Wczoraj znowu pozytywny test owulacyjny i to bardziej pozytywny niż kilka dni temu
Temperatura tez dziś trochę wyższa. Może jednak dopiero teraz będę miec owulację... Ten cykl będzie szalony.
96 %
38 + 5
Troszkę przebojów było w tym tygodniem, a to za sprawą ktg ( tetno Jagódki najpierw za szybkie potem za wolne ). Byliśmy w szpitalu miejskim i ... dziękuję Panu Bogu, że stać mnie by rodzić w klinice prywatnej. Położna z piekła rodem sypała teksty typu " i co.... widzi tętno?" " to nie wie, że w nocy dzieci śpią?" itp itd... bardzo nieprzyjemnie było. Nawet nie zapytała z czym przyjechaliśmy - z góry założyła, że nie czuję ruchów - a ja przyjechałam z nadmierną ruchliwością malutkiej. BRRRRR
5 dni do zobaczenia się z moim cudem - moją córeczką 
Jak sobota to ...... zakupy - ostatnie pewnie takie swobodne wyjście do hipermarketu. Trzeba się nacieszyć mimo, że wszystko w domu mamy
!
43 dc, 5 dzień z lekiem, miesiączki nadal brak.
Samopoczucie dzisiaj jest w miarę oki, trochę pobolewa mnie brzuch i mam sporo wodnistego śluzu, może miesiączka niedługo przyjdzie.
Wczoraj czułam się średnio, w pracy bolała mnie głowa i w pewnym momencie mocno zbladłam i też przez to być może niepotrzebnie wdałam się w dyskusję z "kolegą".
Kierownik zapytał mnie czy dobrze się czuję bo jakoś słabo wyglądam, na co "kolega" z pewnością w głosie powiedział, że na pewno jestem w ciąży. Już zrobiło mi się gorąco, ale wzięłam głęboki oddech i poprosiłam żeby nie wypowiadał się na tematy na których się nie zna. Na co on rzucił, że może mi pokazać jak się robi dzieci. Odparłam tylko: "Po moim trupie, nawet jakby dawali mi milion złotych to bym nie poszła z Tobą do łóżka". Tym stwierdzeniem zgasiłam jego pewność siebie na cały dzień. Przynajmniej był spokój.
Tematu projektu ustawy o in vitro nie będę poruszać. Powiem tylko jedno: Po****** ich.
Tydzień temu Witek rozrabiał z Tymkiem, a ja siedziałam przy kuchennym stole gawedząc z ciocią i wujkiem. Potem wróciliśmy do domu, umyłam Witka, położyłam spać. Kiedy czekałam aż zaśnie pojawiły się pierwsze bóle pleców. Pomyślałam sobie, że to może być dziś więc jeszcze mocno przytuliłam Witka. Wzięłam prysznic (a może się wszystko wyciszy jeszcze?).
Ostatnia rzecz przed wyjściem z domu - między skurczami ucałowałam śpiącego Witka.
A teraz... przykro mi. Witek przyjechał dziś z babcią do szpitala. Przytuliłam smyka, trochę się razem pobawiliśmy. Bardzo dzielny jest mały smyk, ale wiele bym dała, żeby nie musiał taki dzielny być. Mam nadzieję, że już niedługo. Że już nie będzie musiał taki dzielny być tylko będzie mógł po prostu być sobą. Te wszystkie dziuuury, miłością, da się załatać
/oby/
WTOREK
Witam się z wami w kolejnym (a jakże by inaczej!) 20 cyklu starań. Spokojnie mogę tak powiedzieć, bo już zaczynają się plamienia, cycki przestają boleć, brzuch zaczyna dawać o sobie znać, tempka spadła i... jeszcze coś o czym zaraz napiszę. Więc jutro/pojutrze pierwszy dzień cyklu.
Byłam dziś na usg i co tam mamy? Cholerną 3 komorową torbiel!!!!! Pierwsze co to pytanie mojej pani doktor o tsh - czy znowu nie podskoczyło? Nie wiem, cholera kontrolowałam 3 miesiące temu, ale mi ten czas szybko leci! Tak więc przerażona, że znowu tsh w kulki leci postanowiłam, że idę jutro zbadać. No żesz cholera, skąd ta torbiel?! Przecież już było dobrze, już było bez torbieli z prawidłowymi owulacjami i co się skopsało?
pół roku nie byłam na usg, mam nadzieję, że nie staramy się znowu na marne
szlag by to trafił
a tak cisnęliśmy w tym cyklu!!!! Jeszcze nawet testy owu wychodziły pozytywne
ale kiszka
i jak tu żyć?!
Kolejna sesja. Tym razem miałam o czym gadać, bo miałam jakiś smutny tydzień. Wcześniej to było tak, że był @ była tragedia, potem jakoś z tego wychodziłam i zaczynał się czas euforii, że może się uda. Czyli taka sinusoida. Teraz już nawet tego nie ma, wiecznie jestem smutna i popłakuję sobie po kątach. Psycholog zapytała mnie czy czuję teraz instynkt macierzyński czy potrzebę dziecka, bo tak trzeba. Powiedziałam, że to i to. Ale przed ślubem to był czysty plan. Hajtamy się i robimy dziecko. Nie myślałam o macierzyństwie, tylko o wykonaniu planu. Psycholog powiedziała, że ja się jeszcze nie pogodziłam z tym, że planu nie udało się osiągnąć i że nie pozwalam sobie na smutek. Bo popłaczę pół godziny, a potem tak sobie organizuję zajęcia, żeby o tym nie myśleć. Że muszę przeżyć żałobę po planie który się nie ziścił i nigdy nie ziści, bo czasu już nie cofnę. Że muszę to porównać do żałoby po kimś bliskim, choć to zupełnie inna sytuacja, ale te same mechanizmy. Ale jak ja mam pogrzebać plan? Nie pójdę na cmentarz i nie zakopie go. O to w sumie nie spytałam.
Z tematów staraniowych, chyba przełożę wizytę u immunologa, która mam zaplanowaną na koniec listopada. Nie zrobiłam badań NK i Allo Mlr, bo szkoda było kasy, a bez sensu w sumie iść na wizytę na której na pewno mi zleci te badania, a za wizytę pewnie słono zabulimy. Zresztą jak tak czytam o tej immunologii, to wszystko palcem po wodzie pisane. Moge się założyc, że gro kobiet, które urodziły dzieci też mają coś z immunologią.
Czekam zatem grzecznie na wizytę u naprotechnologa, musimy przed wizytą powtórzyć jeszcze HBA, homocysteinę, ft 3 i ft4.
Planujemy po wakacjach wyjechać za granicę na kilka lat. Może wtedy w normalnym kraju zrobimy in vitro. Jeśli nie, pewnie będziemy celować w krakowski Artvimed.
Z tematów życiowych szukania pracy cd. Nie powiem, żebym siedziała nad ofertami codziennie. Pracuję do końca grudnia i nie mam aż takiej spiny. Miesiąc, dwa moge posiedzieć w domu jak mi się niczego nie uda znaleźć. Byłam już na jednej rozmowie, ale dostałam odpowiedź odmowną. Trochę mnie to zdemotywowało, ale nie chciałam tak naprawdę tego stanowiska, czulam, że to nie dla mnie, zresztą daleko. W drugiej firmie już miałam rozmowę telefoniczną, mieli sie odezwać do końca tygodnia czy mnie zapraszają na rozmowę do biura i nie zadzwonili. Czyżby mnie nie chcą? A mnie całkiem całkiem ta rozmowa przez telefon poszła. Może żądam za duzo kasy? No sorry ludzie, mam spore doświadczenie i zbieram na in vitro, musze więcej zarabiać!
W tle piosenki patriotyczne.
Hitem mijającego tygodnia była wizyta z OA u nas w domu. Spotkanie miało na celu sprawdzenie naszych warunków bytowych. Atmosfera była przyjemna, na luzie, nie czuliśmy aby osoba z OA była formalistą, która odwala swoją robotę i do widzenia. Za miesiąc znowu mają się odezwać i umówimy się z psychologami na rozmowy. We're in game!
Tajemnicą pozostanie czy w tym tygodniu była ovu. Nic się nie zgadzało. Aplikacja wyznaczyła ovu na 18 dc i faktycznie kłuł mnie jajnik. Ale obliczenia na pewno są przekłamane przez invitrowe ekscesy. We wtorek miałam nagłą ochotę na sex - czy to ovu? I potem przez dwa dni troszkę brązowego śluzu. Płodnego śluzu w ogóle nie widziałam. A w piątek taki zjazd nastroju jak w najsoczystszym pms-sie. Nie było mojego słynnego krwawienia ovu. No to może nie było ovu. Sex był wymuszony bardzo
Niestety, zdarza nam się to jak mamy to robić na konkretną datę. Bo mimo naszej historii postanowiliśmy nie zaniedbywać współżycia w dni płodne. Nóż/widelec!
Ściemniałam w sierpniu, że muszę się odchudzić i NIC nie zrobiłam od tej pory. W końcu weszłam na wagę i niestety, niestety. Od 4 dni dieta, wracam do tego co mi pomogło ostatnio- mniej więcej niskie IG, nie za mało kcal, nie za dużo i regularne posiłki.
Ogólnie czuję się beznadziejnie ale może to hormony i czekam aż mi przejdzie.
Do 3 lat jeszcze miesiąc...
Spontanicznie zważyłam moje bąki :
Małgosia 15 300g
Szymuś 16 600g
Ubrania rozm 98, buciki 24-26 w zależności od marki i rodzaju buta.
Mam hopla na punkcie kupowania ubrań, butów i różnych różności dla dzieci
nie mogę się tego oduczyć.
Ps chcialam pokazać Wam bąki jak urosły ale piszę z tel i nie potrafię z fotosika skopiować tego linka. 
Zalecenia praktyczne:
1. Zasięgnąć porady lekarza specjalisty po upływie roku od rozpoczęcia starania się o potomka. (Najlepiej tego znającego się na naprotechnologii- przypis autora). A jeżeli będzie to konieczne wykonać dodatkowe badania – dotyczy to zarówno męża jak i żony.
2. Rzucić palenie, dotyczy to obojga małżonków, choć kobiecie palenie szkodzi bardziej.
3. Zaleca się by małżonkowie jedli dużo nasion słonecznika (zawierają witaminę E), kiełki pszenicy i surówki oraz owoce (zwłaszcza te o kolorze czerwonym mp. aronia, porzeczka, borówka czarna, ciemne winogrona). Owoce te zawierają w swoim składzie przeciwutleniacze, które neutralizują wolne rodniki. Można też stosować przeciwutleniająco działającą witaminę C.
4. Łoże powinno być odpromieniwane (położyć skórę baranią lub koc wełniany).
5. Oboje małżonkowie powinni stosować miód pszczeli z pyłkiem pszczelim i propolisem. (Ojciec Grzegorz zalecał Bonimel pyłkowo-propolisowy dla żony oraz Bonimel pyłkowo – propolisowy z dodatkiem wyciągu z korzenia żeń-szenia dla męża- przypis autora).
6. Dobrze mieć pożycie między godziną 2 a 5 rano - to bardzo korzystny czas na poczęcie.
7. Lepsze jest pożycie gdy oboje małżonkowie są głodni. Są silniejsi.
8. W miesiącu swego urodzenia kobieta jest najbardziej płodna, najlepiej skorzystać z pożycia pod koniec jajeczkowania.
9. Dobrze by było poczynać dzieci między nowiem a pełnią księżyca, jeżeli wystąpi jajeczkowanie. Nie poleca się poczęcia na zmniejszającym się księżycu. Dzieci poczęte na „starym”, kończącym się księżycu często są słabe i częściej chorują.
10. Wygoda życia u żony utrudnia poczęcie i donoszenie ciąży. Żona przed pożyciem powinna być zmęczona, upracowana, głodna (urządzić pranie, sprzątanie, długą meczącą przechadzkę).
11. Nie sprzyja poczęciu alkohol i powoduje opłakane skutki, nie trzeba tego udowadniać.
12. Silne nerwice, pragnienie posiadania potomstwa, lęki, przesądy, uprzedzenia, obawy, nieświadomości, nie sprzyjają łatwemu poczęciu.
13. Tragedie, smutki, płacz, żałość, boleści, kataklizmy sprzyjają poczęciu.
14. Po klimakterium kobieta nie zachodzi w ciążę (u nas 48-56 lat).
15. Po pożyciu poczęciowym nie należy mieć kolejnego stosunku. Najmniej przez 8 dni trzeba wstrzymać się od pożycia. Inplantacja następuje dopiero w 6-8 dni od poczęcia. Często pożycie wcześniejsze powoduje trudności w zagnieżdżeniu się zarodka.
16. Plemnik ma żywotność najczęściej 5-48 godzin. (Ich żywotność zwiększa się gdy w diecie stosuje się produkty z dużą zawartością selenu np. grzyby, brokuły i orzechy brazylijskie. Ruchliwość i żywotność plemników wzrasta także wtedy gdy zmniejsza się stres antyoksydacyjny, dlatego warto stosować zalecenia z pkt. nr 3 - przypis autora).
17. O ile możliwe, należy często jadać młodą baraninę i owcze sery (nie bryndzę) i mleko.
18. Żywność ma być zdrowa, naturalna, z dużą ilością mikroelementów, nie zabrudzona chemicznie. Ma zawierać dużo pełnowartościowego białka. Jeść często, a mało.
19. Raz na tydzień ubić zapłodnione przez koguta jajko z jedną łyżeczką miodu. Posiada dużo witamin i życia. UWAGA: jak rozpoznać, że jajko jest zapłodnione? Można to rozpoznać w ten sposób, że jajko będzie się podświetlać silnym snopem światła. Promienie światła przechodzące przez skorupkę uwidocznią mały ciemny punkt lub plamkę. W odróżnieniu od takiego jajka, jajko niezapłodnione będzie miało jednolity kolor. Jajka takie najlepiej kupować w gospodarstwach wiejskich – czyli z miejsc, gdzie żyją zarówno kury jak i kogut.
20. Nosić obuwie na średnim obcasie – szpilki szkodzą.
21. Unikać bielizny osobistej wykonanej z tworzyw sztucznych. Używać mydła: szarego np. biały jeleń (bez dodatków zapachowych), można także do mycia używać Bonidermu czyli Pomady O. Grzegorza. Możliwe do wykorzystania są także mydła dla dzieci. (Mydła takie nie wywołują uczuleń, podrażnień, a zawarte w nich łagodne substancje zapachowe nie wpływają negatywnie na organizm kobiety – przypis autora).
22. Obojgu małżonkom nie wolno pić wina swojej roboty – zakwasza.
23. Wzajemna służba sobie, pomoc, zaufanie, delikatność, modlitwa, oddanie, wierność, unikanie stresów sprzyja poczęciu.
24. Stosować mieszankę ziołową, recepturę której przedstawiamy powyżej.
25. Poczęciu sprzyja intensywne i długie nasłonecznienie np. pożycie w Tunezji w lipcu lub sierpniu w okresie jajeczkowania
Swietowalismy wczoraj 2 urodziny naszego synka - nie wierze,ze ten czas tak szybko mija. Juz wiem, ze w tym cyklu sie nie udalo I nie jestem w ciazy. Biore kwas foliowy, staram sie zdrowo odzywiac, nie pije, nie pale, mysle, ze znam swoj organizm nie najgorzej- jestem ciekawa ile sobie poczekamy na ciaze. Nie chcemy zbyt duzej roznicy wieku pomiedzy dziecmi, a mam jakos przeczucie, ze tak szybko w ciazy nie bede. Chociaz nie ma co ukrywac, ze 3latka I 2latek daja w kosc, obydwoje pracujemy, staram sie kontrolowac cykl, ale nie zawsze wychodzi tak jakbysmy chcieli;)
6 DC
Hej, wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Byłam kilka dni u rodziców z małym, Było miło, ale jednak u siebie to u siebie, nawet mały się ucieszył na widok swojego łóżeczka
W czwartek lecimy. Muszę się spakować i jego. Z tym drugim gorzej bo nie wiem co wziąć, ile, on się raz brudzi mocno raz mniej, jednego dnia potrafię go 4 razy przebierać a innego cały dzień chodzi w jednym. No ale jako to ogarnę.
Synek wczoraj pierwszy raz podniósł pupę na wyprostowanych rękach i nogach wytrzymał może sekundę i poleciał hehe. Już tak nie zrobił, ale widzę że próbuje się na kolanach podnosić do pozycji czworaczej. Z siadaniem jest tak że on nie widzi w tym nic fajnego bo jak go posadzę na podłodze to chwilę siedzi i się przewraca i woli na brzuchu. No ale może w końcu siądzie sam.
Ten cykl już zaczynamy staranka, o ile mąż trafi w płodne, ale chyba nie bo część płodnych ja będę na wyjeździe a jego może nie być potem no ale nie nakręcam się na nic. Będzie co ma być ale w ciąży chciałabym być!
Hank aod 2 dni jakaś marudna- może szczepienie, może skok przypadający na 11/12 tydz. Wczoraj zwymiotowała "serkiem", nie mogła zasnąć. Dzisiaj ulewało się jeszcze trochę serkiem, później po prostu się ulało. Temperatury nie ma, marudna jest, ale j/w
Gadałam z położną dzisiaj mówi, że jak wymioty jednorazowe to nie trzeba się przejmować.
Ale pokłóciłam się wczoraj z D. Nosz kurwa, Hanka wymiotuje ( taki chlust x 2), on usyfiona (ku jej radości), ja się zdenerwowałam i przestraszyłam a on mi mądrośc życiową "bo ona za dużo je musisz jej tyle nie karmić". A ja się pytam to mam jej w połowie karmienia odebrać tą pierś czy np. o 13 nie karmić i pozwolić się drzeć. No i się zaczęło, ze się fosze i on mi chciał "doradzić" Rzeczywiście suer mi doradził, znalazł się specjalista od karmienia piersią. Więc miałbyc wczoraj miły wieczór i było chuja. Dzisiaj miał dyżur, ale mam taką wkurwe że nie chce mi się z nim gadac. A, w ciągu dnia mi napisał madrość kolejną, że jak nie przejdzie Hance do wtorku to trzeba pojechą cod pediatry. Ja bym na to nie wpadła.
D.nie należy do mistrzów taktu i dyplomacji, ale czasami informacje na zasadzie: ma zimne ręce ( milion razy mówiłam już o termoregulacji), za mało karmisz, za dużo, dajmy butle, przecież wiem ze przy body sa klipsy, czemu nie mówisz, że przy body sa klipsy...doprowadzają mnie do furii. Później próbuje się z tego wycofać. Wiem, że nie mówi tego w złej wierze, dba o Hankę jak umie, ale kurwa przecież nawet jeżeli jest przekarmiona to nie zrobiłam tego specjalnie, a te madrosci mi nie pomagają.
Wiem, że chciałby być bardziej zaangażowany, ale z racji czasu jest tak a nie inaczej. Ale jak mowię trzymaj małą w wannie, to nie bo się boi. No sory cycków ci nie oddam.
Tak musiało mi się ulać, ale jutro się poprawie. Na razie chuj mnie trafia.
Acha, i jeszcze moja mama "tez po cichu mysle ze jest przekarmiona".
I żeby jeszcze było śmieszniej jadła normalnie, bez przezerania się. I takie wymioty serkiem mogą się zdarzyć. Ale nie! Ja jestem chujowa bo przekarmiam. I w takich sytuacjach załuje ze nie karmię mm bo mogliby sami karmić wg uznania!
Nienawidze takich dni.
I HAnka źle w nocy spała, ja zle spałam, dzień miałyśmy ciezki, boli mnie kręgosłup, jestem zła i wkurwiona. Amen
A ja dzisiaj znowu bez humoru. Wczoraj było ok, byliśmy u mojego brata,który sobie imprezkę wyprawiał.Ale w sobotę byliśmy i teściów i byli tam też brat Fum z Hrabiną i ich dziecko. Mój Fum teraz zmienił front i zaraz jak widzi jakieś dziecko to je bierze na ręce. Wczoraj cały prawie czas bawił się z moją bratanicą a w sobotę ze swoim bratankiem. No i dzisiaj Hrabina przysłała zdjęcie,które mu zrobili z małym.Dziecko całe szczęśliwe, Fum też roześmiany. Dziwnie się patrzy na swojego męża z dzieckiem na ręku, w dodatku to dziecko jest do niego podobne. Oczywiście nie jak dwie krople wody ale ponieważ mały jest kopią swojego taty,który jest bratem Fuma to widać podobieństwo.A nawet bym powiedziała,że mały ma niektóre miny i gesty po Fumie.Oczy maja takie same i kształt twarzy.Teraz cały czas myślę, jak wyglądało by nasze dziecko.Może też by było podobne do Fuma?
A tu ze staraniami stoimy w miejscu.Kijowo.NO ale ten cykl i następny na straty i tak nic nie wymyślimy bez doktora.
18dc
Test ovu pozytywny, będziemy działać, chociaż nie mam nastroju i jestem wykończona po 6 dniowym maratonie w pracy. Dobrze ze ten tydzień się skończył, z tym że kolejny nie zapowiada się lepiej.
Wykres też mam bez sensu, pewnie przez zmęczenie i różne pory mierzenia - zaczęłam przeliczac temperatury... Nie wiem czy to dobrze, czy nie, ale wygląda trochę lepiej.
Niedobory Wit. B12 mogą mieć duży wpływ na starania? Mogą być przyczyną bezowocnych starań? Z 2 lata temu pojawiły się problemy z tą witamina, zaczęłam ja suplementowac, ale w ostatnim czasie nie wychodzi mi to najlepiej...
Przetrwac do grudnia, wtedy odpocznę, zregeneruje siły.
Az niemożliwe, że ostatni post umieściłam 5 dni temu...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2018, 20:21
Beta ładnie dzisiaj skoczyla. Usg w Belgii jednak chcą mi zrobic za 3 tyg ale mysle , ze w Holandii uda się szybciej umówić do połoznej
Teraz tylko znowu czekanie
Chyba cykl bezowulacyjny. Jest jeden plus: pierwszy raz nie będzie wkręcania sobie objawów sugerujących ciążę. Minus, że nie będę wiedzieć kiedy przyjdzie @ ...
@akilegna Miał być komentarz, a dodał się wpis
Miło mi, że piszesz
. Nie chciałam zawracać Ci głowy prywatnymi wiadomościami, bo pewnie i tal masz sporo na głowie
. Na razie faktycznie lekarz jeszcze nie widzi powodu do paniki, byleby dalej nie spadało.
Co do mandatu to dostałam go na obwodnicy Drezna w drodze do Frankfurtu. Przekroczylam prędkość o 23 km i za to 70 euro mandatu i 30 euro opłaty manipulacyjnej
.
Poza zmartwianiem się wynikami czuję się dobrze, potwierdziło się, że dziewczynka 
A jak tam u Was? Wszystko ok? Mały rośnie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2018, 09:16
10 DC
Dzisiaj rano miałam monitoring. Wieści są dobre jedno jajeczko 20 mm, endo 14 mm i wedlug hormonow owulacja jutro. O 11:45 jutro odbędzie się nasze ostatnie 6 IUI. Zajebiście się cieszę, że już jakiś etap będziemy mieć za sobą. Nie licze na to, że sie uda. W sroda mamy spotkanie z lekarzem prowadzącym i będziemy rozmawiać o in vitro. A ja wczoraj postanowiłam się wyluzować winem z koleżanką i tak się upiłam... hahaha no pełna amatorka. A dzisiaj wstyd mi było w tej klinice, bo dalej troche ode mnie dawało.
Dzisiaj zarezerwowaliśmy wakacje w Egipcie na 17 stycznia. Jaram się, bo jedziemy w 4 sie wylenić i trochę wygrzać a w lutym in vitro z nową siła i nadzieja.
16 dc
no cóż... nic z tego nie wyszło... @ pojawił się mimo 84 punktów na 100, ze w ciąży jestem...
zabawne jak jednak potrafimy mieć wiarę w to, że może jednak coś się uda, pomimo wmawiania sobie - nie nakręcaj się...
pisząc tutaj same też zaczynamy się nakręcać, że teraz z pewnością się uda...
dlatego też przestałam na chwilę pisać, aby złapać dystans...
w tym miesiącu jestem przeziębiona cały czas.
W związku z tym przestałam mierzyć temperaturę, bo i po co w tym wypadku.
Sprawdziłam tylko testem owulację, kiedy poczułam ból jajnika i zadziwiającą ochotę na wręcz zgwałcenie, teraz, natychmiast, mojego przystojniaka... Uczyniłam to natychmiast oczywiście ;P
Postanowiłam w tym miesiącu nie skupiać się na zapisywaniu odczuć.
Wiecie... Tego...
- o, co to było? chyba coś mnie w prawym jajniku zakuło... Może to objaw...?
Nie, nie... W tym miesiącu tego nie będzie!
Nie będzie procentu zajścia w ciążę podawanego przez ovu... Nie!
Jedyne co to sprawdziłam właśnie co spowoduje, że krew będzie bardziej rozrzedzona.
W moim wypadku może to być kluczem do sukcesu.
Tak więc woda, przyprawy, itp... Podziałamy trochę w kuchni w tym miesiącu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2018, 09:34
20 dzień cyklu
Czekamy. Ovu wyznaczyła mi okres na 27 dzień cyklu, ale zwykle mam szybciej. W zeszłym miesiącu 24 dzień. Wszystko wyjaśni się zatem w przeciągu kilku dni. Codziennie liczę na wzrost temperatury. Ale i tak chyba trochę wyluzowalam, choć może to chwilowe. W każdym razie skupilam się na suplementacji. Zakupiłam koenzym q10 ubiquinol, olej z wiesiołka. Zamierzam brać tego dużo.W drodze jest witamina E i D naturalna. Do tej pory brałam syntetyczna. Ponadto planuję zakup dhea, ale najpierw zbadam poziom tego hormonu. Zajadam też orzechy brazylijskie i miód. Muszę też skupić się na diecie, przede wszystkim ograniczyć słodycze, których ostatnio sporo wpada no i powrócić do ćwiczeń. No i więcej wody. Póki co taki oto mój plan działania. Nie wiem czy coś pomoże, ale musiałam się czegoś uczepic.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2018, 16:14
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.