Nie pisalam nic, ale 1.08 podeszlismy do trzeciej IUI, po roku od ostatniej. Dzisiejsza beta nie pozostawiła złudzeń. To koniec naszych starań naturalnych. Podeszlismy do IUI, bo byliśmy po leczeniu ecoli i myśleliśmy, że może się uda. Niestety przed IUI okazało się, że mąż ma w posiewie nadal ecole, a więc ja prawdopodobnie nadal ją mam w jamie macicy. Jednak warunki były super, dwa pęcherzyki w obu jajnikach. Pomyślałam: pierwszy raz z lametta i encortonem, może się uda. Lekarz sie zgodził, choć nie podobało mu sie moje endometrium. Po IUI, na wizycie kontrolnej pecherzyki były pekniete, ale endometrium 9,4 mm. Niby w normie, ale lekarz mówił że ma jakieś przeczucie, że jak się nie uda, to mąż znów antybiotyk, a ja metronidazol dopochwowy. IUI odbyla się 1 sierpnia, o 17.00, w godzinę W. Smialiśmy się, że to znak i że oto powstal nasz mały powstaniec. Tak sobie myślałam, że może Bóg podaruje nam życie za tyle żyć, które wtedy zostały odebrane. Jednak Bóg wciąż ma dla nas inny plan. Staralam sie myslec pozytywnie, szeptalam do brzuszka mantry płodności, modlilam sie, a na półce postawilam karteczkę ze znakiem Polska Walczy. Wierzyłam w naszego Powstańca, ale on nie powstał. Nie mówiliśmy nikomu, nie pisałam o tym podejsciu nawet na ovufriend, żeby nie zapeszac. Kilka dni przed beta mój entuzjazm opadł, miałam przeczucie, że nic z tego. Dzisiaj modlilam się już tylko o to, byśmy przyjęli wynik ze spokojem. I tak sie stało. W pokoju zapadla cisza, ale nie poplakalam się. Doszło do nas dopiero teraz, że ten cykl będzie z antybiotykiem, kolejny histero, a potem już wizyta w sprawie ivf. Zastanawiamy sie nad klinika. Nasz lekarz, którego lubimy i któremu zależy, pracuje z klinice Parens, która ma gorsze wyniki niż Artvimed. Do Artvimedu jestesmy umowieni na 22.10. Zobaczymy jakie lekarz zrobi wrażenie. Obejrzeliśmy na yt filmiki z robienia zastrzykow, igły nie sa takie straszne, ale ile z tym zachodu! Poruszylismy też kwestie finansowe. Starania pozbawił nas większości oszczędności, teraz stać nas na jedna procedure ivf. Mamy bogate rodzenstwo i ja i M. Juz oferowali pomoc, ale M. nie chce. Nie chce komuś zawdzieczac dziecka, wiec bedziemy zbierać. Na razie liczymy, że 1 ivf się uda! Marze już o nowej komodzie, wymianie frontów w kuchni, ale cóż, to jeszcze poczeka. Chciałabym napisać: udało sie, cudem przed ivf. Może dałabym komuś nadzieje tym, że po długich staraniach może sie udać. Ale niestety, przykro mi. Pozostaje jeszcze zrobić krzywa cukrowa i insulinowa i pakiet na alergię i zdać sie na los.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2019, 18:31
w przyszłym tygodniu dzwonię umawiać się na wizytę, jestem przerażona, minęły 4 lata odkąd dowiedzieliśmy się o ciąży, już większości zapomniałam jak to jest...jak to było, ale również jestem podekscytowana całą sytuacją i głęboko wierzę że musi się udać w końcu jestem całkowicie zdrowa! myśleć pozytywnie przede wszystkim! teraz mając już synka śmiejemy się z tego wszystkiego że mamy 100% antykoncepcje
aczkolwiek 4 lata wstecz nie było nam wcale do śmiechu. Zobaczymy co przyniesie nam los, totalnej załamki nie będzie bo jest synek, wyczekany, upragniony, kochany 
tymczasem 13 dzień cyklu, zapewne owulacja się zacznie...
Aktualizacja - oczekiwanie na owulację :
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/08f69321a9fb.jpg
8dc - totalny brak kreski
10dc - coś się pojawia, są postępy
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2016, 16:57
W nocy spalam trzy godziny, bo moja biedna psina o 1:00 dostala biegunki, wiec do 5:00 spacery, mycie, wycieranie. Poranny budzik dzwonil podczas kolejnego spaceru. Nie mam bladego pojecia, z kim zostawic rottweilera z biegunka na czas pracy. Powiedzialam staremu, ze w sumie to powinien wyjsc z domu razem ze mna i szlajac sie, gdzie chce, ale ktos musi pilnowac chorego psa, wiec niech kupi mu wegiel i z nim wychodzi. Wrocilam o 15:30, wykonczona psychicznie praca, w ktorej musialam sie trzymac i myslec o waznych zawodowo sprawach. Z tego wszystkiego nawet obiadu nie zjadlam, az sie mnie pytali, czemu nie jem, to ugryzlam troche chleba ze sniadania z dlugopisem w drugiej rece i myslami o nowym zadaniu. W domu czekal niezly burdel, bo stary gotowal obiad. Na brudnym blacie lezala roza. Wyrzucilam ja razem z reszta jego rzeczy przed drzwi, po tym jak musialam nim z calej sily potrzasnac, by go dobudzic, a na pytanie, czy byl z psem, uslyszalam przeczaca odpowiedz. Na szybko wsunelam druga tego dnia kromke chleba, z czego polowe oddalam psu, po czym slaniajac sie ze zmeczenia wyszlam na spacer. Psina dalej ma ta cholerna biegunke, biedny, nie wiem, jak on tyle godzin wytrzymal! Potem chcialam juz tylko odespac, wlasnie wstalam, zjadlam kanapki i pora juz na wieczorne wyjscie.
Wlascicielka nie zagladala, zamkow nie wymienila. Czuje sie osamotniona i opuszczona, bezsilna i bezradna. A stary jak spal, tak spi. Gdybym zabila go przed slubem, juz bym wyszla.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2019, 21:57
Okres przyszedł w 58dc wreszcie, tym razem normalne krwawienie 😃 od razu umówiłam wizytę na sobotę 10.08 to 2dc.
Troche miałam stresu czy napewno teraz jest dobrze czy czysto w jajnikach, ale okazało się że jest dobrze. Hormony w normach, jajniki czystej śluzówka też. Dostałam na kolejne 6dni Purogen 200j. Kontrola w piątek. 16.08
Jest dobrze. Estradiol ponad 1000 pęcherzyków około 20. Dr stwierdziła że ładnie zareagowałam na leki. Zmniejszone mam dawki leków na kolejne 3dni i kończąca wizyta stymulacji w poniedziałek 19.08 prawdopodobnie w środę punkcja. Żeby ten etap się udał będzie dobrze 😘
4dpt
Dziś mi się śniło że dostałam informację że koleżanka w pracy zmarła. Ona jest zdrowa, nie wiem skąd taki sen.
Wpisałam w sennik słowo śmierć:
"Sen ten wieszczy koniec jakiegoś rozdziału życia albo kres starych kłótni.
Jeśli śnisz, że słyszysz o czyjejś śmierci, wieszczy Ci to nowiny na temat narodzin."
Hmm???
Jak się czuję?
Czasem coś zakłuje, czuję takie pobolewanie podbrzusza szczególnie jak się nachodzę. Ciężko określić. Czasami mam lekkie wybuchy gorąca. Ale ogólnie czuję się spoko 
1dc!!
Przyszla @ rowno miesiac od zabiegu. Wyglada na to, że bedzie mocna czyli taka jak zwykle. Brzuch nawet nie boli mnie jakos specjalnie.
Musze obliczyc orientacyjny czas owulacji i zapisze sie do kliniki, tak aby dwie sroki za jeden ogon zlapac: spr owulke oraz omowic badania i kolejny transfer.
Wczoraj snilo mi sie ze mielismy dziecko, trzymalam je na rekach. Mialo tylko tydzien zycia, po czym mialo umrzec. Dostalam dola.
Mój kuzyn zaczął sie starać o dziecko w tym samym czasie co my i właśnie urodziło mu sie drugie. Cieszę sie, dobrze, że nie musza przechodzić tej walki, ale zastanawia mnie postawa mojej mamy. Wczoraj przeslala mi zdjecie małego zaraz po porodzie, a potem jeszcze filmik. Nie wiem czy to ja jestem przewrazliwiona i już nie oceniam naturalnie, czy ta kobieta nie ma empatii. Przespalam sie z tym i dzisiaj dochodze do wniosku, że ja, wiedząc, że córka stara sie od ponad 2,5 roku o dziecko nie zasypywalabym jej zdjeciami noworodkow. Tym bardziej, że ostatnio zarzucila mi, że za mało sie staram, za mało lekarzy odwiedzilam. Splakalam sie wtedy jak bóbr. Jak może mi to zarzucac, nawet nie wiedzac ile już badalam - moj obecny gin jest pod wrażeniem. I po tej kłótni ona mi przesyla te zdjecia. Kocham ja, ale Boże drogi, nie moge sie pogodzić z jej zachowaniem. Czy ja przesadzam, jak myślicie?
Hejka Heeeeej
Czy mnie powaliło?
Mam huśtawkę rozumu - czasem smucę się, że dostałam kolejny okres - kolejnym razem ciesze się, że łaskawie przyszedł. To tak jakbym podświadomie chciała być w ciąży. No ale.... helooooł kuwa ! Kiedy się wyśpię w koncu, nie chce tego przechodzić poraz drugi ! Macierzyńtwo to meeeega ciężka sprawa dla mnie. Panuję żeby nie napisać brzydszych słów. Owszem są cudowne chwile ale kuwa.... ( wybaczcie w tym wpisie sama siebie ganię za myślenie
). Kiedy bede mogła coś na spokojnie zrobić? usiaść po południu, wystawić nogi na sofę. Eh \\
...
Idę czytać :*
Ciąża rozpoczęta 27 lipca 2019
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2021, 23:11
24.09.21
Wizyta u Diabetologa... tak naprawdę niczego szczególnego sie nie dowiedziałam niby zmienił mi ta dawkę metforminy ale tez mam powtórzyć badanie ogtt i parę innych zrobic. Bo wyniki nie zgadzają się z mierzeniem glukometru i z hemoglobina glikowana gdzie wyszła mi super...
Mam pokazać te wyniki mojemu lekarzowi na wizycie... czuje ze nie będzie tej inseminacji w grudniu 🥺
Normalnie kindersuperise. Zaledwie 32 dc a już mocna, widoczna druga krecha.
Także znowu tu jestem, ciekawe co będzie dalej.
Z ciekawostek to dzien po prawdopodobnej owu zaczęłam mieć napady wscieklizny i tak trwają do teraz, a 6 dpo mocno mnie zakłuło w macicy. I to tyle z objawow, reszta jak co miesiąc, samopoczucie przedokresowe i mega zmęczenie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2019, 12:45
26 + 5
Lilka waży 1118 g 💜💜💜
Tego samego dnia 26+5 wylądowałam z Flo na IP przez skracającą się szyjkę i Flo ważyła 836 g 🙈
Lekarz bardzo zadowolony z tego, że jest większa o tydzień 💜
Szyjka 3,7 cm, wiec od tego kaszlu poleciała 2 mm przez weekend 😵💫
Jutro jedziemy wszyscy na kontrole do rodzinnego, bo Marcin kaszle już 3 tydzień, a ze mną i Flo jest wręcz gorzej niż było 🥺
Jestem tutaj od 2 dni.
Nie mogę uwierzyć...
3+1 (4tc)
- pozytywny test 10dpo
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/1969cc5170f5.png
Chwilkę się nie odzywałam, ale często wracając z pracy zerkałam co tam u Was słychać. Chyba podświadomie boję się rozpoczęcia drugiej strony pamiętnika, ale coz życia nie oszukam. Ciąży nie było i nie ma.
Cholerne bóle owulacyjne wskazują na zbliżające się dni płodne. Jajniki tak ciągną, ze seks z przyjemnością ma niewiele wspólnego. Piersi dawno nie były tak wrażliwe. Staramy się ❤️ z częstotliwością co drugi dzień, wprowadzając jakieś ciekawe urozmaicenia.
Streszczając co u mnie się ostatnio działo... cóż lekarz wypisał mi skierowanie do szpitala na laparoskopie. No trudno, nie dal się namówić na więcej ponieważ mam narazie stwierdzona niedrożność zaledwie jednego jajowodu.. wizyta konsultacyjna umówiona na 3 września. Jestem ciekawa ile będę musiała czekac na termin 
Staram się w ogóle nie myśleć o ciąży. Uważam że zajscie w ciąże jest dla mnie mentalnie odległe. Widzę kobietę w ciąży i czuje się tak jakbym miała nigdy tego nie doświadczyć. Zero emocji. Abstrakcja.
Oczywiście znowu pojawiają się złote rady typu „pij sok z brzozy po nim bez problemu zachodzi się w ciąże.” Ryliiiiii ?! Ludzie są niesamowici
koleżanki w pracy dostały zakaz doradzania mi w zakresie „jak skutecznie zajść w ciąże”, tekst w stylu „wyluzuj” działa na mnie jak zapalnik. Wyluzować to się może mięso
)))))))!
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2019, 12:56
PONIEDZIAŁEK
Kurnik jest 🥚🥚🥚🥚🥚🥚 10 dzień stymulacji.
Mamy na tę chwilę 6 pęcherzyków (21,20,18mm). Punkcja w środę. Jeszcze się nie boję. Nerwówka się zacznie po 3 dobie... Jak zwykle... Ostatnie podejscie. Prawdopodobnie nie będzie też drugiej mini, bo na chwilę obecną jest ładnie. Powoli kończymy naszą historię. Ciekawe jaki będzie finish? Zdarzy się czeski cud? 🍀
Sobota w samotności pozwala na chwilę przemyśleń odnośnie przyziemnych kwestii, które są wypadkową naszej sytuacji. Przez słabe wyniki męża, w dobrym razie, starania odwleką się nam pewnie o minimum 6 miesięcy (chyba, że wcześniej zdarzy się cud). A tu w sumie już teraz wypadałoby podjąć decyzję o tym jaki dom budujemy. Czekamy właśnie na pozwolenie na budowę naszego wymarzonego dla dużej rodziny. Ale... jeżeli nie będziemy mogli mieć dzieci to taka wielka chałupa nam do niczego nie będzie potrzebna. 😔
Tak naprawdę zostaje jedno wyjście- po uzyskaniu pozwolenia na duży dom wstrzymamy się do momentu, aż będziemy wiedzieć, że są szanse na potomstwo (ktoś mi w ogóle da gwarancję? 😞). Jeżeli natomiast nie będzie szans na leczenie czy poorawy wyników męża, to będziemy musieli szukać nowego projektu małego domu i zaczynać wszystko od nowa. Wiem, że to błahostka w porównaniu do problemów innych ludzi, ale inaczej sobie to wszystko wyobrażałam. Myślałam, że w sierpniu będę mieć już spory ciążowy brzuszek i temat niepłodności nie będzie mnie dotyczył, że uda nam się w 1 czy 2 cyklu starań. Zawsze wiatr w oczy... Chyba coś ze mną nie tak 😔
Drugi dzień męczą mnie bóle owulacyjnego, słabiej ale jednak...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.