milunia PCOS zaczynam walczyc z Tobą :) 29 września 2013, 19:47

No i po kolejnym weekendzie. Pogoda jako tako dopisała więc pojechaliśmy na grzyby i oczywiście było robienie słoiczków marynowanych i suszenie. Troszkę się człowiek odchamił i odpoczął w lesie:). O serduszkowaniu nie było mowy ;) bo za zimno i ludzi za dużo :). Poza tym "panna @" jeszcze sobie nie poszła ale już planujemy jak to będzie w tym miesiącu bo już czekamy na owulację :)

prawdopodobnie we wtorek

Powróciliśmy do domu. Po 3 dniach obżarstwa czas na dietę.
Udało nam się wczoraj trochę odpocząć po ciężkiej wyjazdowej pracy.
Dobry hotel i SPA sprzyjają serduszkowaniu. Niestety 6 godzin samochodem do domu to mniej przyjemna strona eksapady.
Dzisiaj wzięłam ostatnią tabletę antybiotyku. Coś kaszlę ale może to po saunie.
Od poniedziałku znowu praca....komputer, telefony i natłok myśli.
Idę się przytulić.

Nie po raz kolejny rozmyślałam nad niesprawiedliwością losu. Tak wiele par stara się o dziecko i niestety nic z tego nie wychodzi... Dzisiaj dowiedziałam się, że moja szwagierka od kwietnia stara się o dziecko i.. do dzisiaj nic z tego. Widziałam, że ona sama była już tym troszeczkę przerażona i rozczarowana. Mieli nadzieję, że jednak uda im się szybciej spłodzić dzidziusia. Niestety też i na ovufriend widać, że wiele par ma podobny problem. A ja się pytam: dlaczego?? Dlaczego ludzie, którzy pragną podzielić się swoją miłością z innymi, ze swoim potomstwem nie mogą tego zrobić. My mamy już jedno dziecko, więc nawet jeśli teraz będzie problem z zajściem w ciąże,na pewno byłoby nam lżej to znieść.

Alisss Jak dlugo trzeba czekac na cud??? 35 cykl. 12 października 2013, 14:59

No I sie zaczelo, remont na maxa, malo ze ogrzewanie nowe, to jeszcze wywalamy sciane. No I balagan w salonie ,kuchni,lazience I w korytarzu. Sufity porozwalane itd. ale bedzie warto.

ehhhh

W poniedzialek bede wiedziec co z moimi jajowodami :)

Ogolnie nastroj dobry i pelna nadziei.TO LUBIE!!!!! :)

dunia1287 Będzie co ma być. 29 września 2013, 22:17

No to pierwszy zjazd zaliczony.Było różnie,ale nie źle,tylko czasem nudno.180 minut matmy z małymi przerwami-nuuuuudaaaa.Angielski był fajny,nawet dostała + za udzielanie się na lekcji.Ludzie fajni,można się na prawdę pośmiać.Nauczyciele też jak najbardziej ok.Ze szkoły "odebrał" mnie Mąż,po drodze zakupy i wypad na strzelnicę z siostrą przyszłym szwagrem i szwagrem w jednym,tak tak :D (chłopak mojej siostry,to brat mojego Męża :D) W nocy spałam bardzo mało,a o 5 pobudka.Jestem strasznie padnięta.Zaraz idę powiesić pranie i idę spać.Marz o tym,żeby wsunąć się pod kołderkę.Chyba od razu usnę :D Ale jutro pośpię aż do 6.30 :D Dobranoc Wam dziewuszki i przepraszam,że nie zaglądam,ale nie miałam kiedy.

Dziś o 13.15 odeszła nasza kochana ciocia jedyna dobra i kochana osoba ze strony męża ....była sama miała tylko nas... zmarła o tej samej godzinie co nasza maleńka ....Wczoraj jak ciocia leżała nie przytomna na oiomie powiedziałam do niej że spotka się z naszą maleńką jako pierwsza i że troszkę jej zazdroszczę tego spotkania ....odchodząc o tej samej godzinie chciała nam powiedzieć TAK SPOTKAŁAM SIĘ WASZĄ KOCHANĄ MALEŃKĄ....Wiem że była schorowana i że nie miała już woli życia odkąd Nastusia odeszła ale była jeszcze młoda 15 października w "dniu dzieci nienarodzonych" skończyłaby 65 lat.... Bardzo ją kochaliśmy !!! Powiem Wam że mam już serdecznie dosyć tego zakichanego 2013 chciałabym żeby się już skończył!!!!!!

aaana UDA SIĘ! Nie może być inaczej :) 29 września 2013, 22:37

Tak, już ją czuję, że się zbliża. Znów mnie czeka ten okropny comiesięczny ból. Myślałam, że dziś przyjdzie i całą niedzielę przeleżę spokojnie w łóżku, jutro trzeba pracować, a ja pewnie będę zdychać. Coś mnie absolutnie mój organizm ostatnio nie słucha :/

Po woli przyzwyczajam się do myśli, że idę na laparoskopię, choć boję się potwornie. Najbardziej trzech rzeczy: zostania na noc w szpitalu, to będzie mój pierwszy raz, boję się, że lekarze zrobią coś nie tak i trzecia rzecz - boję się diagnozy, boję się, że dowiem się czegoś strasznego... choć... z usg wynika, że mam jajniki o odpowiednich rozmiarach, z badania drożności wynika, że mam jajowody, trochę nie drożne, ale mam... mam macicę, co prawda z mięśniakiem, ale na zewnętrznej ścianie, więc nie jest najgorzej, miesiączki mam... więc tragedii nie ma, może nie odkryją jakiejś wielkiej tragedii skoro z powyższych faktów wynika, że podstawowe elementy mam ;)
Co więcej - z badania AMH wynika, że z moją ilością rezerw jajnikowych jest całkiem nieźle.
Ehhh... wszystko wskazuje na to, że nie jest najgorzej, ale i tak się boję...

No i 3 doby w szpitalu mam ciążę zagrożona muszę brać luteinę i jakieś antybiotyki bo mam duże crp :( oczywiście oszczędny tryb życia tylko co lekarze mieli na myśli leżeć nie chodzić czy jak ???? a co ze współżyciem ?? chyba też nie można :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2013, 19:53

A tak wogole to postanowilam po powrocie z urlopu wziac sie za siebie!!przechodze na diete!zaniedbalam sie i teraz jest co zrzucac!jeszcze znowu mi sie teraz przytylo!mam do zrzucenia 17kg!!!!

Endokobietka Starania Endokobietki 30 września 2013, 10:59

17+4
Fizycznie moze byc, psychicznie: boje sie, czy z Maluchem wszystko ok.
Jeszcze 17 dni do nastepnego badania.
Mam wrazenie ze moje zycie obecnie to wieczne czekanie na nastepne badania i odliczanie dni do nastepnych tygodni.
Hustawka nastrojow...

Siedzę u doktóra z pełnym pęcherzem i mnie skręca... Powinien zacząć o 9tej ale miał zabieg i będzie o 10tej. Więc siędzę i sie wiję na siku. Przede mną 4 osoby, trochę zejdzie. Otwieram kompjuter i wkładam słuchawki do uszu – zaczynam swoją pracę. U doktóra w poczekalni, z pełnym pęcherzem, świadoma że się znowu nie udało, no ale co zrobić? Palcem oka nie wykolę. Przecież jestem w dobrych rękach, będzie dobrze. Życie toczy się dalej.

Przychodzi moja kolej, wchodzę, witam się, siadam. Doktór bierze moją kartę i czyta. Mnie zaczyna broda drżeć, o bosze, czy ja zaraz się ubeczę?! Co się dzieje? Przecież w dupie mam te starania! Nie udało się to się nie udało, ale co to teraz? Szlochy będę urządzać u doktóra??? Siedzę naprzeciwko niego, patrzę i czekam, chyba na jakieś współczucie. Czyta... Ja wbijam paznokcie w kolana i krzyczę na siebie w środku: ‘Dla Krisa! Nie rozbecz się!’ – nie pomaga... ‘Dla babci!’ – nie ma poprawy... ‘Na miłość boską dla DZIEWCZYN z OVU weź się w garść!!!

Pomogło. Przełknęłam gula, trzymam się jakoś.

- Co się stało Magdalena? – doktór mnie pyta co się stało tak jakby jego przeczucie, że miało się udać zawiodło nawet jego samego... Gul w gardle mi rośnie...
- Nie udało się – odpowiadam wbijając znowu pazury w kolana. Boli. Nie umiem nic więcej z siebie wykrztusić. Myślę znowu o dziewczynach z Ovu... Gul przełknięty, trzymam się.
- Wskakuj na kozetkę. Sprawdzimy czy jakieś torbiele się pojawiły po ostatnich tabletkach.

Wszystko w porządku, lewy i prawy jajnik czyste. Nie ma torbieli więc dostaję znowu femarę.

- A co będzie jak się nie uda? – pytam, tak jakbym wiedziała że się nie uda. Jaki jest kolejny plan? Co dalej? Czy jest szansa? Gdzie tkwi problem?

Patrzy na mnie doktór i widzę, że nie chce mnie stresować, po co teraz mi to mówić skoro jeszcze mamy dać sobie 2 miesiące. Ale ja chcę wiedzieć! Chce to usłyszeć, choć nie chcę żeby do tego doszło.
- Będziemy musieli sprawdzić śluz – oddala to najgorsze – sprawdzić jak rosną jajeczka, powtórzyć hormony a jak będzie potrzeba – pauzuje – sprawdzić twoje jajowody.

DROŻNOŚĆ TO SIE NAZYWA, KUŹWA, DROŻNOŚĆ. Przecież to chce powiedzieć, ale nie chce mnie stresować. Nie musi! U mnie stres płynie we krwi. Nic nowego.

Dziękuję i wychodzę. Prosto do apteki. Trzymam się, mimo że aptekarz to nasz dobry znajomy. Nie chcę, żeby wiedział, że mam problem z zajściem w ciążę, ale skoro mam wszystko w dupie to i to mam w dupie. Wchodzę, zagaduję że powinnam dostać medal za systematyczność klienta, podaję receptę, uśmiecham się. Nie pyta o nic. Odśmiecha się, życzymy sobie miłego dnia, wychodzę. Nie daję dłużej rady. Łzy same lecą po policzkach... Szukam auta na parkingu przez mgłę bo przecież zalewajá mi się oczéta niekontrolowanie, choć idę twardo, z głową podniesioną do góry, udaję że nic się nie dzieje. Wszystko mam w dupie. Ja nie dam rady? Nie takie rzeczy się przechodziło w życiu. Ja nie płaczę. Coś mnie do oka musiało wpaść. Ale już nic kurwa nie widzę. Oczy mam zalane łzami. Do auta ide po omacku. W drodze do domu jakieś dziwne dźwięki zaczynają się ze mnie wydobywać, jakby takie troszkę poszlochiwanie. Nie wiem czemu, skąd i jak, bo ja nie płaczę. Krzycze na siebie już nie w środku. Już otwarcie żebym sama siebie słyszała: ‘No do licha co z tobą? Przecież nic się nie stało!!!!!’
Muszę otworzyć okna, żeby wiatr wysuszył mi twarz.

Wchodzę do domu jakby nic się nie stało...
- Jak u doktóra? – gaszek krzyczy z patio
- Wszystko ok, te same tabletki - idę dac mu buziaka - Lece włączyć komputer bo z pracy już dzwonili! Będę teraz zajęta, pogadamy później!

Nie chcę się przy nim ubeczeć. On też to przeżywa strasznie. Załamał się już jak dostałam okres, wystarczy....


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2013, 15:52

wrzucam na luz, miałam już nie mierzyć temperatury, ale jednak dużo to mówi o moich cyklach więc będę to robić, ale już tak nie fisiuje... dzis ost dzień @ od jutra zaczynamy:)

agata86 Chcę mieć dzidziusia 30 września 2013, 12:09

Przeziębienie już mi trochę minęło, ale pozostało ogromne zmęczenie. na 10 października jestem umówiona u ginekologa i to bedzie dla mnie najbardziej stresująca wizyta, chyba podobna do obrony pracy mgr, :) a może i najpiękniejsza bo zobacze bijące serduszko mojego maleństwa, już nawet teraz się stresuję myśląc o tej wizycie aby wszystko było ok. do miesiączki jest to 7t2d
ale owulacje miałm póżno bo 20dc. Mam nadzieje ze już bedzie widać serduszko za 10 dni


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2013, 12:12

Jakoś mi tak dziś jesiennie..... liściasto i cynamonowo

Zdecydowanie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że dziś ovu :) a już się bałam, że przez wirusa z początku cyklu coś się pomota totalnie. Już chyba czuję ten wzrost progesteronu bo mnie ciągnie do kuchni i gotowania. Mięknę emocjonalnie, ukobiecam się. Zupka się gotuje, ziemniaczki na placki obrane i coś czuję, że jeszcze szarlotkę wstawię. Jakoś mi tak w marzeniach pachnie jabłkami z cynamonem. Z przyziemnych rzeczy-odliczam do 10 dpo- wtedy mam zbadać progesteron i PRL :).

Klaudia93 starania po stracie córeczki 30 września 2013, 12:53

Kolejny dzień przemija nie mam motywacji by wstać z łóżka.. Nie mogę sobie poradzić z tym że moje dziecko zmarło.. Do tego ten cykl chyba bezowulacyjny bk tempka jakąś dziwna jest.. Wgl wszystko jest do dupy;( nie mogę wydostać się.z.dołu do którego Bóg mnie wrzucił.. Czuje jakby dopiero dotarło do mnie że moja córeczka nie żyje;( instynkt macierzynski jest coraz silniejszy.. A nic mi ni wychodzi.. Dlaczego takie rzeczy spotykają ludzi? Dlaczego tyle osób musi cierpieć..

w niedzielę pierwsza tabletka clo.. czy możliwe jest, żeby już na wieczór zaczął pobolewać mnie jajnik? szybko jakoś
ale cały czas odczuwam lewy - jutro usg więc zobaczymy czy się to potwierdzi, że coś się dzieje

tantrumsmiley.gif noż qrwa znowu
prolaktyna 266,8 (norma 127-637)
po obciążeniu 5275 czyli 19,77 krotność
wyjdę z siebie stanę obok.. kolejne tabsy do łykania będą

biedronka1982 W poczekalni 30 września 2013, 14:06

Chyba jestem lekko zestresowana, bo klulo mnie dzis w okolicy serca i mialam problem z bezbolesnym oddychaniem. :-/ Co pomoglo? Totalna glupawka i gra na bongosach! Tak sie wyluzowalam, ze dostalam ataku... smiechu! :-D
Teraz luzowania ciag dalszy, bo dzis piniedzialek. A jak poniedzialek, to fitness. To naprawde potrafi dac energetycznego kopa! Yeach! ;-)

Acha. Termometru dalej nie posiadam i dobrze mi z tym! :-P


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2013, 15:59

milunia PCOS zaczynam walczyc z Tobą :) 30 września 2013, 14:18

Piękny dzień mimo że poniedziałek. Siedzę w domu i umieram na migreny i bóle brzucha bo chyba mnie trzydniowy wirus złapał. Chciałam się umówić na wizytę do gina ale mi odmówili bo przyjmuje tylko dwa razy w tygodniu a ja miałam do niego wpaść dokładnie w trzecim dniu po miesiączce a to nie jest ten jeden dzień z dwóch, w których przyjmuje. Babka na recepcji mnie olała i powiedziała że mam poczekać jeszcze miesiąc i może wtedy mi się uda zapisać albo przyjść za tydzień i dowiedzieć się kiedy jeszcze mogę przyjść. Masakra. Prosiłam żeby mi powiedziała czy doktor przyjmuje gdzieś prywatnie ale i tej informacji mi odmówiła. Postanowiłam się nią nie przejmować i jak będzie przyjmować doktor to go zaskoczę i spytam co ze mną a ona będzie mogla się ugryźć w nos. Denerwują mnie takie osoby które idą do pracy z ludźmi i pokazują wszystkim na około że chyba pracują tam za karę nie mówiąc już o tym jak się do nas odnoszą. Nie mówię że tak mają wszyscy bo są ludzie z pasją i tacy którzy przynajmniej są mili. Miesiączka mi się kończy więc w tym tygodniu bierzemy się do dzieła. Mój ma w tym tygodniu urodziny więc może się uda począć dzieciątko w prezencie. Byłoby cudownie mówić małemu ,że mamusia zrobiła tatusiowi prezent i wyszło dzieciątko :)

trzymam za wszystkie kciuki, żeby wam się udało:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)