Czekamy na wyniki nasienia. Nie mogliśmy poczekać tam w klinice z uwagi na to że czas nas niestety gonił.. To mają nam je przesłać tak hak poprzednio, jutro lub w piątek powinny być.
Ja to chyba przestanę wchodzić na facebooka.. Kolejne nowe osoby wstawiające zdjęcia z brzuchem... Kolejne ciąże wśród znajomych, którymi tak bardzo chwała się calemy światu.... Oszalec można..

41dc, 14 dpo

No i tyle z marzeń... Rano robiłam test... Gapiłam się jak Sroka w gnat...patrze, patrzę... I nic. Oglądam pod różnym kątem, światłem.. A może by tak za godzinę, za dwie i potem jeszcze za 5 spojrzeć. No ale cóż... Nic innego jak biel w drugim okienku testowym. I tak leżę sobie wieczorkiem w łóżku, czytam na forum o testach jak to potrafią oczy nam zamydlić, jakie są wredne i oszukują 😉 i czuję mega kłucie z lewej strony... Coś mi to mówi. Idę do łazienki i co.... Zaczyna się plamienie 😔 trudno.
Ale jakoś to przeżyje... Muszę zebrać siły na kolejny cykl i tyle. Szkoda... Nie mogę pojąć jak to jest że ludzie odpowiedzialni, kochający się, pracowici... Nie mogą mieć dzieci albo mają full problemów z zajściem w ciążę, a patologię, alkoholicy czy narkomani mogą mieć ich na pęczki 😒 o co tu chodzi...? Dlaczego...

33 dc, albo jak kto woli 4t 4d.

Pleasure - tak, udało się naturalnie. Najlepsza była reakcja męża jak mu pokazałam cała zapłakana test z dwiema grubymi krechami. Po prostu go zamurowało :D Złapał zawiasa i gapił się na test, pod nosem szepcząc "są dwie". Po tym co usłyszeliśmy od lekarzy nie wierzył, że naturalnie w ogóle jest możliwe. Do końca dnia był w szoku. Dopiero w poniedziałek mu lekko przeszło. Ja też jestem zaskoczona, że naturalnie się udało. Przy naszych wadach miało to być praktycznie niemożliwe - mieliśmy przy kolejnym podejściu mieć robione badania genetyczne zarodków. Ale okazało się, że bez tych badań trafił nam się los na loterii. Wizytę mam zaplanowaną na przyszły czwartek 6.08 (5t 5d). A termin porodu wszystkie kalendarze pokazują na 1/2 kwietnia, ale wiadomo jak to w praktyce wychodzi.

Ogólnie zastanawialiśmy się z mężem co sprawiło, że tym razem się udało. Czy to była opóźniona reakcja organizmu na te wszystkie terapie? A może wreszcie prawidłowo dobrane leki, które wreszcie mi tarczycę ustabilizowały? Albo po prostu szczęście, które sprawiło, że pomimo wad genetycznych, powstał zdrowy zarodek, a mój organizm zareagował na niego tak jak powinien. Ale jak mam być szczera, to guzik mnie to obchodzi :D Liczy się to, że się w końcu udało. I wszystko wskazuje na to, że tym razem nie będzie mowy o porażce. Wszystko jest tak jak powinno być :)

A i najważniejsza wiadomość w dzisiejszym wpisie:
TSH - 0,57
Progesteron - 14,25
Beta - 1746,0 !!!! TRZYKROTNIE WIĘCEJ!!!


Samopoczucie na dziś - mega szczęśliwa :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2020, 18:45

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 29 lipca 2020, 19:04

4 dpt
Czy pisałam wcześniej, że poczekam z testowaniem do piątku 🤔 jeżeli tak to oczywiście nie wytrzymałam, zrobiłam test popołudniu po powrocie z pracy, wypiciu o wysikaniu 3 l wody 🙈 oczywiście na początku jedna kreska, ale jak chciałam wyrzucić po kilkunastu minutach to okazało się że majaczy cień cienia. Oczywiście nie byłabym sobą jakbym nie zaczęła piszczeć i wołać małża ( prawie 40 letnia baba 🤣), który nie wiedząc co się dzieje wpadł z poślizgiem do łazienki. I pokazuje mu ten test o wypycham z łazienki żeby poszedł do światła dziennego i potwierdził czy jest cien cienia. I nawet on widzi 🙈🙈 oczywiście potem udawałam że mnie to nie rusza i jeszcze mówię że to może być błąd i sikaniec oszukanie. To mnie opieprzyl że po co robię testy a później mówię że to może pomyłka. Ja wiem że tak może być, ostatnio dużo się naczytałam p dziewczynach które miały 2 kreseczki a okazało się później że to był fake. No ale na tą chwilę mam dwie kreseczki ,💕😍 został mi jeden test a już za późno dzisiaj na betę więc pojechałam do apteki i kupiłam 5 testów 😁 Postaram się z beta wytrzymać do soboty o zrobić odrazu progesteron i TSH. Błagam niech jutro ta kreseczka bedzie bardziej wyraźna 🙏🙏🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2020, 19:06

30 dc

Dziś nie jest mój dzień - gnałam 100km na badania przed wizytą u hematologa
Zbliża się Panna @ i dała o sobie znak jak już dawno nie robiła - mdłości, problemy gastryczne, fale zimna i gorąca na zmianę i do tego ból głowy (musiałam odpuścić kierowanie) oraz niemiłosierny ból stawów - szczególnie biodra i kostki...
Uwielbiam takie "strzały" szczególnie jak jestem poza domem i nie mogę szybko wrócić

Jeden plus - wyniki lekko w górę - bardzo delikatnie, ale zawsze to już coś zamiast podejrzenia słowa na "B"

Cały czas się zastanawiam czy mogloby sie nam udać i kiedy udaje mi sie w to wierzyć to zaraz wszystko sprowadza mnie na ziemie jakby zderzenie ze ścianą sama beta nic nie daje myslalam że bede sie bardzo cieszyć a mam lęki przed wizytą w piatek chyba nawet nie spojrze na monitor :( objawy ciążowe 0


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2020, 19:34

25 dc

Piersi przestały dziś bolec, tzn. czuje je ale mniej. Za to czuje brzuch wiec cóż powiedzieć…czekam na okres. Mikołaj w tym roku znowu się nie popisze…


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2021, 09:28

Patt1002 Czekamy na Aniołka 2 grudnia 2021, 14:41

Nie pochwaliłam się jeszcze... Jesteśmy już po rozprawach, po wszystkich formalnościach. Już nie tylko w serach ale i w świetle prawa jesteśmy rodziną!

4 dc
Nastrój 9/10
Było by 10/10 gdyby nie koleżanka w pracy która jakby się zacięła na temacie swojego szybkiego zapłodnienia w pierwszym cyklu. Normalnie nie kończąca się opowieść. Leci już z tematem dzisiaj 8 raz🤦‍♀️
Moje myśli uspokoiły się. Jestem spokojna i pogodna 😎 no bo czy jeśli ktoś choruje na astmę czy cukrzycę to chowa głowę w piasek i wstydzi się? No jasne że nie! Ciekawe jak długo będę po tej "jasnej stronie mocy". Chciała bym żeby tak zostało😊 lubię się śmiać i wygłupiać z moim M. On też wtedy jest radosny aż oczy mu błyszczą ❤ przykro mi że przez moje humorki czasami gaszę jego radość.
Zrobiłam dwie bardzo ważne rzeczy. Umówiłam się na konsultacje do lekarza kwalifikujacego do selektywnego HSG. Tak bardzo bym chciała aby ten zabieg mógł mnie uzdrowić. Drugą rzeczą jest zapisanie się do poradni leczenia niepłodności w Łodzi. Obie rzeczy daleko od mojego miejsca zamieszkania ale czuję że robię dobrze, czuję że coś się dzieje 🙂💚
Edit:
Cholerny rolercoster! Już wiem, że sHSG nie jest dla mnie. Po konsultacji dowiedzialam się, że nadaję się do laparoskopii. Dlaczego mnie to spotyka 😓 chociaż może powinnam być wdzięczna losowi...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2020, 21:46

Leksa Ile jeszcze ? :( 30 lipca 2020, 00:02

15 dc

Chyba przesunęła mi się owulacja. Przez stres o psinkę? Chyba tak, tyle że przesunęła się MOCNO do przodu. Apka pokazuje, że owulka miała miejsce 11 dc , a śluz płodny był 13 i 14 dc. Sama nie wiem co o tym myśleć. 🤷🏼‍♀️ może trafił się cykl bezowulacyjny ? :( nie chce się nakręcać na nic. Mimo wszystko gdzieś tam tli się nadzieja, że się udało.

Dzisiaj rozmawialam sobie z moja szefowa o IVF i staraniach o dziecko. Wiem, ze mam ogromne szczescie, ze moja szefowa jest tak bardzo wyrozumiala i strasznie mi kibicuje, bo w innych pamietnikach naczytalam sie jak musialyscie sie ukrywac, zeby nic sie nie wydalo. Szczerze nie wiem czy gdybym bylam w podobnej sytuacji to czy dalabym rade! Siedzialysmy sobie i ona chciala sie dowiedziec na czym stoje itd i w pewnym momencie mnie uderzylo wiec zapytalam czy planuje dzieci. W tym roku konczy 40 lat i jest mezatka od prawie 2 lat. No i wtedy wyszlo, ze staraja sie z mezem od jakies czasu (ok roku), ale niestety rowniez im nie idzie. Przebadali sie i wychodzi, ze jedyna opcja jest IVF dla nich, ale ona nie za bardzo chce podchodzic do tego calego procesu. Staralam sie jej wytlumaczyc ze co prawda ja mialam stymulacje petarde i skutki uboczne daly mi popalic, ale ona moze miec spokojna stymulacje. Powiedziala mi, ze to nie tylko o to chodzi. Jej mama zmarla 2 lata temu na raka jajnikow i ona sie boi faszerowac sie hormonami. Wiadomo to nie oznacza nic, ale mysle, ze to w jej glowie. No i tak sobie siedzialysmy dwie kobiety, ktore chcialy by miec dzidziusia.
Ostatnio przeczytalam tutaj wiele pozytywnych wpisow, ktore zakonczyly sie ciaza. Tak chcialabym wierzyc, ze moja historia juz nie dlugo tez sie tak zakonczy.

38 tydzień ciąży (37+2)
19 dni do terminu porodu

Jutro echo serduszka Tomka. Trochę się uspokoiłam i wierzę, że będzie dobrze. Mam zamiar napisać do mojej gin czy jest szansa żeby ściągnęła mi szew u siebie w gabinecie. Tak mi się nie chce znowu jechać do tego szpitala..jeszcze żeby ktoś mi zagwarantował, że od razu urodzę..a to jak wróżenie z fusów. Zapytać nie zaszkodzi, w ryj mi przecież nie da 😁 Czy coś jest na rzeczy odnośnie porodu? Chyba nie bardzo. Co prawda brzuch częściej mi twardnieje, ale bezboleśnie. Szyjka czasem pobolewa, ale to z tego zasranego szwu i o wszystko. Aby wytrzymać do jutrzejszego echa i można rodzić. Oczywiście wolę żeby poród zaczął się już bez tego szwu, bo nie mogę sobie wyobrazić stresu w drodze do szpitala żeby mnie nie rozdarło 😳
Poza tym od wczoraj mamy nowego członka rodziny! Wczoraj urodziła moja kuzynka małego Bartka ❤ myślałam, że się rozbeczę jak zobaczyłam go na zdjęciu 😭 tak bardzo nie mogę doczekać się naszego maluszka 🥰

Mój mąż będzie ojcem chrzestnych niedlugo. Zaproponowaliśmy mojej szwagierce że kupimy małej świecie do chrztu i szatkę. No i wybrałam tają z imieniem, data i tekstem.... Czytając teksty, które mogłyby być umieszczone na szatce się popłakałam...
A poruszył mnie w szczególności taki:
"Niech Bóg nigdy nie opuszcza serca Twojego, Niech strzeże życia małego, które dzisiaj w podzięce Niosą Mu Rodziców ręce."
Te chrzciny będą dla nas bardzo trudnym przeżyciem chyba. Wiem, że musimy przywyknąć do takich rzeczy, bo nie pierwszy i nie ostatni chrzest w rodzinie... Ale ten jest pierwszy od kiedy wiemy o naszym problemie..

Nie mogę dojść do siebie... przez to zatrucie boje sie jeść.. zanim cos wezme do ust zastanawiam sie trzy razy zeby znowu nie miec zatrucia.. jem mało, staram sie pic dużo wody,ale cały czas jestem słaba od tego fatalnego poniedziałku .. dzis jade zdając szwy i na wizyte kontrolna a jutro jade do pracy - nie wiem jak dam rade, ale jak wrócę to chyba padnę... na cały weekend... jeszcze jest mi tak strasznie przykro ... moj Maz pojechał wczoraj z Kumplami w gory... niby to było wczesniej planowane, ale ja naiwna do konca miałam nadzieje, ze wybierze mnie... ta samotność w nieplodnosci mnie dobija... czuje, ze sama walczę, sama musze znajdować siły, nie wiem czy to ma sens, bo pózniej pewnie i tak sie skończy na tym, ze w ciąży, z małym dzieckiem bede dalej sama... mam dzis czarne barwy przed oczami... ale jak tu nie miec jak na ściąganie szwów po operacji, która robiłam dla dziecka, które nawet sie jeszcze nie poczęło... jedno wiem na pewno kocham juz to dziecko bezgranicznie chociaz nie ma go jeszcze z nami...

A jakies rady co mnie moze na nogi postawić po takim zatruciu?


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2020, 09:51

30+4tc
Samopoczucie: 😒
Kurcze dostałam zapalenia pecherza. Ponieważ na ostatniej wizycie lekarz powiedział ze szyjka długa i zamknięta to nie oszczędzałam się za bardzo i przedwczoraj na budowie trochę pomyłam okna, popracowałam w ogródku. Czułam się dobrze, byłam tylko trochę zmęczona upałem. Wczoraj rano jak się obudziłam to bolał mnie mocno brzuch dołem i piekło przy sikaniu. Ale tak mocno piekło ze nie wiedziałam „w której dziurce” 🤦🏻‍♀️ Mała jeszcze akurat miała dzień aktywności i mocno brykał w brzuchu a każdy jej ruch potęgował ból. Poszłam awaryjnie do lekarza, dostałam monural, stwierdził ze w pochwie nie ma infekcji, miałam dzisiaj rano zrobić badanie krwi i moczu i generalnie tyle. Zdążyłam ten monural i nospe i bol przeszedł. Nie wiem czy lekarz nie uznał mnie za panikare, ale naprawdę martwiłam się o malutką - „podwozie” mnie bolało bardzo i nie wiedziałam co się dzieje, nie chciałam brać nic za bardzo na własną rękę, bo jakby się okazało ze ta szyjka jest nieszczelna to mogłoby się wdać jakiej zakażenie albo leki dopochwowe mogłyby się dostać do macicy 🤦🏻‍♀️ Z reszta ostatecznie okazało się ze infekcji w pochwie nie ma wiec bez sensu bym cokolwiek brała. Wiec finalnie dobrze ze sprawdził, chociaż ma mnie pewnie za przewrażliwioną wariatkę.
Byłam z mężem na 2 spotkaniach szkoły rodzenia i jest średnio. Dla mnie raczej uzupełnienie wiedzy która już mam o praktyczne ciekawostki ale mąż się nudzi. Poza tym zerowe zabezpieczenie przed zarażeniem 👑 brak masek i dystansu wiec mąż się złości. Trochę go rozumiem bo tutaj na tą szkole może chodzić ale przy porodzie nie będzie mógł być ze mną. Namawia mnie żebyśmy zrezygnowali, nie wiem sama co robić 🤷🏻‍♀️
Poza tym z frontu wyprawkowego - kupione lozeczko i materacyk, wybrany wózek i fotelik, zakupy w rossmanie zrobione, ubranka posegregowane. Co zostało: pranie i prasowanie ubranek (nie będę nic dokupować, najwyżej później na bieżąco), chusta do noszenia, apteczne (w tym termometr), ręczniki dla małej i dla mnie na porodówkę, prześcieradła do łóżeczka, kocyki i poduszka do karmienia (nie mogę się zdecydować na wzór 🙈 za duży wybór) przewijak i organizer na lozeczko. Tak ze czuje ze finiszuję, widać koniec tego kompletowania wiec zaczynam znowu oddychać na dwa płucka.

Evelle28 Walka o Małe Szczęście 30 lipca 2020, 14:31

Dawno nie tu nie było a działo się mnóstwo rzeczy ❤️

21 cs. - 6 dc.
Poprzedni cykl byl pokićkany. Zrobiła mi się torbiel krwotoczna i cykl bezowulacyjny. Ok przyjęłam na klatę.

Wizyta u immunologa - trwała ponad godzinę. Oczywiście dostałam skierowanie na kilka innych badań (immunoglobuliny, proteinogram, c3 i c4) dziś już jestem po wynikach i mieszczą się w normach więc chyba jest ok. Przesłałam wynik do mojej Pani immunolog i czekam na zalecenia.

Wizyta u nowej Pani Ginekolog - miała miejsce w 21 dc (20cs) torbiel krwotoczna o wymiarach ponad 4 cm. Luteina 2x2 przez 7 dni. I tak to sobie ja aplikowałam. Okres przyszedł 25 lipca.
Do tego zrobiłam w pon badania hormonów.
LH-14,4
FsH-10,4
Trochę przy duże te wartości. Zmartwiło mnie to.

Wizyta u hematologa - miała miejsce dziś. Dostałam zalecenie na heparyne oraz acard od pozytywnego testu ciążowego. Więc jestem zadowolona bo będę miała refundację 😁

Z wizyt chyba tyle. Teraz w pon (03.08) idę do ginekologa. Podejrzymy torbiel. Zobaczymy czy endometrium rośnie i czy wyhoduje jakieś jajeczka ❤️

Tak po za tym dużo się dzieje. Przygotowania do remontu pełna parą. Od 8.08 zaczynamy. Ale będzie pięknie :) marmur ze złotem. ❤️

Oczywiście także plany urlopowe trwają. I tak leci dzień na dniem. A ja czuję że ciąża zbliża się wielkimi krokami i wiecie co czuje strach 😂 dziwne ale staje się ona taka realna. Wyczekana, wywalczona 🤭💪 czuję mega ekscytacje. Może to nie będzie w tym cyklu ale już jest bliziutko. Tak bardzo tego pragnę. Że to wszystko co przeszłam to daje mi taka motywację do stawiania kolejnych kroków. Wiem że czasami tracę tą nadzieję że boję się że zostanę bezdzietna ale nie poddam się. Nigdy!

Zajrzę niedługo i napisze co po wizycie u Pani Ginekolog.
Pozdrawiam ❤️❤️

Takasobiedziewczyna Kiedy będziesz.. 30 lipca 2020, 15:03

no i przyszla i poszła.. a ja nadal w rozsypce przez swoje glupie nadzieje.

Wynik badanie nie przeszedł... Pewnie jutro go dostaniemy.. Dziś przeszło mi przez myśl, że tam coś jednak może być 😊😊😊że może będą jakieś plemniczki... Oby tak było.... Mój mąż ostatnio wspominał o dawcy.. Ze przynajmniej dziecko byłoby do mnie podobne.. Chyba mi gorzej jest zaakceptować taki finał... Na tę chwilę nie wyobrażam sobie żeby ojcem mojego dziecka był ktoś inny niż mój mąż, ktoś kogo nie znam.... I co potem??? Co powiedzieć dziecku jak dorośnie...

Karolcia86 "Moja droga na K2" 30 lipca 2020, 16:56

A ja nadal tutaj jestem. Kolejny już rok. Kolejny bez zmian. Powoli tracę już rachubę. Czy to 3, czy to 4, a może właściwie już 5 lat... czy ja jestem jakaś nienormalna? czy ja nie zasługuje na to żeby być Mamą? Czego mi brakuje? Tak wiele "patologicznych" rodzin, dysfunkcyjnych kobiet, które nie chcą mieć dzieci, właśnie zachodzą w ciąże, tyle nieporadnych dziewczyn porzuca je na śmietnikach, druga część z nich maltretuje je na śmierć. A ja, a my? Tak bardzo się staramy, tak wiele poświęcamy, tak bardzo czekamy, a Bóg ciągle nas nie słucha...
Drogi mój pamiętniczku... wczoraj miałam jeden z najtrudniejszych i najgorszych dni w swoim ostatnim czasie. Jak bardzo zadrwił sobie ze mnie los... dwa testy, dwa cienie, a wczoraj @. Po raz pierwszy w życiu zabrakło mi tchu, tak jak po raz pierwszy miałam wrażenie, że zabraknie mi łez w oczach. Rozpadłam się na miliony kawałków. Tyle lat na to czekałam, by móc zobaczyć te cholerne dwie kreski. No to zobaczyłam tylko po to, żeby potem się załamać - testy mnie oszukały.
Wczoraj płakałam jak bóbr. Nie pamiętam kiedy wylałam tyle łez. Ale dziś dzięki mojemu M stanęłam na nogi. I wiecie co? Zrozumiałam, że pomimo wielkiego nieszczęścia, jakim jest brak dzieci, mam wielkie szczęście być szczęśliwą żoną. Tak wiele małżeństw nie potrafi kroczyć wspólnie przez życie mając takie doświadczenia... a My? a my w tym wszystkim się umacniamy. Dziękuję Ci mój M :*
Nadchodzi nowy miesiąc. To co było zostawiam w tyle, chcę iść wciąż do przodu. Chcę wierzyć, że mój szczyt na K2 jest możliwy, aby go zdobyć i zejść z niego niepokonanym ....

AguniWaj94 Z nadzieją przez świat 30 lipca 2020, 21:34

3 dc

@ narazie rozsiadła się na dobre .

Powiem Wam ze czasem tak się zastanawiam czy w życiu postąpiłam dobrze , czy moje życiowe decyzje były dobre , czy droga która idę jest ta droga która ktoś mi wyznaczył czy to ślepa uliczka ??
Ostatnio ciężka sprawa z moja samoocena .. mój M. Jakiś zimny ... nie wiem może świruje .
Praca gniecie mój mózg codziennie na nowo, ale przecież i tak inni powiedzą ze to praca marzeń i nie mam prawa narzekać ! Z taka osoba zamieniłabym się na jeden dzień bo zobaczyła jaka odpowiedzialność, presję i porażki dźwigam codziennie...
Nawet moja szefowa ostatnio podejrzala u mnie zle emocje . Kiedyś tryskałam energia , śpiewałam , tańczyłam i śmiałam się z każdej głupoty . Dzisiaj stałam się obojętna, zakompleksiona i czuje ze każdy dzień gniecie mnie jeszcze bardziej .

WTF?

Muszę się ogarnąć ! Przecież ja kiedyś od tego zwariuje ...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)