Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 12 maja 2020, 15:37

27 dc
Po wizycie w klinice mam lepszy humor. Co prawda nie robią dalej zabiegów ale okazuje się, że nie musimy powtarzać badań 😊 mam tylko zrobić przed kolejną wizyta prolaktyne, TSH i po mojej sugestii glukozę. Okazuje się, że mam pęcherzyk jeszcze 😱 z tego wszystkiego nie zapytałam jakiej wielkości, ale dr mówiła żebym się obserwowała bo możliwe że pęknie na dniach. Od piątku dwa razy dziennie mam brać duphaston przez 10 dni. Po 10 dniach tel do kliniki czy ruszają z zabiegami, jeżeli nie i dostane @ to zaczynam brać antyki zeby jak to pani dr określiła można było je w każdej chwili przerwać i rozpocząc stymulację. Chyba dobrze wszystko zrozumiałam 🙄 jeszcze mi powiedziała, że ze względu na wiek będę w pierwszej kolejności podchodziła do procedury.
Oby teraz nic nie stanęło nam na przeszkodzie 🙏🙏

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 14 kwietnia 2021, 18:27

Myślałam, że się z tego wyleczyłam ale nadal TO trwa - mam DZIECIOWSTRĘT 🤯
Jedyne uczucie, na które mnie stać to obojętność. Nie umiem spojrzeć na noworodka znajomej z myślą ale super bobasem, nie potrafię pobawić się z 9miesieczna córeczka znajomej z prawdziwą radością. Wcześniej się zmuszałam, twierdziłam że się sama hamuje... Ale ewidentnie coś mi się w głowie poprzestawiało i jak słyszę, że mają do nas wpaść znajomi z maluchem to zaraz robię się nerwowa. Covid itp. pozwalają mi nieraz zapoboec wizycie i udaje, że jestem przeziębiona i z obawy nie chcę nikogo zarazić - kawkę przekładamy na później...
Ale kurcze nie lubię tego u siebie... A jak mi to zostanie? Przecież nie mam gwarancji, że kiedyś będziemy mieli swoje dziecko... Nie chcę zostać ta wredna ciotką, której nie lubią dzieci 🥺

Aurora13 Zanim się poznamy 9 grudnia 2025, 15:42

Mój mały cudzie,
jestem tak daleko. Druga procedura nie udana. Wszystkie 6 zarodków zatrzymało się przed blastocystą. To było 2 miesiące temu. Wciąż przeżywam. Nie wiem co dalej...
Badanie nasienia, fragmentacja i HBA - wyszły w normie. Moje kariotypy też prawidłowe. Kariotypy starego - bez tragedii. Translokacja zrównoważona 11 %. Czekamy na wizytę i na decyzję. Właśnie zaczęłam antykoncepcję do dłuższego protokołu. Z nadzieją, że trzecia stymulacja odbędzie się początkiem stycznia, że obejdzie się bez dodatkowych badań. Z nadzieją, że lekarz nas podniesie na duchu, że nie jest tak źle. Wciąż pracujemy nad jakością moich oocytów. Siły zaczyna brakować...

pinab seedweed 14 października 2025, 14:19

https://seedweed.pl/blog/nasiona-konopi-sudanskich/

Odpowiadając na Wasze pytania:)
Ogólnie trzymam się dobrze, jestem zobojętniała na wszystko i wszystkich - taka moja barwa ochronna przed światem...ale są dni kiedy jest źle... czuję głęboki ból i rozpacz...a informacje o ciążach i dzieciach wśród rodziny i znajomych są dla mnie ciężkim tematem. Staram sobie to układać w głowie ale nie zawsze się da... przed oczami mam wizję tych szczęśliwych rodzin i porównuje do naszej małej 2 osobowej rodziny. I to boli. Bardzo boli. Czuję się wówczas bardzo nie-kobieco, jak jakiś wyrzutek społeczeństwa. A świadomość, że nigdy się może nie udać dławi mnie żywcem. Odrzucam od siebie tą myśl.
Zmieniłam lekarza - po raz ostatni. Wszystkie badania książkowe. Lekarz proponuje laparoskopię (3 w moim wypadku) w celu zdiagnozowania mojego "środka".
Poszłam dodatkowo na terapię pijawkami. Jestem po pierwszej sesji. Może one dopomogą?
Tracę siły i serce do tego wszystkiego.
In vitro nie wchodzi w grę. Adopcja? - sama nie wiem. Nie jestem gotowa.

Palaczowa Nowy rozdzial 4 października 2020, 16:35

Próbujemy i próbujemy. Zobaczymy czy dzis się uda?? Może to nie mój czas?! Wyjątkowo mam bolesność jajników w trakcie owulacji. Jak bym chciała. Ehh

Regularnie czytam artykuły i wywiady na ovu i ostatnio przeczytałam wywiad z Agnieszką Mans. Napisała ona książkę o swojej, na szczęście, wygranej walce z niepłodnością. Po przeczytaniu tego wywiadu pod wpływem emocji zamówiłam tę książkę. Mogę obiema rękoma podpisać się pod nią. W większości miałam wrażenie, że czytam o sobie... Jedna rzecz szczególnie dała mi do myślenia i sprawiła, że zaczęłam inaczej postrzegać nasz problem. Agnieszka zadawała sobie pytania dlaczego ich to spotkało. Ale w pewnym momencie zadała pytanie, dlaczego nie? Właśnie, dlaczego nie? Dlaczego my nie mielibyśmy się z tym zmagać? W swoim bliskim otoczeniu też mamy parę, która zmaga się z niepłodnością i na początku byłam pewna, że to schorzenie zdarza się tak rzadko, że statystyczne nie ma szans, że nas też to spotka. A jednak. Nie ma co rozkminiać. Jest jak jest i trzeba się z tym zmierzyć, a nie użalać się nad sobą.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2020, 22:37

Stefffcia88 Tu i teraz! 18 maja 2020, 23:54

Zaczęliśmy stymulację do in vitro, długo na to czekałam, ale warto było :)
Najpierw przyjmowałam estrofem przez 10 dni, a dzisiaj przyjęłam druga dawkę gonal f. Mieliśmy już jeden monitoring. W piątek czeka nas kolejny...
Już dzisiaj czułam się tak jak podczas standardowej owulacji, czuje ze jajniki nabrzmiewają, a to dopiero początek zastrzyków ;) Woda powoli zatrzymuje się w obrębie brzucha. Ciekawe jak się będę czuć i wyglądać zbliżając się do punkcji. Cera zdecydowanie się pogorszyła, ale to tez było dla mnie oczywiste..
jedyna obawa jaka pojawiła się w głowie dotyczyła tego ze pecherzyki pękną za wcześnie. Zabawne jest to ze człowiek zawsze wymyśli w swojej głowie jakaś obawę, bez nich jakos tak nijako :) cieszę się ze mam wsparcie i nie muszę tych zastrzyków robić sama - zamykam oczy i już po wszystkim.
Lekarz nastawia mnie na hiperstymulacje, zobaczymy jak silna będzie.
Muszę pamiętać aby przypomnieć się przed punkcja o embrioglue - nie zaszkodzi a może pomoc.
Będzie co ma być jak to mawiają :)

Rok + 4 dni
Zostało nam ostatnie 2 tygodnie, wkrótce do pracy. Z jednej strony chce wrócić z drugiej fajnie jest być z małym.
Choć nocki są różne. Wczoraj uśpiony został o 21 a o 22 wstał oczy zamknięte i płacz i to samo o 2 w nocy. Co my było trudno powiedzieć. Ale już do nocnych pobudek się przyzwyczaiłam. Kiedyś było mi trudno teraz nie.

Wczoraj pojechaliśmy do Łodzi do Paśnika i zakupy..

Teraz relacja u Pasnika. Niesamowite ale doktor ma doskonałą pamięć. Kiedy weszłam do gabinetu, przywitał się i po wiedział dawno Pani nie widziałem co słychać. A ostatni raz byłam przecież 2 lata temu.
Bardzo zadowolony był że mi się udało. A ja się przyznałam że zmieniłam jego zalecenia. Myślałam że mnie skrzyczy. A on powiedział że ceni takie pacjentki że słuchają własnego organizmu.
Wszystko zapisał. Dawki leków w ciąży , tc porodu. No i obejrzał świeże wyniki. I myślał nad sposobem leczenia. Stwierdził że stosunek cd4/cd8 mam lepszy niż wtedy i tak samo komórki NK. Tu wiedziałam że nie jest źle. Białko s i c dobre, homocysteina 5,6 super, insulina 7, cukier 82. Ana ujemne,
Oczywiście stanu zapalnego brak. Organizm jest tu spokojny. Za to brak ochrony zarodka Intel 10 , słaba 228 Intel 2 wysoka 69 czyli to co organizm niszczy. Stwierdził że tu powinien pomóc encorton.
Wskaźnik ifn/il10 super 0,2 jak i ostatnio. To jakieś szanse daje.
Allo mlr 0 czyli organizm zapomniał że był w ciąży a pomaga mu w tym cross match dodatni. Mój organizm jest wrogi na wszystko na obcych i męża. Więc od razu powiedział że szczepienia odpadają zapytałam się dlaczego. Powiedział że jak się zaszczepie organizm stanie się jeszcze bardziej agresywny. A tu trzeba obniżyć agresywność. Przyda się tu encorton. Zapamiętal że mój organizm lubi duże dawki leków. Stwierdził że pójdziemy podobnym schematem co ostatnio lecz wprowadzimy kilka zmian.
Pytałam się go co wybrać scratching czy wlew z accofilu. To nam wybrać to albo to. Powiedziałam jak było ostatnio więc stwierdził że możemy tym samym schematem iść choć uważa że bardziej wlew tu pomógł .
Zmiana kierunku kolejna wcześniej miałam brać encorton 10 DC z transferem ja brałam od 2 DC.
I teraz też bierzemy od 2 DC. Zaczynamy od 10mg ale będziemy zwiększać dawkę co 3 dni By 8 DC już brać 20 mg a wtedy w dniu transferu było 20 mg. Gdyby się udało zwiększamy na 25 mg jak wyniki będą dobre to do 30 mg.
Accofil ta sama dawka co ostatnio. Wcześniej dzień po transferze miałam wziasc 1 dawkę ,ja wzięłam tego samego dnia
Więc zostajemy przy tym że tego samego dnia nam brać. I dawka będzie uzależniona od leukocytów. Bo encorton jak i accofil powodują wzrost leukocytów. Ostatnio max 25 tys miałam więc idealnie. Więc może tak być i teraz. Tu będę pilnowana. I heparyna do końca ciąży jak ostatnio.
Więc dostałam zielone światło z tej strony.
Choć poprzednim razem Paśnik mi powiedział szanse są duże, tym razem próbujemy. Więc wiadomo , nie jest pewny na tym bardziej że mój organizm jest nieprzewidywalny. Doczepił się gronkowca aby on mi nie przeszkodził. Ale tu się odczułam. Więc źle nie powinno być.
Na końcu zaśmiał się że chce dzieci aby były urodzone blisko siebie. Ja stwierdziłam że chce by kolejne urodziło się 2 tygodnie po Piotrusiu 😁 Życzył mi teraz córeczki aby była parka. Choć dla mnie to jest mało ważne. Chciałabym aby się udało. A płeć nie jest ważna, choć nie ukrywam że czuje że może to byc córka. Mam takie przeczucie.
Od minionego tygodnia zaczęłam akumpukture a od dziś pić chińskie zioła. To samo co wcześniej.
Teraz tylko pytanie kiedy podchodzić do transferu. Czy styczeń czy luty. Myślę na przełomie stycznia/ lutego jak ostatnio.

Po Pasniku pojechaliśmy na zakupy. Kupiliśmy małemu czapeczkę jest idealna na jesień i na wiosnę powinna pasować.
Tunel i domek w IKEA. Ale bardziej kotu pasuje. Do tego pluszaka owczarka niemieckiego. Jaka była radość małego z prezentów.
Walka o rodzeństwo rozpoczęta.



20 dc

Temperatura trzyma się od kilku dni na poziomie 36,5, wiec prawdopodobnie kolejny cykl, który będzie trwał ponad 34 dni.

Cała sytuacja sYtuacja dookoła napięta, ale udało się nam podjąć decyzje o dalszym działaniu. Mój lekarz ograniczył się do przyjmowania ciężarnych wiec ruszamy dalej - cel Gameta - jakieś opinie?
Z nową nadzieją.


Chciałabym, żeby był już był poniedziałek.
Chcę zrobić już tą betę.
Uzbrojona w leki, czuję się spokojniejsza i gdzieś we wnętrzu tli się nadzieja. Mimo to gdzieś z tyłu głowy słyszę głos - "nie bądź głupia, jeśli do tej pory Ci się nie udało, to dlaczego ma Ci się udać teraz?". Staram się od razu odrzucać tą głupią myśl!

Przecież kiedyś w końcu musi się udać, prawda? 🙏

36+3
Bardzo bardzo dawno mnie tu nie było . U nas jak na razie wszystko dobrze i oby tak do końca. Jeszcze tylko 4 dni i ciąża donoszona i mogę rodzić🙂.Walizka już spakowana. W poniedziałek mam KTG i wizytę u lekarza na której dostanę już skierowanie do szpitala. Nie mogę uwierzyć, że dosłownie już za moment nasz największy Cud będzie z nami. Tatuś już nie może się doczekać i ja również ❤️
Czekamy Okruszku... ❤️

4dpt nie czuje kompletnie nic ! Moje myśli krążą ku porażce, jak zawsze zresztą. :(
Jesscze kilka dni...

dagmara Mój wyścig z czasem. 14 maja 2020, 08:39

Byłam wczoraj w laboratorium... Niestety, moje przygotowania nie idą zgodnie z planem...
Homocysteina spadła, ale minimalnie: z 10,30 -> 9,88. Za mały spadek jak na miesiąc brania metyli. Muszę poszukać dodatkowych dróg do obniżenia homocysteiny.
TSH mam 2,8, czyli też nie za dobrze... Gdzieś czytałam, że do zajścia w ciążę najlepiej mieć TSH <2,0.

Jeheria No kiedy? 14 maja 2020, 07:58

Mój poród:
9 maja cały dzień spędziłam w ogrodzie, przesadzałam kwiaty. Absolutnie nic nie czułam że coś się zacznie. Polegiwałam na leżaku. Zdążyłam pokłócić się z mężem...
Podczas odpoczynku przy tv ok 16 po czułam że coś mi do majtek się rozlało (podczas skurczu przepowiadającego) a jak wstałam zalało mi majtki i podłogę. To była taka przezroczysta woda ze śluzem. mąż bardzo się zestresował 😂 poszłam pod prysznic. Dopakowałam się i wyjechaliśmy z domu. Skurcze od razu były co 4-5 min. Cała drogę utrzymywała się ich częstotliwość tylko były dłuższe i mocniejsze. Na sor mąż nie mógł już wejść, pożegnaliśmy się. Zbadali mnie i poszłam na porodówkę. Podłączyli ktg. Na początku mocno nie bolało, zbadali, rozwarcie 1 cm :( zostawili mnie samą. Skurcze były takie o mocy do 100 czasu trapez ale rzadko. Bóle zaczęły się nasilać. Pozwolili wstać, odłączyli od ktg. Rozwarcie 3 cm o 22 :( Zaczęłam chodzić. Zaczęły się bóle z krzyża, kosmiczne. W skurczu przystawałam oparta o łóżko i kosz i sapałam jak piesek i czasami też krzyknęłam. Grzebień miałam. Non stop chodziłam pomiędzy skurczami. W pewnym momencie zaproponowano mi zzo. I zgodziłam się bo ból był kosmiczny. Anestezjolog przyszedł i powiedział że w przypadku brania przez tyle czasu clexane jest bardzo dużo ryzyko krwiaka w mózgu? I że on mi odradza, że mogę byc sparaliżowana od pasa w dół, że jest bardzo duża szansa, co innego jakby to był jeden zastrzyk a tu 9 miesięcy. pogadał szczerze i mimo że co parę minut była przerwa w rozmowie, patrzył jak ledwo stoję. Odmówiłam zzo. Położna zaproponowala abym poszła pod prysznic, trochę mi to pomogło, ogólnie bałam się zmieniać pozycję podczas skurczu bo nie chciałam aby było gorzej. Potem znowu ktg i kontrola szyjki. Wody dalej chlustały ze skurczami. Jest 6cm. Położna jeszcze podczas skurczu masowała i rozpychała. I tak z każdym skurczem już szło szybko. Było 9 i poczułam parcie, kazała na prawy bok się obrócić i nie przeć. Tak ze 4 skurcze polezalam, zbadała i było o 1 w nocy 10 cm. Zaczęły się ubierać, i kazały przeć, mówiłam im kiedy czuję że idzie skurcz. Ogólnie ciężko było mi wypchać Maciusia, dlatego dali mi w welflon trochę oxy w strzykawce. Podziałało i dwa skurcze parte i Maciuś był na świecie. Nacinali mi krocze z 3 razy.
Maciuś urodził się o 2 w nocy, ważył 3,5 kg 55 cm.
Szycie 45 minut. Znieczulono miejscowo krocze. Położono na piersi.
Teraz walczę o pokarm. Jest ciężko, bo Mały bardzo temperamentny. Bardzo wygłodniały. Denerwuje sie że nic nie leci. Ciężko go uspokoić jak jest głodny. Dostał mm. Ogólnie w szpitalu oni często podają mm nie mówiąc Tobie o tym :/
A skurcze macicy podczas karmienia też bolą! I to mocno. Nie wiedziałam ze tak jest.

14 maj, dzisiaj:
Jesteśmy w domku od 12 mają popołudniu. Dojechaliśmy do domu ze smoczkiem, w końcu to prawie 2h. Mały spał na szczęście. W domu jest o wiele lepiej niż w szpitalu. Maciuś jest spokojniejszy. Ładnie śpi i wybudza się na jedzonko. Lubi ciągać pierś ale konsultowałam z położną że jest popyt jest podaż. Narazie karmię z dwóch piersi bo chce rozkręcić laktację, wspomagam się metodą 7-5-3 laktatorem. Maciuś spadł z wagi w szpitalu sporo 260g. I dlatego mi proponowali mm ale ja chcę piersią karmic. Pijr też herbatkę na laktację i femaltiker. Dziś w nocy zrobił dwie kupy a tak się martwiłam że nic nie ma. Kupa już normalna, brązowa.
Kąpaliśmy go 2 razy. Maciuś strasznie płacze ale myślę że się przyzwyczai, musimy się poznać, chyba za mało wody wleliśmy. W nocy z reguły są 2 pobudki narazie ale dziś mało spałam bo tą kupę robił na raty tzn dwie i się prężył.
Ja czuję się super. Krocze się ładnie goi, już 2 dnia było dobrze, nie brałam po porodzie żadnych przeciwbólowych. Spadło 6 kg po szpitalu. Mąż dużo mi pomaga, wziął wolne w pracy. Gotuję, sprząta, razem kąpiemy, przewija i pilnuje jak chce coś zrobić. Dziś muszę zarejestrować Maciusia bo kazali po 4 dniach. Zaraz przychodzi polozna. Dziecko to zmiana życia o 360 stopni! Ale jestem szczęśliwa! Oby Maciuś był zdrowy a wszystko będzie dobrze!

Dziękuję dziewczyny za kciuki :) 😘


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2020, 07:59

Palaczowa Nowy rozdzial 4 października 2020, 16:35

Próbujemy i próbujemy. Zobaczymy czy dzis się uda?? Może to nie mój czas?! Wyjątkowo mam bolesność jajników w trakcie owulacji. Jak bym chciała. Ehh

W ciągu 8 miesięcy AMH spadło z 2,94 do 2,070. Zaniepokoiło mnie to bardzo. Wciąż jest w normie, ale taki spadek w tak krótkim czasie?! Boję się, co będzie za rok :(

Wczoraj powinnam mieć @ ale że brałam luteinę to się spóźni. Testy białe.
Tak, jestem osobą wierzącą i w maju szczególnie proszę Matkę Najświętszą o cud w postaci dziecka. Jest ciężko, ale wierzę że Mateńka się zlituje i wyprosi u Boga dzieciątko dla nas. Nie wiem czy przez tą luteinę, ale ten cykl, a raczej jego końcówka jakaś dziwna..wczoraj w dniu, w którym powinna być @ szyjka poszła do góry i cycki przestały zupełnie boleć..dzisiaj pojawił się śluz...popiepszyło mi się wszystko..mam nadzieję że jutro już przylezie i zaczniemy kolejny cykl :) w niedzielę moja J skończyłaby 3 latka..codziennie wyobrażam sobie jakby wyglądała, broiła, mądrowała itp..cholernie mi ich brakuje, ale wiem, że tam gdzie są jest im dobrze..

Moja szwagierka dziś urodziła.. Cały czas się modliłam żebym tylko nie czuła zazdrości z tego powodu, na pierwszy moment się ucieszyłam jak teściowa mi napisała, że została właśnie babcia (miała już jednego wnuka, ale wnuczki nie miała). Przed chwilą dostałam zdjęcie małej... Jest śliczna... Niestety ukłucie w sercu się pojawiło...

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 14 maja 2020, 08:58

2 dc
Jestem w szoku, mój cykl trwał 27 dni. We wtorek po wizycie u gin zaczęłam plamić, ale myślałam że to po badaniu USG, ale wczoraj już leciała krew, nieduzo, ale dzisiaj już nie ma wątpliwości że to @, chociaż w niczym nie przypomina moich @. Krwawienie jest bardzo małe, wczoraj odrobinę bolało mnie podbrzusze ale bardzo delikatnie, żadnych innych objawów na @ nie miałam. Dziwne to. Miałam od jutra przez 10 dni brać duphaston, a od 1 dc tabletki antykoncepcyjne. A teraz się wszystko pochrzanilo. Myślałam że do @ jest jeszcze sporo czasu więc nie wybierałam antyków, a dupka miałam w domu, więc dzisiaj mój małż pojechał rano przed pracą wykupić tabletki. Dobrze, że jest aplikacja ,, kto ma lek,, bo okazuje się że te tabletki są tylko w 4 aptekach w moim mieście. Już tak dawno nie brałam antyków, mam nadzieję że nic się nie stanie że biorę je od 2 DC 🤔 no i ten duphaston mnie męczy którego nie zdążyłam wziąć, ale on był na wywołanie @, a że przyszła sama to ten punkt wg mnie powinnam ominąć. Nie ułatwia mi tego wszystkiego ten mój organizm.
Oczywiście mam plan 😁 pod koniec maja mam planowany urlop, może uda mi się go przesunąć kilka dni a klinika ruszy z zabiegami, to uda mi się zrobić stymulację i punkcje na urlopie. O ile w pracy nie wypadnie coś co całkowicie przesunie mi urlop na niewiadomo kiedy.
Niestety jeszcze nie nauczyłam się że przy Ivf nie ma co planować.
Zamówiłam ubichinol koenzym Q10 na poprawę jajeczek i mam nadzieję, że do czasu punkcji trochę je podreperuje. Chociaz to może być za krótki czas brania ,🤔
Pogoda dzisiaj nie sprzyja pracy, z chęcią zostałabym w domu pod kołderką w filmem albo książka. 🥰 Może częściowo uda mi się zrealizować to popołudniu, po pracy. Do kitu jest ten maj 😡

Właśnie natknęłam się na taki cytat:
"Bądź cierpliwy.
Czasem po prostu trzeba przejść to,
co najgorsze,
by osiągnąć to, co najlepsze."💓

No i 2 h po moim wpisie, dostałam telefon i o urlopie początkiem czerwca mogę zapomnieć, może uda mi się pójść w połowie czerwca 😡


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2020, 10:47

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)