Ola uwielbia swoje łóżeczko. Bez problemu drzemki i nocne spanie. Czasem Turla się i odbija od warkocza. Widać, że ma frajdę. Jak ja sie ciesze!!!! Jeszcze tydz będę z nią spala w jej pokoju na rozkładanej pufie I potem spróbuje wrócić do sypialni.
Wstawiłam na olx ubranka 62/68.... ludzie to chyba za darmo chcą wszystko. Np 5 szt pajacow za 10zl całość... A oni negocjować chcą... masakra
Sprzedalismy fotelik samochodowy... przez tydz jestm uziemiona, bo nowego jeszcze nie ma. Wystawilam naszego Cybexa za 390 zeta. Byłam przekonana, że zanim sprzedam to powisi ogłoszenie, a my zdążymy kupić nowy. A tu niespodzianka. W 3h zszedl
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca 2019, 14:08
Aktualizacja brzusia
Hmm nie wiem czy na tym poprzednim mi tak go wywaliło czy co bo teraz jak by mniejszy 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/70bdb7dbe224.jpg
Znalazłam też swoje stare wymiary, wprawdzie ze stycznia 2014 ale ja się aż tyle chyba nie zmieniłam więc myślę że mogą posłużyć do porównania 
Co było -> jest
biust 90 -> 92
talia 67 -> 71
biodra 97 -> 97
brzuch 84 -> 90
Najwięcej przybyło w brzusiu
a na wadze +1,3kg.
25dc.
Moje cykle sa regularne. Od stycznia zaczelismy sie starac o druga dzidzie. Myślałam, ze wszystko jest dobrze z moimi cyklami mimo jednego jajnika. Zaobserwowalam jednak, ze jest inaczej niz przed pierwszą ciąża. Owulacja zawsze była w 15-16 dc. Teraz jednak dzieki pomiarowi temperatury i testa ovu zobaczylam, ze ovu jest po 20dc. Mimo cykli 28 dniowych. Mialam wizyte w 22dc. U gina i pecherzyk byl 13mm gdzie owulacja niby dzien wczesniej. Ginekolog powiedzial, ze mam bardzo duzo pecherzykow jednak dominujacy ma zaledwie 13 mm i nie jest prawdopodobne ze peknie. Kolejna wizyta 26 bedzie juz po @ i 14dc mam nadzieje, ze uda sie zaobserwowac juz pecherzyk i go sprawdzac az do owulacji . W następnym miesiacu jak sie nie uda, lekarz polozy mnie na oddziale aby wykonac wszystkie badania hormonalne zeby znalezc źródło.
Mam cicha nadzieje, ze jednak do owulacji doszlo i @ nie przyjdzie na czas 😊
Warsztaty dały radę! Kamcio przesypia noce. Jupi! W dodatku wróciliśmy z wygnania z sypialni. Spanie w salonie na dmuchanym materacu było straszne... Cały tydzień chodziliśmy z Kamciem do żłobka. Było super. Kamcio nie płakał, bawił się, oglądał dzieci. W piątek został w żłobku od 10.30 do 14.00. Także jupi. Od 1.04 wracam do pracy...
Coraz więcej czytam i coraz mniej wiem. Dlaczego te wszystkie wyniki badań muszą być takie niejednoznaczne? Do tej pory byłam przekonana, że wszystkie badania są idealnie w normie, tak powiedział mój ginekolog, któremu postanowiłam zaufać. Specjalnie unikałam czytania na temat problemów z zajściem w ciążę w internecie. Łatwo się denerwuję i łatwo wpadam w fazę wkręcania sobie różnych chorób. Na studiach od czasu do czasu bolało mnie pod prawą pachą, po lekturze internetu zdiagnozowałam sobie chłoniaka, po zrobieniu badań okazało się, że z prawej strony gruczoły piersiowe sięgają mi lekko w stronę pachy, stąd bóle w tej okolicy przed miesiączką (chociaż same piersi mnie w ogóle nie bolały). Nie chciałam popełniać tych samych błędów przy staraniu o dziecko, wiadomo, że przy staraniach stres i wkręcanie sobie miliona chorób jest niewskazany.
Niestety każdy kij ma dwa końce. Nie czytając niczego w sieci, nie byłam świadoma, że ginekolog nie zlecił mi niektórych badań, które powinny znaleźć się w podstawowej diagnostyce po roku starań (jak np. drożność jajowodów). Zaczęłam mieć też wątpliwości co do niektórych moich wyników:
Progesteron pod koniec cyklu (20dc) 12,802 ng/ml przy normach dla fazy lutealnej 1,83 - 23,9, ale podobno przy prawidłowej owulacji powinien być w okolicach 16-20.
Badania wykonane w tym samym cyklu, wcześniej, w 12 dniu (spodziewanej owulacji):
Estradiol 80,6 pg/ml przy normie dla fazy owulacyjnej 85,8 – 498, FSH 9,6 U/l (norma 4.7 - 21.5), LH 14,3 U/l (norma 14.0 - 95.6), stosunek LH:FSH 1,49 czyli wskazujący na PCOS o czym też doczytałam dopiero teraz.
Wyniki z monitoringu USG (wykonany 2 cykle później na moją prośbę):
I USG - 9.d.c., Trzon macicy w przodozgięciu, prawidłowej wielkości i jednorodnej echogeniczności o wymiarach; grubość 30mm, długość 41 mm. Endometrium grubości 6,7 mm, jednorodne, o typie I fazy Szyjka bez zmian. Jajniki obustronnie wielkości i echogenicznosci prawidłowej : Jajnik prawy 22x18mm, Jajnik lewy27x16 mm, z pęcherzykiem 18mm. W zatoce Douglasa widoczna jest cienkościenna, bezechowa torbiel 23mm, okołojajnikowa. Bez płynu w Zatoce Douglasa. Fot Rozp. Mała torbiel okołojajnikowa.
II USG - 12 d.c. Trzon macicy w przodozgięciu, o wymiarach 42x30x44 mm, normalnej echogeniczności. Endometrium 7,8 mm, symetryczne. Szyjka macicy normalnej struktury. Jajnik prawy o wymiarach 25x12,7 mm, drobnopęcherzykowy. Jajnik lewy o wymiarach 38,5x12,2 mm, z pęcherzykiem o śr. 12,1 mm, obok widoczna jest cienkościenna, bezechowa torbiel o wym. 22x14x26 mm/okołojajnikowa. Płynu w zatoce Douglasa nie stwierdza się. Rozp. Mała torbiel okołojajnikowa
III USG - 23. .d.c., Trzon macicy w przodozgięciu, prawidłowej wielkości i jednorodnej echogeniczności o wymiarach; grubość 30 mm, długość 40 mm. Endometrium grubości 7,8 mm, jednorodne, o typie II fazy Szyjka bez zmian. Jajniki obustronnie wielkości i echogeniczności prawidłowej : Jajnik prawy 22x22 mm. Jajnik lewy33x19 mm, z obficie unaczynionym na obwodzie obszarem średnicy19x13mm, mogącym odpowiadać ciałku żółtemu.. Zatoka Douglasa -torbielka okołoajajnikowa 22mm. bez zmian.. Fot Rozp.Mała torbiel okołojajnikowa. Komentarz:Obraz może odpowiadać II fazie cyklu.
Ginekolog spojrzał na moje wyniki i powiedział, że wszystko jest w normie, a ja poczytałam trochę artykułów w internecie i już widzę nieprawidłowości. Może nie są to ogromne odchylenia, ale brak ciąży jest wyraźną wskazówką, że coś jednak jest nie tak. Nie do końca dobre wyniki hormonów, brak płynu w zatoce Douglasa chociaż niby był pęknięty pęcherzyk, torbiel, którą ginekolog zupełnie zignorował. Oczywiście i tak teraz wszystkie te wyniki są nieaktualne po ponad pół roku. A dodatkowo wszystkie pomiary są zawsze obarczone błędem. Chyba trzeba by się badać codziennie przez cały cykl albo kilka cykli, żeby cokolwiek wiedzieć 
Zapisałam się do innej ginekolog na poniedziałek. Klinika kliniką, a w sumie co mi szkodzi zebrać opinię albo zrobić w międzyczasie jakieś dodatkowe badania.
Nowy cykl -> nowa nadzieja!!!
Cel marcowy- Świąteczny Bobas !
Byloby cudownie - byleby miec tyle siły co by wytrwac w postanowieniu nie swirowania 
Liczę na ten cykl i mam nadzieje, ze sie nie zawiode ! 
Samopoczucie trochę się poprawiło... Kupiłam sobie rower stacjonarny i nie będzie wymówek, będę ćwiczyć. Weszłam na wagę i doznałam szoku. Co prawda spódnica, której dawno nie nosiłam jakoś ciasno wchodziła na tyłek, no ale... Trochę przesadziłam, biję rekordy. Jeszcze taka ciężka nie byłam. Praca siedząca nie służy... Z dietą bywa różnie, na co dzień się dobrze trzymam, ale przychodzi iskra i chłop chce zamawiać pizzę... No ale wszystko jest dla ludzi raz na jakiś czas...
Mój zachorował, bierze antybiotyk. No i teraz nie wiem, niby wszystko wychodzi po 3 miesiącach... a za 3 miechy miałam zacząć CLO. I lekki dylemat... Jak to jest?
5t 4d
Wraz z ukończeniem 5 tygodnia pojawiły się mdłości, gdy nie jem dłużej niż 2-3h, najczęściej już po 2 mnie muli, zapotrzebowanie na jedzenie mi się zwiekszylo, więc jem częściej, żeby tylko nie mdlilo. Czasem częściej latałam siku ale zauwazylam ze bylo to uwarunkowane zwiekszona iloscia wode, która danego dnia wypiłam, bo zdarza mi się tak że nie pije dużo, zwłaszcza w domu,bo zapominam, ciągle coś robię, a w pracy przy biurku to sobie sącze. Jednak gdy nie pije dużo, to nie biegam do wc często... więc to zwiększone oddawanie moczu to ściema jest u mnie
zmeczenia tez brak. Znow budze sie przed budzikiem. Nie czuje sie senna. Czasem tylko odczuwam zadyszke...
jakbym już conajmniej nosiła duży brzuch
pewnie sobie wkrecilam.
Piersi bolą i rosną.
I to tyle z objawow:)
Aha... schudłam kolejny 1kg.. A już nie chce chudnac, jem normalnie, może za mało? Pewnie dzidzia więcej mojej energii zużywa niż mi się wydaje.
Dostałam odpowiedź od Endo.Zalecila nie zmieniać dawki Letroxu i zrobić badania przed wizytą w kwietniu. Trochę się obawiam tego ft4 że takie wysokie... tsh tak ledwo ledwo w normie. Nie wiem co oznacza nadmiar ft4... wiem kiedy jest nadczynność, kiedy niedoczynność, ale gdybym szła w kierunku nadczynnośći to tsh by spadalo, a tu tylko ft4 za wysoko, ft3 nie badalam, może powinnam... wizyta na początku kwietnia. Oby było ok.
Wizyta u gin w środę. Nie mogę się doczekac:)
Od godz 24 sie mecze i nie moge spac najpierw przytulalam sie z kiblem najprawdopodobniej sie przejadlam albo zatrulam bo nawet krople na zoladek nie pomogly ulge poczulam dopiero po zwroceniu oczywiscie pomoglam sobie palcami nie lubie sie meczyc a juz nie lubie nudnosci a dzisiaj mialam straszne podczas jazdy samochodem nie nadaje sie na pasazera czuje ze moje kiszki wywracaja sie do gory nogami. Tak sobie pomyslalam to co bedzie ,,jeslibym zaszla w ciaze" przeciez tam mdlosci sa no wykoncze sie. Moja siostra wymiotywala rowno 4 miesiace kuzynka 5 miesiecy schudla tak diametrialnie taa i powiedzenie ciaza Ci sluzy jak nic nie potrafily przelknac. Dzisiaj smutek mnie troche dopadl bo coraz blizej jestem decyzji o adopcji dziecku caly czas sie doksztalcam w tej kwestii no i dobra ,, rada" wbila mintakie szpile ze nie odpowiednio nawzwalam sytuacje nie wiem jak to ujac nazwijmy rzeczy po imieniu napisalam w stylu jak do kolezanek napiszcie mi cos na ten temat chvielibysmy adoptowac don2 lat dziecko no i sie zaczelo fala krytyki jak ja moge co kolwiek chciec to osrodek wyznacza a jak zastosowalam slowo ,,wymogi " mamy bo nie chcemy skrzywdzic dziecka. Jakie wymogi? Gotowosc nie wymogi no siet wiadomo ze w osrodku adopcyjnym nie pojawie sie z lista i wytycznymi typu kolor skory plec itp. Nam zalezy na dwoch rzeczach 1. Na zdrowiu. 2 na wieku tak i to chyba dobra kolejnosc.
Mam wrazenie ze niektorzy ludzie nosza w tylku wielki kij od miotly. Rozumiecie? Pojawil sie tez temat psa czego kompletnie nie rozumiem Jedna laska napisala zw ona nie jest zainteresowana adopcja ale jak napisalam o tych wymogach to miala dreszcze ( napisalam o wieku i zdrowiu ). Ze adoptujac psa bierzesz jak leci nie wybierasz serio??? To moja decyzja moje zycie nikt nie zmusi mnie do adopcji psa a zreszta watpie zeby cos tam takiego bylo im zalezy aby pieski znalazly dom nie bede komentowac zachowania tej dziewczyny czy tez kobiety za malo w zyciu przeszla mialam wrazenienze fora pomylilam bo przeciez pisalam o dziecku. Przepraszam ale musze zniknac na kilka dni . Mysle co.ze zdrapkami nikt nie odpisuje wiec chyba tylko ja je stosuje. Odezwe sie po przerwie :***
EwkaKonewka no to gratuluję
u nas budowa nie pójdzie tak szybko bp musimy kase mieć odlozoną a jej nie mamy
mamy projekt nazywa sie" w zgodzie z naturą". chcemy jedną zmianę nanieć. Bardzo fajny projekt dla naszej rodzinki.
4dc
@ wciaz trwa, choć już w malutkim stopniu, bardzo lekkie krwawienie. Nigdy nie miałam problemów z bolesnym miesiaczkami ani obfitościa. Nie mogę się doczekać dni plodnych.
Ogarnia mnie jednak lekki stres, że mężowi nie uda się być w domu wtedy kiedy trzeba, nawet nie wiem kiedy wypadnie ta owulacja... W końcu nigdy nie mierzylam sobie temperatury:/ Myslelismy, że może to akurat w tym tygodniu nie wyślą go na drugi koniec Polski i będzie mógł wrócić wieczorem do domu a nie znów spać w hotelu. Eh... Nigdy mi to nie przeszkadzało, jednak teraz... kiedy jest potrzebny w tej konkretnej chwili ... to nie cierpię jego pracy.
Pomimo częstych wyjazdów jednak, nasze relacje są super i zawsze mogę na niego liczyć. Kto by pomyślał, że po 11 latach związku wciąż można być dla siebie takim czułym i być tak blisko. Sprzeczki, kłótnie na początku oczywiście były, ale od paru lat nie wiem co to prawdziwa kłótnia.
Aplikacja w telefonie krzyczy że owulacja za 2 tygodnie w piątek... No ciekawe... nie wiem jak ovu.. za krótko se obserwuje:p
Wyczytałam w Internecie o suplementacji dla planujących dzidziusia i wysyłam męża do apteki po witaminki dla mnie i dla niego. Kwas foliowy już biorę
Nie wiem na ile to pomaga, ale na pewno nie zaszkodzi. Nawet jeśliby to tylko miał być efekt placebo
wszak pozytywne myślenie w tym wszystkim jest najważniejsze.
Teściowa ostatnio zaprasza nas na obiad, obawiam się, że jak ostatnio zrobiła nam niezapowiedziana wizytę i zobaczyła kwas foliowy na półce , to już sobie pewnie pomyslala, że ja w ciąży... :o nie chce mi się tłumaczyć i o tym gadać, a ona jest szczególnie dociekliwa zwykle. A nie ma się czym chwalić, także jakoś mi się nie spieszy do rodzinnych spotkań:p
Marti, jasne, ze myslalam o tej soli, ale dalam mu wyjatkowo kawalek, by posmakowal i poznal. Nie spodziewalam sie, ze zje. I nie bede mu wiecej dawac. Raz na miesiac kawalek :o)
Lekkie pogorszenie skorne. Obwiniam rybe, ktora zjadlam wczoraj... Masakra będzie w wielkanoc. Bede hummus jesc... Bo ani mieso, ani ryba, ani jaja...
Dziś 66dc i zarazem ostatni dzień na luteinie. Czuję że od razu po odstawieniu przyjdzie @ i zaczniemy dalej leki. Jestem osobą "w gorącej wodzie kąpaną" więc trochę mi nie leżą te 2 cykle na wyrównanie ale jeśli tak trzeba to wytrzymam... Ostatnio zauważyłam wysyp dobrych nowin, liczę że latem i ja dołączę do "fioletowej strony mocy"... Tak długo już czekam na to małe szczęście...
Weekend spędziłam na opiece nad moim 11-miesięcznym siostrzeńcem. Zawsze kiedy odwożę go do domu i wracam do siebie czuję taką ogromną pustkę i rozklejam się. Chciałabym bardzo, żeby taki słodki brzdąc zawitał w moim życiu na stałe. Chociaż wiem, że opieka nad takim bąblem jest ciężką pracą to daje ona tyle satysfakcji i radości, że chyba nic nie byłoby w stanie zniechęcić mnie do posiadania dziecka.
Dziś dowiedziałam się, że na moim osiedlu w tym roku urodziły się 3 dzieci, w trzech domach obok mnie. Niech moje tuje szybciej rosną, abym mogła się od ludzi odgrodzić.
No i rozmawiałam z lekarzem. Wszystko wyjaśnił, przekazał listę dodatkowych badań przed In vitro. Zaczynamy dopiero pod koniec lutego, bo chcę jeden cykl od tego wszystkiego odpocząć. Z naszymi wynikami szanse na powodzenie In vitro wynoszą ponad 50%, więc jestem pełna nadziei i cieszę się, że już zbliżamy się do finału. Cieszę się, że to tylko niedrożne jajowody a nie endometrioza. Może dziwnie to brzmi, ale jednak endometrioza to okropna choroba. Oczywiście czuję żal, że nie możemy mieć dzieci w sposób naturalny, ale medycyna jest teraz na takim poziomie, że będziemy mieć jeszcze gromadkę dzieci
.
Ok. 22 lutego startujemy i jeśli się uda, to w grudniu tego roku będę już mamą
.
Gdyby nie Ovufriend, to nie wiem czy dotrwałabym psychicznie do tego momentu i czy miałabym taką determinację, jaką mam teraz. Jak widzę tyle szczęśliwych zakończeń, to dodaje mi siłę w mojej walce.
Czuję, że walka z niepłodnością scala nasz związek, jesteśmy silniejsi i mam nadzieję, że będziemy dobrymi rodzicami. Jeszcze została nam do podjęcia jedna decyzja...czy decydujemy się na 1 zarodek czy 2. Może bezpieczniej będzie zacząć od 1 zarodka...bo jednak ciąża mnoga niesie za sobą dużo powikłań dla dzieci i matki. Teraz pierwszy cykl bez starań
tak się cieszę, że w końcu możemy odetchnąć, zająć się tylko sobą i nie myśleć już o staraniach.
Za niecały tydzień nowy cykl i na miesiąc wyciszam się i przygotowuje psychicznie na to co mnie jeszcze czeka. Nie wiem, czy ktoś czyta mój pamiętnik, ale jeśli tak, to trzymam za Was kciuki
i nie poddawajcie się
.
49dc ?
Już nie wiem co robic….. Ale czytałam na forach ze często lekarze wypisują progesteron na oszukanie organizmu żeby @ się pojawiła.
Niby lekkie krwawienie miałam ale za krótko bo mniej niż 1,5 doby, dzień przerwy i znowu lekkie krwawienie cały dzien. Dodam ze w nocy sucho miałam.
A później znowu plamienia.
Postanowiłam dzisiaj wziąć luteinę dopochwowa, 3 razy dziennie po 2 tabletki. Oczywiście pierwsza tabletka została spuszczona w wc. Czemu ?! Hmmm tyle sluzu z krwia było na aplikatorze , ze tabletka wyszła dosłownie tuz po tym jak wyjęłam aplikator. Oczywiście wytarłam się i bez tabletki wsadziłam aplikator sprawdzić czy wszystko wyszło. No i sucho. Wtedy zaaplikowałam 2 tabletki. Zobaczymy czy cos pomoże. Niby tak lekarze zalecają , choć ja na własną rękę, ale chce mieć to za sobą.
Nie wiem może desperacja przemawia przeze mnie, zdezorientowanie, chęci aby dalej działać, zmęczenie, niedowierzenie ze musze przechodzić przez to w sumie sama. Może właśnie temu podjęłam bez wiedzy lekarza taki krok. Ale cos musze zrobić, a w sumie nic mi się nie stanie. Bo coż może? Moje hormony pewnie szaleją, przez co się wszystko przedłuża, a poronienie nastąpiło 23 stycznia, a mnie szlak zaczyna trafiać, stresuje mnie ta niepewność.
Nawet przez lekkim krwawieniem strasznie mnie krzyz bolał, a dziś w nocy to samo od 6 nie spie.
Chcę i musze czyms innym się zająć dalszym działaniem bo mogę zwariować.
Wczoraj koleżanka z 7 miesięczną Rozalką przyjechała na herbate. Cudna mała, az się chciało schrupać
Ale marudna nawet po 2 godzinnej drzemce, chyba ząbki będą jej wychodzić, wszystko do buzi pcha.
Nie długo trzeba się szykować , dzisiaj książka do czytania pójdzie w obieg, i jadę do rodziców i babci. Trzeba zamienic na jakies 2-3 godziny moją mamę w pilnowaniu babci. Musi pojechać na badania moja mama. Także 3 dzień wolnego spedze jako niańka.
Miłego i słonecznego dnia 
P.S.
Oby progesteron pomógł, okaże się pewnie w okolicy weekendu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2019, 08:01
26dc. ( 2pkt. w detektorze ciąży
)
@ jeszcze nie ma ale już odczuwam jej przyjście.
W pracy dopinanie planu, zwiększony stres, więcej kawy i wypalonych papierosów (zbieram się już jakiś czas żeby rzucić to świństwo ale przy pracy to nie wychodzi..). Mam wrażenie, że musiałabym mieć miesięczny urlop aby wypocząć i nie myśleć o pracy żebym mogła zajść w ciąże, bo przez stres jest to niemożliwe.
Zmieniłam lekarza, wydaje się kompetentny, jest specjalistą do leczenia niepłodności, powiedział, że jeżeli cytologia będzie dobra to zrobimy hormony i 2-3 m-ce i uda się zaciążyć
uwierzyłam mu, dzięki temu nie zamartwiam się, że w tym miesiącu znowu się nie udało.
Prawie wszystkie przyjaciółki (prócz jednej) są w ciąży.. jedna z terminem na wrzesień, dwie z terminem na listopad. Cieszę się ich szczęściem i bardzo chciałabym znaleźć się z nimi w tej grupie
Czuję, że przez to jeszcze bardziej wskoczyło pragnienie na upragnionego drugiego potomka. Mam nadzieję, że już niedługo.
Nadzieja umiera ostatnia 
6dc
Motywacja i pozytywne nastawienie trochę siadło. Nie pobiegałam, cały weekend lał deszcz na przemian z wichurą i praktycznie nie dało się wyjść z domu. Mogłam poćwiczyć z DVD ale wziął mnie leń na całego.
Miałam bardzo dziwny okres w tym miesiącu, pierwszy dzień silne krwawienie i bardzo duży ból w podbrzuszu, 2 dzień wciąż silne krwawienie i ból, ale już na wieczór zmniejszyło się, 3 dnia tylko lekkie krwawienie, 4-5 dzień bardzo niewielkie plamienie. Dzisiaj 6 dzień i jest czysto, śluzu też prawie nie ma. W sumie cały okres zamknął się w 3 dniach bo na 4 i 5 nawet nie potrzebowałam wkładki. Zazwyczaj mam 4 dni krwawienia i potem jeszcze 2 dni plamienia. Nie łudzę się, że jestem w ciąży, przez pierwsze 2 dni straciłam zdecydowanie za dużo krwi, żeby uwierzyć w krwawienie na początku ciąży. Boję się, że przez ostatnie stresy rozregulował mi się cykl, tak naprawdę nie wiem nawet czy mam prawidłową owulację.
No właśnie w temacie owulacji. Postanowiłam wrócić do mierzenia temperatury, co przestałam robić po roku nieudanych prób. Mój ginekolog skrytykował tę metodę, że tak naprawdę nie jest wyznacznikiem czegokolwiek, bo za dużo czynników środowiskowych ma wpływ na wahania temperatury. Oczywiście nie posłuchałam go i dalej mierzyłam, aż przyszedł kryzys po roku starań, kiedy odstawiłam wszystkie metody sprawdzania owulacji, żeby się dodatkowo nie nakręcać (ha, ha).
Wracam do mierzenia temperatury z dwóch powodów - po pierwsze, ostatnio mam dziwne cykle (wahania od 23 do 29 dni w ciągu ostatniego pół roku), śluz płodny, jedyne co jeszcze w miarę obserwuję, nie do końca pokrywa się z wyliczeniami z kalendarzyka (zazwyczaj występuje około 8-9 dnia cyklu co może jest ok przy cyklu 23 dni ale już nie przy 29 dni). Mierząc temperaturę, przynajmniej będę wiedziała, czy jest podział na fazę niższych i wyższych temperatur w cyklu. Może nie jest to 100% wyznacznik owulacji, ale zawsze daje jakieś tam pojęcie, co się dzieje w cyklu. Po drugie, mierząc temperaturę wiem o zbliżającym się okresie około 2 dni przed. Może to się wydawać mało istotne, ale nawet po tylu miesiącach prób, nawet kiedy obiecuję sobie, że zupełnie odpuszczam, i tak kiedy zbliża się okres, zaczynam dostawać świra i budzi się we mnie głupia nadzieja, że może się udało, że może stał się cud. Nie pomagają też objawy takie jak bolesne piersi, czy nudności, których doświadczam każdego miesiąca przed okresem. Przez ostatni tydzień przed okresem biegam jak wariatka do toalety i sprawdzam, czy nie zaczyna się krwawienie. W takich momentach spadek temperatury na 2-3 dni przed okresem skraca chociaż odrobinę mękę oczekiwania.
Może dam też szansę dla mikroskopu owulacyjnego, chociaż mam wrażenie, że u mnie on zupełnie nie działa, podobnie jak testy owulacyjne, które NIGDY nie pokazały mi 2 kresek, nawet w cyklu z owulacją potwierdzoną monitoringiem i badaniem progesteronu.
Plan na najbliższe 2 miesiące w oczekiwaniu na leczenie w klinice - mierzenie temperatury, mikroskop owulacyjny przez cały cykl, testy owulacyjne od 6 do 16 dnia cyklu.
Przyznam się jeszcze do czegoś, w piątek zamówiłam przez internet Inofolic i żel Concieve-Plus. Pewnie wydałam niepotrzebnie pieniądze, ale przeczytałam internet wzdłuż i wszerz i wszędzie wyczytałam, że może pomóc a nawet jak nie pomoże, to nie zaszkodzi. W sumie przez cały okres starań jedyny wspomagacz jaki stosowałam to Castagnus przez 90 dni (zalecony przez endokrynologa, ze względu na wysoką prolaktynę po teście z metoclopramidem, ale niską przy normalnym badaniu, dlatego lekarz nie chciał przepisywać bromegonu), nie zauważyłam ani pozytywnych ani negatywnych efektów. Inofolic i żel kupiłam na własną rękę, przyznaję, że po prostu nosi mnie strasznie w oczekiwaniu na maj, mam nadzieję, że nic sobie nie rozreguluję.
Przy okazji, obecnie moja suplementacja wygląda tak - Falvit, Witamina D 2000j, Folik (teraz zamieniam na Inofolic), korzeń Maca (polecany na wspomaganie płodności i łagodzenie bolesnych miesiączek, ale zupełnie nie działa, więc pewnie odstawię).
Nie wiem, zaczynam już trochę świrować, że może coś sobie tymi suplementami rozregulowuję, niby nie ma ich dużo, ale cholera wie.
A może tu znajdzie się jakaś zainteresowana mama... ubranka są naprawdę ledwo noszone (czasem max2 razy). Rozmiary 62 I 68 głównie. Za grosze... kilka rzeczy 74.
Zachęcam do przejrzenia reszty ogłoszeń.ubranka są wyprane, ale nieprasowane. Na żywo wyglądają ciekawiej.
https://www.olx.pl/oferta/next-baby-sukienka-sukieneczka-68-CID88-IDyYT7Y.html
Beta 9dpt - 194,10
Martwi mnie wysoki progesteron - 119
Chwilo trwaj ♥️🤞🤞✊✊
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.