gosiulla Nie takie to proste jak mówili 3 kwietnia 2019, 11:15

jak otwieram oczy i widzę na termometrze wzrost temperatury to tak ciepło na serduszku.. to dobry znak!
Oby wszystko się utrzymało.

Dzisiaj mam wyjątkowo dobry humorek, nie mniej dręczy mnie trochę kilka kwestii.
Przy poprzedniej ciąży, które w czas nie wyczułam, pamiętam że bardzo bolały mnie plecy i moje piersi wręcz nie dały się dotknąć. Były obolałe. Tym razem nie odczuwam tych dolegliwości. Może lekko są ociężałe, a może sobie to wmawiam bo jak głupia się wsłuchuję w swój organizm?

spodziewana @ : w najbliższą niedzielę
(pozostały 4 dni)

19tc + 4 (20tc)

Byłam dzisiaj na badaniach przed poniedziałkową wizytą. Morfologia mocno mi się poprawiła, można by uznać, że jest prawidłowa (podwyższone są tylko 3 wskaźniki w tym krwinki białe, liczba neutrocytów i monocytów, ale bardzo delikatnie)

Pozbyłam się bakterii z moczu, ale za to pojawiło się białko (25mg/dl) i ketony (5mg/dl). Może nie znaczy to nic złego. Zapewne muszę bardziej zadbać o swoją dietę i regularność posiłków. W dodatku wczoraj Teść dał mi na obiad pierogi z mięsem, po których mnie zemdliło i musiałam je zwrócić. Tak naprawdę nie wiem co za mięso było w tych pierogach, wiem jedynie że było mrożone.
Muszę zrezygnować z obiadów gotowanych przez Teściów.

Bratowa Męża jest dietetykiem i chyba poproszę ją o rozpisanie mi diety z prawidłową ilością składników odżywczych z rozpisaniem godzin posiłków.

stayaway W oczekiwaniu... 1 kwietnia 2019, 21:58

15+1

I już po wizycie. Dzisiejszy dzień na pewno wkroczy do historii. Będziemy mieli córeczkę! Wymarzona córeczkę! Jestem prze prze szczęśliwa. Kłócimy się z M, bo on mówi, że córeczka Tatusia jak nic, a ja się wkurzam, bo będzie mamusi, prawda? Oj tam, będzie nasza ❤ malutka Oliwka ♡
Byłam pewna, że znów się nie dowiemy kto u mnie w brzuszku mieszka, bo na prenatalnym spała i nie chciała się ruszać, za to dzisiaj szalała, aż jej się złapać nie dało. Już mówię "W porządku Panie doktorze, zaczekamy do następnej wizyty", ale D cierpliwy szukał dalej, aż w końcu rozlozyla nóżki i Pan D mowi, że nic nie sterczy, widać same wargi sromowe. Na co ja wycieram łzy, a M przybija mi piątkę, haha. No i urosłam- mierzę już 9,5cm bez nóżek i ważę 130g :)
Mój brzuch jest dziwny w tej ciąży, obecnie jest np mniejszy niż w zeszłym tygodniu. Rano jestem plaska, a wieczorem czasami mam wrażenie, że wyglądam jakbym była w 5 miesiącu.
Rośnij zdrowo moja Kropeczko :* teraz muszę 3 tyg czekać żeby znów Cię zobaczyć.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 kwietnia 2019, 11:18

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 3 kwietnia 2019, 11:28

Emil spi już ponad 1h… Taaa, akurat kiedy chciałam szybciej wyjść na zakupy, typowe hehe. Zazwyczaj kiedy on zasypia, ja miotam się probujac zrobić 100 rzeczy n raz w domu, ale dziś mam lenia i tylko czekam az się obudzi żeby wujsc na dwor. Noc ciezka. Emil ciagle chce ssac. Krzyczy poki nie wezme go na rogala. Rogal czyli poducha do karmienia. Emil już taki ciezki, ze rogal się pod nim totalnie zapada :o) a ja smieje się, ze będzie piekarzem, bo nic tylko rogal i rogal hahaha. W ogole smiesznie, bo powoli zaczyna sam ‘dobierac’ się do cycka. Jak go mam na rekach to otwiera buzie i ‘wtula’ się w bluzke w miejscu piersi. Jeszcze chwile i będzie mi bluzke odsuwal.

Z nowinek ostatnich dni:
Kupiliśmy przyczepke rowerowa Thule, ta wymarzona. Jutro chyba maz ja odbierze ze sklepu (bo czekaliśmy na kolor, który chciałam), w weekend testujemy. Mam zamiar uzywac jej jako spacerówki. Poki co Em jeszcze maly (smiesznie wygląda w jej dużym ‘wnetrzu’), ale dorosnie. Btw mój synek w ogole nie garnie się do siedzenia. UMIE siedzieć, ale nie chce. Woli lezec na brzuchu i lazic wszędzie. Albo od razu uwalac się plecami na mnie jeśli siedzi na kolanach. No i kurde lipa z tym jego jedzeniem. Wiecie, ze ja tak 50/50 BLW/papki. Probuje wszystkiego, bo a noz widelec cos mu podejdzie. Ale on najchętniej słodkie (dzem, kisiel, owoce; np kocha marakuje, tubki z musami owocowymi np. gerber) i to nie w ilości, by się najeść. No ale cierpliwie (poki co…) podsuwam mu rozne rzeczy, bo chyba kiedyś ‘wyrosnie’ z cycka, nie?? W ogole musze uwazac co mu daje, bo jak ost dostal kiwi do raczki, to jak zaczal jesc, to sok mu splywal po nadgarstkach i podraznil jego i tak podrazniona skore. I szybko koniec uczty, bo trzeba było myc i kremować…

Jeszcze co do Wrocka… Mi to pasuje, bo na razie do pracy nie wracam (jeszcze z rok), a jakby co to znajde sobie robote w jednym z tamtejszych korpo. Mam rodzine w okolicy i (najważniejsze) będę miała do mamy o wieeelleeee bliżej. Dodam, ze nowa praca meza będzie się wiazala z wyjazdami czestymi, wiec bliskość rodziny wskazana. W samym Wrocku mam kuzynow. Dobre i to. Nie mam natomiast zadnych koleżanek, wiec jakby ktoras z Was akurat tam bytowala to chętnie się spotkam :o)

Berbeć Walka o potomstwo 4 kwietnia 2019, 18:21

I czekam. Nadal. To dopiero 4 dpt, a ja czuję jakby cała wieczność, a z drugiej strony nie chcę, żeby ten dzień przyszedł, bo boję się porażki. Nie wiem jak pójdę we wtorek do pracy. Brzuch mnie boli chyba jak na okres, w dodatku cały dzień śpię, ale u mnie to normalne, bo przecież uwielbiam spać. Ale dziś to jakby mi ktoś obuchem w głowę strzelił, i z koncentracją też mam problem. Kupiłam test. I myślę jutro iść na betę. Jeśli będzie 0 to będę miała więcej czasu na dojście do siebie.

Samosiowa staraczka Samosiowy pamietnik 3 kwietnia 2019, 11:52

Internetowe buble to moj trzeci nie udany zakup przez internet :
Pierwsze miejsce zajmuje walizka przyjechala podrapana kolka raczka cudownie dzisiaj z mezem zdecydujemy czy odsylamy czy zostawiamy reszta ok ale trzeba pod uwage wziasc ze na lotnisku torbami beda rzucac i napewno sie poniszczy jednak czy to powod zeby wysylac cos zepsutego slynna firma Witchen....
2. Stroj kapielowy za maly mam rozmiar 38/ 40 M moj przyszedl w rozmiarze M ale okazalo sie ze rozmiar odpowiada 36
3. Produkt natural mojo i tu dwie opinie pierwsza ze produkty mi smakuja ale shaker jest do banii .... caly napis z natural mojo sie zrobil nrzydki mohliby sobie darowac taka tandete a sitko ktore sluzylo do rozdrabniania blendowania sie urwalo fatalny plastik wiec produkty tak shaker nieeee .....
4. Ekspozytor na bizuterie jeden przyszedl ok drugi tandetnie zrobiony chyba lepeiej byma sama zrobila
Najlpeiej pomacac towar nim sie go kupi zakonczylam swoje zakupy z intetnetem a Wy co sadzicie

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 3 kwietnia 2019, 12:04

moje krótkie przemyślenie: kiedyś bym powiedziała że w życiu nie chcę urodzić dziecka w grudniu.. a teraz? teraz ważne żeby po prostu urodzić :)

Zostały dwa dni do wizyty, nie mogę się już doczekać... Z jednej strony strach, z drugiej ekscytacja. Widzę, że bardzo się nastawiam na sukces, ostatnio w pamiętnikach i na forach wysyp pozytywnych testów... Może to już też nasz czas? ...
Boje się tylko rozczarowania, bo co jeśli się nie uda... Stanowczo za dużo myślę...

Samosiowa staraczka Samosiowy pamietnik 29 kwietnia 2019, 13:12

O jacie chociaz jeden piekny wynik homocysteina 5.4 i to bez folianow :D strasznie sie ciesze ten wynik tylko dzieki pracy cwiczeniom i silowni zaczelam brac bromergon wprawdzei 1/2 tabletki ale wyliczylam ze tyle musze aby mi starczylo :D jestem mega szczesliwa czuje ze moze nie dlugo w koncu sie doczekam cudu :) daj Boze.

8t6d

Pierwszy wpis na fioletowej stronie!

Tak długo się do tego zabierałam i w końcu jestem.
Po miesiącach walki, rozczarowań, strat jestem w tym upragnionym miejscu i nie potrafię do końca się cieszyć. Co jest nie tak?
Pierwsze tygodnie ciąży przeżyłam, chociaż to ich się najbardziej bałam bo zawsze na samym początku traciłam ciąże. Ale ogólnie bez przeszkód idę na pierwszą wizytę ciążową do której nigdy nie zdołałam dotrwać i dalej stres. Chyba nigdy w życiu tak się nie bałam. Na USG wszystko dobrze na ten etap. Dzieciątko jest, serduszko bije.
To pora aby powiedzieć w rodzinie a ja mam znów jakieś obiekcje. Cały czas czuję, że to za wcześnie.

Ile ja razy sobie wyobrażałam jak przekażemy TĄ NOWINĘ, a gdy przyszło co do czego nie potrafiłam wydusić słowa. Mąż załatwił tą sprawę. Moja siostra płacze, rodzice się cieszą przytulają. Rodzina męża zachwycona. Mała siostrzenica modli się "o dziudziusia i żeby to była dziewczynka". A ja co? Nie potrafię do końca się cieszyć.

Już mój M. mi mówi, że powinnam być bardziej szczęśliwa. Niby tłumaczę, że będę po prenatalnych ale to nie prawda. Po prenatalnych pewnie będę czekać na połówkowe i tak w kółko.

Muszę jakoś zmienić swoje myślenie i zacząć się cieszyć tym co mam.
Bo plan na to wszystko i tak jest u Boga.

8t6d

To miał być pierwszy wpis na fioletowej stronie! (z przyczyn technicznych jest tutaj)

Tak długo się do tego zabierałam i w końcu jestem.
Po miesiącach walki, rozczarowań, strat jestem w tym upragnionym miejscu i nie potrafię do końca się cieszyć. Co jest nie tak?
Pierwsze tygodnie ciąży przeżyłam, chociaż to ich się najbardziej bałam bo zawsze na samym początku traciłam ciąże. Ale ogólnie bez przeszkód idę na pierwszą wizytę ciążową do której nigdy nie zdołałam dotrwać i dalej stres. Chyba nigdy w życiu tak się nie bałam. Na USG wszystko dobrze na ten etap. Dzieciątko jest, serduszko bije.
To pora aby powiedzieć w rodzinie a ja mam znów jakieś obiekcje. Cały czas czuję, że to za wcześnie.

Ile ja razy sobie wyobrażałam jak przekażemy TĄ NOWINĘ, a gdy przyszło co do czego nie potrafiłam wydusić słowa. Mąż załatwił tą sprawę. Moja siostra płacze, rodzice się cieszą przytulają. Rodzina męża zachwycona. Mała siostrzenica modli się "o dziudziusia i żeby to była dziewczynka". A ja co? Nie potrafię do końca się cieszyć.

Już mój M. mi mówi, że powinnam być bardziej szczęśliwa. Niby tłumaczę, że będę po prenatalnych ale to nie prawda. Po prenatalnych pewnie będę czekać na połówkowe i tak w kółko.

Muszę jakoś zmienić swoje myślenie i zacząć się cieszyć tym co mam.
Bo plan na to wszystko i tak jest u Boga.

23 dc
"Cudowny dzień"
Rano obudziłam się ze zgaga i bólem brzucha, pewnie zawdzięczam to wczorajszemu jedzeniu gorącego ciasta które zresztą nie wyszło i nadaje się na śmietnik. W pracy cały czas byłam śpiąca a między 12 a 13 to już jakąś masakra była. Nie mogłam ustac. Z radością wróciłam do domu i wzięłam się z mężem za pizze. Sprawnie nam poszło, kilka chwil i już 2 pizze siedziały w rozgrzanym piekarniku. Ślinka mi ciekła, byłam taka głodna... No i wyciągając pizze z piekarnika wyslizgnela mi się i spadła na podłogę. Oczywiście spodem do góry. Chciało mi się płakać. Do tej pory chce. Obiadu nie zjadłam, spędziłam za to 15 minut na ogarnianiu tego armagedon. Aha. I poklociłam się z mężem. Cudowna środa. Co mnie jeszcze dziś czeka?

Anuśla Musisz dać życiu szansę 3 kwietnia 2019, 17:33

3 dzień antybiotyków, zostalo 11. Odliczam do końca, bo jakos źle na mnie działaja, dawka jest bardzo duża i przez dwie noce z rzędu nie spałam, a jest to skutek uboczny jednego z antybiotyków, które łykam. Modlę się, żeby dziś zasnac. Byłam dzisiaj w szpitalu, mam kwalifikację na usunięcie metalowego zespolenia z ręki po złamaniu, tylko co do terminu to chirurg ma do mnie dzwonić. Mam nadzieję, że nie będzie to 18,06, bo mam histeroskopię wtedy, co prawda w tym samym szpitalu, szkoda tylko że naraz tych dwoch rzeczy nie da się załatwić. Ale poszlo mi tak sprawnie w szpitalu, że o 11.30 bylam, już po, a że wzięlam sobie dzień wolny, to poszłam się pomodlić do pięknego kościoła, a potem na rynek, na tarasie widokowym wypiłam kawke, zjadłam, sernik, czytałam książke, a na koniec wszamałam jeszcze obiad. Co za błogie lenistwo, a sloneczko pięknie grzalo. W drodze powrotnej do domu zobaczyłam na ulicy dwie kopulujące ropuchy, niesamowity widok. To znak! Nadchodzącego życia i w to wierzę. Gdyby nie te nagłe napady lęku i bezsenność, czyli skutki antybiotyku, to jestem spokojna i szczęśliwa. Czuję wiosnę na zewnątrz i we mnie.

Hej. U nas jakos sie ogarniam. Nie jest tak zle ale starszak daje do wiwatu. Jak sie zacznie drzec to nie ma zmiluj. Robie mu kary i wsadzam do lozeczka bo nie idzie z nim momentami wytrzymac. Ktos mi podmienil dziecko!
Mlodszy synek je i spi. Ale glodomorek z niego bo ma czasem tak ze jadl by co godz! Ale ogolnie spokojny.
Mi po ciazy zostaly jeszcze 4 kg. Poszlo juz 13 kg :) balam sie ze bedzie wolniej spadac. Widac mialam duzo wody w sobie. Nadal oddciagam pokarm. Po ok 350 mln na dobe. Szalu nie ma ale nie mam parcia i nie siedze co godz z laktatorem. Ile bede miala tyle bede sciagac. Dzis mamy wizyte patronazowa pediatry.

Marti... Goniąc czas 3 kwietnia 2019, 17:25

postaram sie nie rozpisywac za bardzo, choc jest kilka tematow :)


znajomi przenocowali z soboty na niedziele. impreza udana, Ola zdala egazmin przepieknie. chodzaca z niej reklama dla bezdzietnych par (w sensie niezdecydowanych zeby miec dzieci), ze posiadanie dzieci nie jest takie straszne.

z waznych tez : udalo nam sie sprzedac nasza stara limuzyne :) poszla w niecale 24 h. wklejam zdjecie dla potomnosci. lubilam ten wozek. owszem wielki, masywny, ale dobrze zamortyzowany, kola swietne do naszych parkowych i lesnych wojazy. do tego moje dziecko urodzilo sie 58 cm, wiec duza i wygodna gondola byly istotne.


gdyby ktos pytal, to na pierwszy wozek polecam Bebetto Luce. i sie pod tym podpisuje.
co nie zmienia jednak faktu, ze jak przesadzilam Ole na Valco baby snap 4... to sie zakochalam. tak lekki, tak zwrotny, tak przemyslany... sklada sie naprawde jedna reka na pol jak walizka, zajmuje 1/4 bagaznika, nie caly :) jestem zakochana. jedyny minus. nie ma pompowanych kol. zastanawiam sie nad dokupieniem samych kol. zobacze czy sie da :)

Ola je swietnie, ale monotonnie :) potrawy te same raczej serwuje, ale za to patrzec jak je zajada, to sama przyjemnosc :) zupy krem tez sa ok, pod warunkiem, ze jest w nie cos wkrojone (miesko, jakies warzywko, makaron). ale najbardziej lubi takie potrawy:


znalazlam swietny sposob na przemycenie ryby i miesa. u nas sie sprawdzaja pulpety, ale nie takie jak w wielu przepisach. robie tak: paruje ziemniaka, paruje mieso lub rybe. jak sa gotowe to na goraco rozgniatam ziemniaka widelcem, siekam rybe/mieso jak najdrobniej. dodaje do ziemniaka, plus odrobina masla prawdziwego i np koperk z pietruszka posiekany. potem formuje pulpety. za pierwszym razem ja jej podawalam do buzi, ale kolejne razy jadla juz zupelnie sama. jestem zachwycona, bo dzieki temu nie tylko z zupy zje mieso :)


z wielkich wydarzen: prawie przebily sie gorne jedynki i prawie sama stoi :)

tutaj akurat nozki jakos krzywo trzyma, ale zdarza jej sie ladnie stac gdy wspina sie na oparcie kanapy (asekurowana) lub wspina sie po mnie :)

czekamy na odbior dowodu dla Oli. zostal ciut ponad miesiac do naszego wyjazdu do Grecji. nie ukrywam, ze zajebiscie boje sie tej podrozy :) (ryku w samolocie, tego ze nie bedzie chciala jesc nie mamusiowych stalych pokarmow itp).

a ja po raz pierwszy wyjde w sobote z domu na ok 5 godzin. SAMA!!!!
moj maz dostal w zeszlym roku nagorde uznaniowa (ksiazeczke z roznymi prezentami do wyboru: typu kolacja, windsurfing, jakies prywatne lekcje czegos itd). chcielismy to wykorzystac we wrzesniu w Juracie na lekcje windurfingu, ale bylo po sezonie. A poniewaz zainwestowalismy ostatnio w lustrzanke, to maz stwierdzil, ze przekaze mi voucher i zapisuje sie na lekce prywatna z fotografem. takze ruszamy w sobote w plener po Warszawie. nie moge sie doczekac!!! relacje wkrotce :)



Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2019, 12:52

Jeheria No kiedy? 9 lipca 2019, 16:12

Zrobiliśmy badania wirusologiczne z mężem. Koszt 763 zł w diagnostyce. Nie jest źle. Dostałam 10 % zniżki. Część wyników już jest. Kiła, WZW b, hcv, hiv, toxo ujemne oprócz mojej różyczki igg 183 bo przechodziłam ją w dzieciństwie. Mamy taką samą grupę krwi z mężem B Rh +. Coraz bliżej a ja się coraz bardziej boję i nie mogę uwierzyć. W pracy koleżankom tłumacze obowiązki jakby miało mnie zaraz tam nie być :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2019, 22:29

No i jest 5 strona. Miałam nadzieję, że jak zacznę pisać ten pamiętnik to już na 2 będę z brzuszkiem ciążowym, niestety brzuszek jest ale ciąża tylko spożywcza :P
Jestem już w domu po pierwszej IUI. Było spoko. Lekarz nie mógł trafić bo mój pęcherz jednak nie napełnił się tak dobrze jak miał ale wspomógł się usg i mówił, że nasienie znalazło się na miejscu. Muszę uwierzyć bo co innego mi zostało?
Niestety moja radość zgasła... lekarz powiedział, że endometrium cienkie ( nie powiedział ile miało mm), pęcherzyki zostały mi dwa: na lewym jajniku nic nie urósł, na prawym jeden 23 mm. Nasienie słabe, wszystkie parametry poniżej normy (ilość chyba najgorsza ze wszystkich badań, żywotność, ruch, amplituda odchyleń główki, liniowość itd... na 12 parametrów, 10 poniżej normy). Kiepściutko :(
Po preparatyce 1,2 mln plemników... ale wątpię, że lekarz zebrał wszystko z probówki więc może milion trafił. Ale potrzeba tego jednego prawda? Mam nadzieję, że on już tam poczeka na mój pęcherzyk, który ładnie pęknie. Za 3 dni mam znowu wizytę czy pęcherzyk pękł więc do tego czasu pozostaje czekać i trzymać kciuki za kolejny mały krok.
Nie wiem czy to dobry pomysł ale zastosuję się do wytycznych lekarza, które nakazują wstrzymać się od współżycia przez 3-4 dni, nie chodzić na basen i brać prysznic, a odpuścić kąpiele w wannie.
Niestety humory nam nie dopisują... ja jestem smutna, mąż jest smutny. W sumie to nie gadamy ze sobą, każdy w ciszy przeżywa. Byłam pewna, że wyjdę z dobrym humorem a tu takie rozczarowanie :(
Teraz dołuje mnie jeszcze kwestia finansowa, chyba będę się musiała zapożyczyć u rodziców. Źródełko wyschło szybciej niż myślałam. Nie wiem co my zrobimy jak się okaże, że nic z tego nie wyszło :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 kwietnia 2019, 18:29

Pinka. Piąty transfer 3 kwietnia 2019, 18:47

16dc

Criotransfer.
Nie bralam dzisiaj wolnego, zwolnilam sie wczesniej z pracy i juz o 14.20 bylam w klinice. W pociagu pilam wode, czekajac w kolejce do recepcji czulam ucisk na pecherz.
Zarodek przetrwal rozmrozenie ( to juz jakis sukces), stadium 4AB czyli nie jest wzorowo.
Bylam ostatnia pacjentka do transferu, na sali lezalam sama.

Mam brac nadal leki i beta 15go. Tym razem wytrzymam do konca! Takie moje postanowienie ;)

No to rewelacja wynik AMH 1
2 lata temu był 2,64
Czyli coraz bliżej menopauzy. Gin się nie pomylił.

No i my pierwszy etap mamy za sobą.. We wtorek byla punkcja, pobrali 18 komórek... 8 poddali zaplodnieniu, dzis dostalam informacje od lekarza ze 8 zaplodnilo sie prawidłowo... Czyli czekamy... najdłuższe 5 dób moim życiu. Czyli w niedziele bede wiedziala ile przetrwało do 5 doby.. Wtedy je zamroza i transfer bedzie w kolejnym cyklu, ze wzgledu na to ze w tym cyklu jajniki przez cala stymulacje mam powiększone, zreszta co czuje caly czas... Takze ✊✊🤞🤞🤞🤞


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 kwietnia 2019, 11:57

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)