gosia89 udało się po 9 latach 9 marca 2020, 15:25

27dc, 16dni po ovitrele

Beta 0,46, brak ciąży :(
TSh 2,7


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2020, 15:26

Joan Pamiętnik bez tytułu.... 9 marca 2020, 15:27

8dc
60cs

MTHFR A1298C heterozygotyczny
PAI -1 4G homozygotyczny
hemoglobina, erytrocyty na dolnej granicy normy
kwas foliowy 15,66 (3,89-26,8 )
homocysteina 14,15 (3,7-13,9) !!!!
witamina b-12: 372,8 (191-663)
INR 1,06 (2-4)
fibrynogen, d-dimer, APTT w normie
czekam już ponad tydzień na wynik białka c i białka s.
Biorę: zmetylowany B complex, Koenzym Q10, Omega 3. Dziś dokupiłam metylowaną b12 i TMG na tą homocysteinę.

W środę ginekolog.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2020, 15:27

aster Plan B. 25 października 2020, 19:17

19 dc
Z góry przepraszam, wpis "światopoglądowy".
Patrzę na to, co dzieje się w tym kraju i nie mam złudzeń, że tu kiedyś będzie normalnie. Społeczeństwo, które wstydzi się rozmawiać otwarcie o seksie, czy niepłodności, dostaje ekstazy, gdy tylko padnie słowo "aborcja". Na ten temat każdy ma swoją świętą rację. Zwłaszcza ci, których temat najmniej dotyczy. Bardzo chcę mieć dziecko, od dawna jestem na to gotowa. Zdrowe dziecko. Najbardziej na świecie boję się wiadomości, że z ciążą jest coś nie tak. Nie wiem, naprawdę nie wiem, co byśmy z mężem w takiej sytuacji postanowili. Mam spore pojęcie o tym jak wygląda opieka nad niepełnosprawnymi. Całkowite poświęcenie swojego życia, pasji, planów. Pomoc? Praktycznie żadna. Cierpnie mi skóra na myśl, że ktoś już za mnie zdecydowal. Usłyszałam w tv zdanie, że trzeba by upaść na głowę, aby obecnie starać się o dziecko. Taa, może upadłam na głowę, a może nie mam juz wiele czasu na czekanie na lepsze czasy... Jest mi tylko cholernie żal, że ci, ktorzy decydują mają nas tak głęboko w dupie.

Miałam wspaniały sen... Śniło mi się że byłam u siostry w Warszawie, byłyśmy w galeri handlowej na zakupach, nagle mi się zrobiło słabo... Siostra wypaliła że może to ciąża i zebym test kupiła, a ja się w głowę puknęłam i powiedziałam że na pewno nie, że my nie możemy mieć dzieci, ale po długich namowach kupiłam ten test w aptece i zrobiłam go w jednej z toalet w galeri.. A tam moim oczom ukazały się grubalachne krechy!!! Ale nie mogłam sie doczekać aż wrócę do domu i powiem mężowi że udało się i że będzie tata... Już wracałam do domu jak na skrzydłach a tu trach.... I się obudziłam.....


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2020, 15:39

I stało się. Zrobiłam betę. Od rana czekam na wynik. Nie sądziłam, że będę aż tak się stresować zwłaszcza, że nie robię sobie wielkich nadziei. Może podświadomie tak, tylko nie dopuszczam do siebie tych myśli? Miesiączka powinna przyjść wczoraj, ale testy ciążowe są negatywne. Nie potrafię rozgryźć tej luteiny. Biorę dopochwowo 3 x 1 dawkę 100 mg. Szukam informacji, czy ona wstrzymuje miesiączkę i tu opinie są różne. Jedne dziewczyny piszą, że dostają miesiączkę dopiero po jej odstawieniu, inne, że już w trakcie jej brania. Póki co miesiączka jeszcze nie przyszła. A dzisiaj po południu będę wiedziała dlaczego...

Mam wynik - 3,70...
Przecież się tego spodziewałam, więc dlaczego to tak cholernie boli

Kolejna aktualizacja ;) ok, wynik poniżej 5, ale i tak jest wysoki. Skąd mogło się wziąć to 3,70? Może powinnam mieć jednak cień nadziei?


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2020, 15:46

Wczoraj powtórzyłam test ciążowy. Był cień drugiej kreski. Mąż też to widział. Wczoraj rano ostatni raz wzięłam luteinę a dzisiaj temperatura znowu wzrosła do 36.90. Jutro idę powtórzyć badania z krwi. Rozum mówi nie nastawiaj się, a serce...

Wtorek 17 dc / 31 cs - 3 po histeroskopii

Endometrium obkurczyło się i ma 7,5 mm tj. 3 dzień po owulacji. ŻYCIE na serio mi to robisz???!!! Jesteś beznadziejne... Jechałam godzinę, w korku, do kliniki, po to aby wejść na niespełna 15 min. i się dowiedzieć , że endo zmalało, ale , że owulacja była . I cóż mi po niej? Nie muszę już myśleć czy dostanę miesiączki czy nie. Wynik znam już dziś. To są jakieś kiepskie żarty!

Ustalenia z wizyty:
* zwiększamy estrofem 1x 2 mg doustnie, 1x2mg dopochwowo, standardowo 10 dni
* luteina jak było 2x2 podjęzykowo

Pojawić się w gabinecie jak wystąpi miesiączka w 2 -3 dniu, będziemy myśleć co dalej.

Matko jak ja tego nienawidzę! Nie mieć wpływu na nic... A to endometrium to mnie do szewskiej pasji doprowadza. Totalnie nic na nie nie działa - metody naturalne wypróbowane, zero reakcji. Nic, zero, null... Teraz przez chwilę brałam estrofem, ale za krótko, aby to miało znaczący wpływ.

A o kant dupy to wszystko.

6+6, waga bez zmian.

Odliczam dni do wiosny i do końca pierwszego trymestru.

Czuję się fatalnie. Ostatnie kilka dni, to dla mnie ostra jazda bez trzymanki. Przełyk przestał współpracować, ograniczyłam więc liczbę połykanych tabletek do duphastonu, acardu i metforminy. Nie biorę żadnych witamin. Po prostu na sam widok tabletki womit podchodzi do gardła. Z jedzeniem sprawa wygląda lepiej. Mogę zjeść wszystko - poza obiadem własnoręcznie przygotowanym. Nic na ciepło, co wychodzi spod moich rąk - nie znajduje akceptacji Krytyka Kulinarnego. Mężuś przejął obowiązki domowego Kuchmistrza. Ale dodatkowo, gdy go nie ma (czyli od poniedziałku do czwartku) żywię się obiadowo w barach mlecznych. Z etapu giga mdłości, przeszłam gładko do etapu mdłości i wilczego apetytu jednocześnie. W sobotę za to odkryłam, że odbijanie się to najnowszy znak głodu. Kolejnym odkryciem soboty było to, że ból głowy nie jest taki łatwy do zwalczenia w ciąży. Paracetamol pomógł na 1,5 godziny. Skronie pulsowały. Spacer sprawił, że delikatnie zelżało, ale BOLAŁO nadal. Ogólnie sobota to dotychczas najgorszy mój dzień z Tygryskiem czy Malinką. Tygrysek - mówię ja, Malinkę wymyślił Mężuś. Ryczałam z bólu głowy. Stwierdziłam, że mam dość, że mnie ta ciąża przerasta, że może organizm jest za stary i w ten sposób daje o tym znać oraz, że jeśli dotrwamy do szczęśliwego rozwiązania - to zdecydowanie nigdy więcej ciąż i po co mi to było. W odpowiedzi usłyszałam od Mężusia: "Nie ma za dużo sytuacji, które Cię przerastają, a z pewnością nie jest to ta sytuacja. Pamiętaj, że czekają na nas jeszcze 2 zarodki. A poza tym, wyczytałem, że tak jest przy pierwszej ciąży oraz podczas ciąż mnogich. Także kolejne będą spokojniejsze. Teraz - z każdym dniem będzie lepiej.". Przypomniałam sobie, jak dawno temu, jedna z koleżanek - starsza ode mnie - posiadająca aktualnie dzieci w wieku szkolnym - powiedziała mi, że jej w czasie ciąży na ból głowy pomagało uciskanie punktu na stopie. No to hop do internetu. Mężuś uciskał mi punkty na podeszwie, pod palcami, natomiast ja sobie uciskałam punkty między kciukiem a palcem wskazującym. Generalnie - przeszło w jednym momencie, ale niestety nie na długo. Ból wrócił po 15 minutach. Mężuś uciskał więc dość długo te punkty, aż mu palce zbielały i stwierdził, że już naprawdę nie ma siły. W niedzielę było nieco lepiej. Poszłam do kościoła, potem zaczęły się jazdy. Kolory na twarzy - depresyjna tęcza - fiolet, ciemno żółty, trupi, zieleń. Musiałam natychmiast zjeść zupę. Weszliśmy gdzieś, zjadłam rosół. Wypiłam herbatę. Głowa bolała nadal. Wypiłam sobie lekką kawę z 3/4 porcji. Do kawy był podany bezik. Choć bezy uwielbiam to aż mnie skręciło :/ znowu na 1,5 godziny było lepiej. A potem wróciło. Próbujemy Dziedzicowi przemówić do rozsądku, że nie sabotuje się własnej rodziny, że powinniśmy dla naszego wspólnego dobra współpracować i że ja będę wstawać w nocy do łazienki nawet co godzinę, ale proszę niech przejdzie ból głowy i mdłości. Nie pomaga.

Wyczytałam, że duphaston, crinone i acard mogą powodować bóle głowy i nudności. Acardu nie odstawię. Crinone również nie. Ale poziom progesteronu w moim organizmie jest prawie 9-krotnie większy niż powinien być na tym etapie ciąży. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że nie ma co sobie dokładać bólu głowy po lekach i zmniejszyliśmy duphaston. Biorę go już 1x1. Mężuś znalazł rekomendacje dotyczące progesteronu w zapłodnieniu in vitro. Najnowsze badania pokazują, że nie ma znaczenia dla odsetka utrzymania ciąż czy przyjmuje się go do zweryfikowania akcji serca płodu czy do 12 tc. Ogólnie najlepsze efekty, u pacjentek bez problemów hormonalnych, daje połączenie progesteronu doustnego i dopochwowego. W ulotce crinone napisane jest, że należy przyjmować przez 30 dni od dnia transferu (dziś to mój 31 dpt). Też zastanawiałam się, czy nie odstawić, ale stwierdziliśmy, że nie wszystko jednocześnie. W przyszłym tygodniu sprawdzę sobie poziom progesteronu i zobaczymy, co będzie dalej. A na następnej wizycie będę pytać lekarza, co dalej.

Dziś był średni dzień. Do 16 super, po 16 - okropnie. Byłam na pierwszej jodze. Tego mi było trzeba. Instruktor o wszystko się wypytał, o dolegliwości, przyjmowane preparaty. Robiłam dziś pozycje, które pomagają w bólu głowy. Nie chciało mi się z tych zajęć wychodzić - to była taka ulga. Niemniej po powrocie zjadałam coś i spałam 3 godziny!

Kinga1001 Marzenia o dziecku 10 marca 2020, 12:33

9dc
Wyniki, które ostatnio dostałam podesłałam do lekarza. Doktor stwierdził, że nie mam się tymi wynikami denerwować i przyjść normalnie na wizytę. Wizyta jest jutra. Nie mogę się już jej doczekać, bo dowiemy się kiedy mamy ruszyć z zastrzykami, ale z drugiej strony zastanawiam się, czy to wszystko nie zostanie przesunięte w czasie ze względu na te wyniki. Z jednej strony chciałabym, żeby już było po pobraniu, ale wiem, że może lepiej chwilę poczekać i uregulować to co nie jest w porządku.
Oby do jutra ...

Wciąż łapiemy kolejne opóźnienie, po wczorajszej wizycie o kolejne 3 dni. Robi się niebezpiecznie. To już około 10 dni od właściwego wieku ciąży. Na poważnie zaczynam obawiać się hipotrofii albo, że dziecko źle się rozwija bo ma wady. Chyba nie da się odetchnąć spokojnie. Wiem, że hipotrofie ostatecznie diagnozuje się na późniejszym etapie, a i dzieci z niska waga urodzeniowa rozwijają się zdrowo. Ja wagi jeszcze nie znam. Doktor mówił, że maluszek jest mały i jeszcze nie ważymy.
Jednak muszę się trzymać, muszę myśleć pozytywnie. Jak wyszłam z gabinetu to jak mantrę powtarzałam, że moja królewna? może nadrabia tym, że ma długie nogi jak modelka, a korpus krótki, a oni przecież mierzą od główki do pupci, a może też głowę przysunęła do klatki i już kilka mm wyszło mniej? Ja też w sumie jestem niska bo mam może 163 cm ale każdy mi zawsze mówił, że jest wysoka 😲dlaczego? Bo mam właśnie długie nogi efekt wizualny jest zakłamujący i optycznie wydaje się wyższa 🙂 jeszcze szpilki i nogi do nieba 😛
Ostatnio mam też dużo wydzieliny, takiej przezroczystej, kałuża w gaciach, zmieniam galoty 3 razy dziennie. Znowu panika, że to wody ale lakarz sprawdził papierkiem lakmusowym i powiedział, że jest dobrze. Papierki zamówiłam na necie. Czekam i też będę to kontrolować.
A co z pozytywnych wieści? Wciąż nie widać żadnego kutaska więc moje marzenie o córce i to przeczucie od samego transferu naprawdę może się ziścić. Spełnienie marzeń 😍😍 mąż też się cieszy. Pewnie jako facet wolałby syna ale nie daje tego po sobie znać 🙂 zresztą już mu powedzialam, że skoro tak to trzeba się będzie o chłopaka postarać i nie skomentował, a wczensiej jak mówiłam, że z pewnością spróbuję zawalczyć o rodzeństwo to kategorycznie mówił, że on w to nie wchodzi i koniec kropka.
A moja królewna ma już 10 cm. No trochę mało jak na ten tydzień... Ale ważne, że urosla. Myślę że więcej dowiem się dopiero na prenatalnych w Katowicach za miesiąc. Niby 300 km podróży ale cieszę się, że tam pojedziemy. Chciałabym oficjalnie podziękować mojej czarodziejce doktor i pożegnać się z kliniką. Może to wcześnie bo jeszcze różnie może być ale najważniejsze to pozytywne myślenie. No i wątpię, że będę miała okazję się tam jeszcze wybrać. 3 prenatalne i tak trzeba płacić więc pewnie zrobię na miejscu bo podróż z brzuchem już mi raczej nie wypali.
Teraz wciąż nie mam jakiegoś dużego bandziocha ale to też zależy co ubiorę. Opieta spódnica zaczynająca się spod cyckow to i bez ciąży uwidoczni brzuszek. W leginsach wyglądam jak po większym obiedzie. Waga nie wiem. Wczoraj próbowałam się ważyć ale te elektroniczne wagi to jakiś shit. Potrafiły mi pokazywać 3 kg różnicy. W dupe z tym. Widzę w lustrze, że jest ok.
Łożysko wciąż bardzo nisko, nie podnosi się i naciska na szyjkę. Doktor mówił, że ma jeszcze czas ale obserwujemy to. Także zakaz na seks wciąż obowiązuje. Jednak mozemy się pobawić bez penetracji. Dzisiaj zrobię mężowi niespodziankę. Póki jestem choć trochę seksi 🤫


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2020, 09:59

Nea Zostawić po sobie ślad 10 marca 2020, 14:27

15 dc
W sobotę był zabieg.Doktorek nawet żartował.Hmmm dziwne pierwsze wizyty były takie zniechęcające.Teraz oczekiwanie na testowanie.Bedzie co ma być.Sam zabieg to dość szybko pozniej leżenia z 15 minut i do domu.Wyniki męża już nie takie dobre.Tylko 10 mln w ml.Zeby tylko to nie była oznaka powrotu choroby.Jesli chodzi o ruchliwość tez tak srednio.Zupelny brak z ruchem szybkim.Czekamy cały czas na wyniki kariotypow.Bez tego nie ruszymy nic w kwestii in vitro...Wspomniałam doktorkowi o tym ze zdecydowani jesteśmy na KD to mnie objechał ze nie pora na takie coś i dopóki sa własne komórki to trzeba próbować.Wiec próbujemy.
Ja samopoczucie w miarę brzuch troszkę pobolewa najgorsza jest ta senność i zmęczenie.W dzień bym spała w każdym miejscu ale jak co do czego przychodzi nie mogę usnąć.Rano budzę się i 5-6.
Dzis mąż wraca do Londynu za szybko ten czas leci jak on jest.Teraz będzie odliczanie kolejnych dni.Byle do świat..Chcieliśmy wybrać ogrodzenie do naszego domku ale jakoś nie wyszło.Jakis pogląd mamy ale to nie to.Zobaczymy.

Patt1002 Czekamy na Aniołka 9 marca 2020, 15:45

Na ostatnich zajęciach w końcu dostaliśmy zadanie, by napisać bajkę dla naszego dziecka. Wiedzialam, ze takie zadania sa w ośrodkach i mialam plan mniej wiecej jak te książeczkę wykonać... Jednak nie mialam pojęcia o czym napisać. Ponieważ najbardziej lubie malować drzewa to wymyśliłam w żartach, ze napiszemy o ptaszkach, zaczęłam opowiadać mężowi po kolei żartując sobie i przez przypadek ułożyłam główny pomysł na bajkę :D w sobote wspólnymi siłami stworzyliśmy tekst ;)
dzisiaj wszystko mniej więcej umieściłam w programie do tworzenia foto książki. Zostało mi juz tylko namalowane obrazków ;)
ale się cieszę :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2020, 09:08

Agulka333 Mama bez dziecka 13 kwietnia 2021, 12:41

Pierwszy dzień okresu, którego miało nie być. Jak zwykle idealnie o czasie po morderczym PMSie. 28 kwietnia kolejna wizyta u ginekologa... zobaczymy. Trochę martwią mnie wyniki DHEA-SO4: 499,00 przy zakresie 98,8 - 340 :( Na szczęście reszta wydaje się w porządku:
Androstendion 2,98
Testosteron wolny 4,55
AMH 2,89
ACTH 23,2
Kortyzol 16,20 (więc skąd tak wysokie dheas???)

Dziewczynki
31dc
Termin🐒
W czwartek minęło 10 dni brania proga ale od wtorku po tragicznych wynikach proga 0,52 w 23dc przez dwa dni brałam luteinę dopochwowo dawka 2x1 100mg.
Od wtorku biorę też koenzym q10 z Wit.E, a poza tym oczywiście to co zawsze czyli pregne plus, witaminę D w kroplach, euthyrox rano i co drugi dzień selen.

Dopiero od środy-czwartku zaczęły nabrzmiewac piersi tj. Już w ostatnich dniach brania luteiny.

W ostatnich dniach tak jak pisałam zdarzały się bóle głowy, wzdęcia, mdłości, silne skurcze brzucha i kłucie, uderzenia gorąca.
Ostatnie dwie noce budziłam się z bólu piersi i duszności. Było mi strasznie gorąco i miałam gorące ciało, zawsze miałam zimne.
Takie objawy miałam podczas pierwszej ciąży.
Ale ponieważ apka nie wyznaczyła mi ovu na podstawie temperatury, a prog był na tak tragicznym poziomie to raczej nie mogłam mieć ovu. Pisałyście, że labo może się mylić, albo to że nie mierzyłam tempki od początku cyklu może mieć znaczenie.

Po tej info od gino, że to kolejny miesiąc nieudany i ten prog taki tragiczny i że klinika leczenia niepłodności bo ovu w kratkę to powiem Wam, że przeplakalam cały tydzień, obawiając się najgorszego czyli, że naturalnie się nie uda...
W niedziele jeszcze wyplakałam się teściowej bo rano dowiedziałam się, że została znowu babcia. Moja szwagierka urodziła, która była równo ze mną w ciąży. Cieszyłam się a jednocześnie było mi przykro że nam się układa i że mam problemy z płodnością. Pocieszyla mnie oczywiście, że inna jej synowa też miała problemy poważne a teraz ma dwóch synów.
Potem wyplakałam się mamie... bo zaczęłam mieć wieczorem jakieś mdłości i słabo się czułam. Mama zapytała co się dzieje i powiedziałam, że biorę dużo leków i suplementów żeby się udało.. i tak się zaczęła rozmowa. Powiedziałam wszystko co leżało mi na sercu w końcu. Nie widziałyśmy się miesiąc i teraz mogłam się wypłakać. Mama myślała, że może jestem już w ciąży, bo co miesiąc złe samopoczucie i wilczy apetyt od grudnia z podjadaniem w nocy. I powiedziałam jej że też wtedy myślałam, że to ciąża a to tylko objawy brania dupka..
I powiedziałam, że ovu w kratkę i nie wiem co będzie, że padło klinika leczenia niepłodności.
Mama była w szoku... pocieszała mnie, tata też. Mówili że za bardzo biorę to do siebie i się blokuje. Żebym się nie martwiła i wyluzowala. Ale przecież ja to wszystko wiem! Sama sobie to wmawiam, ale to nie jest takie łatwe.
W każdym razie swoje wyplakałam i od niedzieli cierpliwie czekam na @.

Postanowiłam, że we wtorek w 31dc zrobię test. To pierwszy termin spodziewanej @. Bo jeśli były by dwie krechy to muszę szybko zacząć brac luteinę znowu dopochwowo. Tylko zapomniałam o to zapytać na wizycie czy nadal besc rano i wieczorem po 1 tabletce od razu od testu pozytywnego czy jak. Czytam Was i piszecie, że brać od razu jak się okaże po teście.

Słuchajcie i dzisiaj zrobiłam test...
I zgłupiałam jeszcze bardziej...
Pierwszy raz zrobiłam bobo test ten żółty. Poszłam za Waszymi radami, że wiarygodny.

No i w zasadzie w tych pierwszych minutach niewiele bylo widać bo był mokry pasek. Ale miałam wrażenie że gdzieś tam pod tą bielą Vizira jest jakby taki minimalny prześwit czerwonej kreski ale taki nie widoczny cień na wierzchu tylko jakby pod spodem. Pomyślałam, że może mi się wydaje...
Potem ten cień jakby był bardziej widoczny. I jak test wysechł i zżółkł to ja nadal widzę ten cień. Jak wtedy byłam w ciąży to nie bylo cienia tylko taka cieniutka niteczka a tutaj jest jakby cień i nie wiem...

Wczoraj było ❤ I teraz nie wiem czy to mogło wpłynąć na wynik. Chociaż siusiałam do czystej szklanki, uważając żeby nic innego nie skapnęło tam. Dopiero jak pobralam mocz to zaczął kapać śluz.
Próbowałam zrobić zdjęcie testu ale na zdjęciu nie widać tego cienia za bardzo a ja przy oknie w świetle dziennym go widzę. Ale przecież to niemożliwe!!! Z takim progiem i spadającą tempką?? Jeszcze miesiąc, dwa temu bym się cieszyła z tego cienia bo byłabym pewna ciąży, a teraz... z przypuszczalnym brakiem ovu.. nie mogę się cieszyć bo to nie możliwe.
Wtedy jak test wyszedł pozytywny to tempka się utrzymywała na poziomie 37,1. A wczoraj tylko 36,93, a dzisiaj 36,77.

Jutro idę na AMH i zrobię betę przy okazji. Trochę się boję, że jeśli to ciąża a ja przecież nie brałam luteiny od czwartku i mogłam zaszkodzić...ciąży..

Jutro się okaże. Teraz jakoś bez wiekszych emocji bo to i tak niemożliwe skoro nie było ovu...


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2020, 14:43

gosia89 udało się po 9 latach 10 marca 2020, 16:29

1 dc
Nowy cykl, kolejna szansa. Wizyta umowiona 20.03 (11dc), umówiłam też męża na badania nasienia w tym samym dniu.

Patt1002 Czekamy na Aniołka 30 października 2019, 07:56

Przyszła mi czesc książek związanych z adopcja... Na poczatku jednej z nich jest piękny tekst, który trafi do każdej z was.... Tej, ktora przeszła drogę starań i tej, ktora nadal ja przechodzi... "Wiem jak boli śmierć marzeń. I czym jest dwuosobowa samotność, w której sie ja przezywa. Śmierć zawsze boli, ale przynajmniej czerń żałoby chroni przed wścibstwem i niedelikatnością. Nas nic nie chroni. Nie nosi sie żałoby po śmierci marzeń."


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2019, 14:13

Poziomka6 Wieczne czekanie 10 marca 2020, 17:00

18 pęcherzyków. Całkiem nieźle 🙂. Teraz czekam na piątek

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 26 września 2021, 20:09

2 dc, 20 cs.

Wzięłam to clo, pójdę na monit. 5 idziemy do nowej kliniki i tyle.

Psychicznie totalnie🏳


Misiaa, jesteś moją bohaterką ❤


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2021, 20:12

Patt1002 Czekamy na Aniołka 11 marca 2020, 09:10

Kolejna ciąża w naszej rodzinie i jeszcze moja przyjaciółka. Juz nie boli jak kiedyś. Pojawia sie na chwile mała tęsknota, ale mam w głowie tego aniołka, który na mnie czeka. Mam w głowie swoja misje. Musze zostać super bohaterem dla moich przyszłych dzieci, one potrzebują mnie bardziej niż kogokolwiek innego na świecie. Potrzebują silnej i kochającej mamusi i oczywiście super taty! Modlę sie za Ciebie aniołku..

Nea Zostawić po sobie ślad 11 marca 2020, 15:41

16 dc
Niki dzięki bardzo za kciuki
Kd_eye tak jak się nie uda to in vitro.

Najgorszy teraz jest ten czas oczekiwania na testowanie.Mam nie odstawiać luteiny aż do testu.Biore 2x200.Na recepcie miałam 3x200 jak w klinice powiedziałam do położnej ze to za mało do testu bi to na 10 dni jest to stwierdziła ze to jest błąd systemu i powinno być 2x.Zdurnialam już.Biore 2 razy bo przecież wiedza.
Dziwnie się czuje tak jakby miał za chwile być @.Usypiam na stojąco.Dzis byłam w aptece myślałam ze zwymiotuje.Ludzi tłum i ten smród.Byla ze mną koleżanka pytam pozniej jej czy czuła a ona ze nic.....Luteina działa.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)