zalatwione, wynik ok, nie spowodowalam wypadku... Amen.
Ogarnia mnie lęk. Poszłam dziś na betę i progesteron sprawdzić przyrost.
Boję się trochę,że czar szybko prysnie. Wyniki wieczorem.
Zaczęłam plamić delikatnie...
Przypadalby termin miesiączki... Oby to nic... Oby... błagam:(
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.