Edit.
Jestem stuknięta, dawno nie miałam tak dobrego humoru w dniu dostania okresu, jakbym wiedziała wewnętrznie że w następnym cyku po drożności się uda. Chyba mi już na mózg siada 🤪
Melduję się, że torba Tymkowa w całości do szpitala spakowana
moja też
teraz mam odrobinę spokojniejszą głowę.
Przestałam się wsłuchiwać w swój organizm zastanawiając się czy to może już... jestem na takim etapie, boli brzuch na dole będzie bolał, jest twardy- to już taki czas kiedy będzie...
Zakłuje, zaboli- trudno trzeba przeżyć 
Krzyż też boli coraz bardziej i częściej, zauważyłam, że młody coraz częściej w nocy wbija mi się w kręgosłup, a jak śpię na lewej stronie to opada na tą stronę i jest mu chyba nie wygodnie...
Dziś już 2 dzień wstałam nie o 4 tylko po 7, ale w nocy śpię z dużymi przerwami...
Wróciłam do nospy max jak lekarz kazał, więc będę musiała wysłać męża do apteki po zapasy.
Do wizyty zostało 14 dni- 2 tygodnie, pytają się mnie czy się nie boję, że do tej pory urodzę, ja nie, bo raczej nic się na to nie zapowiada, choć człowiek nie zna dnia i godziny.
Jak wcześniej czułam, że urodzę wcześniej to teraz mi się kompletnie odmieniło 
Czekamy na termin CC i koniec. A swoja drogą, zaczynam się bać...
Ostatnio 2 panie w sklepie odzieżowym zaczęły gadać o swoim porodzie i CC, czy jak ktoś widzi kobietę w ciąży to od razu musi wspominać swój poród i jeszcze straszyć?
Znajoma mówi, że mój brzuch wygląda na 5-6 miesiąc i oczy jak 5zł, że to 9...
Moje hasło: mój brzuch moja sprawa.
A to na pocieszenie 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/2167ca745b69.jpg
Chwalę się, a co! 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e65486eae96f.jpg
Wymiary:
Łydka - 38 cm ( - 2 cm)
Udo - 61 cm (z tym idzie najciężej, choć tutaj też przydałoby się jeszcze z 10 cm zrzucić, ale i z tym sobie poradzimy
- obecnie -3 cm)
Biodra - 100 cm ( - 12 cm ! )
Brzuch ( najszerszy punkt - 102 cm (-8 cm)
Pas - 81 cm ( - 11 cm! ) 
Szyja - 36 cm ( -1 cm)
Czyli co? W obwodach straciłam razem 37 cm 
Jest moc!

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lipca 2016, 12:13
2 DC
Ostatni cykl był wyjątkowo krótki (29 dni) bo ostatnio 36 dni. Byłam w szoku, 🐒 mnie zaskoczyła w południe w pracy. Nie miałam przy sobie leków od immunologa a miałam zacząć brać od początku cyklu, więc małż mi podrzucił do pracy. Dzisiaj drugi dzień brania encortonu i equoralu, boli mnie żołądek ale nie wiem czy po tych lekach czy po tabletkach przeciwbólowych, których wczoraj zjadłam 4 bo nie dało rady, szczegolnie w nocy. Dzisiaj narazie udało się bez leków przeciwbólowych ale nie wiem co będzie w nocy.
Wracając do wstępu wpisu, to cieszę się że już coś rusza i mam nadzieję, na transfer w kwietniu. Ale, no właśnie, w pracy zaczyna się kolejna fala covida, a moja odporność po tych lekach ma spaść. Niby robiłam przeciwciala i na tej podstawie dostałam zgodę od lekarza na rozpoczęcie leczenia immunosupresyjnego w tym cyklu. Ale jak złapie covida to nici z transferu i to nie tylko w kwietniu ale pewnie przez najbliższe miesiące. Nie pójdę na l4, wiem że to byłby najlepszym rozwiązaniem ale nie ma takiej opcji (chyba że faktycznie złapie covida), taka praca i funkcja. I to, że zawsze byłam za ambitna, za bardzo odpowiedzialna (o ile można takim być), nie lubię zostawiac komuś swojej pracy, mam wtedy mega wyrzuty sumienia. Wiem, że w ciąży bez względu na moje sumienie pójdę na l4, ale narazie w niej nie jestem. A chodzenie na L4 przy każdym transferze, który i tak był nieudany i musiałabym po nim wracać do pracy, byłoby bardzo źle odebrane przez szefostwo. Taka praca niestety....
I wkurza mnie to, że nie mogę wyłączyć tego mojego analizowania, próby zaplanowania wszystkiego i złości gdy plan trzeba modyfikować. Niby moja praca polega między innymi na codziennych zmianach planów, ale to co innego, bo nie do końca dotyczy mnie.
Tak bardzo chciałabym, żeby ten transfer w kwietniu doszedł do skutku i przede wszystkim, żeby się udał 🙏🙏🙏
12.07- 13.07 tych dwóch dni nie zapomnę do końca życia... 12.07 tego dnia zaczęły mi się sączyć wody, po rozmowie z ginem, udaliśmy się z mężem do szpitala w Ełku o godz ok 21... zostałam przyjęta na odział z podejrzeniem sączenia się wód płodowych, po kontroli usg nie było zaciekawie, wód strasznie dużo, synek napiera a pępowina bardzo bardzo blisko szyjki... lekarz powiedział, że jak mi odejdą wody poza domem to mogę stracić dziecko, pomyślałam sobie wszystko tylko nie to... po kontroli ktg nie było dużej czynności skurczowej, więc przyjeli mnie na odział, o godz 1 odeszły mi wody i oddelegowali mnie na porodówkę gdzie podpięta pod ktg leżałam tak ładnie do ponad 5, pojawiły się skurcze, nad ranem zaczęłam się czuć coraz gorzej, potem dostałam krwotoku... w bardzo szybkim tępię mnie uspali i zrobili CC.
Dziś już wiem, że gdyby ktoś nie czuwał, nie było by nas tutaj...odklejenie łożyska...
A co by było gdyby stało się to poza szpitalem? zero szans 
Mój synek Tymonek urodził się 13.07 o godzinie 6 nad ranem drogą CC w 36/37 tyg ciąży.
Urodził się jako wcześniak 54cm 2800g . Dostałam skierowania do kilku poradni.
Muszę też kontrolować nereczki, jedną miedniczkę ma poszerzoną, badanie słuchu wyszło 2 razy nie prawidłowe
Będziemy walczyć.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/123e32dfa1c8.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/06c5fb50fc87.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2016, 21:08
25dc , 8dpo
Piersi od wczoraj duże i ciężkie. Jakieś dziwne zakuwanie w dole brzucha połączone z rozpieraniem. Coś jakby też lewy jajnik kuł (owu była z prawego). Nie wiem co to. Może pęcherz zaziębiłam...?
Za 2 dni idę na bete. Już przeżywam, dziś źle spałam. Pół nocy się zastanawiałam czy HSG mogło zaszkodzić i jak bym zaszła w tym cyklu czy dzieciątko by zdrowe było? No i ta moja podwyższona homocysteina, która przy staraniach nie powinna być większa niż 8 a ja mam 9,3. Bo jest wtedy wieksze ryzyko , że dziecko może być z wadami cewy nerwowej itd. aż boje się wymieniac dalej.
Złe myśli a kysz!
Moj brzuch zaczyna wyglądać jak jeden wielki siniak. Nie wiem od czego to zależy, ba za kazdym razem tak samo robie sobie zastrzyk. Raz siniak jest ogromny , a raz zostaje tylko mała kropeczka...
Wczoraj to chyba trafiłam w jakieś naczynko , bo ślad po igle krwawił cały dzień. Nie chciał się strupek zrobić, no bo lek rozrzedza krew...i tak sobie siąpiło i siąpiło przez prawie 10 godzin. Kilka plastrów zużyłam...
Jak ja sobie dam rade z tym zastrzykami przez 9 miesiecy to nie wiem....
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/b9fe02e1c36a.jpg
edit:
na spacerki chodzę, Średnio 4-5km dziennie
dziś z rana nie byłam, bo pada , mam nadzieję, że uda się wyjść popołudniu
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 sierpnia 2016, 13:37
Miałam dzis wizyte, wszystko jest ok
z usg wyszlo ze dzidzia nadgonila bo wychodził 10t+5d dzidzia ma 3,78 cm i spala podczas badania, az sie wystraszylam bo wogole se nie ruszała, ale pani dr włączyla nam dzwięk serduszka - meeega :)widziałąm dwie rączki i 2 nóżki i dupcie kochaną 
od przyszlego tygodnia zaczynam schodzic z dawek lekow najpierw duphaston z 3 a 2 dziennie i potem utrogestan(luteina) co tydzien od 2 tabletki mniej az bedzie zero, noo i zostalo mi 26 zastrzykow fragmin i koniec, az sie boje heh:)
prenatalne przenioslam i bede miec dopiero za 2 tyg, lepiej bo dzidzia bedzie większa 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/66aeed0b34a4.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2016, 18:44
Wróciliśmy, cali i zdrowi.
Niestety urlop nie był serduszkowany, choć okazje i warunki były zacne. Na początek, przemiły Pan od którego wynajmowaliśmy pokój w Gdańsku, stwierdził, że nie wróci na noc i mamy całe mieszkanie dla siebie. I tak przez całe 3 dni. Dopiero wczoraj, już kilkanaście kilometrów przed Katowicami, Michał przyznał się, że nawet nie próbował się dobierać, bo bał się, że ten facet wróci.
Wesele udało się wybornie. Uroczystość była piękna, a wesele jak wesele - dużo wódki, tańców i jedzenia. Ja ograniczyłam się do wina, którego praktycznie nie piję, więc o 3 nad ranem i 1,5 butelki po rozpoczęciu świętowania padłam w łóżku z bólem głowy, a Michał doturlał się jakąś godzinę później z donośnym "Kochanie, wróciłem!" 
Co do panny młodej, to dobrze obstawiałam - jest w 11 tygodniu
Oczywiście chwalili się zdjęciem usg i chciałabym napisać, że piękne to ich młode, ale póki co to przecież tylko plamka 
Ja natomiast chyba przegapiłam owulację, właśnie podczas urlopu 
pierwszy test, 05.08 - 13dc
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f093192c3952.jpg
kolejne 09.08 (górny) i 10.08 (dolny) - 17, 18dc
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/2394622a4846.jpg
Może się wydawać, że za późno zaczęłam. Ale biorąc pod uwagę, że poprzedni cykl trwał 33 dni, wszystkie kalkulatory wyznaczają mi owulację i tak na jutro, czyli na 20dc.
Teraz w ogóle jakoś dziwnie jest. Susza jak na pustyni.
Chyba zacznę siemię lniane pić. Może przynajmniej uda mi się włosy zapuścić do wymarzonej długości, do której już ponad dwa lata dążę 
Nareszcie w domu. Nie obyło się bez przygód i atrakcji. Wczoraj lekkie plamienie znów ale szybko opanowane, od razu badanie i podwójna dawka cyclonaminy. Dzisiaj obiecane USG ale zrobione przez stażystę, który za bardzo nie wiedział gdzie ma mi tą sondę włożyć. Wymierzył 1,23 cm mojego dziecka. Ewentualnego krwiaka nawet nie szukał. Po badaniu lekarz próbował mnie przekonać że 2mm w ciągu 5 dni to jak najbardziej prawidłowy przyrost. Wściekłam się. Dobrze że mnie wypisali bo rozniosłabym cały szpital.
Już w zeszłym tygodniu mąż umówił mi wizytę u ginekologa który robił mi zabieg, więc prosto ze szpitala do domu, w biegu się przebrałam i zdążyliśmy. Wreszcie czułam że znalazłam się w normalnym miejscu.
Dzieciok ma 17 mm, norma dla jego wieku to 15-19, więc mieści się idealnie pośrodku. Oczywiście mamusia by chciała żeby był trochę większy ale skoro nie chce to nie. Później bobasa podtuczę. Ma rączki, nóżki i główkę, jest już prawdziwym człowiekiem 
A poniżej zdjęcie mojego cudaka:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f57664fb97b7.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2016, 19:46
Przed pracą śniło mi się dużo dziwnych rzeczy.
Większości nie pamiętam, ale na pewno śniło mi się, że paliły mnie sutki, że piersi były tak bujne, że aż gorące, że chciałam wyłożyć biust i przycisnąć go do kamiennego parapetu.
Wycinek z sennika:
Na poziomie duchowym piersi oznaczają macierzyństwo, ochronę i miłość.
Sutki pojawiające się w Twoim śnie to zapowiedź błogosławieństwa w postaci dziecka.
Piękne, bujne piersi wieszczą Ci radość za sprawą córki albo krewnej płci żeńskiej.
Parapet:
Twoje życie upłynie w spokoju
wewnętrzny: dotrze długo oczekiwany list lub wiadomość
Kamień: (z dostępnych 'opcji' w senniku wybrałam kamień młyński, bo jest najbardziej zbliżony kształtem do kamiennej płyty)
młyński powiększenie rodziny
Wiem, że był to granit:
Twój trud i wysiłek włożony w pewną sprawę, niestety okaże się daremny, nie odniesiesz sukcesu w tej sprawie
granitowe płyty: twoje sprawy zaczną się komplikować.
Michał powiedział, że jutro zrobi mi przelew na 3 miesiące abonamentu premium 
I odebrałam już wyniki z porannych badań: crp, morfologia i mocz:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/fb8f1a633b4e.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/4128e1f79dd6.jpg
Krew cała w normach, crp też, jedynie w moczu wyszły mi ketony (5mg/dl), krew (25/ul), nitraty pozytywnie i bakterie (gęsto pokrywają pole widzenia) - ale sądzę, że wyniki są na tyle spoko, że to może być granica błędu statystycznego, czy coś w tym rodzaju.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2016, 22:59
19dc.
Mój gin rozwiał wczoraj wszelkie wątpliwości.
Owulacji nie było, więc on generalnie nie wie, co mnie bolało. Plus jest taki, że na lewym jajniku pęcherzyk ma 21mm, co mnie cieszy, bo w każdej chwili może pęknąć 
Nad wynikami badań pomruczał, podumał, stwierdził, że do endokrynologa nie ma sensu, bo teoretycznie wszystko mam w granicach norm, więc przepisał mi euthyrox 25 x1 dziennie na obniżenie TSH. Duphaston tradycyjnie na wywołanie @ - 2x1 dziennie, bo poziom mojego progesteronu spadł na dno i metr mułu. Po 10 dniach czekać na @, a jak nie będzie to iść na betę i przy pozytywnej od razu iść do niego. Testów żadnych nie robić, bo przy moich hormonach mogą wychodzić fałszywie pozytywne, tak jak owulacyjne.
Do tego brać Ovarin 2x1 tabletkę na ogólne wyregulowanie cyklu.
Jako, że doktorek jest dość bezpośredni, na moje pytanie o pozytywne testu owu i mierzenie temperatury po nocnych zmianach, zaśmiał się i stwierdził, że zarówno termometr jak i testy mogę sobie wsadzić... Ale że więcej pożytku miałabym po prostu ze zwykłego sexu
Dla mojego zdrowia psychicznego temperaturę jednak będę nadal mierzyła, codziennie o 4 rano. Będę miała przynajmniej złudzenie, że coś jednak zależy ode mnie.
Wszystkich tabsów mam na dwa cykle, potem pojawić się w kolejnym, w okolicach 11-13dc i będziemy jajcory stymulować.
Cichuteńko liczę na to, że jednak nie będzie potrzeby i ten pęcherzyk, który sobie wyhodowałam ładnie pęknie i w ogóle...
Wiecie, o co kaman.
Edit: 26.10 wrzucam wyniki z 20.09 bo nie mogłam ich znaleźć, a tu się nie zgubią.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/9ca840cdacf7.png
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2016, 06:19
32 tydzien ciazy (31t0d)
Lubie soboty bo w soboty zaczynamy nowy tydzien. W poprzednim mielismy badania trzeciego trymestru i oczywiście tak jak się spodziewalam dzieciak dopiero wtedy wazyl 1,5kg. Doktor nie widziala nic niepokojacego, waga idealna do wieku ciazowego, wszystko w jak najlepszym porzadku. Ale ja sie oczywiscie martwie, zeby Mlody nie przestał nagle rosnąć. Co chwilę obserwuje brzuch czy sie powieksza. I chyba sie jednak powieksza bo dzis az 1 cm więcej niż wczoraj
a tak oto wygladam teraz
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/92e9c0c21b7e.jpg
Jeszcze 3 tygodnie wzglednego lezenia i bede mogła zaczac normalnie funkcjonowac 
26+3
Wczoraj mega intensywny dzień. Na początek jechaliśmy 200 km żeby zamówić meble do kuchni, na szczęście po drodze zajechaliśmy do sklepu z wózkami, obejrzeć i może coś wstępnie wybrać. Później chciałam obejrzeć jakąś kurtkę na zimę bo moja się raczej nie sprawdzi. I w sumie podsumowując, meble zamówione, kurtka wybrana, a wózek - mamy swoje dwa typy, ale i tak chcemy jeszcze gdzies jechac obejrzeć inne wózki. W czwartek ide na glukozę, mocno wierze że wynik będzie ok..
Do wizyty 9 dni 
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊
13dpo.... test negatywny.. liście opadają...

Wzięłam ze soba test do pracy, zeby na niego zerkać, czy moze cos nie wyjdzie po czasie.. ale biel, cały czas biel...
Wczorajszy test owu wg mnie odrobinke jasniejszy, ale moze taki sam.. zobaczcie:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/0cee3e2780a5.jpg
Wczoraj rano wzielam ostatnią dawkę duphastonu. Nawet nie zaczał od razu boleć brzuch jak wieczorem i dzisiaj rano nie wziełam już dupka. Co pociesza..
Jak ponad rok temu zaszlam w ciążę, to nie zapisywalam jeszcze wszystkiego tak skrupulatnie, szkoda.. wiedzialabym kiedy pierwszy raz pojawił się cien na tescie.. Wydaje mi sie ze 12dpo robilam test, moze i 13dpo, i pusto. Potem dopiero zrobiłam 16dpo popoludniu i byla słaba kreska. Nastepnego dnia rano 17dpo beta z krwii 800. Wiec tak sobie wmawiam, ze moze u mnie pozno na sikańcach wychodzi pozytyw... ech...
Temperatura wciąż wysoka, daje nadzieje..
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2016, 09:52
16t0d
Pobiegłam do lekarza, było już nudno, nabawiłam się infekcji pęcherza i podrażnienia jakiegoś pochwy...
Cholera przytyłam już 3 kg, lekarz mówi że jest ok ale dobrze by było gdybym nie przekraczała 1kg na miesiąc. Zaleca dietę cukrzycową, bo sama z siebie ważę sporo.
Łożysko nadal nisko, jak się nic nie zmieni to max w 37tc cesarka. Na szczęście nie widać krwiaków. Pytałam skąd te krwiaki się biorą, mówił że to jest anatomia /fizjologia, po prostu tak jest. I to wcale nie znaczy że przyszła ciąża też będzie taka trudna.
Dzidek fikał i machał rączkami, pomiędzy nogami coś mu wystaje ale będziemy potwierdzać na przyszłej wizycie.
Zapobiegawczo już 3 dzień biorę urosept, mam kontynuować i zrobić ponowne badanie za tydzień. Na podrażnienie clotrimazol i odstawiamy luteinę.
Co do badań genetycznych...
Wyniki są typowe dla populacji, NT na granicy normy to jeszcze nie tragedia. Widział gorsze przypadki i zdrowe dzieci. Co ważne - większość dzieci ZD ma niewielką mutację, niewielkie odchylenia. Te z większymi - nie przeżywają. Wg niego będzie ok, bo już na tym etapie byłoby widać opuchliznę karku i na pewno w szpitalu by mi na to zwrócono uwagę. Dużo powie nam usg połówkowe - czy są wady serca i innych narządów... W moim przypadku amnio może być ryzykowne, mogę za to zrobić test Nifty, ale i tak to wszystko jest w celu diagnozy a nie leczenia, nie możemy ewentualnej choroby zatrzymać...
Mój łobuz wygląda o tak:
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/3aaab7125848.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2016, 17:38
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/37770d6c6d7e.png
praktycznie bez odzewu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2016, 14:49
Miałam dzisiaj sen o ciąży.
Rzadko je mam, chociaż śnię dość intensywnie. Siedzieliśmy na płaskim dachu we włoskim miasteczku, byłam w prawie ósmym miesiącu. Czułam ruchy dziecka, chociaż nigdy nie doświadczyłam nawet dwóch kresek. Czułam szczęście swoje i, o zgrozo, szczęście swojego męża, które wręcz przytłaczało. Żartowaliśmy sobie, śmialiśmy się, gładziliśmy brzuch.
W końcu mąż zaczął mówić o torbie do szpitala. Nie chciałam jej pakować. Bałam się. Bałam się, że jeśli cokolwiek kupimy dla dziecka, to ono zniknie.
A potem się obudziłam, we łzach, ze straszną pustką dzisiaj. Nie umiem jej wypełnić firmą czy nowinami, że w tym roku naprawdę dużo zarobimy na swoich działalnościach, bo nowe kontrakty przyszły.
Ta pustka pożera mi wnętrzności. Chce mi się wyć. Walnąć głową o ścianę. I z drugiej strony chcę się cieszyc tym co mam. Dlaczego nie mogę?
10t6d a wedlug DZISIEJSZEGO USG 11t4d!!!
taki gigant urósł we mnie
Gwoli wyjaśnienia - wczoraj wieczorem zauważyłam, że mam podbarwiony śluz na brazowo/pomarańczowo, sprawdziłam dzisiaj rano szybciutko szyjkę i była miękka i jakaś krótka, zmartwiłam się i dodzwoniłam się do mojej dr i kazała mi przyjechać, co prawda we wtorek prenatalne ale stwierdziła, że dawno miałam usg i że trzeba sprawdzić
NA SZCZĘŚCIE okazało się, że wszystko jest ok:) nasz maluszek ma aż 4,8 cm!
co odpowiada 11t4d czyli jest starsza/y o pięć dni:) serducho 169 uderzeń na minutę!
powodem plamienia jest mały krwiaczek i mówiła też, że łożysko jest nisko. Łożysko powinno się podnieść, mam wrócić do luteiny do wtorku i miejmy nadzieję, że się wchłonie, i we wtorek będziemy ustalać z lekarzem co dalej. I nadszedł ten czas - zakaz sexu! o rany
no ale trudno:) widok usg wynagrodził mi naprawdę wszystko.
No to teraz e-ciotki podziwiajcie jakie mam rączki i nóżki i w ogole 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/ca5286c4822e.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/0106d0bcf7ca.jpg
Wyniki bety jak na razie super 
Pierwsza - 1278,8, kolejna po 48 h - 2669,3 
powoli opuszcza mnie napięcie, ustępując miejsca coraz wiekszje radości 
TSH co prawda podniosło się do 2,04 ale we wtorek mam endokrynologa, więc jestem spokojna. A d otego czasu kazał mi przyjmować E 88,5. Z metformaxem - też niejasna sprawa. Kazał mi przyjmować do wizyty,skonsultować z ginekologiem, potem pomyślimy. Oczywiście przyjmuję na razie - dziś napisałam smsa z rana do gina, co myśli o tych tabletkach, bo wizyta dopiero 9 listopada. Ciekawe, co zrobię, jak mi odradzi przyjmowanie. Na razie czekam..
A na razie wrzucam pierwsze zdjęcie brzuszka
mam nadzieję, że będzie rósł spokojnie przez najbliższych 8 miesięcy
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e8bab9b2452f.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2016, 09:06
OM 14t0d usg 14t5d
No i po wizycie:) Moje małe szczęście jest córeczką
Laura waży 100 gramów:) a to jej rączka, wydaje mi się, że grozi palcem, że da nam popalić jak wyjdzie 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/f81accdf5bd9.jpg
wszystko wg lekarki w najlepszym porządku zarówno z dzieckiem, jak i ogólnie z moją szyjką. Niestety, mimo tego, że koleżanka polecała mi tą lekarkę, nie jestem z niej zadowolona... Ogólnie odniosłam wrażenie, że ma mnie trochę gdzieś i patrzy na mnie z góry a jak na koniec zapytałam o zdjęcia usg to powiedziała "A chciała pani? to trzeba mówić przed badaniem" No kurwa, pewnie, że chciałam. Była ze mną moja przyjaciółka i tylko dzieki temu coś mam, bo poprosiłam ją o nagranie ekranu, żebym mogła wysłać to mojemu mężowi.
Ogólnie moja córcia fajniutko się ruszała, machała rączkami i rozciągała nóżki:)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.