anemic Wielkie chcenie ... 19 grudnia 2019, 14:49

12 tc, Czlowiek ma 4 cm, ma sie dobrze.Od ostatniej wizyty mniej mnie o 3 kg. Do 15.01 l4

Dziękuję Dziewczyny, utwierdziłyście nas w decyzji...

@Moll, dokładnie mam takie obawy, że malutka, że najmłodsza w roczniku itp. ale ja jestem z połowy grudnia i jakiś dałam radę, a z tego co widzę, to w ostatnich dniach wcale mniej dzieci się nie rodzi niż wcześniej.. no dobra, tak się pocieszam trochę 😕

Zdecydowaliśmy z mężem, że dla dwóch dni więcej nie warto jednak ryzykować, że idealne teraz ktg nagle się zepsuje i będzie tragedia...mam nadzieję, że dobrze robimy...

Boję się operacji (tak po ludzku chociaż będę na stole n-ty raz w życiu), boję się że nie usłyszę płaczu Malutkiej, że coś pójdzie nie tak, że jej nie dostaniemy i zabiorą ja do inkubatora, boję się że nie ogarniemy karmirnia...

Mam nadzieję, że uda mi się jutro wpisać tu w końcu to, na co tyle lat czekamy...❤️

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 2 stycznia 2020, 17:14

W sylwestra byłam pełna energii i nowych nadzieji na Nowy Rok. Byłam przekonana, że w tym roku na pewno się uda. Ale wczoraj po południu już dopadł mnie dołek. dzisiaj też z nastrojami słabo. Może to wina letrozolu i menopuru? a może tego, że czuję się od wczoraj przeziębiona, w związku z czym nie mogę startować z encortonem, w którym pokładałam te nadzieje? jak niby zmiana daty miała by mi pomóc? przecież to nic nie znaczy. jedno co ten rok pewnego mi przyniesie to skończę w listopadzie 30 lat.
w pierwotnym planie przed 30 chciałam mieć już dwójkę dzieci. mam tylko i aż dwa Aniołki...
to wszystko jest strasznie trudne i smutne.
eiem czemu teraz, rok po roku jest trudniej. bo kiedyś wierzyłam, że się uda, a teraz mam coraz słabszą nadzieję.

wciąż czekam na wyniki MTHFR.
wciąż na coś czekam...

Jeheria No kiedy? 23 grudnia 2019, 15:17

21+2
Dzisiaj miałam połówkowe. Wszystko jak w najlepszym porządku. Mały waży 448 g, tętno 151. Wyliczony termin porodu wg wymiarów to 30.04, a wg om jest 2.05, u drugiego gina 3.05. Ma długie nogi po matce :D kość udowa w 85 centylu. Widziałam jego twarzyczkę na 3d. Jest piękny 😍 idealny ♥️♥️♥️ bardzo ruchliwy dziś był :)
Cukier na czczo z krwi 78, więc super. Tydzień temu znowu miałam silne bóle miesiączkowe więc no spa poszła w ruch przez 2 dni i luteina.
Ogólnie macica mi się spina jak dużo chodzę ale czytam że przeważnie wszyscy tak mają.
Przytyłam już 5,5 kg czyli ważę 60,5 kg.
Co do morfologii to hemoglobina lekko urosła z 10,8 do 11,1. Mocz czysty. Teraz piję codziennie sok z porzeczek, zobaczymy jak będzie dalej.
Wesołych Świąt kochane 😘 lecę piec makowca :D

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 19 grudnia 2019, 15:21

dzisiaj rano obudzilam się z przeziębionym pęcherzem:/ co jeszcze?!
jest to dla mnie najgorsza z mozliwych przypadlosci przeziębieniowych. na szczeście już tro hę przeszło, ale poranek miałam masakryczny:/

Niki właśnie na furagine mam zakaz od ginki, że jakby sie udało to nie powinno sie brac...
żuravit forte mi pomogl bardzo. jest juz duzo lepiej.
niestety moja choroba ewoluuje. prawie zwymiotowalam na biurko. wracam do domu lezec:/


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2019, 17:20

25dc.

☑ androlog
Powiedział że fragmentacja DNA w porządku (16%), HBA (72%) w stosunku do ilości plemników też jest ok. Stwierdził też, że same te badania nie świadczą o płodności i że brakuje podstawowego- morfologii. Zalecił też "odświeżenie" badania ogólnego nasienia (ostatnie 04/2019), ponieważ bez niego ciężko interpretować pozostałe. No i kazał szukać przyczyny zamiast "strzelać na ślepo" (czyt. inseminacja) 😉

PMS zbliża się ku końcowi- piersi już nie bolą, śluzu nie ma, nadzieji w tym cyklu też. Czekam na @.
I znów dylemat: badać się dalej i szukać przyczyn u siebie czy czekać na wyniki badań męża? 😵


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2019, 17:37

Pinka. Piąty transfer 19 grudnia 2019, 17:50

Mam sporo wolnego, poswiecam ten czas na zakupy, porzadki, pranie i prasowanie. Niedlugo Święta-nawet mnie to zbytnio nie rusza.

Małż zabrał mnie w weekend do SPA. Mam bardzo kochanego męża. Zrelaksowaliśmy sie, wygrzaliśmy sie w jakuzzy i saunie, relax i odpoczynek. Naladowalismy baterie na ten zblizajacy sie czas.

Mamy po części wyniki badan, juz teraz wiem że mam mutacje MTHFR. Mąż chce kontynuować leczenie, wiec zarejestrowałam sie do doktorka F na styczen ( czekamy na reszte wynikow).

Tyle u mnie

14dpo
Test wczoraj i dziś pozytywny.Jeszcze się nie cieszę za bardzo.Byłam zrobić betę ale na wyniki trzeba czekać 5 dni roboczych!!!!progesteron będzie jutro
Umòwiłam wizytę u ginekologa na 4.11(urodziny mojej najmłodszej còrki) będzie wtedy koniec 6 tygodnia :-)
[img]https://naforum.zapodaj.net/thumbs/ Fotka dzisiejszego testu[/img]

14 dc
Wróciłam z kolejnego monitoringu, no i dupa. Brak pęcherzyków wzrastających, endometrium 5,5mm. Od nowego cyklu zwieszona dawka letrozolu. Jestem zawiedziona. Na szczęście pan doktor podbudowuje każdy upadek. Każdej kobiecie życzę takiego lekarza.

zakochanaaw A może to pomoże? 19 grudnia 2019, 19:15

No przed chwilą N. krzyczy z sypialni że mam szybko przyjść, wbiegam co się stało a On do mnie, że będzie dziecko 🤣 pytam jakie dziecko? Co on? A ten mi pokazuje, że pierwszy raz w życiu wyświetliła mu się reklama na telefonie rzeczy dla niemowlaków i żeby zamówić wyprawę wszystko co potrzebne w jednym boksie 🤣🤣 mówi, że nigdy nie miał takich reklam i to jest znak z niebios, że teraz się uda 🤣🤣🤣
Chciałabym żeby jego przepowiednia się sprawdziła 🤣

7 dc

Otworzyłam dziś jedna szufladę i znalazłam w niej paczkę z segregatorem ciążowym. Kupiłam go w marcu w ramach zaklinania rzeczywistości. To był 2 miesiąc bez fajek, myślałam że pójdzie jak z górki i w końcu nasze życie się odmieni. Mamy październik czyli 9 miesiąc bez tytoniu. Spłakałam się dziś strasznie. Dalej nie mogę się ogarnąć i co chwilę wycieram oczy z łez. Taki dziś dzień że niepłodność dobija mnie cała swoją mocą.

Jestem po monitoringu. Lewy jajnik - pecherzyk 20mm. Endometrium 7mm. Wg lekarza owulacja powinna wystąpić w ciągu 3/4 dni. Temperatura niska jak przed owu, bo zaledwie 35,97 dziś o 7 rano. Testy owulacyjne wciąż negatywne. Raczej jak już wyschna to 2 kreska jest widoczna. Dziś bardziej niż wczoraj, no ale niby wynik powyżej 10 minut jest nie ważny. Od razu po zrobieniu jej nawet nie ma. Plan jest taki że weekend będziemy mieć intensywny ❤ ♥ ♥ ♥ ♥.
W poniedziałek kolejny monitoring. Żeby sprawdzić czy pecherzyk pękł.

Jestem zadowolona. Byłam pierwszy raz u tego lakarza we wtorek. Dziś monitoring w szpitalu, w poniedziałek to samo. To była jego inicjatywa. Ja za konsultacje w szpitalu nie płacę ani grosza. Za pierwszą wizytę też nic bo na lux med byłam. Nawet jeśli się nie uda w tym cyklu to i tak czuje ze trafiłam na cudownego lekarza.

Trzymajcie kciuki 🤞🏻 ✊🏻🤞🏻✊🏻

Wczoraj mąż zadzwonił do Gyncentrum i umówił się na najbliższy możliwy termin na rozszerzony seminogram 💜
Wizytę ma 03.03 także proszę o kciuki 🙏🏻🙏🏻🙏🏻💜💜💜

Anuśla Musisz dać życiu szansę 20 grudnia 2019, 06:51

Mąż wczoraj gadał ze swoja mamą przez telefon i powiedział jej, że podchodzimy do ivf. Zdziwilam sie, bo on raczej nie jest wylewny. Chyba czuł potrzebe podzielenia się tym, a z kim jak nie z mamą. Moi tesciowie sa ludzmi oswieconymi i popierają nas, zaproponowali pomoc finansowa, ale damy sobie radę sami. Pieniążki na dziecko mogą dac, lozeczko czy wózek. Trochę mi lżej wiedząc ze wiedzą, ale czy nie jest to dodatkowa presja? Hmm nie wiem, chyba jednak bardziej czuje ich wsparcie i dobra energie, bo przeciez z całego świata to nam życzą najlepiej.

Umówiłam się do kliniki na 7.01. Miałam przyjść w 18 dc więc chcialam 3.01, ale doktor mial już ponad komplet, nie robilam więc szopek, przyjde 7, bo i tak wiem ze od 18 dc mam lykac estrofem. Przynajmniej ludzka godzina- 16.30, nie trzeba w pracy kombinowac. Zapytalam czy w trakcie stymulacji też będzie taki problem to pani powiedziała ze w trakcie stymulacji musze mieć usg i nie ma zmiluj. Więc muszę się nastawic na dziwaczne godziny. Tyle dobrze że mam klinike niedaleko domu, to bede brala prace z domu i wskocze sobie do kliniki.
Dziś jedziemy w góry na weekend, potem morze. No cóż, z całą pewnością nasze dziecko bedzie wloczykijem.

Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 2 stycznia 2020, 22:05

Dziś powinien być mój pierwszy dzień w pracy. Nie widzę tego. Dobrze ze jest wychowawczy.

Na wizycie 23.12 dostaliśmy od lekarza pozwolenie wyjścia z domu po 2tygodniach suedzenia i pójścia na wigilię. Całkiem zdrowy nie był ale poprawa była znaczna. Tylko kazała nam się minąć z dziećmi szwagierki u teściowej bo one też chore. W dodatku młodszy na salmonelle

Świat jednak u nas nie było. Zaczęło się od rzadkiej kupy po obiedzie w wigilię. Jeszcze nie wiedzieliśmy co będzie potem. Rzadkie kupy, nawet takie wyglądające podejrzanie, przecież się zdarzają. Wigilia u teściowej ok. Byliśmy tylko my. Synek miał mało humoru. U moich rodziców tez ok biorąc pod uwagę atmosferę i takie tam. Synek jednak osowiały. Prawie zero uśmiechów. Jakis taki był cichy, kładł się, nie chciał jeść . Zachowywał jak nie on. Nawet nie chciał zabawy w samolot. Myśleliśmy że może zmęczony. Choć zmęczony też zachowuje się inaczej. No ale w nocy się wyjaśniło. Obudził się o nietypowej porze. Dostał mleko i jak rzygnął to nie wiedziałam że taki mały brzuszek może tyle pomieścić. Poszło na dywan, który przemukł aż na wylot, a był dość gruby. Wyrzuciliśmy go Do kosza. Potem kupa wyciekajaca nogawkami.
I tak kolejne dni.
Spanie - czuwanie, żeby spał na boku bo strach przed wymiotami. Zmiana pampersow na śpiocha.
Potraw lekkich, typowo "na brzuszek" nie chcial jeść. Jadl więc ziemniaki i gotowana marchewkę z groszkiem. Też w miarę zatwardzajace. Lekarzy nie było przez święta. Nawet dyżuru.
Nie wiedzielismy czy dalej podawać antybiotyk i inhalacje ale wyszło tak że nie daliśmy. Bo jak tu dać lek na pusty żołądek? Obstawiam że winowajaca jest jeden z leków (mało zjadł więc to nie kwestia wymieszania potraw itp) To ten sam co miał w szpitalu i wtedy też miał biegunkę. Choć nie aż taka jak ta.

Niestety kolejne nieudane święta, choć i tak było lepiej niż rok temu. W zeszłym roku z niespełna Trzy miesięcznym dzieckiem to był koszmar. Tym razem gdyby nie choroby byłoby całkiem spoko. Może za rok.... ?

Sylwester w sumie ok. Posiedzieliśmy w domu. Ja robiłam synkowi sweterek na drutach, mąż grał na Xboksie. Fajerwerki nie obudziły malucha, choć jak już wstał na swoje mleko to potem dobrze ponad godzinę się wiercił i nie mógł spać. Od pewnego czasu się mu tak zdarza że po mleku ciężko mu znowu usnac. Strasznie to frustrujące i nie wiem od czego zależy.

Zauważam pierwsze oznaki neofobii. Pewnie winowajca jest trochę mój styl gotowania. A dokładnie to jeśli robię jakąś potrawę dwa razy w miesiącu to uważam że to bardzo często. Choć i tak repertuar mi się uszczuplił bo nijak nie dostosuję dla małego dziecka pieczonego schabu albo gołąbkow, a dania typu risotto trudno mu zjeść. No nie lubię ciągle tego samego jeść i tyle. Uśmiecham się zawsze tylko jak słyszę klepanie kotletow w niedzielę rano. O ile prościej (z planowaniem, zakupami, resztkami, bez myślenia co by tu zjeść ) jest ludziom że stałym menu. W piątek zawsze smażona ryba, potem schabowy z muzerią, rosół i jego transformacja w pomidorowa.... :) no i dzieci też zawsze wiedzą co jest na talerzu. A mój biedak jak ostatnio dostał mizerię czy pankejka to nie chciał dotknąć bo nie wiedział co to. Ale jak się już odważył to szamał aż miło.


W tych całych chorobach zorientowałam się że od miesiąca nie rozmawiałam z przyjaciółką. Cóż dorosłe życie.... Zdarza się. Ale że kartki na święta nie było.... Napisałam zapytać czy wszystko ok. Niestety nie. Odkleiło się łożysko i miała nagle cięcie. Angielscy partacze... Już od 20tyg miała krwawienia a oni nic. Dziecko trochę ponad 650g. Już przybral na wadze ale nagle pogorszyło się oddychanie. W sumie nic więcej nie wiem, nie chciałam dręczyc pytaniami. A zdjęcie... Boże aż się poplakalam a wysłala takie z dobrego dnia. Bez rurek.




asiastokrota Wszystko było zaplanowane.... 22 września 2017, 13:20

Dzięki dziewczyny za komentarze, nie spodziewałam się że wogule ktoś zechce to czytać a już na pewno nie, że tak szybko :-)
Anakin moje określenia dotyczą tamtej mnie, innej właśnie nieładnej i nieciekawej. Teraz jest zupełnie inaczej. Jestem i czuje się ładna, mądra, ciekawa, kolorowa a przede wszystkim SILNA.
Anuśla uważam że ktoś obmyślił dla nas drogę, jakiś plan ale nie sądzę by się z nas śmiał.
IngaG mam nadzieję że się nie rozczarujesz historią....

Poziomka6 Wieczne czekanie 2 marca 2020, 20:58

W głowie już mam plany co zrobię jak się uda. Nie mogę się ich pozbyć, pomimo tego że raczej za pierwszym razem się nie udaje, do tego w niepłodności idiopatycznej chyba jest mniejsza skuteczność on vitro. Nie mogę sobie pozwolić na plany "co zrobię po pozytywnym teście", bo jak się nie uda to będzie taka porażka że się nie pozbieram.
Mąż już mnie pyta w którym miesiącu ciąży będę w sierpniu, bo on by chciał pojechać na kilka dni na festiwal, ale jak będę w zaawansowanej ciąży to przecież mnie nie zostawi samej.

35dc
Po co brałam tą zasraną luteinę? 8 dzień plamień, czyli okres dostanę tak jak zawsze. Już powinien w sumie być. Chociaż ostatnio dostałam 38dc. Nigdy więcej żadnej luteiny.
A tak w ogólnie to mija 11 dzień od jej odstawienia, więc serio okres powinien już być. Co więcej, te plamienia dzisiaj są bardzo słabe, prawie żadne. Wkładka czysta, coś tam na papierze widać i to nie bardzo. To jest tak irytujące


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 stycznia 2020, 15:46

2 doba zarodków

4 mam dobrej jakości
1 słabszej

Tamten ostatni niestety padł.
Ostateczny werdykt będzie w poniedziałek, wtedy mam dzwonić. Oj ciężko weekend mnie czeka jak nic.
Albo zostanę z zarodkami albo niczym.
Oby dały radę moj czynnik do 3 doby i M do 5.
Ps muszę skończyć czytać książkę która rozpoczęłam w grudniu. To jest odpowiedni czas.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2020, 14:45

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 20 grudnia 2019, 09:03

32+0

Ale ten czas leci !

Wczoraj miałam wizytę kontrolną u gina i omówienie wyników badań.
Generalnie: morfologia, na łeb na szyje ,spada w dół, ciśnienie jak na mnie bardzo niskie, szyjka skrócona - około 2cm.
Mój lekarz nie traci poczucia humoru i mówi że generalnie jest OK ale... i tutaj trochę nowych witaminek wdrażam do swojego menu. Uh.. ale czego się nie robi dla bąbelka?

Opowiedziałam lekarzowi o moich schizach, ze nagle ciągle mam potrzebę sprzątania każdego kurzy. Odparł mi żebym tak nie świrowała teraz ze sprzątaniem, najwyżej po 36 tygodniu będę mogła polerować podłogi i robić inne porządki :P

Wczoraj przyszła też do nas paczka od rodziny ze stanów. Poprosiłam ich o kilka książeczek, zalezy mi aby maluch od początku miał styczność z angielskim. I te książeczki są tak bajeczne, że wczoraj się złapałam na tym że sama się zasiedziałam przeglądając i dotykając je (niektóre mają takie wstawki, z różnymi teksturami ! super sprawa!) :)

Zamówiłam też łóżeczko dla Maksa, ale okazało się że dopiero będzie produkcja w styczniu: w połowie albo pod koniec. Ale nic, najwyżej kilka nocy maluch spędzi w gondoli lub w starym łóżeczku od mojej siostry (chociaż mam obawy o bezpieczeństwo tego łóżeczka).

z rzeczy codziennych i przyziemnych:
Zaraz święta. Nie mam weny twórczej jakoś. Zrobiłam pierniczki - ale bez dekoracji bo nie lubię jeść tych lukrowanych, a teraz od dwóch dni zbieram się do zrobienia śledzi korzennych (moja specjalność). Niby nie dużo mam do przygotowania a tak opornie idzie !


Gdybym wpadła w wir gotowania czy czegokolwiek przedświątecznego, życzę Wam Mamuśki i Przyszłe Mamuśki Wesołych i SPOKOJNYCH świąt, z bliską osobą obok siebie.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)