Pobranie krwi na progesteron i antyciala rozyczki. Czas oczekiwania: 60 minut. Liczba pacjentow: ponad 10. Pozycja przy zabiegu: lezaco-mdlejaca. Wyniki do odbioru za tydzien. Koszt najprawdopodobniej zaden. Zaswiadczenie do pracy do godziny 10:00. Nastepnie dobrowolna rezygnacja z dalszej pracy z powodu kiepskiego samopoczucia. Z lubym ( obecnym przy mnie przez ten caly czas) do domku. Sniadanko.
Dzien dopiero sie zaczyna! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2013, 11:11
Owulacja się zbliża, jest juz tuż tuż a ja z mężem się pokłóciłam. Boshe zawsze kiedy tylko przyjdzie czas, odpowiedni żeby się starać zawsze coś wypadnie, albo nowi sąsiedzi denerwują albo moja "przyjaciółka" wysyła smsy z zdjęciem USG oznajmiając ze jako kolejna jest w ciąży, albo ja mam zapalenie jajnika albo jeszcze inna w rocznice mojego ślubu dzwoni ze tez jest w ciązy
poprostu super!! Ludzie maja zajebiste wyczucie czasuu:( ohh mam juz dosc, kobiety zawsze będą zachodzić w ciążę i rodzić dzieci ale dopóki sama nie bede w ciazy nie bede spokojna i nie bede umiala z nimi rozmawiac o tym:( jeszcze do tego kłótnia z mężem... ;(
JAK ZAJŚĆ W CIĄŻĘ BLIŹNIACZĄ
Jak zajść w ciążę i urodzić bliźnięta? Wbrew pozorom, zajście w ciążę bliźniaczą nie jest takie trudne. Przede wszystkim kobieta powinna być zdrowa i właściwie się odżywiać. Szanse na donoszenie ciąży mnogiej, aż do rozwiązania, są dużo większe, gdy przyszła matka dostarcza płodom niezbędne składniki odżywcze. Jak urodzić bliźniaki? Badania wykazały, że prawdopodobieństwo ciąży mnogiej jest większe, gdy kobieta urodziła wcześniej dziecko, a w chwili poczęcia ma około 35-44 lata. Należy jednak pamiętać, że ciąża ta wiąże się z wyższym ryzykiem komplikacji, warto w tym czasie być pod dobrą opieką.
Co ułatwia zajście w ciążę?
Wiele par zastanawia się, jak zajść w ciążę bliźniaczą. Szanse na zajście w ciążę są większe u osób, które mają w rodzinie bliźnięta, ale szczęściu zawsze można pomóc. Jak to zrobić? Wystarczy zastosować się do poniższych wskazówek.
Zapoznaj się z zasadami świadomości płodności i obserwuj swój cykl miesięczny, by obliczyć optymalny czas na poczęcie. Uprawianie seksu w czasie dni płodnych jest niezbędne, by doszło do zapłodnienia.
Kobiety, które nie wiedzą, jak zajść w ciążę mnogą, powinny zaopatrzyć się w kwas foliowy. Należy przyjmować go codziennie, ponieważ jest konieczny dla prawidłowego rozwoju płodu i zwiększa szansę na urodzenie bliźniąt. Jeśli marzy ci się ciąża bliźniacza, zacznij stosować kwas foliowy przynajmniej miesiąc przed poczęciem.
Regularnie spożywaj korzeń manioka. Jest to afrykańska roślina, która zwiększa owulację. W regionie Afryki, w którym maniok jest jednym z podstawowych składników diety, częstotliwość urodzeń bliźniąt jest największa na świecie.
Pij mleko i jedz wołowinę. Kobiety, których dieta jest bogata w mleko, mają większe szanse na poczęcie bliźniąt niż weganki.
Jeśli masz małe dziecko, w czasie prób zajścia w ciążę mnogą karm starsze dziecko piersią.
Trochę przytyj. Kobiety z niewielką nadwagą częściej rodzą bliźnięta.
Jak zajść w ciążę bliźniaczą? Jak widać, można pomóc naturze i zwiększyć swoje szanse na bliźnięta naturalnymi sposobami. Nie ma stuprocentowej gwarancji sukcesu, ale warto próbować. Przy odrobinie szczęścia zajście w ciążę to tylko kwestia czasu.
Ciąża rozpoczęta 28 stycznia 2014
Z nowości wykupiłam cały kefir ze sklepu - straszną mam na niego jazdę.Jeszcze wczoraj dostałąm polską śmietanę w sklepie i mizerię wszamałam bez chleba..po za tym oczy mi się zaszkliły jak zobaczyłam naszą polską kapustę kiszoną w słoiku i sałatkę z czerwonej kapusty..
Po za tym - mięęęęsoooo..steki jadłabym na okrągło..najlepiej na półkrwisto - jak drapieżnik.
Po za tym jestem przeziębiona - mam katar - kapie mi jak woda z kranu..głowa mnie boli i nie mogę na niczym się skupić..wyżarłam córce Nutellę z nudów.. - ale się nie wkurzyła - tylko ze wspóczuciem poklepała mnie po ramieniu mówiąc.." biedna chora mamusiczka"
Wczoraj urządziłam im też awanturę wieczorem - kiedy to wyrzucałam bilionową,zasmarkaną chustkę - że to ich wina i oni mi zprezentowali to cholerstwo.
Bo tak zawsze jest - chłop ma katarek , dziecko kicha i zawsze ich bierze na przytulanie wtedy do mnie - a potem niańczę te ich wirusy.
Nie wyspałam się i jestem drażliwa.. sapałam w nocy w poduszkę jak lokomotywa z otwartą gębą..Robek jeszcze zaczął chrapać..po prostu idzie zwariować!
No i mam ten test w szufladzie..leży w pudełku i czeka ale obydowje się nie nastawiamy.
Test to takie magiczne urządzenie - kiedy zaczynam uważnie czytać instrukcję - dostaję okres.
Teraz mi ciąża nie na rękę..wzięłabym sobie jakiegoś fervexa czy aspirynkę i odleciała pod kocem..ale nie mogę - no bo czekam..
Po za tym kupiłam sobie naszego polskiego żywca - który od tygodnia chłodzi się w lodówce - też czeka..
i takie moje życie w zawieszeniu.
Nie mogę doczekać się poniedziałku - wtedy kapuśniak gotuję.
dziewczyny pomożcie !
dzisiaj gdy rozmawiałam z moim m. zabolał mnie brzuch, więc wzięłam rękę i zaczęłam go masować. Po chwili przestałam i miałam palca położonego na brzuchu i wyczułam bicie serca:/ ale nie wiem jakim cudem i nie wiem co o tym myśleć bo nigdy takiego czegoś nie miałam.
Nie mogłam czekać do jutra 
Naszła mnie myśl: dlaczego na Ovu są tylko żeńskie nicki? Niby sprawa jest prosta - to kobiety prowadzą wykresy, zachodzą w ciążę i tak dalej...
Niemniej nie mogę się powstrzymać od wizualizowania sobie czegoś takiego: mąż/partner loguje się rano, wpisuje cyferki na wykresie, pyta żonę jak się czuje i dopisuje objawy, a potem może jeszcze na głos zastanawia się, czy aby nie za mało tych serduszek w tym cyklu...
Powiecie: to niemęskie; są tacy faceci, ale się nie ujawniają... Może są, a może nie?
Spotkałam się tu na forum z opiniami na temat tego, jaką rolę w tych naszych kobiecych staraniach odgrywają faceci - nasi życiowi partnerzy. Czasem można przeczytać pochwalne epistoły, jak to mąż chadza z żoną nawet na wewnętrzne usg i orientuje się w grubości endometrium i rozmiarze rosnących pęcherzyków. Ale czasem czytam tylko utyskiwania, że nie chcą się zbadać, rzucić palenia i piwka, że nie łykają leków ani witamin, by zwiększyć swą płodność, że nie rozumieją, iż dni płodne to krótka pieśń w długim cyklu...
ALE SAMI MĘŻCZYŹNI SĄ ZUPEŁNIE NIEOBECNI W TYM DYSKURSIE!!!
Jedne babki wypisują drugim babkom (psując im oczywiście humor): jak ty możesz wytrzymać z tym swoim gachem, skoro on nie chce łykać witamin poprawiających jakość nasienia? Chcecie tego razem czy nie? Jak on nie chce to go rzuć w diabły...
Łatwo napisać - trudniej zrobić. Nie jesteśmy z kimś tylko po to, by był dawcą nasienia. Nawet jeśli to trudny typ, migający się przed badaniami, nie rzucimy go ot tak, bo nie załapał na czas, iż właśnie mamy długo oczekiwane dni płodne. Pisanie o tym, jak to u nas jest wspaniale w tych kwestiach, potrafi wielu (mniej odpornym psychicznie) wirtualnym koleżankom, zepsuć humor na wiele dni lub nawet wywołać kryzys w ich związkach.
Z drugiej strony oczywiście miło jest się pochwalić, ale trzeba pamiętać, że każdy związek rządzi się swoimi prawami. To co sprawdza się u nas, nie będzie działać idealnie u innych. Dwoje dorosłych ludzi w związku stanowi niepowtarzalną mieszankę charakterów i temperamentów. Każdy ma swoją historię...
Z tym, że mężczyźni są tutaj akurat niczym Yeti, każdy niby słyszał..., ale czy ktoś widział faceta na Ovu? Ile spraw dla nas ważnych, bolesnych, radosnych lub trudnych umyka im ze świadomości? Aż strach pomyśleć, jak głęboko te dwa światy są rozgraniczone.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2013, 13:50
Czuje, jakbym rozpadla sie dwa miesiace temu na dwie czesci. Jedna czesc zyje i ma chec kontynuowac a druga jest umierajaca. Na poczatku odrzucalam te moja umierajaca czesc bo sprawiala mi ogromny bol. Mozna by powiedziec, ze obrazilam sie na nia i wolalam przebywac w towarzystwie tej zyjacej. Za wszelka cene chcialam o tamtej zapomniec. Obecnie cos we mnie sie zmienilo. Postanowilam sie odwazyc i do niej zblizyc. Teraz codziennie przez chwile z nia rozmawiam. Moze pomyslicie, ze to dziwne, ale to tak jakbym trzymala te moja umierajaca czesc za reke i towarzyszyla jej w ostatnich chwilach istnienia. Czuje, ze ona musi odejsc by znowu sie narodzic. Jesli jej nie pomoge, to bedzie sie bardzo dlugo meczyla. Lzy mi teraz splywaja po policzkach ale wiem, ze to jest jedyne wyjscie. A potem nadejdzie spokoj. I moja druga czesc odrodzi sie na nowo.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2013, 13:34
Mialam erotyczny sen..
Obudzilam sie z malym orgazmem.
Szok.
My sie wstrzymujemy dla dobra dzidzi, a organizm sam sobie pozwala.
Kto by pomyslal.
1 plus dzisiejszego dnia.... wychodząc z psem spotkałam moją chyba jedyną dobrą koleżankę....mieszka blok obok mnie ... tak bardzo się bałam spotkania z nią chodziłyśmy razem w ciąży co dzień się widywałyśmy na soczku jeździłyśmy razem na zakupy po rzeczy dla naszych dzieci...zła passa zaczęła się właśnie od niej ... 10 maja urodziła swojego synka w 34 tyg ..synek sam nie oddychał zabrali jej go od razu i wywieźli do innego szpitala 40km od niej... strach rozpacz co będzie, czy da rade... leżał w szpitalu 3 tyg w tym czasie moja malutka odeszła 22 Maja w 35 tyg... jej synek ma się dobrze baaa bardzo dobrze!!!! Ona dzwoniła pisała że chciałaby mi jakoś pomóc chciała się spotkać...ja nie umiała właśnie przez mój twardy charakter...bo co będzie jak ją zobaczę jak zobaczę jej synka ? rozkleję się będę beczeć a Ona razem ze mną....Ale udało się !!!! spotkałam ją na neutralny gruncie była z małym... ja dałam rade i teraz wiem że będę mogła spokojnie do niej chodzić i wrócić do normalności...może wyda wam się to głupie i niezrozumiałe ale ja tak mam...teraz może być tylko lepiej ....
Tsh wporzadku 1.3 nawet lepiej niz 5 miesiecy temu
Morfologia tez wporzadku teraz pozostaje czekac do przyszlego czwartku na reszte hormonow
jestem tak wkurzona, ze masakra!
wczoraj byłam na badaniach - pokazałam babce w laboratorium kartkę i pokazałam, które ze zleconych badań chcę zrobić, był tam m.in. poziom glukozy i insuliny przed i po obciążeniu glukozą. Ok, wszystko zrobiłam. Po południu sprawdzam przez net wynik - jest tylko glukoza. Postanowiłam zadzwonić - może jeszcze ta insulina się pojawi, a jeśli nie, to niech zbadają tą insulinę - jeśli jeszcze się da, przecież miała byc też insulina. Pani laborantka stwierdziła, że przecież nic takiego nie mówiłam, że ona nie spisywała z kartki, tylko ja jej dyktowałam (co nie było prawdą, bo jeszcze pytałam, czy mogę już wziąć kartkę), ale stwierdziła, ze jeszcze sie da tą insuline zrobić i ze mi dorobią, będę musiała zapłacić 25 zł. Ok, dobra, najbardziej mi zależało aby nie tracić znowu połowy dnia na katowanie sie glukozą i łażenie bez celu przez 2 godz. Pani stwierdziła, no ze tak, rzeczywiście jest to niekomfortowe. Dziś sprawdzam wyniki - oczywiście, jest i insulina - ale tylko przed obciążeniem!!! Dzwonię - pani wraca do wczorajszej śpiewki, że insuliny miało nie byc po czym twierdzi, że oni poziomu insuliny po obciążeniu glukozą nie badają !!!!!!
Nie będę przytaczać dalszej rozmowy, bo mi ręce opadły!!! Na koniec jeszcze wyszło, że "no jakby Pani mogła to trzeba przyjść i zapłacić te 25 zł. za insulinę".......
Najbardziej mnie wkurzyło, że straciłam mnóstwo czasu...na darmo...kończy mi sie ten urlop i zamiast pisać pracę jak zamierzałam, to ja jeżdżę po laboratoriach, lekarzach wydaję kupę kasy i tak na darmo....Noż kuźwa..Kolejne dni urlopu juz teraz wiem gdzie spędzę - w innym laboratorium! Bo przecież jak będę chodzić do pracy to nie ma siły, nie będę miała kiedy tych badań zrobić...
14 dzień cyklu,
tempka się w miarę utrzymuje ale wszystko wskazuje na zbliżającą się @ włącznie z testem ciążowym z jedną grubą kreską. Jutro pewnie się okaże : ) aczkolwiek wolałabym żeby małpiszonisko troszkę się odwlekło...
akurat w weekend wypadł mi kurs 200 km dalej i chyba padłabym za kółkiem.
Ten cykl był dla mnie spokojniejszy niż wszystkie inne, nie nakręcał mnie na ciążę, nie zwracałam uwagi na każde drobne ukłucie brzucha etc. Mimo to zawsze w tych dniach (obniżonej pewności) jestem ostroznniejsza (nie piję ani kropli %, zwracam uwagę na to co jem, więcej się ruszam), ale myslę, że ma to swoje mocne strony i organizm dziękuje mi zdrową skórą czy paznokciami... także starania mimo iż wyczerpujące emocjonalnie to szykują organizm na cos lepszego... być może mój potrzebuje jeszcze więcej czasu : )
Kropeczko dam Ci tyle czasu ile tylko chcesz... byle byś była zdrowa i śliczna !!!!
Dziewczyny jak tu się fotki wkleja?

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2013, 21:37
MOJA MIŁOŚĆ!!!!!!!!!!

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2013, 21:38
Jestem...a raczej jesteśmy...pakiet 2 w 1 ...ja i moja wyczekana, wymodlona i wymarzona Zosia która jest naszym cudem, która dziś mieszka pod moim sercem i kopie jak szalona przypominając o swojej obecności...czytałam dziś ten pamiętnik, przypomniałam sobie jak bardzo marzyłam o tym co teraz mam, jak bardzo wierzyłam że się uda...udało się, zdarzył się cud, zupełnie niespodziewany... w cieniu ogromnej tragedii która się wydarzyła, która tak samo nagle zabrała mi ukochanego Tatę, która z dnia na dzień zabrała mi grunt pod nogami. Znowu jest jesień, za chwilę będzie październik....za chwilę minie rok od wypadku...coraz bardziej Cie nie ma kochany Tato...tyle rzeczy chciałabym Ci teraz powiedzieć...pokazać...spójrz Tato w moim brzuchu buszuje Twoja wnuczka, ta na którą czekałeś, ta o której marzyłeś tak samo jak ja, ta którą kochałbyś ponad wszystko...spójrz Tato urządziliśmy jej kącik, a w całym mieszkaniu pachnie już niemowlakiem bo zaczęłam robić wielkie pranie....Tato tyle pięknych chwil było przed nami...dlaczego okrutny los zabrał mi Ciebie ...dlaczego ?
PADAM NA PYSK !!
Odprawiałam dzisiaj córce 7 urodziny - takie kinder party dla 20 dzieci.
Wynajęłam salkę w domu kultury, był klaun i mnóstwo zabawy i ogólnie super
Ale ja mam dosyć.Mimoże jestem taką aktywną osobą czuję ze przegięłam. Najgorsze jest to, że okropnie boli mnie brzuch i boję się że przegięłam z wysiłkiem przez noszenie i sprzątanie po takiej imprezie . Czuję się fatalnie . Takie odczucie jakby coś tam było i już nie ma !!! rozumiecie o co chodzi!!
Musze poleżeć. Odpocząć. I aż się boję bo jutro czeka mnie sprzątanie w domu bo burdel nieziemski.
Masakra !!
badania męża 11.09.2013 wyniki
BARWA: mleczna,mętne,upłynnione zupełnie po 30 min
PH=9
objętość 3ml
ilość plemników w 1ml : 5.528.000
w preparacie bezpośrednim: leukocyty 6-10 wpw
poj. formy młode plemników
ruchliwość:
40% wykazuje ruch żwawy, 10% ruch drgający, 50% wykazuje brak ruchu
morfologia:
90% wykazuje prawidłową budowę
10% wykazuje patalogiczne zmiany
moja iskra zgasła już nie staramy się o fasolkę.... widocznie bóg nie chce nam jej dać....
może nie zasłużyliśmy?
nie mam siły na lekarzy badania, lekarzy którzy nie potrafią nam pomóc, którzy nic nie wiedzą.....
nie mam siły już wierzyć że coś się uda i słuchać że się uda, bo się nie uda.....
Chcę kochać mojego męża za to że jest nie za to czy będziemy w ciąży czy nie.....
chcę kochać się z nim bo go kocham nie dlatego żeby się udało ....
nie mam już siły myśleć że są dni płodne i trzeba spróbować czy mam ochote na to czy nie, czy mój mąż jest zmęczony i pada na pysk czy nie ... bo to i tak nic nie daję......
wiecznie gonimy za tym , to nasze oczko w głowie... mała fasolka/.. nasz wymysł wyobraźni... którego nigdy może nie być..... już tego nie chcę, nie chcę , nie chcę.....
Mam ogromny żal do Boga do świata, nie nawidzę tej sytuacji, tego jak bardzo ktoś lub coś robi nas w konia..... nie pozwolę żeby mój mąż się smucił, za bardzo go kocham.... nie pozwolę żeby żadne z nas czuło się winne temu że nie możemy mieć dziecka gdy dzieci mają patologie, ćpuny i narkomanii, ich plemniczki jajeczka są na tyle silne że rodzą się malutkie dzieci i są zdrowe.... dość tych stresów, oczekiwań, boże za co? Czym sobie na to zasłużyliśmy???? dobranoc...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.