Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 16 grudnia 2020, 12:32

23 CS
9dc

Siedzę w Gamecie i czekam na wizytę. Ostatnio każda wizyta u lekarzy dawała mi porządnego kopa i dużą dawkę optymizmu...

A dziś się boję... Boję się, że coś będzie nie tak... A mam tylko usłyszeć co dalej działamy...

I zobaczymy co tam z owulacja ciekawego się dzieje...

amaniii Czekam, może się doczekam (: 22 czerwca 2020, 12:01

Witam wszystkie panie !

Zawitałam tutaj na nowo, zobaczymy co z tego wyjdzie :) Uznałam, że chyba pora się otworzyć, odważyć, napisać coś, wyrzucić to z siebie.. Chyba dobra pora, bo właśnie dziś ma zawitać @, więc zacznę od nowego cyklu , chociaż @ lubi nie przychodzić w terminie.. zobaczymy :) Może jeszcze coś nas zaskoczy.
Szyjka płata figle bo raz jest nisko, raz wysoko, raz twarda a raz miękka.. i chyba zamknięta lekko..

Sumireguska Pamiętnik Sumi 22 czerwca 2020, 14:54

9 dpo... i nawet bladej kreski.. I żadnych objawów
Wiem że to wcześnie ale widziałam że w 10dpo dziewczyny często już coś widzą, ja się boję że to znowu nie ten cykl..
po prostu tak bym już chciała;(

7cs 12dc
W tym cyklu ovu wyznaczyło mi owulację na 8dc.. możliwe że mam jakąś mini infekcję, zrobię dziś test owu i zobaczymy co wyjdzie.. Doskwiera mi dziś cewka moczowa, co kilka mc wraca do mnie lekkie zapalenie w tym obszarze...grrrr. Wczoraj dowiedziałam się że moja koleżanka jest w drugiej ciąży, oczywiście usłyszałam od niej, że mam wyluzować i dobrze się bawić i wtedy dzidziuś się na pewno pojawi.. Jak ja nie lubię takiego gadania.. Dziewczyny, patrząc po forum i pamiętnikach wydaje mi się że zachodzą zarówno te "wyluzowane" ale też takie jak ja, które myślą o ty non stop. Mam rację?

Edit: test owu negatywny. Zazwyczaj wychodzą mi pozytywy 12 lub 13 DC więc jutro zobaczymy


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2020, 15:57

I po chrzcinach ☺️
Nie mamy żadnego pozowanego zdjęcia jako rodzice z dzieckiem 😭 nie wiem jak to się stało 🤷‍♀️ Znaczy, wiem. Zamieszanie, w sumie wszyscy widzieli Marysię pierwszy raz, każdy coś chciał...a już my z mężem ciagle po innej stronie stronie stołu i tak dopiero po powrocie do domu cyknęłam Maryni fotkę w wózeczku, żeby mieć ją w całym stroju ale było ponuro przez pogodę i jakość średnia 😧 podczas chrztu był profesjonalny fotograf, więc z obrzędu na pewno zdjęcia mamy, ale tak jakoś łyso że nie mamy wspólnych z mężem - tylko takie łapane w locie, zdała i średniej jakości. Co zrobić.
To jedyny mankament...

Było super.
Marysia była super.
Cały czas grzeczna, nawet podczas polewania woda tylko patrzyła ciekawie na księdza. Inne dzieci (13 chrztów) płakały, ba, wyły, a ona uśmiechała się do fleszy. Gwiazda nam rośnie.

Nie udało nam się jej podać Infatrini rano, ale mimo to karmienie było w punkt. Przed wyjściem, na kazaniu oraz podczas obiadu. Drzemki też w normie.

Mała uśmiechała się cały czas do gości, którzy byli bardzo pod wrażeniem, że taka rezolutna i radosna. Przechodziła z rąk do rąk (Boże spraw by nikt nie był z nas zarażony!) i obdarowywała wszystkich uśmiechem. Ani na sekundę nie marudziła. Święte Dziecko mamy, a przynajmniej już poświęcone 🤗

Rodzinka też się spisała, chociaż... mimo że to drobiazgi, to cieszę się że nie mieszkam z rodzicami i że nie mają do nas za blisko, bo mam wrażenie że oni by nam całe życie umeblowali. Mało istotne rzeczy ale w razie co to szybko by przelały czarę.

Z restauracji też jesteśmy zadowoleni i na pewno tam będziemy robić inne imprezki. Byle się utrzymali do komunii 🤣

Goście pojechali po 17. Myślałam że Mała padnie spać. Gdzie tam! My wykończenia emocjami i sprzątaniem przez ostatnie dni, a córcię energia do godz. 21 rozpierała. Dziś o 6 rano pobudka. Takie uroki rodzicielstwa ☺️

Aha. W tym tygodniu przybrała tylko 40g.😧 Mam nadzieję że za tydzień okaże się że to wypadek przy pracy, bo jak nie, to masakra 😓

amaniii Czekam, może się doczekam (: 22 czerwca 2020, 16:58

Zrobiłam test, niestety nie wytrzymałam.. Biel vizira, dlaczego mnie to nie dziwi ? Czekam na @ ☺️

32 tydzień ciąży (31+6)
7 dni do wizyty
36 dni do ciąży donoszonej
58 dni do terminu porodu

Paskudna pogoda dziś. Co chwilę pada, grzmi. Przynajmniej nie muszę z Alicją wychodzić na pole. Jeszcze mąż cały ten tydzień jeździ do pracy na 14 i kończy aż o 22.. Co tu robić. Chociaż dziecko zrobiło mi dzisiaj bardzo miłą niespodziankę i ucieła sobie drzemkę przed 15 i śpi do teraz. Ja sobie leżę, ogarniam zdjęcia do wywołania. Dzisiaj dostałam kilka zdjęć od kuzynki z Alicji urodzin i aż się poryczałam jak zobaczyłam moją Alunię. Tak bardzo urosła, jutro będzie miała już 3 lata, niedługo będzie starszą siostrą. To moja jedyna, kochana córeczka. Chyba hormony mi szaleją i dlatego tak mokną mi oczy.
Wczoraj przyjechała do nas kuzynka męża z narzeczonym z zaproszeniem na ślub. Będzie 22 sierpnia, a ja mam termin na 19.. Na 100% urodzę wcześniej, ale jak sobie pomyślę, że będziemy jechać jakieś 70km w jedną stronę choćby tylko na ślub i obiad z noworodkiem i rozbrykaną trzylatką to mi słabo. Z resztą okaże się w praniu. Czy w ogóle będzie nam się chciało jechać. No i jak z dzieciakami będzie.
Na dodatek w tym samym momencie jak byli oni to przyszli do Alicji z prezentami moja ciotka, kuzyn z dziewczyną i kuzynka z chłopakiem. Aż mi się słabo zrobiło jak zobaczyłam tyle ludzi, tym bardziej, że nigdy wcześniej nie przychodzili. Alicja oczywiście w ryk, bo zna tylko kuzynke z ciotką, a reszta to jak obcy ludzie. Jakoś na szczęście dziewczyny ją udobruchały ciastoliną i się rozbrykała. Ale oni siedzieli i siedzieli..dobrych kilka godzin. Myślałam, że pod koniec już mnie szlak trafi. Naprawdę nie mam nic przeciwko żeby przychodzili, ale ja w ciąży, z krótką szyjką, spojenie boli. Masakra. Głupio mi było iść sobie poleżeć i ich zostawić, więc siedziałam kolejny dzień z rzędu plackiem na dupie. Dzisiaj już sobie w spokoju leżę. Dobrze, że urodziny są raz w roku 😉

RudaMaruda Kiedy w końcu się uda? 21 czerwca 2020, 12:38

Ciąża rozpoczęta 24 maja 2020

5 cs 15dc
Dzisiaj mija nasza pierwsza rocznica ślubu😍 ten rok tak szybko zleciał🙈 jestem szczęśliwa !
Cudownie byłoby teraz cieszyć się z maleństwa. Wierzę że na pewno jest nam pisane ! Nie ma innej opcji!
Teraźniejszy cykl bardzo na luzie. Trochę poszaleliśmy ale czerwiec obfitował w same okazje do świętowania🎉 w weekend byliśmy nas morzem z okazji rocznicy, w zeszlym tygodniu małż obchodził 30 tke, a tydzień temu byliśmy na weselu. Także mało odpoczywam i to się daje mi we znaki... ale przynajmniej mam mniej stresu w pracy 😉
Czekam na owulke, ale pewnie dopiero zobaczę kiedy była po skoku temperatury. Myśle ze tez może mi się przesunąć ze względu na zmęczenie. Tylko to takie pozytywne zmęczenie po którym człowiek wie że przynajmniej coś przeżył.
W tym cyklu chciałabym zmierzyć progesteron i AMH .! Dlatego czekam na 6/7 dpo😁

I znowu pod górę. Właśnie zadzownili z Warszawy i przełożyli mi termin wizyty o miesiąc... zamiast 22.02 mam przyjechać 22.03.. masakra! Tak się cieszyłam że pójdziemy do przodu, że zaczniemy się starać i może się jeszcze uda jak będę na l4 i tym samym nadal będę miała zaplecze finansowe a tak? Wielka dupa!

18dc

Dzisiaj przed samym telefonem zaczęłam stresować się co do zaplodnionych oocytow. Podajze dopiero za 8 razem dodzwoniłam się.
Jest 7 zaplodnionych zarodeczkow KLASY A, oczywiście to początek a wiadomo, ze po 3 dobie sporo odpada. Także trzymamy kciuki aby dotrwało jak najwięcej do czw ✊🏻🍀🤗✊🏻🍀🤗❄️. Oby tym razem był to ostatni protokół. I udało się w crio transferze w przyszłym cyklu.
Na razie jeszcze trochę brzuch boli, jakoś nie mogę wąchać niczego bo mi aż niedobrze. Staram się pić dużo wody. Plus inne napoje np herbatka 😝. Nie mam zbyt dużego apetytu... Wręcz jak jem to z trudem udaje mi się choć kanapeczkę do końca zjeść.
Przy "DWOJECZCE" jeszcze boli, lecz mam nadzieję że jutro to będzie już bezbolesne i mi przejdzie.
Mam nadzieję, że waga pójdzie w dół już, bo podczas stymulacji stała w miejscu ~ choć to jest plusem, że nie do góry. Pod koniec czułam jak mi stopy trochę spuchły.
Staram się leżeć i to większość czasu.
W sobotę po weselu tak bardzo brzuch i podbrzusze bolało, że myślałam aby popłakać, nie udało się to. Jakość wytrzymałam.
W sobotę w klinice jedna dziewczyna przyszła na transfer. Okazało się że u mnie podają relanium, i od razu po transferze kładą do łóżka na 2 godziny.
Zapamiętać, aby książkę wziąć 😁.
Dzisiaj też mam dzień lenia. Także jutro będzie trzeba do pracy wrócić.
Na pewno w czw napisze co z moimi ❄️❄️❄️❄️❄️❄️❄️. Czy będzie tyle, a może mniej.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 22 czerwca 2020, 18:52

Ale się wkurzyłam. Aż mi się brzuch trzęsie. Żeby tylko maluszkowi się nic nie stało.

W weekend do teściów przyjeżdża siostra męża z mężem i dwojka dzieci w wieku 6 i 2 lat. Oni mieszkają w Londynie, będą jechać do Polski autem, promem i potem przez Niemcy. Czyli UK i Niemcy - dwa najbardziej zainfekowane kraje. Powiedzialam mężowi, że ja się boję i nie chce żebyśmy do teściów jechali na weekend. On tego nie rozumie. Mówi, że przecież oni nie maja covida i w aucie pojadą. No tak, w aucie i beda sie zatrzymywać na stacjach. Mąż do mnie: dlaczego on się nie może z bliskimi zobaczyć, że przeciez dziadek wyszedł ze szpitala i jego siostrzency przyjeżdżają i że ja się ze swoimi bliskimi widuję. Nosz kur.. ja sie nie widuje z ludźmi którzy jechali przez pół Europy! Obrzucilam go bluzgami na czym świat stoi. Leżę sobie i usiluje się uspokoic i slysze że dzwoni jego tata żeby zapytać czy będziemy. Jakoś się wymigal, że wybory itd, ja się zle czuje. Ale za chwile slysze: to może niech oni do nas wpadna w przyszlym tygodniu. Ja pierdole zagotowalo sie we mnie. Po rozmowie mi powiedzial, że powiedzial to z grzeczności i że na pewno nie przyjada.
Nie rozumiem takich stosunków rodzinnych, ja bym powiedziala do siostry: ej stara sorry, ale przyjezdzasz z gniazda covida, nie widzimy się.
I koniec dyskusji, a nie podchody i grzeczności.

Mam żal ogromny, chyba mnie pierwszy raz od czasu naszej walki mąż zawiódł. Przedkłada relacje z rodzinka nad nasze dziecko.

Jutro usg, zobacze maluszka. Oby wszystko bylo ok, mam schizy ostatnio no i teraz mega się zdenerwowalam, tak się boje że to zaszkodzi...

Spuromix A może to już czas? 22 czerwca 2020, 19:55

Oda do małpy
@ gdzie jesteś?
Już cię dzisiaj czułam,
Widziałam już za rogiem...
Bóle miałam wielkie,
I skurcze także ciężkie,
W łazience co 5 minut,
Stałam z podpaskami,
Dzień minął, wieczór mamy,
A ciebie dalej nie ma...
Przyjdź w końcu ty cholero,
Ileż można czekać?
Plany miałam wielkie
Że zacznę obserwować,
Już dosyć mam czekania,
Zacząć chce starania....

Tak więc właśnie czekam na @ :D rano dostałam bóli miesiączkowych, miałam nadzieję że przyjdzie ale nie przyszła. Ciekawa jestem o ile znowu się cykl przeciągnie...
@ nie ma, pogoda do bani, komp wysiadł, ale za to humorek dopisuje :P

Pozdrawiam :D

Przyznaję, że inaczej wyobrażałam sobie inseminację. Okazało się jednak, że przebiega podobnie do zwykłej wizyty kontrolnej z taką różnicą, że po "badaniu" przez 10 min trzeba leżeć na fotelu z nogami w górze 😄 od czwartku luteina 2 dziennie po 2 tabletki podjęzykowo. Po tym czasie (14dni) robić test ciążowy 😱 dzisiaj samopoczucie wyjątkowo dobre, cały dzień udaje przed mężem ciężarną, na co on: "zobaczymy, czy będzie Ci tak wesoło za 2 tygodnie" 😂 nie nastawiam się jakoś specjalnie, bo wiem, że szanse małe, ale przynajmniej "działamy".

Przy okazji zapytam: wiecie może jak jest z alkoholem po zabiegu? Trochę można czy lepiej wcale?

Udanego tygodnia dziewczyny! ❤️

Zaczynam odliczać powoli do laparoskopii z histeroskopią i drożnością.... jak dobrze pójdzie, to za miesiąc o tej porze będę już po! Czy szczęśliwsza? pewnie poniekąd tak, że już mam to za sobą... ale boję się.. nie tyle bólu, czy tego, że będzie nieprzyjemnie itd. na to jestem przygotowana, ale na diagnozę nie.... wiem, że w histeroskopii będzie mi moja Pani Doktor korygować kształt macicy, ale co wyjdzie jeszcze jakie tam mam "kwiatki" ... endomendy wrednej się obawiam najbardziej... ale czas pokaże... Ale czy będzie w ogóle w terminie ha! oto jest pytanie, gdyż termin planowany wypada mi na 40 dc (tak!) ale moja Pani Doktor robi mi jeszcze podgląd i oby wyszło czysto i dała zielone światło na zabieg w tym terminie... moje cykle są raczej bezowulacyjne i przekraczają 40 dni, więc co do zasady to termin jest odpowiedni, ale czy mój organizm nie spłata mi figla i tym razem zaskoczy mnie owulacją.. zobaczymy... trochę jeszcze niepewności przede mną. Z miłych rzeczy to udało nam się wyskoczyć na kilka dni nad nasze polskie Morze :) ach, uwielbiamy go! świat jest piękny, zakątki mniej lub bardziej rajskie, ale nasz Bałtyk ma swój niepowtarzalny urok. Tak sobie korzystaliśmy z Mężem z wolnych chwil tylko we dwoje, staraliśmy się wykorzystać ten czas w pełni, zresztą jak każdy wyjazd w czasie starań, bo może to będzie ostatni taki, tylko jednak na plaży myślałam o tym jak tutaj dobrze mają dzieciaczki... nie da się mam wrażenie wyłączyć, jakoś zapomnieć o staraniach... nawet jak się żyję i cieszy tym życiem, to i tak wcześniej czy później przychodzi ten "cień"...
Muszę sobie jakoś głowę zająć żeby nie odliczać i nie myśleć tak o laparo-histero-drożności... Trzymajcie kciuki za ten termin, żeby nie trzeba go było zmieniać.

Wera Nasze początki 22 czerwca 2020, 20:52

3 dc
W październiku zeszłego roku robiłam badania hormonów ze względu na trądzik. W 3 dc
FSH 7,06 mlU/ml
f. folikularna 3,03-8,08mlU/ml
LH 4,1mlU/ml
f. folikularna 2,39-6,60mlU/ml
Estradiol 19,06pg/ml
f. folikularna 21-251 pg/ml
DHEA 388,05 ug/dl 95,80-511,70

TSH1,390 ulU/ml 0,270-4,200
Prolaktyna 19,56ng/ml 4,79-23,30
Testosteron 0,185 ng/ml 0,08-0,48

W zeszłym roku w sierpniu zabadalam też AMH
17,69 pmol/l ×0,14=2,48 ng/ml
Mój przedział to 25-29 lat 6,35-70,3

Możecie komentować.

Endokrynolog powiedział że wyniki dobre. Usg tarczycy tez było w porządku

A klopt z trądzikiem się skończył po usunięciu ósemki. Teraz tylko pojedyncze syfki na okres wychodzą.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2020, 22:16

Iza_Malarka Zaczynamy! 23 czerwca 2020, 01:05

Powoli oswajam się z myślą, ze póki co dzieciątko nie jest nam dane.
Mimo sprawdzania zębów w grudniu, dziś okazało się, że pod starą plombą jest ukryta zaawansowana próchnica, i ząb prawdopodobnie nadaje się do leczenia kanałowego. Na dwa miesiące lekarz założył mi lekarstwo, jeśli wszystko pójdzie ok to plomba we wrześniu, jeśli będzie mnie coś bolec to leczenie kanałowe.
Wg lekarza powyższe nie wiąże się z odłożeniem starań, jednakże muszę liczyć się z brakiem znieczulenia - co dosyć mnie przeraża. Nie zdecyduje się na zatrzymanie starań na ten czas, jednakże gdzieś w głowie mam mysl, ze prawdopodobnie i tak nie zakończą się sukcesem.
Dosyć depresyjny ten mój pamiętnik, jednakże oprócz wylewania złych myśli tutaj jestem generalnie szczęśliwym człowiekiem. Nie przytłacza to mojego codziennego życia - jedynie czasem zaboli :)

To chyba 14cs... Nie wiem, już się pogubiłam.
Wiele razy chciałam coś napisać ale wiecznie czasu brak. Dziś jestem właśnie na krzywej cukrowej i muszę spędzić w klinice ponad 2 godziny, tak więc czas na wpis !

Od marca, działo się dosyć intensywnie. Pierwsza wizyta w klinice niepłodności przywróciła nam nadzieję. Bardzo sympatyczny lekarz, nie chciał komentować niekompetencji urologa, który po jednym badaniu powiedział nam,że nie mamy szans na dzieci, nawet z in vitro. Krótko mówiąc śmiał się z tej diagnozy, powiedział ,że to totalne głupstwo, że jesteśmy młodzi i wszystko będzie dobrze :). I tym oto akcentem rozpoczęliśmy komplet badań... W międzyczasie dopadł nas jeszcze Coronavirus, ale naszczęście szybko i bezboleśnie sobie poszedł 🙃. Cały maj badaliśmy wszystkie hormony, robiliśmy rozmaite testy, wymazy no i badaliśmy nasienie. Gdy dostaliśmy wyniki, byłam w wielkim szoku, po raz kolejny! Okazało się że ilość plemników w spermie jest prawidłowa. Co prawda morfologia i ruch postępowy a wynosiły 0%, ale to już zupełnie inne wyniki. U mnie przy okazji wyszło podwyższone TSH i testosteron. Dostałam Euthyrox i skierowanie na badanie w kierunku insulinooporności. Oczywiście podejrzenie PCO 🙄. Wiedziałam już od lat że coś tam u mnie w tych jajnikach się dzieje, ale miesiączki miałam w miarę regularne więc nie miałam ogromnych powodów do zmartwień. Poza tym żaden z ginekologów nie chciał mi nic w tym temacie rozwinąć... W tym cyklu lekarz owulacji u mnie nie stwierdził. Bynajmniej do 21go dnia cyklu. Okres dostałam w 40 dniu cyklu, także nagle wszystko jak na złość się pogmatwało.
Kurcze oszaleć można 🙄... Niby przy pco największy problem to brak owulacji, ale przez wiele miesięcy testy mi wychodziły i później miesiączka 13 dni od pozytywnego owulaka jak w zegarku. Więc teraz jak ja mam problemy i mój mąż również, to chyba ciężko będzie to wszystko zgrać 🤔. Zobaczymy co wyjdzie z krzywej cukrowej. Mąż ma w przyszłym tygodniu rozszerzone badanie nasienia, by się lepiej temu przyjrzeć. A na termin z lekarzem musimy czekać aż do 27 lipca, bo jest na urlopie... Najgorsze to czekanie 🙄.

40+6 tc

Nadal nie urodziłam. Rano przyjęli mnie do szpitala na planowe wywoływanie. Wszyscy się dziwią ze przyszłam w niedziele (Tak mi lekarz kazał) ale na izbie spokój i cisza, szybciutko mnie przyjęli, pobrali badania i wymazy na covida i teraz leżę na sali przedporodowej i czekam pewnie do jutra żeby zaczęli coś robić. W badaniu usg wyszło mi skrajne malowodzie - wczoraj miałam taką sytuacje ze rozmawiałam z mężem, śmiałam się i jednocześnie myłam okna. W pewnym momencie miałam uczucie ze mała mi naparla na pęcherz i się posikałam. No nic, poszłam się przebrać i nawet przeszło mi przez myśl ze to wody odeszły ale ani nie odchodził mi czop wcześniej ani nie zaczęły się żadne skurcze wiec spokojnie poszłam spać. A wyglada ze to jednak wody były 🤷🏻‍♀️ W każdym razie na razie nic się nie dzieje. Leżę i czekam, a ze jestem na sali przedporodowej to słucham jednej rodzącej Pani. Trzymam za nią kciuki ☺️ W badaniu lekarka była sceptyczna co do porodu drogami natury - mała leży bardzo wysoko, nawet się mnie nie da porządnie zbadać bo kość krzyżowa jest mocno wsunięta w miednice 🤷🏻‍♀️ Nie wiadomo czy finalnie nie skończy się na cesarce. No nic. Pozostaje tylko czekać 🤷🏻‍♀️

7cs 13dc
Test owulacyjny negatywny dalej. Kto wie, może w tym cyklu owu nie zamierza się pojawić albo faktycznie pojawiła się tego 8 dnia cyklu (mimo że nigdy wcześniej tak nie miałam).. zastanawiam się nad długością fazy lutelnej. Czy można je mieć zmienne np. raz 12 a raz 14 dni? Jeśli owu byłaby 8dc to miałabym cykl 22dniowy a takiego jak żyję nie miałam. Pokręcone to wszystko

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)