no i nareszcie po nocce. Najpierw bolał mnie lewy jajnik później podbrzusze i już do rana męczyłam się ze strasznym bólem prawego.... Ogólnie spałam tylko 3 godziny, ale jakoś nie czuję się zmęczona...
Juz po operacji. Wszystko poszlo bardzo dobrze, dziadostwo usunięte, węzły czyste, wiec mi ich nie usunęli:-)
Wczoraj byłam u koleżanki wpadłam pokazać jej zdjęcia z naszego ślubu i wesela no i przy okazji pogadać na temat naszych staranek o naszych jak na razie nieudolnych próbach zostania rodzicami. Koleżanka mnie pocieszyła i mówiła aby próbować dalej. Ma taką fajną córeczkę w tej chwili ma 16 miesięcy. Zazdroszczę jej trochę. Jeszcze dowiedziałam się że drugie dziecko w drodze. Fajnie jej. A ja po ostatnim bolesnym rozczarowaniu teraz nie obiecuje sobie zbyt wiele. Nawet zaczęłam sobie wmawiać że w tym cyklu też się nam nie uda, przynajmniej potem rozczarowanie będzie mniejsze. W tym cyklu odpuszczam sobie też testy owulacyjne w tamtym stosowałam i jakoś nic to nie dało. Ogólnie do tego cyklu podchodzimy z mężem z dystansem. Będzie to ciężkie ale spróbujemy. dzisiaj jadę do domu dziecka popracować troche z dziećmi.
PÓłtorej godziny, ale dla mnie sama obecność otaczających mnie dzieci jest dla mnie ważna.
No i tak przekroczyłam połowę cyklu. Jestem jak dziecko we mgle, ten cykl też jest średnio czytelny... Skok temperatury niewielki, dziś nagle wrócił mi śluz płodny... Krótko mówiąc - jeśli nie wiadomo co i jak, trzeba działać! Na razie przyjmuję, że nadal jestem w fazie płodnej.
Raz po raz spoglądam na mój wykres ciążowy sprzed trzech lat. Wydawało mi się, że to był cykl WYBITNIE niesprzyjający zajściu w ciążę... Tym bardziej, że w kluczowym momencie (dzień kreski owulacyjnej) miałam trzy dni suszy na polu serduszkowania. A tu - niespodzianka.
Więc tradycyjnie ani się nie nakręcam, ani nie skreślam tego cyklu. Po prostu działam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2013, 13:54
Dziś 8 dzień mojego nowego cyklu nadal czekam na płodne dni do 1.06.12. Dzwonili dzisiaj z kliniki leczenia niepłodności że pani doktor zmieniła grafik i mamy wizytę dziś o 16.30 a nie w piątek mam nadzieję że wszystko będzie dobrze. Dziś zdałam sobie sprawę że to ja bardziej pragnę tego dziecka niż mój M dla niego to tylko wydawanie pieniędzy i wielki problem nie mam w nim wsparcia chodzi ciągle uśmiechnięty tak jak by nic się nie działo zamiast mnie wspierać i być ze mną w tych trudnych chwilach to on się oddalił i zajmuję się tylko pracą mam wrażenie że jego ta cała sytuacja w ogóle nie obchodzi. Potrafi tylko mówić że chce mieć dziecko e mną ze mu zależy że mnie kocha a zachowaniem pokazuję coś zupełnie innego 
mam całkowity bezwład w działaniu, zarówno fizycznie jak i psychicznie,nie obserwuje,nie notuje,nie nakręcam się,myślę to i tak nie ma sensu,co ma byc to będzie z akcentem,że nie będzie
Równo za tydzień powinna przyjść @. Kusi mnie, żeby zrobić test, ale wiem że to jeszcze za wcześnie... W tym cyklu mam różne dziwne objawy: jest mi niedobrze o różnych porach dnia, boli mnie głowa a dzisiaj nawet w pewnym momencie zaczęło mi się kręcić w głowie. Dzisiaj też sutki zrobiły mi się wrażliwe na dotyk, czego nigdy do tej pory nie miałam. Do tego dochodzą takie jakby bóle i uczucie ciągnięcia w okolicy jajników, ale tym się nie sugeruję, bo 2 cykle temu też miałam takie objawy w dole brzucha. Wykres temperatury też jest jakiś dziwny.
Z jednej strony mam ogromna nadzieję, że może się udało w tym cyklu, ale z drugiej strony to przecież jeszcze za wcześnie na takie objawy jak mdłości... Już sama nie wiem co o tym myśleć. Może mam ciążę urojoną
A dzisiejszy dzień to najchętniej bym w całości przespała...
![]()
Jutro idziemy do kliniki. Co tydzień mam monitoring cyklu. Tydzień temu dowiedziałam się że lada moment będzie owulacja, więc się staraliśmy. Pęcherzyk był ładny
Ale nasza lekarka mówiła, że moje endometrium jej się nie podoba bo ma tylko 6 mm. I właśnie jutro zobaczymy czy przyrosło.
Denerwuje się.
Reszta badań ok- poza tym że mąż ma krew A- a ja B+
Co tu duzo mowic, czuje sie jak zdrowy czlowiek. Tuz przed piersza chemia, niecale dwa tygodnie temu robilam badanie krwi. Do tego mialam tez zrobic markery rakowe i na nie trzeba bylo troche dluzej poczekac. Odebralam je wczoraj, serce bilo mi niesamowicie, z nerw dostalam nudnosci, ale w koncu otworzylam koperte. A tam? Tam sie pokazal zdrowy czlowiek, wyniki mam w normie:)
Z tymi markerami to jest tak, ze one moge sobie skakac raz w gore raz w dol, ale prawde mowiac malo mnie to interesuje... hahah, moje byly w normie:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2013, 15:57
Miałam dziś prześliczną dziewczynkę na zajęciach logopedycznych, zapatrzyłam się na nią :] była taka ....hmmmm... aż trudno opisać, kręcone włoski, piękny uśmiech, śniada cera a do tego buzia jej się nie zamykała z drobnym seplenieniem międzyzębowym...:] Uwielbiam swoją pracę!! Co dzień mogę obserwować tyle dzieci, patrzeć jak dobrze się bawią i jakie robią postępy....
Ogólny stan określam jako słaby : katar nie przeszedł a wręcz się nasilił, kaszel morduje chyba czas na wizytę u lekarza i antybiotyk oby tylko nie szpital
bo ostatnio już się na mnie czaił, żeby na przeleczenie zabrać na dwa tygodnie, a ja tak nienawidzę tam być....
No i jestem po inseminacji...Pani Doktor powiedziała, że wyniki męża imponujące i jeszcze takich u nich w klinice nie mieli. U mnie też dwa pęcherzyki, więc może się wreszcie...w pon jeszcze monitoring, żeby sprawdzić czy wszystko pękło i jakby co to Duphaston. Będa to najdłuższe dwa tygodnie w moim życiu!
Widziałam dziś moje maleństwo!!! ma całe 7 mm i pięknie bijące serduszko, co prawda nie łatwo było zrobić mu zdjęcie bo zainstalowało się na prawej ścianie macicy, ale fotkę mamy:) termin porodu wyznaczony między 18 a 20 lipca:) niesamowite uczucie, magia z tym usg....
Popłakałam się jak mnie wzięło ok. godziny 12 to ryczałam do 14 :00. Dlaczego ? ze strachu , z bezradności . została tylko modlitwa i leki .
DZIEŃ SZÓSTY
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5, 7)
Boże, Ojcze miłosierdzia, przez wzgląd na Sługę Twego bł. Stanisława, którego miłość ku Tobie wyrażała się najwymowniej w codziennej i ofiarnej praktyce uczynków miłosierdzia, udziel nam tej łaski, byśmy mogli go zawsze i wielkodusznie naśladować w czynnej miłości bliźniego.
Modlitwa o szczególną łaskę
Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
Modlitwa o kanonizację
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2012, 19:07
Pamiętam moją pierwszą miesiączkę. Chodziłam zła jak osa, bo nie sądziłam, że ta moja kobiecość dopadnie mnie tak szybko. Miałam 13 lat i traf chciał, że 13 lipca przyszła do mnie pani @ i została ze mną na 8 długich, baaardzo krwawych i bolesnych dni. I tak zostało prawie do dziś. W międzyczasie pojawiała się anemia, bo każdy normalny człowiek mniej lub bardziej ale odczuwa taką utratę krwi. Historia z Kubusiem jest tak prozaiczna, że aż nie mogę dziś w nią uwierzyć. Podjęliśmy decyzję, że będziemy mieli dziecko. Ot tak po prostu w pewną sobotę popatrzyliśmy na siebie i powiedzieliśmy: DZIŚ. W niedzielę mój ukochany wyjeżdżał za granicę do pracy na prawie trzy miesiące. On wyjechał a ja... trzy tygodnie później zrobiłam test i prawie zmusiłam lekarza do wykonania USG, już wtedy miałam pewność, że będziemy mieli dziecko. Nie miałam pojęcia o pęcherzykach, o tym, że serce pojawia się zdecydowanie później i na razie nie ma czym się cieszyć. Dla mnie było najważniejsze, że się udało, że spełniam marzenia, że będzie nas więcej, że kocham i jestem kochana. Pamiętam jak dziś: był czwarty grudzień, wracałam starym polonezem od lekarza, na szyby padały mi wielkie płatki śniegu a mi łzy szczęścia wielkie jak grochy leciały mi po policzkach. Eh, żeby tak jeszcze raz to poczuć.
Na chwilę obecną, to wiem, że mam jajniki usiane torbielami, to chyba są policystyczne czy jakoś tak, od czasu do czasu urośnie mi coś między cztery a sześć centymetrów w jajniku i muszę się z baranami kłócić, żeby niczego mi nie usuwali. Lekarze są nad wyraz chętni do usuwania wszystkiego co w moim ciele wydaje im się zbędne. Kilka razy nie pozwoliłam się pokroić i torbiele okazywały się przerośniętymi pęcherzykami, które same z czasem znikały. No i wiem jeszcze, że nie jajeczkuję, co kompletnie mnie wyprowadziło z równowagi psychicznej na kilka tygodni. Obiecałam sobie, że podejmę wszelkie starania, żeby trzynastka po raz kolejny przyniosła mi szczęście.
Dziewczyny pomocy!!! Dopadły mnie jakieś dziwne myśli. Normalnie chyba mam coś z głową. Odkąd dowiedziałam się o ciąży jestem taka szczęśliwa. W piątek idę na moja pierwszą wizytę do gina i tu zaczyna się problem. A co jeśli on powie, ze nie widzi żadnej ciąży. Tak mnie to od rana dręczy. Wtedy całe moje szczęście pryśnie. Wiem, ze w sumie to to nie możliwe, bo 3 testy pozytywne i miesiączki nie ma. Sama nie wiem skąd takie głupie myśli. Zwariowalam chyba.
Już nie mogę doczekać się jutrzejszej wizyty...Ciągle mam nadzieję,że brak @ będzie oznaką ciąży...Na zrobienie testu jakoś nie mam odwagi...
Ehhhh temperatura spada, więc chyba w tym cyklu z ciąży nici
Niby temperatura dalej jest z tych wyższych, no ale nie oszukujmy się, wykres wyraźnie ma tendencje spadkowe
Podłamało mnie to i opuściła mnie dzisiaj nadzieja. Pewnie sobie wkręciłam te wszystkie ciążowe objawy, chociaż np. dzisiaj z samego rana znowu było mi niedobrze, no i bolą mnie piersi i okolice jajników a sutki są wrażliwe jak nigdy. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na @. A ja głupia w swojej naiwności wyliczyłam sobie już termin porodu jeśli by się udało w tym cyklu...
![]()
Test nadal negatywny, tempka spadła do 36,77 a okresu nadal brak
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2013, 08:44
Dzięki za miłe komentarze 
Siedzę właśnie w pracy, trochę się już denerwuje tym dzisiejszym lekarzem. Jejku jakbym chciała żeby zaraz po owulacji było wiadomo czy się udało czy nie... a nie biedne musimy czekać i czekać. Chyba w tym wszystkim to czekanie jest najgorsze, bo jak się ciągle o tym myśli to można się objawów dopatrzeć. W zeszłym miesiącu okres spóźnił mi się 9 dni - myślałam, że oszaleję.
Dziś po wizycie w klinice idziemy do kina na nowego Bonda
Jakoś tak zawsze po tym lekarzu idziemy do kina- chyba odreagować.
Czy ktoś wie i tak po ludzku może mi wytłumaczyć jak należy badać szyjkę macicy? Nie umiem tego jakoś określać co i jak. A pomiary temperatury przy mojej pracy i trybie życia nie wchodzą w gre.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.