16t1d
Melduje się po wizycie. Dzieciątko zdrowe 149 gram i 11,8 cm szczęścia ❤ Pępowina chyba już taka pozostanie, dwunaczyniowa ale widocznie daje radę wykarmić Bąbla. Serduszko zdrowe, nerki też, przepływy ok czego bałam się najbardziej...U mnie szyjka też w porządku.
No i jeszcze cenna wiadomość - chyba będzie upragniona córcia. Jak to Pani dr. powiedziała " siusiaka to ja tutaj nadal nie widzę" Mam tez piękne zdjęcie malutkiej z profilu. Wreszcie chyba mogę zacząć naprawdę cieszyć się tą ciąża... 🥰
Teraz najbliższe wizyty 17 marca kolejne podglądanie,25.03 zalecane echo serduszka a 1.04 połówkowe u innego trzeciego lekarza, chcę znać jego opinię.
Poza tym złapałam grypę żoładkową
Masakryczne przeżycie w ciąży, gdy praktycznie nic nie wolno. Teraz jest już lepiej, jedan mój żoładek wrócił do stanu z 1 trymestru czyli wieczne wzdęcie i ból po jedzeniu 🤢😥
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2020, 16:50
Ostatni tydzien byl jednym z najgorszych tygodni w moim zyciu. Nie sadzilam, ze az tak zle zareaguje na pierwsza czesc stumulacji. Po odstawieniu progynova zaczelam miec palpitacje serca, ataki paniki, depresyjne mysli, zero snu, na niczym nie moglam sie skupic, bo wszystko wywolywalo paniczny stres. Do tego praktycznie nic nie moglam zjesc i tylko zmuszalam sie do picia wody, bo caly casz mi bylo niedobrze. Wydaje mie sie ze schudlam przynajmniej 4kg przez te pare dni. Moglam tylko siedziec i myslec ze powoli trace rozum i zamiast zajsc w ciaze skoncze w psychiatryku! W poniedzialek nie poszlam do pracy, we wtorek sie przemoglam, ale jak moja szefowa mnie zobaczyla powiedziala ze mam isc do domu, bo nie chce widziec ze sie mecze. Najgorsze bylo to, ze nic nie dawalo ukojenia, bo czy bylam w domu, na ulicy czy w pracy caly czas odczuwalam ten paniczny lek i uczucie ze zaraz mi serce stanie. Rozmawialam z pielegniarkami i ta rozmowa pomagala mi na kilka minut a potem jazda na calego w mojej glowie. Jeszcze nigdy czegos takiego nie doswiadczylam i jedyne o co sie modlilam to zeby sie skonczylo, zeby ta panika odeszla. Bylam bliska, zeby jechac na pogotowie, zeby mi dali jakies mocne prochy.
Pielegniarka mnie nawet zapytala czy chce przerwac stymulacje i zaczac jeszcze raz pozniej a ja mysle, boze i znowu przechodzic przez to samo, wiec mowie nie! Wytrzymam! Zastrzyki zaczelam w poniedzialek i one sa przyjemnoscia w porownaniu do efektow ubocznych progynovy. Zaczelo mi sie powoli poprawiac od srody popoludnia i mam nadzieje, ze bedzie tylko lepiej. Ja zdaje sobie sprawe, ze podczas stymulacji robimy sie emocjonalne czy zle albo cos zacznie bolec. Przyjme z pokora wszystkie te symptomy ale prosze zabierzcie od mnie te stany lekowe, panike i depresje. Nabralam nowy szacunek dla ludzi ktorzy walcza z tymi chorobami. Czulam sie jak w tunelu bez wyjscia, ze juz zawsze bedzie tak beznadziejnie i nic sie nie zmieni. Majac takie mysli potem sobie mowie, jezeli to ci nie przejdzie i tak zostanie.....Jak ty do cholery zajmiesz sie dzieckiem jezeli zajdziesz w ciaze, skoro nie jestes w stanie funkcjonowac.
Naprawde mialam wizje siebie zamknieta w jakims psychiatryku, na psychotropach i tyle!!!!!
W poniedzialek mam kolejne usg i pewnie dowiem sie wiecej. A po usg bedzie czas na akupunkture. Od dzisiaj zaczelam robic drugi zastrzyk rano. Maz dzielnie wstrzykuje wszystko rano i wieczorem. Czasami mysle, ze w drugim wcieleniu moglby byc lekarz ( w koncu tata lekarz) ale jego zdolnosci kreatywne przewazyly 
Mam nadzieje, ze ten stres ktory przeszedl moje cialo nie zawazy na stymulacji aczkolwiek wiem ze to ma duzy wplyw na plodnosc. No coz robie co moge, jak sie uda to sie uda.
Czy już zawsze będę czuła się jak człowiek drugiej kategorii, bo nie mam dziecka? Dlaczego dla osób z dziećmi, jestem kimś gorszym. Czy już przez całe moje życie będę wytykana przez innych jako ta bez dzieci?
Chce wyprowadzić się w miejsce na świecie, gdzie mogą mieszkać tylko osoby bez dzieci. Czy takie miejsce gdzieś istnieje? Jeśli tak to od razu sprzedaje domu i tam jadę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2020, 21:24
Wczoraj miałam dziwne przeczucie, że coś jest nie tak. Nie czuje żadnych objawów ciąży, a przecież bolały mnie piersi, mialam wrażliwość na zapachy, brak apetytu, zmęcznie, żyły na piersiach. A teraz jakby ustąpiło.
Plamienie mimo leków nie ustaje, wydaje mi się, że jest większe. Z ciekawości wczoraj zrobiłam test ciążowy, gdzie dziś beta powinna wynosić ok. 10 tyś. ale tam jedna kreska.. Rano powtórzyłam i tylko cień cienia.
Pół nocy płakałam, bo wiem i czuję, że to koniec.. Jutro idę na betę, żeby potwierdzić, że spadła, a później do lekarza prowadzącego ale pewnie dostane się za tydzień.. Nie ma poronienia, bo biorę leki, do wizyty u ginekologa na razie nic nie odstawiam.
Byłam u immuno po.leki wspaniały człowiek bez problemu mnie przyjął i wypisał receptę.
Jego pierwsze słowa były proszę się nie cieszyć jeszcze Pani ciąża jest zagrożona. Brak kir i NK i brak.ochrony zarodka proszę zrobić betę w poniedziałek i środę. Modlić się i prosić o cud Boga. Do 12 tyg działa immuno, więc tu różnie może być. Encorton mam nadal brać accofil tak samo do 8-12 tyg. Morfologia raz w tygodniu na zbadanie. Na chwilę obecną wyniki po 2 dawkach są ładne.
Leki wszystkie kupione 😊
Jutro napiszę więcej.
48/36
6t+6d
Nie wytrzymałam. Wczoraj pojechałam do kolejnego lekarza. Lekarz ten, po zrobieniu usg stwierdził, że jest jeden zarodek z bijącym serduszkiem. Wielkość odpowiada tygodniowi ciąży. Nic więcej na chwilę obecną powiedzieć nie można.
Ale mi to wystarczy. Teraz jestem pewna, że mam jedno dziecko w sobie, które cały czas rośnie.
Zastanawiam się, jak lekarz może się tak pomylić??? Lekarz, który wykonuje usg od ok 30 lat widzi dwa zarodki, gdy jest jeden!! Jak to możliwe?? Chodziłam do tego lekarza od kilku lat, ale teraz całkowicie straciłam zaufanie. Nie dość, że popełnił taki błąd, to jeszcze w sytuacji kryzysowej, umył ręce i wysłał mnie do innego lekarza. Mam tu na myśli moje TSH , które szybko rosło. Kazał szukać sobie endokrynologa albo lekarza ogólnego. W takich wypadkach trzeba działać szybko. Przecież tu chodzi o zdrowie dziecka i moje! Nie ma czasu na tułaczkę w poszukiwaniu lekarza, który wypisze receptę.
Inny ginekolog dzień później wypisał receptę i nie miał z tym problemu. No cóż...
Haneczka skończyła dzisiaj 18 mac.
Od ok miesiąca się nie kp, ona już drugi raz chora. Obecnie zapalenie oskrzeli. W żłobku, cała masa dzieci kaszlacych na potęgę,zielony kaszel to już norma. Chociaż miałam nadzieję, że ma odporność jak dzwon po takim kp. Podziwiam wszystkie mamy,które wróciły do pracy na pełen etat i mają dzieciaki w żłobku.
Te dwa miesiące były ciężkie, ja pracowałam na pół etatu,z domu bo z domu, ale rano trzeba ogarnąć Hanke, odwieść do żłobka, zrobić swoje i po Hanka. Czasu mało, a robotę trzeba było zrobić, ale to już za nami.
Żłobek ogólnie fajnie,widzę,że Hania sporo się tam uczy, lubi tam chodzić.
Ja czuję się dobrze, brzuch mam już spory, 28 mamy polowkowe.
Polecacie jakieś zabawki na 1,5 roku?
15 cs, 4dc
Coraz rzadziej tu zaglądam bo i sensu za bardzo nie ma. W tym tygodniu przyszły nasze „witaminki” spróbujemy jeszcze coś podziałać w ten sposób ale chyba nie ma co się oszukiwać ze są jakieś szanse, robię to na zasadzie ze „więcej nic nie wymyślę”. Przy okazji zmienimy jeszcze nawyki żywieniowe. Myśle ze u P jest szansa na poprawę no ale ja mam już pozamiatane.
Koledze w pracy urodziło się dziecko, cały tydzień słuchałam o porodzie itp i w końcu zapadło pytanie czy nie chciałabym mieć już dzieci...oczywiście ze bym chciała. Cieszę się ze on się cieszy ale... no właśnie. W pracy tez się zaczyna coś psuć. Teraz czuje się jakbym leżała zwinięta w kłębek a życie stało i mnie kopało po nerach parszywie się śmiejąc.
Dzisiaj przyjeżdzają moi rodzice, być może powiemy im jeżeli pojawi się okazja. Tylko czy wytrzymam to nerwowo, dla mnie to wszystko jest takie świeże i nie wierze w to co się dowiedziałam. P sądzi ze się z tym pogodził ale ja widzę jak oczy mu się szklą gdy zdarza nam się o tym rozmawiać.
Kolejny problem to moje miesiączki. Cholery za długo trwają. 3 dni plamienia zanim dostanę normalnego krwawienia, później ze dwa dni/dzień krwi i znowu plamienia. Całość trwa 7-10 dni. Od pół roku tak się dzieje, wcześniej mój okres trwał 5-6 dni z czego drugi dzień mnie zalewało i ustępowało powili. Zapisałam się do gine ale dopiero na początek kwietnia.
Wczoraj pod wieczór plamienie, dzis można powiedzieć, ze zaczął się nowy cykl. Rok 2020 powitał mnie rozbieżnością w długości cyklu: styczeń 25, luty 33 dni.
Czy jestem zawiedziona brakiem ciąży? Nie.
Czy martwi mnie to co się dzieje z moimi cyklami? Tak.
Wniosek: idź babo do lekarza.
SOBOTA
wróciłam z urlopu chora, musiałam gdzieś zmarznac i proszę jest! Akurat jak szaleje koronawirus i przeniósł się do Europy! Dobry moment wybrałam na chorowanie, oh yeah 😎 no nic, poleżę w łóżku przez weekend może trochę wrócą mi siły witalne...
Musze opowiedzieć historie mojego męża z diagnostyką. Otóż mój mąż poszedł do diagnostyki oddać krew na bakterie w żołądku. Za 2 dni panie dzwonią że krew skrzepła i proszą go żeby przyjechał jeszcze raz. To pojechał do innego punktu diagnostyki żeby pobrali jeszcze raz i żeby zrobić kariotyp przy okazji. Oddał krew znowu, ledwie wrócił do domu dzwoni diagnostyka, że probowka im pękła żeby przyjechał jeszcze raz 😂😂😂 mąż już wkurzony jedzie kolejny raz, oddał krew ponownie. I nie uwierzycie... Dzwoni babka że ta krew znowu im skrzepła! Mąż się tak wkurzył, zabrał pieniądze, zrobił ta bakterie gdzie indziej (tam dziwnym trafem wszystko było ok, wynik był już wieczorem) . Ale z kariotypem niby wszystko ok. I teraz najlepsza część... Po ponad miesiącu czekania na wynik kariotyp dzwonią że coś z próbka krwi nie tak bo nie wyszło! 😅 Trzeba było widzieć minę mojego męża 🤣🤣🤣 awantura i rozmowa z kierowniczka niewiele dała, nawet przepraszam nie usłyszał. Postawa żenująca.
W sumie to nawet nie miałam siły się złościć. Beznadziejne laboratorium 😑 i teraz trzeba ten kariotyp zrobić gdzieś indziej i znowu 1,5 miesiąca czekania 😑 love it...
Dziekuj bardzo za komentarze dziewczyny.
@czekamynadzidzie wiesz moje invitro jest na NHS wiec nie wiem jak do konca jest ze zmiana lekow. Poza tym moje cale jazdy zaczely sie jak odstawilam progynove.
Jedno jest pewne jak w poniedzialek pojade do lekarza na usg wszystko im powiem dokladnie co sie dzialo i powiem, ze juz wiecej nie chce tych lekow brac. Majac swiadomosc co sie dzialo za bardzo sie boje. Poza tym chce ich zapytac o jakies tabletki na uspokojenie. Niby sie wszystko troche uspokoilo, ale siedze sobie ogladam moich ulubionych przyjaciol a jednak czuje niepokoj, troche mi nie dobrze i serce troszke mocniej bije. Juz nie wiem co jest normalne a co nie. Jestem troche panikara wiec pewnie troche sie napedzam. Najbardziej jednak wkurzylo mnie to ze podczas wszystkich moich wizyt u lekarzy nikt ani slowem sie nie odezwal o skutkach ubocznych co mogloby sie stac!!!!! Wszyscy podchodza klinicznie tylko pecherzyki, endometrium i tym podobne ale nikt nie mowi o emocjonalnej stronis. A niby wszyscy wszedzie trabia o zdrowiu psychicznym! Czuje bedzie dym w poniedzialek z lekarzem!! Jeszcze dwa dni stymulacji wiec moja zlosc moze jeszcze urosnac😡💩😈☻
29 dc
Dziś w stresach poszłam oddać krew na betę. Mąż miał wolne to mnie podwiózł..Ale.jak zobaczyłam kolejkę w laboratorium to bym z 3 godziny stała.
Więc co robić przecięć wyszłam na chwilę z pracy koleżanka.na urlopie. Więc myślę i mówię do.ludzi. Jestem w ciąży więc mam pierwszeństwo. Ludzie dobrze zareagowali na to i bylam 2 bo jeszcze inna dziewczyna była w ciazy
za free mi wzięli badania na cito.
Już mnie dobrze znają. Od razu mówili to Pani z tymi wysokimi leukocytami.
Musiałam podpisać się aby nie dzwonili do mnie z wynikami bo.musza ostrzegać jak są wyniki bardzo wysokie.
Wyniki z dziś
Beta nr 2
9 dpt 181,5
Progesteron 34
Morfologia po kolejnych 3 dawkach czyli łącznie 9 dawkach
Leukocyty 21
Limfocyty 10,6
Neutrofile 87
Komórki NK mam 15%
Dla staraczek norma.do 10
Więc jest o 5 dużo.
Nie będę Paśnikowi wysyłać.bo wyniki są dobre. Podeślę.tylko test imk
Ale i tak się martwię czy przyrost jest ok. Jak to będzie dalej. Zacznę się cieszyć dopiero od 12 tyg.
Tera będzie atmosfera nerwowa.
Wczoraj wieczorem bolal mnie brzuch już obawiałam się najgorszego.. czytam ciąża biochemiczna itd.
Zamknęłam.komorke. wzięłam.magnez bo.nospe wzięłam godzinę wcześniej a przeginać też nie można i nie mogłam zasnąć.
I znów mogłam liczyć na kotka.
Mógł spać na dole, ale przyszedł do mnie i położył się koło brzucha i spał do końca za mna.
Do tego przez te ranne zastrzyki o 6.00 nic.sie w weekend nie wyspałam od razu wstałam i myślałam ehhhh
Za bardzo przeżywam bo masakrycznie się boję.
Wczoraj miałam iść do.kosciola się pomodlić i podziękować za cud
Ale strasznie lało i w domu się pomodlilam.
Do tej pory nie mogę uwierzyć że się udało, ta abstrakcja to coś nie możliwego. Może dlatego że nie wierzyłam.
Dziś będę dzwonić do kliniki z wynikami bo kazali betę zrobić 11 dpt. Ale nie wiem czy dam radę w środę..bo jeśli.to.napewno nie w szpitalu, więc wyniki będą bardzo późno.
Myślę że betę będę raz na tydzień robić aby czuć się spokojnie....
Boże chroń moje dziecko 💗💗💗
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2020, 12:49
6 dni temu- w środę był pierwszy monitoring. To był 11 dc. Pęcherzyk ładnie rósł - 16x15mm. Przez weekend mieliśmy się starać. W weekend był test po stosunku. Jak widać powyżej- nie wyszedł najlepiej. Dzisiaj - 17 dc miałam zrobić progesteron. Zrobiłam. Wynik 4,80. Nie za wcześnie? Nie za szybko? Według wcześniejszych wykresów owulację miałam dopiero ok 19 dc. Robię testy, mierzę temperaturę. Pozytywny test owulacyjny był 2 dni temu. Temperatura wciąż niska. Zastanawiam się czy nie za wcześnie byk pomiar progesteronu - 17 dc. Może lekarz wyczyta z wyniku czy była owulacja, czy jej jednak nie było 🤔 Zastanawiam się co jutro powie... Mimo wszystko cieszę się, że teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że odpuścił starania, będzie co będzie
pierwszy raz od dawna czuję się za...ście z tym 😎 to niech tak zostanie. Nawet nie przeraża mnie myśl o tym, że być może spędzimy życie tylko we dwoje
Życie jest zbyt krótkie i zbyt kruche, żeby żałować tego, czego się nie ma. Doceniam to, co mam teraz... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2020, 18:57
Boje sie. Przeraza mnie to, co się dzieje. Co bedzie za 2 tygodnie? Za miesiac? Za pol roku?
Zaszylismy sie na wsi. Przestrzegamy zasad kwarantanny. Tylko sklep w razie potrzeby a i tak raczej zakupy robi nam rodzina i podrzuca "pod bramę".
Ale... Nie o tym chcialam... Powiem Wam cos, czego nikomu nie mowilam. Zaczelismy z mezem współżyć bez zabezpieczenia. Nie nazwalabym tego staraniami, bo nie celujemy w dni. Raczej poki co "obgadywalismy", ze to "dni bezpieczne" (chociaz wiadomo, ze seksujac bez niczego trzeba sie liczyc z ciaza). W kazdym razie gadamy o drugim dzidziusiu. Szok. Jestem zszokowana sama soba. Najgorzej, ze teraz czasy niespokojne (to raz) no i kupilismy mieszkanie (to dwa), ktore będzie do odbioru za (ekhm) 9 miesiecy. Wiec wykańczanie lokum i przeprowadzka z noworodkiem to slaba opcja (taaa, mowie to ja, ktora juz 2 przeprowadzki z dzidziusiem zaliczyla). Ale... Temat otwarty. A raczej temat otworzy sie jak sytuacja sie ciut uspokoi, bo teraz absolutnie nie mam ochoty na zadne amory. Mąż tez nie. Podchodzimy do sprawy pandemii poważnie.
Robiliśmy dzisiaj test pct - 7,5 godz. po stosunku. Nie czytałam dużo o tym teście, ale według mnie nie wyszedł on dobrze.
Liczba plemników w polu widzenia 5 - wartość ref. powyżej 10
Ruchome 40% (czyli pewnie 2) - wartość ref. powyżej 30%
Nieruchome 60% (czyli 3) - wartość ref. poniżej 30%.
Nie wiem, czy wpływ na wynik mogło mieć to, że dzień wcześniej (jakieś 20 godzin wcześniej) też się kochaliśmy. Lekarz nic nie mówił o zachowaniu abstynencji, ale tu na forum dziewczyny pisały, że były takie zalecenia. Mąż 2 razy badał nasienie i zawsze było ok. 70 mln plemników i żywotność była ok. A tu taka lipa.
Jakoś nie rusza mnie za bardzo wynik tego testu. Może w końcu znaleźliśmy przyczynę naszych niepowodzeń? A to otworzy nam drogę do leczenia.
Los ze mnie tak zakpił, że szkoda słów... W piątek po południu dostałam wiadomość, że szanowny szef z który miałam rozmowę chce przesłuchać jeszcze jedną, bardziej doświadczoną osobę. Nie wiadomo co z moją pracą, pewnie jej nie dostanę. Muszę więc odwołać adaptację w żłobku. Szczerze... popłakalam się z bezradności. Kolejna rzecz z której tak bardzo pragnę i nie mam na to wpływu to wrócić do pracy. Nie mam słów na ludzkie zachowanie i tą niesprawiedliwość. Tak się nie robi...
11dc
Właśnie zrobiłam sobie zastrzyk Ovitrelle pierwszy raz sama
sam zastrzyk nie był taki zły, bezbolesny. Jedynie opakowanie inne niż kiedyś, niewiem czy to jakaś nowość czy dawno takie były
strzykawka wyglądała jak flamaster. Tak swoją drogą ile Wy płacicie za ten zastrzyk? ja 140 zł i chyba nast razem będę szukać tanszego leku w innych aptekach.
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2020, 15:48
Cały ten tydzień dzieki relanium.bylam spokojna. W pracy dużo pracy nie było bo systemy naprawiali, więc to co miałam robić robiłam powoli a czułam się jakbym narkotyki brała. Mialam wszystko gdzieś, ludzie do mnie gadali a ja ich nie słuchałam. Niekiedy powtórz....
4 dpt coś mnie podkusilo, znalazłam rano stary test ciążowy po terminie.
Wyszedł
https://zapodaj.net/de54c13936bdb.jpg.html
Zobaczylam kreskę ale stwierdziłam taaaa przecież to test po terminie musi być wadliwy i poszłam do pracy.
Wieczorem znalazłam jeszcze 1 test stary kreska biała. Dałam na luz.
5 dpt
Kolejny wynalazek z szafy minimalna kreska ledwo widoczna wzięłam lupę ehhh po terminie, ale to wieczorem powiedziałam do męża jedziemy do rosmana muszę cis kupić. Wzięłam z 5 testów rosmana i 5 super czułych.
Z rosmana wyszła mąka kreseczka i tego super czułego niewidoczna ale lekko widoczna. Od razu myśl, chyba się udało. Ale przecież nic nie czuję, nie nam boli. Jedynie od czasu do czasu biegunka po lekach i po pączku.
6 dpt
Rano test wyraźniejszy, czuję że się udało. Abstrakcja ale to chyba to... Rano mąż mnie zabrał na krew w pracy mówię że mam anemię i lecę na morfologie.
Beta na cito. Wyniki koło 11. Patrzę na wynik Beta 49,5 o cholera nie możliwe naprawdę się udało. Nie wierzę.
Nie mam leków co robić. Tak mamy do łodzi jechać NK robić więc może zdaze do Paśnika. Zwalniam się o 13.45 jedziemy na łódź do Paśnika. Po 15 jesteśmy dziewczyna mnie wpuściła, lekarz kazał poczekać ale potem zmienił zdanie i receptę od ręki wypisał. Kazał się nie cieszyć, być dobrej myśli, brać leki i trzyma kciuki.
Potem oddałam krew na NK. Moje żyły da okropne bo trafiłam.na babkę u siebie co nie umie krwi pobierać, ale dała radę.
Potem jadę odebrać utrogestan. Potem klinika prolutex i accofill i brak encorton braki w hurtowni. Ekstra . W klinice domagam się utrogestan bo to co mam starczy mi na 15 dni. Babka w rejestracji u nas jest ja do niej ja chcę e receptę bo u siebie mam za 40 zł a nie za 60. Wkurzona baba na maksa powiedziała że napiszę do lekarza aby jutro mi wypisał bo dziś go nie ma. Ok. Dobra leki mam więc wracamy do domu. Mąż wściekły na maksa bo mu na sobotę czyli dziś dali nadgodziny. Więc na poprawę humoru w pracy wydrukowałam taką karteczkę z napisem będziesz tatą i z testem mu dałam i betą. A on szok. Kreski nie dowiedział ale po napisie się skapnął.
Szok niedowierzanie abstrakcja.
A on przytuli mnie i powiedział wiedziałem że tak będzie przecież rozmawiałem z Piotrusiem.
A w samochodzie jeszcze Się mnie pytał kiedy będzie wiadomo.
Ale uprzedziłem go ze ciąża jest zagrożona nie wiadomo co będzie. Nikomu nie mówimy wie tylko siostra i moja mama więcej nikt.
Choć staram się myśleć pozytywnie różne myśli mi przychodzą.
Dziś rano wstałam i żniw test.
https://zapodaj.net/18d1a9a3a60e5.jpg.html
Kreska jest ładniejsza. Chyba jest dobrze.
W dniu transferu pojechaliśmy na frytki i dziś to powtórzyliśmy 😁
To taka nagroda za to wszystko.
Nie mogę uwierzyć, nie dochodzi to do mnie. Boje się cieszyć.
Jedyna nadzieja w lekach i rękach Boga.
I ten koci instynkt codziennie od 4 dni ogrzewa mi brzuszek.
A teraz smacznie spi.
Tak bałam się wierzyć, tak skreśliłam tego zarodka. Wybacz maluszku że w ciebie zwątpiłam.
I ta rozmowa piątkową z embriolog o podaniu najgorszego zarodka, az wkoncu kazałam jej robić co chce bo na większe doświadczenie niż ja. Teraz jej za to dziękuję 💗
Boże chroń i miej w opiece moje dziecko o nic więcej nie proszę. ❤️❤️❤️
Bo dla mnie to jest już wielkim cudem od Boga, niemożliwe stało się możliwe.
26+0
Zastanawialam sie jak to zrobic, zeby pisac pamietnik w belly i chyba mi sie udalo w 27 tc 😂
Ten czas mi tak leci, a do porodu zostalo juz niecale 100 dni. Z jednej strony sie cieszę, a z drugiej jestem przerazona. Ciaza przebiega bardzo dobrze. Mala juz jest tak ruchliwa, ze czasami mnie zastanawia jak to jest mozliwe ze kopie z jednwj steony a zaraz z drugiej. Nie wiem ile wazy, bo na ostatniej wizycie lekarz jej nie mierzył. Na ostatnim usg 29.01 miala 535 g. W ogóle mialam strasznie nieprzyjemną sytuacje z moim lekarzem... Przez cala ciaze chodze na usg co 2-3 tygodnie. Staram sie to ustawiac tak, zeby nie przesadzac, tymbardziej ze czuje juz ruchy dziecka i wiem ze jest ok.
Chodze aktualnie do dwoch lekarzy. U siebie w miescie mam lekarza, ktory przyjmuje w szpitalu na nfz - ale to jest lekarz, ktory mi wypisuje recepty (heparyna) i skierowania na badania nfz. Natomiast drugi lekarz przyjmuje w miescie 60 km dalej i do niego chodze prywatnie na wizyty. W styczniu minela mi jedna wizyta, ale w miedzyczasie miałam usg polowkowe i jedno usg w szpitalu, wiec w zasadzie wiedzac ze jest ok nie szlam juz do niego. Zadzwonilam do niego osttanio zeby mnie przyjal na wizyte w lutym. Ogolnie to wizyta byla okropna, widzialam ze nie spodobalo mu sie to, ze chodze do lekarza na nfz i do niego jednoczesnie. Mimo ze sie zarzekal ze nie chodzi o niego tylko o moje dobro, to czulam, ze jednak nie do konca... Po tej pogadance, ze to wyglada tak jakbym nie byla objeta zadna opieka poczulam sie tak, jakbym nie dbala o swoje dziecko i to po takim czasie staran. Strasznie mi to siadlo na psyche i myslalam ze zmienie tego lekarza.... Zobaczymy jak bedzie sie zachowywal na kolejnej wizycie... Jesli znowu bedzie nieprzyjemny to poszukam kogos innego.
Ostatnio troche podzialalam z maszyna i powstaly takie cuda ♥️
![]()
14tc+6d
Człowiek ciężarny to jest faktycznie trudna jednostka.. 🤦♀️ Posluchałam Waszych rad, zmotywowały mnie żeby jednak iść na usg, bo tak to bym się pewnie boksowała z myślami do kolejnej wizyty. Dzieć fikał aż miło i za nic miał stresy matki, robiąc w brzuszku fikołki. Kamień z serca ❤️ chyba czas uwierzyć, że naprawdę nic złego się nie dzieje.. Malutkie rączki i nóżki machały przecież do mnie z czarnobiałego ekranu.
Niech mi ktoś sprezentuje ultrasonograf!!
Chcę mieć taki w domu 🙈
@Bela najpierw mdłości nie dają żyć, a później człowiek się martwi, że samopoczucie za dobre 🤦♀️ od 3 dni czułam się wręcz rewelacyjnie, teraz będę sobie powtarzać jak mantre, że to magia II trymestru
@Wio chm.. szpilek nie czuje, ale może to macica u Ciebie się rozciąga? Póki co u mnie tylko bąbelki w brzuchu, małe motylki, które raz są raz ich nie ma, czasem trudno je namierzyć, ale będę bacznie obserwować kto się ze mną komunikuje dzieć czy jelita.
Zabawne.. Od kilku dni chodziłam nakręcona jakbym wypiła 40 kaw, a wystarczył widok dziecka i jakby ktoś wypuścił powietrze z balonu i nagle wzywa mnie mięciutka kołderka, oczy się same zamykają, jakby zdjeto mi z barków jakiś niewyobrażalny ciężar, którego nawet nie byłam świadoma. Jest mi tak dobrze, tak spokojnie 🤗
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.