27dc
Nic z tego. Beta dzisiaj 1,16 mIU/ml
Mam w planie w najbliższym czasie zrobić HSG.
Męczy mnie grypa...
Za to po 43 dniach, duphastonie i długim, długim oczekiwaniu w końcu przyszedł mój okres i mogę zacząć przygotowania do crio.
Oczywiście w głowie mam milion złych myśli czy przy przeziębieniu endo w ogóle urośnie ale przecież zawsze może mi COŚ wyskoczyć i w nieskończoność mogę szukać TEGO momentu.
Także ruszam
16dpt
Według aplikacji 5+1 tc
Wyglada na to ze nadal jestem w ciąży. Na razie nic się nie dzieje. Zbadałam betę jeszcze raz w 11dpt i wyszła 728. Przyrost w porządku, dzwoniłam do kliniki, mam już nie badać więcej bety, leki brać tak jak dotychczas (Estrofem, Duphaston i Utrogestan 3x1) i przyjść na wizytę 14 lutego. To dopiero za 2 tygodnie wydaje się bardzo daleko ale z drugiej strony dzisiaj uświadomiłam sobie że dziś dopiero 16 dpt wiec naprawdę nie ma się co spieszyć. Muszę się uzbroić w cierpliwość i uspokoić na tyle na ile dam rade. Wdech, wydech.
W zeszłym tygodniu w czwartek skoczył mi się folik i kupiłam sobie zestaw witamin dla kobiet w ciąży. Byłam taka dumna jak go sobie kupowałam ze aż mi głupio. Taka mała rzecz a tyle radości. Teraz za każdym razem jak biorę ta mała tabletkę czuję się jak wybraniec losu.
Jeżeli chodzi o samopoczucie to na razie czuje się normalnie. Wczoraj jedynie dosyć mocno zaczęła mnie bolec głowa. Zwykle biorę ibuprofen i przechodzi No ale teraz wiadomo - nie bardzo czym mogłam sobie pomoc. Położyłam się spać i dzisiaj wstałam z jeszcze gorszym bólem głowy. Do tego pojawiły się mdłości ale jeszcze nie wiem czy to z tego bólu głowy czy z ciąży. Jakoś się dowlokłam do pracy i wzięłam paracetamol - mimo ze zwykle nie pomaga to rym razem nawet zadziałał wiec ból głowy powoli przechodzi. Poza tym od czasu do czasu zdarzają się dosyć mocne skurcze brzucha okresowe. Piersi są tkliwe i twarde. Na razie tyle wiec chyba nie mogę narzekać - mimo ze generalnie jestem zmęczona to jestem w stanie funkcjonować - nawet w sobotę leciutko poćwiczyłam. Tak naprawdę to nawet jakbym się czuła koszmarnie to i tak nawet nie miałabym śmiałości narzekać - tak bardzo się cieszę ze się udało 🙃🙂🙃🙂
8 dc
No i mnie rozłożyło 😯 dzisiaj zamiast do pracy poszłam do lekarza i dostałam zwolnienie. Przynajmniej mam trochę czasu, żeby sobie bezkarnie poleżeć. Muszę tylko jutro jakoś stanąć na nogi bo mamy wizytę u lekarza, na którą czekaliśmy 2 miesiace. Chyba odpuszczę ten cykl. Temperatura nic mi powie (dziś rano miałam 38st). Jak poczuje się trochę lepiej to może przyjdzie ochota na ❤. A jak nie, to nie. Zresztą, co to jest, 1 zmarnowany cykl przy kilkunastu porażkach z rzędu?
Tak czytam te pamiętniki innych dziewczyn i zaczynam naprawde zdawać sobie sprawę, ze zajście w ciążę nie jest takie proste. Od dłuższego czasu o tym wiem, bo widzę ile par ma z tym problem... boję się, że podobnie będzie z nami 😔
14t+3d
102 DC
ZDROWY FACET!!! 😊😊😊
Mam dzisiaj gorszy dzień kilka razy już płakałam. Czasami w życiu popelnia się błędy naszym był powrót do mieszkania z tata w domu mielismy tak pięknie a znowu weszliśmy do tej samej rzeki... myślałam że coś ustaliliśmy z tata teraz się tego wypiera tesknie bardzo za naszym mieszkaniem niestety nie możemy wrócić na chwilę obecną bo je wynajmujemy ale życie na swoim jest bezcenne
Objaw, że świruję?
Szukam info na temat transferu 4-dniowca w 4. dobie. Bo tak nam niby wypadałoby, gdy: nie będzie hiperki, nie będzie prawdopodobieństwa hiperki, uzyskamy zarodki itd. W niedzielę klinika nieczynna. Punkcja we wtorek, no czyli do soboty mijają 4 dni. Znalazłam informacje o transferze 4-dniowca w 5. dobie, czyli, że był opóźniony. Ale już na szczęście jestem po lekturze artykułu, że transfer 4-dniowca w 4. dobie nie wpływa negatywnie na odsetek ciąż. Warunek - musi to być idealny 4-dniowiec.
Objaw, że nie świruję?
Śniła mi się dziś maszyna do układania dróg wspinaczkowych. Wyglądała jak maszyna do pisania, taka starego typu, co jak się naciśnie klawisz, to budzi cały blok. Zamiast literek miała kolory. I trochę działała na zasadzie takiego długopisu z dzieciństwa, co w jednym było wiele kolorów, ale jednocześnie można było pisać tylko jednym kolorem. Kojarzycie? Taki cpykany! Naciskało się klawisz z kolorem wyskakiwała droga A. Potem można było ten klawisz "wycisnąć do góry" i tym samym klawiszem wybrać inny odcień danego koloru i wyskakiwała droga B.
Hm. Jak to czytam, dochodzę do wniosku, że oba te objawy, to objawy świrowania. Tylko może w innych zakresach.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2020, 22:04
Dzieki dziewczyny!
@Esperanza Mia rowniez mam 3 podejscia i mysle, ze na tym sie skonczy, bo nie wiem ile moje cialo moze zniesc.
@Wio leki zaczynam brac od jutra...a moje samopoczucie, to koktail molotowa 
Przyjechalam dzisiaj do pracy 2 godziny wczesniej, bo jakos jak wsiadam do pociagu pelnego ludzi zaczynam sie czuc jakbym miala miec atak paniki. Niestety tak jest codziennie od paru miesiecy i nie wiem jak mam sobie z tym poradzic. Najdziwniejsze, ze to tylko rano tak mam a pozniej jest juz spoko. Tak jak cale zycie lubilam sie przemiszczac, podrozowac teraz mnie to paralizuje i konczy sie rewolucjami zoladkowymi przewaznie w mojej glowie, ale ten strach powoduje ze nie chce wyjsc z domu.
Ciezko mi o tym powiedziec komus, bo to brzmi tak jakbym mi kabelki sie nie laczyly poprawnie. No i dodatkowy stres, ktory nie jest wskazany w obecnym momencie. Zastanawiam sie na kupnem CBD oil, ktora jak wiemy dziala na rozne dolegliwosci w tym na anxiety. Nie wiem tylko czy moge ja brac przy stymulacji, ktora zaczynam od jutra.
Siedze sobie w moim biurze i staram sie wypelnic formularz , ktory musze wyslac do mojej szefowej na moja roczna kariere rozwojowa. Jak ja nie lubie pisac o sobie, co poszlo dobrze, co zle itd. Prawda jest taka, ze zadowo nie moglaby byc lepiej: dostalam awans w zeszlym roku, przeskoczylam dwa poziomy a to oznacza bonus i w styczniu otrzymalam nagrode za caloksztalt mojej pracy i moja postawe. Nie powiem ciesze sie z tego, bo kariera zawsze byla dla mnie wazna, ale potem szybko zostaje sprowadzona na ziemie, bo zachodzenie w ciaze jakos slabo mi wychodzi
Nagrody tutaj jak na razie nie otrzymuje tylko po lapach jak wyciagalam reke i myslilam, ze moze tym razem.....a tu co zawsze test bladzioch!
Mamy nowy rok (2019 rokszczesliwy zawodowo juz sie nie liczy) wiec wypowiadam wojne bladziochowy spadaj na bambus i nie wracaj juz do mnie. To jest moj czas tu i teraz!
Musze sie jakos pocieszac i motywaowac 
Milego dni dziewczy!
30dc
Temp. 36,77.
No dobra. Nie wytrzymałam i wczoraj kupiłam przez internet testy ciążowe.
Teraz czekam, czy szybciej przyjdą testy czy szybciej przyjdzie plamienie. Z reguły na dzień do trzech przed okresem mam plamienia. Teoretycznie mogłoby się zacząć już dziś. Ale mam nadzieję, że nic się nie wydarzy.
Ostatnio spotkałam w sklepie dziewczynę, a raczej kobietę, 3 lata starszą ode mnie. Miała w głębokim wózku piękną dziewczynkę. Wiem, że to jej córeczka, bo jeszcze niedawno widziałam ją w ciąży. Ten widok jest dla mnie bardzo pocieszający. Że w tym wieku można jeszcze zostać mamą. Może mi też jeszcze się uda.
Plan na dziś: dotrwać do jutra bez plamień zwiastujących @.
Instagram działa, ludzi przybywa 
Mam nadzieje, że to będzie fajne miejsce 
U mnie po staremu... Telefon milczy, projekt nie skończony, praktyki nie załatwione, zadania na studia w trakcie tworzenia, motywacja średnia... Szczerze mówiąc ostatnio największą radość sprawia mi taniec... Nawet jak mam lenia to efekty mnie tak motywują do działania, że głowa mała... Dobrze, że chociaż na ten kurs tańca można wyjść... Kiedy w końcu otworzą restauracje? Kina? Hotele?!
Prawdopodobnie 7 dni po owulacji, zaczynam się niecierpliwić. Z jednej strony nie mogę się doczekać chociażby 10 dpo, a z drugiej strony boję się kolejnego rozczarowania. Brzuch nie daje o sobie znać, może tak z 3 razy poczułam kłucie/ciągnięcie z lewej strony (z tej strony była owulacja)
To będzie mój pierwszy, tak krótki cykl. pierwszy raz owulacja ok 14 dnia więc nawet nie za bardzo wiem kiedy robić test, bo moje cykle były zazwyczaj 35 dniowe. Myślę że pierwszy test zrobię 10/11 dpo. Taki plan 😄
To właśnie dziś, mamy już 4 miesiące!
Początki były ciężkie, miałam wrażenie że żadna z nas sobie z tym nie radzi. W końcu się dotarłyśmy, jest już o wiele lepiej. Nasza mała księżniczka obkręciła nas sobie wokół palca. Potrafi wymuszać płaczem noszenie na rękach. Wszystko kręci się wokół niej i bardzooo mnie to cieszy
Jest naszym największym szczęściem, marzeniem!
Meczy się jeszcze biedna z tym noskiem, ciągle coś, jestem już bezradna bo nie wiem co z tym zrobić. 20go mamy kontrolną wizytę u laryngologa. Zapchany nosek ( bez kataru) i przeszklone oczy i wszystko po spaniu, później w dzień się to uspokaja. Nie mam pojęcia czy to alergia czy co.. bardzo się martwie ale zobaczymy co powie Pani Doktor.
Wierzę, że wszystko będzie dobrze i nasza malutka będzie zdrową i szczęśliwą dziewusią, Rośnij w zdrowiu 🤞🤞✊✊
9 dc
1 wizyta z programu leczenia niepłodności.
Tak jak byłam ochoczo nastawiona i pełna nadziei, tak teraz czuję jakbyśmy wpadli w starą, skrzpiącą i zacinajacą się machinę NFZ.
Pojechaliśmy rano, ja z gorączka, ledwo stojąc na nogach. Szpital lata świetności ma juz dawno za sobą, widać doraźne remonty robione na szybko. W rejestracji 0 prywatności, pani z okienka kazała głośno i wyraźnie dyktować dane (na korytarzu szpitalnym było parę osob). Potem dostaliśmy papiery do podpisania i mieliśmy czekać w kolejce. Pod gabinetem tłum, jak się okazało 2 kolejki. Na naszą dr czekają osoby od 8. Ale w gabinecie pani dr nie ma. Co chwilę jacyś lekarze z pacjentkami, pielęgniarki wpadają na chwile, i zaraz wychodzą, nikt o niczym nie informuje. Telefon w rejestracji dzwoni non-stop. (Żeby sie umówić na wizytę, sama dzwoniłam 3 dni) W międzyczasie doktor z drugiego gabinetu wychodzi i mówi, że nie wie ile osób przyjmie bo w każdej chwili może dostać wezwanie na operację...
Na korytarzu panuje juz lekki niepokój, bo nie wiadomo czy w ogóle uda się coś załatwić. Nasza doktor przyszła po 10. W końcu coś ruszyło.
W gabinecie, krótki wywiad, najpierw mąż. Dostał skierowanie na testosteron i poszerzone badanie nasienia. Pierwsze zrobil od reki, drugie - termin oddania materiału (!) za miesiąc. Pani doktor, chociaż miła, ale sprawiała wrażenie, jakby nie bardzo ogarniała procedurę. Na dwóch kartkach miała ściągi, do których co chwilę zaglądała, 2 razy gdzieś dzwoniła, biegała po ksero karteczki informacyjnej która chyba chciała mi dać, ale w końcu nie dała...
za to zrobiła badanie gin i usg. Zapytałam o jajniki, czy coś tam się szykuje do owu, rzuciła zdawkowo "no jeszcze ciut za wczesnie". Zrobiła wydruk z usg, ale bez żadnego komentarza. Gdybym wcześniej nie robiła prywatnie, to nawet nie wiedziałabym, czy anatomicznie u mnie wszystko w porządku. Dostałam skierowanie na badania: morfologie krwi, TSH, prolaktyne, LH, FSH, estradiol, SHBG, DHEA-S, Testosteron. Wszystkie juz wcześniej robiłam, ale dawno, więc powtórzę na fundusz. Aha, i progesteron w 21 dc. Ja na to, że 21 dc wypada mi w niedziele, a ona- to prosze zrobić prywatnie. Yy, nie wiem gdzie, bo nawer diagnostyka jest nieczynna w niedziele. 😑
Ogólnie plan jest taki: czekać do następnego cyklu, między 3-5 dc zrobić zlecone badania, w 11, 13, 15 dc mam się zgłosić na monitoring ( juz mi skóra cierpnie na myśl o siedzieniu tej kolejce w godzinach pracy, a co jak mi zahaczy o weekend??😕, przecież to nie prywatna klinika), w międzyczasie powinny być juz wyniki nasienia ( tylko, że pani dr nie wiedziała, że mąż ma termin pobrania dopiero na marzec😂) . No i z takim kompletem wiedzy, będzie "wiedziała jak nam pomóc". Aha. O wcześniej robione badania nawet nie zapytała.
Kolejnym krokiem będzie skierowanie na sono-hsg, ale tylko w wypadku jeżeli nasienie wyjdzie w normie. Bo jeśli nie, to nie ma takiej potrzeby. 😑 no to dupa, bo od pół roku walczymy z wynikami męża. Kurde, to ma być "kompleksowa diagnostyka przyczyn nieplodnosci"?
Podsumowując, na razie nie dowiemy się niczego nowego, no może poza wynikami nasienia, czy jest poprawa. Ale przynajmniej nie wydamy kasy. Stracimy za to mnóstwo czasu i nerwów na czekaniu. Znowu.
Czuję, że wróciliśmy do punktu wyjścia 😧
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2020, 15:11
Dzieki dziewczyny.
Akupunkture robilam 3 miesiace przez pobraniem jajeczek i mialam kontynuowac do transferu. Niestety ze wzgledu na wirusa wszystko szlag trafil.
@ev mam nadzieje, ze Szkocja podazy, aczkolwiek musze przyznac, ze ja lubie Nicole Sturgeon. Widzialabym ja na miejscu Borysa. Dziekuje za info o przygotowaniach. A ty rowniez szykujesz sie do transferu jak beda otwierac kliniki?
@czekamynadzidzie wazne zeby nie zwariowac. Troszke boje sie tych wszystkich emocji ktore targaly mna podczas stymulacji. A teraz znowu beda musiala brac hormony przed transferem, wiec nie ukrywam, ze ta mysl wywoluje u mnie mala anxiety.
@wiki @esperanza mia wydaje mi sie, ze to jednak troszke potrwa, no chyba ze zorganizuja mi wizyte do nastepnego mojego cyklu pod koniec maja.
Epidemia koronowirusowa nadal szaleje więc oboje stwierdziliśmy że czas planowań dzidziusia odkładamy jak się wszystko uspokoi. Stwierdziliśmy że jesteśmy młodzi i mamy jeszcze czas na dzidzi oraz doszłam do wniosku że co ma być to będzie. W maju planowaliśmy pojechać na urlop narazie nasze plany są pod znakiem zapytania. Więc w wielkim skrócie mówiąc zajmujemy się sobą, oglądamy filmy razem gotujemy czasem wyjdziemy się przejść wieczorem gdy nie ma tłumów i jest naprawdę super, czas nam szybciej mija i nie myślimy o głupotach i staramy się nie brać za dużo do głowy na temat wirusa . Starania narazie odpuszczamy, może jak się nie będziemy starać to nam się uda. Ostatnio słyszałam od kuzynki że musi nam się chcieć czegoś innego i ciąża sama przyjdzie, akurat w jej przypadku podobno się sprawdziło jej mąż chciał nowego samochodu więc kupił a ona chciała rozwijać się w swoim zawodzie zajęła się różnymi szkoleniami kursami itp. i po pewnym czasie okazało się że jest w ciąży. Cieszę się razem z nią.. Podsumowując odpuszczamy sobie, ja się nie stresuje a zajmuje się domem i nami i jak to mówią co ma być to będzie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2020, 18:07
No i pierwszy dzień świąt z głowy. W prezencie dostałam brązowe plamienie także @ za rogiem. Nawet przykro mi już nie jest. Dociera do mnie fakt, że najwidoczniej nie jest mi pisane być ziemską matką. Miałam szansę 2 razy-nie wyszło, a trzeciej szansy najwidoczniej nie dostanę. Muszę nauczyć się żyć ze świadomością, że nie stworzymy pełnej rodziny i nikt do mnie nie powie"mamo" ani nie poczuję maleńkich rączek, które objęłyby moją szyję. W przyszłym cyklu wezmę clo, bo mam już wykupione tabletki, ale nie robię sobie już żadnych nadziei. To był ostatni cykl, w którym się starałam, dłużej po prostu nie dam rady. Starania wyniszczyły mnie psychicznie. Wpłynęły negatywnie na nasz związek, bo wieczne niepowodzenia w nas obojgu rodzą coraz większe frustracje. To już czas, aby się poddać. Nie lubię tego robić, ale czasami trzeba niestety odpuścić i pogodzić się z sytuacją, która nie zawsze jest taka jaką byśmy chcieli mieć.
Radosny dzień!
Dziś na świat przyszła moja druga siostrzenica. Jeszcze rok temu NIKT nie dałby wiary w taki scenariusz. Siostra jest po 40. O pierwsze dziecko starali się długo, aż w końcu, 6 lat temu udało się z pomocą medyczną. Potem kolejne problemy, rozregulowane cykle, zegar biologiczny spowodowały, że po trzech latach siostra oznajmiła, że ich czas minął i nie spodziewają się już cudu. Kiedyś, że łzami w oczach powiedziała, że żałuje, że tak późno zaczęli się starać. Dlatego, kiedy zatrzymał jej się okres, była pewna, że to menopauza, lub jeszcze coś gorszego. A tu niespodzianka: dwie II 😃 Oczywiście, pojawiły się obawy, że w tym wieku rośnie ryzyko powikłań, ale wszystko potoczyło się książkowo. Dziś mają zdrową, piękna córeczkę 😊
Opisuję tą historię, bo mnie daje ona nadzieję. Życie potrafi zaskakiwać, nie tylko w negatywny sposób. Trzeba wierzyć do końca! 🍀
25 dc
W dalszym ciągu oczekiwanie na wynik.Maz mówi ze to dobry znak ze nie dzwonili znów.Bo jak to in nic nie może od razu załatwić przeważnie trzy razy a tu było dwa.Jakos w to nie wierzyłam ale te wszystkie przykłady z życia No i coś w tym jest.
Ja po wizycie u endokrynologa co prawda on line ale jestem bardzo zadowolona.Wniosek taki ze TSH do obniżenia.Euthyrox 50 mam brać i Inofem Za dwa miesiące kontrolne badania łącznie z przeciwciałami i krzywa cukrowa OGTT.Po analizie moich starych badań hormonalnych nie wykluczone łagodna forma PCO.Swietnie jeszce tego brak.Z racji rodzinnych obciążeń niedoczynnosc tarczycy tez nie jest wykluczona .To chyba pierwszy lekarz który tak bardzo analizował badania która maja ponad 4 lata i kolejne.Zobaczymy jak to się potoczy.
Staram siebnie myśleć o staraniach nie jest to łatwe ale mam czym głowę zajmować.Maz wymyślił ze taras będzie robić wiec siła rzeczy zostałam pomocnikiem.Nabiera to kształtu.
Dzisiaj jest teoretycznie 7 dzień po owulacji. Zrobiłam badanie progesteronu i prolaktyny. Siedzę jak na szpilkach i czekam na wyniki. Bardzo ciekawi mnie ten progesteron. Nie zdziwiłabym się, gdyby było coś nie tak z nim. I chyba poczułabym wtedy ulgę, bo znaleźlibyśmy źródło niepowodzeń. 2 cykl z rzędu mam owulację dopiero w 19 dniu cyklu. W poprzednim cyklu II faza trwała tylko 9 dni. Ciekawe jak będzie w tym.
Progesteron - 13,20 ng/ml - ciąży chyba z tego nie będzie
norma dla fazy lutealnej 1,2-15,9 mg/ml
Prolaktyna - 602,1 mIU/l, gdzie norma to 108,78-557,13... 602, 1 mIU/l to jakieś 30,11 ng/ml? W maju zeszłego roku prolaktyna była na poziomie 330, ale wtedy mogłam być mniej niż 7 dni po owulacji. Nie wiem, czy to ma jakiekolwiek znaczenie. Może to jest przeszkodą do zajścia w ciąży?
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2020, 14:56
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.