No i mamy 17 tydzień ciąży.
Ostanie 3 dni była u nas znów jesienna pogoda a wraz z nią znaczny spadek samopoczucia. 2 dni byłam rozdrażniona, zła i płaczliwa (w sumie odkąd wiem, że jestem w ciąży miałam 7 takich dni kompletnego rozstroju bez powodu) bolała mnie głowa i trochę brzuch. Zaczęłam czuć też kręgosłup i biodra, ale niestety przez pogodę nie mogłam chodzić na basen.
Dziś na szczęście wyszło słońce i zrobiło mi się od razu lepiej 
Kuba właśnie pojechał do Laosu po wizę i zostałam sama w domu przez 3 dni
to będzie mój debiut bycia samą w ciąży i w nowym domu 
Brzuch przestał mi tak gwałtownie rosnąć. Sama też nie przybieram dużo na wadze choć wizualnie wyglądam na większą o jakieś 4kg. Kubie ostatnio się wychlapało, że mam wielki tyłek
ale jak zrobiłam pomiary okazało się, że przybrałam tylko 1cm, a naprawdę wygląda na dodatkowe 5cm... Dziwne 
No i tradycyjnie foto podsumowanie 16 tygodnia. Widać moją gorszą kondycję
nie ma też chyba spektakularnych zmian brzuszka 


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2013, 14:13
Wczoraj ostatnia tabletka duphastonu.
I tak jak oczekiwałam dzisiaj pojawiło się standardowe plamienie. Już wczoraj temp spadła, a dzisiaj o kolejne dwie kreski.
Myślę, że jutro @ rozkręci się na dobre zgodnie z grafikiem.
Nawet nie sądziłam, że tak mnie to rozwali. Przez to, że w tym miesiącu był przepiękny wykres, jak nigdy wysokie temp. strasznie się nakręciłam.
Rozkleiłam się. Strasznie było mi przykro. Qrwa no!
TROSZKĘ NIE W TEMACIE ale jeśli któraś z Was kochane chciałaby pomóc nam w tej akcji to byłabym bardzo wdzięczna...
Poznajcie Pimpka. Ma chyba ze 100 lat ...
Pimpkiem został nazwany przez pracownice sklepu spożywczego, które dokarmiały go przez ostatnie kilka miesięcy. Sklep ten znajduje się w bardzo mrocznej dla psich dusz miejscowości Piasek w okolicach Pszczyny. Znajduje się tuż przy bardzo ruchliwej drodze, przy której w gęstych krzakach pomieszkiwał Pimpek ... Codziennie przemierzał ruchliwą trasę, aby móc posilić się dzięki dobroci serca pracownic sklepu. Chęć zaspokojenia głodu, kilkukrotnie przypłaciłby Pimpek życiem. „Szczęśliwie” trafiał na tych kierowców, co to chcą hamować ...
I tak bez dachu nad siwą głową minęła Pimkowi wiosna, minęło lato i zaczęła się kapryśna jesień. Przed Pimpkiem widmo zimy. Na szczęście dla psiaka znaleźli się ludzie, którym los każdego psa, nawet siwego, prawie ślepego staruszka, nie jest obojętny.
Dzięki zainteresowaniu psiakiem wolontariuszy Fundacji i ich zwierzolubnych przyjaciół, w dniu 19.10.2013 został przetransportowany do Hotelu Tymczasik w okolicach Częstochowy. Dzielnie zniósł tę ponad 100 km podróż. Teraz już nie będzie musiał codziennie walczyć o przetrwanie. Teraz my walczymy o kilka lat dobrego życia dla tego dziadeczka.
Szukamy dla psiaka domu, tego stałego, kochającego i dbającego o stare kości. Kontakt w sprawie adopcji lub zapewnienia bezpłatnego domu tymczasowego: 790 420 278
Na chwilę obecną potrzebne są jednak fundusze na pokrycie kosztów weterynarza, szczepienia, odrobaczenia, ew. leczenia oraz utrzymania Pimpka. Koszt miesięcznego pobytu Pimpka w Hoteliku to 230 zł. Mamy tylko 100 zł stałych deklaracji.
Bardzo potrzebujemy Waszego wsparcia! Prosimy o pomoc. Każdy grosz się liczy! Mile widziane zarówno stałe deklaracje miesięczne – nawet te najdrobniejsze, jak i jednorazowe wpłaty.
Fundacja Przystanek Schronisko
KRS: 0000431376
Numer konta bankowego: 67 1050 1243 1000 0090 3014 0421
W tytule przelewu "Dla psiego staruszka z Piaska"
Więcej zdjęć staruszka:



Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2013, 15:20
Dzisiejsza wizyta u lekarza podniosła mnie na duchu... Wszystko się ładnie zagoiło, cysty już nie ma, teraz tylko muszę brać leki żeby wyregulować okres, lub czekać aż sam się wyreguluje...
Może kiedyś zacznę na nowo... teraz nie mam już na to siły...
Kochane moje.. Jutro już wigilia.. A więc życzę Wam zdrowia,spełnienia marzeń,żadnych problemów i najważniejsze dla nas.. Ujrzenie 2 kreseczek na teście i rozwijajacego dzidziusia... Buzaki!!
już się zaopatrzyłam w testy owulacyjne i ciążowe .... zamówiłam na allegro 25 owu i 25 ciążowych....
jutro zacznie się 11 cykl z ovu
Jedenasty to także mój miesiąc urodzenia
może w dniu urodzin będzie zagniezdzenie 
Płeć dziecka potwierdzona na 100% będzie Alicja.
Jest bardzo ruchliwa.
Waża: 356g
A inne parametry to:
BPD – wymiar dwuciemieniowy główki: 5,05 cm
OFD – wymiar potyliczno-czołowy: 5,98 cm
HC – obwód główki: 17,76 cm
AC – obwód brzucha dziecka: 15,04 cm
FL – długość kości udowej: 3,40 cm
Termin utrzymuje się od badania prenatalnego pierwszego: 5 marca 2014r.
Szyjka długa, łożysko prawidłowe.
Zostały mi przepisane dodatkowe żelazo na moją niską hemoglobinę: Tardyferon-Fol
Następna wizyta 12.11.2013 r.
ale wcześniej mam drugie prenatalne 30.10.2013r godz.12
jak zainstaluje skaner to będą zdjęcia 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2013, 11:15
Ja pier...!
On naprawde nie wiedzial, o co halo! A jak mu wykrzyczalam, ze o seks, tzn. jego brak, to byl baardzo zdziwiony i... poszedl sie wykapac! Teraz mi kurczaka bedzie smazyl (domowe nuggetsy), a ja juz serducho na wykres wklejam i lepiej mi. Tylko te mdlosci to jednak nie przeszly... 
dzisiaj 16 dc, zostało tylko 10 dni i nawet za bardzo o tym nie mysle, co ma byc to bedzie. pisze tu coraz mniej ale to dlatego, ze nic sie nie dzieje...
moze teraz zaczna sie jakies zmiany, we wtorek jesli nic sie nie zmieni jade zapisac sie na szkolenie do policji. moze mnie wezma? zawsze chciałam isc do wojska albo do policji. nie jest łatwo bo szwgierka probowała dostac sie tu i tu i jej nie przyjeli, ale sprobowac mozna. najbardziej boje sie psychotestow, na tym najwiecej osob polega. w koncu trzeba sie wziac za jakas robote
pozdrawiam...
Już nie mogę doczekać się do wtorku lub środy, bo będę testować. Ta niepewność jest straszna. Dodatkowo dziś nie mierzyłam temperatury, bo zwykle robię to o 6 rano, a dziś wróciłam o 5 z wesela przyjaciół. Nie wiem więc co nowego w moim organiźmie. Nie mogę też zaznaczyć senności, zmęczenia czy innych bóli, to chyba normalne po takiej imprezie. Może odczuwam je mocniej, ale nie da się tego zmierzyć. Czekam na jutro na nowe obserwacje.
20+4
W weekend odwiedzilismy znajomych, odwiedzamy sie srednio 2 razy w roku, wiec nie wiedzieli o moim blogoslawionym stanie.
Chcialam im powiedziec, ale mimo mojego dosc pokaznego brzuszka sie nie zorientowali, wiec nie powiedzialam. Siedzialam sobie cichutko pare godzin na imprezie, niepicie alkoholu tlumaczac tym, ze przejechalam samochodem. Fajnie bylo znowu nie byc w centrum uwagi, nie sluchac zlotych rad odnosnie ciazy (byly same doswiadczone mamusie + doswiadczeni tatusiowie), wyluzowac sie. Wiem wredna jestem, ze nic nie powiedzialam, ale w ciagu calej imprezy nikt tez nie zapytal mnie : co nowego? itp, wiec jesli ich to nie interesuje tak naprawde, to po co mam wyskakiwac przed szereg i sie wywewnetrzniac 
W srode badania prenatalne.
Wiem, że część dziewczyn (Aurore, Lia ❤️) nie nadąża za wątkiem i woli śledzić wykresy czy pamiętniki, więc czuję się zobowiązana do nowego wpisu.
Byliśmy dzisiaj na badaniach - ja zbadałam AMH i homocysteinę, a mąż zrobił kontrolne badanie nasienia. Pierwszy raz byłam w klinice, do której jesteśmy zapisani. Zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie - nowocześnie, spokojnie, a personel bardzo sympatyczny. Spuściłam krew na badania. Pani w recepcji powiedziała, że czas oczekiwania na AMH to około trzech dni roboczych, więc będę dzwonić po wyniki w poniedziałek. Swoją drogą zdziwiłam się, że nie mają dostępu do wyników online, tylko osobiście lub telefonicznie po uprzedniej weryfikacji czy ja to ja.
Następnie zjedliśmy pyszne śniadanko, wypiliśmy kawkę i przyszła kolej na męża. Wczoraj otrzymałam sms-a przypominającego o wizycie w laboratorium wraz z informacją o zmianie lokalizacji. Podjechaliśmy pod wskazany adres i od razu stwierdziliśmy, że nowa lokalizacja dużo gorsza od poprzedniej. Ciężko było zaparkować, ogromny ruch i budynek też nieciekawy. Mąż poleciał, zrobił swoje i wrócił niezbyt zadowolony. Stwierdził, że warunki w środku też są gorsze niż w poprzednim miejscu. Wyniki miały być do trzech godzin. Były po dwóch. Nie mieliśmy odwagi otworzyć pliku, bo byliśmy na działce i wiedziałam, że jak coś wyjdzie nie tak, to nie skupimy się już na pracy. Po kilku godzinach jednak ciekawość wzięła górę i... zrobiło mi się przykro. Liczyłam na wystrzelone w kosmos liczby, a tu wyniki gorsze od poprzednich. Ilość i koncentracja spadły, morfologia prawie nie drgnęła. Ruch się nieco poprawił, ogólnie niewiele, ale ładnie podskoczył ruch postępowy szybki. Jestem zawiedziona, bo mąż od końca kwietnia zamiast Fertilmana Plus przyjmuje garść tabsów. Od marca (od wyników pierwszego badania) codziennie pijemy czarnuszkę. Codziennie soczek pomidorowy. Naprawdę liczyłam na lepsze wyniki. I to nieszczęsne HBA - spadło z 64% do 57%. To mnie chyba najbardziej podłamało. Wstawiam tu wyniki, w poprzednich wpisach dodawałam te pierwsze, więc możecie sobie porównać.

I choć wiem, że wyniki są prawie w normie, to jest mi zwyczajnie przykro. Pogorszenie wyników tłumaczę sobie upałami. Jednak taka pogoda nie sprzyja plemnikom. Przeczytałam już nawet artykuł potwierdzający moją tezę.
Zamierzam podkręcić dawki niektórych supli, bo mogły być wyższe. Codziennie jemy owsianki, do których zawsze sypnę garść orzechów, pestek dyni, więc bojąc się przedobrzyć trzymałam się dolnych widełek zalecanych dawek supli. Na pewno podbijemy dawkę cynku (do tej pory 15mg), selenu (było 100ug) i w sumie nie wiem co jeszcze mogłabym zwiększyć. Zastanawiam się też nad konsultacją z andrologiem, z którym rozmawialiśmy w kwietniu. Jest bardzo dobrym specjalistą, ale konsultacja kosztuje u niego 350 zł. Na kwietniowej konsultacji bardzo nas uspokoił i kazał wrócić z kontrolnymi wynikami, ale jeszcze muszę to przemyśleć.
W przyszły czwartek wizyta u dr Paligi. Czekam na nią z niecierpliwością, choć myślałam, że przyjdę z lepszymi wiadomościami i zajmiemy się wyłącznie moją diagnostyką. Jakoś tak czuję, że może immunologicznie coś nie grać. Tak myślałam, a teraz mam przed sobą wyniki nasienia i już sama nie wiem. Boję się, że pani doktor widząc to HBA nie będzie miała nam wiele do zaoferowania. Jeśli będzie konieczność to podejdziemy do in vitro, ale jeszcze nie czuję się gotowa na taki krok. I tak czekam na tę wizytę, a jednocześnie boję się co tam usłyszę. Dziś jest mi smutno, ale najważniejsze, że mąż nie stracił motywacji i jest gotów walczyć dalej.
Witajcie!
Ja już po laparoskopii. Wszystko zakończyło się 'prawie' dobrze. Czuję się obecnie wyśmienicie, rany goją się jak szalone, wszystko zakłóca fakt, że tylko jeden jajowód udało się udrożnić, drugiego niestety nie 
Ale mam nadzieję, że to była jedyna przyczyna braku ciąży i teraz w końcu się uda! Czekam z niecierpliwością (ohhh ja jak zwykle niecierpliwa) aż ten cykl się zakończy i oby kolejny cykl, a tym samym kolejna owulacja była z tej szczęśliwej strony.
Pierwszy wpis.... hm
Zacznę od tego, że jutro lecimy na urlop do Polski
jupiii
Bardzo tęsknie za Polską, za domem za rodziną, ale nie jesteśmy w stanie teraz wrócić. Nie za bardzo mamy gdzie mieszkać, wiadomo zawsze się miejsce znajdzie, ale tak na kupie to nie wygodnie.
Zaczęliśmy budować dom mamy sso i teraz pomalutku do przodu 
Życie w Dublinie ? Praca dom praca dom i tak w kółko, brak rodziny w naszym przypadku tutaj, są tylko znajomi jednak to nie wszystko. Weekendy prawie każdy podobny do każdego. Nie ma wyjścia na obiadek do mamy, na kawę do siostry, brata. Człowiek nie widzi jak rodzina się powiększa, jak rosną dzieci itp Pogodę mamy jaką mamy. W tym roku wyjątkowo lato dopisało, jednak nie zawsze tak jest. Jak zacznie lać to potrafi lać jak z cebra przez parę dni i można normalnie deprechy dostać. jednak cóż coś kosztem czegoś prawda ? Żyję tą nadzieją, że jak wrócimy będzie lepiej. Musi być prawda ?? Wiem wiem wszyscy znajomi mówią,że jesteśmy głupi, że chcemy wracać co tam będziemy robić itp.... Każdy ma swoje plany swoje cele i może jestem głupia, ale nie wyobrażam sobie całego życia na obczyźnie. Dla mnie pieniążki nie są najważniejsze. Są rzeczy i wartości dużo ważniejsze.
Teraz naszym celem jest powiększyć rodzinę
Bardzo pragniemy mieć dzieciątko
Mam nadzieję,że nasze marzenie się spełni i że nie będziemy musieli długo na to szczęście długo czekać 
A teraz hmmm idę się spakować, rano do pracy o o 20 naszego dublinskiego czasu startujemy 
Pozdrawiam wszystkie odwiedzające
po co galaktyki?po co tysiąc pięćset sto dziewięćset gwiazd? po co tony idealności? i kilogramy oglądalności?
marzę o jednej, jednej jedynej
takiej z certyfikatem na wyłączność.
Nieoszlifowanej,po to żeby dotykiem subtelnie i powoli odkrywać skrawki cudowności.
Taka własna.Tylko moja.Wyznacza drogę i miejsce.Kawałek nieba jest mój.pamiętaj.
Dzięki niej dotykać sklepień i mrużyć oczy ,gdy najdoskonalszy błysk będzie drażnił wzrok i powodował zabawne mrużenie oczu i najszczerszy z uśmiechów.lubię się śmiać.a rzeczywistość nie sprzyja.
Doszukiwać się tajemnic i przyszłości.Ogrzewać w Twojej dłoni.
Czytać Twoje myśli i oświetlić noce.Uleczyć i zatęsknić.
Zastąpić słowa.
Taki lek na samotność i brak wiary gdy skrada się noc.
Trochę alchemii .I żadnej wartość.Żadne pieniądze Żadne gramy.
Skarb.Schować w kieszeń i wiedzieć że tylko że warto że nie muszą wiedzieć.I iść dalej.cokolwiek.gdziekolwiek.Z głową do góry bo wiem i mam.
Czasami mój wizerunek kobiety niezależnej daje mi dużego kopa w tyłek.
Sama potykam się o swoje buty w przedpokoju..
Bleeeh!
Juz myslalam, ze sie ten dzien nie skonczy! Jak mdlilo, tak mdli, caly swiat mi w dodatku smierdzi! Fuj! Chyba przyjme propozycje lubego sprzed paru dni i pojdziemy na te grzyby. Las, swieze powietrze, moze jakie bzykanko na lonie natury? Tak, chce! 
To jeden z tych dni.. że chciałabym umrzeć. Nie mam siły na walkę odchodzę z opuszczoną głową.
Czas chyba powiedzieć "do nie zobaczenia z OF"
Im dłużej się staramy tym bardziej czuje, że popadam w obłęd ;( jeszcze bieżący cykl sie nie skończył a ja juz czuje że znowu sie nie udało- o co chodzi dlaczego nam nie wychodzi. W pierwszą ciąze zaszłam po 4 miesiącach naszych starań, tylko robiliśmy to nieświadomie- bez mierzenia tempki tych testów owulacyjnych i świadomości kiedy ta moja owulacja! I trach udalo się nawet nie wiem kiedy to sie stało. A tu juz 5 miesięcy, 3 miesiące z calkowita kontrolą co jak i kiedy i nic
nie wiem czy zabieg wykonano źle, zrosty sie jakies pojawiły ze jajeczko nie chce sie zagnieździć. Może mój mąż biorąc tabletki na nadciśnienie ma słabsze plemniki??
Dzis pierwszy raz odważyłam się podejśc do mojej 3 miesięcznej bratanicy- różnica miedzy moja ciążą a bratową była 2 tygodnie
ona szczęśliwie donosiła ciążę i ma śliczną córeczke. Dotykałam jej stópek rączek, usmiechneła się nawet do mnie... a ja w sercu czułam ból i kompletną bezmoc... jestem osobą która dąży do każdego postawionego sobie celu, jak coś chce nie ma rzeczy dla mnie niemożliwych... ale dziecka nie kupie i nie zrobie sobie o tak
poczułam w oczach łzy i wyszlam nie mogłam więcej patrzeć na nia, wiem że to okropne zazdościć ale nie potrafie inaczej. Czuje sie beznadziejnie, jestem beznadziejna bo nie umiem mieć dziecka:( wolalabym zniknąć zamknąć się w czterech ścianach by nikt mi nie mówił o ciązy nie pytał się kiedy bedziemy mieć dziecko i przestać słyszeć o kolejnych ciążąch moich koleżanek!! Jest poprostu beznadziejniee!! ;(
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.