Joan Pamiętnik bez tytułu.... 6 sierpnia 2020, 07:32

5dc
66cs

Jestem w dole psychicznym. Czuje się kiepsko. To wszystko mnie już przerasta.
Czekam na wyniki amh (powtarzałam, ostatnie robiłam w styczniu - powinny być dzisiaj).
Dzisiaj dzwonię umówić się na drożność.
Mam duży stres.
Mam przypuszczenia, że jajowód/jajowody mogą być nie drożne.
Przeszłam zakażenie Chlamydią i miałam kilka lat stany zapalne w jelitach. Jedno i drugie zwiększa ryzyko niedrożności.
Nie boję się mocno samego badania, boję się wyniku.....
Z racji tego, że nie bierzemy pod uwagę in vitro, to w sytuacji kiedy okaże się, że jajowody mam niedrożne, starania będą zakończone :(
Staramy się już 56 miesięcy, 66 cykli.
Dużo za dużo.

12 dc
Jajniki śpią, endometrium 8mm
Estradiol 250,9
Progesteron 0,106

Koszt:
Dojazd 300 zł,
Badania 500 zl
Wizyta 250 zl
Apteka 220 zl

Aktualnie: heparyna, acard, estrofem 3x1, wit b, d, metylofolian, euthyroks 25

Kolejna wizyta. Podglądu nie było. Był wlew z acofilu.
Dołożyłam luteine 3x2.
Badania 180 zl
Wizyta 250
Paliwo 160


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2020, 13:01

Jutro laparo-histero-drożność, ale szybko zleciały te miesiące czekania, zreszta u mojej wspaniałej Pani Doktor juz jestem 4 miesiące i czuje, ze to była najlepsza decyzja podczas tych starań! Zastanawiałam sie długo nad udaniem sie do kliniki leczenia nieplodnosci, bo bałam sie, ze ledwo przyjdę i juz bedzie mi proponowane in vitro na start, a ja to jestem z tych osób, ktore lubią byc przygotowane i miec wszystko pod kontrola, takze przed in vitro to ja wiem, ze chce byc przebadana wzdłuż i wszerz, zreszta jestem świadoma, ze to nie jest jakas czarodziejska metoda, która zawsze sie udaje i warto zwiększać sobie szanse na sukces. Jak w koncu sie przekonałam zeby isc do kliniki to miałam dylemat pomiędzy lekarzem A i moja Panią Doktor, rozum mówił A (zreszta terminy krótsze), serce moja Pani Doktor - wybrałam sercem i nie żałuje. Teraz nabrałam takiego spokoju ze jestem w dobrych rękach i tylko kwestia czasu jak sie uda i cierpliwie czekam. Ciekawe co znajdzie mi jutro Pani Doktor ... podejrzewam endomende ale moze jakimś cudem mnie intuicja myli... oby! Na pewno bedzie korekta kształtu macicy. Poki co luz, dom wysprzątany, w pracy ogarnięte, teraz moge spokojnie isc do szpitala. Trzymajcie kciuki!

Karolaa Odkopuję wspomnienia. 👼🏻 27 września 2021, 17:18

Kiedy zobaczyłam funkcję pamiętnika w aplikacji zrozumiałam jak bardzo żałuję, że nie opisywałam każdego dnia jej życia. Ale wtedy myślałam, że będę chciała zapomnieć o tym trudnym czasie w szpitalu. Że wyjdziemy i zaczniemy nowe życie. I będzie już tylko dobrze. Wtedy nie wiedziałam, że nie będzie innych chwil. Że dany nam czas jest ograniczony... Dziś mam wrażenie, że wspomnienia stają się takie ulotne, że pamiętam coraz mniej z tego okresu... Dlatego uznałam, że chcę ten czas jeszcze raz przeżyć.
W głowie ciągle przewijają mi się myśli o niej i o tym co przeżyliśmy. Czas to wszystko opisać. Bo co jeżeli za kilka lat będę pamiętała jeszcze mniej? Wspomnienia są dla mnie najważniejsze a poza nimi mam tylko kilkanaście zdjęć i filmików, jej czapeczkę, skarpetkę, smoczek, jednorożca z melodyjką, którą puszczałam jej za każdym razem gdy wychodziłam z oddziału oraz kocyk, w który była otulona gdy umierała.
Ale najpierw trzeba cofnąć się do roku 2019. Wspólnie wtedy jeszcze z chłopakiem uznaliśmy, że chcemy mieć dziecko i że w lipcu ostatni miesiąc biorę tabletki antykoncepcyjne. Wtedy już od 3 miesiący brałam jakieś suplementy przepisane przez ginekologa, z tego co pamiętam Miovelia i olej z wiesiołka. Tabletki antykoncepcyjne stosowane przez rok ładnie wyregulowały mi hormony. Ja od zawsze miałam problem z miesiączką. Od lat nastoletnich. Okres może dwa, trzy razy do roku. Ale kto by wtedy się tym przejmował... Oh. Jaka ja byłam naiwna w tym lipcu. Myślałam, że odrazu po odstawieniu już będę w ciąży. Na początku sierpnia pojechaliśmy na wakacje. Bałam się wypić nawet aperola, gdy świętowaliśmy swoje zaręczyny. Przecież ja już może jestem w ciąży! Teraz patrząc w przeszłość wiem, że w tamtym czasie nie byliśmy gotowi na to dziecko. Nie byliśmy gotowi na komplikacje ciąży, a człowiek niestety nie zakłada, że przecież może być coś źle. Gdyby to wszystko wydarzyło się wtedy, 2 lata temu, to myślę że nasz związek by tego nie przetrwał. Jestem wręcz pewna, że byśmy się rozstali. Więc może tak musiało być, że dwie kreski zobaczyłam po 14 miesiącach a nie po jednym, dwóch czy trzech. Miesiączki po odstawieniu tabletek znowu się rozregulowały. Raz na około 3 miesiące. W grudniu 2019 wraz z ginekologiem zaczęliśmy pracę nad moim cyklem. Chlormadinon uregulował moje miesiączki. Brałam go przez 3 cykle, potem miesiączki przychodziły już same. Do tego ciągle brałam Agnus Castus. Teraz czas na ogarnięcie owulacji. Co miesiąc monitoring. Jedne leki działały gorzej inne lepiej. Czasami owulacja była, czasami nie było. Ale od kwietnia 2020 mój organizm już jakoś funkcjonował. Pani doktor powiedziała, że dalej nie może podejmować leczenia jeżeli mąż się nie przebada, bo możliwe, że wina wcale nie leży już po mojej stronie. Spermiogram wykazał, że plemniki mają za małą ruchliwość. Poza tym wszystko ok. Mąż zaczął brać suplementy w połowie lipca 2020 (wtedy już mąż :)) U mnie dalej monitoring. We wrześniu pani Doktor przepisała mi Letrozol. Miałam po nim piękną owulację. W końcu dobrze dobrane leki. Teraz musi się udać. Ja psychicznie też trochę odpuściłam. Nie przypisywałam każdego złego samopoczucia do objawów ciąży. Nie robiłam testów kilka dni przed terminem okresu. Nie popadałam w paranoję. W końcu przestałam sama siebie zadręczać. My właśnie przeprowadzaliśmy się na nowe, większe mieszkanie. Kończyliśmy remont. Byliśmy 7 miesięcy po ślubie. Czułam, że to najodpowiedniejszy czas. No i się udało. 13 października 2020 wyszły dwie kreski. Pamiętam jak usiadłam na wannie i płakałam ze szczęścia. Mój mąż spał po nocnej zmianie. Zadzwoniłam do siostry czy pójdziemy na spacer z psami. Odrazu jej powiedziałam. Test zostawiłam w łazience. Mąż zawsze spał w tym czasie. Tego dnia obudził się wcześniej i znalazł test, kiedy nie było mnie w domu. Chciałam żeby dowiedział się w jakiś wyjątkowy sposób, a tu nie po mojej myśli. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że w tej ciąży o wiele więcej rzeczy pójdzie nie po mojej myśli...


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2024, 20:36

Klaudia0110 Kolejna walka! 21 lipca 2020, 15:03

Wiele czasu od ostatniego wpisu nie minęło..po zaledwie 1, 5 mies... Ale wróciłam... Z fasolinkiem! Taaaaak jestem w ciąży 🙉jest totalnym zaskoczeniem bo miało być po wakacjach a jest teraz... Wczoraj 20.07 byłyby 7 urodziny mojej córci... Dała nam prezent na swoje urodziny.. Test w niedzielę 2 krechy... I kolejne 4 również pozytywne.. Z racji zawodu jaki wykonuje i problemy w ciazy wczoraj odrazu poszłam do ginekologa.. Na usg jeszcze nic nie widać jest to dopiero 3tc6d.. Do swojej dr najszybszy termin w czwartek a leki i zwolnienie potrzebowałam na już więc poszlqm do lekarza by to dostać.. W czwartek idę do swojej dr i zobaczymy co dalej.. Narazieqm zwolnienie do 03.08 i luteinę dowcipna.. W czwartek leki napewno dojdą... Napewno heparyna.. Czuję się nieźle pobolewa brzuch jakby na @ ale nie cały czas.. Śladów krwi, plamien nie ma i oby nie było.. Leżę i odpoczywam... Alan jest na szczęście zdrowy od wycięcia migdałów naprawdę jest super... No to tyle... Błagam trzymajcie za nas kciuki

8cs 16dc
Tak się zastanawiam, czy w piątek nie wybrać się na usg żeby sprawdzić czy ten drugi pęcherzyk też pękł i popatrzeć jeszcze na to endometrium. Lekarz powiedział że to nie ma sensu, ale w sumie niczemu to nie zaszkodzi...
Dziś mam jakąś huśtawkę nastrojów. Rano: depresja, czarne myśli pt. "Co ja sobie w ogóle wyobrażam, tyle czasu się nie udaje a ja naiwna liczę na cud nagle?!. Wieczór już lepszy.. ale i tak jestem zła że znów mam ogromne oczekiwania wobec tego cyklu.. A potem będzie płacz jak zwykle, gdy pojawi się okres..To jakieś błędne koło po prostu. 12dni do okresu.. już mi się dłuży.. Moje myśli krążą tylko wokół starań.. Nie umiem inaczej.. żadne hobby, sport itp nie odciąga mojej uwagi..

PS. Dodatkowym utrudnieniem jest moja dieta z niskim IG, źle reaguję na odstawienie cukru plus totalny brak alkoholu (przez dostinex nie ryzykuję).. zawsze jakiś czekoladowy smakołyk i lampka dobrego wina potrafiły trochę pomóc w kryzysie 😁


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2020, 21:30

Test z popoludniowego moczu taka sytuacja co o tym myśleć czy naprawde mogloby sie udać? dodam że cycki mnie nie bola nie mam objawów
2ae138b7b1f7.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2020, 18:51

Karolaa Odkopuję wspomnienia. 👼🏻 27 września 2021, 19:17

Ohhh jacy my byliśmy szczęśliwi!
Chociaż pierwszy trymestr był okropny. Wymioty, zgaga. Dużo spałam w ciągu dnia. Dobrze, że od samego początku ciąży nie pracowałam. Firma wystawiła mi zakaz pracy. Więc mogłam skupić się na sobie. Przez pierwsze trzy miesiące ubyły mi trzy kilogramy. Nie mogłam za dużo jeść, bo odrazu było mi niedobrze. Ale mimo tego byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. Cała rodzina skakała z radości. Moja mama wczuła się w rolę babci. Już w grudniu kupiła wózek. Nasi rodzice po raz pierwszy mieli zostać dziadkami. Teściom chcieliśmy powiedzieć dopiero na święta. Osobiście. Wcześniej nie mogliśmy się zobaczyć, granice zamknięte. Covid. My w Niemczech, oni w Polsce. Ale udało się pojechać. Zrobiliśmy specjalne zdjęcie wywołane na płótnie, na którym trzymaliśmy kartki z napisami: Kochani rodzice zostaniecie dziadkami. A nasz piesek miał zawieszoną na szyi kartkę: Będę starszą siostrą. Wszystko było tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Ja na święta wchodziłam już w drugi trymestr. Lepiej się już czułam. Lekarz podejrzewał, że będzie to dziewczynka. Moje największe marzenie spełnione. Zawsze, ale to zawsze tak bardzo chciałam mieć córeczkę. Wszystko było wspaniałe. Nasza dziewczynka rosła, ciąża była o tydzień starsza, niż na początku. Termin z 23 czerwca przesunął się na 16. Nastał szał zakupów. Sukienki, spódniczki, opaski, turbany, karuzela szyta na zamówienie, szumisie, smoczki, zawieszki ręcznie dziergane, fotelik, łóżeczko, bujaczek, lampka z imieniem. Będzie Maja. Dopiero 5. miesiąc a my już przygotowani. Czas mijał, brzuszek rósł. Wizyty miałam raz w miesiącu. Zawsze chodziłam z mężem. Mimo obostrzeń, mogłam. Ale ten jeden raz poszłam sama na badanie cukru. Przy okazji pani doktor sprawdziła szyjkę. Coś się dzieje, coś złego. Widziałam to po jej minie. Kazała mi jechać do szpitala, sama zamówiła mi transport. Nie wiedziałam za bardzo o co chodzi. Byłam przerażona. Przyjęcie na oddział trochę trwało. Myślałam, że tylko mnie zbadają jeszcze raz i wrócę do domu. Ale po badaniu usłyszałam, że mogę urodzić w ciągu 24 godzin. Zanosiłam się płaczem. Przecież to dopiero 25 tydzień. Chwilę później przyszedł pediatra, poinformować mnie o powikłaniach wcześniaczych oraz anestezjolog poinformować o ryzyku narkozy. Położyli mnie na oddział. Od teraz nie mogę wstawać. Nawet do toalety. Za późno na jakieś blokady. Ale leżeniem może uda się zyskać jeszcze kilka tygodni. Nikt nie mógł mnie odwiedzić. Byłam w złym stanie psychicznym. Ale kiedy myślisz, że już gorzej być nie może to Bóg zrobi Ci psikusa. Po tygodniu w szpitalu okazało się, że mój mąż ma Covid. Zaczął kwarantannę. A mi pogorszyły się badania krwi. Dostałam antybiotyk. Niestety nie pomógł. Nazajutrz rano pojawił się coraz silniejszy ból brzucha. Pojechałam na badanie a z badania odrazu na salę operacyjną. Poprosiłam pielegniarkę o telefon. Zadzwoniłam do męża. Zanosząc się płaczem powiedziałam tylko: Zaczęło się, zadzwoń do mamy, bo może do mnie przyjechać. Kocham cię. I się rozłączyłam. Na porodówce była polska położna. Oh jak dobrze. Próbowała mnie uspokoić, bo nie mogli podać mi narkozy, tak strasznie płakałam. Powiedziała mi, że wszystko będzie dobrze. Słyszałam jak chwilę później pyta się pielęgniarki który to tydzień. Kiedy ta odpowiedziała, że 27+0 usłyszałam tylko niemieckie "o kurwa" i zasnęłam.

#błogiepopołudnie
Akt 1
Mąż leży sobie na balkonie, obok niego leży Marysia odwrócona do niego plecami, a twarzą do mnie...ja też oczywiście leżę na tym balkonie odwrócona tyłem do bariery, a przodem do Marysi, bo Marysia przy okazji je cyca, więc szach mat - nie mogę się ruszyć❤️
Balkon ma jakieś 2m2🙈 ciasny, ale własny, a pogoda cudna🤗
Akt 2
Marysia zasnęła na tym balkonie, ja leżę obok niej, a mąż sprząta mieszkanie 😊

💗🤰 37t5d 🤰💗

94 %ciąży za Nami😁
7 dni do wizyty😊
15 dni do TP😍

Nie mogę uwierzyć normalnie, że zostało dwa tygodnie do porodu. Planowego terminu wiadomo, ale Maks urodził się idealnie w terminie, więc mam nadzieje, że i tym razem będzie podobnie. W końcu to już drugi raz i niby ciało wie co robić ;-) Gorzej będzie jak Królewna nie raczy się pojawić na czas :D mąż mówi że będziemy wypędzać, seksić się, chodzić po 100 schodków itd :D słyszałam też o naparach liści malin, szczypaniu sutków i ananasie. Wiadomo, wolałabym żeby samo się zaczęło. Chciałabym jeszcze troszkę z tego lata skorzystać z maluszkiem w wózku a nie w brzuszku :-)

Za chwilkę skończymy 38 tydzień a zaczniemy 39 i z tej okazji małe podsumowanie tej ciąży 🤰💗💗

Ciąża planowana, chciana, udana po 1 cyklu, letnia :-) i "pracująca do 17tc - czyli tak jak zawsze marzyłam 💓💞

30.10.2019r - ostatni okres
29.11.2019r - (piątek) - II kreski na teście, druga słabsza, okres spóźniał się 2 dzień..
30.11.2019r - (sobota) - II kreski po raz drugi, tym razem już grube, mocne. Zostawiłam sobie go na pamiątkę <3
2.12.2019r - (poniedziałek) - I Beta - 1073 jedn. - co wskazuje na 4t4d
4.12.2019r.- (środa) - II Beta - 2318 jedn. - 4t6d, przyrost 216 %
9.12.2019r. - Pierwsze USG - 5t4d - widoczny zarodeczek 2mm i jest akcja serduszka 110u/m 💗💗 założona karta ciąży, termin porodu ustalony na 5.08.2020 r., pierwsze badania
zlecone. Czuje się sennie, ale dobrze :-)

23.12.2019r.- II USG - 7t4d - Fasoleczka ma 1,47 cm, AS 162u/m <3 - czuję się ok, ale dla
pewności chciałam badania jeszcze przed świętami. W wigilijną kolację u Nas mówimy całej rodzinie. Są łzy, gratulacje, uściski, wszyscy się cieszą. Maks nie ogarnął :-) Sylwester mamy bez alko, pikolo górą :-)

13.01.2020r.- III USG - 10t4d - Kijaneczka ma 3,81 cm, widzimy rączki, nóżki, pięknie rośnie. Po tym USG mówimy synkowi o rodzeństwie. Bardzo się cieszy :-) Ja zaczynam rosnąć tu i tam.

27.01.2020r.- USG Prenatalne - 12t4d - Dzieciątko ma 6,27 cm , ASP 160, NT przezierność karkowa 1,9 mm, kość nosowa obecna, wszystkie najważniejsze organy zew i wew są nóżki, stópki, rączki, dłonie, czaszka, pęcherz, żołądek. Była to ostatnia
wizyta z mężem i jedyna z synkiem, kiedy oglądał badanie na USG.

28.01.2020r.- Miałam umówione już wcześniej prenatalne u swojej dawnej lekarki w klinice, więc skorzystałam. Badanie pomyślne, na mega dokładnym sprzęcie, lepsze zdjęcia i pomiary dokładniejsze. Zrobiony test PAPPA podwójny - ryzyko wad niskie. Niestety wychodzi że pępowina jest dwunaczyniowa, czyli nieprawidłowa. Stres i nerwy.... Wkurzona że tamten dr nic nie zauważył zmieniam lekarza. Zalecone echo serca płodu.

18.02.2020r - 15t4d - USG, malutek 149 gram.Będąc w pracy poczułam pierwsze ruchy maluszka, prawdopodobnie córcia. Jelitówka przyniesiona z pracy, która ciężko przeszłam
pomaga mi podjąć decyzję o L4 ciążowym. Zostaję już na nim.

17.03.2020r - 19t5d - USG, waga 337 gram. Potwierdzona CÓRECZKA. Nie posiadamy się
ze szczęścia ❤❤ Marzenia się spełniają. Jednocześnie SUA potwierdzone i niestety skróciła mi się szyjka macicy do 23 mm :/ Leki na podtrzymanie, + nakaz leżenia i strach.... Od tego czasu ciąża leżąca a Maks w domu

21.03.2020r - 20t2d - Dziwnie boli mnie brzuch i jadę na IP, zatrzymują mnie w szpitalu na obserwację ze względu na szyjkę, chcą zakładać szew, ja panicznie się boję.
Po wielu badaniach, różnych lekarzy i konsultacji ze swoją lekarką wreszcie mnie
wypuszczają do domu.

25.03.2020r - 20t6d - Echo Serca Płodu. Serduszko jak i wszystkie organy prawidłowe. Malutka przebadana wzdłuż i w szerz, jakie II usg prenatalne 2 w 1. Płeć potwierdzona.
Dostajemy 7 stron opisu badan, piękne zdjęcia i nagranie z USG. Ciężko na wizytę chodzić samemu w dobie Covid :-( Od tej pory o malutką jestem spokojniejsza. Martwi mnie jedynie szyjka, czy się będzie bardziej skracać...

7.04.2020r - 22t5d - Nasze IX USG - Liwka ma już 490 gram, szyjka trzyma 23-30 mm, zaczynam nieśmiało kompletować wyprawkę, wszystko przez internet.

Następne wizyty przebiegają już spokojniej, wszystkie pomiary prawidłowe, szyjka nadal ma ok 25 mm, łożysko, przepływy moje i małej w pępowinie, wody płodowe wszystko ok. Podglądanie średnio co 2-3 tygodnie. Rosnę. Silne mdłości i wstręt do jedzenia ustępuje dopiero w 5 miesiącu :-)

Kolejno waga Liwii - 875 gram ( 25t5d) / 1344 gram (28t5d)/ 1609 g.(30t5d) / 1986 g (33t5d)
i 2760 gram ( 36t5d) - 29 percentyl.


Obecnie malutka ma ok. 3 kg wagi, jest szczuplutka jak i jej brat był. Wszystko w domu gotowe na jej przyjście. Wszystko różowe. Oszalałam na jej punkcie i na punkcie tych wszystkich kwiatowych, delikatnych dodatków. Wydaję na nie majątek, mimo że obiecywałam sobie po raz drugi tego nie robić. Starałam się o siebie dbać przez cała ciąże, kupowałam sobie piękne letnie sukienki ciążowe, bluzeczki, dbałam o skórę, brałam mnóstwo leków i witamin ciążowych, dużo odpoczywałam i polegiwałam. Cieszą się że miałam możliwość doświadczyć tego wszystkiego po raz drugi. Mimo stresu przez SUA i skracanie szyjki oraz covid i wszelkich dolegliwości jak zgaga, zaparcia, hemoroid, puchnięcie, anemia i fatalny stan zębów, wiele prywatnych wizyt bo plomby wypadały- ciąża nie była łatwa, ale ukochana i cudowna...Teraz tylko pozostało oczekiwanie na oznaki porodu. 15 dni zostało a tych brak...Bo napinania i stawiania brzucha mam juz od 21tc więc się przyzwyczailam, nie wiem cczy to skórcze B-H ale pijawiają się często. BBrzuch się stawia, twardnieje. Leki juz odstawione, w piersiach siara. Czekamy na rozwój sprawy ❤❤❤❤


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2020, 22:27

Dzisiaj zrobilam ponownie test tym razem Clearblue wyszedl pozytywny ale podobal mi sie wczorajszy z rózową kreską niz plus niebieski ciezko mi w to uwierzyc bo objawów 0. 0 piersi 0 sluzu itp itd . Wiec moze to ta biochemiczna czy jak sie ja nazywa. Mialam dzisiaj koszmar śniło mi się że sobie wymysliłam ta ciaze i w cale w niej nie jestem wstalam taka przybita. Nie zdarze przed pracą bety zrobić tylko krew prawde mi powie ale wynik najprowdopodobniej jutro i to popoludniu. Dzisiaj tez mam smutny dzien bo bylyby urodziny mojej zmarłej mamy a wczoraj na dobitke dowiedziałam sie ze od kuzyna synek zmarł żyl tylko rok ciezkie to życie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2020, 06:19

sunrose Macierzyństwo po 40 22 lipca 2020, 08:24

11 d.c.
Dawno mnie tu nie było, ostatnio bardziej podczytuję niż sama piszę. Za mną urlop tygodniowy ale jeszcze w sierpniu mamy tydzień. Tak rozłożyliśmy w tym roku wyjątkowo na 2 tury w różnych rejonach Polski.
W kwestii starań: za mną sono-hsg, oj bolało na początku ale wynik pozytywny oba jajowody drożne.
U męża wykryta bakteria w nasieniu ale już jest po kuracji antybiotykowej, po kontrolnym posiewie zobaczymy czy pozbył się na dobre. U mnie w posiewie na szczęście nic nie wykryto ale za to wyszła mi mutacja MTHFR C677T hetero. Mam mieszane odczucia co do tego badania, stanowiska ginekologów jak i Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników są sprzeczne ze sobą. No ale, że ufam mojemu endokrynologowi ( to lekarz który uporządkował moją tarczycę, cukier, prolaktynę ) słucham się jego. Przepisał mi: acard i kwas foliowy zmetylowany. Jedyne co mnie lekko irytuje na każdej prawie wizycie to pytanie ile mam lat, tak jakby tego w karcie nie było :/ Kolejny krok u mnie teraz to stymulacja owulacji ale wizytę w mojej poradni niepłodności mam dopiero w sierpniu. Szkoda mi kolejnego cyklu i myślę żeby do jakiegoś ginekologa podejść ale pomysłu do kogo już mi brak. Nie mam siły szukać kolejnego i opowiadać mu całej mojej historii..


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2020, 09:31

Jestem juz po i ... nie moge przestać myślec o tym żebym zjadała pizzę! Teraz najgorsze czekanie na omówienie diagnozy, ale dam rade, dziekuje za kciuki!

Chciałabym chcieć mniej lub słabiej.

Sama siebie ciągle za to ganię, bo wiem, ze tak nie można, wiem, że to średnio dobrze wpływa na moje relacje... wiem... wiem... ale nie umiem.

Nie potrafię nauczyć się „CHCIEĆ MNIEJ”

Ps. dziś ważny dzień się stał, ale nie dla mnie - świat jest bogatszy o kolejnego pięknego bobaska

ŚRODA 8 dc/ 36!!! Cs

Miesiączka przyszła punktualnie nie dając nawet cienia szansy. W sumie robiąc test wcześniej zdążyłam już się na nią przygotować psychicznie, choć nie powiem jest mi z tym cholernie trudno ( z kolejną już 35 porażką).

Dziś wizyta w klinice. Jestem bez leków, wspomagaczy etc Reset dla organizmu. Stymulacje w moim przypadku i tak są zbędne - co miesiąc piękny pęcherzyk, czasem nawet dwa. Na lekach osiągamy to samo, więc w zasadzie sensu brak. Ustalenia takie:
1. Dzialamy sami, w 2 fazie cyklu po owulacji włączam jak zwykle estrofem ( pięknie wyeliminował plamienia) plus luteina dopochwową.
2. Na usg - kilka pęcherzyków w lewym ale pęknie pewnie jeden największy, który obecnie ma 11 mm. Endometrium 5,8 mm. Owulacje naturalną mam zawsze 15 dc lub 16 dc, więc jeszcze tydzień. Wygląda wszystko prawidłowo. Jak zawsze... O ironio!
3.Pod koniec cyklu tj. 11 sierpnia, jesteśmy z mężem umówieni na wizytę startową do in vitro. Stawiamy się z wynikiem bety, aby była pewność. Decyzja jest o metodzie in vitro ICSI. Protokół krótki. W moim przypadku duże ryzyko hiperki, więc decyzja o transferze zostanie podjęta na bieżąco - nic teraz nie zakładamy.

Wizyta akurat po urlopie. Będziemy wypoczęci i mam nadzieję że nie będziemy dużo rozmawiać o in vitro... Chcę mieć już je za sobą. Założenie jest takie że próbujemy do 3 razy. Potem odpuszczamy. Nie chcemy korzystać ani z banku spermy, ani komórek jajowych. Adopcja także nie wchodzi w grę. In vitro jest ostatnią szansą.

Cieszę się na urlop. Praca mi doskwiera. Ostatnimi czasy prowadzę dużo kobiet w ciąży i małych dzieci. Bardzo nie lubię przekładać życia osobistego nad zawodowe, więc staram się być w każdym calu profesjonalna. Absolutnie nie daje nic a nic po sobie poznać.
To zrujnowałoby mój wizerunek. Dodatkowo kobiety w ciąży to specyficzna grupa pacjentów 😉 Generalnie są pocieszne, ale hormony niekiedy totalnie przejmują nad Nimi kontrolę. Bywają przewrażliwione, roszczeniowe, humorzaste, płaczliwe i wesołe na jednej wizycie która trwa 1 godzinę 😁 Śmieszne i przekażające jednocześnie. Żeby nie było uwielbiam swoją pracę, ale chyba jestem masochistką 🤔 Na codzień pracuje z tym o czym tak marzę od 3 lat...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2020, 15:52

CZWARTEK
Transfer we wtorek, proszę o ogrom kciuków Dziewczyny ✊✊✊🙏🙏🙏🍀🍀🍀

Emocje różne. Głównie strach i nadzieja naprzemian 😅 oszaleje przez te 2 tygodnie najblizsze 🤣

36 tydzień ciąży (35+6)
7 dni do wizyty
8 dni do ciąży donoszonej
29 dni do terminu porodu

Mąż pojechał do pracy, a ja nie mogę spać. Jutro już skończymy 36 tydzień ciąży. Ale cudownie. Od wczoraj drażnią mnie grupy i fora, do których należę. Podczytuje, ale każdy wpis mnie denerwuje nie wiedzieć czemu, więc chwilę spasuje.
Dzisiaj moja mama ma 50 urodziny. Zrobiłam jej bon na mani i pedi do salonu kosmetycznego i umówiłam na jutro. A ja jadę w środę na pedi 🤗 W końcu! Tylko nie mam pojęcia jaki kolor wybrać.. Wczoraj tata wrócił na urlop do Polski. Bardzo się cieszę, bo lubię jak jest w domu. I to będzie aż 3 tygodnie. Przynajmniej będzie z nami gdy wnuk mu się urodzi ❤
Tomusiu proszę wytrzymaj jeszcze 8 dni 🥰

Idę sobie zrobić peeling i maseczke na twarz, a co!


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2020, 18:36

Jestem po rozmowie z moja Panią Doktor - obie jestesmy zdziwione ale nie ma sie do czego doczepić ... korekta macicy zrobiona,moge wychodzić do domku! 🙂🙂🙂

Znów biel, mam dość. Rezygnuję z leków. Nie mam siły. Znowu sobie mój organizm ze mnie zakpił 😪 posypałam się na milion kawałeczków

25+2 waga 55,6

Ostatnio wiele czasu spędzam w necie. Szukam przydatnych rzeczy do wyprawki.
2 tygodnie temu pojechaliśmy do Wawy i kupiliśmy w bardzo dobrym stanie wózek za 600 zł. Powoli nadszedł czas na kompletowanie wyprawki.
Maluszek to typowy leń, mało daje o sobie znać. Wczoraj byliśmy na USG mały waży 776 g więc waga optymalna. I oczywiście jakby inaczej słodko sobie spał. Najważniejsze że prawidłowo się rozwija. Ale daje mi czasem popalić kładzie się w takim miejscu co wywołuje u mnie zgagę. Jakie to okropne uczucie. Nigdy zgagi w życiu nie miałam. Musiałam zakupić leki bo nic na mnie nie działało ani migdały ani siemię. Cóż uroki ciąży. Mąż coraz bardziej wczuwa się w swoją rolę, kupił małemu kocyki kilka ubranek. Stwierdził że będzie go rozpieszczać, bo może to być jedyne dziecko.
Za pracą mi się nie tęskni. Choć ostatnio kierownik do mnie dzwonił z pytaniem kiedy rodzę i jak z urlopem macierzyńskim. Biorę krótki bo przynajmniej praca będzie czekać na mnie . Trzeba zarabiać a inaczej zostanę bez niej a u mnie w mieście ciężko o pracę.
Więc mama i mąż w wolne dni będzie się małym zajmować.
I nie wspomnę o tym że spać mi się nie chce, nie mogę zasnąć potem wstaje rano. I chodzę potem ledwo żywa. Może te ciepłe pogody tak wpływają. Sama nie wiem. Bezsenność ekstra. Brzuszek ogólnie mam mały tak wszyscy mówią. Ale za to waga rośnie 😟 stałe jestem głodna ehhhh

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)