(Urojona) ciąża .... heh... od kliku dni źle się czuję, jestem osłabiona, zupełnie nie mam apetytu, jest mi niedobrze, wczoraj w nocy miałam wrażenie, że pieką mnie sutki.. no wypisz wymaluj objawy ciąży... Wszystko by pasowało gdyby nie fakt, że miałam okres, który się rozpoczął 3 stycznia.. Jedynie co to nie miałam potwornego bólu brzucha, który mi towarzyszy zazwyczaj podczas pierwszego dnia okresu... i już oczywiście zaczęło się myślenie... Ile już razy czułam, że to ciąża.. a jakie potem było rozczarowanie... Ile razy sobie obiecywałam, że nigdy więcej testu ciążowego tylko cierpliwe czekanie.. I co? W piątek mam umówioną wizytę do mojego Ginekologa na monitoring, ale oczywiście kusi mnie żeby zrobić test.. I chyba to jutro zrobię.. I znowu pewnie będę na siebie zła, że nie byłam aż nadto silna.. Że znowu gdzieś tam uwierzyłam, że może? ... Ale cóż zrobić widać 2 lata to jeszcze mało żeby pozbyć się tej iskierki nadziei, która się ciągle tli... Ale miło być w tej urojonej ciąży.. Najchętniej to bym nie przerywałam tego aż do piątku.. ale nie można żyć złudzeniami...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2020, 18:04
W 2013 roku zaczęliśmy starania,to już siedem lat.Ile przez ten czas się dzieci urodziło,tylko nie nam.
Przed Świętami byłam u doktora B.Nie do końca jestem zadowolona z wizyty bo była godzina spóźnienia i doktor się spieszył.Dał mi skierowanie na jakieś badania do Centrum Onkologii,sprawdziłam sobie,że to chyba chodzi o NK.Niby miałam wysłać do doktora maila a on miał napisać jak się przygotować.No to wysłałam maila a doktor mi wyskoczył z jakimś HLA -C,ze mam zrobić ja i Fum na Marcelińskiej.Wysłałam mu zeskanowane skierownie na badanie i zalecenie z wizyty bo chciałam mieć pewność,że dobrze go rozumiem.Ale odpisał,że tak o to chodzi a jak się przygotować do tych badań na Garbarach dalej nie wiem.Przy czym to HLA-C to chyba drogie jak cholera, będę musiała poczekać aż się trochę kasy uzbiera.
Cóż póki co muszę zrobić te badania w Centrum Onkologii, też ich jest dużo, pewnie też zapłacę jak jak za zboże.
Święta minęły tak sobie.Ogólnie nie było by źle ale rodzinka zadbała o to,żeby mnie wkurzyć.
Bratowa Fuma już w widocznej ciąży ale wiecznie marudząca jaka to ona jest biedna i jak sobie poradzi z dwojgiem dzieci.Do tego opowiadała jak gdzieś były z teściową i spadła ze schodów.Spadła bo wszędzie się spieszy i tak schodzi,że się ślizga piętami.Zleciała z połpiętra i jeszcze upadła na brzuch. Teściowa o mało zawału nie dostała.Ale podobno z dzieckiem wszystko ok.
Każdy też uważał,że musi swoje mądrości wygłosić.Najpierw teściowa opowiadała jak jedna kuzynka Fuma zrobiła in vitro i ma dwoje dzieci.Tylko,że tam przyczyną był brak jajnikau a u mnie nie wiadomo co.Kuzynka miała jakąś cystę czy coś i wycięli jej razem z jajnikiem.Teściowa jej ponoć mówiła,żeby nie szła na tą operację bo jeszcze nie ma dzieci i będzie miała potem kłopoty, ale nie posłuchała jej no i proszę.Tak. bo na pewno by się doczekała bez operacji,przecież taki jajnik już i tak dobrze nie pracuje.No ale tak to jest jak ktoś się nie zna ale musi się mądrować.przy czym w jej wyobrażeniu in vitro to tez tak wygląda,że idziesz uśmiechnięta do kliniki,tam ci podają zarodek i ty hyc z fotela i już jesteś w ciąży.I wielkie zdziwienie bo ona myślała,ze to ma skuteczność 100%. Każdy jednymi drzwiami wchodzi a drugimi wychodzi z dzieckiem.A to nie ma nawet 50% gwarancji no toż to zdzierstwo za takie pieniądze .Dalsza dyskusja jest bezcelowa.
No a moja mama znowu odwrotnie - twierdzi,że dajcie już sobie spokój z tymi staraniami bo to i tak nie ma sensu.Jak byście mieli mieć dzieci to już byście mieli, Nic na siłę.I tak starzy już jesteście.A jak ja sobie w ogóle wyobrażam ciąże przy tylu dolegliwościach.Bez dzieci przecież można żyć. Tylko,że ona ma i nikt kto ma dzieci nie jest sobie w stanie wyobrazić jak to jest ich nie mieć więc swoje rady może sobie wsadzić gdzieś.Już to słyszałam kilka razy od różnych ludzi ale kazdy z nich dzieci ma.Ich teorie,że mogę się realizować w innych sposób: podróżować,pieska sobie kupić, jakieś hobby znaleźć.Już nawet na to nie odpowiadam bo bym musiała bardzo nieładnie się wyrazić.
Na razie plan jest taki: jadę do Poznania zbadać te Nk,mam nadzieję,że rejestrować się tam jakoś z wyprzedzeniem nie trzeba. Potem Fum powtórna badanie i jedziemy do doktorka G.Chyba,że badanie by wyszło bardzo źle to do androloga.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2020, 18:12
35+4
Od 3-4 dni odczuwam skurcze lewego jajnika (ok. 2óch dziennie), a dzisiaj dodatkowo przy spacerowaniu i leżeniu miałam skurcze w lewej pachwinie. Zupełnie nie regularne, nagłe, intensywne, bolące po których Maks zaczyna się wiercić.
Trochę się wystraszyłam, bo zaczęłam szukać u wujka Google co to może znaczyć. Oczywiście sam najczarniejszy scenariusz się wyświetla. Zatem postanowiłam skorzystać z porady mojej położnej.
Nigdy nie wiem czy lepiej dzwonić czy pisać - zawsze przecież może mieć zabieg akurat.
Zdecydowałam się na smsa.
Powiedziała że najprawdopodobniej są to skurcze przepowiadające, ale na tym etapie nie zatrzymuje się tego.
O-K !
Zatem czas sprawdzić stan torby do szpitala.
Wyluzować.
Będzie dobrze.
(oczywiście mam świadomość ze skurcze przepowiadające nie oznaczają PORODU, a jedynie że ciało się przygotowuje do porodu i może trwać to nawet przez najbliższe 4 tygodnie).
Znalezione w internecie, pani psycholog radzi.
Ku pamięci.
DEKALOG LECZĄCYCH NIEPŁODNOŚĆ
-> Mówcie otwarcie o tym, że chorujecie na niepłodność
-> Uprzedzajcie pytania rodziny i znajomych
-> Proście znajomych, aby nie zadawali zbędnych pytań bo to dla was trudne
-> Powiedzcie przyjaciołom, żeby trzymali kciuki i nie udzielali mądrych rad, bo sami wiecie gdzie i jak się leczyć
-> Nie zamykajcie się w 4 ścianach
-> Nie wstydźcie się mówić innym, że cierpicie z tego powodu, że nie macie dzieci
-> Nie oskarżajcie się wzajemnie, niepłodność to choroba
-> Powiedzcie partnerowi czego od niego oczekujecie w tym trudnym czasie - sam może się nie domyślić
-> Dbajcie o seks, żeby nie został całkowicie podporządkowany zajściu w ciążę
-> Nie ustawiajcie całego życia pod potrzeby leczenia - niech będzie ono jedynie częścią, a nie treścią waszego życia
Mam owulację i zero ochoty na seks. Nie potrafię się zmusić. Zawsze gdy jest seks w owulację to myślę o tym, że mam owulację. Taki seks bez seksu gdy myślę, że właśnie mam owulację jest straszny. Teraz już tylko on vitro.
Zrobiłam... oczywiście negatywny - takze szybkim krokiem jestem w 13dc.. tylko skąd u mnie ta zla forma...? Dobrze, ze w piątek mam lekarza i wracamy do starań ze wspomagaczami! Kiedyś w koncu ten test musi pokazać || !!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2020, 07:26
Po wizycie.
Endo urosło. Pęcherzyki są - 3. Urosły - ale nadal są małe, za małe. Jest źle. Ginka nie owijała w bawełnę - stymulacja idzie bardzo kiepsko. Leków nie ma co dokładać, bo już mam max dawkę. Brać jeszcze 3 dni purogen. Kazała nie brać gonapeptylu - w niektórych przypadkach (ułamek procenta) to on wpływa na słaby wzrost pęcherzyków. W sobotę ostatni podgląd i decyzja czy przegrywamy stumulacje i lecimy z nią w przyszłym cyklu.
Przyjęłam to z większym spokojem niż ostatnio. Po prostu nie mam już nadziei.
11t+6d
MOŻE powoli wracam do żywych (obym nie zapeszyła). Moje przedwczorajsze "rzyganie o świcie" chyba było jakimś pieprzonym katharsis bo o dziwo jak już skończyłam to zaczęłam czuć się lepiej. A wyrzygałam wszytko, razem z własnymi stopami.
Wcześniejsze kilka tygodni to były ciągłe mdłości ale bez pawiowania. Okazuje się, że to jak seks bez orgazmu. Not good. 🙄
Jutro prenatalne. Oby serduszko zdrowo biło, oby kark przezierał jak trzeba, kość nosowa była na swoim miejscu i wszystko inne "tyż" 🤞
NIe mogę się doczekać, żeby cię zobaczyć szkrabku 😽Tylko proszę cię, bądź zdrowy!
36dc
Zaczęły boleć mnie piersi. Łudzę się nadal... Tak bym chciała, żeby to było TO...
Wg moich obserwacji to owulacja była gdzieś ok. 25 dnia. Czyli do okresu jeszcze trochę? Myślę, że jak do niedzieli się nic nie wydarzy , to zrobię test.
Póki co walczę z przeziębieniem. Odchodzi i powraca... Męczy mnie to bardzo.
Dziś dzień pracujący padam na twarz , A wogóle z tego cyklu nic nie będzie bo miałam wizytę u gin , a owulacja była dzień wcześniej i nie ❤ ze względów chigieny
13 dc
Po wizycie u dr P. Dziś zdecydowanie lepiej, byłam w lepszym nastroju i miałam wsparcie męża 😊
Wnioski:
Naszym największym zmartwieniem pozostaje nasienie. A dokładniej: morfologia 1%, HBA 64%, i ruchliwość na granicy normy. Z pozytywów, dr twierdzi, że suplementacja u męża przynosi rezultaty, ma kontynuować. Zalecił profertil lub fertil man. Do tej pory kupowalismy witaminki pojedynczo, wiec kwestia do przemyślenia.
Co u mnie: żelazo bardzo marne, ferrytyna o połowę za nisko. Stąd anemia. Niby nie ma to bezpośredniego przełożenia na płodność, ale warto się temu przyjrzeć bo wpływa na ogólną kondycję organizmu. Organizm może "nie czuć się gotowy" na ciaze. Mam suplementowac żelazo.
Miałam monitoring, endometrium ladne, 9mm, jednak na jajnikach nic już nie było. Prawdopodobnie jestem po owulacji. A więc teraz to, co tygryski lubią najbardziej - czekanie....
Powiedzieliśmy, że chcemy przystąpić do programu i dalsze badania robić na nfz. Dr nie miał z tym problemu, powiedział w, że ma nadzieję, że już nie wrócimy, jeśli już to w ciąży 😉
Wizyta z programu 4 lutego, do tego czasu: witaminki, sport i chillowanie ☺
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2020, 08:17
Nóż w kieszeni się otwiera, kiedy słyszę: Oj, dzieci to same problemy. Ciesz się, że jeszcze ich nie masz. WTF ?! Usłyszałam to ostatnio od dwóch osób, które wiedzą, że się staramy i nam nie wychodzi. Nawet nie skomentowałam, ale w środku się zagotowałam 
Po 41 dniach jest i ona! 😁 Jeszcze nigdy tak się nie cieszyłam z okresu
A więc 1 DC
Plany:
-lametta od 3dc
-pare podstawowych badań
-kontynuować ćwiczenie
-pić siemię lniane
-pić więcej wody
-mniej żreć
Zaraz będzie pół roku starań... Nigdy by mi do głowy nie przyszło, że będę tyle czekać. Życie weryfikuje ☺️
No trochę mnie tu nie było i trochę się działo
Dzisiaj mały ma 8 miesięcy 20 dni
Łoooo panie kiedy to zleciało
Chodziliśmy 2 msce na rehabilitację, bo słabo raczkował i nie siadał. Pełzał i turlał się.
Baba na ćwiczeniach piekliła się, że mały nie chce współpracować. Co by nie zrobiła on kładł się i wył. Nie podobało mu się to. Pewnego dnia wyszłam z sali i poleciało. Obeszło się bez krzyków.
Dostawałam opieprz, że za mało z nim ćwiczę, że nie trzeba zwracać uwagi na ryk itd. Weź nie zwracaj uwagi jak mały ryczy tak, że w bezdech wpada. A idź pan w c..złonka z takimi ćwiczeniami.
Najlepsze jest to, że po prostu przyszedł taki dzień, że mały sam z siebie cyk i siedzi. Cyk i raczkuje tzn. gania psa. Niestety zaczął szybciej stawać niż porządnie siedzieć i że to za wcześnie na stawanie. To co mam zrobić z pętać go?
Dzisiaj pomyka przy meblach, czasami się puszcza i chwilę sam stoi.
Jeśli chodzi o mnie to przyznam się szczerze, że ten poród to była porażka. Muszę uważać, żeby się nie posikać, staram się nie dopuszczać do długiego trzymania 
Seks jest bolesny. Niby szwy były z prawej strony, ale ciągnie i boli mnie po lewej. Fatalnie. Czuję się jakby mi ktoś tam granat wsadził i wszystko rozpieprzył. Moje libido zdechło totalnie. Te kilkuletnie starania o ciążę i poród zaorały temat.
Chyba czas na urofizjoterapeutę, bo nie jest dobrze.
Mój mąż chyba ma cichy plan, że zajdę w ciążę. 
Ostatnio mu powiedziałam, że boję się jej jak diabeł święconej wody, że nas na to nie stać. Macierzyński zaraz się kończy, a i tak jest to tylko 80% kasy. Poza tym nie mam do czego wracać, więc muszę szukać pracy, ale…mały musi iść do żłobka. I tu mamy niespodziankę, bo jesteśmy na 530 miejscu. Dramat idioty.
No i jakbym teraz zaszła to ani chorobowego, ani macierzyńskiego, więc byłoby to nieodpowiedzialne mając na stanie malucha i starszego, schorowanego psa. Jak to facet o tym nie wiedział.
Wyobrażacie sobie??
U mnie takie słowa. Jakby mi ktoś kiedyś powiedział, że tak powiem to bym go zabiła własnym śmiechem.
Oczywiście chciałabym, żeby mały miał rodzeństwo, ale kurcze, ja już nie mam chyba siły na drugie. Zaraz kończę 43 lata. Wszystko mnie boli, kręgosłup siada.
Jestem zmęczona jak koń po westernie. Siedzę z dzieckiem 24 na dobę. Mąż dużo pracuje, czasami od rana do wieczora, więc ja czasami jak samotna matka się czuję.
Brakuje mi rozmowy z dorosłym człowiekiem. Matki na placu zabaw się nie liczą, bo to jakiś inny gatunek człowieka. Chcę porozmawiać o wpływie dziury ozonowej na cykl rozrodczy morświnów itp., a nie tylko o dzieciach. Ileż można?
Fajnie widzieć jak dziecko się rozwija. Z dnia na dzień pojawiają się nowe umiejętności, zmiany w jego zachowaniu i mimice, ale też tęsknię za pracą.
NO BABIE NIE DOGODZISZ ![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2019, 11:56
14 dc
Temperatura zgodnie z przewidywaniem poszybowala w górę. (37st) Po tych kilku miesiącach obserwacji czytam mój organizm jak otwarta książkę.
Po wczorajszej wizycie jestem spokojniejsza. Dr powiedział, że w naszej sytuacji ciąża prędzej czy później powinna nam się przytrafić ☺. Natomiast mamy działać, aby zwiększyć prawdopodobieństwo zapłodnienia. Oczywiście jest jeszcze kwestia droznosci. Ustaliliśmy z mężem, że jeśli to wyjdzie ok, to pójdziemy za ciosem i zdecydujemy się na inseminacje. Może wystarczy "przepchnąć" jasiów wędrowniczków do celu? 😃
Duma mnie rozpiera, bo poczyniłam pierwsze kroki do mojej dodatkowej, własnej działalności 😊 Dzięki komu? Mojemu własnemu mężowi - menadżerowi, pomocy technicznej i motywatorowi w jednej osobie ❤ Nie wiem, czy coś z tego wyjdzie, ale cieszę się, że spróbowałam. I przynajmniej część myśli nie jest zajęta prokreacją, ale wreszcie czymś twórczym.
12tc+2
Hej w 13 tygodniu!
Odliczam jeszcze długie 6 dni do badań prenatalnych.
Niby to już końcówka I trymestru, niby powoli ten najfajniejszy czas ciąży. Ale póki co mam w sobie wielki, wielki strach. Żeby historia się nie powtórzyła.
Daj Bóg żeby ten Maluch był zdrowy. I dał nam się poznać w lipcu
Pierwszy podglad, wielka ulga. Jest 10 pecherzykow, najwiekszy ma 13 mm. Czyli dobrze robilam zastrzyki, a mialam takiego schiza, ze bedzie tylko jeden. Mam kontynuowac ovaleap plus cetroide od dzisiaj. W sobote kolejna wizyta. Dzieki Ci Boze że w sobote, nie bedzie kombinowania w robocie. Przewidywana punkcja w poniedzialek, jeśli jajka nie urosna nalezycie to wtorek lub środa. Czekam na pobranie proga i estradiolu. Szybko to idzie, Boże pomagaj mi. Kochane, będę wdzieczna za modlitwę, ja rowniez modle sie za was codziennie, zwlaszcza dziś za Esperanze!
Koszty:
170 zl - wizyta + pobranie krwi
191 zl - leki do stymulacji
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2020, 22:51
Punkcja miała być o 10. O 9 zabrali mnie do osobnego pokoju..byłam tam sama.
O 10 przyszły pielęgniarki wzięły mnie dali głupiego Jasia i zaczynał mi się film gubić. Słyszałam że endometrium 9 mm
coś o pęcherzykach, były całe nie pękły i obudziłam się jak mnie wieźli na salę.
Zapytałam się pielęgniarki kto mi robił punkcja a ta że jakaś dokturka byłam w szoku bo miał robić właściciel kliniki.
Powiedziala mi że pobrano 10 komórek.
Potem przyszedł do mnie mąż.
Po godzinie wyszłam ze sali i czekaliśmy aż zawołają męża na oddanie nasienia..
Zawołali nas do lekarza który robił punkcję.
Kobitka oznajmiła że było 10 pęcherzyków że zlikwidowała torbiel.
Że zapłodnia 6 dojrzałych komórek. Ja mówię że z racji wieku mogę wszystko oba się upierała stwierdziłam że embriolog lepiej wie.
Zaleciła crio po @ chciała aby poszla cyklem naturalnym ja natomiast że wolałabym sztucznym a ona przecież pani.ma 32 lata więc naturalny a ja jej 36 lat. To ona to to idziemy sztucznym. Rozpisała mi estrofem od 2 dc.
Kiedy wychodziłam zaczepił mnie mój gin. Zaprosili do pokoju, powiedziałam o zajęciu z dokturka. Powiedział że dobrze zrobiłam idąc sztucznym cyklem. I że screatching ani wlew z accofilu nie będzie potrzebny. Screatching działa na 2 cykle.
Poszliśmy czekać by oddać nasienie. Zawołał nas pan poinformował że z 10 komórek mamy 8 komórek dojrzałych i z racji mojego wieku zapladniamy wszystko. Jutro mam dzwonić w sprawie zapłodnionych.
Poszłam mężowi pomoc oddać nasienie nawet szybko poszło a potem uregulowaliśmy kasę za mrożenie, by znów nie jeździć.
Teraz kolejne 5 dni stresu. Jutro
Czy się zapłodniło a potem czy dotrwały do 5 doby.
A teraz leżę w łóżeczku bo mi jest słabo i brzuszek boli.
Dziewczynki módlcie się by komóreczki się zapłodniły i były zarodki.
Anuśla dziękuję za modlitwę 😘
Dziewczynki moje drogie codziennie się za was modlę. Abyśmy mieli siłę wszystko przetrwać
Środa 21dc / 29 cs - 1 cs po histeroskopii
Stan rzeczy ma się następująco:
* w ubiegły piątek był monit w klinice - dwa dojrzewające pęcherzyki: pierwszy 16mm, drugi 18 mm. Endometrium w wymiarze 7,8 mm.
* w ostatnią niedzielę zrobiłam zastrzyk ovitrelle
* od poniedziałku przyjmuję estrofem 1x2mg
* dziś środa. Byłam w szpitalu u lekarza wykonującego mi histeroskopię w klinice. Obraz macicy najprawdopodobniej bez zmian, objętość pełna ( no pewności to się nie ma nigdy, ale starał się jak mógł, różne kąty badania, różne pozycje, mocne przybliżanie etc ). Już nie chciałam nadwyrężać jego dobroci i nie pytałam o endometrium i ewentualne ciałko lub ciałka żółte. I tak mi przysługę zrobił, że zaprosił mnie do siebie na oddział.
Dalej w kolejności:
--> pojutrze, w piątek monit w klinice
Jestem bardzo ciekawa co z tego wyjdzie i jaki jest obraz. Trochę się niepokoję, bo od wczoraj mam od czasu do czasu bóle w podbrzuszu i czasem też zaboli raz prawy raz lewy jajnik. Zaklinam oby to nie była jakaś torbiel!! Jeśli ani histeroskopia, ani estrofem nic nie dały to około piątku/soboty powinny się pojawić plamienia.
Aktualne leki: metyl kw.foliowego, wit D3, estrofem, luteina.
Przewidywany termin miesiączki ok. 26-27 stycznia.
Przyszły tydzień będzie maaaaaasa roboty, więc liczę na to, że nie będę myślała o tym, czy się udało, czy może nie...Nadzieja matką głupich, ale przynajmniej spróbuję 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2020, 20:16
Trochę czuje sie tu dziwnie.. jeszcze tak malo wiem odnosnie staran i wszystkich badan. Czytajac Wasze pamietniki czuje sie jakbym nie powinna tu byc.. bo co ja mogę kiedy Wy staracie sie tak dlugo.. jak porównać moje emocje do Waszych.
Eh. Najgorsze, ze nie mam o tym z kim pogadac bo ciagle slysze - macie czas.
Robilam wczoraj badania tsh znów podskoczylo ostatnio bylo 0,233 a teraz 2,230 juz sama za tym nie nadążam.
W morfologi dwa wskazniki ponad norme - euricyty i monocyty nieznacznie ale..
Nie wiem jak interpretowac inne wyniki..
Ciagle tylko slysze od gin piekne owulacje, super pecherzyk, przy takim tsh to każda zachodzi w ciążę a tej ciazy nadal nie ma.. dlaczego 😭
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.