CZWARTEK
My już po wizycie. Konkluzja: dalej nie mamy punktu zaczepienia. Ani ze strony męża, ani z mojej strony. Wszystko idealnie. Wizyta była bardzo dokładna, trwała 3h (bez kitu!). Nie znaleźliśmy nic czego by się można było uczepić... Na koniec jak doktor zaczął mówić o tym moim in vitro i o tym, że muszę dać sobie czas na żałobę to się popłakałam z tej bezsilności :( i znów mam spadek formy... na szczęście za tydzień kilka dni urlopu <3

Pinka. Piąty transfer 6 lutego 2020, 11:59

14dc
CZWARTY TRANSFER

nie przypuszczałam, ze bedziemy musieli podchodzić do czwartego transferu. Kiedys myslalam, ze in vitro=dziecko. Zycie jednak weryfikuje.

Bylam dzisiaj jedyną pacjentką do transferu, zaaplikowali mi blastke 4bb, widzialam na ekranie bardzo wyraźnie tą kropeczke. Teraz leżę pod kocykiem i odpoczywam.

Doktor nie zaleca morsowania po transferze, widzialam ze Joanna Moro morsowala przez całą ciąże, ale najprowdopodobniej ona nie walczyla o to dziecko tak jak staraczka. Zatem slucham zalecen i do testu powstrzymam sie.

Teraz oczekiwanie

Dziękuję Dziewczyny za słowa otuchy 💛💛💛

Jeżeli chodzi o Medargin to zawiera L-Arginine, gdy dojdzie do ciąży stosowana do końca pierwszego trymestru zmniejsza ryzyko poronienia, chroni przeciw wewnątrzmacicznemu zahamowaniu rozwoju płodu. Zaleca się jej suplementacje w okresie starań o ciąże oraz do końca pierwszego trymestru w dawce 3 g/ dobę ale dawka 1,5 g w zupełności wystarczy (1500mg).

@Wio dokładnie, chodzi o DNA obumarłego bliźniaka, dopiero od 15tc nie będzie wykrywalne we krwi. Pappe odbiorę ale nie mam zamiaru się nią przejmować.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2020, 23:43

Do @ 8 dni. Odczucia? Pod tym kątem rzadne. Liczę na to, że luteina sprawi, że znikną plamienia przed okresem.. dzisiaj pisałam sms do mojej ginekolog o metę i od razu zapytałam czy ta luteina 1 miesiąc wystarczy i od kolejnego cyklu ruszamy z clo, odpisała że tak..także ruszamy znowu powoli do przodu..miało być zawieszenie starań na jakiś czas, ale ja tak nie potrafię nic nie robić...choć fakt do każdej @ nie podchodzę już histerycznie tylko bardziej ze spokojem...w tym cyklu odpuściliśmy wszystko i był całkpwity chill...odpoczęłam ;) ja mam w planach clo, a moj M dzisiaj stwierdził, że może lepiej odpuścić na kilka cykli wszystkie leki skoro 2 poprzednie ciąże szybko bez niczego, a teraz przy obstawie leków idzie nam to jak flaki z olejem..mam jeszcze kilka dni na podjęcie decyzji..

Leksa Ile jeszcze ? :( 21 stycznia 2021, 20:30

27 dc 13 cykl starań

Jestem nerwowa, okres pewnie nadchodzi. Czuje się beznadziejna, bo nie jestem w stanie zajść w ciąże i urodzić drugie zdrowe dziecko.

Potrzebuję się wygadać. Temat starań u nas to temat tabu. Jakoś w lecie odstawiliśmy wszystkie leki i od tamtej pory nie podejmowaliśmy tematu. Tzn. ja w grudniu robiłam kilka podejść, wymysliłam sobie, że jesienią namówie męża, żebyśmy zapisali się w przyszłym roku do kliniki. Zeszło mi do grudnia, mimo dwóch prób temat rozjezdża się w powietrzu. Znowu próbuje podjąć temat, ale widzę, że mąż unika. On rozumie pójście do kliniki = in vitro. I nie chce. Jeśli chodzi o mnie, mi już jest wszystko jedno. Jestem gotowa na wiele. W grudniu zaczęliśmy 3 rok starań. W styczniu skończyłam 27 lat. Młodsza już nie będę, czym później tym z endometriozą będzie gorzej. Chciałabym zamknąć ten temat do 30stki. I do tego czasu zrobić wszystko, żeby zajść, a potem zamknąć temat. Wydaje mi się, że mężowi dobrze jak jest, że jeśli ja presji nie wytworzę nic z tego nie będzie. Trochę się nastawiłam bojowo, przyszłam tutaj poczytać o klinikach, lekarzach i... podłamałam się. Jak widzę ile przechodzicie ja nie wiem skąd bierzecie siłę. I nie jest mi dobrze widząc, że Wam się nie udaje. Nie rozumiem dlaczego tak jest. Gdzieś tu wyczytałam jak ktoś napisał, że nie udaje się zazwyczaj tym co odpuszczają. Więc nie dawajcie się, walczcie. My niby odpuścilismy - to nie działa. Plus taki, że zdecydowałam się w razie czego na lekarza i klinikę. Z rozeznania widzę, że terminy odległe... ale żeby tam się zapisać chcę usłyszeć, że mąż też chce.
Chyba tutaj wrócę, nie mam z kim porozmawiać na te tematy, a ile można dusić to w sobie.

Cieżko... jest mi po prostu cieżko... nic złego sie nie dzieje, ale ja jakos nie wyrabiam.. mam ostatnio fazę- „Jestem tak beznadziejna, ze w ciaze zajść nie moge”... i szczerze żałuje, ze komukolwiek powiedziałam, ze chcemy miec dziecko... ostatnio dobijają mnie pytania znajomych (wiem, ze nie chca zle...) jak tam starania... ech... co ja mam Im powiedzieć- ze chce ale nie moge... ze lekarz robi mi ostatnia stymulacje, bo w sumie sie uparłam.. ze nie mam siły juz, a wypadałoby jej jeszcze dużo znaleźć zeby wystarczyła gdyby in vitro było potrzebne... nie lubię ostatnio siebie... znowu jestem za często smutna, wycofana... nawet nie mam ochoty na bliskość z Mężem... a zaraz w środe monitoring i trzeba bedzie... i na sama myśl tez mi sie chce płakać... ze to nie tak wszystko miało byc... w pracy tez jakos tak mam sprawę, która mnie troche meczy ... i tez oczywiście jak to ja - jestem surowa wobec siebie i juz widze wszystko w czarnych barwach... jutro mam wieczór sama to moze zrobię cos dla urody i jakas maseczkę 🙂 albo paznokcie! Tak zeby sie lepiej poczuć! Ech.. gdyby sie tak dało wyłączyć myślenie..

12tc

I po prenatalnych!
Ale był stres! Dzidziuś wielkoludek, z pomiarów wyszło 12+3, także duży. Wyszedł termin poczęcia 25 listopada co jest akurat niemożliwe 🙄 No ale lepiej że większe dziecko, bo Alice zawsze była do tylu...
Morfologicznie ok, dwie ręce, dwie nogi, pępowina tym razem 3 naczyniowa :) NT 1.3. Dziecko i kosmówka daleko od blizny cc.
I tak jak lekarz zbliżał się do końca usg mówiąc że żadnych nieprawidłowości nie widzi to stwierdził a!zobacze jeszcze jajniki! I zaczął jeździć ta sonda po macicy i nagle do mnie, mówił ktoś kiedyś Pani że jest przegroda? Słucham, że jak? Jaka przegroda? Z Alice miałam z 50 usg, po cesarce histeroskopie, co on znowu widzi 🙄 Zawołał jedna lekarkę, przyszła patrzy...zadzwonili po następna... Finalnie na niczym nie stanęło, „coś” widza nie wiedza co, może to malutka przegroda, może krwiaczek...a może na następnym usg już nic nie będzie widać...Taaaa i zasiali mi znowu ziarno niepokoju 😞
Mam nadzieje że tym razem uda mi się donosić ciąże bez komplikacji..
Płeć nie znana, pytałam się i powiedział że może nam dać swoje przypuszczenia, ale ja przypuszczeń nie chce, niech powie jak będzie pewny 😊
Krew na pappe oddana. Nastepne usg 17 lutego ☺️

Evelle28 Walka o Małe Szczęście 27 września 2020, 10:18

22 cs. 13 dp.
Poki co jeszcze nie testowałam. Jade dziś do mojego i jutro po południu wracamy. Wiec zatestuje jutro rano. Chociaż czuję że okres się zbliża bo brzuch juz boli.

11 dp miałam male plamienie różowo - czerwone bylam pewna ze dostalam okres. Ale rano bylo tylko delikatne brudzenie i tyle..

Tak po za tym to u Nas wszystko ok. Mamy już ustalone od kiedy Mój K ze mna zamieszka. Więc teraz jeszcze kilka miesięcy na odległość. Ale już mamy plan i jakoś inaczej się żyje z tą świadomością.

A tymczasem zycze Miłej Niedzieli 😍☺️☺️


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2020, 10:19

Myślę o tym niewyraźnym pęcherzyku, spytałam wujka google, poczytałam na ovufriend i przeanalizowałam swoje dotychczasowe cykle i teraz wkręcam sobie, że mam zespół LUF. Niech ktoś mnie puknie w łeb!!!

sunrose Macierzyństwo po 40 7 lutego 2020, 08:40

1 d.c.

Wczoraj miałam kryzys emocjonalny i oboje z mężem na poprawę nastroju napiliśmy się winka. Lepiej nie było, tylko nas wzięło na smutki i żale związane z naszym zdrowiem. Usłyszałam, że w sprawie dziecka to on jest zrezygnowany i brak w nim wiary, że się uda. Bo za późno się staramy, wiek nie ten już, no i oboje mamy problemy zdrowotne a on ma problemy z nasieniem, nie sądzi że można je poprawić. Słowo "suplementy" nie działa na niego pozytywnie. Będzie ponawiał badanie i pójdzie do androloga ale uważa, że on mu nie pomoże. W ubiegłym roku jak chodził to mu wykrył bakterie które wyleczyliśmy.
Próbowałam go podnieść na duchu i mówiłam, że jeszcze się nie poddajemy, że jeszcze walczymy! ale te słowa raczej do niego dotarły.. nie wiem co zrobić żeby zmienił nastawienie. Za dwoje nie będę miała na tyle siły aby udźwignąć nasze starania..

Nea Zostawić po sobie ślad 13 lutego 2020, 11:18

Jestem ciagle sama w Pl czekam na @.Jeszcze nigdy tak bardzo nie czekałam na tą małpę.Wtedy już realizacja zgodnie z planem.Od 2 dnia stymulacja cło i bemfola.Tylko te zastrzyki mnie trochę osłabiają, ale poradzę sobie.Niech już przyjdzie.Plan trzymaj się planu i realizuj tak sobie mowię.Tylko ze nie wszystko zależy ode mnie.Chcialabym już być po IUI. Nie nastawiam się jakoś pozytywnie ale może życie mnie zaskoczy.

zakochanaaw A może to pomoże? 7 lutego 2020, 23:59

3dc
Od 2dc biorę clo, tym razem biorę po całej tabletce a nie pół bo mam możliwość znów ze 2-3 razy podjechać na monitoring.
Aktualnie @ pełną parą, dziś po niecałych dwóch godzinach przeciekł mi tampon... Dobrze, że miałam jeszcze podpaskę na sobie bo by było w pracy nieciekawie...
Wisielczy humor mi minął, teraz jestem na etapie "miej wyjebane a będzie Ci dane". Mam akuratnie wszystko w dupie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2020, 00:09

Heloł OvuFriendsy, OvuFriendki!

Transfer jutro! Dobrze, że byłam w pracy i dzień był dość intensywny, to nie myślałam cały czas niestrudzenie o braku kontaktu ze strony kliniki. Ten nastąpił około 14.00.

Dalej mamy 8 Zarodeczków! 2 są idealne, 2 delikatnie za szybkie, a 4 były w stanie, że za wcześnie, żeby coś więcej powiedzieć, ani pozytywnie ani negatywnie! :) Przy poprzedniej procedurze w 3. dobie mieliśmy tylko 3 Zarodeczki, bo 2 już obumarły.

Roznosi mnie z radości :) nie, że jutro transfer, ale że już tyle jest lepiej niż w poprzedniej procedurze!

Śnił mi się mój Bratanek, jak się przytulał do mojego ciążowego brzuszka, niewidocznego dla innych, ale mój Bratanek już wiedział :) na szczęście był w takim wieku, że tylko gugał i nikt go nie rozumiał, ale intuicja nigdy nie zawodzi :)

Przed poprzednią procedurą widzieliśmy z Mężusiem mnóstwo bocianów, w tym też tych w powietrzu. Roznosiły dzieci innym. Teraz boćków nie mam szansy nawet zobaczyć, bo są w Afryce. I nie przejmuję się tym.

Muszę przemyśleć jeszcze leki: gonapeptyl, accofil, relanium, prograf. To wszystko przede mną, dzisiejszej nocy do zrobienia. Damy radę z Mężusiem.

Estradiol z dzisiejszego poranka: 1191,39 jednostek, progesteron 91,04 jednostki. Teraz pytanie: duphaston nie wpływa na wynik proga we krwi, a crinone? Wie ktoś coś? Lekarz zapytała, jak się czuję - no czuję się dobrze, normalnie, brzuch jest normalny, lekko mnie pobolewa z rzadka, chyba bardziej ze stresu, czy się dobrze dzielą czy nie.

Znowu nie było mnie trochę. U mnie dzień za dniem w sumie taki sam. Roboty z dzieciakami mam dużo. Bartus nie śpi mi już w dzien. Ale za to wieczorem. Zasypia k 19 i mam długie wieczory dla siebie. Mogę ogarnąć prasowanie. Trening i puzzle :)
Bartuś miał mały wypadek. Spadł z łóżka i rozbił głowę o miskę. Ma 4 szwy na czole. Ciężko go upilnować. Taki jest postrzelony :/ ale i potrafi się bawić jak z nim siedzę.
Kacperek rośnie. Ładnie je. Rozszerzamy dietę na całego. Tylko ciągle chce byc na rękach.
Biore się za trening :)

Ciągle brakuje mi czasu, by pisać na bieżąco. OF i BBF przeglądam na komórce, ale słabo się na niej pisze dłuższe wpisy, laptopa nie chce mi się uruchamiać, ale wydobyłam notebooka i teraz postaram się nadrobić i być na bieżąco.

Według położnej środowiskowej Marysia rozwija się bardzo ładnie. Zero odparzeń (chociaż ja sama mam zastrzeżenia co do fałdki na szyjce i w pachwinkach nóżek), przybiera prawidłowo 35-37 g/dobę, skóra ładna, nie ulewa, nie ma kolek, jedynie męczą ją gazy, ale nie płacze, a jedynie stęka i się pręży z tego powodu. No i co do zasady je bardzo ładnie, nie odmawia ani cyca, ani butelki... TYLKO/ ALE...

Marysia bardzo lubi mamlać cyca. Tak, "mamlać" to chyba dobre określenie, bo wyciąga każdorazowo z obu łącznie 10-30 ml :( maluteńko, a tak dzielnie pracuje operując swoim języczkiem i kocham patrzeć jak kręcąc główką w sposób bardzo profesjonalny otwiera dziubek i łapie brodawkę. Jedynie serce mi się łamie gdyż mam świadomość, że biedna się napracuje i niewiele uzyska. Nadal będzie głodna. Według płożnej i cdl ma za mało siły, ale może jeszcze tydzień, dwa i zaskoczy...

Byliśmy w poradni laktacyjnej w szpitalu na Karowej. Diagnoza - Malutka ma za mało siły, a do tego odniosłam wrażenie, że cdl nie była zachwycona, że na patologii noworodka tak późno dostawili mi ją do piersi (po 3 tyg.) i obawiam się, że to plus sam fakt karmienia sondą mogły spowodować nasze problemy. To wszystko wiem, ale poza tym poprawiłyśmy trochę technikę przystawiania i układu buźki - na razie nie widzę poprawy z tego powodu, no ale przynajmniej robimy wszystko co w naszej mocy...

... o tak, położna i cdl były, serio, pod wrażeniem moich starań i determinacji. Pełne podziwu, że mimo takiego startu Mała nadal je więcej mojego pokarmu niż mm. Podobno rzadko się zdarza by mama tak walczyła o kp i podobno udaje mi się (jeszcze) bo mam poukładane w głowie, a pokarm jest w głowie (jak to mówi moja mama, a ja się na nią za to wściekałam). Faaajnie, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że robię coś nadzwyczajnego. Cdl twierdziła też, że nie wie skąd, ale mam bardzo dobrą intuicję by wiedzieć jak dozować kp, kpi, mm. No i super, że zapisuję każdą godzinę podania jedzonka i jego ilość, ilość z laktatora i z kp.
Normalnie jestem super przygotowana i w ogólne, tylko... dzisiaj po praz pierwszy odkąd prowadzę statystki Marysia zjadła więcej mm niż mojego pokarmu (kp+kpi) :( więc obawiam się, że moje dobre chęci i samozaparcie nie wystarczą :( pokarmu mi nie przybywa, chyba wręcz odwrotnie, a przecież Malutka będzie jadła coraz więcej :(

Dzisiaj koleżanka, mama rocznego synka, napisała mi, że ona też walczyła z laktatorem co 3 godziny, bo mówiono jej, że się pokarm zwiększy, a tu d... i po 6 tyg, przeszła na mm. Mam wrażenie, że z tym kp, to tak trochę jak ze staraniami o dziecko. Nie mówi się o problemach, jedynie głośno jest o tym, że dziecko jest, że karmienie piersią jest, a co się za tym kryje, to już nikt nie wnika, zaś przejście na mm to z góry ocena, że matka wyrodna i leniwa.
Ale fakt - czuję, że przejście na mm pozwoli mi na więcej snu i zmniejszy stres i presję. Podobno ok 90% dzieci w Pl jest karmione piersią tylko do końca 1 miesiąca życia, więc w sumie i tak wychodzimy poza statystyki.

Czasami leżę na łóżku i ryczę, jakbym nadrabiała brak huśtawki nastroju w ciąży i połogu. Wiem, że przejście na wyłączne mm będzie dla mnie traumatyczne, ale już powoli się na to nastawiam, mam nadzieję, że dam radę to psychiczne udźwignąć... wszak miałam w ogóle nie karmić, więc ogólnie jest nieźle, by nie powiedzieć - jest dobrze! Na razie...

Właśnie siedzimy z mężem w salonie i oglądamy Aqumena. Marysia śpi w sypialni. Oczywiście mamy monitor oddechu (na nianię elektryczną jednak się nie zdecydowaliśmy, wszak mieszkanie ma tylko 65 m2) i zaglądamy do niej. To pierwszy mój/nasz film od początków listopada!

Inne tematy do opisania:
- jestem przewrażliwiona na punkcie córki i strofuję męża ponad miarę
- niedoskonała pielęgnacja
- historia mojej kuzynki
- chrzest Marysi a mój brat
- wizyta moich rodziców
- neurolog, ortopeda, szczepionki

Każdej nocy przed zrobieniem testu mam sen, że wychodzi on pozytywny. Rano gdy się już obudzę, wstaję, idę do łazienki i widzę znowu jedną kreskę. Już wczoraj czułam że dostanę okres. Dzisiaj 11dpo a mi nie pozostaje nic, tylko czekać aż przyjdzie.

dagmara Mój wyścig z czasem. 8 lutego 2020, 08:48

34dc
Miałam wczoraj mnóstwo przemyśleń i niestety złych myśli. Powodem były wyniki TSH=2,2. Te wyniki zabiły cały mój optymizm. Wiem, że nie są tragiczne i jeszcze mieszczę się w normie (podobno do 2,5 jest norma). Jednak boję się, że wszystko dzieje się tak samo jak w drugiej ciąży.
Wyczytałam w internecie, że wzrost hCG powoduje obniżenie TSH. To ile ja miałam przed ciążą? Przecież z wysokim TSH w ogóle bym nie zaszła.
Teraz trochę moich statystyk z poprzedniej (nieudanej) ciąży:
Między 52-65 dniem coś się stało. I serduszko przestało bić... Te dni wyznaczyłam na podstawie wizyt u lekarza. 52 dzień było ok, 65 dzień już nic nie było...
TSH w 54 dniu=3,12
TSH w 61 dniu=3,30.
I tak się zastanawiam, czy mój trop myślenia jest dobry... Jeśli między 54-61 dniem TSH rosło, to hCG spadało. A jeśli hCG spadało, to może już serduszko nie biło?
Plan działania na tą ciążę mam taki:
TSH w 33 dniu = 2,2.
W 40 dniu robię badanie TSH i ft4 (czytałam, że ft4 też ważny!) Jeśli TSH wzrośnie, to się załamię chyba. A może razem z TSH zacząć robić hCG? Jeśli hCG będzie stale rosło, tzn. że wszystko jest ok. Czy się mylę?
Nie ma u mnie w okolicy dobrego lekarza, który mógłby rozwiać moje wątpliwości i wytłumaczyć domysły. Lekarz do którego chodzę uważa, że "czasami tak po prostu jest" albo "tylko Bóg wie". Inny lekarz do którego próbowałam chodzić, na moje pytania odpowiadał: " Będzie dobrze, będzie dobrze, do widzenia!" I już byłam wypchnięta za drzwi! A to była prywatna wizyta. Kolejny lekarz, tak głośno mówił, że cała poczekalnia słyszała. Więc też przestałam chodzić. Do kolejnych kilku już nie próbowałam chodzić, bo wystarczyły mi opinie koleżanek.
Teraz liczę na swoją intuicję, dr Google i Was. Jak czasem czytam Wasze pamiętniki, to mam wrażenie, że dziewczyny tutaj wiedzą więcej niż niejeden lekarz. Wiem... Problemy z którymi przyszło Wam się zmierzyć dają ogromną wiedzę. Jeśli ktoś orientuje się w TSH, to chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach.

Ledwo ruszyłam a już stoję w miejscu.
Urósł mi polip.
Czeka mnie histeroskopia.
Transfer odwołany.

Pinka. Piąty transfer 8 lutego 2020, 10:37

16dc 2dpt

No i mam checę. Dzis przy porannej toalecie zauważylam na pepierze lekko różowata wydzieline. Tak jakby zabarwiony sluz (?). Nie mialam tego przy poprzednich transferach i teraz ogarnal mnie strach.
Czytam w internetach o implantacji, ale jakos nie wierze ze w moim przypadku zwiastuje to cos dobrego.

Okruszku trzymaj sie tam dzielnie ♡


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2020, 16:30

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)