od kilku dni tylko patrzę na termometr i oceniam czy temperatura nie spada. jest jeszcze ok. jak porównuję z innymi kalendarzykami dziewczyn to widzę że wzrost temperatury u mnie jest zdecydowanie niższy, ale głowa do góry. Może ten typ tak ma 
Dokładnie obserwuje każdy możliwy objaw, boję się pić alkohol (rety chyba popadam w paranoje) aby niczego nie zepsuć i generalnie myślę tylko o tym czy w tym miesiącu się już uda. Trzymam mocno kciuki i odliczam czas do spodziewanej miesiączki. I serio - oby jej nie było!! 
spodziewana @ : w najbliższą niedzielę
(pozostało 6 dni)
14dc
Progesteron 0.19. Doktorek potwierdził transfer na środe. Musimy zdecydować o ilości zarodkow. Chyba wezmiemy 1 mimo wcześniejszych obietnic.
W dniu transferu ide do pracy, wspomniałam szefowej ze bede chciala wyjsc wczesniej. Nie była zadowolona-to juz ktorys raz. Powiedzialam jej ze ide na badania i sie zgodzila. Okropnie denerwuja mnie takie sytuacje. Nie lubie o to prosic. Kiedy to sie skonczy?
Widzimy sie w środe.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2019, 17:16
1 dzień kolejnego cyklu. A ja się zastanawiam, czym było to plamienie 21 dnia poprzedniego cyklu, 10 dni po owulce? Implantacja? Wypadek przy pracy? No, co to było? Jasnoróżowe, krótkie, jednorazowe.
Biocenoza wyszła w stopniu II, czyli prawidłowa. Czekam jeszcze na posiewy. Byle do środowego popołudnia, będę wtedy z Mężusiem, a w czwartek wyjazd. Dopadło mnie choróbsko, zapewne po tym szorowaniu okien u rodziców. Po około 10 miesiącach powtórzyłam testy na nietolerancje pokarmowe. I się znacznie zmniejszyły, a nawet poznikały. Nie mam nic oznaczonego silną nietolerancją, mam średnie lub słabe. I tak zostało mi: pszenica, grzyby, nerkowce, orzechy brazylijskie, kukurydza, migdały, jajko, drożdże. Pod tym kątem jest super!
Jestem po wizycie
szczęśliwa i radosna bo w końcu coś się dzieje! Po trzech latach czekania na cud w końcu wierze, że może się udać.
A teraz konkrety. Na prawym jajniku 2 pecherzyki 19 i 15mm i na lewym jeden 19mm. Także dwa ładne, nadające się do zapłodnienia
endometrium urosło na 7,8mm
opłacało się chlać to wińsko chociaż i tak chyba wypiłam za dużo :-p bardziej na rozluźnienie myśli niż na endo.
Jutro zastrzyk ovitrelle, a pojutrze nasza pierwsza IUI!!
Podpowiedzcie coś o tym zastrzyku. Wiem, że mam go trzymać w lodowce, póki co wiozę w bagażniku bo mam 2h jazdy do domu. Jutro chyba to zawine w jakiś papier i schowam do lodówki w robicie. Lekarka mówiła, że w brzuch mam sobie to podać. W jakieś konkretne miejsce? Macie jakieś doświadczenia żeby mniej bolało? Dam radę zrobić to sobie w kiblu w pracy? W sumie nie mam wyboru
dobra... dwa wdechy bo zaczynam panikować :-p raz... dwa...
Jak jechałam do kliniki to widziałam w gnieździe dwa bociany. Mówię do męża: patrz, to na bliźniaki! Zobaczysz, że moje jaja idą w stronę bliźniaków
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2019, 18:53
Progesteron w p+6 to 23 ng/ml, estradiol tez ok. Czyli mimo nie jednoznacznego wyniku usg w p+2 - owulacja była. I teraz się modlimy...
Ze stanu "jestem spokojna" weszłam w stan "przestaje być spokojna". USG wykazało po 12 jajeczek w każdym jajniku
w 12dc nie miałam "gotowego" jajeczka więc ten cykl chyba idzie na straty, dodatkowo pani doktor powiedziała, że te wyniki troche sklaniaja się ku PCOS ;(. Musze zrobić krzywą insulinową, a mąż musi sprawdzic nasienie żeby możnabyło zacząć stymulację ;( ;(. .... Jak widac 12-mcy starania się to nie zawsze jest wyznacznik czasu. Warto jeśli ma sie wątpliwości od razu zrobic wszystkie badania żeby chociaz troche czasu zaoszczędzić ;(.... Powiem szczerze że przez te wszystkie zawirowania jestem naprawde zmęczona....
7 dpt
CHYBA JESTEM W CIĄŻY
Wczoraj popołudniu od razu po pracy podjechałam do Diagnostyki, do samego laboratorium, żeby wyniki były jak najszybciej. Zrobiłam betę i progesteron. Oczywiście badanie krwi zrobiłam po kryjomu i nic mężowi nie wspominałam. Jak wróciłam do domu to co chwilę chodziłam do łazienki i sprawdzałam czy już są wyniki, żeby tylko się nie zorientował...nawet jak przyszłam to mówi: jutro robisz betę?
Tak, tak, jutro...
Za niecałe 2h już były. Jak zobaczyłam wynik to się tak ucieszyłam i nie mogłam w to uwierzyć. Beta 47,16 mIU/ml, progesteron 21 ng/ml. Podeszłam do męża...nie wiedziałam co powiedzieć... Wyciągnęłam z szafy śpioszki niemowlęce (kiedyś kupiłam na taką okazję - dla dziewczynki i chłopczyka) pokazałam mu i się pytam: jak myślisz, które nam się teraz przydadzą? On patrzy na mnie jak na debila, nie wie o co mi chodzi
trzęsłam się cała z tych emocji i tymi trzęsącymi się rękami daje mu telefon z wyświetlonymi wynikami. Nie zaczaił od razu. Ja już ryczę i on zakapował i też zaczął ryczeć
. On się pyta, czy się udało? Ja mówię, że chyba tak, ale musimy za 2 dni zweryfikować, czy jest na pewno wszystko ok. Nie wiedzieliśmy co ze sobą zrobić po tych wiadomościach. Ja się cała trzęsłam dalej...emocje były tak duże...Poszliśmy na spacer i poczuliśmy się lepiej, wszystko zeszło.
Wczoraj wieczorem "poczułam", że jestem w ciąży
. Oprócz wcześniejszych objawów doszły mdłości, jestem co chwilę głodna, częściej sikam i się szybko męczę. Jeszcze mi mięso wczoraj śmierdziało... Pół nocy nie przespałam bo bolał mnie brzuch, potem siku, potem jestem głodna...potem...czemu on tak głośno oddycha!? To jest straszne 
Od dzisiaj nie piję kawy, bo ponoć bezpieczna ilość kofeiny w ciąży to 200mg a w dużej kawie jest aż 90mg a herbacie 60mg...a ja tyle czarnych, mocnych herbat piję. Albo przerzucę się na owocowe i wtedy mogę kawę...zobaczymy. Jutro pojadę zobaczyć jak przyrasta i wtedy można się zacząć nieśmiało cieszyć...i czekać do USG i serduszka
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2019, 08:23
Niestety ale czuje ze znowu du.. z tego to byl 13 cs od przerwy.
Ide dziwiaj pocwiczyc na silownie zaraz sie zbieram zostalo 3 kg do schudniecia coraz gorzej dzisiaj postanowilam wyeliminowac maselko ze swojego jedzonka. Slodyczy dawno nie jadlam bo pije natural mojo pod tym wzgledem jest to super nie mam juz napadow na slodkie
czy zamowie nastepny produkt od nich z cala pewnoscia ale poczekam na znizke...
Wczoraj byly porzadki w papierach i czytanie kalendarza z 2018 roku wczesniej nie mialam na to czasu. W kalendarzyku notuje swoje emocje i przemyslenia relacje z ludzmi i co musze poprawic w swoim zachowaniu moich znajomych mocno przefiltrowalam bo niektorzy nawet nie mieli czasu zeby siw spotkac a nakladali mi swoje problemy czy swoich nie mam za duzo?? Wiec twierdze ze lepiej jest miec mniej znajomych i pielegnowac to niz duzo i byle jakich
taka rada
milego dnia.
Posiew bakteriologiczny ok. Ostatni cykl sobie z nas zakpił, bo nawet Mężuś, w którymś momencie stwierdził "Wyglądasz tak pięknie, jakbyś była w ciąży!". Albo my sobie podkręciliśmy psychikę. I ku.wa franc@ przyszła niespodziewanie, nie miałam potliwości (w stylu "dzika świnia może nie wychodzić spod prysznica przez cały dzień"), ani standardowego poziomu bólu brzucha, ani pryszczy wielkości pięści. Ot po prostu się zaczęło.
Rozmowa z Mężusiem:
M: Krąselko, cykorzę przed badaniem.
K: Ale czemu, przecież do badania zostały 3 tygodnie!
M: 2 tygodnie. ... Boję się, że wyjdzie bez zmian. A jak wyjdą złe, to ja na żadne wakacje nie jadę, ja się schowam pod kołdrą na 2 tygodnie. I nie wyjdę.
K: A co to znaczy "złe"?
M: Nieperfekcyjne.
K: A pamiętasz, co mi internista ostatnio powiedział? Że czasem wszystko jest w porządku i też nie wychodzi. Wytłumacz mi proszę, co to znaczy "nieperfekcyjne"?
M: Wiem, że normy 39 milionów nie osiągnę, ale jak nie będzie tam 10 milionów, to moje plany kołderkowe już znasz.
K: Wierzę w to, że wyjdą dobre, będzie to już po wyleczeniu ureaplasmy, po wyleczeniu helicobacter, a więc jest też szansa na pozbycie się przeciwciał przeciwplemnikowych, pół roku na diecie, super dużej dawce ruchu, jesteś w trakcie terapii hormonalnej, suple to już prawie pół roku.
M: Ja Cię tylko uprzedzam, bo się cholernie boję.
W tej sytuacji bardzo się cieszę, że ze mną rozmawia. Bo Mężuś należy do ludzi-żółwi. Raczej chowa się w sobie, a Krąsi się do niego dobija. Dobija się wielokrotnie bezskutecznie. Także teraz jest dobrze, bo rozmawia.
Tak bardzo trudno jest mi nie płakać, w trakcie rozmów z nim. Niekoniecznie z tego powodu, że idę ścieżką bezdzietnego człowieka i moje marzenie pozostaje niespełnione, ale dlatego, że Jego marzenie pozostaje niespełnione i on idzie tą samą ścieżką.
19tc + 3 (20tc)
Zrobiłam wczoraj małe sprzątanie w szafie, powyciągałam rzeczy w które już się nie mieszczę lub nie będę się mieścić w najbliższym czasie. Ilość się mocno uszczupliła
. Na szczęście przed ciążą gustowałam w luźniejszych bluzkach, więc teraz jeszcze w nie wchodzę
.
Mieliśmy wczoraj z Mężem 11 rocznicę poznania
. Rety ile to czasu
. Zabrał mnie na kolację i kupiliśmy pierwsze ubranko dla naszego Synusia
. To koszulowe body na długi rękaw, eleganckie i w rozmiarze 68. Czemu takie duże? Żeby miał na Święta Bożego Narodzenia
, mój Mąż ma identyczną koszulę więc będą wyglądali identycznie
.
Ale świętować będziemy w piątek
jedziemy na weekend do Torunia
. Mąż musi troszkę odetchnąć od pracy, a to miejsce będzie świetne 
Nasze Dziecię wczoraj tak mnie kopnęło, że gdyby Mąż przyłożył rękę to na pewno by poczuł
. Coraz mocniej się rozpycha
.
I w ogóle chyba wybrałam wózek
. W sumie przez przypadek, bo na fb dziewczyna wystawiła podobny. Mężowi też się podoba, więc chyba na tym stanie
. 3w1, łatwo się składa, ma pompowane koła i co dla mnie najważniejsze, lekko mocuje się zarówno gondolę jak i spacerówkę. Do tego spacerówkę można ustawić przodem lub tyłem do rodzica. No piękny
.
Haneczka skończyła 7 msc...2 tyg temu
Nawet nie ma kiedy się zalogować.
Hania ma dwie dolne jedynki, wyszły praktycznie jedna po drugiej w odstępie jakichś 2 dni. Gdyby nie licząc tych ciężkich nocek, to pojawiłyby się bez problemu.
Używa ich zdecydowanie do gryzienia- palców, jedzenia itd.- na razie nie ma problemu z KP.
W końcu się zaszczepiłysmy, następne we wrześniu, a w czerwcu bilans 9 msc. Teraz zaliczylyśmy na 7 msc- wszystko ok.
Mamy z lekarką trochę inne zdanie co do rozszerzania diety, np. kazała mi z rybami czekać do 10 msc bo alergizują, podawać deserki ze słoika, podawać kremy. Ale nam rozszerzanie idzie nieźle więc nie będziemy się sugerować tym, z resztą są badania, które pokazują, że odraczanie wprowadzenia pokarmów alergizujących wcale nie zmniejsza ryzyka wystąpienia alergii.
Hania je już gluten, jajka, królika.
Waży 7080 i 65 cm
Jest cudowna, śmieje się ciągle, gaworzy,piszczy, warczy, charczy 
Ulubione zabawki to kostki z elementami do przesuwania, kręcenia. Wysypuje z pudełek i to tez jest ulubiona zabawa- ale potrzebna jest do tego mama- która musi pakowac coś do pudełek, a ona z szaloną zawziętością je wyrzuca. Ma pałąk do nakładania krążków (od największego do najmniejszego) tak samo je zdejmuje- zaczyna próbując zsunąć wszystkie, jak się nie uda to zdejmuje pojedynczo.
Uwielbia muzykę, gdy jej śpiewam.
Wczoraj stopa trafiła do buzi. Skarpetka biała w kropki powoduje u niej głupawkę...
Wózek wybraliśmy cybex balios s
Fantastycznie, że już wiosna. Spacerujemy sporo, choć więcej w chuście niż w wózku. Ona już nie chce leżeć- a sama jeszcze nie siedzi. Ciągle się podnosi, jak nie może usiąść to się wkurza. Ale w chuście nie zaśnie bo za dużo atrakcji-tak więc ten tego.
Towarzysko super. Odwiedzamy koleżanki, bywamy
Hania zagaduje, smieje się, gaworzy, lubi nowe miejsca. Jeżeli zaczyna być spiąca- marudzi. Nadal nie karmi się w innych miejscach niż sypialnia co jest drbnym utrudnieniem.
Wczoraj oglądałam album z mojego dzieciństwa- miałam 8 miesięcy i już pięknie stałam. Hanka nawet do siedzenia się jeszcze nie pali, tak samo jak do raczkowania- nadal pozycja-bujanie-i czasami się przesuwa-ale jakby podskokiem ciągnąć jednocześnie oba kolana.
Kot przynosi kleszcze do domu na sierści. Podłogi myję codziennie, przecieram jej pianki, ale boję się, że któregoś nie zauważę.
no i obudziła się- to popisałam 
Wredota przykazała, rozpoczęła się w piątek wieczorem plamieniem. Myślałam.ze się rozkręci ale zamiast tego pojawiła się czarna krew z małymi skrzepami. Jak kiedyś brałam antyki takiej krwi nie miałam. Aż się przeraziłam. 3 dc poszłam.na badania zrobiłam te podstawowe.
Ku mojemu zdziwieniu
Estradiol <5,00 faza folikularna 12,4 - 233 po menopauzie <5-138
jestem po menopauzie 
Prolaktyna 5,33 ( 4,79 23,30 )
Testosteron 4,19 (8,40 48,10 )
Wystraszył mnie niski estradiol, napisałam do gina pocieszył mnie że to normalne po antykach. W 3 cyklu po.antykach mam.badania powtórzyć i spróbować z letrozolem.
Ja liczę że estradiol będzie taki jak dawniej a.nie na początku cyklu po 200 czy 300 jednostek
Za to morfo cienko krwinki białe niedobór. A w chwili obecnej mam lekkie zapalenie krtani, mamę grypa złapała i mnie zaraziła. Ale chorując nie miałam tak słabych krwinek.bialych. znak że po sterydach nadal mm słaby organizm.
Leukocyty 3,68 tys/µl (3,8 10,0 )
Limfocyty 31,8 % (20,0 45,0 )
Czekam.na wynik AMH, ciekawe ile spadło w ciągu 2,5 roku. A tak żyje mi się dobrze. Gdyby nie krtań byłoby super.
A z ciekawostek. Mojego męża brat się rozwodzi, myślałam że to chwilowy kryzys jak zawsze, ale.jednak. nikt nie chce mówić o co poszło. Szkoda dzieciaków mają po 6 i 14 lat. Ale ponoć od samego początku im nie szło. Chłopak był.wpadka i przymusowy cywilny. Potem jak.pojawila.sie.mala to koscielny, ona miala ich połączyć, ale.jednak nie. I jak widać nawet mając dzieci nie jest kolorowo. Mieli wszystko a nie mają nic.
Tak naprawdę dzieci nie są potrzebne do szczęścia do scalenia rodziny. Jak na początku są zgryzy to potem jak są dzieci będą większe.
Kolejny przykład kolega z pracy starał się o dzieci 5 lat ma teraz dzieci 3,4 letnie i co rozwód. Tym razem.powod pracocholizm. Rozumiem.gdyby im ciężko się żyło ponad 10 tys zarobków. Koleś.od 7 do 21 pracuje nie dziwię się że żona.nie wytrzymała. Nie rozumiem takich ludzi. Zamiast poświęcać czas dzieciom żonie, popadł w pracocholizm. Najlepsze lata dzieci mu przeminą.
Jednak niektórzy nie umieją dorosnąć i uszanować tego co.maja.
Kto wie czy to samo by mnie nie czekało gdybym miała w.mlodosci dziecko. Ciezko teraz mówić.
A ja już żyje urlopem i górami. Już niedługo.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2019, 12:06
WTOREK
Muszę Wam powiedzieć moje Drogie, że jest mi dużo lżej na duszy. Ta przerwa w staraniach to był bardzo dobry pomysł. I było mi to bardzo potrzebne jak się okazuje. Nie wiem który to dzień cyklu, nie wiem kiedy owulacja była (czy w ogóle była). Jedyne co to wiem, ze już po dniach płodnych (śluz się już skończył). Nie mam pojęcia ile zostało do okresu. Nie ma tego chorego czekania i odliczania do planowanej miesiączki... Czuję się zdecydowanie lepiej i jakoś łatwiej mi
mam konkretny plan działania, który trzeba zrealizować i jego się trzymam. On daje mi nadzieję na lepsze jutro. Nie wiem czy uda się podejść za pierwszym razem do tej laparoskopii, ale nawet jesli nie, jesli by się okazało, ze trzeba to przesunąć... to i tak plan się nie zmieni tylko nieco opóźni. Inaczej już do tego podchodzę. Zdecydowanie mi lepiej psychicznie. Brakowało mi takiej beztroski chwilowej. Jednak jak się wpadnie w wir starań to potem ciężko z niego się wydostać, a on jest wyniszczający na dłuższą metę. Staram się też mniej zaglądać na OF, staram się nie czytać za dużo pamiętników, nie być za dużo na forum - też dzięki temu jest mi zdecydowanie lepiej. Zajmuję się sobą. Walczę z pryszczami (pozwoliłam sobie nawet na krem z retinolem w przerwie staraniowej
), żeby doprowadzić cerę do jakiegoś wyglądu, zaczęłam ćwiczyć kręgosłup, bo strasznie się garbię i mnie powoli zaczyna boleć, słucham dużo muzyki (ostatnio mi tego brakowało) i nawet mam czas na dobrą książkę! Zrobi się cieplej - zaczynam biegać.
Urlop pozwolił mi odciągnąć myśli od rzeczywistości i na razie chcę wykorzystać te kilka miesięcy na regenerację psychiczną i nie chcę chwilowo wracać do tego co było jeszcze niedawno. Za mną 21 nieudanych cykli. To sporo. Dla mnie o te 20 cykli za dużo
w moim życiu i związku zaczęło się wiele rzeczy psuć przez te bezowocne starania. I myślę, że oboje z mężem potrzebowaliśmy takiej chwili, żeby odetchnąć. I to jest nasz czas. Zbieramy siły do dalszej walki.
Coś jest chyba że mna nie tak z 16 pęcherzy wyszło 6 komórek z 6 komórek tylko dwa zarodki wyszło;( nie wiem co o tym sądzić
Oba dziś mają pójść do mrozenia
smutno mi. ot tak.
Stwierdziłam że jak się nie uda w tym miesiącu to idę zrobić sobie kwas w ustach dla lepszego samopoczucia.
Musiałam z siebie wypłakać negatywne emocje przez ostatnie dni. Przede wszystkim powiedzenie rodzinie o naszym problemie zdjęło trochę ciężaru z naszych barków. Wiem, ze chcą dobrze i wiem ze możemy na nich liczyć. Układamy plan działania, aby to miało ręce i nogi a nie było błądzeniem we mgle. Po powrocie z kwietniowego urlopu zaczniemy diagnostykę w jednym miejscu, które kładzie nacisk na czynnik psychologiczny. Patrząc na wrażliwość i kruchość psychiki mojej mamy i babci czuje ze to może być duza cześć problemu.
Vojta+wychodzące zęby = masakra. Ćwiczyć nie chce, a po 3 dniach juz było widać poprawę, serio! Tylko maruda okropna się zrobił, a jak tylko widzi, że się szykujemy do ćwiczeń dostaje spazmów, ucieka, odpycha moje ręce. Wyszedł mu kolejny ząbek, ostatnia dwójka, i chyba kolejne się szykują, bo znowu rączki pcha do buzi.
A teraz będę się żalić, bo o dziecko dbam jak umiem najlepiej, bawię się z nim kiedy mogę, przytulam, całuję, dbam o rozwój intelektualny, podaję mnóstwo warzyw, owoców, bawię się na różne sposoby zalecane przez mądrych fizjo, wszystko zgodnie z zaleceniami i dupa. Mały nie siedzi, nie siada, nie raczkuje, nawet nie ma bardzo ochoty przyjmować pozycji do czworakowania. Naprawdę czuję się już zmęczona, bo daję z siebie wszystko i cały czas coś jest nie tak, gdzieś trzeba z nim chodzić, cos robic ponad przeciętny bobasowy program.
Emil jest totalnym cycem mamusi. Oby wyrosl z tego hehe.
Na hustawce na podworkowym placu zabaw siedzialby godzinami (u mnie na kolanach, to taka wielka hustawa).
Zarcie nie wzbudza jego zachwytu. Cycus juz tak. No i lody-sorbety.
Gada gada gada. Rety jak on duzo gada.
Zabawki mu niepotrzebne. Woli przez pol godziny patrzec jak pralka pierze.
Kochany. Najukochanszy.
Wrocław. W lipcu przenosimy sie do Wroclawia. Nie na stale, bo zbyt kocham Trojmiasto, ale na jakis czas. Rok. 2 lata. Czas pokaze. Tak, maz sie troszke przebranzawia :o)
20dc.
Dawno mnie nie bylo, ciagle praca i praca, nawet przytulanie w tym cyklu w dniach plodnych bylo tylko raz..
Jedyne co mnie cieszy to fakt, że owulacja w tym cyklu byla poprawnie 14 dnia🙂 nie wiem tylko czy pecherzyk pękł, temperatura mocno poszla w gore, wczoraj jednodniowy spadek i dzisiaj znow w gore.
26 marca bylam u lekarza, pobral endometrium i cytologie oraz wykonal usg piersi, ktore wyszlo dobrze. Pierwszego dnia cyklu mam dzwonić do gina i później do szpitala na kilka dni zrobic wyniki hormonów.
Chyba cos mnie bierze.. gardlo pali i mam ochote tylko spać. Mala tez zaczyna kaszlec i boje sie zeby nie rozwinęło się w coś większego.
Mąż teraz jeździ na popołudnie więc widzimy sie tylko rano. Przed nami jeszcze 2 tyg. Mijania. Z utęsknieniem czekam na piatek bo spedzimy wiecej czasu razem, mała śpi u babci a my ze znajomymi jedziemy na koncert😉
Jakies mam marne samopoczucie.. wkurzona jestem na siebie bo w koncu cykl byl (tak myślę) owulacyjny a my nie mieliśmy czasu dla siebie.. Mam tylko nadzieję, że kolejny też bedzie taki bez owulacji w 22dc🙂
22 dc
Dziś mam dzień piwa. No po prostu mam taką mega ochotę. Dobrze ze jeszcze nie dopadł mnie wisielczy humor przed @ ale wiadomo, wszystko przede mną. Miałam dzis poćwiczyć, ale wolałam siedzieć z psem w parku, później obiad, zakupy wpadli moi rodzice i wyszli po 20. Teraz skończyła się wspólna i po prostu nie wyszło. Jutro muszę!! Ciasto dochodzi mi w piekarniku więc nie mam wyjścia. Mąż mnie już pogania bym je pokroiła. No ale gorącego ciasta się nie da. Trudno musi zaczekać. Jutro już środa. Uff... 3 dni i weekend. Planujemy wolny czas spędzić wśród znajomych. Cieszę się i nie mogę doczekać.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.