13 dc
Dzień punkcji.Zgodnie z zapowiedziami udało sie pobrać jednego kumulusa 21 mm.Komorka była nie dojrzała i nie wiadomo było czy mąż moze wkroczyc do akcji.Po godzinie został poproszony więc chyba na plus.Jutro rano mam dzwonić i coś więcej się dowiem.Od dziś mam brać
Utrogestan 200 3x1
Estrofem 3x1
Encorton 5mg 1x1 i 1x0,5
Jak wszystko dobrze pójdzie to od transferu
Prolutex 1x1
Fraxiparyne 0,3 1x1.
Stresuje się strasznie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2020, 21:21
Mam doła ....😪
Nie wiadomo czy doszło do owu. Gin twierdzi że pęcherzyk Graffa zapadł się...O co chodzi..?
Nowy cykl, nowe szanse 😜
3....2.....1....START!
Tsh 1,29
Estradiol 50,4
Progesteron 0,66 trochę wysoki
Prolaktyna 282,5
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2020, 11:22
dziś dzień w pracy minął mi fajnie choć bardzo ciężko, Dałam na luz z staraniem się o nasz skarb bo jak ma być to będzie bo mam wszystko w normie. Muszę tylko nerwy opanować i może się uda.
To mój pierwszy cykl z mierzeniem temperatury, nie sądziłam, że tak się wkręcę. Żałuję tylko, że nie zaczęłam wczesniej, wiele się można dowiedzieć o swoim ciele 😁 Wraz z mierzeniem temperatury zaczęłam przyjmować Ovarin, właściwie bez konsultacji z lekarzem, ale niestety ten wirus pokrzyżował nam wiele planów. Ogólnie mieszkamy w UK i plan byl, że w czerwcu lecimy do Pl i wykonujemy badania potrzebne do starań o dzidziusia. Nie chce robić tego tutaj, nie mam zaufania do angielskich lekarzy, jeszcze ich podejście do ciąży raczej zniecheca. Zawsze miałam długie cykle, ale po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej ktorą przyjmowałam 3 lata, zaczęły się dziać z moimi hormonami cuda.. Podobno to normalne, ale do roku czasu miało się wszystko ustabilizować, niestety nie w moim przypadku. 7 miesięcy starań o dzidziusia i nic, dodatkowo straszne wahania nastroju, dlugie cykle, bóle sutków które potrafiły trwać cały cykl i bóle jajników, na początku roku miesiączki nie miałam nawet przez 56 dni, to mój rekord. Ovarin znalazłam na jakimś forum, właściwie to bardziej suplement na regulację hormonow, nie lek więc postanowiłam spróbować, tyle narazie mogę zrobić, bo do Pl lecimy dopiero we wrześniu. Dzisiaj jest mój 13 dpo, misiaczka powinna się pojawić jutro lub po jutrze, od kilku dni źle się czuje. Staram się nie bzikowac, bo możliwe, że to sygnały nadchodzącej @, tym bardziej że już temp trochę spadła w ostatnich dniach. Najbliższe dni powiedzą wszystko, testu jeszcze nie chce robić, strasznie mnie to stresuje i widok tej bieli jest dołujący, wolę poczekać na miesiaczke.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2020, 18:52
Piątek 18 dc / 35 cs
Wiem, że zwierzęta czują już od pierwszych chwil, że jest się w ciąży, nie tylko jak jest się już w niej jakiś czas... Byłam dziś u mojego kochanego pieska - synka, który został z moimi rodzicami jak ja wyprowadzałam się do mieszkania ( zbyt duża rasa jak na pobyt w bloku, a rodzice mają dom z ogrodem). Niestety, jego reakcja mówiła wszystko. Włożył nos między nogi, a potem standardowo przymierzyl się do "gwałtów" na nodze. Nie zachowywał się inaczej względem mnie. Był zazdrosny i natarczywy, jak zawsze. Nastawiam się na porażkę... Tak wiem, że dopiero 3 dni po inseminacji, ale nie wiem czemu mam wrażenie że to co się stworzyło, już padło. Najbardziej mi przykro z powodu męża. On tak bardzo chce... Od środy się pyta czy czuje się jakoś inaczej - ciążowo. Nie, nie czuję, nic nie czuję generalnie, choć tak bardzo chce czuć 😒
PIĄTEK
W niedzielę chrzciny synka szwagierki... Mam nadzieję, że to przeżyję bez większego szwanku na psychice 🙏
Co u mnie? Zapisalam sie do psychologa, chyba potrzebuję pomocy. Jest ciężko...
Jestem mega wkurzona na doktora ze zamrozil mi tak slabe zarodki. Jak juz musiał to mógł zamrozic tylko jednego a nie trzy w dodatku kiepskie
nie cierpie tej kliniki. Dla nich liczy sie tylko kasa. W poprzedniej klinice w życiu by czegos takiego nie zrobili. Koncze transfer(y) i moja noga tam wiecej nie postanie 
Jestem wsciekła bo przez taką idiotyczną decyzję moje leczenie sie spowolni niepotrzebnie o minimum 3 miesiace
wrrrr 😠
Dziwny ten lipiec. Niby lato, a wiecznie deszcz.
To miało być moje lato. Miałam urodzić dziecko (córkę, jak to zarzeka się mój mąż) i uczyć się bycia mamą. Na jutrzejszy dzień miałabym termin (prawdopodobnie). A dzisiaj? Test owulacyjny wyszedł pozytywny. Może to znak?
Nie jestem jakoś smutna. Cykl zaczyna mi wracać do normy po cp, robię testy owu jak szalona, bo kupiłam ich aż 100.
Dzisiaj staraliśmy się o dziecko, za półtorej godziny idziemy na nocne wędrowanie ze znajomymi. Pierwsza moja myśl to oczywiście, że jak wrócę koło 3 to nie zmierzę temperatury o 6, a przecież to ma być dzień owulacji. Na szczęście od razu otrząsnęłam się z tego i powiedziałam sobie, że nie będę marnować przyjemności za zadręczanie się mierzeniem temperatury. Pójdę na wędrówkę, będę się dobrze bawić, a wstanę jak się wyśpię i znowu spróbujemy stworzyć człowieka.
Patrzę na pozytywy - owulacja będzie jutro, to oznacza, że do poniedziałku uwiniemy się ze staraniami i mogę jechać odwiedzić mamę nad morzem. Tam będę miała czas dla siebie, na odpoczynek i smacznego gofra, a co! Po powrocie pójdę do komisji wyborczej, a potem to już 2 dni i testowanie.
Staram się na nic nie nastawiać, jak się nie uda, to owulacja wypadnie jak będę na wakacjach z mężem i tam też będziemy się starać tak dużo, jak nam się tylko zachce.
Mężowi nie chcieli dzisiaj sprzedać witamin prenatalnych dla mnie, bo podobno vat się zmienia i nie zmienili jeszcze ceny. Więc szybciutko zamówiłam zapas na pół roku po taniej cenie przez internet. Mam już dość tego, że wszystko jest coraz droższe.
Lipcu, proszę bardzo ładnie - daj mi dziecko. Obiecuję, że będę się starać być najlepszą mamą na świecie!
16 dpo, test biel wizira..
Wczoraj wieczorem na bieliźnie miałam lekkie różowe plamienie, przyjdź glupia @.. jeszcze w żadnym cyklu nie czułam się aż tak przybita, był płacz, dzisiaj jest smutek.. Życie jest do du..
22+5 z om 23+2 waga 54,4
Wypoczynek bardzo szybko minął.
W poniedziałek pojechaliśmy pociągiem do Gdyni, dużo się nie zwiedziło bo popsuła sie pogoda i nie dało się długo chodzić z parasolką. We wtorek pojechaliśmy samochodem do Gdańska, też sporo chodziliśmy.
Środa wybraliśmy się do Pucka zaś w czwartek do 15 podchodziliśmy po Wladku.
Apetyt mi sprzyjal tu codziennie lód z automatu to gofr tu kebab. Obiad z rybą mało mi smakował gdyż panierka mi.nie pasowała. I tak połowę talerza maz zjadał.
Wczoraj mój namówił mnie na seans 8 d , gdybym wiedziała nie poszłabym tam. Tak mnie wybujalo że miałam dość. Chciałam zejść ale fotel był wysoko dobrze że to tylko 5 min. Potem wyruszyliśmy do domu.
Podróż była męcząca jechaliśmy ponad 5 godzin, autostrada nie jeździmy bo trzeba płacić. Na drogę kupiliśmy bułki słodkie i co wzielam gryzą i myślałam że zwymiotuje dobrze że jabłko było.
Mimo że pogoda nie sprzyjała opalaniu co było dla mnie plusem. Dostałam Aleksandra hii id słońca do tej pory ręce mnie swędzą dobrze że chodziłam w spodniach to nogi całe.
Wczorajszej nocy nie mogłam zasnąć..
Jak zasnęłam to przebudziły mnie chyba to skurcze. Brzuch stał się twardy jak skała. Coś pulsuwalo i przestawało, na pewno to nie mały. Już miałam iść po nospe a jak nie to budzić męża i szpital.
Niespodziewanie przyszedł mój kochany kocurek i się położyl koło brzucha. A nigdy z nami latem nie śpi woli spać na dole bo jest chłodniej ale tym razem przyszedł. Leżał długo że mną gdyby mi się nie zachciało siku to by do rana spał. Wszystko ustąpiło , rano czułam się dobrze.
Zauważyłam jedno że jak pół dnia przechodze to wieczorem nie mam sił. Schylać się nie mogę ehhh czuję się bardzo ociężała. Dobrze że wizyta u gina we wtorek.
Wczoraj i dziś się śmiałam jak mój podawał mi heparynę w okolicach pępka, wczoraj poczułam jak maluch szybko uciekał.na druga stronę, a dziś mojego kopnął. Nie chcę aby podawał z tej strony.
Fajne też było zdarzenie kiedy rano byłam głodna i mówię Piotruś głodny, a ten masuje brzuch jak go mały kopnął to od razu śniadanko zaczął robić 😀😀😀
Ogólnie mało aktywny jest.. Jednego dnia go czuję drugiego nie. Mały leniuszek.
Dziś powinien być 1dzien kolejnego (14) cyklu. Ale póki co cisza, objawów żadnych... 🤞🤞🤞
Zdałam sobie sprawę ze nie mam żadnego zapasowego testu w domu, a apteka na osiedlu jest zamknięta w święta. Wiec jeśli do czwartku nic się nie wydarzy, tooo z samego rana wizyta w aptece 🤞🤞🤞🤞
Musiałam to jakoś wszystko w sobie przetrawić.No i nie wychodzi mi.
Moja jedyna dziś rano ciagle była na etapie 3 doby.Niby ma jeszcze czas i dają jej szanse ale po tym wszystkim brakuje mi wiary.
14 dc
Dzisiejszy dzień mocno wystawił moje nerwy na próbę.O 9 miałam już coś wiedzieć ale z racji ze dziś dużo zabiegów wiec embriolodzy mocno zajęci.Wszystko przesunęło się na pozniej i dopiero pol godziny temu udało mi się porozmawiać.Tak bardzo się bałam ze ta jedna moja bidulka nie dojrzeje i nie uda jej się zapłodnić.Uff kamień z serca.Udalo się i jak na ta chwile pięknie wyglada.Slowa embriolog.Az się popłakałam.W poniedziałek mam się kontaktować i potwierdzić godzinę transferu w środę.Boże niech ta bidulka da radę....
15 dc
Dziś czuje ból owulacyjny
7cs 24dc
Są wyniki męża. Niestety nie najlepsze. Morfologia 2proc, ograniczona ruchliwość plemników i bakterie (wyniki powiewu za tydzień). Pocieszam się że objętość ejakulatu ponad 5ml i ilość plemników całkowita 66mln. Ranyyy czy ktoś z Was coś doradzi? Czy z tymi bakteriami uda się wygrać? A są i jeszcze jest zapis liczne nabłonki płaskie.. nie mam pojęcia co to jest
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2020, 15:24
@Moll nie strasz 🙈🤣 jeszcze przebieram Małą na przewijaku, ale chyba już niedługo, bo mi w końcu spadnie 🙄
Od wczoraj rozszerzamy dietę 💪💪 i to na razie brokułek hand made by mamusia (ostatnia w szeregu kucharek 🙉). Mąż mówi że obrzydliwe, ale jak dla mnie to brokuł jak brokuł, tylko w papce🙃 Marysia średnio zainteresowana. Może samą łyżeczką i miseczką z papką, ale na jedzenie się krzywi a wodę z doidy to tylko bulgocze sobie ale chyba nic nie pije. Mam nadzieję, że się rozkręci.
Pozycja też nie zachęca. Na kolanach u taty, jeszcze nie siedzi sama a główkę kieruje bardziej w dół niż w górę, a to nie ułatwia sprawy 🤷♀️
A i strasznie żałuję że przez to moje trafienie do szpitala na 3 trymestr, to nie byliśmy na kursie pierwszej pomocy. Co zrobię jak się Młoda zakrztusi. Znaczy, wiem że zakrztusić się może i powinna się sama uratować, a groźne jest zadławienie, ale tyle z teorii. Jak to rozróżnić, jak reagować. To jedyna rzecz która mnie przeraża z tym żywieniem. No dobra, nie jedyna - jeszcze pytanie czy królewna Marysieńka zechce jeść ☺️
17 tydz
Czuję się dobrze.. fizycznie.. Psychicznie jestem kłębkiem nerwów. Nie muszę już leżeć, ale każdy ból w podbrzuszu powoduje, że boję się z tego łóżka wstać. Boję się, że znowu wszystko poleci. Jeszcze miesiąc i pobiję mój ciążowy rekord... Może wtedy będzie lepiej
Wczoraj było trochę 🥃🍹🍹 musiałam !
Z M. Się tak pokłóciłam ze spaliśmy tyłkami do siebie .. przyznałam się ze w emocjach podpalam , Matko jaki był zły .. (sam pali - ja rzuciłam z 3 mies temu ) ale co ja poradzę ze to jedyny sposób na wyciszenie w emocjonujących chwilach 
A tam , dziś Go rano przepraszałam jak głupia , zreszta jak zwykle bo On zbyt uparty by wyciągnąć rękę pierwszy ! Ech .
Po obiedzie uczyniliśmy grzybobranie ! Mieszkam przy lesie , bardzo stromym i ciężkim do spacerów ! Matko jak ja się zmęczyłam , jednak kondycja u mnie dawno odeszła ..
po powrocie czułam się dziwnie i jak wielkie zdziwienie mnie ogarnęło gdy zobaczyłam @ !!!
To coś w okolicy 16-17 dc .. ostatni faktycznie był strasznie skąpy ale nie wiem czy to ma jakieś znaczenie . Może to ten wysiłek fizyczny , albo suple które zaczęłam łykać ..
nie rozpamiętuje !
Zaczynamy na nowo ! Postanawiam tu wszem i wobec ze będę się bardziej przykładała bo narazie to to pi razy oko wszystko !
Trzymajcie ✊🏼
9dpt
Beta 249 
Progesteron 12,5 (zawsze to coś wyżej
)
W piątek powtarzam betę, jeśli będzie ok umawiam się na usg 🍀 <szaleństwo>
Trzymajcie kciuki ✊✊✊
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2020, 23:58
I jesteśmy rodzinką 2+2 👱♀️🧔👱♂️👶
Liwia urodziła się SN wczoraj w nocy. 3065 gram i 53 cm ciałka do kochania. Jest słodka i podobno- podobna do Mnie 🤣🥰 Ja mimo nocnego porodu czuję się całkiem dobrze, mała jest strasznym głodomorem. Od razu się przyssała do cyca. Teraz tylko je, śpi i wali kupę 🤣🤣 Mąż był ze mną cały czas. Pozwolili mu nawet zostać po urodzeniu jakieś 45 min - na ważenie, badanie, tulenie małej i robienie pamiątkowych zdjęć 😍😍
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2020, 11:55
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.