To cykl sie skończył wczesniej niz przypuszczałam ... nie reaguje w ogóle na leki na stymulacje juz...

Czekam zatem na klinikę i ... wielka niewiadoma... tak czy siak z gabinetu wyszłam dzis prawie z płaczem...

Dżasta113 Czekając na motyle 13 lutego 2020, 07:10

14 cs, 7dpo

No i jesteśmy po wizycie. Teraz tylko trzeba całe swoje życie przestawić na nas dwoje. Zrobiliśmy dodatkowe badania i nie dość ze u P jest kiepskie nasienie tak u mnie amh jest bardzo złe - jak to określił doktor. Szanse na naturalne poczęcie to 1/100 a przy in vitro dają nam 8-10% na powodzenie. Wiec chyba wszystko jasne.
Nawet ovu mnie wczoraj wylogowalo jakby to był znak jakiś. Zakończę ten cykl i chyba odinstaluje aplikacje bo i tak do 3 marca miałam abonament. W pracy zrobiłam się cięta na wszystkich, oczywiście nikt nic nie wie i każdy wysyła mnie na urlop na odpoczynek. Zastanawiam się nad wypowiedzeniem- daje sobie czas do końca marca.
Dzisiaj mam jeszcze tylko diabetologa na NFZ ale i sensu tego leczenia nie widzę.
Nawet nie płakałam, ale czuje ze tam w środku rośnie ból i w końcu da upust.

Dzisiaj jest nasza rocznica.

Połowa lutego, ależ ten czas leci. Czasem tak się zakręcę, że wieczorem nie wiem, czy jest początek czy koniec miesiąca (serio).
Dziecko moje przechodzi samo siebie - chodzi późno spać, wcześnie wstaje, pozmieniała system drzemki dziennej i znowu wszystko jest inaczej. Przy dziecku trzeba być elastycznym, ale ja jestem introwertykiem który adaptuje się stopniowo do zmian i co się zaklimatyzuję, to wszystko się zmienia.
Gdybym kiedykolwiek urodziła drugie dziecko to chyba zrobię sobie dłuższą przerwę zawodową. Czasem się podłamuję, ale wtedy kładąc się spać tłumaczę sobie, że jutro zaczynam od nowa - nowy dzień, mniej stresu, nerwów itd.
Mała chciałaby,abym najlepiej nic nie robiła, tylko poświęciła jej czas. Chyba, że pozwalalm jej grzebać w szufladzie kuchennej, co ją raduje.
Rozgadała się bardzo, cały czas gada i komentuje rzeczywistość - np. otwiera szufladę i mówi "dużooo, masakra" a pierwsze pełne zdania to "śnieg, dużo, MASAKRA". Albo rano otworzy oczy, pokazuje na okno i mówi "słońce, masakra".
Więc masakra jest z nami wszędzie. Codziennie nowe słowa jej dochodzą. Niektóre przekręca uroczo np. na wielbłąda mówi "bondod",na malinę "milenka" a najbardziej mnie zaskoczyła, jak zaczyna dokańczać za mnie zdania np. wierszyków i piosenki. Śpiewam sobie (odmóżdżona podczas prasowania) Koła autobusu a ona kończy KRĘCĄ SIĘ! Albo dzik jest dziki itd.
Wczoraj szła z zabawką i uniknęła upadku,bo prawie się potknęła po czym skwitowała zadowolona: udało się!
Odmienia słowa, np. mama mokra, tata mokry. Pytam z kim jedziesz na wakacje, to mówi z tatą. Z czym jesz kanapki - z dżemem. Myślę na głos ile jest stopni na dworze, a ona podbiega i krzyczy "pięć".
Jednym słowem - trzeba ważyć, co się mówi.
No i zrobiła się cyckiem, jak jest po drzemce/pobudce a ja wychodze do pracy to jest lament - wtedy chce tylko do mnie. Rano jak wstanę to nie chce mnie puścić.
Testuje moją cierpliwość. wiem, że dziecko reguluje emocje przez rodzica. i tak trafiło, ze nnajczęsciej przeze mnie. O matko, ile raz mam ochotę wyjść, krzyknąć czasem, ale wiem, ze nie tędy droga. Mam wrażenie, że mąż głównie spija śmietankę rodzicielstwa- tak mu się trafia.

dagmara Mój wyścig z czasem. 14 lutego 2020, 09:05

40/44
5t+5d
Udało mi się dziś skoczyć do laboratorium na TSH. Zobaczymy co pokaże wynik.
Jak pisze moja ulubiona komentatorka Niki345: "objawy ciążowe nie są gwarancją, że jest ok".
Doświadczyłam tego na swoim przykładzie. W dniu kiedy dowiedziałam się, że serduszko nie bije, nadal miałam mdłości. Dlaczego tak jest?
Trudno jest mi cieszyć się tą ciążą. Po pierwsze dlatego, że jestem w pierwszym, niepewnym trymestrze. Po drugie, jeśli wyjdę z niego, to czekają mnie te wszystkie badania prenatalne i strach o zdrowie dziecka.
Na ostatniej wizycie, lekarz powiedział do mnie, że jeśli zajdę jeszcze w ciążę, to biorąc pod uwagę niedawne poronienie oraz mój wiek, będzie to ciąża bardzo wysokiego ryzyka. To wszystko zabiera mi całą radość. Serce chce się cieszyć, a rozum mówi NIE. Zaczynam się zastanawiać, czy w moim wieku w ogóle jest możliwe, że wszystko skończy się dobrze?
Czy cokolwiek przemawia na plus? Czy to, że zaszłam w pierwszym cyklu starań to plus czy minus? Dwa cykle po poronieniu, to za szybko, więc minus? Czy to, że kiedyś donosiłam już ciążę , to może jednak plus? To, że na nic nie choruję, to plus. To, że mam małego mięśniaka w macicy, choć lekarz mówi, że nie powinien przeszkadzać, to jednak minus... Nie mogę pozbierać myśli...

Patt1002 Czekamy na Aniołka 14 lutego 2020, 10:25

Szkolenie 4 za nami, zwykle robie jedno zdjęcie z tego dnia, chce stworzyć taki mini projekt z tego czasu oczekiwania, ale wczoraj kompletnie o tym zapomniałam. Byliśmy na nartach, w pn był straszny wiatr, wiec postawiliśmy na zwiedzanie, powrot do hotelu musieliśmy przeczekać w barze, wiec zamowilismy obiad... A po nim zaczął się mój koszmar.... W nocy obudziłam sie z bólem brzucha, dostałam strasznej niestrawność, ostatecznie pojechałam karetka do szpitala, kroplowki i do domu... Osłabiona wracałam do domu, a na drugi dzień szkolenie. Wiec juz nie mialam głowy do zdjęć. Szkolenie bylo krótkie, tematem były więzi, na koniec trudny film, bolesny, ale zakończył sie szczęśliwie. Za tydzień kontynuacja tematu. ;)

WALENTYNKI, CAŁE NA CZERWONO
Tak tak, oczywiście, dostałam okres.
Dostałam w Mikołajki i w walentynki, ohooo jaka ja dopasowana kolorystycznie, to aż głowa boli. No nic, od 3 dnia stymulacja lamettą i 24.02 monitoring.
Udanych walentynek i dużo miłości, niech się dzieli! 💕


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2020, 10:48

Nea Zostawić po sobie ślad 14 lutego 2020, 13:35

28 dc
Kolejny dzień czekam kiedy będę mogła zacząć stymulację.Dzis jest mój kiepski dzień.Przez głowę przemykają mi wszystkie zapamiętane chwile kiedy jeszcze bardziej życie mnie dobijało.Troche tak jakby płyta się zacięła i słyszę ze to moja wina ze nie mamy dzieci bo pewnie brałaś antykoncepcję czy tez nie każdy musi mieć dzieci tylko ze mówi to osoba która ma dwie córki.Ten wzrok jak przy którymś z badania na pytanie czy rodziłam pada nie to prawie zapadam się pod ziemnie .Widze ten wyrzut w oczach i pogarda.Wizyty u onkologa kiedy mówi najlepiej byłoby dziecko urodzić.On akurat wiedział wtedy ze to jakby walka z wiatrakami.Ja jestem tu Hasbendus 2 tys kilometrów ode mnie.To nic ze dziennie przegadany kilka godzin ale to co innego.Co jeszcze nas spotka?Jaką niespodziankę szykuje los?Nie wiem czy to tylko my tak mamy jak już układa się i widać światełko przychodzi cios kolejny.Wiem ze mogłabym nie niec mojego P ze było blisko ze przez głupi wyrostek i brak kompetencji lekarzy w uk mogłam zostać sama.Dziekuje ze jest.Po tym zamiast zająć siie staraniem o dzięki my staraliśmy się żeby żyć.Rok by doprowadzić wszystko do porządku to tak długo.Tyle straconego czasu.

19 dc
Progesteron 22
Transfer jutro o 8.00

Pytałam się embriolog czy nie mogą dać mi najsłabszego zarodka, powiedziała że takiego daje się na końcu. No cóż.......
Mam przeczucie że nici z tego ☹️

W planach mam powtórkę komórek NK chce sprawdzić że encorton wogole na mnie działa i jaki wpływ ma accofil.
W razie co chce inne leki od Paśnika.
Ten transfer będzie dla mnie 1 testem, nie oczekuje dużo.
Cholera mam myśli aby zrezygnować. Co jest. Coś mi mówi że to nie teraz.....

Wczoraj spać nie mogłam, miałam koszmary zaczyna się.
Bez relanium nie dam rady.

Ważne że zrobiłam wszystko co mogłam co ustaliłam, na nic więcej wpływu nie mam. Z tego jestem dumna..
Trzymajcie kciuki kochane.....❤️

Aniaw89 Tak bardzo chcę 14 lutego 2020, 19:58

8 cs
Wczoraj byla pierwsza wizyta w klinice. Badania jakie musze zrobić to: AMH,LH,FSH,prolaktyna,estradiol, glukoza i insulina z obciążeniem.
Nastepny cykl bedzie stymulowany clostilbegyt.
Nie wiem jak to jest naprawde ale może być tak ze pomimo skokow temperatury moge nie miec normalnej owulacji lub pecherzyki moga nie pękać.
Mąż narazie nie musi sie badać. Zobaczymy


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2020, 19:58

Mamy walentynki - najlepszy prezent- Mamy przesunięta wizyte z czerwca na marzec - cudnie!!!! Nowa nadzieja 🙂🙂🙂 Ps miłych Walentynek 😉

Dżasta113 Czekając na motyle 14 lutego 2020, 21:12

14cs, 8dpo

Wczorajszy wieczór przepłakałam w poduszkę. Chciałam porozmawiać z P czy przypadkiem nie za szybko zrezygnowaliśmy z tego wszystkiego ale rozmowa nic się nie kleiła i skończyła moim płaczem. On pojechał do pracy a ja wyłam cały wieczór.
Diabetolog nie widzi powodu pakować we mnie metformine, dla niej moje wyniki są w porządku. Bo tak naprawdę są dużo lepsze od pierwszych badań.

Dzisiaj wracając z pracy zastałam go nad wszystkimi naszymi badaniami. Zdziwiłam się. Porozmawialiśmy, obgadalismy opcje jakie nam zostały i tak zgadzamy się w jednym- nie chcemy in vitro. Szanse są za małe - 8% nawet mnie nie przekonuje a nie chce wypłakiwać oczu za każdym razem; bo wiem ze na jednym podejściu się nie skończy. Nie chce przezywać tego bólu cały czas od nowa. Zastanawialiśmy się pójść gdzieś indziej ale prawdopodobnie usłyszymy to samo. Zreszta mam wrażenie ze lekarze w takich miejscach są nastawieni tylko na”takie zabiegi”.

Chcemy jeszcze spróbować lekami które zalecił nam lekarz, suplementacja i próba zmiany życia na zdrowsze.
U P podejrzewam ze powinno coś się poprawić. Lekarz jakoś nie widział wielkiego problemu w jego wynikach no i Fragmentacja tez nie była taka zła. Gorzej jest ze mną. Mnie leki nie naprawia. Dajemy sobie te kilka miesięcy i jeżeli w tym roku nic się nie wyklaruje to zakończymy nasze starania.

Wiem ze on w to nie wierzy ale cieszę się bo mam świadomość ze robi to dla mnie.

dagmara Mój wyścig z czasem. 15 lutego 2020, 07:41

41/43
5t+6d
Jestem załamana! W ciągu tygodnia moje TSH skoczyło z 2,2 do 3,7! Bardzo się boję, że już straciłam tą ciążę.
W poniedziałek zamierzam zrobić badania hormonów tarczycy i zrobię również beta hCG. Betę powtórzę po 48h, ale czy poniedziałkowy wynik już coś mi powie?
W poniedziałek po południu idę do gina i boję się, że znów usłyszę od niego te słowa... Bardzo się boję i nie wiem, jak dotrwam do poniedziałku.

Pinka. Piąty transfer 15 lutego 2020, 08:47

23dc 9dpt blastka 4bb

Jedziemy na bete, chce juz dzisiaj potwierdzic brak ciązy. Dzis znow lekkie smugi - teraz wiem ze to zblizajacy sie okres. Jestem tego pewna, co nie oznacza ze sie nie przejmuje. Nie mamy w zapasie juz mrozynek :(. Cala machineria bedzie musiala isc od nowa. O ile zdecydujemy sie na kolejna stymulacje.

Od wczoraj boli mnie gardlo, nic wiecej sie nie dzieje ale samo to daje mi popalic.

Odezwe sie pozniej z wynikiem

12dc

Wczoraj miałam wizytę u lekarza.
Wyniki cytologii jak na tą chwilę dobre.
Badanie usg:
Macica przodozgieta, trzon macicy o wymiarach AP 33mm, endometrium 9mm jednorodne. Przydatki obustronnie widoczne, struktura prawidłowa. Zatoka Douglasa bez wolnego płynu.

Badania które muszę wykonać przed pojawieniem się w klinice( pod koniec przyszłego cyklu) :
Antigen HbS
Przeciwciała anty hbc calkowite
Anty HCV
HIV 1 i2
Kila
Chlamydia
Toxo IgG
Rubella IgG
Rubella IgM
Toxo IgM
AMH
Między 1 a 5 dnia cyklu zrobić E2 oraz FSH.

Jeszcze będę musiała poprosić o wydrukowanie tabeli do wypełnienia dla siebie i męża, która pozwoli na dobranie dawcy nasienia.
Nie będę za bardzo pisała jak dojdzie do stumulacji i jak tam moje rosnące jajeczka, że wzg na zbytnie angażowanie się. Wtedy będę bardziej skupiała się na spokoju psychicznym.

Od wczoraj metformax 500 biorę. I będę co kilka dni podwyższała ilość brania tabletek tak, aby skończyło się po ok tygodniu na 3 tabletkach dziennie, żeby organizm się przyzwyczaił.
Miłego weekendu.

gosia89 udało się po 9 latach 15 lutego 2020, 13:17

4dc

Wysłałam wyniki do mojego portalu pacjenta, odpisali że dr je przejrzał i dostałam kod do e-recepty na Euthyrox N25
Co do prolaktyny mam ją powtórzyć jeszcze raz jakis dzien rano. Dziś drugi dzień stumulacji. nic nie czuje narazie... Niewiem czy powinnam coś czuć...to pierwszy cykl stymulowany.

SOBOTA
Czas na... urlop drink.gif

Chciałam napisać wcześniej, ale te wszystkie komentarze sprawiły, że się zawstydziłam, ciepło mi się takie rozlało po sercu i nie wiedziałam, co napisać. Wzruszyłam się bardzo.

Dziękuję ❤️️❤️️❤️️

Dziękuję raz jeszcze za wszystkie wymienione oraz niewymienione kciuki wszystkich Sezamków, Fasolek, Mężów i Partnerów.

W życiu by mi nie przyszło do głowy, że stanę się "guru". I że dobrze się mnie czyta. Oraz nie przyszłoby mi do głowy, że ktokolwiek będzie tu do mnie pisał na priv "Wiesz, nie pomyśl, że jestem stalkerem, ale zostałaś mi polecona od problemów takich i takich" 😁

Oczywiście, że się odwdzięczę modlitwą, dobrym słowem i moją wiedzą. I nieustannym trzymaniem kciuków. Wysyłam cały czas wirusy ciążowe dla Wszystkich Starających się (zobaczcie na moją skuteczność, Wik89 już ma pozytywną betę, ha!) oraz modlę się o spokój w związkach. Żebyśmy wszystkie uchroniły swoje związki z tej zadymie.

Chciałam dziś koniecznie napisać o dwóch kwestiach:
- Marta1982 - pozwoliła mi wymienić swój nick - ma niesamowicie prowadzoną stymulację ivf. Do tej pory tylko czytałam o tym w prasie branżowej, a poznałam właśnie Martę1982 i mogę opowiedzieć więcej: pierwsza część stymulacji przebiega normalnie, mamy punkcję, zapłodnienie i rozwój Zarodków, po kilku dniach - jeszcze w II fazie cyklu - zaczynamy drugą stymulację do ivf tymi samymi lekami. Wcześniej czytałam, że w tej drugiej fazie cyklu, gdy progesteron jest wysoki, to jajniki lepiej pracują i dają lepsze efekty. Po szczegóły odsyłam Was do niej lub pod jej wykres;
- żyworódka pierzasta - do picia przed transferem i po transferze (myślę, że przed IUI i po również) w ilości "na czubek noża" wsypać do szklanki wody, rozmieszać i wypić - pomaga na psychikę i drobne skurcze macicy - wiadomo, że np. na błędny kariotyp, wady genetyczne, czy silne skurcze macicy nie pomoże, ale podobno rozluźnia dość mocno, może dla starających się naturalnie - stosować od dnia owulacji do testowania?

Podrzucam link:
https://www.poronienie.pl/medycyna/starania-i-ciaza-po-stracie/leki-wspomagajace/

Dalej nie wierzę. Kalkulator pokazuje 4+2, czyli 4 tydzień i 2 dzień ciąży :)

Brzuch pobolewa między 22 a 23. Nawet nospy ostatnio nie biorę. Czasem w ciągu dnia też da o sobie znać. No i mam pobudki między 4:30 a 5:00 🤦‍♀️ Piersi od wczoraj są super wrażliwe, dziś zakładam stanik na noc. Nie urosły, po prostu są znacznie cięższe i łatwiej ulegają grawitacji ;) Biustonosze w szufladzie już przejrzałam pod kątem tych najprzyjemniejszych dla skóry. Poza tym nocami jest mi strasznie gorąco. Ale to może być też kwestia zwariowanej pogody.

Po przyroście bety, zadzwoniłam do lekarza z kliniki, kiedy powinnyśmy się zobaczyć. Powiedziała, że 3-4 tygodnie od dnia transferu. To wybrałam 6 marca, będzie prawie 4 tygodnie od dnia transferu i jeśli dobrze liczę, to będzie 6+3.

No i tak. Nie panikuję. Naprawdę jest we mnie dużo spokoju. Może powinnam iść wcześniej? Żeby zobaczyć, czy wszystko jest na swoim miejscu. Z drugiej strony - przecież aktualnie brzuch nie boli, nie plamię, nie dzieje się nic złego. Chyba. Nie biegam na betę co drugi dzień, bo moje żyły muszą odpocząć. Ostatnio już tryskały jak fontanna przy pobraniach. Był jeden przyrost i fajnie, my tu sobie rozmawiamy codziennie, że jest dobrze i będzie dobrze. Nie świruję. I zastanawiam się, czy to normalne. Bo może powinnam świrować? Nie otworzyłam ani jednej strony parentingowej, ciążowej, wiek ciąży wyliczyłam na podstawie podrzuconego przez Niki kalkulatora - najłatwiejszy ze wszystkich! Czekam do wizyty 6 marca. Wtedy być może będziemy mieć jakieś decyzje, no i wiedzę, czy wszystko jest ok. Przed nami też decyzja o wyborze lekarza prowadzącego. Dowiedziałam się od znajomych, że powinnam wybrać takiego, ze szpitala, w którym chciałabym rodzić. No to klops. Bo skąd ja mam już teraz wiedzieć, gdzie chciałabym rodzić??? W moim rodzinnym mieście odpada. Generalnie - koleżanka lekarz, pracująca w tym szpitalu, ale na innym oddziale - prowadziła swoją ciążę (z tzw. wpadki, normalną, spokojną ciążę) u nas w mieście, ale rodziła w stolicy. Wiedziała, co ją może czekać w lokalnych szpitalach.

Dojazdy do Wawy trochę odpadają. Mam tam 100 km, Mężuś pracuje 160 km ode mnie. Będzie w domu częściej, oczywiście, ale muszę brać pod uwagę fakt, że może go nie być akurat wtedy, kiedy coś się zadzieje. Jednocześnie z lokalnych lekarzy to wybór jest niewielki. Z kolei z tych warszawskich mam kilka nazwisk i od razu nazwy szpitali, w którym pracują :) Jerzak raczej odpada, ale to zaraz napiszę dlaczego. Chyba że się okaże jedyną, niezbędną osobą do utrzymania tej ciąży, wtedy oczywiście, potulnie stawię się w gabinecie. Czy takiego lekarza się wybiera tylko na podstawie opinii na znanymlekarzu? Ehh. Cieszę się, że mamy tylko takie problemy.

Byłam na wizycie u Jerzak.
Zmierzyła mi ciśnienie i powiedziała, żeby je mierzyć 2 razy dziennie. U niej w gabinecie wyszło mi 144/85. Nie bardzo wiedziałam, jakie to ma znaczenie, ale bardziej doświadczona koleżanka powiedziała, że nie można mieć ciśnienia wyższego niż 140/90, bo to wskazuje na podwyższone ryzyko stanu przedrzucawkowego.
Przeczytała moją kartę podczas tej wizyty i mimo to, nie znała zaleceń z poprzednich wizyt. I to mnie zażenowało. Podczas pierwszej wizyty zaleciła mi accofil w dniu transferu i potem co tydzień, aż do 4. tygodnia po transferze. U niej byłam w 2. tygodniu po transferze (wpisywała datę transferu i wiek Zarodka), a ona mówi "Jak widzę, już Pani skończyła ten accofil?" - "Nie, zostało mi" - "No tak, ale to jedna dawka Pani została, proszę ją sobie przyjąć". Uznałam, że zbyt łatwo szafuje lekami, które mają solidne skutki uboczne. Do tego dalej kazała brać prograf (nie tykam go, ale nie przyznałam się). Magiczną granicą dla mnie będzie ten 4. tydzień po transferze, kiedy to miałabym skończyć accofil. Mam nadzieję, że do tego dnia (do końca też!) będzie wszystko ok i okaże się, że te silne leki nie były dla mnie potrzebne. Zapytałam, co mogę brać na ból brzucha, bo akurat u niej mnie bolał: "MagneB6" - "A nospę mogę?" - "Nospy unikamy" - "A jak będzie bardzo bolał?" - "Magnez sobie poradzi". Także teges, także ten - dużo wiem.

Inne zalecenia:
- formetic 500 mg rano;
- acard 75 mg wieczorem (będziemy zwiększać do 150 mg, jak się dowiedziałam około 16 tc, po wynikach testów pappa);
- heparyna 0,4 między 14:00 a 16:00 (i tu zagwozdka, bo wiele dyskusji się odbyło, jak brać heparynę, czy rano czy wieczorem, jak zalecają lekarze, czasem Ci sami zalecają różnie - to proszę bardzo między 14:00 a 16:00);
- miositogyn gt 1 saszetka dziennie;
- prenatal uno - to dorzuciła, jak zapytałam o cholinę, bo po poprzednim transferze miałam przyjmować cholinę i tak mi została w "jadłospisie", a prenatal uno ma w swoim składzie cholinę właśnie;
- kwas foliowy 5 mg - dorzuciła również po pytaniu, czy mam kontynuować, bo na czas stymulacji miałam przepisany;
- magneB6 - 2x1.

To strzelanie accofilem, po przeczytaniu karty i dorzucanie supli trochę mnie rozwaliło. W takim sensie, że accofil nie jest pastylką na gardło i nie kosztuje tyle, ile paczka zapałek - a ona "Dobra, to najpierw 5 dawek łącznie", teraz "Jak już Pani musi, to niech Pani weźmie". Taki to miało wydźwięk. Plus Mężuś on jest bardzo na nie w jej kwestii. Akurat u niej nigdy ze mną nie był, więc nie wiem, skąd to nastawienie. Mam nadzieję, że nie będę się musiała u niej stawić. Nie neguję jej leczenia, jej metod, diagnozy itd., natomiast wiem, że super ważna jest intuicja i to chyba nie jest lekarz dla mnie. Tym bardziej, że ona nie robi usg, na usg idzie się gdzieś indziej.

Aktualnie biorę: duphaston 2x1, crinone 1x1, formetic 500 mg, kwas foliowy 5 mg, metylowany kwas foliowy 1,6 mg, kompleks wit. B metylowany, kwas omega 3 2000 jednostek, wit. D3 4000 jednostek, l-argininę 1500 mg, NAC 1000 mg, magnez 2x1, acard 75 mg, clexane 0,4.

Z heparyną miałam pierwszy wypadek. Lewa strona brzucha odmówiła posłuszeństwa, robię sobie zastrzyk w prawą. Wyciągam igłę i kropla krwi. Dość duża i bąblująca. Myślę sobie - "Umrę, dopiero co się udało, a ja umrę, wbiłam się pewnie do jakiejś żyły i zamiast podać lek podskórnie, podałam dożylnie" (ah, ta moja wiedza medyczna, jakże szeroka o umiejscowieniu żył w brzuchu). Nie umarłam jak widać. Siniak się zrobił najpierw o wielkości kciuka, bolał (i boli nadal). Wcześniej był fioletowy. Teraz zajmuje powierzchnię 1/3 prawej części brzucha i zaczął zmieniać kolor na sino-fioletowo-żółto-zielony. Niczym najlepsze limo. Tym samym odblokowała mi się lewa strona brzucha :) i znowu tam zastrzyki robię :) Ważna wiadomość - jesteś na heparynie wcinaj wapń. Skutkiem długotrwałego przyjmowania heparyny jest odwapnienie i osłabienie kości, dlatego trzeba mieć od początku dietę bogatą w wapń.

Mój Mężuś przejmuje dowodzenie w zakresie suplementów, które mam przyjmować. Czyta sobie o miositogynie gt, prenatalu uno i pregnie plus i chce je dobrać najlepiej do moich wyników. Np. żelazo zawsze miałam delikatnie poniżej normy. Nic o tym nie czytam, a znalazł artykuł fachowy, nie wrzucę linku, bo mam to w formie pdf. Tytuł: Suplementacja witamin
i składników mineralnych podczas ciąży, autor: Makowska-Donajska i Hirnle.

Poza tym On daje się ponieść dużo łatwiej niż ja, przykład: "Dobranoc, idę spać!" - "Dobranoc, kładźcie się spać". Na szczęście mówi do mnie również w liczbie pojedynczej.

anemic Wielkie chcenie ... 24 lutego 2020, 12:44

Haneczka skończyła dzisiaj 18 mac.
Od ok miesiąca się nie kp, ona już drugi raz chora. Obecnie zapalenie oskrzeli. W żłobku, cała masa dzieci kaszlacych na potęgę,zielony kaszel to już norma. Chociaż miałam nadzieję, że ma odporność jak dzwon po takim kp. Podziwiam wszystkie mamy,które wróciły do pracy na pełen etat i mają dzieciaki w żłobku.
Te dwa miesiące były ciężkie, ja pracowałam na pół etatu,z domu bo z domu, ale rano trzeba ogarnąć Hanke, odwieść do żłobka, zrobić swoje i po Hanka. Czasu mało, a robotę trzeba było zrobić, ale to już za nami.
Żłobek ogólnie fajnie,widzę,że Hania sporo się tam uczy, lubi tam chodzić.
Ja czuję się dobrze, brzuch mam już spory, 28 mamy polowkowe.
Polecacie jakieś zabawki na 1,5 roku?

Pinka. Piąty transfer 15 lutego 2020, 15:16

23dc 9dpt

Beta >0.2

Nasz ostatni okruszek nie dał rady. Jesli nie ty miales byc naszym bobaskiem to dziekuje ci,że nie dałeś mi nadzieji.

Planu narazie brak

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 15 lutego 2020, 21:00

Ciąża zakończona 5 lutego 2020


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2020, 21:12

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)