6t+6d (7tc)
Naprawdę myślałam, że znajdę się w gronie tych 20% (ponoć!) szczęściar, które nie mają mdłości.
Niestety, z początkiem 7 tygodnia dopadły i mnie. A wczoraj wieczorem nastąpił ich wybuch. Nie spałam pół nocy, było mi tak niedobrze. Czułam się bardzo źle, ale powtarzałam sobie w myślach, że przecież to moje Dziecko rośnie i daje o sobie znać :) Mąż tylko się uśmiecha, gdy jest mi tak niedobrze. Cieszy się :)
2 dni do USG serduszkowego ...

Mężuś jak zwykle się nakręca... On czeka na cud a ja gdzieś daleko mam podświadomość że nic z tego niebedzie... Bardzo często jak już mąż śpi to ja płaczę w poduszkę... Ale jak zacznę się modlić do Św. Dominika to jakoś robi mi się lżej. Noszę też pasek Św Dominika. Nie rozumiem jak to jest,te pary co pragną dziecka nie mogą a jest tyle zwyrodnialcow co od razu maja i później tragedie są... Jak to jest?

taśta Jak nie My to kto??? 10 grudnia 2018, 18:21

Ja po wizycie. Dziś 11 DC i zaskoczenie bo 2 pęcherzyki (prawy jajnik) po 18 mm więc u mnie clo przyspieszyło wzrost bo w tym dniu miałam maks 15 mm w związku z tym dziś w nocy ovitrelle a w środę inseminacja. Mam tylko nadzieję że nasienie na radę bo serduszkować będziemy dzisiaj bo liczyłam że IUI będzie dopiero w piątek...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 10 grudnia 2018, 09:45

Dziś po raz pierwszy od dawna jestem z Emilem sama. Może to głupie, ale można się odzwyczaić! Ale teraz ładnie zasnął na jedną ze swoich trzech (ekhm krótkich) drzemek a ja mogę napisać o bylejakości, która zaczęła wkradać się w moje życie. Zawsze lubiłam wszystko mieć perfecto. Śniadanko jak w hotelu, warzywka pokrojone w równe słupki, kawka w filiżance. Muzyczka w tle, pachnąca świeczka, dekoracje okolicznościowe w domu. Zupka posypana świeżo posiekaną pietrzuszką. Wspólne posiłki z mężem. Wieczorem kąpiel i dopieszczenie siebie... I tak by można pisać godzinami… Wiadomo, dziecka nie było, to wszystko było łatwe. Jak pojawił się Emil, pojawił się też chaos w moim poukładanym życiu. I tak oto zanim się spostrzegłam zaczęłam wyglądać jak Kopciuszek, na obiad zapychałam się kromkami chleba z dżemem smarowanymi na bieżąco i zjadanymi (o zgrozo) nad zlewem. Włosów mi się już wieczorem myć nie chciało, bo i tak nie planowałam kolejnego dnia nigdzie wychodzić. Domu ustrajać się nie opłaca, bo i tak nie mam kiedy cieszyć się lampionem z dyni, skoro idę spać zaraz po dziecku. I oto powiedziałam temu stop. O makijażu leciutkim już Wam pisałam (btw, póki co idzie dobrze!). Mężowi też zapowiedziałam, że wieczorem potrzebuję czasu dla siebie na łazienkę; żeby tam wejść, pobyć troszkę sama i doprowadzić się do porządku. O jakość i wygląd posiłków też staram się dbać. Jak inaczej mam pokazać synkowi czym jest estetyka na co-dzień? Dziś zrobiłam sobie na śniadanie płatki ryżowe na mleku ryżowym z owocami. Nie jadłam prosto z gara, ale przełożyłam do ładnej miseczki. Wzięłam synka na kolana i jadłam przeglądając katalog wydawnictwa (nowości wydawnicze etc). Akurat Emilek miał kaprys siedzieć grzecznie na maminych kolanac. Udało mi się zjeść i wybrać sobie ze 100 książek, które chcę przeczytać hehe. Jasne, że będą też dni kryzysowe, ale obiecałam sobie, że nie poddam się dziadostwu! Niechlujstwu, dziadowaniu, bylejakości mówię NIE.

FASOLKAa Nasza historia starań 10 grudnia 2018, 10:29

19 d.c. temperatura przez trzy dni utrzymuje sie na tym samym poziomie 36,8, ale to akurat jest u mnie normalne, więc niczego sie nie doszukuje :P Samopoczucie dobre, ogólnie ten tydzień mam bardzo procowity, dużo nauki na studia: kolokwium, prezentacje itp., więc tydzień szybko zleci. A od pszyszłego poniedziałku zaczynam porządki przedświąteczne, trochę rzeczy już zrobiłam, ale dużo jeszcze zostało :D Jak ja kocham święta <3

Abilify05 - zbieram się do tego ale jakoś nie mogę sobie z tym poradzić. Chyba brakuje mi kreatywności i nie potrafię tego pozbierać w całość. Obiecałam sobie, że od nowego roku postaram się patrzeć pod tym kątem na swoje menu:)Korzystasz może z takiej diety? Może mogłabyś mi podpowiedzieć od czego w ogóle zacząć?

A ja znowu na letrozolu, dwie tabletki raz dziennie, w czwartek wizyta i tak bardzo bym chciała żeby coś tam się działo a najlepiej żeby grudniowy cykl okazał się tym szczęśliwym. Skupiam się już powoli na świątecznym wyjeździe. Liczę że trochę odpocznę od ciągłego myślenia o ciąży, o dziecku. Kiedyś żyłam od weekendu do weekendu bo mąż głównie pracuje w delegacjach i wraca właśnie na weekendy. Teraz żyje od cyklu do cyklu... zawsze tak samo... strasznie to męczące, a już zwłaszcza ta comiesięczna rozpacz kiedy przychodzi @. Jeszcze trudniej jeśli w tym momencie patrzy się na młodsze siostry, jedną już z dzieckiem a drugą w ciąży... w weekend byłam na takiej małej rodzinnej imprezie i oczywiście temat number one to ciąża siostry... a jak się czujesz? a ile przytyłaś? a jak ci się śpi? a jak przygotowywanie wyprawki? a wiesz czy chłopiec czy dziewczynka? Siedziałam i zaciskałam zęby żeby się nie rozpłakać. Cieszę się że jej się udało, ale jednocześnie taka ogromna zazdrość... trudne emocje, ciężko się tak żyje... I codziennie zastanawiam się jak długo jeszcze przyjdzie mi czekać na nasze małe szczęście...

1dpt
Ogólnie dobrze się czuje, lecz wczoraj taka zmeczona bylam, ze nawet przed 21 bylam w lozku.
Czuje się polamana… obojczyk mnie boli, spalam tak aby tylek nie bolał po zastrzyku. i odczuwam tego skutki.
Mam zgage, lecz to zapewne po soku pomarańczowym, dużo jego pilam- i tego konsekwencje odczuwam od nocy. Nic nie zostało tylko brac cukierka miętowego, lub czekac az przejdzie :)
A tak zastanawiam się co robic, po 7.30 wyszłam z domu i wrocilam dosłownie przed 11.30... chyba jogurt zjem i poloze się ogladajac cos na laptopie.
Poźniej niestety trzeba brac się za robieniem zupki... bo nie mam sily nawet pozmywać ;p ale będę je zbierac nie długo :) Na pewno przed powrotem męża, ale mam na to czas przynajmniej do 15.20 ;p
Miłego dnia. Trzymamy dalej kciuki, odpoczywamy.

gozik "Miłość na szkle" po stracie 10 grudnia 2018, 12:49

Dzięki Dziewczyny za rady :)

Chyba troche chaotycznie napisałam wcześniejszy wpis. Maly ma zazwyczaj 2-3 drzemki,ktore łącznie trwają 2-3h w ciągu dnia.Raczej bliżej 2h godzin.Ostatnio by jakoś funkcjonować, kładę się razem z nim,bo inaczej nawet kawa nie pomaga.2dni temu zrobiłam eksperyment - dałam Małemu przeciwbolowy przed snem i spał już nie w spiworku a pod kołderką, spał 15min, 1,5h, 3,5h i 2,5h :) ale dziś bez przeciwbolowego budził się znów co godzine...czyzby to zeby? U lekarza byłam z nim w zeszłym tyg sprawdzić jak uszy i katarek i było wszystko ok..
Przed snem dostaje 150ml gęstej kaszki (łyżka normalnie w niej stoi :P), potem cycka na dobranoc. Zasypia w ciągu 10min, a budzi się średnio po 15-20min, a potem co 1h...serio już nie wiem co robić.Spimy przy odslonietych roletach, jest jasno...gra tv w drugim pokoju, albo słychać przez tą godzinę Córkę za ścianą...Sama już nie wiem.
I masz rację sssss -do 3,5-4 miesiecy przesypial calutkie noce.Moze raz czasem wstawałam.A teraz...to tragedia.Mam nadzieję,ze zaraz coś się polepszy...oby.

Miałam wrócić z konkretami, ale niestety.
Do wczoraj myślałam, że coś jest na rzeczy, 10 dpo, temp wysoka... Ale w nocy lekkie plamienie, rano spadek na 36,40 a teraz @ się powoli rozkręca.
Po poronieniu jakoś tak bezobjawowo się zaczyna, ani trochę nie czuję piersi, a wcześniej były bardzo wrażliwe. Wredna do samego końca pozwala mi wierzyć. Brzuch cały czas boli...
Tak patrząc na te cykle po poronieniu, widzę że ciągle jakaś rozbujana jestem, wcześniej ovu pięknie jak w zegarku na 15 dc wypadała, teraz 13, w zeszłym miesiącu 18... Cykl raz 28, raz 24... temperatura też czasem jakoś dziwnie skacze...

Cóż, kolejny raz miałam nadzieję... Kładąc się do łóżka łkałam bezgłośnie. Przeraża mnie wizja świąt, bo miało być inaczej... a tu nadal pustka w sercu, jeszcze większa jak wcześniej.

Szczerze? Nie wiem co dalej robić.
Chcę walczyć, jednocześnie chcąc się poddać i odpuścić już na zawsze.
Nie czuję już tej siły...

Jakiś dziwny dzień... Wczoraj mnie pobolewal brzuch a dzisiaj czuję dziwne "szpilki" w dole brzucha. Od jutra zaczynam luteine-nienawidzę jej smaku...

25 DC 14 dzień po IUI

Ostatnie dni upłynęły mi w totalnym spokoju, bez oczekiwań i wyczekiwania. Zrobiłam test, który pokazał jak zwykle biel i tak czekam na okres... z tym, że dalej go nie ma... od 11 dnia mam podwyższoną temp na 37 a od dzisiaj 37,2. Prawie za każdym razem dwa tygodnie po iui mam okres. A teraz ani samopoczucie nie jest okresowe, ani ciążowe. Nie plamię, co zawsze u mnie oznacza nadchodzący okres i tak czekam. Wkur... mnie to niesamowicie. Naprawdę chcę mieć ten okres za sobą. Chcę trochę odpoczać i wyluzować. A od lutego zaczynamy z ivf, w co pokladam wieksze nadzieje. Okresie nadchodz, zebym mogla sie juz wina napic, z czystym sumieniem!

Pinka. Piąty transfer 10 grudnia 2018, 19:12

8dc

Jutro wizyta w klinice. Cel: monitoring cyklu po stymulacji podwojnej dawki clo oraz zapewne recepta na ovitrelle. To nasza ostatnia naturalna próba. Nie licze na cud.
Co jeszcze chce zalatwic w klinice:
-pokazac najnowsze badania hormonow
-zapytac dokladnie o in vitro:
a)wycena badań/ procesu
b)kiedy kolejna wizyta,
c)kiedy ewentualna stymulacja,
d)jak sie wplaca taka ogromna sume do kliniki (chyba nie karta)
e)rodzaj wszystkich niezbednych badan (tutaj mam rozbieżności miedzy ksiazeczka z kliniki a zwykla kartka informacyjna, ktora dostalismy ostatnio.

Ostatnie dni siedze w telefonie szukajac informacji odnośnie in vitro,sporo juz wiem ale chce sie upewnic. Sprawdzilam tez czy ktores badania mozna zrobic na nfz i okazuje sie ze jest ich mala garstka, ktora pozwala zaoszczedzic na nas dwoje 250zl. O ile internista da skierowanie na badania. Jutro ide do swojego lekarza rodzinnego i nie wiem czy mu sciemniac ze wszystko mnie boli czy przyznac sie ze chodzi o in vitro. Obawiam sie tej drugiej opcji,ze nie wypisze..


24t6d - jutro kończymy 25tc. Byłam dzisiaj na wizycie, wszystko w porządku :) Synek waży już ok 759 gram i kopnął w głowicę od USG <3 Ja dalej czuję się nieźle i wygląda na to, że pracuję do końca stycznia.

Kupiliśmy auto :) Kocham nim jeździć, ale przy pakowaniu o lewa ją mnie zimne poty :D Jechaliśmy nim z Adasiem do lekarza i mały przez dobre 10 minut powtarzał w kółko: nowe auto, nowe auto, DUŻE auto, więc chyba mu się spodobało :)

Adaś zaczął mówić "proszę" gdy coś mi podaje lub czegoś chce. Nigdy nie kazałam mu mówić proszę ani dziękuję, ale zawsze sama odruchowo używam tych zwrotów, gdy z nim rozmawiam, więc widocznie dobry przykład działa i podłapał :) Zauważyłam też, że jeżeli zna dane słowo zarówno po niemiecku jak i po polsku, zaczyna używać polskiej wersji ze mną, a niemieckiej że swoim tatą. Pięknie nazywa kolory i fascynuje się nimi, ale tu rządzi niemiecki i wcale mu się nie dziwię; łatwiej powiedzieć blau niż niebieski. Zobaczymy jak będzie dalej, ale fascynujące jest obserwowanie tego, jak rozwija się jezykowo dziecko wychowywane w otoczeniu 3 języków.

Moja mama dalej usiłuje mnie przekonać do zmiany imienia dla młodszego synka, bo jej się nie podoba. Najwyraźniej ma sporo o tym do powiedzenia do wszystkich że swojego otoczenia, bo ostatnio przynosi mi ich podpowiedzi jak lepiej nazwać moje dziecko. Irytuje mnie to nieco. W pełni akceptuję, że nie podoba jej się wybrane przez nas imię. Co więcej, ponieważ jest to imię rzadko spotykane w Polsce, sporo ludzi się na nie krzywi, bo nie jest z nim osłuchanych jak z Adasiem, których wszędzie pełno. Ale nam, czyli mi i mojemu mężowi to imię się podoba. Mamy z nim fajne skojarzenia i literackie pierwowzory, samo imię jest tradycyjne i tak jak Adam z taką samą uniwersalną pisownią i wymową w wielu krajach na świecie. A to jest dla nas ważne, bo chociaż moje dzieci są/będą Polakami i tutaj w Polsce mieszkają, to nie jest ich wyłączne dziedzictwo. Nie chcę, by druga część rodziny miała problem z wymową imienia wnuka/bratanka lub zaadresowaniem kartki świątecznej do niego, skoro mamy imiona, które są identyczne w obu językach. No i przede wszystkim po prostu lubimy to imię i już, a to jest nasze dziecko. Ale nie, konieczna jest cała kampania, żeby przekonać nas, że nie wiemy co robimy.

Chyba jestem bardziej poirytowana niż myślałam.

Jutro kontrola w ZUS, masakra jak ja to przeżyję:-((((

32dc długiego protokołu - DZIEŃ 3 PUNKCJI

No i po strachu! Ale po kolei... Moje wyluzowanie schowało się na chwilę w szafie, gdy wczorajszego wieczora uświadomiłam sobie, że następnego dnia czeka mnie zabieg z narkozą w zupełnie obcym miejscu, tak odległym od domu. Ja nawet w tym konkretnym mieście czuję sie źle. Zniknął czar jesiennego parku i korzennej kawki tuż przed kliniką - teraz jest szaro, buro, zimno, wszędzie widać beton i trwające budowy. Poza tym obecna klinika trochę razi mnie bardzo słabym informowaniem pacjenta o wykonywanych na nim procedurach, chyba, że zacznie się tego wyraźniej domagać. Także niewiele wiedziałam poza porą punkcji i tym, że mam zabrać koszulę oraz kapcie. Na szczęście okazało się, że pokój pozabiegowy był bardzo przytulny, na oknie stała choinka, z głośników leciała świąteczna muzyka, a zakładanie wenflonu odbyło sie prawie bezboleśnie (!). Jako psychofanka BN aż się płakałam ze wzruszenia, myśląc w jak miłym otoczeniu rozpocznie się życie naszych potencjalnych dzieci;) Samo usypianie poszło szybko, lekarze byli mili i gawędzili o świątecznych przygotowaniach co dodatkowo mnie uspokajało:) Po 15 minutach już prowadzili mnie do łóżka, gdzie czekał m. (tak! nareszcie klinika, w której pozwalają partnerom czekać z nami!).

Wynik punkcji: 11 pęcherzyków, w których siedziało 9 komórek. Jesteśmy zadowoleni patrząc na moją słabą rezerwę.

Wykupiliśmy dodatkowo rozszerzenie do IMSI, SpindleView (zmniejsza ryzyko uszkodzenia komórki jajowej przy mikroiniekcji), EmbryoScope (ciągłe monitorowanie zarodków, bez wyjmowania ich ze specjalnego inkubatora na sprawdzanie parametrów - może dadzą zdjęcia??), aktywację oocytytów (jakieś specjalne podłoże z jonoforem wapnia, zwiększa szansę na dobre zarodki przy słabych komórkach jajowych) i w dniu transferu EmbryoGlue. Następnej stymulacji już nie będzie, bo koszta nas zjadają, więc woleliśmy dołożyć trochę do aktualnej procedury i liczyć, że to pozwoli wreszcie zamknąć ten rozdział naszego życia sukcesem...

No i to chyba tyle;) Planowany transfer w piątek. Mam nadzieję, że zarodków bedzie dużo i będą piękne!:) Mają dzwonić za 2 dni. Embriolodzy, nie zarodki, choć bardzo bym chciała:P


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2018, 13:40

Abilify05 Starania o dziecko z PCOS. 10 grudnia 2018, 22:54

Tej nocy śniło mi się, że urodziłam nasze dziecko - chyba chłopiec - ale matka nie pozwoliła mi go zatrzymać i zmuszona byłam oddać go do adopcji. Nawet przez chwilę nie mogłam mieć go na rękach. Potem drugi zupełnie inny wątek - stoję przed lustrem i wyrywam sobie 5 luźnych zębów.

Nie wierzę w sny tak dosłownie. Wolałabym je interpretować w stylu Freuda. Boję się, że nigdy nie będę miała dziecka? Albo że jak się uda to poronię? Zęby w snach też ponoć nie są pozytywną wróżbą.

Od 3 dni co jakiś czas czuję prawy jajnik, z którego powinna być owulacja. Dwa dni temu cieszyłam się, że pęcherzyk pęka, ale dziś bolało znacznie bardziej i martwiłam się czy po 5 dniach może to jeszcze nastąpić? Nie mam pojęcia. Obiecałam sobie nie szukać objawów i nie zastanawiać się nad każdym ukłuciem. Jak wiemy jest to ciężkie. Najgorzej gdy pomyślę, że mogło się udać i czuję ten ucisk podniecenia w żołądku jak przed pierwszą randką. Tym zawód będzie boleśniejszy.
Także nie interpretuję, nie analizuję i nie będę nic pisać do czasu wyjaśnienia sprawy.

Pinka. Piąty transfer 11 grudnia 2018, 16:18

9dc cd

Wróciliśmy z kliniki. Czekajac na swoja kolej rozmawialam z bardzo mila kobieta. Opowiedziala swoja historie. Maja synka z in vitro i ostatni raz podchodzą do in vitro starajac sie o rodzenstwo dla malego.
Milo jest sobie porozmawiac z kims tak otwarcie. Sama tez opowiedzialam jej swoja historie. Poczulam sie lepiej i poczulam ze ona mnie rozumie :).

Info po wizycie:
- prawy (!!!) pecherzyk 17mm dominujacy
- lewy 13mm jeszcze rośnie
- endometrium 5,5mm slaby - prawdopodobnie przez clo. Moze do jutra urosnie
-torbielka lekko wieksza chyba 20mm, nieszkodliwa
- zastrzyk ovitrelle jutro wieczorem
- starania od dzis

Dostalismy wykaz badan do in vitro. Jesli uda nam sie wszystko zalatwic (na kariotypy dlugo sie czeka) to stymulacje zaczniemy juz pod koniec stycznia.
Ciesze sie bardzo. Mamy wycene jesli chodzi o badania w klinice ( te brakujace bo czesc mam). Wychodzi 2000zl za nas oboje. Ceny sa tu bardzo zawyżone, ok 30% od zwyklego punktu pobran.

Pomalu zbieram dokumentacje :)

Pinka. Piąty transfer 11 grudnia 2018, 08:42

9dc

Dzwonilam do rzecznika praw pacjenta oraz do NFZ. Jak to jest z tymi badaniami. Lelarz ma prawo odmówić pacjentowi skierowania na badania jesli nie widzi podstaw ich robienia.
Podejscie do in vitro nie jest odpowiednim argumentem.
Lekarz natomiast powinien na twoja prosbe dokonac pisemnej odmowy wykonania badan:). Jedyny ratunek ;). Majac taki papierek mozna zglosic skarge..
No zobaczymy, za godzine mam wizyte u lekarza. Stresuje si.

Ja sie pytam gdzie profilaktyczna diagnostyka itd?

Edit: Dostałam skierowanie na te badania, które chcialam. Oczywiscie musialam klamax ze zle sie czuje. W ten oto sposob zaoszczedzialm ok 180zl. Dla mnie kazda suma w tym momencie jest wazna (in vitro jest cholernie drogie). A i tak mam dzis wolny dzien, wiec jakos bardzo nie musialam sie natrudzić:).



Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2018, 11:32

26dc, 10dpo


Mam wyjatkowo wysoka temperature jak na mnie, i dziwne przeczucie. Faze lutealna 12dni, wiec w piatek testuje - tym bardziej ze wieczorem mamy impreze firmowa, a w weekend znajomi wpadaja.

Boje sie tej nadzieji, boje sie ze sie myle, boje sie zawiezc.

głupia jestem, nie wiem po co mi to. Zrobiłam dziś rano test ciążowy (bo przecież miałam tyle urojonych objawów, że to na pewno ciąża) i oczywiście wyszedł negatywny. 10 dpo. Bez sensu. Ciężko wytrzymać i czekać, aż się okres pojawi lub nie pojawi, chociaż teoretycznie powinien być już za 3 dni.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)