Plan na ten tydzień:
poniedziałek: umówienie wizyty w Białymstoku
wtorek: odpoczynek i relaks
środa: badanie w kierunku chlamydii i cytologia
czwartek: powtórzenie badań krwi - takie jak do inseminacji
piątek: wizyta w Białymstoku - rozmowa z lekarzem o histeroskopii.
Także najbliższe dni będą nieco intensywne. Totalnie nie chce mi się tego robić, ale Mąż naciskał więc zdecydowałam się w końcu dla świętego spokoju.
22dc
W pracy organizuja wyjazd integracyjny na paintball. Przy tej wlasnie okazji dowiedzialam sie ze jedna dziewczyna nie pojedzie bo jest w ciazy. No i tak o sobie jest w ciazy. Jakby nigdy nic. Ile jeszcze razy zadam sobie to pytanie: dlaczego zycie jest takie niesprawiedliwe?
Postanowilismy z J ze kolejnym krokiem bedzie inseminacja. Oswiadczymy to naszemy gin za tydzien.
Ciąża rozpoczęta 28 sierpnia 2017
29 dc
Nastrój 5/10
Jestem po wizycie w poradni leczenia niepłodności w ICZMP w Łodzi. Ogólnie pierwsza wizyta jest dość specyficzna. Narazie dostałam skierowanie na maaasę badań. Mają być zrobione w 3-6 dc. Kurcze okresie przesuń się o jeden dzień to będzie idealnie 😄 dzisiaj zorientowałam się że straciłam dostęp do poprzednich wykresów jak nie mam premium...geniusze zła 😤 siniaki już prawie zeszły ale ranki jeszcze się nie zagoiły. Jutro wracam do pracy 😊
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2020, 15:14
Dziś byliśmy na wizycie w klinice wyniki fragmentacji super zbiliśmy ja z 86% na 27% natomiast ilość żołnierzy zmalała i wynosi teraz 7,45 mln w całości kurcze to mało ale postanowiliśmy podejść do inseminacji
Lekarz powiedział że z tymi wynikami nie pchalbysie do wielu inseminacji tylko po pierwszej od razu on vitro
Inseminacja będzie na cyklu naturalnym dziś mam 13 DC dostałam już w klinice zastrzyk ovitrelle i jutro mamy przyjechać na inseminację
Dziś pęcherzyk na lewym jajniku 23 mm
[16 dni pozostało...]

WTOREK
Nie pisałam, bo nic ciekawego u mnie się nie dzieje.
Czekam na tą wizytę w klinice (a to jak widać już niedługo, odliczanie powoli dobiega końca). Dziś 9dc. Niedługo dni płodne. Męża nie ma - serduszko prawdopodobnie będzie tylko raz 13dc (nie wiadomo czy się wstrzelimy, ale już mi to bez różnicy - tyle czasu się wstrzeliwaliśmy i nic z tego nie było więc może raz złoty strzał
kto wie...). Tak czy siak nie ma innej możliwości. A może owulka będzie akurat tego 13dc i się uda
ech... zobaczymy. Póki co zalatana jestem, remont na finishu (mam nadzieję, bo już raz też mieliśmy kończyć a wyszły kwiatki nieziemskie i się okazało, że zamiast się wprowadzać to remont na nowo. DRAMAT
). Także zobaczymy jak to będzie. Bardzo bym chciała przed zimą się wprowadzić
kanapa do spania już kupiona
to najważniejsze
a resztę - na pudłach damy radę, do czasu aż nas będzie stać na jakieś meble
samo życie
chyba, że leczenie pochłonie majątek to będziemy bez mebli 
"Ale chociaż brzmi to strasznie ckliwie, może dobre dni sprawią, że warto będzie przechodzić przez te złe."
Jasmine Warga - Moje serce i inne czarne dziury
Pragnąca92, właśnie mi uświadomiłaś, że strasznie długo nic nie napisałam! 
Oczywiście podczytuję OF i BBF, ale nadszedł @ i moja głowa odpoczywała od tematu ciąży.
Cieszę się z tej krótkiej przerwy w staraniach. Myślę sobie, że dobrze, że nie udało nam się zajść w poprzednim cyklu, bo nie udźwignęłabym kolejnych dni w stresie, martwienia się o ciążę, myśli o poronieniu...
Odzyskałam siłę do walki i mój dawny optymizm!
Owulka prawdopodobnie w tym tygodniu, ale jakoś mniej o tym myślę.
Kochamy się wtedy kiedy chcemy, bez patrzenia w kalendarz 
Problemy rodzinne wybijają z każdej strony jak szambo, natomiast czuję w sobie jakąś moc do dystansowania się od nich. Niby w tym uczestniczę, staram się lepić co się da, trochę wcielam się w rolę mediatora między dwoma stronami konfliktów, czasem w rolę "przyjaciółki" aby dać się każdemu wygadać.
Jednak nie stresuję się tym. Co więcej, zajmuje to aktualnie moją głowę na tyle, że nie wpadam w wir świrowania na punkcie ciąży. Bingo!
Do tego w ten weekend wybieramy się na wesele znajomych. Dwudniowe, więc będzie się działo 
Myśli odciągnięte, dzięki czemu łatwiej jest funkcjonować. To lubię!
Sukienki na wesele wybrane, Stary zachwycony
Muszę jeszcze skrócić jedną z nich, bo wczoraj przy przymierzaniu prawie się wywaliłam, przydeptując sobie obcasem tył kiecki.
A i UWAGA!!! kupiłam wczoraj maszynę do szycia! W Biedrze za 230 zł!!
Cena super, biorąc pod uwagę ryzyko użycia jej przeze mnie tylko raz (niestety szybko się nudzę różnymi zajęciami: sport - pół roku fitnessów i kontuzja - pasja minęła; malowanie na płótnie - brak mi cierpliwości + nie odkryłam w sobie talentu. Sztalugę wywiozłam do babci na strych. Tych prób znalezienia prawdziwej pasji było mnóstwo...)
Może więc szycie będzie strzałem w 10-tkę? 
Od dłuższego czasu ciągnie mnie do krawiectwa. W zeszłym roku snułyśmy z koleżankami plany o tworzeniu ciuchów na wymiar, jako, że te z sieciówek często nie spełniają wymagań każdej z nas. A to w cyckach za ciasne, a to za luźne na biodrach.
Nawet kiedyś pożyczyłam maszynę od mamy, ale jak tylko ją dorwałam w swoje ręce to się od razu zepsuła. Mam nadzieję, że to przypadek...
Zatem w przyszłym tygodniu próbuję swoich sił! Trzymajcie kciuki, żeby mi rąk nie pourywało 
Czerpię z tych dobrych chwil jak najwięcej, bo wiem, że w każdym momencie może nadejść chandra.
I cieszę się, że ostatnio ciągle mam zajęcie. Bo najgorsze są puste, nudne dni, które ściągają podłe myśli i przywołują w pamięci złe wspomnienia, generując coraz większy strach przed tym co przyniesie przyszłość.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2018, 14:08
"Wizyta u ginekologa po przerwie"
18dc, 9 cs.
Wczorajsza wizyta u mojego gina miała być decydująca. Jeśli każe mi podejść na spokojnie i tyle to po prostu idę do nowego. Chyba odgadł moje myśli.
Rozmowa. Po pierwsze ucieszyłam się, że w ogóle mnie kojarzył. Potwierdził, że ostatnio jakaś ciąża była. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Pytał się jak po ostatnim cyklu ze stymulacją no to powiedziałam, że współżycie było wtedy co trzeba, progesteron był wysoki a ciąży brak. Pogadaliśmy na temat moich mutacji. Chciał jeszcze wyniki wszystkich badań z ostatniej hospitalizacji. Żelazny zestaw dalej brać (acard, folian, B6, B12). Dodatkowo od pozytywnego testu heparyna, encorton, a od teraz jeszcze Wit D. Zestaw jak starej babci - tak mi powiedział.
Plan taki: 6 cykli ze stymulacją aromkiem i ovitrelle. Jak się nie powiedzieć to inseminacja a jak to też nie to in vitro. Nie chcę od razu się nakręcać ale te 6 miesięcy mnie stresuje. Nie wiem czy jestem gotowa na inseminację a tym bardziej na in vitro. Dobra, już nie wybiegam w przyszłość.
Badania: fajnie że zrobił mi cytologię, ogólnie powiedział, że wszystko dobrze wygląda. Zrobił mi usg piersi i co? Mała cysta na prawej piersi ale mam się na razie nie przejmować bo to nic takiego.... hmmm no dobra.
Jestem po owulacji z lewego jajnika. Więc na pewno się nie wstrzeliliśmy ale to może i dobrze bo lepiej jakby było z prawego ( w lewym jajowodzie wcześniejsza ciąża pozamaciczna).
Wnioski lekarza to że "im kobieta piękniejsza tym większe trudności z zajściem w ciąże co w moim przypadku się sprawdza". Miałam mu powiedzieć że wolę być brzydka, a i tak jakąś pięknością nie jestem. Przeprosił za żart, ale nie potrzebnie. Akurat mnie nie uraził wiem, że chciał mnie podnieść na duchu.
Szkoda, że teraz muszę czekać do następnego cyklu z tymi wszystkimi działaniami. Teraz jeszcze mam tylko sprawdzić progesteron za kilka dni.
Ale ogólnie jestem zadowolona z wizyty.
A teraz 6 cykli prawdy mnie czeka. Mam nadzieje, że się uda w końcu.
Teraz to czekanie na @...
1dc wtorek
Przyszła malpa, musiała mnie troche nastraszyć. Bardzo sie cieszę, bo z moich wyliczen wynika,że transfer moglby sie odbyc rzutem na taśmę przed Wigilią! Juz sie nie moge doczekać.
Wizyte umówilam na piątek 17go, i zakladam transfer na 21/22.12.
Inseminacja się nie odbyła z powodu małej ilości plemnikow
Po odwirowaniu zostało ich tylko 270 tysiące i lekarz stwierdził że nie ma sensu narażać nas na koszty skoro szansę są zerowe
Poryczalam się w aucie i musimy zastanowić się z m nad invitro;(nie wiem czy będzie nas stać na to wogole nie wiem jakie są koszty procedury
Mamy już skończone 19tyg !
Dziś rano Filipek jak codzien masował sobie moim palcem dziąsła i...ugryzl mnie!
okazało się, że wyrzely nam się dolne jedynki! Mały świetnie sam przekręca się na brzuszek, szarpie wszystko, łącznie z koszem przy przewijaku
ważymy ponad 9kg !...a wielkością przypominamy kolegę pół roku starszego 0.o' ważne, że rosniemy zdrowo.
Aaa no i przez te skoki rozwojowe nie bardzo śpimy w nocy...placzemy, gdy Mama na metr od nas odejdzie i musimy zostać w łóżeczku..Rwiemy się do siadania! Gdy daje mu się palce,to momentalnie sam dźwiga się do siadania.Stopuje go,ale gdy kładę go na rogalu do karmienia,szarpie go by się dzwignac...Tyle zmian na raz! 
Między nami lepiej, D szuka pracy na miejscu. Ja walczę ze stresem, goniące terminy, wszyscy mają wysokie oczekiwania... Na dodatek owulacja nie nadchodzi. Chciałabym w końcu móc to wszystko rzucić w pizdu.
Dzieki za podpowiedzi co do zabawek. Jezdzik wlasnie kupiliśmy, jest bardzo zadowolona, ale kaze sie wozic na nim. Nie wpadla jeszcze na to,ze moze sama
Teraz bedziemy testowac piasek kinetyczny
30tc+4
76% ciąży, 66 dni do porodu
Od czwartku do wczoraj byłyśmy w szpitalu. Na szczęście wszystko już jest dobrze!
Po prostu od zeszłego wtorku miałam naprawdę straszne wymioty i biegunkę. I w końcu chyba od tego, bo sama nie wiem, zaczęły się u mnie bolesne skurcze. Pojechaliśmy na izbę, a tam na ktg też skurcze i informacja, że mnie nie puszczą do domu z takim zapisem.
Zostalam podłączona na 48h pod kroplówkę z magnezem, teraz jestem już tylko na tabletkach. Wszystko się uspokoiła, szyjka się jakims cudem nie skróciła i to mnie też bardzo cieszy.
Mam nadzieję, że. już te ostatnie dwa miesiące będą spokojne.
No a dodatkowo Mała wciąż leży miednicowo- pupą w dół i to tak mocno wciśnięta, że każdy lekarz który robił mi usg nie daje jej już szans na obrót. A ja tak bardzo bym nie chciała cc 
Ale Tosia w tej pozycji jest już chyba 20 tydzień (rusza się normalnie, ale bez zmian pozycji), więc naprawdę coś czuję, że już fikołka nie zrobi.
A dni do porodu już tak bardzo uciekają
24dc
Snil mi sie ptak. Wdarl sie do mieszkania i latal mi nad glowa. Podobno oznacza to pomyslnosc dla mieszkancow.
A ja czuje bol brzucha na okres..
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2018, 09:10
[15 dni pozostało...]
ŚRODA
Jestem sama w domu, męża nie ma. Obudziłam się dzisiaj w nocy dwa razy. Za pierwszym razem wydawało mi się że ktoś chodzi po tym wielkim starym domu (a jak na złość wszyscy wyjechali!). Nasłuchiwałam kroków, cos stukało i wiecie co zrobiłam? Jak w tych wszystkich horrorach wyszłam na korytarz nie zapalając światła
ale nikogo nie było... uf całe szczęście, ale tel miałam przy sobie zeby w razie czego do kogoś zadzwonić :p haha jak przezornie 
Drugi raz tej samej nocy obudziłam się, bo miałam sen. Dawno już nie miałam żadnych snów a dzisiaj proszę: otóż, śniło mi się że przyjechała moja siostra z jakiejś dalekiej podróży, nie chciała powiedzieć nikomu że wyjeżdża . Ani kiedy przyjedzie i nagle pojawiła się u mnie w domu i mówi mi że urodziła dziecko i je porzuciła! Nie mogłam uwierzyć w to! Przecież nie miała brzucha, jak mogłam tego nie zauważyć ze była w ciazy. Ale nie chciała nic powiedzieć. Pamiętam że miałam w tym śnie taki żal do niej, że mogła urodzić, że byśmy adoptowali z mezem, ze sie staramy i nic a ona coś takiego zrobiła...! I że ten maluszek to rodzina i ze to nasze geny.i lepiej takie dziecko niż obce i że byśmy wychowali jak ona nie chciała... i tak mi z żalu pękło serce że aż się obudziłam... brrrr
jeszce jeden dzien (do jutra do popoludnia) siedzi u nas moja tesciowa. z jednej strony super. pomaga z psem baaaardzo i jestem bardzo wdzieczna. z drugiej strony nawet nie moge obejrzec swojego serialu. bo ta wiecznie tvn24 oglada jak tylko moze (nie pozwalam jej przy Oli
), ale gdy Oal spi. nie jestem w stanie jej odmowic. tak wiec nie zyje swoim "nowym" od prawie 4 miesiecy zyciem, tylko wegetuje do jej wyjazdu. wkurzam sie, bo wolniej chodzi a wiecznie chce ze mna i z mala wychodzic. a Ola sie inecierpliwi i ja chce szybciutko do domu, to nie moge, bo pbalast mam. wiem, ze starosc ma swoje prawa. ale jakbym widziala, ze jest taka sytuacja to bym powiedziala, lec dziecko, ja sobie dojde powoli. tzn nie chodzi nie wiadomo jak wolno. wiem, ze mzoe szybciej. wiecznie popierdziela na wycieczki z uniwersytetem 3ciego wieku, chodzi na baseny itd. tylko ma mentalnie takie rozgladanie sie po parku. a ja niekoniecznie mam ochote wiecznie ja popedzac. czaem cos sprzedam miedyz wierszami, albo mowie do Oli, juz biegniemy dodomu kochanie, zaraz bedziemy, wiem ze sie niecierpliwisz itd. ale ona nie czyta tego. czasem powiem, mamo musimy przyspieszyc. no i chwile mi dorowna tempa, ale za chwile zobaczy cos u kogos w ogordku albo wiewiorke i jak male dziecko trzeba ciagnac za raczke..... mam dosyc troche
wiem ze pomaga. ale juz chce swojej codziennosci.
niech maz wraca z tej delegacji i ogarnia psa z samego rana i poznym wieczorem, a ja z reszta dam sobie rade.
Ola tez ostatnie dwa dni byla nieznosna troche, bo tesciowa ma taki wysoki i glosny glos, jak kataryna na bazarku. i zamiast spokojnie do Oli, to wiecznie ja zaczepia, cos do niej gada. a ja widze, ze Ola ma ochote pobyc w spokoju. wiec czasem ja wyniose do innego pokoju, czasem prosze zeby troche ciszej. ale juz mamy dosyc obie 
co tam jeszcze. odrwacanie sie na brzuszek to juz norma na maksa, choc wkurza sie po czasie, ze nie moze sie gdziec podczolgac. poki co mienia kierunki wokol wlasnej osi
spokojnie o 180 juz zmienila kierunek
ale odwraca sie z pleckow na brzuszek tylko z lewej strony. z prawej jeszce ani razu
Miałam dziś piękny dzień. Ponieważ to ostatnie dni takiego gorąca postanowiliśmy z mężem wziąć dzień urlopu i pożegnać lato. Byliśmy na kawie na balkonie w Sukiennicach, potem kąpaliśmy się na Bagrach i na koniec pograliśmy w badmintona na Błoniach. Uwielbiam tak się włóczyć po naszym mieście. Zawsze odkrywam coś nowego i nigdy nie przestanę się nim zachwycać. Teraz wieczorkiem siedzę i patrzę na swój płaski brzuch. Czy ktoś się tam wykluwa, halo? Czuję się tak jak zawsze, żadnych dziwnych objawów, ale do testowania jeszcze ponad tydzień, więc czego ja oczekuję?
U mamy...
Jest ok. Mama pysznie gotuje. Kurde, a mialam troszke dietowac tzn zdrowo sie odzywiac (czyli bez slodyczy, bez ciast). Ale nie da sie! Dzis tarte z owocami robimy:o) Ostatnio po polozeniu malego spac wypilam mala szklaneczke piwa... Taka patologia;-) Kurde, nie powinnam narzekac na noce, a troszke jednak narzekam.. . Emil zasypia po kapieli o 19 i spi 4h. Potem karminie i kolejne 4h snu (dzis tak bylo np). Ja ide spac zaraz po nim. Czyli ok 20. Chwilkę poczytam w lozku i w kime. Inaczej bylabym bardzo niewyspana. Wstajemy na dobre ok 7. W czasach bezdzietnych lubilam wczesnie isc spac (no ale nie az tak wcześnie); ok 21-22 (ale sporo jeszcze w łóżku czytalam) i wstawac o 5... Jestem typowym skowronkiem. Bardzo dbalam o ta higiene snu, wiedzialam ile potrzebuje i ranne wstawanie nie bylo nigdy problemem. Teraz niby godzin snu mam tyle samo, ale z przerwani... A to juz nie to samo. No i nie ma szans, zeby wieczorem cos obejrzec, posiedziec. Eh.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.