Złapałam jakiegoś mutanta, a to wszystko przez mame. Od 3 tygodni choruje. Mnie już tydzień męczy.
Zeby było ciekawiej mojego też złapało, dostał antybiotyk, ja pewnie jutro pójde do lekarza po antybiotyk. Super, już tak dawno nie byłam chora jak teraz. W zeszłym roku jak mnie złapało to tak długo nie trzymało.
Nos boli, straszna chrypa nawet ACC nie działa. Ale co fajnego gorączki nie mamy.
Po świętach chce zacząć akupunkturę.
znalazłam 3 miejsca.
1. Mongołowie- Powiedzieli mi ze robią co 2 dzień zabieg -- super i to ile bym kasy wydała jak sesji koło 10
2. Mongołowie- Przyjmują do 15 - eksktra a ja do 15 pracuję, a bym do nich jechała
3. Zwykła polka Ta opcja mi została. Zobacze 1 raz jak mi sie spodoba to zostane jesli nie hmmm to nie mam pojęcia.
Bo pijawki mi pomogły teraz tego chciałam spróbować, ale jak czego chcesz to nie mozez znaleźć.
Pytanie do posiadaczek baseników z kulkami - czy dzieci się w tym bawią? Warte kupienia?
Złapałam jakiegoś mutanta, a to wszystko przez mame. Od 3 tygodni choruje. Mnie już tydzień męczy.
Zeby było ciekawiej mojego też złapało, dostał antybiotyk, ja pewnie jutro pójde do lekarza po antybiotyk. Super, już tak dawno nie byłam chora jak teraz. W zeszłym roku jak mnie złapało to tak długo nie trzymało.
Nos boli, straszna chrypa nawet ACC nie działa. Ale co fajnego gorączki nie mamy.
Po świętach chce zacząć akupunkturę.
znalazłam 3 miejsca.
1. Mongołowie- Powiedzieli mi ze robią co 2 dzień zabieg -- super i to ile bym kasy wydała jak sesji koło 10
2. Mongołowie- Przyjmują do 15 - eksktra a ja do 15 pracuję, a bym do nich jechała
3. Zwykła polka Ta opcja mi została. Zobacze 1 raz jak mi sie spodoba to zostane jesli nie hmmm to nie mam pojęcia.
Bo pijawki mi pomogły teraz tego chciałam spróbować, ale jak czego chcesz to nie mozez znaleźć.
Dawno nie pisałam 
Czuję się coraz lepiej, w ciągu ostatnich 3 tygodni wymiotowałam tylko 2 ( dwa!) razy
czy to nie piękne?
Za to dopada mnie co jakiś czas zmęczenie. Jednego dnia wstaję tuż po mężu, około 7, innego gniję w łóżku aż do 13 :p ( wieem, taki leń ze mnie ). Dziś był trochę lepszy dzień, bo wstałam o 11 :p.
Zaczęłam szyć na maszynie, którą dostałąm od babci i mamy na 30tkę, fotografuję wiosnę nowym aparatem i mam pełno książek do przeczytania i niedługo wchodzi gra o Tron
Kto mówił, że będę się nudzić na zwolnieniu? 
Z Kropkiem wszystko ok
Dziś byliśmy na wizycie, mały się rusza, prostuje nogi, fika koziołki. Jeszcze nie czuję tych ruchów, a on tam takie akrobacja odstawia!
Brzuszek też mi nieco urósł, nie moge dopiąć prawie starych spodni, na siłe dopnę, ale niewygonie mi.
Trochę się boję nadchodzącego tygonia, bo schodzę z leków do zera, zostaną tylko witaminy. Mam się po całkowitym odstawieniu oszczędzać kilka dni i bacznie się obserwować. W razie bólu jak na miesiączkę czy innych niepokojących objawów, wrócić do luteiny. Mam nadzieję, że obejdzie się bez i będzie dobrze. Tak bym poszła na basen 
Przydługawy wpis wyjdzie jak zawsze, ale tak raz na jakiś czas a porządnie 
Płeć już wiemy, raczej pewniak, ale poczekamy jeszcze trochę do połówkowych, któe mamy za miesiąc
Wtedy zrobimy rodzicom i przyjaciołom "ujawnienie płci" hehe
no cóż, na ciążę wszyscy wyczekiwali to chociaż płcią będę mogła ich zaskoczć
Niestety ale życie pisze i źle scenariusze.
3 IUI się nie powiodła także na 4 pojechałam już na mega wkur***że po co ja to w ogóle sobie jak to i tak nic nie daje?. Jutro minie tydzień od zabiegu. Nie czuje zupełnie nic w przeciwieństwie do poprzedniego cyklu. Nie miałam żadnego krwawienia które świadczyło by O zagniezdzenie zarodka. Także myślę że na święta znów czeka mnie rozczarowanie. Dziś dowiedzialam się jeszcE że kolejnym znajomym się udało. Zajęło im to 3 miesiące. Normalnie policzek... z jednej strony bardzo się cieszę że komuś wyszło A Z 2 to tak cholernie boli i jakoś nie mam ochoty póki co się nawet z nimi spotkać bo chyba wybuchne płaczem. ;(😢😭😭
Mialam hsg i niby ok także nie wiem. W sumie największy problem w nasieniu męża podobno. Nie mam zamiaru robić więcej IUI teraz zostaje tylko in vitro lub poddanie się i pogodzenie z losem
Jutro 3weryfikacja 10dpt, a ja mam dzień paniki, że beta spada....
Sen dziś miałam, że jednak nic z tego nie wyszło....
Test ciążowy nadal bladziutki, a przecież dziś beta powinna być min 130 to dlaczego krecha nie jest już tłusta.... zwariuje
4 dc
Okres sie pomalu konczy.
Pogoda troszke siw popsula ostatnio brzydka pogoda zero slonca wiec wykorzystuje ten czas na porzadki w domu po urlopie czeka nas malowanie pokoju 
Wczorajsza waga poprawila mi nastroj wiadomo nie ma jeszcze upragnionego celu 60 kg no ale patrzac na to ze jeszcze w styczniu wazylam 67 kg to naprawde wiele udalo mi siw zrobic w koncu mam talie tzn mialam ale leki brak ruchu i jedzenie doprowadzily do takiego stanu..
Wystarczylo ze malymi kroczkami wprowaszilam pewne zmiany:
- wptowadzilam ruch cwiczenia nastawilam sie najpierw na wolne typu orbitrek potem dolaczylam.zumbe a nastepnie chodzilam na trampoliny naprawde polecam trampoliny sa moimi ulubionymi zajeciami i niestety nie wiem czy juz bede miala okazje sie na nie zalapac
ale bylo ekstra wroce na jesien napewno 
- wyrzucilam cukier najpierw z kawy herbaty potem ograniczylam slodycze choc czasem zdarzy mi sie cos zjesc nie zdrowego pizza albo ostatnio pringelsy albo paluszki mala paczuszka cebulowych to jednak zwracam na to uwage zastapilam cukier produktami z natural mojo i batonami od chodakowskiej (ale one tylko po treningu jesli naprawde poczuje sie zmeczona albo bedw miala napad na slodkie) zauwazylam rowniez ze jedzac rano cos slodkiego tak kolo 10 h tzn koktajl owoc albo owsianke nie mam napadow na slodkie przez caly dzien
- zamienilam mleko 3.2 na 1.5 i to byl strzal w 10 produkty z natural mojo opieraja siw na mleku i oleju wiec 2 razy mleko do koktajlu to duzo plus kawa....
- przed treningiem zauwazylam ze mozna wypic kawe czyli cis co pobudzi maksymalna ilosc kawy to 2 w viagu dnia wiec trzeba to sobie jakos rozlozyc
- wykluczylam zoty ser, jem albo mozzarele albo ser bialy
No i w zasadzie tyle z tej mojej diety nie uzywam diety pudelkowej choc wiele razy mnie korcilo zeby wyprobowac na tydzien to jednak koszty sa duze
24t+2d (25tc)
Jestem w domu, obserwowali mnie przez 2 doby. Wszystko wróciło do normy, ale luteina na razie zostaje. Został też uraz w głowie i niechęć (oby chwilowa) do jakiegokolwiek sportu. Przed zdarzeniem bowiem posprzątałem caly dom, poszłam na basen a kolejnego dnia spacer 6km.. No i chyba za dużo tej aktywności. Muszę na siebie bardziej uważać, poza tym szpital wywoluje u mnie nieprzyjemne dreszcze... Wracam tam dopiero na porodówke!
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/591a020db331.jpg
tak korzystamy dzisiaj ze słoneczka 
Mój maluszek jak czuje słoneczko to od razu zaczyna być bardzo aktywny ♥♡♥♡
Dzisiaj w pracy dziewczyna w ciąży z trzecim dzieckiem dawała mi złote rady, że powinnam odpuścić zachodzenie w ciąże to z pewnością się uda. Oczywiście poparła to historią kogoś tam, któremu w ten sposób się udało. Powiedziałam jej, że my oboje z mężem jesteśmy chorzy wiec chętnie poczekamy na cud ale musimy się też leczyć. Jakoś pomóc szczęściu. To skomentowała to tak, że ma ochotę walnąć mnie w łeb żebym sobie wybiła ciaze z głowy. Nie wiem jak mam wytrzymać do końca dnia. Płakać mi się chce. Serce mi się kroi. Czy takie osoby naprawdę nie myślą? Ona nie wie, że ja miałam ochotę jej walnąc tak żeby już się nie podniosła. Czy gdyby miała raka to tez odpuściłaby i liczyła na cudowne uzdrowienie? Przecież też są takie historie!
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2019, 12:57
Dalej do mnie nie dociera odmienny stan. Strasznie jestem zmęczona i mogłabym spać na stojąco
Wczoraj byłam po receptę u ginekologa. Ale na wizytę idę dopiero 6 lutego. Lekarz powiedział że to wystarczy 
Mam nadzieję że wszystko będzie w porządku 

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2014, 12:27
5dpt- 7,9
7dpt- 66,1
10dot- 226,1 (dziś)
O rany !!!!!!!! Rośnie !!!!!
P wyjechal na 4 dni na Mazury z chlopakami. coroczny rytual samczy, juz tak od 5ciu lat jezdza. i w sumie fajnie, bo gdy znajomi pobrali sluby, zaczely sie dzieci, to trudno jest utrzymac znajomosci. a wiec co roku panowie jezdza sobie na ok 4 dni na Mazury i przynajmniej raz w miesiacu wychodza najesc sie, upic i obgadac zycie. troche zazdroszcze, ze ja tak nie mam z kolezankami, ktore sie powykruszaly po mojej wyprowadzce z miasta rodzinnego. a w doroslym zyciu juz nie tak latwo zawiazac prawdziwe przyjaznie, gdzie mozna pogadac o wszytskim, bez zadnych oporow.
wczoraj przyjechali tesciowie zabrac do siebie naszego psa, ja nie dalalbym sama rady z dzieckiem i psem o 6 i 20 na spacer. w ciagu dnia i tak na codzien jestem sama i sobie radze, wiec raczej bez problemu, ale pierwsze i ostatnie wyjscie wypada zdecydowanie zle przy dziecku 
jak zwykle rozczarowalam sie tesciami. oni kochaja Ole, oczywiscie nosza ja, tula itd . tylko mnie znowu chodzi o "szczegoly". zaproponowalam, zeby rano przyjechali, to posiedza caly dzien z Ola. przyjechali o 15, bo tesciowa ma karnet na basen i nie moze sobie jednego wyjscia odpuscic..... to nic, ze wnuczki 2 miesiace nie widziala. .... albo traktuja ja jak malpeczke. tylko robic zdjecia. Ola patrz tu, Ola zobacz... ble ble ble. ja wiem, ze stesknieni, ale nie musza cykac zdjec non stop, bo ja im codziennie wysylam i zdjecia i filmiki. albo takie co: Ola teraz tak uroczo przechyla glowke na bok i kladzie na jednym lub drugim ramieniu. jakby kokietowala. robi tak najczesciej przy jedzeniu, gdy pytam czy jej smakuje. no i oczywiscie popisywala sie przed dziadkami. wiec tesciowa telefon wyciaga, ale Ola juz zmienila pozycje. na co tesc: "no Ola, zapozuj jeszcze raz do zdjecia" .. DZIZAS ona nie pozuje do zdjec, tylko zwraca wasza uwage na siebie. Albo Ola je, a dziadek" zrob indianina"... (wiecie klepanie dlonia w usta, gdy mowi sie aaaaaaaaa, to wychodzi indianski dzwiek). Osttanio sie nauczyla tak sama robic, tylko druga strona dloni. uroczo to wyglada, ale to kurna nie jest malpka w zoo. poza tym jak dziecko je, to je, a nie sie je zabawia...
wkurwiona jestem. i tyle. wygadac sie chcialam. przepraszam 
Olka pieknie sie sama bawi, jak na zdjeciu ponizej, ale sa tez takie momenty w ciagu dnia, ze tylko by chciala na rece. urocze to jest jak doslownie podbiega do mnie czworaczkujac i obejmuje moja lydke, bo chce na raczki. niestety robi tez tak gdy jestem pod prysznicem. tzn nie lapie mnie za nogi, bo jestem w wannie, ale wstaje przy tej wannie i wyciaga raczki. no slodziak straszny. tylko kurde slabe momenty sobie wybiera 
zaczelam ja kapac w wannie. jest zachwycona. chlapie na maksa. i zaczelam uczyc ja mycia pod prysznicem. glownie z mysla o wyjazdach na liczne wakacje zaplanowane w tym roku. w hotelach kroluja brodziki z kabinami. na szczescie bardzo polubila prysznic, moge spokojnie splukac szampon z glowy i idzie lepiej niz z kubka. bo z kubka bylo na kilka razy, a prysznicem jest chwila moment. owszem czasem zaleje jej sie buzia, ale pieknie wstrzymuje oddech. a to trwa sekunde. poza tym chcialabym po grecji znowu zaczac z nia na basen chodzic. mam nadzieje, ze w basenie hotelowym przekona sie do chlodniejszej wody i jak wrocimy to pojdziemy za ciosem. no zobaczymy.
drzemki u nas to loteria. raz ma dwie drzemki po ok 30 min, czasem jedna nawet 3h, a czasem jedna 20 min i druga godzine. oszalec mozna. na noc chodzi spac miedzy 19.30 a 20.30. spi do min 7 max 7.30. w nocy czasem ja karmie 2x, czasem raz, a kilka razy udalo sie od wieczornego karmienia do 6 rano wytrzymac. sama juz nie wiem od czego to zalezy.
gdy tata wraca z pracy, Ola przybiega wrecz do przedpokoju cieszy sie niesamowicie i wola: tatatatatata.... no szkoda, ze mama nie trybi u niej 
wybila nam sie gorna jedynka prawa. i chyba za chwil kilka wyjdzie druga. dzis slinila sie jak niemowle.
ja spie nadal na podlodze, jakos tak mam potrzebe byc blisko jej lozeczka 
w sobote przyjezdza moj tata pobyc troche z nami (w koncu maz wyjechal na 4 dni, wiec dziadek chce nam oslodzic samotnosc).
no i to chyba tyle na dzis. Olcia spi. ide nadrabiac telewizyjne zaleglosci. starego nie ma, to moge najwiekszy szit ogladac bez wstydu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2019, 12:53
1 dc 12 cs
Zaczynamy 12 cs. Okrutnie to brzmi. Te 12 cykli nie zleciało mi szybko. Zresztą mieliśmy przerwę w staraniach. Może nie każdy obfitował w armię serduszek, ale każdy był dla nas nadzieja. Niestety jak widać straconą. Przy każdym następnym mam nadzieję że to już ten ostatni. Teraz nie czuje nic. Przeżywa mnie jakaś pustka, wybrakowania, niespełnienia, mnóstwo negatywnych emocji. Ciężkich kilka dni przede mną.
24dc 8dpt
Brak objawow ciazy i brak bolu brzucha na @. W sobote powinnam dostac okres. Czekam na rozwoj wydarzen.
Spotkanie z kolezanka przy nadzieji. Czulam sie z nia dobrze, brak zazdrosci. Cieszy mnie to ze sie im udalo. Trzymalam sie, ale w pewnym momencie w kawiarni pojawilo sie mnostwo dzieci z rodzicami. Czulam sie wyobcowana. Dalam jednak rade.
Zmeczona jakas jestem, spac mi sie chce. Ciagle mi zimno, wlaczylam grzejniki.
Dobrze ze jutro piatek, coraz blizej do poniedzialku 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.